Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 30 września 2018
Śpiewamy z Fasolkami przeboje Taty i Mamy - Andrzej Marek Grabowski, Ewa Chotomska, Krzysztof Marzec/ il. Katarzyna Kołodziej

Są pokolenia dzieci, które wychowały się na „Fasolkach”. Fasolki – to zespół dziecięcy, który pojawił się w 1983 r. – razem z programem „Tik – Tak”. Dla wielu współczesnych rodziców i dziadków to miłe wspomnienie dzieciństwa: wielki charakterystyczny zegar, zwariowani prowadzący ubrani w jeszcze bardziej zwariowane stroje. Zwłaszcza Ewa Chotomska „szalała” w tej dziedzinie: fryzury, nakrycia głowy, kolorowe fatałaszki. „Szalała” oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Z tej książki dowiedziałam się po latach, że dzieciakom chciała się kojarzyć jako polska wersja Mary Poppins. Zatem przypominamy sobie prowadzących tego programu jak i autorów książki: Ewę Chotomską (nie unikniemy tego – to córka Wandy Chotomskiej), Andrzeja Marka Grabowskiego  i Krzysztofa Marca. Pani Ewa wspomina: „Zostaliśmy jedną wspaniałą wielką rodziną, która rośnie jak ciasto drożdżowe. Jest nas coraz więcej i więcej. I wszyscy zgodnym chórem twierdzimy, że „nie ma jak Fasolki, na deszcz, na pogodę”. Ta książka to prezentacja najpopularniejszych tekstów piosenek „Fasolek”. Przy każdym z nich pojawia się jakieś wspomnienie, geneza powstania. Kto by przypuszczał, że za kultowym wersem ”Witaminki, witaminki. Dla chłopczyka i dziewczynki” stoi pewien chłopiec – przedszkolak, który baaardzo nie lubił owoców. Przy tym miał wagę słuszną i nie lubił sportu. Widząc taki smutny widok, Ewa Chotomska od razu zareagowała i postanowiła działać. Z kolei do napisania „Każdy ma jakiegoś bzika. Każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam chomika, kota, rybkę oraz psa” kryje się domowa menażeria Ewy – a dokładniej miłość jej córki do zwierząt.

Wspomnienia, teksty piosenek, płyta CD z nagraniami i bajecznie kolorowe ilustracje, w  których pojawiają się bohaterowie pionek i ich autorzy. Oj przypominają się wspomnienia Tik-Taka sprzed lat. Ale jakże to miłe uczucia.

I jeszcze jedna dygresja na koniec recenzji. Jakiś czas temu czytałam biografię Wandy Chotomskiej (Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia/ Wyd. Marginesy) autorstwa Barbary Gawryluk. Jedna rzecz bardzo mnie w tej książce zaskoczyła – stosunek słynnej poetki do swojej córki. Ponoć relacje między nimi nie były zbyt bliskie i ciepłe. Sławna mama odmawiała talentu swojej córce. Wyobrażam sobie, jak to musiało boleć Ewę – usłyszeć od pierwszej nauczycielki taaakie słowa. Myślę, że jednak najsprawiedliwszymi oceniającymi dorobek pani Ewy Chotomskiej jesteśmy my, czytelnicy, w każdym wieku, a zwłaszcza dzieci. Uwielbiamy te wiersze, piosenki. Wiele z nich znamy na pamięć, nucimy pod nosem – dla siebie, dzieciom, wnukom. I jestem pewna, że w tej ocenie nie jestem osamotniona.

Książka z płytą CD

Wiek 3+ 

Wydawnictwo Literatura 

sobota, 29 września 2018
Humory Hipolita Kabla - Roksana-Jędrzejewska-Wróbel/ il. Grażyna Rigall

Hipolit Kabel to jamnik krótkowłosy. Jego najlepszym przyjacielem jest kot: Alojzy Kocioł. Widząc tę dwójkę przyjaciół od razu na myśl przychodzi stare przysłowie: żyć jak pies z kotem. Ale na szczęście nie sprawdza się ono w tym przypadku.  Obydwaj panowie są za to jak ogień i woda. Dwa przeciwieństwa, które wspaniale i mądrze się uzupełniają. Hipolit lubi czasem poeksperymentować w kuchni. Wtedy z przyjemnością zaprasza Alojzego do siebie w gościnę. Ta dwójka w ośmiu krótkich opowieściach patrzy na życie z kocio – psiej perspektywy. Komentuje wiele aspektów, które są elementem również naszego życia. Hipolit uwielbia pokazywać swoje codzienne życie na portalu Pod Budą. Portalu, który do złudzenia przypomina hołubiony przez wielu Instagram. Pewnego dnia pies stwierdza, że jego życie jest do kitu. Przecież inni pokazują się na najwyższej górze świata, chwalą się dyplomami z wyróżnieniem. A on co? Myślał, że kogoś zainteresuje jego fotka z durszlakiem. Zdjęcia, oderwane od rzeczywistości, na których „malutki basen wygląda o wiele lepiej niż największa błogość”. Na szczęście przyjaciel Alojzy ma zdrowe podejście do życia i szybko przemówi Hipolitowi do rozsądku. Z tych opowieści uczymy się tego, że w przyjaźni raz jest lepiej raz gorzej, że zdarzają się kłótnie, że przyjaźń należy pielęgnować. I że kiedy wydaje się, że jest się samotnym, że nikt nas nie kocha i nie lubi – wielkim lekarstwem na tego typu bolączki  jest właśnie prawdziwy przyjaciel. A zły dzień za jego sprawą może przekształcić się w dobry dzień. Z przyjacielem można pójść na długi spacer, można uczyć się dobrych manier (cokolwiek to znaczy), można zrozumieć, na czym tak naprawdę polega Boże Narodzenie.

Cudne, pełne humoru i mądrości opowieści Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, która często czyni zwierzęta bohaterami swoich książek. Ale to właśnie w nich znajdujemy siebie – razem ze swoimi przywarami i zaletami. Śmiejemy się, dziwimy się jak nasza natura bywa albo skomplikowana albo prosta.

Wiek 5+

Wydawnictwo Adamada

piątek, 28 września 2018
Dinozaury. Skamieliny i Pióra (naukomiks) - MK Reed/ il. Joe Flood

Świetna propozycja dla miłośników komiksu, dinozaurów. Choć muszę tu dodać – pierwszy raz spotkałam się z nazwą: naukomiks. Można się oczywiście domyśleć, że naukomiks to coś więcej niż komiks: niesie z sobą treści naukowe, edukacyjne. A taka właśnie jest ta książka. Właściwie patrząc na naszą dinozaurową półeczkę, to muszę przyznać, że są na niej głównie książki, które przedstawiają różne gatunki dinozaurów, ich cechy charakterystyczne, styl życia, odżywanie, charakter. Tymczasem książka Reeda traktuje głównie o ludziach związanych z badaniami nad dinozaurami, rozwoju paleontologii. Oczywiście jest i spora dawka wiedzy o dinozaurach – ale nie na pierwszym planie. Tutaj na czoło wysuwają się ludzie, dzięki którym mamy dziś sporą wiedzę na temat olbrzymów z przeszłości, ich pasji, ambicji, marzeń i planów. Już sama geneza rozwoju paleontologii jest ciekawa – wiecie kiedy zaczęło się skamielinowe szaleństwo? W Anglii wybuchła rewolucja przemysłowa, ludzie zaczęli kopać w ziemi – zaczął rozwijać się przemysł – i co rusz odkrywano, że ziemia kryje nieznane skarby. To był początek – a takie osoby jak Buckland, Mantell, Owen, Darwin zajęły się tematem profesjonalnie. Na kartkach komiksu można zaobserwować jak pracowali w plenerze, naukowo. Bardzo ciekawą postacią była Mary Anning, która jako dziewczynka znalazła pierwszą skamielinę – po czym zajmowała się tym przez 35 lat swojego życia. W książce w ciekawy sposób pokazano też swego rodzaju … współzawodnictwo między zbieraczami skamielin, ich upór, chęć zdobycia rozgłosu a nawet sławy. Miały miejsce fałszerstwa, plagiaty, kompromitacje. Książka po trosze naukowa, po trosze sensacyjna – o ludziach i ich życiu, o tym, co się im udało, a co nie. A może ktoś po lekturze zainteresuje się paleontologią i zechce rozwijać swoje życiowe pasje? Jak się okazuje, wiele zależy od przypadku.

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 27 września 2018
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Wydanie ilustrowane - J.K. Rowling/ il. Olivia Lomenech Gill

 

Pewnie kojarzycie postać Newta Skamandra. Pisałam o nim przy okazji innej książki (można poczytać tutaj). Tym razem to on właśnie jest autorem niniejszej książki. W przedmowie pisze: Książka „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” jest owocem mojej miłości do tych stworzeń. (…) mam głęboką nadzieję, że nowe pokolenie czarownic i czarodziejów odnajdzie na jej stronach świeży bodziec, by pokochać i chronić te niewiarygodne stworzenia, podobnie jak my obdarzone magicznymi zdolnościami”. My, w każdym razie ja na pewno, jesteśmy Mugolami, którzy całość traktują jako czystą fantazję, zabawę. Na książkę zatem można spojrzeć dwojako: czarodzieje potraktują ją jako (a wierzę, że takowi są wśród nas) – źródło nieocenionej wiedzy w wykonywanym zawodzie. Mugole – jako rozrywkę, ciekawostkę, świat fantazji, w którym można dać upust swojej wyobraźni. Zarówno dla miłośników i znawców fantastycznych zwierząt jak i dla Mugoli niezwykle interesującym będzie sam wstęp o magicznych zwierzętach, tak konsekwentnie tropionych przez Newta przez długie lata.  Niestraszne mu dalekie krainy, dżungle i pustynie – przez całe życie podążał tropem tych wszystkich stworzeń opisanych  w książce. Sklasyfikowane przez Ministerstwo Magii według 5 kategorii: x – nudne, xx niegroźne, xxx odpowiedzialny czarodziej powinien dać sobie rade, xxxx groźne, xxxxx znany morderca czarodziejów (nie nadaje się do udomowienia ani tresury). Dane gatunki opisane od A do Z. Początek – Akromantula – gigantyczny pająk z Borneo, potrafiący posługiwać się mową ludzką. Kończy opis Yeti. Są wśród nich mało znane osobniki: Znikacz, Bystroduch, Jeżanka, Żądlibąk. Ale również i takie, które gdzieś tam tkwią w powszechnej świadomości: Wilkołak, Yeti, Jednorożec, Troll, Sfinks, Wąż Morski czy Chochliki. Opisy danych gatunków nie są sporządzone według jednego schematu. Jedne dłuższe, kolejne krótsze. Są w nich informacje nt. pochodzenia, wyglądu, sposobu rozmnażania, odżywiania, zachowania, oczywiście wspomniane już krzyżyki informujące o stopniu niebezpieczeństwa. Do tego dochodzą rewelacyjne wielkoformatowe ilustracje. Książka jest pięknie wydana. Tak sobie prywatnie myślę, że i J.K.Rowling i Olivia Lomenech Gill musiały nieźle się bawić przy pisaniu i ilustrowaniu tej książki. Wielka jest wyobraźnia obydwu pań. Opisać i narysować tak, że nawet Mugol jest w stanie uwierzyć, iż te wszystkie stworzenia istnieją naprawdę. I że to wszystko faktycznie się dzieje. Że Nieśmiałek pilnuje drzew i jest gotów nawet zaatakować, jeśli ktoś zagraża drzewu, które jest jego domem. Albo taki Demimoz – zwierzę do wytropienia tylko przez najlepszych łowców. Z cennymi włosami, z których robi się peleryny niewidki.  Takie rzeczy do odkrycia w tej niezwyklej książce.

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 26 września 2018
Krasnoludki. Fakty. Mity. Głupoty - Maciej Szymanowicz

Uwaga! Ta książka jest niebezpieczna! Wciąga  niemiłosiernie. Lektura do wielogodzinnego studiowania, szukania, delektowania się, śmiania, pokazywania, analizowania. Otwiera się jedną rozkładówkę, potem drugą, trzecią – człowiek przepada. Tyle tu szczegółów, szczególików, którym trzeba się przyjrzeć. To istne kompendium wiedzy na temat krasnoludkowego świata. Raj dla poszukiwaczy wrażeń. Ach, i najważniejsze, o czym zapomniałam dodać na samym początku: gdyby ktoś miał wątpliwości, czy krasnoludki istnieją, to po tej lekturze takich wątpliwości już mieć nie będzie. Krasnoludki istnieją naprawdę. Autor co rusz porusza tu znane i mniej znane fakty, że np. są trzy rodzaje krasnoludków: leśne, domowe i bajkowe. O tym, że uciekają z książek z powodu ciasnoty. Że można zarazić się poważną chorobą o zaskakującej nazwie: „krasnoludoza”. Można też poznać najczęstsze choroby krasnoludków i stosowane na nie lekarstwo (Krasnovital). Na okładce przeczytacie o 465 krasnoludkach -Pytanie, czy ktoś się pokusi o policzenie ich i o weryfikację?

Książka przede wszystkim obrazkowa. Od czerwonych krasnoludkowych czapeczek można dostać oczopląsów. Krasnoludki na olimpiadzie, w kosmosie, w różnych środkach transportu. Jak się okazuje – krasnoludki mają poważny wkład w rozwój rzeczy i zjawisk towarzyszących nam w naszym codziennym życiu. Są odpowiedzialne za dojrzałe owoce, dziury w serze, pękające baloniki, odpadające guziki, zagubione klucze i inne przedmioty, dodatkowy brzuszek przy literce „B”. Nie mówiąc już o ich ogrrrrrromnym wkładzie w rozgardiasz poranny. Spóźniłeś się, kleją ci się oczęta niby z niewyspania, w zlewie przybywa brudnych naczyń i śmieci na podłodze – za tymi nieszczęściami stoi ktoś trzeci. A tym kimś są krasnoludki. Myślę, że sam autor nieźle się bawił przy tej książce – wymyślił mnóstwo ciekawych i zaskakujących sytuacji, utworzył ciekawe krasnoludkowe neologizmy. Jednym słowem: bomba! Jak sam tytuł mówi: fakty, mity, głupoty. A co jest czym – to już zależy od tego, jak zostaną przeczytane i zinterpretowane przez poszczególnych czytelników.

Można oglądać tam i z powrotem w nieskończoność - a to dzięki grubym, sztywnym, kartonowym kartkom. 

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 25 września 2018
Mały atlas motyli Ewy i Pawła Pawlaków - Ewa Kozyra-Pawlak, Paweł Pawlak

Motyle są w modzie. Podobnie jak i inne zapylacze. Ostatnio zrobiło się o nich głośno i dobrze, bo już sam Einstein ponoć mówił (ponoć, bo są i tacy, którzy szukają źródła tej wypowiedzi i znaleźć nie mogą. Ale brzmi mądrze i niestety złowieszczo):  Jeśli wyginą pszczoły, człowiekowi zostaną cztery lata istnienia. Wprawdzie mowa tu o pszczołach, ale obok pszczół to właśnie motyle należą do najpopularniejszych zapylaczy  - znów „ponoć”, bowiem bazuję na danych z Internetu. I dobrze, że jest takie „zamieszanie” – i z pszczołami, i z motylami, bo człowiek wiele rzeczy niszczy na plancie – jeśli nie szybko, od razu, to stopniowo. Takie książki jak ta uwrażliwiają najmłodsze dzieci na współczesne problemy Ziemi. Starsze mogą oczywiście sięgnąć po bardziej obszerną literaturę. Natomiast maluchy z taką lekturą poznają skrzydlate cuda natury, które odgrywają niezwykle ważną rolę w środowisku. Autorzy przedstawili kilka gatunków motyli, ich cechy charakterystyczne, przedstawiają środowisko, w jakim żyją, przytaczają ciekawostki. Dzieci mają możliwość poznania takich motylich przedstawicieli. Są tutaj Rusałka pawik, Osadnik egeria, Rusałka admirał, Latolistek cytrynek, Zmrocznik przytuliak, Plamiec agreściak, Przestrojnik trawnik, Kraśnik sześcioplamek, Niepylak apollo, Rusałka ceik, Paź królowej, bielinki, modraszki, czerwończyki, Przylepek nakropek, piórolotki, Zorzynek rzeżuchowiec, Mieniak tęczowiec, Dostojka Latonia, Rusałka kratkowiec. Zobaczcie – aż tyle okazów zmieściło się w książce. Niektóre z nich bardzo popularne, często występujące okazy – znam z mojego ogrodu. Inne z kolei bardzo rzadkie – wszystkie piękne: dzienne i nocne. W moim ogrodzie latem latają całe chmary: Paź królowej, bielinki, Rusałka pawik i Rusałka admirał są mi dobrze znane. I ich gąsienice co rusz spotykane: a to wędrują po murze, a to po ciepłym od słońca tarasie.  Nie mówiąc już o pewnej włochatej osobnicze, która pewnego dnia spadła na mnie podczas czytania lektury pod drzewem. Książka przybliża poszczególne motyle, przekazuje krótkie informacje na ich temat. Tych wiadomości nie ma aż zbyt wiele – w sam raz dla maluchów. Niektóre wzbogacone są dodatkowym zdjęciem, rysunkiem Helenki (może zachęci to najmłodszych do wykonania własnych obserwacji i prac). Dzieci poznają cykl rozwojowy motyli, gąsienice, charakterystyczne ubarwienia, specyficzne odżywianie – co jest niezmiernie ciekawe. Bowiem wielu motyl kojarzy się  nektarem kwiatowym. Tymczasem są gatunki, które preferują odchody innych zwierząt i gnijące resztki owocowe. Wszystko pięknie zilustrowane przez Ewę Kozyrę-Pawlak, Pawła Pawlaka i Helenkę. Motyle z różnej perspektywy, narysowane, powycinane i naszyte na tkaninę – wyglądają jak żywe. Ja mam tylko nadzieję, że po tej lekturze dzieci (a przynajmniej niektóre - o ile tak do tej pory miały) przestaną łapać motyle, a gąsienice nie będą budzić w nich strachu i obrzydzenia.

PS. Latem dostałam od znajomej wielki pęk kopru. To na nim była olbrzymia gąsienica pazia królowej. Została wyekspediowana do ogrodu.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia  

poniedziałek, 24 września 2018
Wszystkie psy Eli - Catarina Kruusval

Ela lubi wszystkie psy. I bardzo marzy o swoim psiaku. Dziewczynka w dniu codziennym ma do czynienia z różnymi psami, różnym rasami. Ale jest jeden minus – żaden z psów nie jest jej. Prośby Eli  o psa tato dziewczynki zbywa zdawkowym „Zobaczymy”. I tak jest ciągle. Tymczasem marzenie jest wciąż aktualne i nie zmienia się, mimo że Ela poznaje również minusy posiadania zwierzęcia. Bo trzeba z nim wyjść  na spacer, gdy na dworze plucha i mróz. Niekiedy psiak pomoczy śliną, albo tak mocno pociągnie, że trzeba puścić smycz. I czasem chrapie tak głośno, że zasnąć nie można. I nie chce słuchać, tylko uparcie nie rusza się z miejsca. To wszystko nic nie znaczy dla Eli – liczy się tylko pies. Aż w końcu nadchodzi ten dzień , kiedy … Pewnie już się domyślacie , jakie będzie zakończenie tej historii.

Cudna opowieść dla najmłodszych dzieci, która pokazuje, że warto mieć marzenia, i że pies to przede wszystkim odpowiedzialność. Przy tej lekturze można rodzinnie porozmawiać o obowiązkach wynikających z posiadania zwierzęcia w domu – wszystkich plusach i minusach. Książka jest do tego pięknie zilustrowana. Kilka lat temu (jak ten czas biegnie – sprawdziłam 8 lat!) pisałam już o Eli. Polecam również Jabłonkę Eli, o której możecie przeczytać tutaj.

Wiek  3+

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 23 września 2018
Harry Potter. Podróż przez historię magii - J.K.Rowling

 

Ciekawe uzupełnienie do wszystkich części „Harrego Pottera”. Dla miłośników przygód czarodzieja i jego przyjaciół z Hogwartu. Dla tych, którzy w latach 90-tych i troszkę później, z zapartym tchem czekali na kolejną część i dorastali razem z Harrym, Hermioną i Ronem. Również dla tych, którzy właśnie dopiero odkrywają świat stworzony przez J.K. Rowling. Harry Potter nieźle narozrabiał w literaturze. 26 czerwca 1997 r. ukazało się pierwsze wydanie „Harrego Pottera i Kamienia Filozoficznego”. Pamiętacie, jakie to było szaleństwo? Zakupy nocne w księgarni, wypowiedzi różnych autorytetów, że Harry jest albo „cacy” albo „be”. Wracając do omawianej lektury - z jednej strony ta książka to podróż przez historię magii (jak wskazuje tytuł),  z drugiej zaś – możliwość poznania w skrócie losów Harrego Pottera i tematyki całego cyklu. Jak się okazuje – powstawanie tej książki było żmudnym i powolnym procesem. Na początku był pomysł, jaki pojawił się w głowie autorki w opóźnionym pociągu na trasie Manchester – Londyn – dojrzewał on powoli od 1990 roku. Książka oprócz smaczków w postaci rewelacyjnych ilustracji J. Kay’a zawiera korespondencję, streszczenia przygotowane dla wydawnictwa. Wydawca Bloomsbury postanowił skorzystać z recenzji najbardziej wiarygodnego recenzenta – dziecka, a dokładniej córki, która po przeczytaniu kilku stron domagała się dalszego ciągu. I tak to się zaczęło. Machina ruszyła. Ta książka przybliża postacie występujące w książce – nauczycieli i uczniów, zagadnienia związane z eliksirami i alchemią, zielarstwem, zaklęciami, astronomią, obroną przed czarną magią, opieką nad magicznymi zwierzętami. Nawiązuje to całej serii, szuka punktów odniesień w światowej literaturze – pokazując piękne ryciny, drzeworyty, ilustracje. Sięga do źródeł – wskazuje źródła mitów, jak choćby tego, dlaczego wiedźmę przedstawia się przy wielkim saganie nad paleniskiem. I są rysunki autorki. Szkicowała je podczas pisania. W ten sposób można zobaczyć, jak J.K. wyobrażała sobie swoich bohaterów – zanim nastała wersja ilustrowana książki i filmy. Dla miłośników „HP” – pozycja obowiązkowa.

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

sobota, 22 września 2018
Tajemnica namokniętej gąbki. Czytam sobie z BAKCYLEM - Zofia Stanecka / il. Agnieszka Surma

Ktoś może zadać pytanie: „No dobrze: Czytam sobie. Poziom 3” i co dalej? Tymczasem pojawiła się nowiuteńka, świeżuteńka seria dla bardziej zaawansowanych czytelników, właśnie takich, dla których wspomniany wyżej Poziom 3 to już żadna przeszkoda. Dzieci, które go opanowały, mogą w przypadku „Czytam z bakcylem” liczyć na rozbudowaną fabułę, zdecydowanie więcej stron. Nadal pozostaje poręczny format, który pasuje do mniejszych rąk, wiele ilustracji, dość szeroka interlinia, wyraźna czcionka. Te dwa elementy są niezwykle ważne – kilka dni temu mój 10-latek przyniósł do przeczytania lekturę szkolną. Chodzi o „Katarynkę” Prusa wydaną dawno temu – tego nie dało się czytać właśnie ze względu na mikroskopijną czcionkę i wąską interlinię – naprawdę groziło osłabieniem wzroku. Wracając już do serii „Czytam sobie z bakcylem” – do tej pory ukazały się dopiero dwa tytuły, ale mamy oczywiście nadzieję na więcej: opisywana właśnie „Tajemnica namokniętej gąbki” i „Maurizio. Kot w okularach” ( o niej wkrótce).

Zofia Stanecka wspomina, że do napisania „Tajemnicy …” zainspirowały ją wspomnienia sprzed lat – kiedy to jej bracia darzyli ją opowieściami o podobnej tematyce, mrożących krew w żyłach i wywołujących gęsią skórkę. Tajemnicę tej dawnej namokniętej gąbki z opowieści braci autorka postanowiła wyjaśnić po latach – po swojemu. Czy się udało? Mnie się wydaje – że tak (ciekawe tylko, co bracia na to?). W szkole Bratka zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Chłopiec wezwany za karę do tablicy bierze w dłonie kredę – o zzzrgozzzo, mokrą i śliską, o zielonkawej barwie. Na dodatek tego, z rąk nauczycielki wyślizguje się namoknięta do granic możliwości gąbka. I gąbka i kreda śmierdzą strasznie. W znalezionych trampkach pełno zielonych glonów. Bratek z Ziutkiem postanawiają wyjaśnić Tajemnicę Namokniętej Gąbki. Pewnego dnia Ziutek przechodząc koło szkoły zauważa w oknie jakiś cień tajemniczej postaci. Po żmudnym śledztwie okazuje się, że ten cień należy do…. No właśnie do kogo? Przyjaźń, przygoda, zagadki i tajemnice, szkolny klimat, wścibska siostra Klara – to wszystko znajdziecie w tej dosyć sporej książce. Warto – dla fajnej przygody, dla tajemniczych spotkań i dla ilustracji.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont

piątek, 21 września 2018
Baśnie angielskie - Joseph Jacobs/ il. Bogdan Zieleniec

Zastanawiam się, jak to się stało, że ta książka ominęła mnie w dzieciństwie. Z ciekawości sprawdzam zasoby biblioteczne i jak się okazuje: elektroniczny katalog mojej miejskiej biblioteki wskazuje wydanie z 1971 r. Gdzieś mi umknęły po drodze – z jednej strony szkoda, z drugiej – cudnie taką perełkę odkryć po latach. Baśnie zawsze były moim ulubionym gatunkiem, zaczytywałam książki na śmierć, a teraz po latach wracam do nich przy nadarzającej się okazji. Bo z baśni się nie wyrasta – zdradzę, że pysznie smakują w jesienne i zimowe wieczory przy kominku:) A te pory roku zbliżają się wielkimi krokami.  

54 tytuły, z których trzy są powszechnie znane – wręcz mocno zakotwiczone w powszechnej świadomości – bo któż nie zna „Trzech małych świnek”, „O Jasiu i łodydze fasoli” i „Trzech niedźwiadków”? Pytanie: kto wie, że właśnie te tytuły, wielokrotnie ekranizowane, mające mnóstwo literackich wersji, mają właśnie korzenie angielskie. Wczytując się dokładniej w teksty i mając za sobą dziesiątki przeczytanych baśniowych tekstów: z Irlandii, Niemiec, Francji, Włoch, dalekiej Skandynawii – można doszukać się jakichś znajomych wątków, uniwersalnych motywów, charakterystycznych postaci. Ale głęboką analizę zostawię znawcom – ja jedynie oprę się na swojej prywatnej teorii – jako miłośniczka historii domyślam się, że na treść tych baśni miała wpływ historia Wysp, burzliwa, wojenna, podbojowa, szalona, którą tworzyły różne ludy, różne wpływy. To nakładanie się różnych kultur, tradycji, obrzędów, wierzeń. Ale to zjawisko, które ma miejsce nie tylko w przypadku baśni angielskich – ale chyba wszystkich, z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Czytam baśnie polskie a gdzieś w głowie mi kołacze – gdzieś to już czytałam, skądś znam ten temat. Przy czym muszę przyznać, że akurat w przypadku baśni angielskich jest wiele tekstów oryginalnych, jedynych w swoim rodzaju, które właśnie dlatego przykuwają uwagę czytelnika, bo są nieprzewidywalne, nowe. Jak na przykład baśń do okładkowej ilustracji – bardzo dziwna i wesoła zarazem, kojarząca mi się trochę z dickensowskim poczuciem humoru. Ta baśń, zwłaszcza końcowa scena, wpisuje się w klimat powieści Dickensa. W książce jest mnóstwo świetnych tekstów, które bawią i uczą - pochodzą z epoki, w której literatura miała pewną misję do wypełnienia. Jednak bez obaw - nie ma w nich nadmiernego moralizowania - można wyczytać za to między wersami mądrość ludową, jest dawna Anglia, są baśniowe postacie, ale też zwykli mieszkańcy Wysp, których przygody, szczęścia i nieszczęścia dnia codziennego miały czytelników czegoś nauczyć - a nie tylko bawić.

Nie obawiajcie się, że język baśni angielskich trąci myszką. Oczywiście zdarzają się wyrazy rzadko używane, ale nie jest ich znów tak wiele. Właściwie nie mam żadnych zastrzeżeń do tłumaczenia Janiny Carlson i Kaliny Wojciechowskiej sprzed lat. Czyta się dobrze, język jest prosty i zrozumiały. Zwróćcie uwagę na datę powstania tych baśni - są one już nobliwymi staruszkami. Ich autor żyła na przestrzeni wieków: XIX i XX (1854-1916), one same ukazały się w 1890 r. (!!!). Naprawdę są w wyśmienitej formie mimo upływu lat. 

Książka ukazała się jako 26 tom serii "Mistrzowie ilustracji". 

Wiek 6+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 
1 , 2 , 3