Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
piątek, 28 września 2018
Dinozaury. Skamieliny i Pióra (naukomiks) - MK Reed/ il. Joe Flood

Świetna propozycja dla miłośników komiksu, dinozaurów. Choć muszę tu dodać – pierwszy raz spotkałam się z nazwą: naukomiks. Można się oczywiście domyśleć, że naukomiks to coś więcej niż komiks: niesie z sobą treści naukowe, edukacyjne. A taka właśnie jest ta książka. Właściwie patrząc na naszą dinozaurową półeczkę, to muszę przyznać, że są na niej głównie książki, które przedstawiają różne gatunki dinozaurów, ich cechy charakterystyczne, styl życia, odżywanie, charakter. Tymczasem książka Reeda traktuje głównie o ludziach związanych z badaniami nad dinozaurami, rozwoju paleontologii. Oczywiście jest i spora dawka wiedzy o dinozaurach – ale nie na pierwszym planie. Tutaj na czoło wysuwają się ludzie, dzięki którym mamy dziś sporą wiedzę na temat olbrzymów z przeszłości, ich pasji, ambicji, marzeń i planów. Już sama geneza rozwoju paleontologii jest ciekawa – wiecie kiedy zaczęło się skamielinowe szaleństwo? W Anglii wybuchła rewolucja przemysłowa, ludzie zaczęli kopać w ziemi – zaczął rozwijać się przemysł – i co rusz odkrywano, że ziemia kryje nieznane skarby. To był początek – a takie osoby jak Buckland, Mantell, Owen, Darwin zajęły się tematem profesjonalnie. Na kartkach komiksu można zaobserwować jak pracowali w plenerze, naukowo. Bardzo ciekawą postacią była Mary Anning, która jako dziewczynka znalazła pierwszą skamielinę – po czym zajmowała się tym przez 35 lat swojego życia. W książce w ciekawy sposób pokazano też swego rodzaju … współzawodnictwo między zbieraczami skamielin, ich upór, chęć zdobycia rozgłosu a nawet sławy. Miały miejsce fałszerstwa, plagiaty, kompromitacje. Książka po trosze naukowa, po trosze sensacyjna – o ludziach i ich życiu, o tym, co się im udało, a co nie. A może ktoś po lekturze zainteresuje się paleontologią i zechce rozwijać swoje życiowe pasje? Jak się okazuje, wiele zależy od przypadku.

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 27 września 2018
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Wydanie ilustrowane - J.K. Rowling/ il. Olivia Lomenech Gill

 

Pewnie kojarzycie postać Newta Skamandra. Pisałam o nim przy okazji innej książki (można poczytać tutaj). Tym razem to on właśnie jest autorem niniejszej książki. W przedmowie pisze: Książka „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” jest owocem mojej miłości do tych stworzeń. (…) mam głęboką nadzieję, że nowe pokolenie czarownic i czarodziejów odnajdzie na jej stronach świeży bodziec, by pokochać i chronić te niewiarygodne stworzenia, podobnie jak my obdarzone magicznymi zdolnościami”. My, w każdym razie ja na pewno, jesteśmy Mugolami, którzy całość traktują jako czystą fantazję, zabawę. Na książkę zatem można spojrzeć dwojako: czarodzieje potraktują ją jako (a wierzę, że takowi są wśród nas) – źródło nieocenionej wiedzy w wykonywanym zawodzie. Mugole – jako rozrywkę, ciekawostkę, świat fantazji, w którym można dać upust swojej wyobraźni. Zarówno dla miłośników i znawców fantastycznych zwierząt jak i dla Mugoli niezwykle interesującym będzie sam wstęp o magicznych zwierzętach, tak konsekwentnie tropionych przez Newta przez długie lata.  Niestraszne mu dalekie krainy, dżungle i pustynie – przez całe życie podążał tropem tych wszystkich stworzeń opisanych  w książce. Sklasyfikowane przez Ministerstwo Magii według 5 kategorii: x – nudne, xx niegroźne, xxx odpowiedzialny czarodziej powinien dać sobie rade, xxxx groźne, xxxxx znany morderca czarodziejów (nie nadaje się do udomowienia ani tresury). Dane gatunki opisane od A do Z. Początek – Akromantula – gigantyczny pająk z Borneo, potrafiący posługiwać się mową ludzką. Kończy opis Yeti. Są wśród nich mało znane osobniki: Znikacz, Bystroduch, Jeżanka, Żądlibąk. Ale również i takie, które gdzieś tam tkwią w powszechnej świadomości: Wilkołak, Yeti, Jednorożec, Troll, Sfinks, Wąż Morski czy Chochliki. Opisy danych gatunków nie są sporządzone według jednego schematu. Jedne dłuższe, kolejne krótsze. Są w nich informacje nt. pochodzenia, wyglądu, sposobu rozmnażania, odżywiania, zachowania, oczywiście wspomniane już krzyżyki informujące o stopniu niebezpieczeństwa. Do tego dochodzą rewelacyjne wielkoformatowe ilustracje. Książka jest pięknie wydana. Tak sobie prywatnie myślę, że i J.K.Rowling i Olivia Lomenech Gill musiały nieźle się bawić przy pisaniu i ilustrowaniu tej książki. Wielka jest wyobraźnia obydwu pań. Opisać i narysować tak, że nawet Mugol jest w stanie uwierzyć, iż te wszystkie stworzenia istnieją naprawdę. I że to wszystko faktycznie się dzieje. Że Nieśmiałek pilnuje drzew i jest gotów nawet zaatakować, jeśli ktoś zagraża drzewu, które jest jego domem. Albo taki Demimoz – zwierzę do wytropienia tylko przez najlepszych łowców. Z cennymi włosami, z których robi się peleryny niewidki.  Takie rzeczy do odkrycia w tej niezwyklej książce.

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 24 września 2018
Wszystkie psy Eli - Catarina Kruusval

Ela lubi wszystkie psy. I bardzo marzy o swoim psiaku. Dziewczynka w dniu codziennym ma do czynienia z różnymi psami, różnym rasami. Ale jest jeden minus – żaden z psów nie jest jej. Prośby Eli  o psa tato dziewczynki zbywa zdawkowym „Zobaczymy”. I tak jest ciągle. Tymczasem marzenie jest wciąż aktualne i nie zmienia się, mimo że Ela poznaje również minusy posiadania zwierzęcia. Bo trzeba z nim wyjść  na spacer, gdy na dworze plucha i mróz. Niekiedy psiak pomoczy śliną, albo tak mocno pociągnie, że trzeba puścić smycz. I czasem chrapie tak głośno, że zasnąć nie można. I nie chce słuchać, tylko uparcie nie rusza się z miejsca. To wszystko nic nie znaczy dla Eli – liczy się tylko pies. Aż w końcu nadchodzi ten dzień , kiedy … Pewnie już się domyślacie , jakie będzie zakończenie tej historii.

Cudna opowieść dla najmłodszych dzieci, która pokazuje, że warto mieć marzenia, i że pies to przede wszystkim odpowiedzialność. Przy tej lekturze można rodzinnie porozmawiać o obowiązkach wynikających z posiadania zwierzęcia w domu – wszystkich plusach i minusach. Książka jest do tego pięknie zilustrowana. Kilka lat temu (jak ten czas biegnie – sprawdziłam 8 lat!) pisałam już o Eli. Polecam również Jabłonkę Eli, o której możecie przeczytać tutaj.

Wiek  3+

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 23 września 2018
Harry Potter. Podróż przez historię magii - J.K.Rowling

 

Ciekawe uzupełnienie do wszystkich części „Harrego Pottera”. Dla miłośników przygód czarodzieja i jego przyjaciół z Hogwartu. Dla tych, którzy w latach 90-tych i troszkę później, z zapartym tchem czekali na kolejną część i dorastali razem z Harrym, Hermioną i Ronem. Również dla tych, którzy właśnie dopiero odkrywają świat stworzony przez J.K. Rowling. Harry Potter nieźle narozrabiał w literaturze. 26 czerwca 1997 r. ukazało się pierwsze wydanie „Harrego Pottera i Kamienia Filozoficznego”. Pamiętacie, jakie to było szaleństwo? Zakupy nocne w księgarni, wypowiedzi różnych autorytetów, że Harry jest albo „cacy” albo „be”. Wracając do omawianej lektury - z jednej strony ta książka to podróż przez historię magii (jak wskazuje tytuł),  z drugiej zaś – możliwość poznania w skrócie losów Harrego Pottera i tematyki całego cyklu. Jak się okazuje – powstawanie tej książki było żmudnym i powolnym procesem. Na początku był pomysł, jaki pojawił się w głowie autorki w opóźnionym pociągu na trasie Manchester – Londyn – dojrzewał on powoli od 1990 roku. Książka oprócz smaczków w postaci rewelacyjnych ilustracji J. Kay’a zawiera korespondencję, streszczenia przygotowane dla wydawnictwa. Wydawca Bloomsbury postanowił skorzystać z recenzji najbardziej wiarygodnego recenzenta – dziecka, a dokładniej córki, która po przeczytaniu kilku stron domagała się dalszego ciągu. I tak to się zaczęło. Machina ruszyła. Ta książka przybliża postacie występujące w książce – nauczycieli i uczniów, zagadnienia związane z eliksirami i alchemią, zielarstwem, zaklęciami, astronomią, obroną przed czarną magią, opieką nad magicznymi zwierzętami. Nawiązuje to całej serii, szuka punktów odniesień w światowej literaturze – pokazując piękne ryciny, drzeworyty, ilustracje. Sięga do źródeł – wskazuje źródła mitów, jak choćby tego, dlaczego wiedźmę przedstawia się przy wielkim saganie nad paleniskiem. I są rysunki autorki. Szkicowała je podczas pisania. W ten sposób można zobaczyć, jak J.K. wyobrażała sobie swoich bohaterów – zanim nastała wersja ilustrowana książki i filmy. Dla miłośników „HP” – pozycja obowiązkowa.

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

sobota, 22 września 2018
Tajemnica namokniętej gąbki. Czytam sobie z BAKCYLEM - Zofia Stanecka / il. Agnieszka Surma

Ktoś może zadać pytanie: „No dobrze: Czytam sobie. Poziom 3” i co dalej? Tymczasem pojawiła się nowiuteńka, świeżuteńka seria dla bardziej zaawansowanych czytelników, właśnie takich, dla których wspomniany wyżej Poziom 3 to już żadna przeszkoda. Dzieci, które go opanowały, mogą w przypadku „Czytam z bakcylem” liczyć na rozbudowaną fabułę, zdecydowanie więcej stron. Nadal pozostaje poręczny format, który pasuje do mniejszych rąk, wiele ilustracji, dość szeroka interlinia, wyraźna czcionka. Te dwa elementy są niezwykle ważne – kilka dni temu mój 10-latek przyniósł do przeczytania lekturę szkolną. Chodzi o „Katarynkę” Prusa wydaną dawno temu – tego nie dało się czytać właśnie ze względu na mikroskopijną czcionkę i wąską interlinię – naprawdę groziło osłabieniem wzroku. Wracając już do serii „Czytam sobie z bakcylem” – do tej pory ukazały się dopiero dwa tytuły, ale mamy oczywiście nadzieję na więcej: opisywana właśnie „Tajemnica namokniętej gąbki” i „Maurizio. Kot w okularach” ( o niej wkrótce).

Zofia Stanecka wspomina, że do napisania „Tajemnicy …” zainspirowały ją wspomnienia sprzed lat – kiedy to jej bracia darzyli ją opowieściami o podobnej tematyce, mrożących krew w żyłach i wywołujących gęsią skórkę. Tajemnicę tej dawnej namokniętej gąbki z opowieści braci autorka postanowiła wyjaśnić po latach – po swojemu. Czy się udało? Mnie się wydaje – że tak (ciekawe tylko, co bracia na to?). W szkole Bratka zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Chłopiec wezwany za karę do tablicy bierze w dłonie kredę – o zzzrgozzzo, mokrą i śliską, o zielonkawej barwie. Na dodatek tego, z rąk nauczycielki wyślizguje się namoknięta do granic możliwości gąbka. I gąbka i kreda śmierdzą strasznie. W znalezionych trampkach pełno zielonych glonów. Bratek z Ziutkiem postanawiają wyjaśnić Tajemnicę Namokniętej Gąbki. Pewnego dnia Ziutek przechodząc koło szkoły zauważa w oknie jakiś cień tajemniczej postaci. Po żmudnym śledztwie okazuje się, że ten cień należy do…. No właśnie do kogo? Przyjaźń, przygoda, zagadki i tajemnice, szkolny klimat, wścibska siostra Klara – to wszystko znajdziecie w tej dosyć sporej książce. Warto – dla fajnej przygody, dla tajemniczych spotkań i dla ilustracji.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont

piątek, 21 września 2018
Baśnie angielskie - Joseph Jacobs/ il. Bogdan Zieleniec

Zastanawiam się, jak to się stało, że ta książka ominęła mnie w dzieciństwie. Z ciekawości sprawdzam zasoby biblioteczne i jak się okazuje: elektroniczny katalog mojej miejskiej biblioteki wskazuje wydanie z 1971 r. Gdzieś mi umknęły po drodze – z jednej strony szkoda, z drugiej – cudnie taką perełkę odkryć po latach. Baśnie zawsze były moim ulubionym gatunkiem, zaczytywałam książki na śmierć, a teraz po latach wracam do nich przy nadarzającej się okazji. Bo z baśni się nie wyrasta – zdradzę, że pysznie smakują w jesienne i zimowe wieczory przy kominku:) A te pory roku zbliżają się wielkimi krokami.  

54 tytuły, z których trzy są powszechnie znane – wręcz mocno zakotwiczone w powszechnej świadomości – bo któż nie zna „Trzech małych świnek”, „O Jasiu i łodydze fasoli” i „Trzech niedźwiadków”? Pytanie: kto wie, że właśnie te tytuły, wielokrotnie ekranizowane, mające mnóstwo literackich wersji, mają właśnie korzenie angielskie. Wczytując się dokładniej w teksty i mając za sobą dziesiątki przeczytanych baśniowych tekstów: z Irlandii, Niemiec, Francji, Włoch, dalekiej Skandynawii – można doszukać się jakichś znajomych wątków, uniwersalnych motywów, charakterystycznych postaci. Ale głęboką analizę zostawię znawcom – ja jedynie oprę się na swojej prywatnej teorii – jako miłośniczka historii domyślam się, że na treść tych baśni miała wpływ historia Wysp, burzliwa, wojenna, podbojowa, szalona, którą tworzyły różne ludy, różne wpływy. To nakładanie się różnych kultur, tradycji, obrzędów, wierzeń. Ale to zjawisko, które ma miejsce nie tylko w przypadku baśni angielskich – ale chyba wszystkich, z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Czytam baśnie polskie a gdzieś w głowie mi kołacze – gdzieś to już czytałam, skądś znam ten temat. Przy czym muszę przyznać, że akurat w przypadku baśni angielskich jest wiele tekstów oryginalnych, jedynych w swoim rodzaju, które właśnie dlatego przykuwają uwagę czytelnika, bo są nieprzewidywalne, nowe. Jak na przykład baśń do okładkowej ilustracji – bardzo dziwna i wesoła zarazem, kojarząca mi się trochę z dickensowskim poczuciem humoru. Ta baśń, zwłaszcza końcowa scena, wpisuje się w klimat powieści Dickensa. W książce jest mnóstwo świetnych tekstów, które bawią i uczą - pochodzą z epoki, w której literatura miała pewną misję do wypełnienia. Jednak bez obaw - nie ma w nich nadmiernego moralizowania - można wyczytać za to między wersami mądrość ludową, jest dawna Anglia, są baśniowe postacie, ale też zwykli mieszkańcy Wysp, których przygody, szczęścia i nieszczęścia dnia codziennego miały czytelników czegoś nauczyć - a nie tylko bawić.

Nie obawiajcie się, że język baśni angielskich trąci myszką. Oczywiście zdarzają się wyrazy rzadko używane, ale nie jest ich znów tak wiele. Właściwie nie mam żadnych zastrzeżeń do tłumaczenia Janiny Carlson i Kaliny Wojciechowskiej sprzed lat. Czyta się dobrze, język jest prosty i zrozumiały. Zwróćcie uwagę na datę powstania tych baśni - są one już nobliwymi staruszkami. Ich autor żyła na przestrzeni wieków: XIX i XX (1854-1916), one same ukazały się w 1890 r. (!!!). Naprawdę są w wyśmienitej formie mimo upływu lat. 

Książka ukazała się jako 26 tom serii "Mistrzowie ilustracji". 

Wiek 6+

Wydawnictwo Dwie Siostry

wtorek, 18 września 2018
Montessori dla każdego. Samodzielnie odkryj świat - Małgorzata Ceremuga

 

Metoda Montessori od kilku lat wzbudza wielkie zainteresowanie – jako alternatywna forma edukacji. Ja sama z ciekawością podpatrywałam kiedyś poczynania niektórych mam blogerek, które konsekwentnie wprowadzały metody wychowania i nauczania na własnym podwórku. Zawsze byłam pełna podziwu, jak wiele musiały same przygotować: wycinane literki z szorstkiego papieru, liczydełka z koralików, obrazki, pomoce – krótko mówiąc cuda na kiju. Książka Montessori dla każdego zaznajamia w skrócie z tą metodą i proponuje różnego rodzaju pomoce dydaktyczne, które można wykorzystać w pracy z dziećmi – czy to w przedszkolu, czy w domu. Powiem krótko – to ułatwienie dla każdego, kto chce wnieść jakieś innowacje i ciekawe pomysły podczas zajęć. Nie trzeba przeszukiwać już Internetu w poszukiwaniu inspiracji – wiele rzeczy jest gotowych, do wykorzystania już. Praktycznie od zaraz. Na początku krótkie informacje na temat autorki metody i głównych założeń. Nie jest tego dużo – i warto poczytać. Dalej to już grubaśna księga pełna pomysłów: podzielona na działy: życie codzienne; zmysły, kształty, litery, język, matematyka i kosmos. Czegóż tutaj nie ma? Dzieci wodzą paluszkami po kształtach, literach, cyfrach – następnie robią to już przy użyciu kleju – a potem posypują piaskiem lub kaszą – powstałe szorstkości pozwalają dzieciom poczuć dany kształt. Następnie rozpoznają faktury materiałów: szorstki i gładki, wycinają i składają bryły, samolocik; piszą krótkie wyrazy (np. miś, kot itd.), łączą kropki w odpowiedniej kolejności, liczą przedmioty, krople deszczu, zwierzęta; poznają kontynenty, zwierzęta charakterystyczne  dla danego zakątka na świecie, flagi i kontury wybranych państw, żywioły, ptaki, budowa jajka ( drodzy dorośli: kto z nas wiedział, cóż to takiego jest „chalaza” w jajku?). Książka jest wykonana z grubych szorstkich kartek, po których dobrze się pisze i rysuje. Książka jest dużego formatu (23 cm x 27 cm), pomoce, zwłaszcza litery i cyfry są wystarczająco duże, by bawić się klejem i piaskiem. Myślę, że dla tych, którzy zainteresowani są metodą Montessori, ta lektura okaże się cenną pomocą. Na pewno nie spełni wszystkich oczekiwań i wtedy trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Jednak dla rodzica, który dba o rozwój swojego dziecka – to cenna pozycja – na początek. By złapać bakcyla i potem działać już w szerszych obszarach.

Wydawnictwo Znak

sobota, 15 września 2018
Warszawiacy - Małgorzata Ruszkowska / il. Marta Ruszkowska

Bardzo mi się ta książka podoba. I treść, i szata graficzna, nawet papier. Ma też wartość sentymentalną, bo przez chwilę rodzinnie byliśmy związani z Warszawą. I teraz zdarza nam się zatęsknić – za poznanymi miejscami i ludźmi. A po lekturze chciałoby się tam pojechać i odwiedzić stare kąty. Tyle że za chwilę łapiemy się za głowę – za daleko, za gorąco, zaraz szkoła. Uff – dobrze że są takie książki. Lektura przybliża postacie najbardziej znanych warszawiaków. Oczywiście są wśród nich osoby mające mocną pozycję – w tym towarzystwie: Stanisław August Poniatowski, Chopin, Jan III Sobieski. Ale są i takie osoby, które nie-warszawiakom na pewno pozostają nieznane: np. Antoni Magier. Niektórzy związani z miastem przez chwilę, na jakiś krótki etap – inni na całe życie.

Każda postać przedstawiona jest tak, jakby obserwator właśnie spotkał ją na jeden z warszawskich ulic. Nie liczy się czas, epoka, data. Franciszek Fiszer, ponoć pierwowzór bajkowego Pana Kleksa, w tużurku z goździkiem w butonierce, wchodzi do Hotelu Europejskiego i zasiada przy stole. Maria Skłodowska-Curie spuszcza głowę i zaciska pięści – przecież nie lubi wystąpień publicznych. Mieczysława Ćwiklińska – aktorka – kroczy Marszałkowską na premierę do teatru. Zagra w sztuce „Drzewa umierają stojąc”. Król Jan III Sobieski cieszy oko suto zastawionym stołem. Czegóż na nim nie ma - same smakowitości. Za chwilę ktoś wzniesie toast na cześć władcy.

Zawsze pod tymi reporterskimi tekstami znajduje się nota biograficzna z konkretnymi informacjami na temat danej osoby. Niemniej mi osobiście podobają się fikcyjne sceny z życia warszawiaków, które mogły się zdarzyć naprawdę, a które pokazują też charakter danej postaci. Dzięki temu zabiegowi są one nam bliższe, odbrązowione, zdjęte z pomników. Do tekstów przemycono informacje z życia społecznego, artystycznego, z historii. Można dowiedzieć się o przywilejach szlachty polskiej, zamiłowaniu królowej Bony do lekkich dań z warzyw, o ucieczce pierwszego władcy elekcyjnego Henryka Walezego. Daty, legendy, znane miejsca i ludzie – którzy tworzą i tworzyli historię. Wszystko w ciekawej oprawie graficznej – w formie kolaży rysunków i fotografii, niekiedy z przymrużeniem oka. Ale czy tego właśnie nam nie potrzeba? Spojrzenia na swoją historię bardziej na luzie, z humorem, tak normalnie – bez nadętości, moralizowania? Dla mnie ta książka – jest bardzo na plus.

Wiek 7+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 13 września 2018
Ach, jak cudowna jest Panama - Janosch

Z Janoschem jest tak – albo się go lubi albo nie. Zimno albo gorąco. Nie ma nic pomiędzy – ciepełko nie wchodzi w rachubę. Przygody Misia i Tygryska są specyficzne – często mają wymiar filozoficzny – o istocie życia, chorobie, przyjaźni, marzeniach. I to nie zawsze wyrażone wprost. Trzeba zatrzymać się nad tymi książkami – zastanowić, bo coś często zostało ukryte między wierszami. Przyjaciele mają swoje przyzwyczajenia: ulubione potrawy, zabawki, powiedzonka, przyjaciół i znajomych, niekiedy takie typki spod ciemnej gwiazdy. Czasem odnoszę wrażenie, że to doświadczeni życiowo dorośli osobnicy, innym znów razem, że to zaledwie para maluchów o tygryskowym i misiowym rozumku. Janosch jest tajemniczy, nieprzewidywalny, wodzi nas za nos, buduje świat, w którym dorośli czasem nijak nie potrafią się odnaleźć. Za to dzieci - często czują się w nim jak ryby w wodzie. Nie każdy lubi takie bujanie w obłokach. Kreska autora jest niespokojna, zwariowana. W domku przyjaciół często panuje bałagan, z dachu kapie na głowę, po kuchni turlają się polutowane gary i połatane poduchy, a pokój zdobi wyliniała kanapa. Antydisnejowska estetyka.   W książkach o Misiu i Tygrysku nie ma miejsca na ckliwe obrazki i historie. Takie jest życie – u Janoscha na pewno bez mejkapu.

Miś i Tygrysek mieszkają razem w małym domku. Nic im do szczęścia nie brakuje. Cieszą się tym swoim szczęściem, powodzeniem w życiu. Jednak pewnego dnia ich spokój zostaje zburzony. A wszystko przez drewnianą skrzynkę wyłowioną z rzeki, pachnącą tak smakowicie bananami. I napis: PANAMA. Ach, jak cudowna musi być ta Panama!!! Jak pięknie byłoby tam się udać, odnaleźć ją, zamieszkać. Tam to dopiero żyłoby się pełnią szczęścia. I Tygrysek z Misiem wyruszają w daleką podróż, która wiele ich nauczy. Tego, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Że czegoś szuka się daleko, tymczasem to coś jest bardzo blisko.

Książki Janoscha bawią mądrze, skrzą się absurdalnym humorem i każą przyjrzeć się dokładniej nam samym. Pewnie niejeden z nas odnajdzie się w Misiu albo Tygrysku – a jakie wnioski z tej nauki wyciągnie? – niech to już zostanie naszą słodką tajemnicą.

Miś i Tygrysek – te postacie pojawiają się nie tylko w książkach dla dzieci. W Niemczech swego czasu rozpędzono wielką machinę gadżetową – i dwójka przyjaciół była dosłownie wszędzie (zresztą nadal jest popularna, choć konkurencja nie śpi) – na ręcznikach, piórnikach, kubkach, breloczkach. Myślę, że wielu z nas chciałoby poznać tego innego Janoscha – buntownika, zagubionego, uzależnionego od alkoholu, bojącego się kobiet, samotnika, który uciekł przed światem na Teneryfę. Czy wiecie, że jego prawdziwe nazwisko brzmi Horst Eckert i urodził się w 1931r. w jednej z dzielnic Zabrza? Jaki jest ten Janosch, jak wyglądają jego inne rysunki? Janosch – rysownik z przypadku. Na swój literacki debiut wybrał imię Janusz – dawno temu niemiecki zecer przekręcił litery. By zarobić na chleb zaczął do swoich rysunków układać tekst...

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Znak

środa, 12 września 2018
Oskar i Fabrycy. Straszne smoczysko - Mieczysław Fijał

W komiksie Mieczysława Fijała przenosimy się w czasy a’la średniowieczne, gdzie królowie, księżniczki i … smoki.  Właśnie panuje książę Nieład. Jego włości robią wrażenie – są naprawdę i piękne, i rozległe. Pewnego dnia w  krainie mlekiem i miodem płynącej pojawia się smok. Oczywiście władca główkuje nad tym, jak tu pozbyć się poczwary. Klasyczne rozwiązania w postaci wysłania do smoczej jamy dzielnego rycerza, niestety nie przynoszą spodziewanego efektu. A może rozwiązania należy szukać u czarownika Monrou? Przy  jego pomocy pokonanie gada to będzie błahostka. A jednak nie. Sam wróżbita szuka sposobów i wtedy nachodzi go pewna myśl. W poszukiwaniu ratunku, udaje się do przyszłości i sprowadza stamtąd dwóch nastolatków: Oskara i Fabrycego, którzy w czasach współczesnych biorą właśnie udział w wycieczce klasowej do starego zamku. Dwaj dzielni śmiałkowie (hi hi) ze smart fonami w ręku właśnie się chwalą, że pokonali smoka? Chyba domyślacie się, o jakiego potwora tu chodziło. No ale cóż, Monrou nie miał pojęcia o grach komputerowych. Całość okaże się dziwnym zbiegiem licznych okoliczności, pomysłów, sztuczek, strachów, śmiesznych scenek. Bo ta wspomniana wyżej dwójka z przyszłości będzie musiała poradzić sobie w nowej rzeczywistości. Jak nic na myśl przychodzi francuski klasyk filmowy, świetna komedia: „Goście, goście” (dla starszych). Znajdziecie tutaj humor słowny i sytuacyjny, mnóstwo zwrotów akcji, charakternych bohaterów, świetne komiksowe ilustracje. Oskar i Fabrycy nieźle narozrabiali – w obydwu wymiarach. W jednym walcząc ze smokiem, w drugim – psując klasie wycieczkę do zamku. Szczegóły i dobra zabawa – już w komiksie.

 Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

 
1 , 2