Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 30 października 2008

 

Natalia Gałczyńska, żona poety Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, miała w swoich żyłach książęcą krew. Jej ojciec, Konstanty Nikołajewicz Awaliszwli, wywodził się z jednego z najpierwszych rodów gruzińskich. Ten młody i przystojny oficer carski przybył do Kalisza za głosem serca, tu służył w Kaliskim Pułku Dragonów i tu tęsknił za swoją ukochaną Gruzją. To on wprowadził maleńką Natalię w świat baśni- sadzał sobie córkę na kolanach i snuł jej bajeczne opowieści o księżniczkach o wielkich migdałowych oczach i wąskich taliach, starych zamkach, pieczeniu barana, polowaniach, rycerzach- opowiadal o Gruzji jako o najpiękniejszym miejscu na ziemi. Baśnie te były w Natalii od zawsze. Nic dziwnego, że w końcu napisała ich kilka- na nowo opowiedziała stare ludowe bajki francuskie. Pamiętam, jak sama zaczytywałam się w starym wydaniu tych bajek, zilustrowanych przez Olgę Siemaszkową. Jakiś czas temu zniknęły z bibliotecznej półki- zaczytane po prostu na śmierć- zastąpiło je nowe wydanie- starannie przygotowane przez Świat Książki- z ciekawymi ilustracjami Anny Wielbut. Bajki są napisane pięknym językiem, przemawia przez nie mądrość, dobro zwycięża nad złem, a wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Są wróżki, czarodzieje, zwierzęta mówiące ludzkim głosem, królowie i królewny. Niekiedy, jak to w bajkach bywa są i momenty okrutne, trzeba wyczuć, co można dziecku przeczytać, a co nie- by nie skrzywdzić ich wrażliwości- można też historię ubrać we własne słowa i ją złagodzić według własnego pomysłu. Książka warta uwagi- tym bardziej, że wiele wydawnictw co rusz wznawia znane bajki o Czerwonym Kapturku, Kopciuszku- bajki znane na całym świece. Może zatem warto pomyśleć o czymś nowym?

Jeśli kogoś zaciekawiła sama postać autorki tych przepięknych bajek- zapraszam do przeczytania recenzji Srebrna Natalia na moim blogu Brulion be.el:)

Można sięgnąć też po wersję do słuchania

Wiek 4+

Wydawnictwo Świat Książki

 

wtorek, 28 października 2008

 

Czy można sobie wyobrazić urodziny bez tortu? Oczywiście, że nie. Kot Findus obchodzi swoje urodziny trzy razy w roku- i kiedy jego serdeczny przyjaciel- staruszek Pettson, chce dla niego przygotować przepyszny tort naleśnikowy, okazuje się, że to wcale nie takie łatwe. Najpierw trzeba dostać się przez właz na stryszek, by sięgnąć wędkę, potem należy wyłowić klucz ze studni, następnie otworzyć drzwi do szopy na narzędzia, w końcu załatać dziurę w oponie roweru i pojechać do sklepu po mąkę. Jeśli dodam do tego i taką informację, że od dnia Findusowych urodzin cała wieś uważa Pettsona za szaleńca- historia robi się naprawdę zagadkowa i fascynująca. Kolejna książka z serii o kocie Findusie to sprawdzona lektura na miłe chwile z dzieckiem. Autorska książka Svena Nordqvista po raz kolejny wciągnęła nas do świata przygód sympatycznej pary. Historia opowiedziana z dużą dozą humoru, ukazująca piękno przyjaźni między człowiekiem i zwierzęciem, do tego zilustrowana w oryginalny sposób. Kot i Pettson świetnie radzą sobie ze wszystkimi problemami, wspierają się nawzajem w ciężkich chwilach, mają oryginalne pomysły na wybrnięcie z sytuacji- to naprawdę wciągająca lekcja wychowania dla naszych pociech. Z naszego rodzinnego doświadczenia wiemy, że jak ktoś raz na swojej drodze spotka Findusa i Pettsona, to nie będzie w stanie oprzeć się ich urokowi.

 

Inne książki Svena Nordqvista

 

Kiedy mały Findus się zgubił 

Rwetes w ogrodzie

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

U Katji znalazłam bardzo ciekawy cytacik, który sobie pożyczam:)))

"Bez względu na to ile masz zajęć, najważniejszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla przyszłości swego dziecka, oprócz okazywania mu miłości przez przytulanie, jest codzienne głośne czytanie oraz radykalne ograniczenie telewizji". Jim Trelease, autor "The Read-Aloud Handbook" (Podręcznik głośnego czytania)

 

poniedziałek, 27 października 2008

Książkę tę kupiłam dla siebie, jako nauczycielki i jako rodzica. Uczę wprawdzie przyszłych maturzystów, a książka raczej obfituje w pomysły dla nauczycieli dzieci najmłodszych- jednak gdy zaczęłam czytać, to się okazało, że z propozycji autorki mogą skorzystać wszystkie osoby, które mają do czynienia na co dzień z dziećmi. O Joannie Białobrzeskiej przeczytałam dobrych parę lat temu- jeśli się nie mylę w Wysokich Obcasach- z serii Portrety. Osoba pełna entuzjazmu, autorka podręczników dla dzieci, a przede wszystkim urodzona nauczycielka- z zapałem, świetnymi pomysłami, bardzo twórcza, pełna energii, kochająca to co robi, emanująca optymizmem i entuzjazmem. I taka właśnie jest ta książka. W kraju, gdzie tyle się narzeka na system oświaty, na nauczycieli, na szkołę polską- jest to takie światełko w tunelu. Początek tej lektury skierowany jest faktycznie dla nauczycieli- autorka przedstawia zalety bycia w zawodzie nauczycielskim i zachęca do tego, by mimo coraz chudszego portfela- zostać "nawiedzoną nauczycielką" po prostu dla samej siebie. Radzi, by motywować do nauki, by pomagać uczniom uwierzyć we własne możliwości. Pisze, by siebie polubić, poznać, zrozumieć i wreszcie zaakceptować. Zwraca uwagę na ważny aspekt- rola szkoły, przedszkola nie może ograniczać się tylko do roli przekazywania wiedzy- lecz i do wychowania. Daje rady- jak nie dać się nauczycielskiemu stresowi. Zapoznaje z nauczaniem efektywnym i omawia strategie przyspieszonego uczenia się. A co najważniejsze- pisze, że powinniśmy być optymistami, wizjonerami przyszłości, a naszym optymizmem winniśmy zarażać innych. Dla tych, którzy poczują niedosyt wgłębienia w temat- tytuły dalszych lektur. W części drugiej następuje omówienie cudownych lat przedszkolaka- a więc rozwój dziecka, propozycje - co robić z naszymi pociechami. Już same nazwy tych zajęć zdradzają nam nietuzinkowe pomysły na oryginalne spędzenie czasu z dziećmi- Kuchcikowo, Ciaptakowo, Supełkowo, Mały budowniczy, Bajdurkowo i inne. Część III to niezwykła szkolna codzienność- festiwale, imprezy, projekty.  Ta książka pokazała mi, jakie powinno być naprawdę dobre przedszkole i jak powinna wyglądać praca z małymi dziećmi w tej instytucji. Prawdę powiedziawszy- cudownym pomysłem byłoby obdarowanie każdego przedszkola w Polsce właśnie tą książką. Zastanawiam się , czy nie pożyczę tej lektury do poczytania mojej stażystce- by zarazić ją optymizmem i entuzjazmem, jakie biją od tej książki:)

Wydawnictwo Didasko

sobota, 25 października 2008

Jak wytłumaczyć dziecku- dlaczego mleczne zęby wypadają, a na ich miejscu wyrastają nowe? Pomóc może oczywiście książeczka- Lemoniadowy ząb. Pewnego dnia Marcin mocuje się z tubką kleju, kiedy nie może jej jednak odkręcić, ma nadzieję, że w końcu uda się osiągnąć cel przy pomocy zębów. Coś zgrzyta, coś trzeszczy- ząb zaczyna się ruszać na wszystkie strony. A gdy Marcin pije lemoniadkę- ząb jak gdyby nigdy nic, ląduje właśnie w szklance z tym napojem- stąd też jego nazwa- ząb lemoniadowy. Autorka książki- Renata Piątkowska, opowiada pełną humoru historię o mlecznych ząbkach,  Zębowej Wróżce, która za każdy ząbek ofiarowuje dziecku wymarzony prezent- tłumaczy w prosty sposób co dzieje się w dziecięcym organizmie i jakie są tego konsekwencje. A co najważniejsze- zachęca do częstego używania szczoteczki i pasty. Moje starsze dziecko było baaardzo poruszone historią o wylatujących zębach, ale po usłyszeniu historii o Zębowej Wróżce i prezentach związanych z jej wizytą, czeka z pewną niecierpliwością na to, co ma się wydarzyć, dla nas i dla naszego portfela na szczęście, dopiero za lat kilka:)))

Bardzo spodobał mi się pomysł z Zębową Wróżką- nagle dość nieprzyjemne i bolesne wydarzenie nabiera dla dziecka wymiaru baśniowego. Wprawdzie nie jest to chyba oryginalny pomysł autorki, bo spotkaliśmy się niedawno z Zębową Wróżką również w kreskówce o Śwince Peppie, jednak sama historia o Marcinie, jego braciszku Kubie i kolegach ze szkoły, jest ciekawie opowiedziana- jednym słowem- przypadła nam do gustu. Jedynie ilustracje nie spełniły naszych oczekiwań- tego, kto ma styczność z książkami ilustrowanymi przez Pawła Pawlaka, Małgorzatę Bieńkowską, Elżbietę Wasiuczyńską czy Agnieszkę Żelewską- nie tak łatwo w tej dziedzinie zadowolić. Słyszałam kiedyś wypowiedź dzieci na temat obrazków w książkach dla dzieci- jedna dziewczynka powiedziała wówczas zdanie, które zapadło mi w pamięć- Wolę jak miś nie do końca wygląda jak miś, bo wtedy mogę sobie wiele rzeczy jeszcze wyobrazić i dopowiedzieć. I to jest właśnie to, czego brakuje jednoznacznym i bardzo rzeczywistym ilustracjom książki o lemoniadowym ząbku. Sam tekst- czemu nie.

Dodam tylko, że książka ma duże litery i nadaje się świetnie do pierwszego samodzielnego czytania.

Wiek 4+

Wydawnictwo BIS

czwartek, 23 października 2008

Kryminały dla dzieci – gatunek stary jak świat, z niezrozumiałych powodów niemal zaniechany w Polsce. A przecież niegdyś książki panów Nienackiego, Bahdaja, Niziurskiego właśnie na sensacyjnej, detektywistycznej fabule były zbudowane. Cóż z tego, że zawsze na końcu triumfowała ofiarna Milicja Obywatelska – obowiązkowego bakszyszu na rzecz władzy ludowej nikt nie brał serio, a czytało się to z entuzjazmem. Dziś kryminały dla młodzieży tłumaczyć musimy z języków obcych...- to fragment ciekawego artykułu Joanny Olech ( Książki w Tygodniku 43/26 Października 2008)
Dalsza część tekstu Tutaj

Grzegorz Kasdepke

Detektyw Pozytywka

Pamiątki detektywa Pozytywki

Nowe kłopoty Detektywa Pozytywki

Wielka księga Detektywa Pozytywki

Eoin Colfer

Artemis Fowl

Artemis Fowl- Arktyczna Przygoda

Artemis Fowl- Kod wieczności

Artemis Fowl- Fortel wróżki

Artemis Fowl- Zaginiona kolonia

Artemis Fowl- Paradoks czasowy

Kartoteka Artemisa Fowla

Karen Karbo

Minerva Clark na tropie

Martin Widmark

 

Biuro detektywistyczne Lassego i Mai

Tajemnica diamentów

Tajemnica hotelu

Franklin W. Dixon

Bracia Hardy- Śmiertelne niebezpieczeństwo

Robert Muchamore

Cherub: Rekrut

Sekta

Świadek

Ucieczka

 

środa, 22 października 2008

Do 2 listopada 2008 trwa wystawa  ilustratorów książek dla dzieci: Ewy Kozyry-Pawlak (m.in. Jedzie pociąg z daleka,  Rzepka, Guzik z pętelką, Zagadki od Sasa do lasa) i Pawła Pawlaka (m.in. Jajuńciek, Wierzbowa 13, Historyjki o Alicji, która zawsze wpadała w kłopoty). Więcej informacji tutaj

Wróciliśmy z biblioteki z trzema książkami o Pettsonie i Findusie. Jesteśmy samolubnymi molami książkowymi, które dla innych na półce zostawiły tylko jedną książkę z tej serii. (Na nią też ostrzymy zębiska:)  Miła pani bibliotekarka uśmiechnęła się do nas i rzekła- Oj, widzę, że odkryliście wartość tych książek. Dla nas opowiastki o tej przesympatycznej parze przyjaciół są hitem sezonu czytelniczego:) Humor językowy, sytuacyjny i obrazkowy- cóż jeszcze dodać, by zachęcić do sięgania po książki Nordqvista? Tym razem Pettson chce zaprowadzić wiosenne porządki w ogródku. Sadzi nasiona, ziemniaki. Findus pomaga mu jak tylko może- wszędzie go pełno- wpadł nawet na dość oryginalny pomysł- skoro jeden ziemniak może zrodzić przez okres wegetacyjny od pięciu do dziesięciu bulw, to może z jednego klopsika wyrośnie też kilka nowych, równie smacznych? Pettson i Findus ciężko pracują w pocie czoła. Jednak jest ktoś, kto nie docenia ich ciężkich starań. Kury, świnia i krowy narobią mnóstwo szkód na Pettsonowym poletku. Czy nasi bohaterowie poradzą sobie z nieproszonymi gośćmi?- odpowiedź w książce.

Inne książki tego autora-Kiedy mały Findus się zgubił

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 20 października 2008
środa, 15 października 2008

W pewnej miejscowości w okolicach Manczy, której nazwy nie mam ochoty sobie przypominać, żył nie tak dawno pewien szlachcic...- Don Kichot z Manczy, wydany już jakiś czas temu przez Inwestycje, jest książką skierowaną dla dzieci- według mnie cudowny pomysł- klasyka literatury opracowana niezwykle starannie właśnie dla młodszych odbiorców. Od momentu wydania pierwszej części historii "Przemyślnego szlachcica Don Kichota z Manchy", a miało to miejsce roku pańskiego 1605, jej popularność nie słabnie. Kolejne wznowienia, filmy, bajki, sztuki teatralne, ba- piosenki- świadczą tylko o jej nieśmiertelności. Myślę, że nie ma potrzeby rozpisywania się na temat treści, bo i któż nie zna błędnego rycerza, który walczył z wiatrakami i układał wiersze dla swojej pięknej Dulcynei z Toboso. Teraz mają okazję poznać go nasze dzieci- oczywiście w uproszczonej wersji pozwalającej zrozumieć kilkusetstronicowe dzieło- Omawiana lektura to starannie przygotowany wybór sekwencji z oryginalnej powieści, z dużymi literami- do łatwiejszego czytania, a do tego ciekawa rzecz również do oglądania- bowiem ilustrator, Antonio Albarran połączył tutaj liczne fotografie miejsc, w których przebywał Don Kichot z zabawnymi ilustracjami, co daje zaskakujący efekt i pozwala przenieść się czytelnikowi w czasie i przestrzeni.

Przyznaję- kiedy kilka lat temu zobaczyłam tę książkę w księgarni- była to miłość od pierwszego wejrzenia- no cóż mole książkowe tak mają:) A że był to akurat grudzień- książka powędrowala pod choinkę dla mojej chrześnicy Wiktorii. Dziś przyznaję, że jest to książka, którą bardzo chętnie podarowałabym również mojemu synkowi- być może zachęciłaby go do sięgnięcia w przyszłości po oryginał?

Znalazłam jeszcze jedną ciekawą pozycję o Don Kichocie dla dzieci, tym razem wydaną przez Muchomora. Komu znane jest nazwisko Ericha Kastnera (35 maja albo jak Konrad pojechał konno do mórz południowych, Emil i detektywi, Ania czy Mania), ten może być pewien, że to kawałek dobrej lieratury dla dzieci. Autor opowiada dzieje Don Kichota własnymi słowami, ciekawie i z humorem przybliża dzieciom postać nieprawdziwego rycerza. Piękne, przypominające dzieła J.M. Szancera ilustracje Horsta Lemke i doskonałe tłumaczenie Emilii Bielickiej wspaniale odtwarzają sylwetkę najsłynniejszego hiszpańskiego szlachcica. 

 

 

piątek, 10 października 2008

 

 

 

To sympatyczna opowieść o małym księciu, który stroni od mydła i wody. Ani matka królowa, ani ojciec król nie umieją znaleźć sposobu na to, by skłonić synka do umycia się. Bo po co się myć, skoro i tak za chwilę znów się zabrudzi? Policzki i ręce Oliviera wprost lepią się od brudu, uszy małego arystokraty dawno nie widziały wody, we włosach mieszkają wszy, a wokół księcia unosi się mgiełka nieprzyjemnego zapachu. Nie pomagają ani prośby- ani groźby… Aż pewnego dnia przybywa królowa Małgorzata- babcia księcia Oliviera. Ma pewien plan, który co prawda wywróci życie na zamku do góry nogami, ale będzie to jedyny sposób, by Oliwier w końcu sam trafił do wanny pełnej ciepłej wody i pachnącej piany.

Książka spodobała się – no i podziałała na wyobraźnię mojego Tomcia. Ciekawie napisany tekst, do tego stylowe ilustracje przedstawiające bohaterów w zamkowych komnatach, w strojach z innej epoki.  Do tego na końcu książki- słowniczek z trudniejszymi wyrazami – lokaj, liberia, lokówki. Książeczka porusza ważny element  codziennego życia. Chyba w każdym domu , gdzie są dzieci, słychać od czasu do czasu- Ja nie chcę się myć!!! Być może przeczytanie tej książeczki będzie jakimś wyjściem z sytuacji? Można spróbować. U nas porównanie do Oliviera-Brudaska czasem naprawdę pomaga- i to tak, że jak Tomcio wejdzie już do wanny- trudno go z niej potem wydostać. Ale to już temat na inną książkę…

Książka nadaje się już dla 3-latków- z humorem uświadamia maluchom nieprzyjemne skutki omijania wody i mydełka:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Muchomor

poniedziałek, 06 października 2008

Dziadek Stasiu przywiózł dla naszego Tomcia z wojaży wizytowych u cioci Basi na Wyspach k-o-t-a. Pluszowego oczywiście:) No i zaczęło się wymyślanie imienia- Figaro, Puszek, Bonifacy, Kuleczka. Tomek tylko prychał, niezadowolony z propozycji- być może i kot także- w każdym razie ze strony mojego syna ciągle słychać było stanowcze- Nieeeeeeee! Tak więc kot przez kilkanaście dni był tylko KOTEM. W końcu pomogła nam książka- już nieraz się o tym przekonaliśmy, że książki mogą rozwiązać wiele problemów:)- Z biblioteki wróciliśmy z lekturą o Findusie. Zachęcona recenzją na stronie Kampanii - postanowiłam zaznajomić mojego syna z przygodami tego nietuzinkowego kota. A ten chwycił nas od razu za serce- dodam jeszcze tylko, że od tej pory mieszka z nami właśnie... Findus:)

Zacznę może od początku- staruszek Pettson jest bardzo samotny. Pewnego dnia otrzymuje w prezencie kota Findusa. Całe jego dotychczasowe życie ulega zmianie. Pettson znajduje w kocie prawdziwego przyjaciela i powiernika, spędza z nim mnóstwo czasu, czyta i pracuje. Do tego- okazuje się, że Findus umie mówić. W domu ciągle coś się dzieje i jest gwarno. Findus - jak to kocie dziecię- niezłe ladaco, włazi w każdy kąt, chce wszystko zobaczyć,  wszystkiego dotknąć. Pewnego dnia, gdy Pettson się budzi, zaskakuje go dziwna i nieprzyjemna cisza. Findus zniknął...

Sven Nordqvist- szwedzki pisarz i ilustrator, wydał kilka książek z przygodami tej sympatycznej pary przyjaciół. To kolejny przykład naprawdę dobrej literatury dla dzieci rodem ze Skandynawii. Tutaj atutem jest nie tylko ciekawy i przystępny dla dzieci tekst, ale również ilustracje- pełne szczegółów i szczególików, drobiazgów i drobiażdżków, humoru- świetnie współgrających z klimatem opowieści. Prostym językiem autor opowiada historię, która wbija się w pamięć- o rzeczach ważnych- o jałowości samotności, o potrzebie kontaktów z innymi i o radości płynącej z zawiązanej przyjaźni. Dodam, że książka stała się hitem naszych wieczorów z książką. Od tygodnia czytamy głównie o Findusie - i to ku naszemu rodzinnemu zadowoleniu:)

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

sobota, 04 października 2008

Czy zdarza się, że twój kilkulatek nieludzko krzyczy i tupie domagając się czegoś absolutnie niemożliwego, a w tobie narasta wściekłość? A może opowiesz mu bajkę?

To początek ciekawego artykułu Moniki Staniszewskiej. Wiecej znajdziecie tutaj

czwartek, 02 października 2008

 Dziś- 2 października o godzinie 16:00 w Bibliotece Głównej w Cork odbędzie się oficjalne otwarcie Kampanii MAMA,TATA...& MYSELF? Przypomnę tylko, że ma ona na celu promocję czytelnictwa polskich książek dla dzieci i młodzieży wsród polskiej emigracji mieszkającej na terenie Irlandii i Wielkiej Brytanii. Więcej informacji tutaj.

środa, 01 października 2008

 

Przez różową szybkę- to kolejna książka, do której chętnie wróciłam z dziećmi po latach. Przez przypadek przypomniał mi o niej mój 3,5-letni syn. Kilka razy, gdy pytałam Tomcia, co jadł w przedszkolu- ten odpowiadał - Nic mamo. Nic nam nie dali do jedzenia. Oczywiście- jak każda mama- kwoka zrobiłam wywiad- no i się okazało, że moje dziecię ma największy apetyt w grupie (choć chudzinka ;)  i domaga się co najmniej dwóch dokładek podczas obiadu. W końcu na te jego żale z powodu braku jedzenia, odpowiedziałam- Ty jesteś taka kozucha-kłamczucha. Skąd ja to znam? No i zaczęły się poszukiwania lektury, którą kiedyś poleciła mi Mama. To oczywiście bajka Ewy Szelburg-Zarembiny o Kozie, która prawdy nie mówiła.

Wyszedł dziad kozie na spotkanie i pyta: Koziu moja, koziu miła. Coś ty jadła? Coś ty piła?

A koza na to: Nic nie jadłam, gospodarzu! Nic nie piłam, gospodarzu! Jakem biegła przez sadeczek, zerwałam jeden listeczek. Jak stąpałam przez grobelkę, chwyciłam wody kropelkę... Nic nie jadłam, gospodarzu! Nic nie piłam, gospodarzu!

W książce jest mnóstwo prześlicznych bajek- o sroczce, która gości przyjmowała, o kurce złotopiórce i kogutku szałaputku, o murarczyku, który kamieniom rozkazywał, o szklarzu i różowych szybkach i wiele innych. Komu znudziły się już znane chyba w każdym zakątku kuli ziemskiej Czerwony Kapturek, Kopciuszek, Jaś i Małgosia- znajdzie tutaj mniej znane, a jakże pięknie opowiedziane bajki polskie.  

Z dzieciństwa dobrze pamiętam bajkę- Goście w glinianym dzbanku. Panna Burczyńska i pan Burczyński, znad rowu Rechotek, spod płota Skrobaczek, pański Niejadek i pański Ubiorek tak długo tańczyli w glinianym dzbanku- aż nie przyszedł Miś Dusiciel, co bawić się nie umiał, palnął łapą w dzbanek, ten pękł na dwie połowy i całe wesołe towarzystwo rozbiegło się na wszystkie strony.

W książce spotkamy kilka wyrażeń archaicznych; język , jakiego teraz się już nie używa- dla dzieci będzie to z pewnością nowe i ciekawe doświadczenie- ale bez obaw, podczas wspólnego czytania można dziecku objaśnić niektóre zwroty języka "minionego"- sagan, czepiec, kum, kołacz. No i pamiętajmy o tym, że dzieci z natury bardzo szybko przyswajają sobie wszystko, co nowe w języku.

Wiek 4+