Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 30 września 2009
Prawdziwa historia Kota w Butach

Jeżeli tak ma wyglądać prawdziwa historia Kota w Butach, to zachowam się jak rozkapryszone dziecko i zawołam – A ja tak nie chcę i już! I mój Tomek też nie. W czasie filmu, synuś bardziej był zainteresowany ruchomym kinowym krzesełkiem, niż tym, co się dzieje akurat na ekranie, ale to może i dobrze, bo były momenty, że bałam się, że maluch zaśnie. Od czasu pierwszej części Shreka panuje w polskim świecie kreskówkowym moda na dodawanie do dialogów, ponoć śmiesznych, kwestii dotyczących naszej rzeczywistości. W przypadku wyżej wymienionego wąsatego osobnika, tych wstawek jest całe mnóstwo, dzieci ich nie rozumiały, a i dorośli tylko od czasu do czasu reagowali śmiechem. Baśń została pozbawiona jakiejkolwiek baśniowości, stała się byle jaką historią o Kocie w Butach, w którą zamieszani są i bracia Mroczkowi, i Doda i kibole. A co robiły tam buty Deichmana i aukcja Allegro? Tego już naprawdę nie wiem. Sam pomysł graficzny był fajny. Największe wrażenie zrobił na nas młyn Piotrusiowego Tatki, co mu się zmarło. Jestem pewnie staroświecka, ale nie takich bajek oczekuję dla moich dzieci. Po wyjściu z kina moje dziecko zadało mi pytanie: Mamo, a po co my poszliśmy do kina? Jak to po co? By się wynudzić! Wynudzić za wszystkie czasy!!!

 

Tagi: film
11:35, be.el
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 września 2009
Tsatsiki i Mamuśka - Moni Nilsson

Bardzo zafrapował mnie tytuł. Tsatsiki i Mamuśka. Pierwszy człon od razu skojarzył mi się z kuchnią grecką, drugi – z określeniem mamy w półświatku. Zaintrygowało mnie to wszystko. Tstasiki - Tsatsiki Johansson – bohater tej książki – nosi imię bardzo oryginalne, a Mamuśka w chwili jego nadania, miała na myśli właśnie ten grecki przysmak. Tak więc o żadnej pomyłce mowy być nie może, a że potrawa tak bardzo Mamuśce zasmakowała – stąd podwójna wersja. Pomysł niesamowity, prawda? Dalej – Mamuśka – czyli najukochańsza mama na świecie, trochę narwana, z oryginalnymi pomysłami, basistka w zespole rockowym Buntownicy, odważna, wyszczekana, świetnie wychowuje swojego małego syna - bez tematów tabu. To życie pełne miłości i przyjaźni. Samotnie, bo tata, nieznany poławiacz ośmiornic, jest gdzieś daleko, w Grecji. Rzecz dzieje się w Sztokholmie, siedmioletni chłopiec rozpoczął właśnie edukację. Nawiązuje przyjaźnie, pomaga mamuśce, uczy się radzić sobie w życiu. Powiem tak: książka jest niesamowita. I to pod wieloma względami. Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy – to wielki szacunek okazany małemu dziecku, dzięki temu, również młodemu czytelnikowi (7-9 lat i zdecydowanie w górę:)) Ukłon ode mnie w stronę autorki. Drugie – temat. Matka wychowująca samotnie dziecko, bez żadnego jęczenia, pretensji do świata. Nie zwiesza głowy, tylko odważnie i dumnie ją podnosi. Książka pełna optymizmu i humoru. Przykłady, jak wygląda życia malucha w Szwecji. Jak choćby – jedzenie słodyczy tylko w jeden dzień tygodnia, często ryba na szkolny obiad, otwartość dorosłych na problemy dzieci. Po trzecie – wrócę jeszcze raz do humoru: a tego tu naprawdę pod dostatkiem. Humor językowy i sytuacyjny. Nigdy nie zapomnę sceny w gabinecie dyrektora, czy baliku urodzinowego dla dzieci i tańczącej mamy Marii. Nawet teraz, gdy piszę tę recenzję, uśmiech nie schodzi z mojej twarzy. Książka ważna – dla dzieci i dla rodziców. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ważne przesłanie – dziecko nie potrzebuje drogich ciuchów i zabawek – w domu Mamuśki raczej się nie przelewa. Trzeba z dzieckiem dużo rozmawiać, bawić się, słuchać go, pozwolić mu być sobą i mówić mu prawdę. Książka zdobyła w Szwecji niesamowitą popularność. To pierwsza z pięciu książek o Tsastsikim. Trzem z nich jury dziecięce przyznało tytuł książki roku w kategorii książek dla dzieci w wieku 7-9 lat. I jeszcze jedno – mamuśka to słowo, które może mieć w sobie naprawdę wiele ciepła i miłości. Wszystko zależy tylko od tego, kto i jak je wymawia.

Wiek 7+

Wydawnictwo Zakamarki

sobota, 26 września 2009
Kocia Odkrywalnia Tajemnic - Iwona Czarkowska

Założę się, że nie wiecie, iż słowo KOT to tak naprawdę skrót, a cała nazwa brzmi Kocia Odkrywalnia Tajemnic. Niedawno ukazała się sympatyczna książka o trzech kotach – Mrukocie, Myszkocie i Mlekocie, detektywach, którzy rozwiązują najróżniejsze zagadki.

Oto nagle pojawił się duch w szafie, ze słoika w tajemniczy sposób zniknęła marmolada, w marynarce pojawiła się olbrzymia dziura, zniknęła kukułka z zegara. Autorka bawi się w słowa, wymyśla różne zabawne wyrazy związane z kocim światem – miejscowość, w której dzieje się ta historia to Kocina Górna, mafia nazywa się Kotorra, a policjanci urzędują w kocisariacie policji. Powiem tak: książka zdobyła serce mojego czteroletniego malucha. Już od dłuższego czasu myśli Starszego krążyły wokół złodziei, dzielnych policjantów, detektywów i zabijaków. Tutaj znalazł w końcu coś dla siebie, historie odpowiednie dla wieku (prawie) pięciolatka, z ciekawymi ilustracjami Jacka Pasternaka. Bardzo fajna książeczka.

Wiek 5+

Wydawnictwo Bis

czwartek, 24 września 2009
O żabkach w czerwonych czapkach - Helena Bechlerowa

Helena Bechlerowa to nasza ulubiona pisarka i często do niej wracamy. O żabkach w czerwonych czapkach to zabawna historyjka o dwóch zielonych pannicach z żabiej rodziny – Rechotce i Zielonej Łapce, którym znudził się zielony kolor. Otóż wpadły one na pomysł, że wyprawią bal i zaproszą na niego wszystkich, kto posiada coś czerwonego:

Kto ma kolor czerwony

Jest dziś pięknie proszony.

I wszystko byłoby piękne i urocze, gdyby nie zjawił się pan bociek, kle, kle. Wszak bociek ma czerwony dziób i pończochy. Wyniknął z tego niezły galimatias. Jaki? Zapraszam do lektury! Smakowitej, bo Helena Bechlerowa w prosty i zrozumiały sposób opisuje świat przyrody. Przy książce można porozmawiać z maluchami o tym, jak zwierzęta przystosowują się do swojego środowiska naturalnego. Można sobie też wyobrazić, że po historii z panem Boćkiem żabkom odechciało się czerwonych czapeczek i wyróżniania wśród zieleni traw i tataraku. No tak, czerwone czapeczki dla żab – czy to nie dziwne? Tak jak powiedziała stara mądra żaba (trzecia w tej opowiastce)- Oj, żeby z tego biedy jakiej nie było.

Ta historia świetnie się nadaje do inscenizacji przedszkolnych. Włączyć w to jeszcze kilka piosenek i wierszyków o żabkach - po prostu perełka!:) 

O żabkach w czerwonych czapkach to nasza kolejna wyznaniowa lektura w ramach Kolorowego czytania

Inne:

Złota gąska

Majka, Marcel i Rudy Myszor

Wiek 3+

wtorek, 22 września 2009
Majka, Marcel i Rudy Myszor - Katarzyna Szczepańska - Kowalczuk

Katarzyna Szczepańska – Kowalczuk napisała serię książek dla dzieciaków o przygodach szalonej paczki z ulicy Klonowej. Majka, Marcel i Rudy Myszor to pierwsza część. Tytułowa bohaterka, Majka, nie boi się robaków, potrafi szybko biegać i zawsze pierwsza „zaklepuje” pień drzewa. To ona jest właścicielką Myszora. Kim jest tajemniczy Myszor? No, Myszor to Myszor – odpowiedział mój Tomek. Marcel natomiast niedawno wprowadził się do kamienicy na ulicy Klonowej i po kilku tygodniach zaprzyjaźnił się z Majką. Obok tej dwójki w książce są też inni bohaterowie – rodzina Majki, m.in. młodsza siostra Gabrysia, profesor Patyczek oraz studenci, którym profesor wynajmuje pokoje. Marcel i Majka mają po 9 lat i chodzą do tej samej klasy. Mają głowy pełne szalonych i zwariowanych pomysłów. Podczas lektury dzieciaczki na pewno nie będą się nudzić, bo Marcel i Majka wymyślają ciągle nowe gry i zabawy. Czasem dorosłemu stają aż włosy dęba na głowie, gdy pomyśli, co będzie jak pociecha zacznie brać przykład z tej zwariowanej dwójki. W zasłyszanym wywiadzie autorka serii zdradziła, że wiele z rzeczy mających miejsce w książce zdarzyło się naprawdę. Tak więc - dowód na to, że wyobraźnia naszych dzieci i ich możliwości są wprost nieograniczone. To, czego mi brakuje w tej książce – to jasnej granicy między tym, co wolno a co nie. Bo coś, co jest dobrą zabawą dla kogoś, niekoniecznie musi być tak odebrane przez drugą stronę. Choć – swego czasu Pippi Astrid Lindgren wywołała też niezłą burzę. W książce zastosowano ciekawy zabieg graficzny polegający na przypisaniu każdemu bohaterowi i narratorowi inny rodzaj czcionki. Na początku wywołało to niemały chaos, ale później w miarę czytania wszystko wróciło do równowagi. 

Książka ma wiele uroku, jest zabawna, napisana prostym językiem. W mojej rodzinie wśród starszej dziatwy ma swoich zagorzałych czytelników.

To nasza druga książka w ramach wyzwania czytelniczego - Kolorowe czytanie.

Inne książki:

Złota gąska

Wiek 9+

Wydawnictwo Znak

 

poniedziałek, 21 września 2009
Akcja - Ulubiona książka dzieciństwa

Jeśli ktoś zapytałby się mnie dziś, jaka jest moja ulubiona książka dzieciństwa – nie odpowiem. Tyle ich było. Teraz, gdy razem z dziećmi buszujemy w bibliotece, odkrywam zapomniane perełki, które nie raz gotowały mi smaczną literacką ucztę. Wśród nich są książki bardzo znane i lubiane – jak Dzieci z Bullerbyn, Nils Paluszek, Baśnie Andersena, Muminki, których popularność nie maleje. Są wśród nich książki zapomniane, mniej popularne. Nowy kiermasz bajek – zbiór polskich bajek pełen diabłów, wodników, kłobuków, gnieżdżących się w rosochatych wierzbach, sitowiu i młynach. Opowieści Grabowskiego o zwierzętach. Pies, który jeździł koleją, Majka z Siwego Brzegu, Bułeczka, Cudaczek Wyśmiewaczek. Kochałam książki radzieckich autorów, przynosiłam je namiętnie do domu i w nosie miałam wszelkie wojny ideologiczne, jakie toczyły się na górze: Wakacyjna przygoda, Dziewczynka z miasta, Czuk i Hek. Kochałam Bajeczki z obrazkami Sutiejeva, które mama kupiła mi w drodze do dentysty. Niestety zaczytałam tę książkę na śmierć, rysowałam po niej, odrysowywałam ilustracje przez kalkę. Staram się przypomnieć tytuł książki, którą czytałam mamie w kuchni przy stole – w ramach akcji w naszym domu – Cała Polska Czyta Mamie – akcji prywatnej, na użytek mój i mojego rodzeństwa, a to wszystko w celu pokochania książek i rozczytania bractwa, co ukończyło się nadzwyczajnym sukcesem, brakiem jakichkolwiek problemów czytaniem, ortografią i wypowiadaniem się w szkole na różnorodne literacko pokręcone tematy.

Tymczasem mamy okazję zabrać udział w akcji konkursowej organizowanej przez wydawnictwo Dwie Siostry i Allegro – która polega na wyborze ulubionej książki dzieciństwa. Zabawa polega na typowaniu tytułów książek dla dzieci (wiek do lat 10), które naszym zdaniem powinny zostać wydane w ramach serii Mistrzowie Ilustracji. Drugi etap – to głosowanie. O terminach, regulaminie i nagrodach można dowiedzieć się tutaj. Ja też mam swój typ, o którym wyżej nie napisałam. Wkrótce go zdradzę.

środa, 09 września 2009
Kocha, lubi, szanuje - czyli jeszcze o uczuciach - Grzegorz Kasdepke/ il. Marcin Piwowarski

Grzegorz Kasdepke po raz kolejny udowodnił, że nie boi się tematów trudnych. W przeszłości odczarował nam matematykę (Do trzech odlicz), radził jak okiełznać niektóre emocje (Tylko bez całowania! Czyli jak radzić sobie z niektórymi emocjami) Teraz powstała książka o uczuciach ciąg dalszy. I to jaka! W sam raz dla przedszkolaków, by zrozumiały, co w ich duszyczkach i serduszkach gra. Bo naszymi dziećmi targają różne uczucia, raz zdarzają się burze, huragany, raz świeci słońce. Miłość, nienawiść, pogarda, strach, smutek, poczucie winy i szczęście tak często towarzyszą maluchom. Ta książka jest czymś w rodzaju poradnika dla przedszkolaków i ich rodziców. Najpierw każde z uczuć jest przedstawione w krótkiej scence przedszkolnej. Czyli – może zdarzyć się wszędzie, każdemu i o każdej porze. Dalej autor tłumaczy kolejno poszczególne uczucia, pokazuje, czym się przejawiają w życiu człowieka. Kolejną cześć każdego rozdziału stanowią Rady dla dzieci i później Rady dla rodziców. Świetna lektura dla starszaków, do wspólnych dyskusji, czym jest miłość, co daje nam szczęście, czego się boimy, dlaczego jesteśmy smutni. Ta książka daje nam szansę poznania własnego dziecka ale i nas samych. Bo w rozmowach o ważnych rzeczach dzieci zaskakują nas swoimi stwierdzeniami, ale też zadają pytania i oczekują odpowiedzi. Bardzo spodobało nam się w tej książce, że autor nawet o sprawach ważnych i poważnych potrafi pisać z poczuciem humoru i przymrużeniem oka.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Jarzębinka - Jakow Tajc

Jarzębinkę pamiętam z dzieciństwa. Ostatnio znaleźliśmy ją na półce bibliotecznej i spodobała się. To tradycyjna bajka rosyjska o babci, dziewczynce Jarzębince porwanej przez wilka. I jak to w bajkach rosyjskich bywa, mnóstwo tu najróżniejszych zwierząt, które pomagają babci w poszukiwaniach. Książka jest pomocna przy oswajaniu wilczych strachów, które ostatnio bezczelnie zakradły się do wyobraźni starszego. Mamo – czy wilki umieją wchodzić po drabinie? (to tak na wszelki wypadek, gdyby wilkowi przyszło do głowy odwiedzić naszą sypialnię na pierwszym piętrze) Skoro takiej babci udało się wyprowadzić wilka w pole, to i Tomkowi się uda. Lektura iście jesienna - to w końcu jarzębina podarowała babci wnuczkę w darze za dobre serce.

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 08 września 2009
Dzieci w malarstwie

Zachwyciłam się tymi obrazami. Nie znałam wcześniej. Same nazwiska brzmią obco. Przynajmniej dla mnie. A obrazy mają w sobie to coś. Zresztą sami zobaczcie.

Pokój dziecięcy - Fritz von Uhde (1848-1911)

Ochronka - Albert Anker (1831-1910)

Phillipp Otto Runge (1777-1810)

Ciekawe strony - Sztuka dla dzieci

1. Historia malarstwa dla dzieci. Również informacje o tym jak i w co dzieci bawiły się przed wiekami

KidsVille

2. Wirtualne muzeum. Można zobaczyć, jak dzieci żyły przed wiekami

Kinderecke im Musee-Imaginaire

3. Hiszpańska strona. Dzieciaki mogą same pomalować słynne obrazy. Na dole link – gdzie można odnaleźć porównać z oryginałami

Cyber Spain

Museo Nacional del Prado

4. Wystarczy kliknąć na Artist Index, a zaraz pojawią się nazwiska malarzy i ich obrazy

CGFA

piątek, 04 września 2009
Bajka o ślimaku Kacperku - Małgorzata Strzałkowska/ il. Elżbieta Wasiuczyńska

Szyte i udziergane ilustracje to chyba nasza polska specjalność. Elżbieta Wasiuczyńska, autorka książki Mój pierwszy alfabet, za pomocą łatek, nożyczek i igły zilustrowała książkę Małgorzaty Strzałkowskiej, w której to na pewnej łące żyją sobie spokojnie, sielsko, anielsko, ślimaczki. Ich spokój zakłóca pewnego dnia olbrzymi słoń. Jak się go pozbyć? No właśnie, jak? Bajecznie kolorowa i mądra lektura do dyskutowania z maluczkimi o ich zachowaniu i o wielkiej sile prostego słowa PROSZĘ. I jeszcze jedno ważne przesłanie - wcale nie najsilniejsi i najmądrzejsi stają się prawdziwymi bohaterami.

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 
1 , 2