Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 30 września 2015
Przygody dzielnej Strażniczki Mieczy - Frances Watts/ il. Gregory Rogers

Krzysia pomaga w zamkowej kuchni sir Waltera. Jednak dziewczynka marzy o innym życiu. Codziennie przygląda się jak młodzi giermkowie ćwiczą na zamkowym dziedzińcu. Zdaje sobie sprawę, że nie dla niej takie zaszczyty. Pewnego dnia jej życie zmienia się o 180 stopni. Dziewczynka staje w obronie zamkowego kota, którego mieczem kłuje Rufus – strażnik łuków. Kot – dodam gadający – odwdzięcza się za dobro i podpowiada sir Benedyktowi, aby Krzysię uczynił Strażniczką Mieczy w zamkowej zbrojowni. Dziewczynka dba jak najlepiej potrafi  o broń. Jednak złośliwy Rufus nie daje za wygraną. Tym bardziej, że to on chciał piastować zajmowane przez dziewczynkę stanowisko. Ciągle Krzysię prowokuje, zaczepia, dogryza. Nie cofnie się przed najbardziej wyrafinowanymi  i bolesnymi środkami. Dziewczynka jednak się nie poddaje – w nowym miejscu znajduje wielu – przyznajmy to  szczerze–  osobliwych przyjaciół: Ninę, Kacpra łabędzia, Gwidona Grosza. To oni podpowiadają jej, co ma robić w trudnych sytuacjach i pomagają jej wyjść z opresji.

Książka dla młodszych dzieci, które interesują się rycerzami i codziennym życiem na zamku. To też miła odmiana – zwłaszcza dla dziewczynek rozkochanych w księżniczkach i wróżkach. Do tekstu w zgrabny sposób przemycono informacje  na temat dawnych ubrań, oręża, zwyczajów średniowiecznych. Oczywiście w odpowiedniej dawce. W drugiej części pojawia się niebezpieczeństwo, które zagraża Sir Walterowi. Sir Malkolm Podły podczas uczty na zamku zamierza otruć pana Krzysi i przejąć schedę po nim. Na szczęście Strażniczka ma oczy i uszy szeroko otwarte. Od Krzysi można się wiele nauczyć – wprawdzie dziewczynka nie jest rycerzem, ale doskonale wie, co znaczą: odwaga, honor i ojczyzna.

Książka jest napisana prostym językiem, szeroka interlinia i duże litery pomogą się wprawić najmłodszym w samodzielnym czytaniu.

Na początku roku ukazały się dwie książki z nowej serii o Strażniczce Mieczy. Na dniach mają ukazać się dwie kolejne części: „Krzysia i oblężenie zamku” i „Krzysia i turniejowe turbulencje”.

 

Wiek 6+

Wydawnictwo Literówka

wtorek, 29 września 2015
Zielony wędrowiec - Liliana Bardijewska/ il. Emilia Dziubak

Wyobraźcie sobie krainę Stworię. Wszystko jest w niej szare: las, rzeka, niebo. Nawet hymn, który codziennie o szarym poranku śpiewają również szare Stworki, jest szary. Co za dużo, to niezdrowo – mówi stare przysłowie. Takie oto myśli nachodzą małego Stworka, który nagle staje się zielony.  Zielone łapki, futerko, brzuszek, skrzydełka, dziób, ogon – ten kolor tak bardzo go intryguje, że Stworek postanawia nie zmywać owej oryginalnej zieloności, mało tego: planuje odnaleźć krainę z zieloną rzeką i zielonym w niej swoim odbiciem. Stworek wyrusza w drogę, opuszcza szarości Stworii i zaczyna szukać nowego miejsca na ziemi, gdzie mógłby być szczęśliwy. To początek interesującej podróży, podczas której Wędrowiec ów odwiedza obce miejsca o różnych barwach, spotyka rozmaite i interesujące stworzenia. To w końcu i przede wszystkim podroż do swojego wnętrza, bowiem Stworek poznaje lepiej samego siebie, swoje potrzeby i marzenia. Znajduje olbrzymią odwagę, która umożliwia mu początek nowego etapu w życiu. Błękitna burza, chatka ślimaka Lazura, cytrynowożółte góry, Grota Pierzastych Wiatrów, Kraina Czerwieni, Królestwo Bieli – to kilka etapów tej wędrówki po świecie. Podróż pełna przygód, niebezpieczeństw, ale też życzliwych istot, które gotowe są pomóc Zielonemu Wędrowcowi. Stworek również otwiera się na innych, wzrusza się, słucha, współczuje, również spieszy  z pomocą. Kiedy poznaje uroki życia w barwnej krainie, zrobi wszystko, by zmienić swoją jednolitą szaro – burą ojczyznę na miejsce piękniejsze i bardziej przyjazne dla jej mieszkańców.

Książka porusza tak wiele aspektów, że nie sposób się zdecydować, który ważniejszy. Przede wszystkim odwaga. Nie każdego stać na to, by rzucić wszystko i wyruszyć w świat. Stworek daje przykład,  że czasem warto zaryzykować. Ma w sobie otwartość na innych i gotowość dawania siebie. Kolejny aspekt: inny nie znaczy: lepszy. Za to na pewno: ciekawszy, właśnie przez to, że różniący się od tego, co już znamy, doświadczamy na co dzień. W końcu: książka Bardijewskiej to cenna lekcja tolerancji. Inny nie znaczy też gorszy. I to chyba najistotniejsze przesłanie tej opowieści.

Książka wielokrotnie nagradzana, przeniesiona na deski teatru, ilustrowana przez różnych rysowników, którzy reprezentują inne style. Do Emilii Dziubak czuję dużo sympatii dzięki jej innym książkom. W „Wędrowcu” podoba mi się jej wykreowany świat szarości, rozjaśniony tu i ówdzie plamą koloru. A jej zima z białym misiem – prawdziwe mistrzostwo. Jeśli szukacie ambitnej książki dla dziecka – polecam „Zielonego wędrowca.”

Wiek 5+

Wydawnictwo Ezop

czwartek, 24 września 2015
Pax. Pal przekleństwa - Asa Larsson, Ingela Korsell/ il. Henrik Jonsson

 

Lubię wiedzieć kogo czytam. Stąd często sięgam albo po biografie autorów, albo – jeśli takowymi nie dysponuję – choć po notki z krótkimi informacjami – kto zacz. Asa Larsson znana jest miłośnikom kryminałów. Ingela Korsell – pochodzi natomiast z zupełnie innej bajki – a jakiej? Nooo, z bajki właśnie. Jest bajkopisarką. Do tego dochodzi jeszcze ilustrator – Henrik Jonsson specjalizujący się komiksach. Oczywiście po takiej dawce wiedzy o autorach pojawia się pytanie – jak taki gatunkowy miszmasz przełoży się na powieść dla młodzieży?

Małe szwedzkie miasteczko Mariefred. Dwóch braci z tak zwaną przeszłością. Z domu z patologią – matka alkoholiczka, brak rodzinnego ciepła, rodzina zastępcza i problemy w szkole. Taki wstęp nie wróży niczego dobrego, choć pod skórą czujemy materiał na interesującą książkę. Dwaj chłopcy – starszy Alrik i młodszy Viggo. Ten drugi to straszna zadziora, skory do bójek z klejącymi rękami. Złodziejaszek, który nie ma żadnych zahamowań. I misja, do której zostali wybrani. Mają być strażnikami miejscowej biblioteki, która nie jest zwyczajnym miejscem. Muszą przejść próbę.

Pełna niebezpieczeństw, dziwacznych postaci, zwrotów akcji. Bracia zyskują sympatię czytelnika. Mając za sobą taką przeszłość, zawsze na starcie są stawiani na przegranej pozycji. A jednak imponuje ich przyjaźń, braterstwo, zaufanie do siebie. Odrzuceni przez kolegów w nowej szkole, trudni do zaakceptowania przez nielubiące problemów grono pedagogiczne potrafią jednocześnie wiele nauczyć. Dzięki ich trudnym doświadczeniom życiowym młody czytelnik nabiera przekonania, że warto walczyć o siebie w każdej sytuacji, nie poddawać się, być wiernym swoim przekonaniom. Książka dość mroczna - więc zapewne nie dla każdego. Zresztą sugestywne ilustracje, oryginalna wyklejka po trosze zapowiadają już specyficzny klimat powieści.

Pierwszy tom zapowiada ciekawą serię. Całość ma liczyć 10 tomów. Do tej pory ukazały się cztery części. Wydawca w materiale informacyjnym pisze o „serii urban fantasy dla młodzieży”. Jest to ciekawe połączenie prozy tradycyjnej, komiksu i … mitologii skandynawskiej. Autorzy czerpią z dawnych mitów i podań. Powstała ciekawa mieszanka pełna tajemnic, potężnych mocy, przygody. A co w kolejnych częściach? – niebawem napiszę.

Wiek 12+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 23 września 2015
Trójkowe gawędy doktora Kruszewicza - Andrzej Kruszewicz, Wojciech Mann, Dariusz Pieróg/ il. Sabina Twardowska

Na „Trójkowe gawędy” trafiłam przypadkiem jakiś czas temu. Stałam w korku i z nudów „skakałam” po stacjach. Był zimny mroźny poranek. Na dworze nieprzyjemnie. A w „Trójce” taka miła odmiana. Dyrektor Warszawskiego Zoo opowiadał …. o gęsiach. O ich przywiązaniu do siebie, byciu ze sobą na dobre i na złe. Tak się zasłuchałam, że zapomniałam jechać naprzód. Z tego błogiego szybowania w chmurach wyrwał mnie klakson samochodu stojącego za mną i dziwne ruchy kierowcy wyraźnie zdenerwowanego moim przedłużającym się postojem.

P60502561

Ucieszyłam się, gdy zobaczyłam zebrane „Gawędy” w jednym tomie i na dwóch płytach. Kiedy jakiś czas temu pisałam na stronie „xiegarnia.pl”  o głosach ptaków (też autorstwa Kruszewicza) zauważyłam, że człowiek ów potrafi tak opowiadać o naszej przyrodzie, że mnie osobiście naprawdę ogarnia jakieś swego rodzaju poczucie dumy – że my te wszystkie ptaki mamy u siebie – że chcą zimować, że znów wracają, gdy tymczasem szerokim łukiem omijają Zachód Europy. Wspominałam młode małżeństwo spotkane na dalekiej Korsyce, które na wieść o tym, z jestem z Polski, wydało dźwięk zachwytu i zazdrości, że w moim zasięgu jest i Puszcza Białowieska i Bagna Biebrzańskie i inne cuda wianki przyrodnicze.

 

 I choć w tych trójkowych gawędach pojawiają się jeszcze dwaj inni panowie: Mann i Pieróg, to właśnie Kruszewicz buduje klimat, czaruje swoją wiedzą o istotach latających. Nie ukrywam – ulegam urokowi pana Tomasza Manna, bez którego nie ma dla mnie „Trójki”. Jednak jego udział jest maleńki – zaledwie krótkie wprowadzenie. Przy czym jest on niezwykle barwny – a to ze względu i na humor i ciętą ripostę, jakiś trafny wniosek. Pieróg zadaje pytania (nie za dużo) i Kruszewicz odpowiada. I tu się zaczynają gawędy. Samo określenie tych wypowiedzi jest bardzo trafne, bowiem gawęda to coś więcej niż opowieść. W dzisiejszym zabieganym życiu gawęda raczej nie ma racji bytu. Bo z gawędą łączę i czas, i ciekawy temat z różnymi dygresjami, i słuchacza gotowego słuchać. I jeszcze odpowiednią długość. Dłuuuuuuuga długość – że się tak wyrażę. Gawęda mówiona od siebie – nie czytana. Wymyślana w danej chwili, wyrażona prostym językiem. Bez wyszukanych zdań i fantazyjnych wyrażeń.

Tak właśnie opowiada Andrzej Kruszewicz. Przybliża prawie 50 różnych gatunków, sięga po tematy – okołoptasie – jajko, latanie, śpiewanie, jedzenie zimą. Przybliża mnóstwo różnych gatunków ptasich – swojsko brzmiących znanych z przydomowego karmnika, może gniazda na dachu naszego domu – i takich, o których do tej pory pojęcia nie miałam. Nie brak w nich humoru. Uśmiałam się przednio przy historii o małym jerzyku (nie, nie pomyliłam się – nie jeżyku), nabrałam wiary w możliwości ludzi przy opowieści o kanarku, w  której autor uchylił nam rąbka tajemnicy o swoich szkolnych problemach i wagarowaniu. Mnóstwo konkretnych informacji i ciekawostek, burzenie stereotypów, a przede wszystkim misja zaprzyjaźniania nas ze światem małych latających stworzeń. Na które po takiej lekturze patrzy się zupełnie innym okiem – nie chodzi o znawstwo – ale też wyrozumiałość (zabrudzone parapety), sympatię i dużo optymizmu. Bo słysząc rano śpiew ptaków nastrajam się pozytywnie i do ludzi i świata.

 

Trójkowe gawędy można poczytać, można ich też posłuchać posłuchać. Do książki dołączone są dwie płyty CD, na których słychać kultowe głosy trzech autorów. Książkę ciekawie zilustrowała Sabina Twardowska. Stworzyła ciekawe i zabawne połączenia świata realistycznego (fotografie) i rysunkowego.

Wiek 7+

Wydawnictwo Multico

wtorek, 22 września 2015
Świat bez tajemnic - Emily Bone/ il. Marianna Oklejak

 

Obrazkowa książka dla najmłodszych, która odkrywa może nie wszystkie tajemnice Ziemi, ale przekazuje gros informacji na jej temat. Adekwatnie do wieku czytelnika.

Na początek Ziemia jako jedna z ośmiu planet, jej budowa, przyroda ożywiona i nieożywiona. Dalej: rzeki. Najmłodsi śledzą jej bieg – od źródła do ujścia, poznają obieg wody w przyrodzie. Odwiedzają lasy tropikalne, które są domem wielu gatunków roślin i zwierząt. Wręcz wchodzą w gąszcz zielonych liści – wśród których kryje się mała indiańska wioska. Nurkują w wodach oceanu. Podziwiają rafę koralową, różne morskie potwory, schodzą na głębiny, gdzie straszą wraki zatopionych okrętów. Podróżują na pustynię, gdzie straszne upały i na Antarktydę, gdzie z kolei zzzzimno. Świat ludzi przybliża różne źródła energii i surowce. Ostatnia strona to planeta Ziemia z lotu ptaka: wszystkie kontynenty z wyszczególnionymi ciekawostkami dotyczącymi różnych miejsc na globie, fauny i flory. Wszystko fajnie zilustrowane przez Mariannę Oklejak.


Każda strona to dodatkowe ukryte okienka. Jest ich razem 80. Można sprawdzić, jak wygląda wnętrze Ziemi, dlaczego lew morski stracił apetyt, jak broni się ośmiornica, jak pingwiny cesarskie wychowują młode, jak wygląda system korzeniowy kaktusów. Takich ciekawostek jest tu do odkrycia bardzo dużo. Na danym okienku zostaje przedstawiona jakaś informacja, postawione pytanie, które następnie są rozwijane już po otwarciu danego okienka. Książka ma grube kartonowe karty. Spodoba się najmłodszym czytelnikom, których interesuje to, co związane jest z naszą planetą.


Wiek 5+

Wydawnictwo Olesiejuk

poniedziałek, 21 września 2015
Piotruś Pan - James Matthiew Barrie/ il. Quentin Gréban

Piotruś Pan kojarzy się zazwyczaj ze słodkim chłopcem, który nie chciał dorosnąć. Taki stereotyp siedzi w wielu głowach, utkwił w nich na dobre i ma się całkiem dobrze. Winy pewnie należy upatrywać w kreskówce Disney’a, która w znaczny sposób wypaczyła nie tylko obraz Piotrusia Pana, ale i innych bohaterów powieści liczącej sobie w chwili obecnej dokładnie 104 lata.  A może skusicie się na poznanie prawdziwego oblicza Piotrusia Pana? – a to dzięki wznowieniu tej starej klasycznej powieści, niedawno na nowo spolszczonej przez Andrzeja Polkowskiego. Nie jest to lektura łatwa. Jej premiera w Polsce miała miejsce w 1913, w Anglii dwa lata wcześniej. Dodam tylko, że wszystko zaczęło się od sztuki teatralnej, która po sukcesie została zaadoptowana na powieść. Niespieszna proza, w której dużo miejsca poświęcono analizie psychologicznej bohaterów, ich przeżyciom wewnętrznym, rozterkom. Owszem znajdziecie tu dużo przygód, niebezpieczeństw, mnogość postaci. Jednak przyzwyczajeni do współczesnych książek, gdzie akcja goni akcję, gdzie zdecydowanie mniej opisów, krótsze zdania – możemy przeżyć coś w rodzaju zaskoczenia. Czy miłego? Wszystko zależy od nastawienia. Dlatego nie zostawiałabym dziecka z tą książka sam na sam. Świetnie za to nadaje na rodzinne czytanie. A pora roku i coraz dłuższe wieczory sprzyjają.

Liczne adaptacje filmowe, kreskówka, książki nawiązujące do animowanej wersji – tzw. okołopiotrusiowe – stworzyły różnoraki obraz tej postaci. Główny bohater jest niezłym psotnikiem, znakomitym szermierzem i nie chce dorosnąć. Zabiera dzieci państwa Darlingów do baśniowej krainy zwanej Nibylandią. W książce brak jednoznaczności (i na całe szczęście). Tak jak film lub bajka pokazują wszystko w  uproszczony sposób, tak w książce wyczuwa się różne niuanse. Stąd liczne rozterki, wahania, wyrzuty, rozmowy, wyjaśnianie. Nic nie jest od razu białe albo czarne. Gdzieś pomiędzy tym zacierają się granice, powstają budzące opór i brak akceptacji szarości. Analiza bohaterów pozwala zrozumieć pobudki pewnych zachowań i działań.

Jak już nadmieniałam – nie jest to powieść łatwa. Na pewno nowe tłumaczenie, uwspółcześniony język pomogą przy lekturze. Wartością dodaną są ilustracje belgijskiego rysownika Quentina Grébana. Dodają tekstowi lekkości i atrakcyjności. Trochę pomagają wyobraźni i kłócą się ze stereotypowym modelem Piotrusia Pana znanym z kreskówki. Choć przyznaję – ilustracje Grébana nawiązują trochę do … estetyki disnejowskiej. Duże oczy, słodkie facjaty. Jednak wzbudzają dużo sympatii, a być może mają szansę stworzyć nowy obraz Piotrusia Pana – czy aby jednak – w powszechnej świadomości – nie wiem. Czas pokaże jak się to wydanie obroni.

Wpisując w Google hasło „PP” i klikając na „grafikę” od razu wyskakuje zielony chłopiec z czerwonym piórkiem zatkniętym w czapkę – mnie osobiście bardziej kojarzący się z Robin Hoodem niż postacią z powieści JMB.

Na końcu zdradzę, że mój Piotruś Pan przez długie lata miał twarz Piotrusia stworzonego przez Jerzego Srokowskiego.

Wiek 7+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 20 września 2015
Kolorowanka. Ptaki.

 

Dziś możemy zatrzymać rzeczywistość dzięki fotografii. Dawniej nie było takiej możliwości. Stąd popularność różnych książek obrazkowych przedstawiających rośliny i zwierzęta, ilustracje  przygotowane przez rysowników, artystów. Ciekawostką jest to, że kiedy organizowano wyprawy przyrodnicze gdzieś tam na kraj świata, zawsze zabierano ze sobą właśnie rysowników. To oni dokumentowali całe przedsięwzięcie, utrwalali odkryte, to, co zobaczyły ludzkie oczy. Jakiś czas temu pisałam o kolorowance dla dorosłych, która powstała na podstawie starych XIX-wiecznych  miedziorytów pochodzących z pisma ilustrowanego dla miłośników ogrodu. Podobnie jest z częścią dotyczącą ptaków. Punktem wyjścia są: „Historia ptaków w Europie” z roku 1871 oraz „Ptaki Ameryki” z lat 1840-1844. Wybrano z nich 44 ilustracje, których autorami byli: H.E. Dresser, T. Bowen i John James Audubon. Ptaki, które znamy może z własnego ogródka (dosłownie) lub ze słyszenia. Puchacz, jemiołuszka, trznadel, sójka. Ale i okazy baaardzo egzotyczne: sęp, flaming, błękitnik meksykański. Wszystkie gatunki zostały przedstawione na początku książki – na miniaturach, z nazwami polskimi i łacińskimi. Na dużych planszach formatu A4 ptaki w wersji kolorowej i czarno – białej – do wypełnienia kolorami.

Kolorowanki stały się ostatnio modne. U mnie w pracy koleżanki zakupiły sobie takie cuda – w celu zagospodarowania wolnego czasu, na odreagowanie, pozbycie się stresu, na prezent dla siostry w Australii. Oszalały kredkowo. Przysyłają fotki, pokazują efekty swojej pracy. Chwalą się. Niekiedy nie jest łatwo uzyskać oczekiwany efekt. Może też spróbujecie?

Wydawnictwo Vesper

 

sobota, 19 września 2015
Opowiadania z kluczem. Pisarze polscy dzieciom - il. Olga Reszelska

„Opowiadania z kluczem” są dla dzieci, które lubią się już bać, albo dla tych, które jeszcze nie widzą, że lubią się bać:) I dla tych, które lubią zagadki. Osiemnaście opowiadań, w których pojawiają się detektywi – zawodowi bądź samozwańczy – w różnym wieku. Szkolnym przede wszystkim – ma się rozumieć. Autorami są znani i lubiani pisarze dla dzieci i młodzieży – stąd naprawdę duży wachlarz pomysłów i różnorodność stylów: Papuzińska, Wakuła, Jerzykowska, Jagiełło, Beręsewicz, Ryrych, Ostrowicka, Gortat, Szczygielski, Strękowska – Zaręba, Orlińska, Piątkowska, Szymeczko, Czerwińska – Rydel, Bąkiewicz, Trojanowski, Combrzyńska – Nogala (kolejność przypadkowa). Całość zilustrowała Olga Reszelska. Oczywiście z tym strachaniem się – trochę przesadziłam. Choć niektóre z tekstów mogą przyprawić młodego czytelnika o gęsią skórkę – choć bez przesady. Poziom strachu – o ile występuje – to na dziecięcym poziomie. Większość z opowiadań to nie horrory i thrillery w wersji mini, ale opowieści kryminalne, w których jest jakaś zagwozdka, której i Sherlock Holmes i Herkules Poirot nie powstydziliby się rozwiązać. Bohaterowie kryminałów dla dorosłych, bądź ich autorzy (Agatha Christie) tu i ówdzie pojawiają się zresztą.

Ktoś kradnie iluzjoniście czarodziejskie rekwizyty: cylinder i różdżkę, koło domu ciotki Felicji czai się jakiś podejrzany typ, znika urna z prochami prababci, Łukasz i Agata znajdują na ulicy czarny portfel, tajemniczy nadawca wysyła koleżankom Mili karty do gry, Szymon – miłośnik wielkiego detektywa z Baker Street podczas zwiedzania Londynu wszędzie widzi podejrzane typy i sprawę do rozwiązania, do wsi Powojka przyjechał ktoś Ważny, kto w tajemnicy będzie chciał odnaleźć stary skarb zakopany w ogrodzie koło dworu. Tematów i spraw do rozwiązania tu nie brakuje.


Podoba mi się pomysł na stronę graficzną książki. Ilustracje są wyłącznie czarno – białe. Od czasu do czasu na czarnych stronach pojawiają się białe litery i ilustracje. Buduje to specyficzny klimat – podobnie jak było to w „Opowiadaniach z dreszczykiem”.


Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

piątek, 18 września 2015
Król, muzy i pomarańcze - Aleksandra Pawlińska/ il. Wojciech Pawliński

„Król, muzy i pomarańcze” to przykład kreatywnego przewodnika dla dzieci. Najmłodsi nie tylko poznają dane miejsce – w tym przypadku Starą Oranżerię w Łazienkach Królewskich w Warszawie, ale mają możliwość współtworzenia książki o nim. Rusza wyobraźnia, myśli krążą wśród zabytkowych malowideł, rzeźb – zaczyna się zabawa na całego. A wraz z nią nauka – swego rodzaju przygoda, z licznymi informacjami z  zakresu historii, literatury, polityki i sztuki. Spacer po tym niezwykłym miejscu zaczyna się w Starożytnej Grecji. To tam żyli bogowie i herosi. Wśród nich dziewięć muz -  córek Zeusa i bogini pamięci Mnemosyne. Każda z nich opiekowała się inną dziedziną sztuki lub nauki. Wszystkie one towarzyszą małym czytelnikom podczas zwiedzania Starej Oranżerii.  


A jest tutaj dużo miejsc, którym warto poświęcić uwagę. Tradycyjne przewodniki opisują je tylko. Nudno wyliczają co po lewej, co po prawej stronie, co zobaczyć można na suficie itd. Podczas lektury tej książki miłe jest zaangażowanie. I to takie całkowite, wręcz zatracenie się. Z kredkami, ołówkiem, nożyczkami.

Trzeba bowiem dorysować starożytnym artystom młot, dłuto, lirę; połączyć gwiazdy i odczytać zaszyfrowaną wiadomość, zrobić odciski palców z pomarańczowej farby w (tak, właśnie tak) pomarańczowym gaju, przejść przez skomplikowany labirynt, rozciąć okno w Starej Oranżerii, dokończyć malowidło, poskładać fragmenty rzeźby. Takich aktywności czytelnika jest tu całe mnóstwo.

Zadania są wypisane kursywą, natomiast „normalną” czcionką opisane zostały miejsca, postacie, ciekawostki, dzieła sztuki. Oczywiście dużo miejsca poświęcono królowi Stanisławowi – Augustowi, przekazano niektóre informacje z  jego życia. Król był miłośnikiem teatru, organizatorem obiadów czwartkowych. Dzieci mogą wziąć udział w przygotowaniach jednego i drugiego wydarzenia: ustalając menu dla zaproszonych gości, projektując kurtynę, budując swój własny mini – teatr. Książka oprócz tego, że jest związana z konkretnym miejscem w Warszawie, tak naprawdę przenosi nas do starożytności. Nawet jeśli książka przeznaczona jest dla najmłodszych dzieci, warto wykorzystać ją na lekcję historii w plenerze związaną właśnie z tematyką starożytnej Grecji i czasów stanisławowskich.


Wiek 6+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 17 września 2015
Moje książeczki. Księga pierwsza - praca zbiorowa

 

Z dzieciństwa pamiętam charakterystycznego czarnego kota w czerwonych butach. Chyba bardziej niż konkretne tytuły, które ukazały się w serii „Moje książeczki”. Dopiero kiedy spoglądam na spis treści księgi pierwszej, przypomina mi się: oczywiście, że niektóre z nich czytałam. Ilustracje potwierdzają, że to było właśnie to kocie wydanie. „Koniczyna pana Floriana” Heleny Bechlerowej  z ilustracjami Krystyny Witkowskiej, „Podróż w nieznane” Adama Bahdaja z ilustracjami Marii Mackiewicz, „O wesołej Ludwiczce” Anny Świrszczyńskiej z ilustracjami Janiny Krzemińskiej, „Prawie wszystkie przygody Zuzanny” Ady Kopcińskiej z Ilustracjami Mirosława Pokory, „Zajączek z rozbitego lusterka” Heleny Bechlerowej z ilustracjami Hanny Czajkowskiej, „Wielki wyścig” Adama Bahdaja z ilustracjami Ignacego Witza i „Złoty koszyczek” Hanny Januszewskiej z ilustracjami Bożeny Truchanowskiej.

Pokrótce przybliżę każdą książkę. Bo te wszystkie „Moje książeczki” dawniej były odrębnymi tytułami. Wydawano je od roku 1959 aż po lata 90-te dwudziestego wieku.

Koniczyna pana Floriana


Pan Florian ma w swoim ogrodzie zaczarowaną koniczynę- jeśli jakieś zwierzę jej skosztuje, wówczas spełniają się jego marzenia. Bo przecież i zwierzęta mają swoje marzenia, nieprawdaż? Kasztanek marzy o pięknej złocistej uprzęży i dzwoneczkach przy lejcach. Natomiast Białogrzywek - koń z karuzeli, chce tak jak inne konie hasać po łące i cieszyć się wolnością, słońcem i świeżym powietrzem. Czy to się spełni? Jest w bajce również mały chłopiec Łukaszek, który odegra w całej tej historii niemałą rolę.

Podróż w nieznane


Ania i Janek bawią się nad brzegiem jeziora wystruganym z kory statkiem. Nagle łódkę porywają fale. Na pokład stateczku dostaje się myszka Kundzia. Po drodze przeżywa przygody i spotyka różne zwierzęta.

O wesołej Ludwiczce


Ludwiczka jest wielką optymistką: ciągle roześmiana, wesolutka, rozśpiewana. Pewnego dnia zapragnęła poszukać króla z piernika. Wyruszyła w świat. Zanim ziści się jej marzenie, spotka ją mnóstwo przygód.

Prawie wszystkie przygody Zuzanny


Zuzanna to żółty szczeniak, który właśnie skończył 5 miesięcy. Ciągle poznaje świat: łąkę, echo, kładkę, źrebaka, pszczoły, burzę. Nabieranie doświadczeń jest wesołe i czasami bolesne. Zuzanna jak każde dziecko musi nauczyć się, że życie niesie ze sobą różne niespodzianki – niekiedy dobre, niekiedy niezbyt przyjemne.

Zajączek z rozbitego lusterka


Jest to opowiastka o dość niesfornym i kapryśnym Piotrusiu, trochę zazdrosnym o swoją siostrzyczkę Basię- robi różne psoty, by na siebie zwrócić uwagę-   jest niegrzeczny przy jedzeniu, uderzył skakanką psa Mucka i mimo ostrzeżeń mamy strącił doniczkę z paprotką, która spadając, zbiła lusterko. Mama, zdenerwowana i smutna, wychodzi z domu. A nasz smyk zdaje sobie sprawę, jak bardzo był niegrzeczny i jak tęskni za mamą. I wtedy pojawia się zajączek z rozbitego lusterka. To on pomoże chłopcu odnaleźć mamę. 

Wielki wyścig


Czy można sobie wyobrazić wyścig ślimaków? Ale nie to jest w tej historii najdziwniejsze. Wygra ten, kto ostatni przybędzie na metę. Sto ślimaków sunie do mety. Dwa ślimaki: Onufry i Pafnucy rywalizują ze sobą o zdobycie pierwszej nagrody. Co ciekawe na trasie spotykają co rusz różne zwierzęta, które potrzebują ich pomocy.

Złoty koszyczek


Jasio dobosz ma wystarać się o złoty koszyczek dla królewny. Oj, kapryśna ta królewna, że hoho. Jasiek trafia do baby – Wiklinichy. Kiedy chłopiec pokazuje królewnie miejsce, gdzie baba spędza czas na wyplataniu koszyków, dziewczynka odkrywa piękno świata i radość z pracy i obdarowywania innych.

 

Wydanie „Księgi pierwszej” jak najbardziej nawiązuje do historycznych egzemplarzy sprzed lat: a to za sprawą m.in. charakterystycznej wyklejki w pionowe, dwukolorowe pasy. Były na nich okienka z bohaterami występującymi w danej opowieści. Również dziś zastosowano dużą czcionkę, duży format A4. Każda z książek to małe dzieło sztuki ze wspaniałymi ilustracjami. Dla nas rodziców to wręcz wzruszające wspomnienie z dzieciństwa – dla współczesnych najmłodszych możliwość zaznajomienia się z wyśmienitą literaturą dla dzieci. Czasem odnoszę wrażenie, że w  tamtych książkach nikt nie silił się na zdobycie łatwej popularności u czytelników. Bez taniego humoru, gagów. Niespieszna narracja, w której wszystko płynęło niezmącenie, swoim tempem. Nikt nie pędził przed siebie, za rogiem nie czaiło się jakieś sensacyjne i głośne hurra, szybkie tempo akcji, które miały powodować zawrotty głowy. Delektowano się słowem, chwilą. Były to mądre i przemyślane książki, często z jakąś nauką moralną.

„Księga pierwsza” niesie oczywiście nadzieję na kolejne części. Redaktor Katarzyna Piętka we wstępie pisze o kilkudziesięciu tytułach najwybitniejszych autorów polskich i zagranicznych. W tym miejscu oczywiście zaczynamy marzyć o tym, co nam przyniesie „Księga druga”, na którą (choć jeszcze nie zapowiedziana – nie chcę robić za dużego szumu) – już się cieszę.

Wiek 4 +

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 

 
1 , 2 , 3