Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 17 lutego 2019

Diy jest w modzie. Jest bardzo trendy. Widać to w Internecie, gdzie można znaleźć mnóstwo pomysłów na rzeczy zrobione przez siebie, poprzerabiane stare na nowe. Ta książka jest skarbnicą różnych inspiracji. A co najlepsze – to wykorzystanie tego, co już mamy. Nadanie sweterkowi nowego wyglądu – trzeba tylko pobawić się kolorami i farbami. Haftem można idealnie zakryć zabrudzenie, plamę lub dziurkę – a koszulka przy okazji na nowo cieszyć nasze oko. Na dżinsach można wyhaftować jakiś czadowy napis, a nudny kołnierzyk aż prosi się o ozdobienie go kosmicznymi wzorami. W pokoju nastolatki przyda się organizer z tamborków i starych spodni. A co powiecie na … las w słoiku? Stare puszki można wykorzystać jako pojemnik na przybory szkolne albo sztućce. A samodzielnie wykonana biżuteria? Od wyboru do koloru: bransoletka, kolczyki, broszka, naszyjnik, pierścionek z koralików. Nastolatka może pobawić się też w wytwarzanie kosmetyków. Bezpieczne, bez zbędnej chemii – balsam do ust, maseczki, odżywka do paznokci, odżywka do włosów, kula do kąpieli. W końcu  prezenty dla przyjaciół i rodzeństwa: kartka walentynkowa, torebki na prezenty z gazet, papier marmurkowy. 50 różnych pomysłów podzielone na 5 działów tematycznych. Każdy z pomysłów jest dokładnie opisany, krok po kroku. Wiele rzeczy można zrobić przy użyciu prostych materiałów: farby akrylowej, ziemniaka, druciaka kuchennego, patyczków po lodach, muliny do wyszywania, płatków owsianych, soli do kąpieli, gazet i tektury. Trzeba mieć tylko chęci.

Kiedy rozejrzymy się wokół z przerażeniem stwierdzamy, że toniemy w rzeczach. Książka podpowiada, żeby niczego lekkomyślnie nie wyrzucać. Wszystko można przerobić i wykorzystać. Na końcu autorka wyjaśniają magiczne słowa: recycling, upcycling, zero waste. Dzisiaj jesteśmy bombardowani wiadomościami, jak bardzo zanieczyszczone jest środowisko. Te hasła nabierają zupełnie innego znaczenia wobec wszystkich filmików pokazujących górę plastikowych śmieci płynących rzeką. Zdjęcia z ubraniami, które nie są już nikomu potrzebne.

W książce znajdziecie wiele kolorowych zdjęć, każdy pomysł jest przejrzyście i zrozumiale zaprezentowany. Jest mnóstwo pomysłów, które powinny przypaść do gustu nastolatkom.

Wiek 14+

Wydawnictwo Egmont

sobota, 16 lutego 2019

Historyk szkolny, pan Cebula, przyzwyczaił nas do tego, że zawsze zabierał nas w jakieś czasy książęce bądź królewskie. Mogliśmy poznać postaci miłościwie panujących: Mieszka I, Kazimierza Wielkiego, Władysława Jagiełłę i Jadwigę, Zygmunta III Wazę, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Kiedyś pomyślałam sobie – tylu jeszcze królów i tyle tematów dla serii Ale historia… A tu niespodzianka. Najnowszy tom zabiera nas w czasy …

Ale od początku. Tym razem bohaterką wypraw do przeszłości jest 12-letnia Ola. Dziewczynka ma pewną tajemnice. Od jakiegoś czasu trenuje ju-jitsu, a w tym czasie powinna uczęszczać w lekcjach baletu. Tylko jak powiedzieć prawdę rodzicom? Problemy problemami, a życie toczy się dalej. Ola będzie musiała znaleźć sposób, by wyjawić prawdę. A może ta trenowana sztuka walki przyda jej się w wyprawach „zadawanych” na lekcjach historii? W klasie u pana Cebuli są ekstra ławki – taki autorski wynalazek historyka. Wystarczy przycisnąć specjalny guzik i ziuuuuuuuuuuuuuuuuuuu – ląduje się w przeszłości. Oczywiście tam, gdzie jest zadanie do wykonania. Droga do przeszłości trwa tyle, co wypowiedzenie słowa Su…per!. Tym razem klasa Oli ma sprawdzić, jak Polacy radzili sobie w niewoli zaborców. Ta wyprawa to nie tylko przygody, niebezpieczeństwa – bo co będzie, gdy akurat natrafi się na jakieś powstanie zbrojne przeciw zaborcom? Zdarzy się i podniesienie ręki na władzę carską, i lądowanie w warszawskim błocie w 1918 roku – data znamienita, bo 10 listopada. Dzień przed odzyskaniem niepodległości.  W książce dużo się dzieje, a młody czytelnik dowiaduje się, że droga Polski do odzyskania wolności była długa i pod górkę. Łatwo się o tym uczyć z podręczników historii, ale przeżyć na własnej skórze – to jest dopiero coś.

To również poznawanie postaci znanych z podręczników historii. Pojawiają się tu m.in. Dezydery Chłapowski, Emilia Plater, Adam Mickiewicz, Chopin, młodziutki Józef Piłsudski (i troszkę starsza jego wersja) zwany Ziukiem.  Czytelnik dowie się co nieco o XIX-wiecznej kuchni – zwłaszcza o recepturze na rosół, odwiedzi starą mennicę, w której jak w ukropie uwijali się mincerze, zobaczy jak wyglądały pojedynki – czyli dawny sposób na rozstrzyganie sporów, pozna emancypantki, stroje z epoki, odwiedzi Wilno z czasów Mickiewicza, podpatrzy życie polskiej szlachty.   I do tego dochodzi jeszcze obowiązująca etykieta, bowiem kiedy Ola idzie za Ziukiem jak cień, przyszły naczelnik państwa polskiego komentuje: „Panienki nie powinny zaczepiać kawalera”.

Temat świetnie podany – ta forma przekazywania historii podoba mi się od początku. Bardzo wartościowe są tutaj komiksowe scenki Artura Nowickiego. Bez nich ta książka nie byłaby tą samą książką. Dodają dużo smaczku. Jest ciekawie, czasem drżymy o bohaterów, a czasem śmiejemy się w głos. I czekamy na kolejny tom. Ciekawe jaki będzie temat…

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 13 lutego 2019

Lusia wraz z koleżankami chodzi na lekcje tańca. Podobnie jak Alia i Julia żyje tańcem. Dziewczynki chciałyby w przyszłości zostać zawodowymi tancerkami. Tymczasem doradca zawodowy sprowadza dziewczyny na ziemię i proponuje im obrać inną drogę w życiu. Ma to być coś poważniejszego, sensownego, odpowiedzialnego. Coś, z czego będzie można wyżyć. Dziewczyny znajdują ciekawy sposób na ględzenie nawiedzonego doradcy i nie słyszą mądrych, życiowych porad. Tymczasem konsekwentnie oddają się swojej pasji. Bo jak się jest tam młodym, ma się też piękne marzenia. I o tym  jest właśnie ta książka: o tańcu, jego różnych formach – od klasyki, poprzez afrykańskie układy po  modern jazz. Trójka przyjaciółek goni z zajęć na zajęcia, spotyka się z rodzeństwem, przyjaciółmi. Ich życie wypełnione jest szkołą, w której od czasu pojawiają się kłopoty, bo wiadomo – taniec jest the best. Znajdziecie tu mnóstwo spraw dotyczących typowych nastolatków, którzy chcą czerpać z życia garściami. Tymczasem tak trudno czasem podporządkować się zasadom narzuconym przez dorosłych: rodziców, nauczycieli w szkole i nauczycieli tańca. Książka niesie ze sobą bardzo optymistyczne przesłanie: jeśli będziesz robił w życiu to, co lubisz, będziesz szczęśliwy. Nie brak w tej książce tzw. szwarccharakterow. Są zawistne koleżanki, które zazdroszczą sukcesów i gotowych są podłożyć nogę konkurentce. Ale generalnie panuje miła atmosfera, nie brak humoru słownego i sytuacyjnego. Książka powinna spodobać się miłośnikom komiksów i tańca. Krótkie historyjki dotyczące codzienności, relacji z innymi. Są nerwy związane z konkursami tańca, emocje z wyjazdem do Moskwy. Dzieje się dużo.

Wiek 9+

Wydawnictwo Egmont

poniedziałek, 11 lutego 2019

Miś Uszatek - postać znana z kreskówek, książek. Lubiana zwłaszcza przez (dawne) dzieci z ery „zwykłej” telewizji  - bez tych wszystkich udziwnień, umilaczy i pożeraczy czasu, cudów na kiju, z którymi mamy teraz do czynienia (w piątek miałam telefon z propozycją podpisania umowy na cyfrową telewizję – z 82 programami!!!). W każdym razie i ja miło wspominam bajki na dobranoc – charakterystyczne kukiełki Misia, Prosiaczka, Cioci Chrum Chrum. I książki z cudownymi ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego. Książki napisane przez Czesława Janczarskiego – poetę, prozaika, tłumacza z języka rosyjskiego, dziennikarza i nauczyciela. O jego życiu na Kresach, działalności literackiej możecie poczytać w ciekawym wstępie Na początku był „Miś”. Autor kultowego „Jak Wojtek został strażakiem” i „Tygrysa o złotym sercu”. Skromny, nazwany przez Jana Bolesława Ożoga jako „cichutki poeta”. I drugi człon duetu: Zbigniew Rychlicki – laureat Nagrody im. Hansa Christiana Andersena, tzw. „Małego Nobla” (1982 r.). Autor kultowych ilustracji do „Plastusiowego pamiętnika”, cyklu o Dorotce i Krainie Oz i wielu, wielu innych.

W opisywanej książce znajdziecie „Bajki Misia Uszatka” i „Zaczarowane Kółko Misia Uszatka”.

Miś Uszatek wędruje po świecie. Jest już bardzo zmęczony. Razem z pajacykiem Bimbambomem dociera do Leśniczówki, w której mieszkają Basia i Wojtek. Obiecuje zostać w gościach na „trzydzieści bajek”. Dzięki nim dzieci poznają tajemnice oklapniętego uszka Misia, pajacyk Bimbambom opowiada o początkach pięknej przyjaźni. Okazuje się, że wystarczy tylko wyjrzeć za okno, by poruszyły się nitki wyobraźni. Wierzby stają się niezwykłymi drzewami z bajki, zaczynają dziać się cuda. Baletniczka z choinki nie chce nawet spojrzeć na dzielnego sąsiada Kominiarczyka, który wzdycha do ukochanej. A czy możecie wyobrazić sobie, jak smakują księżycowe naleśniki z serem? Znajdziecie też odpowiedzi na pytanie dlaczego bocian ma długie nogi i dlaczego kukułka nie buduje gniazda.

W Zaczarowanym Kółku Misia Uszatka Miś jest gościem w Domku Dwóch bardzo Wesołych Króliczków w miasteczku Zwierzątkowie. W Dniu Nowego Roku Miś Uszatek otrzymuje od przyjaciół zaczarowane kółko. „Trzeba tylko wypowiedzieć zaklęcie, a kółko potoczy się i zaprowadzi ciebie tam, gdzie chcesz”. A dokąd? Do lasu, do Królestwa Śniegu, do Ciepłych Krajów, nad Amazonkę. Wszędzie czekają go przygody, nowi znajomi i przyjaciele. Przeżycia, radości i smutki.

Niespieszne krótkie bajki, opowiastki, które uczą dostrzegać wartość i piękno w świecie najbliższym. Wystarczy tylko się rozejrzeć, by dostrzec, że tematem bajki może być wszystko: bocian, kaczuszki, rzeka, pole, płatki śniegu, deszcz. Książka pięknie wydana, grube i szorstkie kartki. Osoby wychowane na Misiu Uszatku nie kryją wzruszenia.

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia


niedziela, 10 lutego 2019

Goscinny to autor słynnego Mikołajka i Asteriksa. Imponująca jest lista czytelniczych hitów, które weszły do powszechnej świadomości również dzięki filmom i kreskówkom.

Przenosimy się w czasy przed Chrystusem. Jest rok 50. Rzymianie podbili Galię. Wprawdzie nie całą – trzeba to podkreślić. Jest jedna wioska, która dzielnie stawia opór. Pewnie domyślacie się, że jest to miejsce, gdzie mieszkają Asteriks i Obeliks. A walka z najeźdźcą przynosi efekty - dzieje się tak za sprawa magicznego wywaru, który przygotowuje druid Panoramiks. Obserwujemy, jak toczy się życie w tym szczęśliwym zakątku na ziemi: dorośli zajęci są swoimi codziennymi obowiązkami, dzieci dokazują w szkole i poza nią. Asteriks i Obeliks polują właśnie na dziki. Tymczasem druid Panoramiks nieszczęśliwie spada z drzewa. Wtedy to podejmuje decyzję, że musi koniecznie spośród młodych galijskich druidów wybrać tego, któremu przekaże przepis na magiczny wywar. Asteriks i Obelkis są pełni obaw, czy aby jakiś nieznany i niedoświadczony druid przypadkiem nie wykorzysta mikstury do jakichś swoich niecnych celów. Czy słusznie? Znajdziecie w tej książce przygody, humor, świetne postacie. Wśród wymyślonych bohaterów historyczna postać Cezara. Poznacie legionistów rzymskich, rzymską taktykę wojenną, zobaczycie, jak wyglądało życie w prastarym grodzie. Ciekawa wyprawa do przeszłości z odrobiną magii.

Wiek 7+

Wydawnictwo Egmont

sobota, 09 lutego 2019

Pierwsza powieść francuskiej pisarki, która ukazała się w Polsce. Oczywiście – zaraz musiałam sprawdzić, któż to taki. Jak się okazuje – lista książek Marie-Aude Murail jest imponująco długa. A kim jest ów tytułowy Bystrzak? Tak naprawdę to Barnaba. Ma 22 lata i zawsze towarzyszy mu jego ulubiona przytulanka. Barnaba zachowuje się jak trzyletni maluch. Od śmierci mamy opiekuje się nim młodszy brat. Zaraz pojawia się pytanie: gdzie jest ojciec chłopców? Nie podołał wyzwaniu, ułożył sobie życie na nowo. Kleber i Bystrzak zostali sami, mają tylko siebie. Kleber ma dopiero 17 lat i postanawia wziąć na swoją odpowiedzialność Bystrzaka z zamkniętego ośrodka dla upośledzonych umysłowo. Nie może patrzeć na to, jak brat źle znosi pobyt w obcym miejscu, jak cierpi i tęskni. Czy sobie poradzą w życiu, w Paryżu? Chłopakom towarzyszy gromadka nowych znajomych wspólnie wynajmujących mieszkanie. Każdy z sublokatorów niesie ze sobą bagaż doświadczeń, każdy ma swoje życie, swoje problemy. Wydawać by się mogło, że to Bystrzak będzie dla nich kolejnym problemem, kulą u nogi. Jednak nic bardziej mylnego. Okazuje się bowiem, że to właśnie Bystrzak jest doskonałym antidotum na wszelkie problemy, nieszczęścia i bolączki. Również stare rany z dotychczasowego życia.

Trudny temat, prawda? Jednak autorka doskonale poradziła sobie z nim. A jak? Wprowadzając do swojej powieści elementy humorystyczne, z przymrużeniem oka. Nikt tu nie tragizuje, nie narzeka (jeśli już, to tylko troszeczkę), nie ma malkontentów. Każdy przyjmuje swoje życie takim, jakie jest, z tą tylko uwagą, że kiedy na horyzoncie pojawił się Bystrzak, zaczęło dziać się dużo dobrego. Dla wszystkich. Bardzo optymistyczna powieść, z życiową mądrością. Uczy empatii i dobrych relacji z ludźmi. Porusza kwestię niepełnosprawnych w społeczeństwie. I wzrusza, i śmieszy, i nie daje o sobie tak łatwo zapomnieć.

Po książce "Pasztety, do boju!" okazuje się, że literatura francuska dla młodzieży ma naprawdę wiele do zaoferowania. 

Wiek 15+

Wydawnictwo Dwie Siostry

piątek, 08 lutego 2019

Kicia Kocia martwi się śmieciami oraz zwierzętami, które cierpią wskutek zanieczyszczenia środowiska. Razem z babcią zabiera się za sprzątanie. Babcia uwrażliwia wnuczkę na śmieciowy problem. Kicia Kocia uczy się segregowania śmieci: listki truskawek wędrują do kubełka na odpadki, kubeczek po jogurcie do plastików, stare lekarstwa należy oddać do apteki. No i oczywiście pozostaje jeden z ważniejszych tematów: lniana siatka na zakupy zamiast plastikowej torby. Tę również i babcia, i wnusia posiadają. Dzieci razem z Kicią Kocią uczą się, jak należy właściwie wyrzucać śmieci, żeby nie były one obciążeniem dla środowiska, dowiadują się o problemie śmieci. Kicia Kocia od dawna jest przyjaciółką najmłodszych. Cieszę się, że pojawiła się część poruszająca tak istotny problem. Zatem: kotka uczy dzieci dbać o środowisko już od najmłodszych lat i zachęca do naśladowania jej.

P.S. Tak sobie mruczę pod nosem, że fajnym pomysłem byłaby lniana torba na zakupy z Kicią Kocią- dla dzieciaków, które pomagają w domowych zakupach. 

Wiek 2+

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 07 lutego 2019

W ramach „Akademii Mądrego Dziecka - Pierwsze Słowa” ukazało się ostatnio kilka ciekawych nowości.


Dzieci poznają części ciała i głowy, codzienne czynności jak chodzenie, spanie, jedzenie oraz emocje: radość, płacz i złość. Chłopiec robi śmieszną minkę, dzieci bawią się na placu zabaw i w chowanego. Maluszek podbiega do mamy i daje jej buziaka. Na końcu dzieci płaczą, śmieją się, śpią, jedzą, złoszczą się i dają buziaka. Można naśladować wydawane przez nie dźwięki. Dzieci chętnie będą udawać chlipanie, chrapanie, śmiech, cmokanie i mlaskanie. Niektóre z ilustracji ruszają się – można przesuwać oczka, buźkę, dzieci na placu zabaw, maluszka biegnącego do mamy. 


Strażacy będą hitem!!! Przyrzekam!!! Dzieci poznają ubiór strażaka, pojazdy ratunkowe włącznie z wozem strażackim i helikopterem. Są: piesek, wąż i pachołek, który strażacy ustawiają na drodze dla bezpieczeństwa. Jednak Wasze serducho skradną wyjeżdżający wóz z garażu, strażak wspinający się na ratunek po drabinie, spuszczany hełm i gaszenie pożaru wodą z węża. Wszystko się rusza, można bawić się w strażaków, udawać udział w akcji. Maluchy będą wniebowzięte.

W nocy to urocza książka do poczytania nie tylko przed snem. Zaznajamia maluchy  z niebem i nocą. Bo na niebie – jak i w tej części Akademii, można spotkać gwiazdkę, chmurkę i księżyc. Na lekturowym spacerku spotykamy zwierzaki, które uaktywniają się w nocy: nietoperza, kota, jeża, sowę i świetlika. Maluchy poznają nieocenione źródła światła: latarnię morską, latarnię uliczną i świecę. Oczywiście dzieci mogą wprawić niektóre obrazy w ruch: księżyc na okładce z pomarańczy zmienia się w apetyczny rogalik, sowa rusza oczami, z nieba spada gwiazda: trzeba szybko wypowiedzieć życzenie. Można zapalić latarnię na ulicy. A zanim położy się spać do łóżeczka w piżamce trzeba jeszcze koniecznie (ach ta dziecięca ciekawość) odsłonić okno i popatrzeć na świat wieczorem. A tam niespodzianka, ale nie zdradzam, jaka.

Ilustracje są wyraźne i ładne, karty bardzo grube, podobnie jak przesuwki obrazków: solidnie wykonane. Powinny długo wytrzymać spotkania małych rączek z książką.

Wiek 1+

Wydawnictwo Egmont

środa, 06 lutego 2019

 

Pamiętam tę książkę z dzieciństwa. A jakże. I mam w ogóle sentyment do tytułu: „Mały pokój z książkami”, bowiem od niego zaczęła się moja historia z blogowaniem. 11 lat temu natrafiłam przypadkiem na blog o takiej nazwie (istnieje do dzisiaj) i to było TO. Ups, nawet nie zauważyłam , jak te lata szybko minęły – w miłym towarzystwie książek. Tymczasem Dwie Siostry sprawiły mi miłą niespodziankę (i pewnie nie tylko mi) i wydały nową – starą książkę „Mały pokój z książkami”. Dlaczego tak piszę? Bowiem starsze wydanie wyglądało zupełnie inaczej. Miało bajecznie kolorowe, kwiatowe ilustracje Bożeny Truchanowskiej, zawierało 19 opowieści. Najnowsze wydanie zawiera czarno – białe ilustracje Edwarda Ardizzone i zostało wzbogacone o 9 nowych historii. Naprawdę gratka dla miłośnika książek. Całość ukazała się w ramach serii „Mistrzowie Światowej Ilustracji” – więc wiadomo, że można spodziewać się wydania na naprawdę wysokim poziomie. Książka, która uczy miłości do książek (cudny wstęp) i do pełnych czaru historii z mądrym przesłaniem – śmiesznych i wzruszających, przekazujących prawdę o człowieku i jego naturze, o jego życiu. Smutek przeplata się z radością, żal ze śmiechem. Historie, do których po latach chętnie się wraca. Książka wcale niemłoda – liczy sobie bowiem 64 lata. Mogę jedynie zapewnić, że jest to lektura świetna na stres, niepokoje i kłopoty dnia codziennego. To swego rodzaju oderwanie się od rzeczywistości. Są w tych opowieściach miejsca, które dla małych dzieci pozostają niezauważone, może nawet zbyt skomplikowane. Po latach się czyta już inaczej. Można odkryć zapomniane i przeoczone rejony, znaleźć głębszy sens, jakieś drugie dno. I cieszę, się, że książka została wydana w nowej szacie, bo akurat w mojej bibliotece był dostępny jeden historyczny egzemplarz i to tylko w czytelni. Tytuł książki nawiązuje do wstępu autorki, w którym ta wspomniała dom swojego dzieciństwa, w którym istniało pomieszczenie nazywane przez wszystkich małym pokojem z książkami. Miało ono swój niepowtarzalny klimat i wygląd. Książka moim zdaniem przetrwała próbę czasu, wciąż przemawia do czytelników, przetłumaczona została z dużą dbałością o język (19 historii przetłumaczyła Hanna Januszewska, 9 nowych - Ewa Rajewska). Wydaje mi się, że Ewie Rajewskiej udało się uchwycić to COŚ, pewną magię, którą znałam już z przekładu Hanny Januszewskiej.

Wiek 6+

Wydawnictwo Dwie Siostry

wtorek, 05 lutego 2019

Ten, kto śledzi świat zwierząt, zdaje sobie sprawę  z tego, że wiele gatunków wyginęło, wiele współczesnych jest zagrożonych. Dziś dzieje się tak, niestety, często z winy człowieka. Zapominamy, że nie tylko my mamy prawo zamieszkiwać naszą planetę. A jak to wyglądało w przeszłości? Książka zapewne zaspokoi gusta i ciekawość małych miłośników fauny – bowiem ciekawie prezentuje zwierzęta, których już nie ma. Zaczyna od tych najstarszych osobników. Niektóre z nich pojawiły się na Ziemi prawie 400 mln lat temu. Czy wiedzieliście, że najstarsze ślady pierwotnego płaza znaleziono właśnie w Polsce? Miejscem znaleziska był kamieniołom Zachełmie w woj. świętokrzyskim. Mówiąc o czasach prehistorycznych wspominamy najczęściej dinozaury. Halo, halo! – a czy ktoś zna diplocaulusa, gerrotoraksa, toosuchusa czy kulazucha? Przenosimy się do er: perm, trias, kreda, dewon. Obserwujemy, w jakim środowisku żyły pierwsze płazy, poznajemy ich tryb życia, na ilustracjach możemy zobaczyć jak wyglądały. W ten sam sposób zaprezentowano pierwsze gady. To wciąż jeszcze nie „nasze” dinozaury znane nam z kreskówek, książek i filmów. Spotkamy je dopiero w drugim okresie ery mezozoicznej – czyli jurze i w ostatnim okresie mezozoiku – kredzie. Jak wyglądały różne gatunki dinozaurów, kto je badał w dawnych czasach, gdzie odnaleziono skamieliny dawnych zwierząt? Oczywiście jedna z ciekawszych stron jest ta, traktująca o teoriach wymierania. Dlaczego więc wyginęły dinozaury? Erupcja wulkanów, ochłodzenie klimatu – to zaledwie dwie znane teorie. Tymczasem jest ich kilka, a znajdziecie je w książce.

Niestety, różne gatunki zwierząt wymierały też w czasach nam bliższych: ok. 1445 wyginęły nieloty moa. W 1627 – tur. Uwaga – w Polsce trwają prace nad rekonstrukcją gatunku.  W 1662 – nielot dodo żyjący na Mauritiusie. W latach 70. XX wieku wymarł tygrys kaspijski, w 1937 – tygrys balijski, w 1905 r. wilk japoński, w latach 80. XX wieku tarpan. Przykładów,  jakże smutnych, jest naprawdę wiele. Książka i tu próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Postępująca urbanizacja, zanieczyszczenie środowiska, niszczenia siedlisk naturalnych, rolnictwo, niszczycielska działalność człowieka, wymieranie ewolucyjne, katastrofy naturalne, polowania i kłusownictwo, w końcu również przyczyny nieznane.

Książka na pewno przekazuje sporą dawkę informacji, pokazuje wymarłe i zagrożone gatunki na świetnych ilustracjach. Ale też i uwrażliwia: nagłaśnia problem. Dzięki zaangażowanym ludziom pewne procesy udaje się zahamować, przynajmniej na jakiś czas, ale tego, co nas czeka w przyszłości – tego nie wie nikt. Książka pozostawia nas z pytaniem: co dzieje się we współczesnym świecie i jaki będzie on za kilka i kilkanaście lat?

Książka robi wrażenie, jest wielkiego formatu, w środku jest mnóstwo ilustracji. 

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 03 lutego 2019

 

Książka spodoba się tym, którzy lubią dobre, grube książki i cenią sobie lekturowe wyprawy do przeszłości – i to do dalekiej przeszłości. Jesteśmy bowiem świadkami wydarzeń rozgrywających się w X i XI wieku – w czasach początków państwa Polan. Tyle różnych postaci przewija się przez karty powieści z licznych plemion: Słowianie, Normanowie, Anglosasi. A kim jest tytułowy Bjorn? To wiking, nieślubny syn Mieszka I, który pewnego dnia przywieziony zostaje na wyspę Lindisfarne. Przyjazd ten nie jest jego wyborem. Z przyjazdu Bjorna nie cieszy się też opat małego klasztoru.  Brendan z Corku zamierzał przystąpić do remontu świątyni, tymczasem otrzymał do wypełnienia nowe, zgoła inne zadanie. W klasztorze – miejscu spokojnym i odosobnionym przełożony mnichów ma spisać dzieje okrutnego więźnia - wojownika. I kiedy wydawać by się mogło, że Bjorn znalazł spokojną przystań, w której może znaleźć ukojenie, ciszę i spokój przerywa szereg dziwnych zdarzeń. Zniszczona łódź, morderstwo mnicha, zagrożenie dla innych – powieść historyczna zaczyna powoli przeistaczać się w trzymający napięciu kryminał, a nawet thriller dla młodzieży. Bo to właśnie tygiel różnych gatunków: do tego dochodzi jeszcze powieść historyczna, biografia i przygodówka. Choć patrząc na wyprawę w czasie – trzeba przyznać, że wiele wątków to pewnie wyobraźnia autora – bowiem trudno udokumentować wszystko dokładnie. Ale mnie to akurat nie przeszkadza. Na kartkach powieści znajdziemy postacie znane z historii – bardzo wyraziste, pełnokrwiste, z charakterem. Mieszko I walczy z wrogami, dąży do podbicia nowych terenów. Świętosława, Bolesław Chrobry – sami się zdziwicie, że można o tych osobach TAK pisać. Bo okazuje się, że historia wcale nie jest nuda. Losy Bjorna – niedźwiedzia, to doskonała okazja, by wpleść w fabułę informacje o życiu w dawnych czasach. Jak wyglądała codzienna rzeczywistość, walki i wojny plemienne, wychowanie dzieci i młodzieńców, jaką rolę odgrywały kobiety, w jaki sposób potrafiły manipulować mężczyznami.

Pawła Wakułę znałam raczej jako literackiego śmieszka. Napisał m.in. rewelacyjną serię „O czym szumi las”. Oprócz przyrody ceni sobie również historię.

Wiek 12+

Wydawnictwo Literatura

 

sobota, 02 lutego 2019

Dziennik Cwaniaczka to ponoć antidotum na nieczytanie wśród dzieciaków. Dziecko nie czyta? "Podsuń mu/ jej Cwaniaczka. Zacznie czytać" – tak twierdzą co niektórzy. I coś w tym jest. Niby nic specjalnego - bo przecież z Cwaniaczkiem mogą się utożsamiać miliony nastolatków - jego problemy są problemami przeciętnego Jaśka Kowalskiego. Nie ma w sobie nic z superbohatera. Jednak sposób opowiadania o sobie, poczucie humoru, zmysł obserwacji i oceny i TE ilustracje sprawiają, że Cwaniaczek jest the best. Zastanawiałam się, co też ciekawego może wydarzyć się w kolejnym tomie. A może - i to dużo. I nie znajdziecie w nim niczego mrożącego krew w żyłach, ani superprzygody jak w Piratach z Karaibów. A jednak Cwaniaczek wciąga. Jego podejście do życia, radzenie sobie na własną rękę z różnymi problemami, tok myślenia, rozmowy z innymi. Co rusz jest śmiesznie. Co rusz młody człowiek może odnaleźć siebie w tej historii. Szkoła, dom rodzinny, sąsiedzi z ulicy i okolicy. Są i problemy dotykające całą ludzkość: jak GLOBALNE OCIEPLENIE. Cwaniaczek obawia się, że w lodowcach liczących sobie miliony lat mogą żyć groźne stwory, które po rozmrożeniu lodu nagle ożyją. Ale to tylko jeden z wielu, wielu problemów. Bo sami przyznajmy, Greg (prawdziwe imię chłopca) niby taki luzak, ale jak przyjdzie co do czego to naprawdę się przejmuje. Dlaczego Greg stara się być zawsze miły dla bystrzaków? W jaki sposób usiłuje przetrwać gimnazjum ? (co łatwe nie jest). Dlaczego otrzymał znów od mamy szlaban na TV i gry? I dlaczego rodzicielka zmuszona była wprowadzić WEEKENDY bez prądu? Skąd wziął się pomysł ćwiczenia uścisków ręki z tatą? I dlaczego mama wzięła swoim chłopakom koc? Sami widzicie, że życie w domu Grega do łatwych nie należy. W dodatku w szkole idzie tak sobie. Trudno wywiązać się z zadania projektowego na  temat Malty, gdy zadanie to robi się na ostatnią chwilę. Jest działanie – jest konsekwencja – tak myśli Gregowa mama, która zaraz wkracza do akcji i próbuje okiełznać Cwaniaczka. Czy odnosi na tym polu sukcesy? Jakiekolwiek? Co dzieje się w głowie młodego człowieka? Mnóstwo tych pytań. Ja mogę zapewnić, że Dziennik Cwaniaczka trzyma poziom.

Wiek 12+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 01 lutego 2019

Kiedy mała Theodosia miała 6 lat widziała, jak umiera jej matka – Królowa Ognia. Na oczach dziewczynki poderżnięto jej gardło z zimną krwią. Kraina Astrea została podbita przez Kalovxian. Sama Theodosia ocalała podczas tego pogromu, wspaniałomyślnie darowano życie dziecku królewskiemu. Została niewolnicą, swego rodzaju trofeum, by pokazywać wszystkim, że nie ma już starego świata. On zniknął bezpowrotnie. Jest teraz młoda dziewczyna – z nowym imieniem Thora – na usługach Kaisera – władcy okrutnego i gwałtownego. Thora to księżniczka, a może i nie księżniczka – bez ludu, bez ojczyzny, pozbawiona wpływów i przywilejów. Nazywana Księżniczka Popiołu, by pozbawić ją resztek godności i by ją ośmieszyć. Szczególnie Kaiser stara się wykazywać w tej dziedzinie. Wykorzystuje swoją mocną pozycję zwycięzcy i ciemiężyciela. Jest w awangardzie tych, którzy najczęściej atakują Thorę. Wciąż ją obserwuje, pilnuje i upokarza, by pokazać, gdzie jej miejsce. Jednak Thora jest ciągle córką królewską. Z pewnych rzeczy się nie wyrasta, nie można ich zlikwidować. I w końcu nadchodzi taki dzień, kiedy dziewczyna powie „dość”. Spróbuje zawalczyć o swoją spuściznę. Ma to, czego nie mają oprawcy.: miłość swojego ludu. Od dziecka zna też każdy kąt w pałacu. Teraz przed nią śmiały plan do realizacji: strącenie Kaisera z tronu. Czy jej się uda? Hmmmm, czyż w naszym języku nie funkcjonuje powiedzenie: odrodzić się jak feniks z popiołów?

Na rynku jest mnóstwo książek z gatunku fantasy. Jednak Księżniczka Popiołu zdecydowanie należy do tych lepszych pozycji. Ciekawa fabuła, dopracowana. Akcja rozgrywa się w pałacu – być może w kolejnych dwóch tomach (takie są w planach) zostanie przeniesiona na szerszy plan. Zaskakuje wątek przyjaźni – bowiem Thora zaprzyjaźnia się z Cress – córką żołnierza, który jest mordercą Królowej Ognia). Wątek miłosny dość przewidywalny – choć i on niesie wiele niespodzianek i emocji.  Księżniczka Popiołu spodobała się czytelnikom. Bierze udział w konkursie zorganizowanym przez portal „Lubimy czytać” na najlepszą książkę w kategorii „Fantastyka młodzieżowa”.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

czwartek, 31 stycznia 2019

Morrigan jest przeklętym dzieckiem. Jak tylko gdzieś się pojawia, dzieją się od razu dziwne i niespodziewane rzeczy. Nikt jej nie lubi, ma problemy z nawiązywaniem kontaktów, długotrwałych przyjaźni. Nikt nie chce z nią mieć do czynienia. Tak więc Morrigan od dawna żyje samotnie, bez wsparcia rodziny, odizolowana od rówieśników. W dodatku cały czas ma świadomość, że ciąży na niej klątwa, bowiem urodziła się pechowego dnia, pod pechową gwiazdą. A co jest najbardziej okrutne – Morrigan zdaje sobie sprawę z tego, że w swoje 11 urodziny … umrze. I kiedy faktycznie nadchodzi ów dzień, w którym powinno się radośnie świętować swój najważniejszy dzień w roku, dziewczynka czeka na śmierć. I właśnie wtedy pojawia się Jupiter North, który zabiera Morrigan ze sobą. Przy pomocy zegara na wieży kościelnej ta dwójka przedostaje się do fantastycznej krainy Nevermoor. Morgan dostaje się do tego nowego świata, gdzie zostaje kandydatką Towarzystwa Wunderowego, którego członkami mogą zostać tylko najlepsi. Ci, którzy przeszli wszystkie próby. Jak zmieni się życie Morrigan? Czy spodoba jej się w tym nowym, nieznanym świecie? Kiedy Morrigan zda sobie sprawę z tego, że została obdarzona pewnym talentem, który znacznie ułatwi jej życie? Czy znajdzie w końcu przyjaciół, z którymi będzie rozumiała się bez słów, takich na dobre i na złe?

„Nevermoor” to książka, w której wszystko jest możliwe. Bo tak już jest ze światami, które istnieją gdzieś równolegle do naszego – pełnymi magii, fantazji i ciekawych bohaterów. Myślę, że czytelnikom spodoba się przemiana Morrigan. Z zahukanego, przestraszonego dziecka, które czekało na swoją śmierć,  staje się rezolutną dziewczynką, która nie boi się wyzwań i konkurowania z rówieśnikami. Nie stawia się od razu na przegranej pozycji, wie, że walcząc może zwyciężyć. A może co niektórym książka skojarzy się z kultową serią o Harrym Potterze? Są podobieństwa, jednak znacznie więcej jest różnic – co czyni książkę naprawdę ciekawą i nieprzewidywalną lekturą.

Wiek 11+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 30 stycznia 2019

 

Czy czytaliście TEGO prawdziwego Kubusia? I Chatkę? Miód, delicja – pycha. Tytułowy bohater Miś łakomczuch, strachliwy Prosiaczek, który tak naprawdę wcale takim bojączką nie jest; fatalista i pesymista Kłapouchy, nerwowy Królik, Tygrys (obecny dopiero w Chatce), Kangurzyca z Maleństwem, Sowa Przemądrzała i Krzyś, syn autora. Wszystko dzieje się w Stumilowym Lesie, gdzie zwierzątka przeżywają swoje mniejsze i większe problemy – Kłapouchy gubi ogon, Puchatek tkwi w króliczej dziurze, wszystko zalewa woda, Maleństwo wpada do wody. Phi - żachnie się malec. Przecież każdy to wie. Ale jak to wszystko jest opisane. Ocalić w tłumaczeniu – czytałam kiedyś o przekładach literatury. Ten przekład to perła, klasyka. Jak tu się nie uśmiechnąć do siebie czytając plan porwania Maleństwa (akuku), albo o pułapce na słonie (Buzia wykręca się w rogala przy czytaniu: „Słoniocy”)

Albo:

-Chwileczkę – przerwał jej [Sowie] Puchatek, podnosząc łapkę do góry. – Co mamy zrobić dla tego czegoś, coś powiedziała? Bo właśnie kichnęłaś w tej chwili, kiedy chciałaś to słowo wymówić.

-Mylisz się. Nie kichnęłam.

-Kichnęłaś, Sowo!

-Przepraszam Cię Puchatku, nie kichnęłam Niepodobna kichnąć, nie wiedząc o tym.

-Tak, ale nie można usłyszeć kichnięcia bez tego, żeby ktoś nie kichnął.

[Kubuś Puchatek]

 

Albo:

Puchatek dreptał po białej ścieżynce leśnej i, idąc, wyobrażał sobie, że zastanie Prosiaczka w domu, grzejącego sobie pięty przy kominku. Ale jakże się zdziwił, gdy zobaczył, że drzwi jego mieszkania są otwarte. Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.

[Chatka Puchatka]

 

A piosenka o śniegu? –bim-bom?

[Chatka Puchatka]

Kubusia - tego najprawdziwszego z prawdziwych, przypomniała Nasza Księgarnia. Oczywiście ze świetnym tłumaczeniem Ireny Tuwim (nie myślcie, że to aby jedyny przekład. Ponoć w latach 80 pojawiła się wersja o dość specyficznym tytule – „Fredzia Phi – Phi ”(?!). Zawsze, gdy wracam do Kubusia, albo Chatki zastanawiam się, czy tłumaczka konsultowała od czasu do czasu swoje pomysły ze starszym bratem, Julianem? Może tak, może nie. Któż to wie – była utalentowaną poetką i tłumaczką („Mary Poppins”, książki Edith Nesbit, „Baśnie bajki bajeczki”, „Gałka od łóżka”) Wreszcie ilustracje – E. H. Sheparda. Nieśmiertelne. Zapadające w dziecięcą pamięć. Piękne wydanie książek Milne’a na papierze o ciekawej fakturze daje posmak starego. Czegoś, co minęło. Przypomniał mi się stary elementarz. Takie same odczucia. Miłe. Ciepłe. I niech ktoś nie myśli, że my tak łatwo zapomnimy o tym prawdziwym Kubusiu – ma swoje lata (93), ale ciągle jest młody. I nie zaszkodzą mu ani lukrowane piłeczki, klocki, długopisy, piórniki, koszulki, śliniaczki dla niemowląt, pościel czy firanki. Tylko szkoda, że niektórym dzieciom - otoczonym przecież ze wszystkich stron umęczonym Kubusiem, nie będzie dane poznać tego prawdziwego Puchatka. Do książki warto wrócić – już choćby w celu znalezienia odpowiedzi na pytanie dziecięcia:

-Mamo, a dlaczego Puchatek nazywa się Puchatkiem?

No właśnie, dlaczego?

P.S. Czy wiecie, że powstał ciąg dalszy przygód Kubusia Puchatka? Powrót do Stumilowego Lasu – tak nazywa się ta książka. Znacie? 

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 29 stycznia 2019

Książka Czyje to farby? Tajemnice warsztatu artysty (pisałam o niej niedawno) to doskonały wstęp do kolejnej artystycznej książki. Tym razem jednak ruch należy do czytelników, którzy zdobytą wiedzę o różnych technikach malarskich mogą wykorzystać w praktyce. To swego rodzaju podsumowanie, które można zrobić samemu, w zaciszu domowym. We wcześniej wspomnianej książce była możliwość poznania teorii, tutaj przy pomocy różnych materiałów można wykonać liczne prace, doskonaląc przy tym swój malarski warsztat. Początek to czasy prehistoryczne. Młodzi artyści mogą za pomocą farb, kredek i ołówka namalować sceny z codziennego życia – jednak inspiracji należy szukać w malowidłach naskalnych sprzed tysięcy lat. Dzieci wykorzystują następujące techniki malarskie: akwarelę, fresk, malarstwo olejne, kolaż, temperę i pastele. W środku znajdziecie mnóstwo różnorakich zadań do wykonania. Jedne łatwiejsze, inne wymagające więcej pracy, bardziej czasochłonne. Wiele zależy też od użytych materiałów. Od tego, jakich farb dziecko użyje (a może tylko i wyłącznie kredek lub ołówka). Przy młodszym artyście  warto dopilnować, by wykonane prace dobrze zabezpieczyć – by nie posklejały się strony i by w spokoju sobie schły, nawet przez kilka godzin. A jaka tematyka? Od wyboru do koloru. Bardzo kreatywne i niekiedy nawiązujące do konkretnych dzieł sztuki. A więc mamy tutaj stemple z ziemniaka, owoców lub warzyw, wzburzone fale, które przypominają japońskie drzeworyty, wachlarze, które należy przyozdobić, inicjały do udekorowania, bordiury do wypełnienia różnymi wzorami, portrety dzikich zwierząt, portret do wykonania zgodnie z kanonem egipskim, rekonstrukcję sylwetki Nike, projektowanie plakatów na słupach ogłoszeniowych, projektowanie fresków do swego pokoju, komiks z postaciami ze średniowiecznego manuskryptu, malowanie warzywa lub owocu, projektowanie puszki napoju i wiele innych. Każda praca jest poprzedzona krótkim wstępem, omówieniem w kilku słowach danej techniki malarskiej. Następnie – opis – jak najlepiej wykonać zadanie. Materiały potrzebne do wykonania pracy nie są skomplikowane: kredki, ołówek, farby, suche pastele. Książka jest dużego formatu, kartki są grube i o skondensowanej fakturze. Ma się pewność, że przy użyciu farb nic nie przecieknie na drugą stronę.

W książce jest mnóstwo pomocniczych rysunków i ilustracji. Będą one wspierać dziecko przy wykonaniu zadania. 

Wiek 5+

Wydawnictwo Kocur Bury

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Czasem przez przypadek znajdujemy się w takim, a nie innym miejscu. O takim, a nie innym czasie. Wtedy zaczynają dziać się rzeczy dziwne, spotykamy osoby, które całkowicie zmieniają nasze życie. Tak niekiedy bywa. Właśnie w takiej sytuacji znalazła się 15-letnia Sara. Żydówka, która podczas ucieczki traci matkę. Sara dla własnego bezpieczeństwa musi opuścić Niemcy – jest rok 1939. Ale jak to zrobić, skoro wszędzie są podejrzliwi żołnierze? Zatrzymują, przeglądają papiery, patrzą z ukosa. W takich niebezpiecznych okolicznościach Sara spotyka brytyjskiego agenta, który pomaga jej wydostać się z kłopotów. Jednocześnie zostaje zwerbowana do współpracy. Dziewczyna ląduje w elitarnej prywatnej szkole dla rozkapryszonych nazistowskich dziewcząt. Tutaj próbuje wejść w to dziwne towarzystwo, szpieguje dla  obcego wywiadu, prowadzi swoją własną wojnę. Sara stawia wszystko na jedną kartę. Czy czuje strach? Chyba nie ma wyboru. Bez rodziców, najbliższych, bez domu i ojczyzny czuje się jak bezdomny pies, wyobcowana. Poza nawiasem społeczeństwa – sama decyduje o swoim losie. I gdy inni najchętniej wysłaliby ją do jakiegoś obozu, posłali na śmierć, ona sama na przekór wszystkiemu i wszystkim próbuje przeżyć według własnego przepisu: odważnie i bezczelnie zarazem. Znajduje w sobie jakieś nieznane siły, spryt, determinację, by po swojemu zawalczyć. Sara zresztą jest nietuzinkową dziewczyną. Przecież nie każdy pierwszy lepszy napotkany człowiek nadawałby się do wykonania takiego zadania. Inteligentna młoda osoba, która idealnie przystosowuje się do nowych warunków, potrafi opanować panikę i strach, umie odnaleźć się w trudnych sytuacjach, w końcu potrafi zjednać sobie ludzi – i to z obydwu stron. Ta książka to nie tylko losy nastoletniej dziewczyny – szpiega. To też ciekawe realia ostatniej wojny. Choć trzeba przyznać, że autor nie skupia się przesadnie na tle historyczno – społecznym. Dzieje się wiele samo z siebie – bez przytłaczającej wiedzy dodatkowej, bez oceniania i moralizowania. Te sfery autor zostawia na szczęście czytelnikowi. Ja osobiście lubię mieszaninę historii z fikcją, lubię dreszczyk emocji i niebezpieczeństwa, a tych elementów tu nie brakuje. Książka trochę przypominała mi losy Sally’ego Perela, na podstawie których Agnieszka Holland nakręciła swój głośny film „Europa Europa”. Mimo że to zupełnie inne historie, inne życiorysy jest w nich wiele punktów wspólnych. Ale podsumowując omawianą książkę – ciekawa opowieść, ciekawa lekcja historii przedstawiona w nietypowy sposób.

Wiek 14+

Wydawnictwo Media Rodzina

wtorek, 22 stycznia 2019

Zawsze z przyjemnością zaglądam do książek dla dzieci, które traktują o sztuce. Ta akurat odkrywa tajemnice warsztatu artysty. A ten do stworzenia swojego dzieła potrzebuje oczywiście wyobraźni , talentu, umiejętności. Jednak żaden obraz nie powstałby bez farb. To ciekawe spojrzenie na temat, ponieważ wiele książek traktuje o sztuce w aspekcie poszczególnych epok. Tymczasem poznawanie technik i to w różnych epokach – to naprawdę ciekawy pomysł i swego rodzaju novum jeśli chodzi o książki dziecięce.  Zatem farby – to temat przewodni tutaj. Może to Was zdziwić, ponieważ w wielu książkach o historii malarstwa autorzy zaczynają opowiadać o sztuce ludzi pierwotnych. A skąd niby mieli oni niby wziąć farby? – ktoś zapyta. Przecież to niemożliwe – aż ciśnie się na usta. Tymczasem dzieci dowiedzą się, że również nasi praprzodkowie robili farby sami – z naturalnych barwników występujących w przyrodzie. I ta książka zaczyna się  właśnie od sztuki jaskiniowej. Później jest mowa o akwareli, temperze, freskach, malarstwie olejnym, pastelach, farbach akrylowych i kolażu. W każdym dziale dowiecie się skąd pochodzi nazwa danej techniki, jaki jest skład danych farb (ale tu uwaga – bez nudnawych wywodów – raczej wiele ciekawostek), poziom trudności danej techniki: czy łatwo malować farbami akwarelowymi albo temperowymi. Dalej: właściwości technik: np. malowanie farbami akwarelowymi uniemożliwia zamalowanie nieudanych elementów obrazu., w przeciwieństwie np. do malarstwa olejnego. Podłoża do farb – na czym malowano w różnych epokach, które podłoże jest dobre do danej techniki malarskiej. Materiały: pędzle, substancje do czyszczenia ich, sposoby nakładania farb. W końcu również i przegląd poszczególnych epok – kiedy dana technika była popularna, kto ją popularyzował (np. akwarelę – impresjoniści, freski – Giotto). Jest też dużo reprodukcji – przykładów danej techniki malarskiej. Wśród autorów sami mistrzowie: Dürer, Cezanne, Botticelli, Modigliani, Młodożeniec, Chagall, Kobro, Kandinski i wielu innych. Autorka zwraca uwagę na cechy charakterystyczne danej techniki w poszczególnych epokach: np. świetnie opisano tu sztukę egipską. Poświęca uwagę ikonom średniowiecznym – ciekawe jest znaczenie poszczególnych farb, których używa się przy pisaniu ikon, np. kolor złoty – często dominuje w ikonach i jest to symbol samego Boga. Zwraca uwagę, że w przypadku malarstwa olejnego uzyskiwano efekty dzięki nakładaniu grubych i cienkich warstw farby.

Znajdziecie tu liczne ciekawostki do każdego tematu, np. naskalne animacje ludzi pierwotnych mają wiele wspólnego z filmami animowanymi. Wielu artystów z późniejszych epok (np. ekspresjoniści w XX wieku) wzorowali  się właśnie na pierwotnych technikach: pryskali farby i malowali rękami. Dużo uwagi poświęcono powstawaniu ksiąg w średniowieczu, czyli tzw. iluminatorstwu – temat fascynujący, biorąc pod uwagę to, że księgi były sporządzane ręcznie i na pergaminie. Jak mogła wyglądać mapa odkrywcy Ameryki: Krzysztofa Kolumba, dlaczego Botticelli zniszczył wiele swoich dziel, w jaki sposób Michał Anioł malował freski w Kaplicy Sykstyńskiej? Pytania, pytania – odpowiedzi w środku. Mnie zaciekawiło jedno stwierdzenie z filozofii chińskiej, które mówi o tym, że zła osoba nie jest w stanie wykonać pięknego dzieła sztuki. Czy tak było/ jest w istocie?

Podsumowując: ciekawa książka o sztuce, przejrzyście i zrozumiale napisana, z licznymi konkretnymi informacjami i ciekawostkami. A jeśli ktoś połknął artystycznego bakcyla – może sięgnąć po inną pozycję autorek „Farby, szkicownik artysty”. Tym razem baaaaardzo kreatywną. Ale o tej książce – za chwilę:)

Wiek 5+

Wydawnictwo Kocur Bury

piątek, 18 stycznia 2019

Bolek i Lolek przeżywają prawdziwy renesans. Kiedy byli bardzo popularni jako kreskówka – dobranocka dla dzieci, nie było książek z ich przygodami. Teraz są książki – natomiast trudno o kreskówkę w telewizji. Pamiętam z dzieciństwa jak rysownicy Bolka i Lolka przyjechali do mojej miejscowości i w domu kultury przy pełnej sali dzieciaków na naszych zdumionych oczach rysowali olbrzymie plakaty z postaciami dwóch chłopców. W książce znajdziecie aż 15 przygód – a co najważniejsze – zupełnie nowych. W grubaśnym tomie liczącym sobie ponad 400 stron chłopcy zastanawiają się, gdzie podział się ich pies Zuch. Pięć miesięcy temu zabrali go ze schroniska. Pojawienie się zwierzaka w domu, zmienia życie wszystkich domowników. Dzieci dowiadują się, że posiadanie zwierzęcia wiąże się różnymi obowiązkami, których nie można zaniedbać, bo od tego zależy los innej żywej istoty. Na szczęście sam Zuch się odnajduje, a my dowiadujemy się całkiem sporo na temat psiej natury.

Ciekawe z czym Wam się kojarzy „blokada rodzicielska”? Pewnie wszyscy od razu odpowiedzą: z komputerem. Tymczasem w domu Bolka i Lolka ustanowiono blokadę na … brzydkie wyrazy. Nie myślcie, że obaj chłopcy to świętoszki. Czasem mają ochotę użyć siarczystego słownictwa, ale się hamują. Przeczytajcie koniecznie o ich przepisie na pozbycie się brzydkich słów z języka codziennego. Choć nie powiem: czasem kusi chłopaków, oj kusi.

Tymczasem Bolek kombinuje, jak by tu nie iść na basen. No tak, skoro nie potrafi pływać – strach przed wodą jest przeogromny. I wstyd też. Wyobraża sobie, co to za paskudztwo pływa w basenowej wodzie: rekiny i piranie. Wkrótce sam się na szczęście przekonuje, że basen wcale nie taki znów straszny, jak go sam maluje.

Do drzwi mieszkania podczas nieobecności rodziców, w pewną sylwestrowa noc, ktoś puka. Trzeba pomóc sąsiadowi, panu Mietkowi, któremu zginęły koty. Równolegle do rozwoju sytuacji i bardzo zaawansowanych poszukiwań, zaczyna działać wyobraźnia. Pojawiają się pytania: np. dlaczego pan Mietek uaktywnia się tylko wieczorami i w nocy? I zaczynają się przygody z …dreszczykiem. Co powiecie na historię o sąsiedzie, który być może jest … wampirem?

To tylko kilka przykładów perypetii i przygód dwóch chłopców – długo by jeszcze pisać, choć lepiej sięgnąć do samej książki. Obrazuje ona wesołe dzieciństwo, wśród przyjaciół (np. Zuza) i czworonogów. Wprawdzie Bolek na początku, jak to chłopak, trochę się burzy na znajomość z Zuzą, ale potem się do niej przekonuje. No cóż, taka natura młodego mężczyzny. To co cenne, pokazano tu dobre i przyjacielskie relacje z rodzicami. Mnóstwo tu problemów dnia codziennego, z perspektywy dorosłego może i błahych: zaginione kąpielówki, zbita szyba w czasie gry w piłkę, bałagan w dziecięcym pokoju, pogryzienia przez komary. To dzieciństwo bez TV i smartfonów, bez komputerów i laptopów. Chłopcy dużo czasu spędzają w swoim towarzystwie, rozmawiają, spierają się, dowcipkują, broją, przeżywają przygody. Bo nie wiem, czy wiecie, ale tam, gdzie coś idzie nie tak, właśnie zaczyna się przygoda.

Na końcu książki znajdziecie dodatkowe informacje i porady dotyczące posiadania zwierząt.

Wiek 5+

Wydawnictwo Znak

czwartek, 17 stycznia 2019

Znów spotykamy Olę i Eryka - rodzeństwo, które niedawno śledziło losy Adama Mickiewicza. W najnowszej częściej dzieciaki przyjeżdżają do dziadków. Eryk tylko na chwilę, ponieważ rodzice zabierają go ze sobą do Paryża. Niezadowolona z tego powodu Ola, zostaje u babci i dziadka sama. Czuje się poszkodowana i jest zła z tego powodu. Wtedy babcia podpowiada wnuczce, by pociechy poszukała jak zwykle w książkach.   Dziewczynka udaje się zatem do świątyni literatury  - czyli biblioteki. A czy pamiętacie, że w bibliotece dziadków działy się rzeczy niezwykłe? Ola odnajduje książkę w twardej oprawie. Widzi na okładce narysowaną probówkę w ręce. Dziewczynka przykłada palec do obrazka i nagle znika w książce.

To kolejna ciekawa przygoda, wyprawa do przeszłości. Tutaj Ola staje się świadkiem życia Manii Skłodowskiej. Od lat dziecinnych po dorosłość. Zaczyna się od wizyty w pokoju, w którym rozbrykana czwórka małych Skłodowskich toczy walkę na klocki. Ola podgląda życie rodzinne, jest świadkiem różnych ważniejszych wydarzeń – niekiedy radosnych, niekiedy smutnych. Dziewczynka znalazła się w innej epoce – w drugiej połowie XIX wieku. Jeśli ją coś dziwi, wówczas babcia wyjaśnia jej zawiłości historii, panujących stosunków społecznych, politycznych i konwenansów. Dzięki takiemu zabiegowi czytelnik może dowiedzieć się wielu ciekawostek z biografii Skłodowskich, ale też tego, co działo się wokół nich. Na przykład o uczniach szkoły, w której uczył pan Skłodowski. O fascynacji małej Manii gablotą z przyrządami fizycznymi. O pensji pani Jadwigi Sikorskiej, gdzie Maria uczęszczała na lekcje. Wrażenie robi tajne nauczanie zakazanych tematów, które przerywa nadejście rosyjskiego inspektora.

Dlaczego pani Bronisława tak mało przytulała swoje dzieci? Jaką uczennicą była młodziutka Maria? Jakie miała marzenia? Jak ubierały się panny w tamtej epoce? Kto był pierwszą miłością Marii? Jak Maria dostała się do Paryża? Jaką była studentką, mamą, żoną? Zakończenie zaskakuje, jest cudnie nieprzewidywalne, ale niczego nie zdradzam.

Ciekawie napisana, wciągająca książka o losach jednej z najbardziej znanych i rozpoznawalnych Polek na świecie. Biografia inna niż wszystkie. Pokazuje młodemu czytelnikowi, że warto mieć marzenia, warto się uczyć. I czasem jest pod górkę, ale gdy się dużo pracuje, to można otrzymać nawet dwa Noble.

Wiek 10+

Wydawnictwo Zysk i S-ka

piątek, 11 stycznia 2019

 

Pewnie pamiętacie Matyldę – pisałam już o niej na blogu. Jakiś czas temu Matylda zaczęła w tajemnicy przed mamą pobierać lekcje nauki gry na skrzypcach u pani Alicji. Mama, z początku niezadowolona, zmieniła zdanie, gdy okazało się, że utalentowana Matylda wygrała konkurs skrzypcowy. Nagle w ich życiu pojawił się ojciec. A Matyldzie zamarzył się dom, w którym mogłaby zamieszkać razem z mamą i tatą oraz ich menażerią. Pojawiła się nadzieja, bowiem po miesiącach zawirowań, niepokojów, znaków zapytania jest szansa na wspólne życie w nowym domu obrośniętym bluszczem i to w dodatku gdzie? Nad morzem!

Dużo w tej części zwykłej codzienności. To opowieść o ludziach, którzy sobie wybaczyli i mają nadzieję na dobre relacje w przyszłości. To swego rodzaju uczenie się siebie nawzajem od nowa. Jest tajemniczy chłopak na rowerze z pękatym plecakiem, którego Matylda bardzo chciałaby poznać. Jest koleżanka Julka, która plotkuje o koleżankach z klasy i nauczycielach na specjalnie założonym w tym celu blogu. Jest piękny zeszyt – podarunek od taty – z czerpanego papieru, z którego dziewczynka uczyniła Sekretnikiem Matyldy – do zapisywania ważnych chwil. Jest poruszony problem starości u zwierząt i ludzi. Są piękne słowa wypowiedziane do drugiego człowieka: „Dobrze, że jesteś”. Jest i zazdrość o panią Alicję, do której przychodzi pan od storczyków. Jest i odkrycie! – dorośli również potrafią zaczytać się na śmierć w „Pamiętnikach Tatusia Muminka”. Jest początek przyjaźni (czyżby nowy materiał na kontynuację?) I jest dużo, dużo morza.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura

czwartek, 10 stycznia 2019

Na 13-letniego Emanuela koledzy wołają …Mikrob. Największym marzeniem Emanuela jest stać się w końcu dorosłym. Chłopak wyobraża sobie od czasu do czasu jak będzie wyglądało jego życie, gdy osiągnie już dojrzałość. Kłótnie z rodzicami pójdą w zapomnienie. W końcu tata - luzak i dość często gderająca mama ciągle się czegoś czepiają, o wszystko się kłócą, nic im się nie podoba. Nie będzie już problemów z rówieśnikami. Tak trudno znaleźć z nimi wspólny język. A nauczyciele? Bez komentarza, ci to już uwzięli się na całego. Jednym słowem Emanuel ma dość – chce być dorosłym i zapomnieć o swoich kłopotach. Dzięki wskazówkom z Internetu udzielonym mu w komentarzu przez pewnego Magika, chłopiec trafia do tajemniczego sklepu, w którym można kupić tabletki na dorosłość. Emanuel zażywa specyfik  i od tego momentu nic nie będzie takie samo jak przedtem. Wiele dzieci, wielu nastolatków marzy o tym, by w końcu stać się dorosłym. Ja jako dziecko marzyłam na przykład, żeby w dorosłym życiu jeść tyle lodów, ile tylko dusza zapragnie. Hi, hi – dziś nic z tych marzeń nie zostało. Tymczasem wracając do Mikroba, zażywanie tabletek na dorosłość, które nie dawało trwałego efektu, miało niestety też skutki uboczne. A jakie? Tych nie zdradzam, zajrzyjcie koniecznie do książki. Książka została doceniona przez czytelników – zbiera same dobre recenzje – i przez Polską Sekcję IBBY – zdobyła wyróżnienie w Konkursie na Książkę Roku 2018.  

Oprócz przygód Mikroba w dorosłym świecie, jest to opowieść o trudnym dorastaniu, szukaniu swojego miejsca na ziemi przez młodych ludzi. Również o konieczności stawiania sobie pewnych granic – w swoich działaniach jak i w kontaktach z innymi, zwłaszcza nieznajomymi. Bo gdy pewne rzeczy wymkną się spod kontroli, wówczas pojawiają się niemiłe niespodzianki, a nawet niebezpieczeństwa.

Wiek 12+

Wydawnictwo Adamada

środa, 09 stycznia 2019

Mama Gęś to uczta dla oka i ucha. Z wstępu „Od Autorki” można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy na temat Mamy Gęsi – jej historii i wkładu w krzewienie bajek i baśni. A wkład ten jest olbrzymi, bowiem jak się okazuje, Mama Gęś jest postacią historyczną. Dla jednych jest to królowa Franków Bertrada z Laonu (znana też jako Berta Wielka Stopa - żyła w latach ok. 720-783). Mama Karola Wielkiego – postaci znanej z historii, kobieta z pasją i umiłowaniem do bajek i wierszyków, które zresztą często opowiadała swoim dzieciom. Dla innych z kolei Mama Gęś to Elisabeth Foster Goose (1665-1758). I Elisabeth lubiła opowiadać bajki. Wykorzystał to jej zięć wydawca, który w 1719 r. miał ponoć wydać wierszyki teściowej. Piszę „ponoć”, ponieważ żaden egzemplarz tej książki niestety się nie zachował. W każdym razie Mama Gęś to postać zacna, nobliwa i cudnie, że jej bajki doczekały się wydania i u nas.

Rymowane wierszyki – kilkuwersowe, przy niektórych opis Autorki zawierający zawsze jakąś ciekawostkę czy celną uwagę, nowinkę. Bo jeżeli wierszyk o myszy drepczącej po zegarze, to warto nas, czytelników, zapoznać z informacją na temat prastarego zegara z XV wieku usytuowanego na katedrze św. Piotra w Exter. Albo wierszyk o kocie, który przegonił myszy spod tronu królowej. Chodzi w nim o Elżbietę I. To ponoć spod fałd sukien tej monarchini wyłoniła się myszka, która nieźle nastraszyła królową. Sprowadzono więc kota, który upolował mysz. A może to zupełnie inna historia związana jest z tą rymowanką? Bo to przecież może sam kot wędrujący sobie po Windsorze przestraszył królową? Kto wie? W każdym razie  znajdziecie tu wiele uroczych rymowanych wierszyków: o pantofelkach pięknej Felki, Michale Trzpiocie, Wacku i placku (do tego dołączona jest ciekawa historyjka z czasów Henryka VIII), Miglancu Ignacym, Krzywym człowieku, staruszce mieszkającej w bucie i inne. Dodam, że lektura jest bajecznie zilustrowana przez Adama Pękalskiego. Wydana specjalnie na 10-urodziny Wydawnictwa Bajka, któremu dziękuję za piękne książki i życzę pięknych i jeszcze piękniejszych w kolejnych latach.

Wiek 6+

Wydawnictwo Bajka

wtorek, 08 stycznia 2019

Coś dla fanów piłki nożnej, a zwłaszcza klubu FC Barcelona. W podtytule czytamy: Więcej niż futbol. Czy tak jest w istocie?

Autor opowiada o swej miłości do Barcelony. Odwiedził to miejsce po raz pierwszy jako skromny student bez grosza przy duszy. Jakże wielkie wrażenie zrobił na nim stadion Camp Nou 30 lat temu. A ulubionej drużynie FC Barcelona wiernie kibicuje od lat. Znajdziecie tu informacje na temat samego miasta (przyda się, gdy będzie okazja, by odwiedzić Barcelonę) i Katalonii. Ta ostatnia jest wprawdzie częścią Hiszpanii, ale przykłada dużą wagę do swej autonomii. Co rusz obwieszcza światu, że chce się oddzielić od reszty i stworzyć odrębne państwo. A więc odwiedzamy znane miejsca: przed nami bazylika Świętej Rodziny, deptak Ramblas, pomnik Kolumba, Casa Mila. Książka w wielu miejscach ma formę dialogu ojca (autora) z synem. Tata opowiada Antkowi o miejscach, ludziach, wydarzeniach. Dzięki takiej formie to nie tylko suche fakty, ale swego rodzaju gawędy rodzinne, niekiedy pełne emocji, uczuć .

Opowieść zaczyna się od maleńkiego kamiennego domku La Masia z 1702 roku, który wykorzystywany był przez budowniczych stadionu, a który stał się siedzibą władz klubu po sam stadion, wielkich trenerów i zawodników. Wiele tu ciekawostek na temat samych piłkarzy. Adres Iniesta zamieszkał w internacie La Masii w wieku 12 lat. Oddalony od rodziny płakał każdego dnia. Kiedyś wyznał, że były to najgorsze dni jego życia, ale bardzo go wzmocniły i pomogły dorosnąć. Guardiola, Amor, Puyol, Xavi, Reina, Valdes, Iniesta, Pique, Fabregas, Messi, Pedro, Alba, Barta, Roberto – tych nazwisk na pewno nie zabraknie na kartach książki. To też wychowankowie wspomnianej już La Masii, w której ponoć panował i panuje wojskowy rygor. Chłopcy muszą się dużo uczyć, zdrowo odżywiać, jeść zero słodyczy (dozwolone tylko w weekend). Karą za niewłaściwe zachowanie jest sprzątanie jadalni. Jednym słowem – łatwo nie jest. Opisano sylwetki wybranych piłkarzy: m.in. Messiego, Cruyffa (późniejszego trenera klubu) , Iniesty, Guardioli. Co to jest styl tiki-taka? Dlaczego trener Cruyff zajadał się lizakami Chupa Chups? Skąd się wziął ofensywny styl gry Barcelony? Które legendy i antylegendy Barcelony trzeba znać? Jak rozumieć motto „ Więcej niż klub”? Znajdziecie tu ciekawostki na temat strojów klubu, herbów, stadionu Camp Nou, najważniejszych meczy, piłkarzy, trenerów. Są i magiczne liczby: kiedy powstał klub, ile spotkań z rzędu Barcelona nie przegrała w lidze hiszpańskiej, ile goli zdobył Messi w roku kalendarzowym? I mnóstwo innych.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont

czwartek, 20 grudnia 2018

Wyobraźcie sobie wyprawę do lasu. Nie, nie zwykłego lasu. A może zwykłego niezwykłego, który swoim klimatem przypomina Dziki Zachód? W dodatku jego nazwa – Umarły Las – od razu pobudza wyobraźnię. A jacy bohaterowie: są pozytywni, jak szeryf Triko (dzięcioł trójpalczasty), Bargiel (kowalik), ale jest i całe mnóstwo luntrusów spod ciemnej gwiazdy: Fulwypas (lis rudy), Biała (bielik), Skryty-za-kłodą (ryś euroazjatycki), Kalupus (wilk szary). To zwłaszcza bez tych ostatnich – rasowych czarnych charakterów, ta historia rozgrywająca się w Umarłym Lesie nie miała by tego charakterystycznego klimatu. Bo jest tu sytuacja jak w westernach – pieklimy się widząc łobuziaków i chuliganów, ale bez nich nic by się nie działo. Nie byłoby tego smaczku, który powoduje, że tę historię znakomicie się czyta i nie można się od niej  oderwać. A początek tej opowieści jest niezwykle prozaiczny – otóż w Umarłym Lesie pojawiła się … padlina. Wywołało to ogromne poruszenie wśród zwierząt mniejszych i większych. Jakże bardzo wymowna jest uwaga Martiusa (dzięcioła czarnego) (do Triko): „Ty nawet nie wiesz, co tu się zaraz zacznie”. I wierzcie mi, Martius miał stuprocentową rację. „Padlina! Padlinuchna!” – słychać ze wszech stron. „Lepsza niż słoninka!”. Niestety na nic podjęte prze Triko kroki, by w Umarłym Lesie zaprowadzić porządek, by wszystko było takie jak kiedyś. Bo już wszyscy – mali, duzi, z bliska, z daleka swoimi kanałami dowiedzieli się o padłym jeleniu. Już ostrzą sobie zębiska, dzioby, pazury, przełykają ślinkę i planują uszczknięcie choćby malutkiego smakowitego kąska. Plotki poszły w świat. Na leśną polanę zmierzają tłumy. Czy Triko uda się zapanować nad niecodzienną sytuacją?

Wspaniały komiks dwóch autorów. Obydwaj doskonale wiedzą, co w przyrodzie piszczy. Obaj panowie mają do przekazania porządną dawkę wiedzy, świetnie snują swoje gawędy – opowieści. Z tą tylko różnicą, że jeden z nich doskonale do tego rysuje komiksy z pazurkiem. Z jednej strony toczy się swoim trybem komiksowa historia – z której wniosek taki, że gdy w lesie padnie zwierzę, wszystkie drogi prowadzą do ….(niekoniecznie do Rzymu) padliny. Dzięki bajce dzieci mogą poznać zwyczaje zwierząt, padlinożerców, którzy zamieszkują polskie lasy. Kuna leśna je na przykład padlinę tylko przy drzewie, by w razie czego mieć otwartą drogę ucieczki. Borsuk europejski nie wyje, za to sapie i stęka. Z dialogów wynikają ciekawe rzeczy. Całość okraszona jest swego rodzaju dramaturgią, humorem, ciągle coś się dzieje, zmieniają bohaterowie i perspektywa. Nie ma czasu na nudę. Na końcu każdego rozdziału do akcji wkracza Adam Wajrak, który opowiada i przedstawia konkretne informacje i ciekawostki. Wychodzi poza bajkową konwencję, stoi mocno na ziemi, podaje przykłady i opowiada jak wszystko rzeczywiście wygląda w prawdziwym lesie. Czy dzik na pewno jest dziki i zły? Czy lisy naprawdę są chytre? Ile borsuków może mieszkać w jednej norze? Po czym poznać jastrzębia? Czy padlina padlinie równa? Zachęciłam do lektury? Sięgnijcie koniecznie!

Wiek 5+

Wydawnictwo Agora

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 79