Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 06 czerwca 2018
Żubr Pompik. Wyprawy. Zachłanna mewa - Tomasz Samojlik

Żubr Pompik zabiera nas w kolejną podróż do Parku Narodowego. W tej części ulubiony wakacyjny cel rodaków – Morze Bałtyckie i położony nad nim Słowiński Park Narodowy. Na początku krótka charakterystyka, dzięki której można poznać specyfikę tego miejsca. Oczywiście – logo Parku i stała pozycja w tej książce: ramka: „Ta książka należy do….”. Z książki oprócz nowych przygód Pompika, Polinki, Porady i Pomruka można dowiedzieć się wiele ciekawego. Ot choćby taka ciekawostka o zmieraczku  plażowym? Ciekawe, ilu spośród nas wiedziało jak wygląda? Ja się przyznaję – musiałam sprawdzić w Internecie. Ale – ciekawość została rozbudzona. I tak do tekstu zostały przemycone informacje o wielkiej ilości piasku, powykręcanych sosnach, wydmach, kępach traw, pojedynczych roślinach oraz kolczastym mikołajku nadmorskim. Oj żubrza rodzinka miała mało jedzonka w tym miejscu. Oczywiście w książce pojawia się tytułowa mewa – autor pokazał jej charakterek. Kto był nad morzem wie, że główną jej cechą jest właśnie zachłanność. Niech się kryje ten, co trzyma w ręku coś do jedzenia. Zaraz pojawia się za takim osobnikiem mewia obstawa.

Może Pompikowe wyprawy będą inspiracją do rodzinnych wypraw do pięknych miejsc w Polsce? W końcu wakacje za pasem.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

wtorek, 05 czerwca 2018
Bombka babci Zilbersztajn - Katarzyna Ryrych/ il. Anna Rudka

Ninka mieszka z rodzicami i bratem w starej przedwojennej kamienicy. Ach ten Alek - ciągle straszy siostrę. A to jakimiś stworami – jak na przykład Tempusem, który ponoć pożera czas. Albo kanaponami –  których całe setki przypominają kłębki kurzu.  Babcia Zilbertszajn mieszka na drugim piętrze – Alek nazywa ją wiedźmą. Pewnego dnia, gdy Ninka zatrzaskuje się na korytarzu, sąsiadka otacza ją troskliwą opieką. Na Boże Narodzenie dziewczynka dostaje w prezencie bombkę własnoręcznie zrobioną przez sąsiadkę. To też czas, kiedy w domu zaczynają dziać się różne rzeczy. Także w relacjach między członkami rodziny. Alek jest zły na siostrę, za chwilę pojawi się nowy członek rodziny i rodzice nie mają zbyt wiele czasu dla Ninki. Tymczasem okazuje się, że w szafie zamieszkała wychudzona, wiecznie głodna dziewczynka. Oczywiście, że pojawiają się od razu skojarzenia z Narnią. W książce panuje klimat tajemnicy, niedomówień, troszkę grozy. Jest dużo odniesień do II wojny światowej. Książka, którą warto czytać rodzinnie - by potem wymienić się refleksami, wytłumaczyć ważne i trudne zagadnienia. 

 

Podoba mi styl Katarzyny Ryrych. Nie rozpisuje się w nadmiarze, a trafia w sedno. Zresztą, gdy pojawiają się jakieś opisy, to z przyjemnością się je czyta. Ten fragment poniżej dał mi wiele do myślenia. Zresztą w książce znajdziecie również inne, które nie pozostawią Was obojętnymi.  

"Pomyślała (Ninka), że w każdym z miast, większych lub mniejszych, znajdują się domy, o których można śmiało powiedzieć, że i czas o nich zapomniał. Ukryte na obrzeżach, otoczone równie starymi drzewami, zamykają w sobie stare sprzęty, strzegą tajemnic i nie zapraszają nikogo do zapuszczonych ogrodów. 

Podobnie wyglądają wąskie, kręte uliczki, gdzie stare kamienice stoją jedna przy drugiej i straszą szarością ścian, a drzwi i bramy bronią dostępu do podwórek. Z tego powodu ludzie widzą jedynie osypujący się tynk i wyzierające spod niego cegły, nie podejrzewając istnienia najbardziej bajkowych ogrodów. Zatem przechodzą szybko, jakby chcieli wydostać się z tego szarego zakątka, współczując ludziom, którzy tu mieszkają.

A mieszkają tu ludzie równie starzy jak domy. Ci, którzy pamiętają ich świetność, wchodząc do swoich bram, uśmiechają się, nie widząc śladów czasu, zupełnie jakby sami nadal byli młodzi, a laski w ich rękach znalazły sie na skutek jakiegoś przypadku lub pomyłki.

I nawet psy są tutaj stare. Drepczą powoli skrajem trawnika i w ogóle nie chce się im szczekać na lśniące, czarne wrony. 

Dzieci pojawiają się z rzadka - kiedy nadchodzą święta, rodziny przypominają sobie o dziadkach, pradziadkach, starych wujach i starych ciotkach i zaglądają na chwilę, by posiedzieć na starych krzesłach przy równie starych stołach, pijąc herbatę z filiżanek, na których czas zatarł złote esy-floresy.

Spenetrowawszy wszystkie kąty, zaczynają się nudzić i proszą, aby włączono im telewizor albo zaczyna boleć brzuch i rodzice muszą zabrać je do domu.

Bo ile można bawić się w ogrodzie albo lepić bałwana na małym podwórku?"

 

Wiek 9+

Wydawnictwo Ezop 

 

poniedziałek, 04 czerwca 2018
Czarownica Irenka. Tom 1 - Agnieszka Żelewska

Czarownica Irenka do tej pory była znana wyłącznie czytelnikom „Świerszczyka”. Aż wreszcie ktoś wpadł na pomysł (dodam tylko: dobry pomysł), by z przygód Irenki popełnić książkę. Właśnie ukazały się dzieła zebrane – ku mojej uciesze – tom 1, co daje nadzieję, że będzie/ będą następne. Irenka odczarowuje wszystkie złe czarownice znane z bajek. Postać bardzo pozytywna. To sama dobroć, uśmiechnięta, pogodna, skora do pomocy, pomysłowa, gościnna. Przyjmie w swe progi i zmokniętego pajączka i nietoperza, uratuje pisklaczka, pomoże zagubionej owieczce.

Przeżywa z uśmiechem zwykłą codzienność wyczarowując same dobre rzeczy. Przeżywa liczne przygody: nurkuje w morzu i wyławia skarby, lepi bałwana, wędkuje. Bardzo podobała mi się historyjka o pamiątkach z wakacji: nie ma tu drogich gadżetów, ale są za to m.in. kamień z Jeleniej Góry, wodorost z Sopotu. Książka podzielona jest na cztery pory roku. To krótkie obrazkowe historyjki, które można czytać „po swojemu”.

Można cieszyć oko wspaniałymi ilustracjami Agnieszki Żelewskiej, można zachęcać dziecko do tworzenia historyjki w oparciu o ilustracje, można w końcu dopowiadać swoje historie – każdy ciąg dalszy mile widziany. I to w wersji mówionej jak i obrazkowej. Na końcu książki znajdziecie bowiem krótki kurs rysowania czarownicy Irenki. Może dzieci pokuszą się o tworzenie własnych obrazkowych opowieści.


Wiek 3+

Wydawnictwo Bajka

niedziela, 03 czerwca 2018
Fistaszki zebrane 1983-1984 - Charles M. Schulz

Z książkowymi „Fistaszkami” jest tak samo jak z fistaszkami do jedzenia. Jak zaczniesz – przepadłeś. Nie można skończyć sięgać po ostatniego orzeszka, upssss – po ostatnią (wcale nie-ostatnią) historyjkę. „Fistaszki” mają chwalebną statystykę. Jeśli wierzyć „Wikipedii”  czytało je 355 milionów czytelników z 75 krajów, zostały przetłumaczone na 21 języków, ukazały się w ponad 2600 gazet, opublikowano 17 897 historyjek, a sam autor zarobił na „Fistaszkach” ponad miliard dolarów. Uff – trzeba przyznać: dużo tego i robi wrażenie. Niedawno ukazał się kolejny tom polskiego wydania. Zawsze zaczynam od fistaszkowym wspomnień, w jakie na początku jest zaopatrzony każdy tom. Bo jak się okazuje, „Fistaszki” odgrywały dużą rolę w życiu wielu ludzi. Czasem wcale nie zdajemy sobie z tego sprawy – dopiero czytając takie wspomnienia innych, zaraz przenosimy je na swoje podwórko. W tym tomie o swoich refleksjach związanych z lekturą opowiada Joanna Olech.

Już samo pisanie o „Fistaszkach” kończy się tym, że człowiek siada do laptopa, wraca do znanych historii, by o nich napisać  i….. zapomina o całym świecie. O napisaniu recenzji również. Przenosi się do świata starych  znajomych: są tu Charlie Brown, Snoopy, Lucy, Sally Brown, Marcie, Woodstock. Na pewno lektura i dla dzieci i dla dorosłych, zabawne scenki, dialogi, refleksje dotyczące codzienności, życia i świata (na szczęście bez polityki), przepychanki słowne, inteligencja, humor, bystrość umysłu wszystkich bohaterów. Takie coś musi się podobać. Można czytać strona po stronie, można wyszukiwać paski komiksowe dotyczące ulubionych bohaterów. Dużo z nich jest ze sobą powiązanych, tworzy odrębną pokaźną całość. Sally przez cały ten tom próbuje dać sobie radę w szkole. Z różnym skutkiem. Snoopy wziął się poważnie za pisanie. W wolnych chwilach aktywnie koresponduje ze swoim bratem Spike’em, który wiedzie samotne życie na pustyni. Snoopy w ogóle ma naturę filozofa – marzyciela. Obserwuje pogodę, niebo – i bierze wszystkie dobrodziejstwa losu na swoją psią klatę. Schroeder komponuje coraz trudniejsze kawałki.

 Ilu nas, czytelników i miłośników „Fistaszków”, tyle zdań na ich temat i wspomnień. Ja sama pamiętam jak wieki temu trafił mi się plakat kinowy promujący film o „Fistaszkach”. Cieszyłam się nim ogromnie i dłuuuuugo zdobił jedną ze ścian mojego pokoju. Teraz miło mi, że akurat w moim domu „Fistaszki” łączą pokolenia, bo sięgają po nie i duzi i trochę mniejsi.

Wiek 10+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 31 maja 2018
Jaś i Janeczka - Annie M.G. Schmidt/ il. Fiep Westendorp

Poznałam razem z dziećmi kilka lat temu. Wtedy było inne wydawnictwo i byli Julek i Julka. Teraz w nowej szacie, w nowym tłumaczeniu, większym formacie, twardej oprawie. I z nowymi imionami: Jaś i Janeczka. Tak samo cudowni. Szczęśliwe, proste dzieciństwo bez drogich współczesnych „umilaczy” wolnego czasu, bez drogich gadżetów (jak ja lubię to „bez” w książkach dla dzieci), skupione na zwykłym byciu ze sobą, zabawie, rozmowie, przeżywaniu codzienności. W zeszłym tygodniu byłam z dzieckiem u lekarza. Tłumy ludzi w kolejkach w przychodni. Całe piętro wypełnione dorosłymi z pociechami – najmniejszymi i nastolatkami. I większość z nich z tabletami i smartfonami w ręku. Jakże zmieniła się rzeczywistość w ciągu ostatnich lat. Kiedy moje dzieci były całkiem małe, kącik dla dzieci wypełniony zabawkami i książeczkami w takich miejscach pękał dosłownie w szwach. Teraz dzieci siedzą pochylone nad elektronicznymi urządzeniami i grają. Ale nie mnie oceniać – nie obserwuję mentorskim wzrokiem – po prostu notuję swoje spostrzeżenia. Spoglądam też z ciekawości na datę ukazania się przygód „Jip en Janneke” - 1953. Moja mama, a babcia moich dzieci, miała wtedy 3 latka. Ludzie nie mieli telewizorów, telefonów, za to mieli więcej czasu dla siebie, a dzieci na zabawę. I takie właśnie dzieciństwo opisuje niderlandzka pisarka Annie M.G. Schmidt (1911-1995). Jakże niewiele Jaś i Janeczka potrzebowali do szczęścia. Już sam tytuł pierwszego rozdziału zapowiada charakter tych opowiastek: „Jaś i Janeczka bawią się razem”. Sąsiedzi + dziura w płocie = doskonała zabawa. Bez drogich zabawek – za to z pomysłem, przy użyciu wyobraźni: w dom, kulki, w opiekę nad chorą Lalą, ujeżdżanie psa Hektora, szkołę, puszczanie baniek, straż pożarną, zrywanie kwiatów, sklep. Nawet jest zabawa przez szybę z chorą Janeczką. Są też radości i smutki, których w dzieciństwie nie brakuje: choroba, kłótnia, przekomarzanie się, bunt przeciwko decyzji dorosłych. Krótkie historie, do czytania wiele razy, charakterystyczne czarne postacie z zadartymi noskami, a przede wszystkim niesamowita inspiracja do zwykłych prostych zabaw – na dworze, w domu. Szczęśliwe dzieciństwo, zadowolone dzieci, które mają tylko siebie. Cudowne! Do tej pory ukazało się 5 części przygód „Jasia i Janeczki”.


 

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 24 maja 2018
Żubr Pompik. Kolory jesieni - Tomasz Samojlik

Przyzwyczailiśmy się ostatnio do tego, że Pompik i jego rodzina zabierają nas na wyprawy do Parków Narodowych w Polsce. Jednak tym razem sympatyczny żubr i jego siostra Polinka zostają w swojej Puszczy i wybierają się na wyprawę badawczą po okolicy. Rodzeństwo jest takie ciekawe świata – co też dzieje się w lesie, na łąkach, polnych drogach? Końcówka lata, jesień zbliża się wielkimi krokami. Pompik i Polinka odkrywają tajemnice przyrody: ktoś w jakimś celu powbijał szyszki w korę – ciekawe, po co? Spotykają pana borsuka, który tłumaczy, dlaczego zarzucił okolicę kamieniami, ziemią, patykami i liśćmi. Poznają taktykę budowania borsuczej nory. Obserwują zabawę malutkich brązowych kuleczek, które tak naprawdę są kuniątkami. Poznają naturę przebiegłej kukułki i pięknego zimorodka. Tłumaczą, dlaczego zwierzęta zaznaczają swoje terytorium. Poznają niezwykłość ciem – jak się okazuje to nie tylko „szara wersja motyli”. Są świadkiem bocianiego sejmiku, jaki odbywa się przed odlotem do ciepłych krajów. Żubry dopada powoli nostalgiczny jesienny nastrój. Przygotowują się do zimy – ale nie czują z tego powodu smutku. Wiedzą, że nowa pora roku przyniesie im wiele niespodzianek.

Dzieci razem z żubrami przeżywają smak przygody. Pompik i Polinka nie szukają przygód, oni je przeżywają. Uczą jednocześnie, że nie trzeba jechać w dalekie strony, by dobrze się bawić. Przygoda w książkach Tomasza Samojlika czai się za niemalże każdym drzewem. W końcu żubry uczą dzieci jak obserwować przyrodę. Nic nie znaczący szczegół, niby błahostka może stać się jakimś ciekawym przeżyciem, początkiem wyprawy, przygody i zabawy. Z tej lektury można nauczyć się jeszcze dwóch ważnych rzeczy: szacunku do przyrody i dobrych relacji z rodzeństwem.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 23 maja 2018
Żubr Pompik. Wyprawy. Najstraszniejszy drapieżnik - Tomasz Samojlik

 

Ci, którzy znają żubra Pompika i jego rodzinę, już wiedzą, że zwierzaki ani myślą siedzieć tylko w swoim rodzinnym domu, czyli Puszczy Białowieskiej. Wędrują po Polsce po … Parkach Narodowych. Były już w Wigierskim, Biebrzańskim i Narwiańskim Parku Narodowym. Teraz czas na Park Narodowy „Bory Tucholskie”. Na początku oczywiście element, który zawsze podoba mi się w książkach dla dzieci: „Ta książka należy do …” Do tego dochodzą również: symbol Parku Narodowego oraz krótki opis Borów Tucholskich. Co ciekawe, widniejący na symbolu Borów Tucholskich głuszec już tam nie występuje – smutna to niestety informacja. Troszkę mnie zastanowił ten krok pracowników Parku, ponieważ ostatni głuszec został prawdopodobnie odstrzelony w 1975 roku. Jak się okazuje umieszczenie głuszca jako symbolu było działaniem celowym, ponieważ silna jest wiara w to, że głuszec kiedyś do Borów Tucholskich powróci. Tym bardziej, że jest tam mnóstwo smakowitego jadła dla tych kuraków: zwłaszcza igieł sosnowych. Tak więc to logo na pewno uczy pokory, ale i przypomina o … ludzkiej głupocie. Tutaj widać dużą zaletę tych książek z serii „Wyprawy”. Zwróciły uwagę na same Parki Narodowe – dzieci mają możliwość poznania tych miejsc, a rodzice drążą temat, wyszukują ciekawostki. Krótka historia, w której żubrza rodzinka spotyka mieszkańców nowego miejsca (tutaj rzęsorek), opisywane są charakterystyczne elementy krajobrazu. Na końcu zawsze w kilku zdaniach podsumowanie. Nie brak humoru sytuacyjnego i słownego. Ach te posiłki taty smakosza – nie wiadomo, czy chodzi o trzecie śniadanie czy drugi przedobiad. Mnóstwo ilustracji pokazujących żubry w różnych sytuacjach. I oczywiście odpowiedź, dlaczego rzęsorek jest groźnym drapieżnikiem.

O innych wyprawach żubrzej rodziny możecie poczytać tutaj.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina 


środa, 16 maja 2018
Opowiem ci, mamo, co robią pociągi - Marcin Brykczyński/ il. Artur Nowicki

Po pszczołach, mrówkach, samolotach, dinozaurach, autach i żabach przyszła kolej na … kolej. Na pociągi. Książka obrazkowa, która łączy przyjemne z pożytecznym. Z jednej strony można śledzić losy pociągu Rysia. Z drugiej: dowiedzieć się wielu konkretnych informacji i ciekawostek na temat pociągów, maszyn i urządzeń. Dominują obrazki, a wiedzy teoretycznej jest w sam raz dla malucha, który marzy o tym, by w przyszłości zostać kolejarzem. Jak zatem zmieniał się wygląd pociągów od pradziadka parowozu z 1769 po super szybki SC Maglew. Ten ostatni potrafi osiągnąć prędkość (!!!) 603 km na godzinę. Jak działa parowóz, jaką drogę przemierza para w ogromnej maszynie, zanim wprawi ciężką stalową maszynę w ruch? Toż to istne cuda. Przy okazji można zaznajomić się ze specyficznym nazewnictwem, które jest obce zwykłemu zjadaczowi chleba: kocioł wodny, piasecznica, zbieracz pary, rurki płomieniowe, popielnik. Maluchy odwiedzą też najpiękniejsze dworce na całym świecie – uwaga – ruszamy! Przed nami Pekin, Berlin, Gdańsk, Stambuł, Żyrardów i Moskwa. Zobaczą, jakie towary mogą przewozić pociągi towarowe: samochody, oleje, węgiel, listy. Poznają tajniki podziemnego pociągu – czyli metra, słynne szlaki kolejowe: kolej transsyberyjską, orient Express, kolej warszawsko-wiedeńską. Dzieci nudzić się nie będą: przed nimi liczenie zegarów, szukanie drogi do Smoczej Jamy wśród plątaniny torów, dopasowywanie poszczególnych części pociągu. Co to takiego pantograf i transformator? Odpowiedź w książce. Tekstu jest niewiele – jest on w formie krótkich wprowadzających w dany temat wierszyków. Dominują duże kolorowe ilustracje, w których współczesność miesza się z historią. Bo kolej ma bogatą przeszłość.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 09 maja 2018
Najwyższa góra, najgłębszy ocean. Obrazkowe kompendium cudów natury - Kate Baker/ il. Zanna Davidson

W tej książce wszystko jest „naj” – niekoniecznie NAJ – lepsze. Bo największe, najsroższe, najgłębsze wcale nie oznacza … właśnie lepsze. Tylko tyle, że „naj” zawsze działało na wyobraźnię, przykuwało uwagę. Tutaj „naj” w odniesieniu do różnych elementów natury – od dinozaurów, zwierząt, motyli, poprzez drzewa, Układ Słoneczny, góry, oceany po burze i formy życia. Nie kolejność jest tu ważna, bo konkurencje, w których przedstawiono rośliny, zwierzęta czy zjawiska są tak różnorodne. Nie da się zrobić żadnego ogólnego rankingu – co jest „naj”. Karta po karcie można za to zgłębiać dany temat i cieszyć oko, bo ilustracje robią wrażenie. Mnie osobiście przypominają stare ilustracje w klimacie vintage. To one dominują. Tekst jest dodatkiem – bardzo oszczędny i rzeczowy. Istotne informacje na dany temat. Trafiają się i ciekawostki – jak choćby ta o króliku na księżycu – o którym opowiadają chińskie legendy. Albo interpretacja migracji zwierząt w starożytności, wyobrażenia na temat tego, co kryje wnętrze ziemi. Bardzo ciekawy jest rozdział o burzach świata (gdy to piszę burza na zewnątrz szaleje w najlepsze). Na szczęście takie burze u nas to tylko w książce: tajfuny, cyklony, burze lodowe, śnieżyce. Ładnie wydana książka dużego formatu dla troszkę starszych odkrywców.

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

wtorek, 08 maja 2018
A to historia! Bursztynowy szlak - Grażyna Bąkiewicz/ Ewa Beniak-Haremska

Wyprawa do przeszłości – czasów, kiedy to ludzie, by dostać się na drugi koniec Europy, wędrowali całymi tygodniami albo i miesiącami. Czasów, kiedy nie było takich wygodnych dróg jak teraz – za to były trakty prowadzące przez bujne puszcze i knieje, gdzie czyhali niebezpieczni zbójcy. W tej książce mowa jest o bursztynowym szlaku – starożytnej drodze handlowej łączącej Bałtyk z krajami leżącymi nad Morzem Śródziemnym. „Złoto Północy” tak nazywano bursztyn. Opowieść o losach dwóch chłopców: Lisyniusz, syn kupca, wędruje z ojcem i innymi kupcami z Rzymu w kierunku zimnego morza po bursztyn. Farko to … chciałoby się napisać „polski” chłopiec. Ale to czasy, gdy nie było nad Bałtykiem jeszcze ani Polski ani Słowian. Chłopiec mieszka we wspólnocie plemiennej i codziennie stara się pomagać swojemu ojcu przy połowie ryb. „Stara się” to właściwie słowo, bo Farko boi się wody i morza. Kiedy do osady Farka docierają Rzymianie, chłopiec z zainteresowaniem obserwuje obcych i przywiezione przez nich towary. Zakończenie tej historii jest zaskakujące. W ramach cyklu „A to historia” można poznać dzieje naszego narodu i państwa. Bez pyzatego nadęcia, dłużyzn i nudów – które niekiedy kojarzą się właśnie z historią. W tej niepozornej książce jest mnóstwo informacji na temat życia w dawnych czasach, zwykłej codzienności wypełnionej ciężką pracą, wierzeń naszych przodków (oddawanie czci bogini Juracie), kultury wymiany towarowej i fascynacji żelazem. I to tak wielkim, że za pęk bezcennych żelaznych gwoździ było się gotowym oddać obcym własnego syna. Nic więcej nie zdradzam, poczytajcie sami. Lubicie podglądać życie innych? To otwarte okienko do tego zachęca. Warto.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura