Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 27 września 2012
Wesoły Ryjek powraca - Wojciech Widłak/ il. Agnieszka Żelewska

Wesołego Ryjka poznaliśmy już jakiś czas temu. Teraz powraca w nowej odsłonie – tak samo sympatyczny, wywołujący uśmiech na małych buziach. Ryjek jest jak nasze dzieci: podskakuje, o wszystko pyta, ciekawy świata, niecierpliwy i pomysłowy. Ryjek mu się nie zamyka. Pewnie tu tkwi tajemnica popularności tej postaci. Dzieci co rusz odnajdują w jego osobie po prostu siebie: upadek do kałuży, majsterkowanie, poczucie straty, radość, łzy. Znają to z własnych doświadczeń. Wiele tu emocji, z którymi utożsamia się mały czytelnik. Są bliskość, miłość, ciepło rodzinne. Są mama i tata, na których zawsze można liczyć. Jest i żółw przytulanka, bez którego Ryjek nie może żyć. Nie ma tu zakazów i nakazów – Ryjek poznaje otaczającą rzeczywistość, ciągle czegoś się uczy. Czasem nauka nie przychodzi łatwo, mało tego - doświadczenia bywają też przykre i niemiłe.

Ryjek jest też wyśmienitą książką dla rodziców. Można z niej dowiedzieć się tego, jak wspaniale jest czasem zmoknąć, ile dla dzieci znaczy wspólna zabawa – podskakiwanie i przekazywanie sobie dobrego humoru, czytanie książek, pomoc przy domowych pracach.

Każda historia może być punktem wyjścia do ciekawych rozmów: o przyszłości, pomocy innym. Wiele małych ważnych spraw. Rodzice Ryjka są wyrozumiali, mają dużo cierpliwości, dają się łatwo wciągnąć do wspólnej zabawy. Nawet po ciężkim dniu pracy.

Mamą wizerunku Ryjka jest Agnieszka Żelewska. Jest kolorowo i śmiesznie. Warto poszukać w tle drobiazgów, które rozśmieszą do łez. Świnia – w ciężarówce? A co, tutaj ją zobaczycie na własne oczy.

Ryjka można czytać już najmłodszym dzieciom. To bezpieczny świat, w którym maluch poczuje się jak u siebie  w domu.

Mnie zawsze śmieszy charakterystyczny wstęp: Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Dziś …. itd….. itd. …..itd. I zakończenie,  z którego dzieci dowiadują się, czego się dziś nauczyły. Z Wesołym Ryjkiem oczywiście:)

 

Wiek 2+

Wydawnictwo Media Rodzina



wtorek, 25 września 2012
Zjedz to sam - Aleksandra i Daniel Mizielińscy

Widząc smakowite danie z wyżyn sztuki kulinarnej, nie sposób nie powiedzieć: Toż to istne cudo! Pyszności. Niebo w gębie. I nie jest ważne, czy to spaghetti (tak jak na okładce książki), oryginalne tiramisu, szynka parmeńska, greckie oliwki czy najzwyklejsze ziemniaki puree. Koniec jest i tak zawsze tak samo prozaiczny. Kupa. Jak na odwrocie okładki. Różne są tylko kolor i konsystencja. Kurczę blade (to od Mikołajka), piszę na mojej stronie o baśniach, poezji, legendach. A tu masz babo placek – kupa. Nic to: w myśl terencjuszowskiej zasady – że nic co ludzkie nie jest mi obce, Szanowni Państwo, razem z  autorami nietypowej książki o trawieniu zapraszam  do tego, by poznać trasę przełkniętego pokarmu. Dorośli wiedzą, co stanie się z połkniętym kęsem. Dzieciom to się po prostu nie mieści w głowie. Ale jak je to ciekawi. Dziesiątki pytań, na które odpowiedź znajdziecie w tej książce. Innej niż wszystkie dostępne książki o trawieniu. To coś w rodzaju spaceru po ludzkim organizmie, po przewodzie pokarmowym. Po drodze dzieci zatrzymują się na chwilę i poznają każdy z etapów trawienia wraz z narządami i enzymami trawiennymi. Pomaga im w tym pan Borys, który co rusz prezentuje dany organ. Autorzy poruszają też tematy okołożywieniowe, czyli: co się dzieje, gdy człowiek je za dużo, co to za dziwoląg ta cała energia, a kalorie? Dlaczego należy jeść regularnie,  i co to są bakterie? Dużo uwagi poświęcono kupie.

Książka zrozumiale tłumaczy zawiłości całego procesu trawiennego, często śmieszy – na pewno zawiera porządną porcję informacji.  Kolorowe ilustracje pomogą zrozumieć tekst. Na miejscu nauczycieli, wykorzystałabym tę książkę na lekcji biologii. Satysfakcja obu stron gwarantowana. Mimo, że napisana z myślą o najmłodszych, również dojrzalsi wiekiem czytelnicy wzbogacą swoją wiedzę.

Wiek 6+

Wydawnictwo Znak



czwartek, 20 września 2012
Bezpowrotna góra. Baśnie japońskie - il. Piotr Fąfrowicz

Szła nocą bajka przez pola i wsie
Przez zaklęty las
Smutno było jej i źle
Nawet jej przyjaciel księżyc zgasł
Wtem promyk świeczki
Na dróżkę padł
I piosenka hop z okienka
Za bajką w ślad

 

Początek będzie trochę przesłodzony i kiczowaty. Chciałam zacząć inaczej, jednak wspomnienia były silniejsze. Muszę przyznać, że gdy tylko dowiedziałam się o zamyśle wydania przez MR baśni japońskich, od razu gdzieś zapaliła się żaróweczka – oho – pamiętam, a jakże – słynne kreskówki, zaledwie kilkuminutowe, które przenosiły do cudownego świata baśni, do obcej kultury, tradycji. Wyprawa, na którą czekało się długo, bowiem PRL skąpił swoim dzieciom bajek w jakiejkolwiek postaci. I choć omawiane książkowe baśnie japońskie – niewiele mają wspólnego z tamtymi kreskówkami – dla mnie – tamto i to – jest jednością. Miłym wspomnieniem, do którego wracam, czytając dzieciom o świecie obcym, ale jakże przez to fascynującym. Kolejna baśniowa wyprawa do innego zakątka Ziemi, i znów – strzał w dziesiątkę. Nie będę rozpisywała się o wrażeniach najmłodszych potwierdzających zdanie mądrych tego świata, że dzieci potrzebują baśni. I że dorośli też dają się porwać ich urokowi i czarowi. Że tak naprawdę nic się nie zmieniło – nadal szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania – dotyczące zagadnienia dobra i zła, sprawiedliwości, miłości, piękna, życia i śmieci. I że wiele z odpowiedzi znajdujemy właśnie w tych starych (jak się okazuje z Posłowia – również nowych) opowieściach, zaczerpniętych z przekazów ustnych, skrywających w  sobie mądrość pokoleń. Czy tego chcemy czy nie. Czy nam się to podoba czy nie. W baśniach japońskich bohaterami są i dzielni samurajowie i spracowani chłopi. I piękna Komenbuku, która do złudzenia przypomina Kopciuszka z naszego podwórka, i stara babcinka Akaza-banba nie bojąca się stawić czoła groźnej wiedźmie yamanba. Najważniejsze jest dobro, które zawsze zwycięża. I nie jest istotne, czy ktoś wywodzi się z bogatego pałacu, czy z biednej prostej chaty. Są smoki, diabły, demony, czarownice, gadające zwierzęta, duchy, prości ludzie i i mędrcy.

Baśnie to skarbnica wiedzy na temat innej kultury: stroje, obuwie, fryzury, malowanie zębów na czarno, nazwy potraw, szacunek okazywany osobom starszym, religia (tutaj co jakiś czas jest odniesienie do Buddy i buddyzmu), budowle, obyczaje. Przede wszystkim język – imiona, nazwy własne gór, rzek, miejscowości. Taka egzotyka też ma niemały wpływ na klimat czytania baśni.

W tym zbiorze znajdziecie 21 baśni, z pięknymi ilustracjami Piotra Fąfrowicza. Delikatne, wysublimowane akwarele na ryżowym papierze (?) Jedwabiu (?) Japonki na tych miniaturowych obrazach są bardzo prawdziwe – smukłe, z przeźroczystą cerą, subtelne, filigranowe. A krajobraz japoński – czasem surowy, zaledwie łyse szczyty jakiejś samotnej góry, to znów turkus rzeki, ogołocone z liści drzewo, kawałek obcego świata – reszta to już miejsce dla wyobraźni dziecka i dorosłego. Piękna książka - która leży często na moim nocnym stoliku. Do czytania i cieszenia oka pięknymi obrazami.

Mnie spodobało się zdanie tłumacza, Zbigniewa Kiersnowskiego, na temat czasu baśniowego. Uwaga: baśń może zdarzyć się wszędzie i w każdym momencie.

 

Czas mitów, baśni i legend, mimo że dzieją się „dawno, dawno temu”, nie jest bowiem czasem historycznym. Właściwie dzieją się one poza czasem – w innym wymiarze, który jest uniwersalny, i jakkolwiek paradoksalnie by to zabrzmiało – ponadczasowy, czego formalnym przejawem jest chociażby owa nieśmiertelna fraza, którą kończą się niektóre z nich – że oto bohaterowie „żyją szczęśliwie oboje po dziś dzień.”

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina



środa, 19 września 2012
Jerzy i Wielki Wybuch - Lucy i Stephen Hawking/ il. Garry Parsons

 

Aby pisać o nowych przygodach Jerzego muszę wrócić krótko do pierwszej części serii, której autorami są: słynny astrofizyk Stephen Hawking i jego córka Lucy. Do pewnego dnia nastoletni Jerzy był całkiem zwyczajnym chłopcem mieszkającym sobie spokojnie w ekologicznym domu, z ekologicznymi rodzicami, nie uznającymi tych wszystkich nowinek technicznych, gadżetów etc. Wszystko zmieniło się, kiedy to przyjaciel Jerzego – świnia Fred, przelazła przez dziurę w płocie do nowych sąsiadów. Eryk, naukowiec i jego córka Anna, wprowadzili Jerzego w świat nauki – nadzwyczajny, fascynujący, nieznany, tajemniczy. W trzeciej części para przyjaciół nadal prowadzi badania Wszechświata, eksperymentuje na własną rękę i zostaje wplątana w bardzo tajemniczą i niebezpieczną przygodę. Smaczku całej historii dodaje komputer KOSMOS, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, drzwi portalu, przez które można przenieść się w takie miejsca, o których Wam się nie śniło. Wpaść na chwilkę na Księżyc? Niemożliwe? Zapewniam Was, że w tej książce wszystko jest możliwe. Tradycyjnie – obok linearnej opowieści o kolejnych przygodach Jerzego i Anny jesteśmy zapoznawani z wiadomościami z dziedziny fizyki i astronomii: prawa Newtona, teoria kwantowa, Księżyc, najnowsze teorie naukowe na temat powstania Wszechświata, Wielkiego Wybuchu, Próżnie i inne. Dowiecie się również, czy matematyka może przydać się w rozumieniu Wszechświata.  Książka dowodzi, że z dziećmi można rozmawiać o świecie kwantowym, tunelach czasoprzestrzennych i podróżach w czasie. Jak zwykle pojawił się czarny charakter, który będzie utrudniał młodym naukowcom ich działania. Nie raz będziecie zgrzytali zębami, gdy pojawi się na planie tajemniczy profesor Zuzubin.

Miłośnicy tej serii z przyjemnością obejrzą liczne ilustracje Garry’ego Parsonsa oraz zdjęcia. Jak wygląda Ziemia widziana z Kosmosu, Słońce, galaktyki, mgławice? Wszystko to znajdziecie w tej książce. Zanim po nią sięgniecie zajrzyjcie koniecznie do dwóch wcześniejszych tytułów:

Jerzy i tajny klucz do Wszechświata

Jerzy i poszukiwanie kosmicznego skarbu

 

Wiek 10+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 



wtorek, 18 września 2012
Maciupek i Maleńtas. Niezwykłe przygody w brzuchu mamy - Anna Janko/ il. Artur Gulewicz

Takiej książki jeszcze nie było. Bohaterami opowieści są bliźniaki: Maciupek i Maleńtas, którzy są … w brzuszku mamy. Trochę minie czasu, aż przyjdą na świat. Tymczasem słyszą, smakują, czują. Najpierw w swoim świecie, potem już w naszym, kiedy to nareszcie poznają osobiście swoich rodziców. Książka, która odpowie na wiele pytań nurtujących najmłodszych: skąd się w ogóle biorą dzieci. A jeśli te są już w maminym brzuszku, to czy słyszą, jak się do nich mówi? Czy mają katar? Czy jedzą? Myślą? A jeżeli jest dwójka dzidziusiów – to czy porozumiewają się z sobą?

Dla kogo ta książka? W pierwszej kolejności dla dzieci, które oczekują przyjścia na świat rodzeństwa. Dalej – dla dzieci ciekawych świata. I wreszcie dla rodziców – autorka poruszyła tu tak wiele różnych spraw związanych z fizjologią ludzkiego organizmu. Czasem trudno mówić o tym, co się tak naprawdę dzieje w brzuchu kobiety w ciąży. Tutaj wszystko zostało nazwane po imieniu – delikatnie, akurat, czasem z poczuciem humoru. Książka naprawdę podpowie zamotanym rodzicom, którzy czasem nie wiedzą, jak pewne sprawy wytłumaczyć najmłodszym. Nie ma tu tematów tabu. Autorka używa dziecięcych określeń, ale często nazywa rzeczy po imieniu, wprost, bez drogi na skróty.

Koniec książki daje do myślenia: czy to możliwe, byśmy jako dzieci pamiętali swoje narodziny? Spostrzeżenia autorki, jej wspomnienia stały się przyczyną powstania tej książki. To za sprawą dzieci Anny Janko, mamy w końcu lekturę dla dzieci, która traktuje o życiu przed narodzinami.

Bardzo fajnie wpisują się w tę książkę ilustracje Artura Gulewicza. Bardzo śmieszne, z fizjologicznymi szczegółami. Tak sobie myślę, że za czasów młodości mojej mamy taka książka wywołałby na pewno rewolucję. Kiedy to istniał wyraźny świat na damski i męski. Dziś cała otoczka, często pojawiające się w mediach tematy związane z ciążą i macierzyństwem, sprawiają, że takie książki są mile widziane, pożądane wręcz. Ja myślę, że warto podrzucić taką książkę też przyszłym tatom. Może sprawi, że panowie zaangażują się całym sercem w opiekę nad dzieckiem, które już jest, słyszy i czuje?

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia



niedziela, 16 września 2012
Tato, w studni nie ma wody! - Markus Majaluoma

Kto choć raz zetknął się ze zwariowaną rodziną Różyczków, już zawsze będzie chciał do niej wracać. Na pewno co jakiś czas, regularnie. A te powroty pełne będą przygód i wesołości. Wcale nie wymuszonej, ale spontanicznej. Tak jak i tym razem. Zatem od początku. A może jednak od końca? Po lekturze tej książki wiem na pewno, że nigdy przenigdy nie zostawię otwartej strony komputera na opcji Kup teraz, bowiem dzieci, czasem potwory z gumy i znajdujące się zawsze tam, gdzie akurat być nie powinny, zrobią po swojemu, a ty się potem rodzicu martw. Tak jak u Różyczków, kiedy pociechy za sprawą zabawki Kolczatki – Stukatki przypadkowo (właśnie tak – przypadkowo) kupują dla całej rodziny …. domek letniskowy za sto tysięcy. Wydarzenie to jest początkiem zwariowanej przygody, wakacji w trochę krzywym domku (zależy od tego – jak na niego spojrzeć), na łonie natury, ze studnią bez wody, za to ze złym stworem studniowym. Ot zwykły niezwykły domek na lato, akurat na szlaku ptaków wędrownych. Kto zna Pawła Różyczkę i jego dzieciarnię, wie, że będzie pomieszanie z poplątaniem, śmiechu co niemiara, że pojawi się osobliwy sąsiad – pan Rurka, który, jak zwykle, pomoże wybrnąć wszystkim z trudnej sytuacji. Bo przecież od tego ma się sąsiadów. I że na końcu, też jak zwykle, pojawi się zapracowana mama, która pochwali tatę, że tak wspaniale opiekuje się dziećmi.

Świetne ilustracje, pełne szczegółów, dobra zabawa. Spojrzenie na rodzicielstwo z humorem. Aż ciśnie się na usta – jak się ma dzieci, to życie jest jedną wielką przygodą. A od Pawła Różyczki można się naprawdę wiele nauczyć.

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Bona

 



środa, 12 września 2012
Pomelo - Ramona Bădescu/ il. Benjamin Chaud

Z ciekawości wpisałam Pomelo w google. Wyskoczył mi największy cytrus na świecie:) Tymczasem to też ... słoń. W dodatku różowy, o którym napisałam dla portalu Xiegarnia.pl

Pomelo ma głowę słoniową, choć uszy trochę małe. I nogi słoniowe. I trąbę – niewyoooobrażalnieee – długą. Jednak wcale nie jest wielki jak słoń – mieści się pod dmuchawcem. I jest cały różowy. Trochę większy od ślimaka i komara, trochę mniejszy od żaby. 

Recenzję można przeczytać tutaj.

 

Pomelo jest zakochany

Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem

Autor: Ramona Bădescu

Wydawnictwo: Zakamarki

wtorek, 11 września 2012
Pan Kuleczka. Radość - Wojciech Widłak/ il. Elżbieta Wasiuczyńska

Dziś zaskoczyło mnie moje szkolne dziecko (pierwszoklasista), które stwierdziło:

-Mamo, a mnie to się wydaje, że wy, moi rodzice, to tacy trochę biedni jesteście.

-???

-Bo nie macie ani super samochodu, ani super telewizora.

-???

No i zaniemówiłam, ponieważ w ogóle się biedna nie czuję. W każdym razie na pewno nie z powodu braku wypasionego wozu. I smutna z tego powodu absolutnie nie zamierzam być.

Kurczę blade, samochód jest jaki jest – nawet fajny. Ponad (grubo) dziesięcioletni. Jest już jak członek rodziny – ani myślę się go pozbywać, mimo coraz częstszych wizyt u lekarza, bo zapłakałabym się za nim na śmierć. Na telewizor, nawet taki zwykły, po kochanej ciotce Janinie (swojego nigdy jeszcze nie mieliśmy), nie mamy czasu. Myślę, że plazma nic by w tej kwestii nie zmieniła.

 

Właśnie dlatego potrzebne są takie książki jak Pan Kuleczka. Zwłaszcza Radość. Bo ta książka uczy dostrzegać rzeczy niby błahe, takie zwykłe, codzienne. I uczy się z nich… cieszyć. Tak po prostu. Z bycia razem, z lodów, nawet upału, z dmuchawców, z prostych zabaw (w kaczki, w chowanego).  By odczuwać radość z tego, co teraz. Czasem łapię się na tym, że myślę, tak jak bohaterowie książki Widłaka: Właściwie zawsze mogłoby być tak jak teraz! Nie tęsknić za tym, co mogłoby być. Ale upajać się właśnie „teraz”. Tak jak pies Pypeć, kaczka Katastrofa i mucha Bzyk Bzyk. Być a nie - mieć. Rozmawiać z sobą, czasem spierać się – o to gdzie właściwie jest niebo, i czy w teatrze wszystko jest możliwe, albo czy wynalazcy lodów należy się pomnik. Podejść filozoficznie do dmuchawca, i kaczek na wodzie, pająka w jaskini, teraz i przyszłości, i zawsze.

Takie książki sprawiają, że ani samochód ani plazma nie są ważne. Utwierdzają w przekonaniu, że liczą się więzi, uczucia, przyjaźń. A jak ktoś potrafi cieszyć się z rzeczy małej – temu nuda nie straszna. O czym wiedzą bohaterowie szóstej już części serii o Panu Kuleczce.

Jak zwykle - znajdziecie w książce niezwykle ciepłe ilustracje Elżbiety Wasiuczyńskiej. Bardzo letnia książka na ostatnie ciepłe dni.

A propos gorących dni, których w tym roku (choćby dzisiaj), nie brakowało – do języka rodzinnego weszło stwierdzenie Katastrofy z rozdziału p.t. „Upał”.

-Lato może być, ale bez przesady.

 

 

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina



poniedziałek, 03 września 2012
Życie pod psem według Artura Schopenhauera - Anna Czerwińska - Rydel / il. Agata Dudek

Życie pod psem według Artura Schopenhauera” to pozycja ambitna pod każdym względem – treści, formy, ilustracji i projektu graficznego. Książka zamyka cykl „Trylogii Gdańskiej”, na którą złożyły się życiorysy trzech wybitnych indywidualności świata nauki: Fahrenheita, Heweliusza i Schopenhauera właśnie. To wartościowa i mądra książka – ciekawa alternatywa dla przesłodzonych lektur dziecięcych, pod którymi uginają się księgarskie półki.

(...)

Dalszy ciąg mojej recenzji można przeczytać na nowej stronie poświęconej literaturze: Xiegarnia.pl