Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 19 lipca 2009
Czego uszy nie widzą - Agnieszka Tyszka

Występują :

- trzy siostry (Jak u Czechowa:)) - Bronzikówny – Michalina, zwana Misią, Karolina i Zuzia

- ich dziadek Melchior Bronzik

- pies o niezwykłym temperamencie – Pimpek – Uwaga! Drżyjcie właściciele piżam!

- mama – w delegacji

- tata, który woli być dalej niż bliżej. Gdzie? – tego nie wie nikt

- cała masa innych postaci o mniej lub bardziej dziwnych imionach, których obecność w tej opowieści jest wprost nieodzowna

 

Agnieszka Tyszka – autorka Kawy dla kota, Miłości bez konserwantów, M jak dżem po raz kolejny wkracza do świata nastolatków i robi to, po raz kolejny zresztą, z dużym wdziękiem. Pokazuje naszą polską rzeczywistość – dzieci pozostawione samym sobie, z tatą – rekinem biznesu, na odległość, mamą w wiecznej delegacji gdzieś na końcu świata. Zaczyna się szkoła, zaczynają się obowiązki. Do pomocy zjawia się dziadek Melchior, który tak naprawdę nie zna swoich wnuczek, a one jego. I tu zaczynają się problemy i wzajemne poznawanie. Dziadek – były urzędnik bankowy ma swój sposób, by trafić do dziewcząt. Zaczyna z nimi intelektualną grę w przysłowia. Czy się dogadają? Jaki koniec będą miały dylematy sercowe Misi i kim naprawdę okaże się nowa koleżanka w klasie – Carmen Wróbel. Czy rodzina znajdzie receptę na wspólne szczęście?

Autorka w swojej najnowszej książce dotyka bardzo aktualnych problemów, z jakimi borykają się współcześni rodzice i dzieci. Kariera czy dzieci, pogodzenie obowiązków, konflikt pokoleń, pierwsza miłość, szukanie swojego miejsca w klasie, nieśmiałość, separacja rodziców, dziecko niepełnosprawne, problemy w szkole. To tylko kilka wątków, z jakim spotkacie się w tej książce. Bardzo spodobało mi się, że Agnieszka Tyszka potrafi patrzeć na ten dziwny świat wokół nas z humorem, zaraża czytelnikiem swoim optymizmem, i każe wierzyć, ze jutro też jest dzień i też zaświeci słońce. Książka spodoba się młodym czytelniczkom ze starszych klas podstawówki i z gimnazjum.

Wiek 13 +

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 18 lipca 2009
Paddington w ogrodzie- Michael Bond / il. R.W. Alley

 

Co należy zrobić, by pewien niedźwiedź mniej psocił? Rozwiązanie jest całkiem proste: trzeba wydzielić mu kawałek ogrodu. I tak właśnie czynią państwo Brown, u których pomieszkuje miś imigrant, przybysz z mrocznych zakątków Peru. I jest to strzał w dziesiątkę, bo Paddington staje się bardzo zajętym misiem i robi wszystko, by jego ogród był wyjątkowy. Kupuje nawet książkę, której autor osiąga niesamowite efekty w ogrodzie - właściwie nie wstając z hamaka. Czy rzeczywistość jest tak prosta jak pisze autor wspomnianego poradnika? Miś przekonuje się, że uprawianie kawałka ziemi wymaga jednak zaangażowania i kreatywności.

Paddington to bardzo sympatyczny, troszkę gapkowaty, grubaśny miś; w kapeluszu skrywającym często kanapkę z marmoladą. Ma dobre maniery, poczucie humoru, jest grzeczny i ciągle wpada w tarapaty. Na szczęście historie o Paddingtonie kończą się zawsze happyendem – a dzieci dzięki niemu uczą się czegoś nowego. Paddington to moje dzieciństwo. Wówczas - czarno-białe książeczki i film animowany. Bardzo się cieszę, że moje maluchy mogą poznać teraz obrazkową wersję o Paddingtonie z ilustracjami R.W. Alley’a. Misiek przedstawiany w zwykłych codziennych scenach z życia codziennego bardzo szybko zdobył serce moich chłopaków. A mi pomógł odczarować Anglików, których oceniałam jako społeczeństwo bardzo zamknięte i niedostępne. A tutaj proszę – jaka niespodzianka. Miś - imigrant z Peru, ma się całkiem dobrze w mieszczańskiej rodzinie, ma wielu przyjaciół, dobrze czuje się na Wyspach. Postać kultowa – bez dwóch zdań!

 Wiek 3+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 14 lipca 2009
Nazywam się Muszelka - Holly Bourne/ il. Jan Marcin Szancer

Czy pamiętacie Muszelkę? Tę, którą Joasia znalazła w rybnym sklepie? Maleńką syrenkę o zielonych jak morze oczach? Przypomniały nam o niej blogowe wpisy. Znaleźliśmy ją na bibliotecznej półce – poklejoną taśmą, zaczytaną na śmierć, ratowaną prze panie bibliotekarki na wszelkie sposoby od grożącej rozsypki. Wydanie z 1975 roku. Ze wspaniałymi ilustracjami Jana Marcina Szancera. Może któreś wydawnictwo pokusiłoby się o wznowienie? Koniecznie przeczytajcie o przygodach Muszelki na lądzie, o tym jak się czuła wśród ludzi. Czy zostanie wśród nich, czy jednak tęsknota za domem będzie silniejsza od zawiązanych przyjaźni?

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 12 lipca 2009
To miasto nazywa się Rzym. Przewodnik dla dzieci ze wstępem do nauki języka włoskiego - Eliza Piotrowska

To książka dla wszystkich. I dla tych którzy właśnie pakują walizki na wakacje – kierunek Rzym. I dla tych, którzy siedzą w domu – by pomarzyć, powzdychać, ponarzekać, że nas tam nie ma. Od kilku dni tak sobie właśnie wzdychamy i wzdychamy. Eliza Piotrowska – autorka dwóch uroczych książeczek z naszej półeczki – Ciocia Jadzia i A ja nie pozwolę nudzić wam się w szkole zdobywa naszą sympatię po raz trzeci. Jej Przewodnik dla dzieci ze wstępem do nauki języka włoskiego to zabawna wyprawa na południe Europy. Autorka ma jak zwykle świetny kontakt z małym czytelnikiem – ciekawostki geograficzne, historyczne, słówka, daty, nazwiska, liczby same wchodzą do głowy. Książka niewielkiego formatu 120x164, 64 strony – a informacji dużo.  

Bardzo, bardzo dawno temu, za siedmioma lasami, za siedmioma wzgórzami i za jedną rzeka żyła sobie dobra wilczyca.

No, drodzy Rodzice, chyba nie zapomnieliście, że to właśnie wilczyca przyczyniła się do powstania Rzymu? Jeśli tak, to uważajcie, bo po tej lekturze pociechy nie raz Was zaskoczą. Ale przecież o to chodzi. Dzieci zwiedzają Rzym z ich rówieśnikami. Mali turyści pokazują miejsca warte uwagi (Watykan, Kaplicę Sykstyńską, Zamek Świętego Anioła, Schody Hiszpańskie, fontannę di Trevi, Panteon, Koloseum, Forum Romanum, Usta Prawdy, katakumby), pomniki (Romulusa i Romusa z wilczycą, rzeźby Berniniego nad Tybrem, 40-metrową Kolumnę Trajana), wspominają znanych ludzi (Jana Pawła II, królową Bonę). Podczas zwiedzania miasta zajadają się znanymi na całym świecie pysznymi lodami włoskimi i pizzą. Uwaga! Gdy chcecie pokazać Włochom, że coś Wam baaaardzo smakuje nie należy klepać się po brzuszku – nie zrozumieją. Włosi w takich wypadkach wiercą dziurę w policzku wskazującym palcem (!!!) Oczywiście nie może zabraknąć też informacji o ulubionej dyscyplinie sportowej mieszkańców Półwyspu Apenińskiego – piłce nożnej i drużynach Wiecznego Miasta – Romie i Lazio.  Na końcu książeczki znajduje się plan miasta z osobliwościami godnymi turystycznej uwagi i słowniczek włosko – polski z transkrypcją fonetyczną. Warto tu zajrzeć, choćby po to by się dowiedzieć, że włoskie bagno nie ma nic wspólnego tym polskim. I jak to zwykle w książeczkach Elizy Piotrowskiej bywa – dużo tu humoru, zabawnych ilustracji, są zagadki, sprawdzian z wiedzy w postaci krzyżówki. Nam po tej lekturze bardzo chce się tam pojechać. Może kiedyś… Kto wie… Przecież wszystkie drogi prowadzą do Rzymu…

Wiek 6+

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 09 lipca 2009
Stary szewc i krasnoludki - Bracia Grimm / il. Ewa Kozyra-Pawlak

Krasnoludki są na świecie. Przekonał się o tym pewien stary szewc, który był bardzo biedny i postanowił z ostatniego kawałka skóry uszyć parę butów. Przykroił w nocy skórę, położył się spać, a gdy rano chciał znów wziąć się do pracy, okazało się, że buty już gotowe. A jak pięknie wykonane. Co za misterna robota. Chyba domyślacie się, kto pomagał staruszkowi wyjść z biedy.

Książka ucieszy miłośników klasyki i ilustracji Ewy Kozyry – Pawlak. Czy pamiętacie Księżniczkę na ziarnku grochu w jej pełnym finezji wycinankowym wykonaniu? W bajce o krasnoludkach jest podobnie. Patchworki, z mnóstwem szczegółów, bajecznie kolorowe, z pomysłem. Wszystko starannie wykonane – robota misterna i kunsztowna, zupełnie jakby krasnoludki z bajki maczały w tym swoje maleńkie paluszki.  Knot w lampie, nici nawinięte na maleńkie szpulki, sznurowadła w bucikach, misterny wzorek ozdabiający brzeg szewcowej szlafmycy. A że świat jest tu inny od tego pałacowego z bajki o niewyspanym dziewczęciu – to i materiały inne, o innej fakturze. Kratki, szare płótno, paseczki, w ciemniejszej tonacji, grubsze tkaniny, bez poprzedniej lekkości i zwiewności – wszystko to oddaje klimat chędogiej i biednej chaty szewskiego mistrza.

Cieszy to, że w serii Mistrzowie Klasyki Dziecięcej wydawnictwo postanowiło wydać coś ze zbioru braci Grimm, i to w dodatku tak mało znaną baśń. Przyznaję, że wcześniej jej nie znaliśmy. Rzadko sięgamy po niemieckich klasyków. Może dlatego, że ostatnimi czasu tak często słychać słowa krytyki pod ich adresem, że mnóstwo tam scen okrutnych, nie dla dzieci. Tylko warto dodać, że kiedyś bajki i baśnie nie były przeznaczone tylko i wyłącznie dla maluchów. Na swój sposób miały tłumaczyć świat, rządzące w nim prawa - również dorosłym. A wśród ponad stu baśni znajdzie się wiele takich, które jak najbardziej nadają się dla małych uszek. My już pierwsze kroki poczyniliśmy. Stary szewc i krasnoludki zainspirowały nas do dalszych poszukiwań. Odkurzyłam nasze tomisko z baśniami Grimmów i wybieram tytuły. Jeśli zdarzy się coś mocniejszego, puszczam wodze fantazji i łagodzę tekst. W zapowiedziach wydawnictwa są kolejne baśnie – z ilustracjami czeskiego ilustratora Adolfa Borna. To mistrz nad mistrze, a książki z jego udziałem to prawdziwe delicje. W liczące prawie 200 lat teksty nowego ducha tchnęła Eliza Pieciul – Karmińska.

 

Do Szewca – dołączono płytę CD z baśnią w interpretacji Jerzego Stuhra.

 

Takie cudeńka uszyła Ewa Kozyra - Pawlak.

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina

wtorek, 07 lipca 2009
Owadzie opowieści - Jan Sienkiewicz / il. Aleksandra Krzanowska

Owadzie opowieści to swego rodzaju mikrokosmos, świat widziany oczami malutkich stworzonek, które szwendają się po świecie, czasem prawie niewidocznych, odganianych najczęściej przez nas ręką. Biedronka w końcu to biedronka. Pająk to tylko pająk. Osa to agresor, którego trzeba przegonić na cztery strony świata. Prawda? Tak myślą dorośli, którzy nie potrafią zatrzymać się na rzeczach małych, nie dostrzegają czarnych kropek na czerwonych skrzydełkach pani biedronkowej, pięknie utkanej delikatnej pajęczyny pokrytej kroplami rosy albo mieniących się w słońcu skrzydełek żuczka. Tymczasem młody autor poświecił braciszkom skrzydlatym siedem opowiadań. Z uporem małego dziecka śledzi ten świat, podgląda, podsłuchuje, obserwuje cierpliwie i snuje ciekawe opowieści. O biedronce, która nie słuchała mamy; polnym koniku, który miał poetycką duszę; żuczku Brzuchatku, który musiał odbyć daleką drogę, by w końcu odkryć powszechnie znaną prawdę, że najlepiej jest w domu; o dobrym pająku, który nie chciał krzywdzić małych żyjątek; o nartniku Zrzędzie, co to tylko narzekał i narzekał; osie uwielbiającej robić innym głupie kawały; w końcu – o małym pływaczku, który kochał robić to, co zakazane.  Gdy już wejdziemy do tego owadziego świata, bajecznie kolorowego dzięki pięknym akwarelom  Aleksandry Krzanowskiej, nie raz pewnie odnajdziemy w nim siebie. Bo te malutkie istotki to nasze odbicie – ich marzenia to nasze marzenia, a  troski to nasze troski. Owadzie opowieści to opowiadania z morałem. Każde czegoś uczy, coś tłumaczy. Autor uczynił bohaterami swojej książki żyjątka, które rzadko spotyka się w literaturze dziecięcej. Tyle napisano o biedronkach, pająkach. Tymczasem niektórzy mieszkańcy sienkiewiczowskich opowiadań – jak świetlik, nartnik, pływak żółtobrzeżek, już choćby ze względu na swoje nazwy i rzadkość występowania w literackim świecie, wzbudzają ciekawość małych czytelników, powodują zdziwienie w małych oczach i lawinę pytań. Czy nartnik jeździ na nartach. Świetlik??? A co to takiego? Bardzo udana książeczka.

Wielkie nazwisko przodków zobowiązuje. A gdy ma się w swoim drzewie genealogicznym taką sławę – jak Henryk Sienkiewicz – to jest to wyzwanie nie lada. Jan Sienkiewicz zaczął pracować na swoje nazwisko – debiut bardzo udany – dziad - noblista może być dumny. Z ciekawością będziemy śledzić kolejne poczynania młodego literata.

Niedawno odkryliśmy książki wydawnictwa Czerwony Konik. To mini oficyna, która powstała w 2008 roku. Wydała do tej pory trzy książeczki. Są one nietypowe i niezwykle oryginalne.

Inne książki Czerwonego Konika -

Mrówka wychodzi za mąż

Zimowe popołudnie

Wiek 5+

Wydawnictwo Czerwony Konik

piątek, 03 lipca 2009
Linnea w ogrodzie Moneta - Christina Bjork / il. Lena Anderson

Linnea – to dziewczynka o dziwnym imieniu, które pochodzi od łacińskiej nazwy kwiatu. Jest dzieckiem miasta, ale bardzo kocha przyrodę. Ma przyjaciela – jest nim emerytowany ogrodnik – pan Blomkvist, potrafiący pięknie opowiadać o kwiatach i pewnym francuskim malarzu impresjoniście, który bardzo często malował kwiaty, zwłaszcza nenufary. To właśnie Claud Monet jest obok Linnei i starego ogrodnika bohaterem  tej prześlicznej książki. Pewnego dnia Linnea i pan Blomkvist przyjeżdżają do Paryża, by zobaczyć obrazy mistrza i odwiedzić miejsca, w których przebywał i mieszkał ze swoją liczną rodziną. Dwójka przyjaciół wybiera stary hotel – Esmeralda, w pobliżu katedry Notre Dame. Spacerują po Paryżu, odwiedzają muzea i jadą do Giverny, gdzie stoi dom Moneta. Wszystko robi ogromne wrażenie na wrażliwej dziewczynce – płótna mistrza, nenufary – tak piękne w sierpniu, dom - zwłaszcza niebieska kuchnia, japoński mostek, ogród pełen kwiatów – dzwonki, len, naparstnica, ostróżeczka. Podróż ta na zawsze zostaje w pamięci małej turystki, miłośniczki kwiatów. I w naszej też. Bo oto mamy przed sobą książkę, jakich niewiele w naszych księgarniach. O sztuce – dla dzieci, z bardzo naturalnym tekstem, niewymuszonym, z historią opowiedzianą w taki sposób, że trudne okazuje się łatwe – zwłaszcza niektóre zwroty z dziedziny malarstwa. Christiana Björk napisała książkę dla dzieci, językiem dla nich zrozumiałym, z mnóstwem ważnych i ciekawych informacji o grodzie nad Sekwaną, życiu artysty, impresjonizmie, malarstwie Moneta, historii jego rodziny.  Książka barwna jak impresjonistyczne obrazy – ze zdjęciami Moneta i rodziny, reprodukcjami jego obrazów i ilustracjami Leny Anderson. Na końcu książki autorka umieściła wskazówki dotyczące miejsc związanych z malarzem, lektur pana Blomkvista do których warto zajrzeć,  kalendarium życia Moneta, drzewa genealogicznego rodziny i ściągę z wymową słówek francuskich, które pojawiają się w relacjach Linnei.

Autorka tekstu i ilustratorka odwiedziły opisywane miejsca, spotkały się z ludźmi, którzy mieli ogromną wiedzę na temat życia artysty, jego dzieł i impresjonizmu i  przyrody.

Linnea w ogrodzie Moneta łączy w sobie album o sztuce i przewodnik podróży. Książka, która zachwyci dzieci i dorosłych. Świetnie nadaje się na zajęcia ze sztuki w szkole podstawowej. Jestem pewna, że Linnea zachęci nasze pociechy do obcowania ze sztuką, do dalszych poszukiwań, a być może zaszczepi w nich miłość do malarstwa na długie, długie lata.

Nenufary Moneta (1917)

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

czwartek, 02 lipca 2009
Nikczemny spisek - Lois Lowry

To książka dla tych, którzy lubią literackie eksperymenty i pułapki czytelnicze. Bo Nikczemny spisek to książka jak najbardziej nikczemna, spisek uknuty przez autorkę, by nas zaniepokoić i sprowokować. W moim przypadku udało jej się to znakomicie. Im dłużej czytałam tę staroświecką opowieść, tym bardziej zachodziłam w głowę, o co w tym wszystkim biega i jaką grę ze mną prowadzi Lois Lowry. Ta lektura to dla mnie absolutne zaskoczenie i odkrycie – połączenie ironii, groteski z niemałą dawką sarkazmu, wybiegająca poza utarte schematy. Wyobraźcie sobie taką sytuacje, gdy rodzice chcą pozbyć się swoich dzieci, a dzieci rodziców, by móc wreszcie stać się staroświeckimi sierotami. Straszne? Nie w tej książce. Czwórka rodzeństwa – najstarszy Tim – apodyktyczny, lider wśród rodzeństwa, bliźniacy o imieniu… Barnaba ( A i B – by uniknąć pomyłek) (!!!!! )ciągle toczący spory o sweter (byli w posiadaniu tylko jednego egzemplarza) i najmłodsza Jane – nieśmiała istota, nie zamierzają odgrywać ról smutnych sierot, jakie znane są z literatury. To książka o książkach. Pełno tu odniesień i aluzji do sierot, jakich jest pełno w literackim świecie – Jaś i Małgosia braci Grimm, Ania z Zielonego Wzgórza, Jane Eyre, Heidi, Pollyanna, Huckelberry Finn, Mary Lennox – to tylko kilka przykładów. Dzieciaki Willoughby biorą sprawy w swoje ręce, mają szalone pomysły, ponosi ich energia w działaniu, walczą o swoje miejsce na Ziemi, konsekwentnie odstraszają potencjalnych nabywców domu rodzinnego i z niecierpliwością czekają na złe wieści o ich rodzicach. Jednak ci ani myślą tak łatwo się poddać – nie zabierze ich ani trzęsienie ziemi, ani katastrofa nad wulkanem. Jako że jest to staroświecka powieść, staroświecka rodzina to i zakończenie musi być staroświeckie. Bo w końcu większość z cytowanych poprzednio sierot znalazło dach nad głową i swoich dobroczyńców. Czemu zatem miałoby być tym razem inaczej? Lois Lowry stworzyła powieść niezwykle dynamiczną, w której naraz rozwija wiele wątków, zmusza młodego czytelnika do literackich poszukiwań, zaznajamiania się z trudniejszym słownictwem, wyjaśnionym następnie w Glosariuszu. Alabaster, bezecny, deliberacja, knowania, melancholijny niechlujny, nieistotny, nikczemny, obmierzły – to tylko kilka przykładów. Dodam tylko, że autorka wyjaśnia owe pojęcia z dużym wdziękiem i z poczuciem humoru.

 

Kryminalista – to bardzo zły człowiek. Inaczej: złoczyńca. W starych filmach złoczyńcy zawsze noszą wąsy. Nie mam pojęcia dlaczego.

 

Być może lektura ta zainspiruje nasze dziatki do dalszych poszukiwań i sięgnięcia po zakurzone książki, klasykę, o której mowa w Nikczemnym spisku. Na samym końcu znajdziemy Bibliografię – czyli Książki sprzed lat, pełne żałosnych, lecz wzruszających sierot, kłótliwych i skąpych krewnych, wspaniałomyślnych dobroczyńców i przemian dokonanych przez urocze dzieci.

Książka mimo dość kontrowersyjnej fabuły jest całkowicie nieszkodliwa, świetnie nadaje się do głośnego czytania - do wspólnych wybuchów śmiechu i dyskusji o tym, co w rodzinie piszczy i o literaturze. Książka specyficzna - dla czytelników skorych do żartów i z poczuciem humoru. Książka z happyendem – w której miłość i przyjaźń biorą górę nad całym złem tego świata. Bardzo staroświecka współczesna powieść:)

Wiek 10+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 30 czerwca 2009
Basia i Mama w pracy - Zofia Stanecka / il. Marianna Oklejak

Ta część o Basi jest mi szczególnie bliska, bo i ja jestem mamą pracującą. W książce odnajduję nie tylko moje dzieci - zdziwione nową sytuacją, niezadowolone, że doszły mi nowe obowiązki, że czasem jestem a tak jakby mnie nie było, szczególnie wtedy, gdy nie widać mnie zza stosów klasówek, wypracowań i książek, ale również - i to przede wszystkim - widzę w niej siebie – zmęczoną, zabieganą, czasem niezorganizowaną, zagubioną wśród porozrzucanych zabawek i części garderoby maluczkich. Zofia Stanecka świetnie uchwyciła typowy polski dom, w którym wszystko się wali na łeb na szyję, gdy polska mama zaczyna pracować. Walczy ze stereotypem, że praca kobiety jest mniej ważna, że zajmowanie się domem i dziećmi to żaden wysiłek, bo kobieta i tak SIEDZI w domu. Książeczka pokazuje maluchom, że to nasze siedzenie w domu to szczególnie ważna i ciężka praca, i że mama ma prawo być po prostu po ludzku zmęczoną. W mojej pierwszej recenzji Basinych scen z życia codziennego pisałam, że mimo licznych pozycji na rynku księgarskim pomagającym maluchom zrozumieć życie, oswajać je, ta seria jest nam szczególnie bliska, bo uchwyciła naszą typową polską mentalność. W tej części jest to widoczne bardzo wyraźnie. Mama Basi domaga się podziału obowiązków, docenienia jej wysiłków i prawa do samorealizacji. Przecież bycie mamą trójki dzieci nie przekreśla prawa do marzeń. Zofia Stanecka świetnie pokazała tutaj zawieruchę we wnętrzu dziecka, gdy nagle okazuje się, że mama nie ma czasu, że jest zajęta CZYMŚ WAŻNYM. Basia buntuje się, jest nieznośna, chce zwrócić na siebie uwagę. Dziecko też chce być ważne dla Mamy. Gęsta atmosfera w domu, rodzicielka błądząca gdzieś tam myślami, kłótnie rodziców, przeciąganie liny – kto co ma zrobić, jak dbać o siebie i dom. A co najważniejsze szukanie rozwiązanie tego problemu. Książka która uczy dziecko, że w trudnych sytuacjach trzeba rozmawiać i sobie nawzajem pomagać.

Jak zwykle świetnie zilustrowana przez Mariannę Oklejak,  ciekawe rozwiązania graficzne, kolorowa, przyciągająca uwagę. Troszkę mi brakowało finału z namalowaną klawiaturą na stoliku. Jak zareagowaliby Basi rodzice? Lektura, z której również dorośli mogą wynieść coś wartościowego.

Wiek 3+

Wydawnictwo LektorKlett

Cukierki - Renata Piątkowska/ il. Aneta Krella - Moch

Kiedy czytam z dziećmi książki Renaty Piątkowskiej (Lemoniadowy ząb, Opowiadania z piaskownicy, Opowiadania dla przedszkolaków) zachodzę w głowę, skąd autorka tak dobrze zna mojego starszego syna. Przy lekturze Cukierków jest to szczególnie widoczne. Główny bohater – Piotruś – to wypisz wymaluj mój Tomek – niezłe ladaco, wiecznie chodzący własnymi ścieżkami, znikający mi z oczu na każdym spacerze, wywijas w przedszkolu. Jedyne co go odróżnia od książkowego bohatera, to respekt w stosunku do zwierząt. Może dlatego, że ich po prostu nie mamy. Jednak kiedyś, gdy zobaczyłam z jakim zacięciem goni kota pana Henia – naszego sąsiada, przez myśl mi przeszło – oj co by to było, gdyby kocio dostał się jego ręce. Bo takich Piotrusiów jest na całym świecie setki tysięcy. Dzieci, a przede wszystkim chłopcy, już tak mają. Wszędzie ich pełno, ciekawi świata. Trzeba mieć czasem oczy dookoła głowy, by ich upilnować. Piotruś to typowy reprezentant wielkiej rodziny przedszkolaków, psotnik, pełen energii, zwariowanych pomysłów, odporny na prośby i groźby starszych, rojber, którego złotą zasadą w życiu jest – im bardziej nie wolno – to tym bardziej trzeba. I gdy rodzice razem z babcią całymi dniami  starają się wychować Piotrusia na porządnego i ułożonego Piotra, malec słowa o dobrym zachowaniu jednym uchem wpuszcza, a drugim wypuszcza. Aż pewnego dnia chłopiec trafia przypadkiem do dziwnego sklepu, wypełnionego po sufit najróżniejszymi wielkimi słojami, pełnymi ślicznych i błyszczących słodziutkich kulek. Te kulki odmienią jego zachowanie o 180 stopni. Co to za kulki i co takiego się wydarzy – zachęcam do szukania odpowiedzi w tej oto książeczce. Renata Piątkowska nie po raz pierwszy udowodniła, że dobrze wie, co w dziecięcej duszy gra. Pisze o świecie widzianym oczami dziecka z humorem, ciepło, czasem z przymrużeniem oka. Pomaga dzieciom zrozumieć świat,  znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania. Sama jest mamą i socjologiem – stąd może jej trafne obserwacje życia codziennego. Książka z morałem, dowcipnie zilustrowana przez Anetę Krella- Moch. I jeszcze jedno – jeśli ktoś wie o sklepie z czarodziejskimi cukierkami – proszę o pilny kontakt. Bardzo ułatwiłoby to życie mamy czasem zdesperowanej.

Wiek 4+

Wydawnictwo Bis