Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
piątek, 31 sierpnia 2018
Stajnia pod tęczą. Wojna na miny - Katarzyna Dowbor, Marcin Kozioł

Katarzyna Dowbor na koniach się zna jak mało kto. Nie raz w wywiadach z nią napotkać można było dużo odniesień do jazdy konnej i koni w ogóle. Nic dziwnego, że powstała Stajnia pod tęczą. Do tego dochodzi Marcin Kozioł z lekkim piórem i talentem do opowiadania ciekawych historii. Tak więc mamy duet, który wspaniale się uzupełnia. I trzecią część serii – tym razem „Wojna na miny”. (Do tej pory ukazały się: Czary na komary, Maść na maść )

W Stajni pod tęczą pojawia się mały gość – Maja. Ciekawe czy odgadniecie któż to taki: ma cewki, łyżki, sukienkę i lusterko. Nie wiecie? To części ciała małej sarenki, która skaleczyła się nogę i przechodzi w stajni rekonwalescencję. Oczywiście wszystkie zwierzęta zaraz otaczają Maję opiekę. Mało tego – zaczynają się nawet spierać, u kogo Maja ma spać. Tak więc w tej części serii wszystko kręci się wokół Mai. Ale wizyta w stajni to oczywiście doskonała okazja do tego, by lepiej poznać to miejsce i jej mieszkańców. Każda część zdradza tajniki koni, jazdy konnej, stajni. Pojawia się typowe słownictwo: kantar, uwiąz, boks, padok i inne.  Dzieci mogą poznać końską mowę. Koń oczywiście mówić nie potrafi, ale doskonale sygnalizuje swoje emocje i potrzeby np. uszami. I tak z położenia uszu można naprawdę wiele odczytać: czy są rozluźnione, usztywnione, czy oklapłe na boki. Czy skierowane do tyłu, do przodu, czy na boki. Podobnie ogon: pokaże on czy koń jest przestraszony, rozdrażniony czy podekscytowany. Ilustracje w książce będą świetnym przewodnikiem po końskiej mowie. Przez lekturę przewija się wiele zwierząt, wiele się dzieje – historie opowiedziane są lekko, z polotem i humorem. Na końcu zadania dla czytelników: trzeba coś narysować, poobserwować, by zdobyć dyplom Tęczowej odznaki. Oczywiście tematyka zadań – końska.

Wiek 6+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

czwartek, 30 sierpnia 2018
Jonka, Jonek i Kleks. Szalony wynalazca - Szarlota Pawel

Przygody Jonki, Jonka i Kleksa ukazywały się co jakiś czas w czasach mojego dzieciństwa w „Świecie Młodych”. Byłam szczęśliwą prenumeratorką tego czasopisma – a to dzięki mojej mamie. Po każdy numer „ŚM” leciało się „do teczki” jak na skrzydłach. A lekturę zawsze zaczynałam od końca – czyli od ostatniej strony, gdzie były komiks i stała rubryczka pt. „Uśmiech numeru” (nawiasem mówiąc: niektóre dowcipy w obiegu rodzinnym są wciąż obecne, żywe i nadal … śmieszne). Powiem  tak: już samo nazwisko autorki komiksu działało na wyobraźnię dziecięcą. Mówcie co chcecie, ale Szarlota Pawel w latach PRL-u brzmiało (przynajmniej dla mnie) baaaardzo egzotycznie. I wtedy – właśnie jako dziecko, nawet nie śmiałam marzyć o tym, by mieć przygody Jonki, Jonka i Kleksa w jednym tomie. Za to układałam skrupulatnie numery „Świata Młodych” na półce i co rusz wracałam do ciekawej lektury i oczywiście komiksów. Jonka i Jonek  to dwójka przyjaciół. Plus Kleks – niebieski kompan uwielbiający popijać atrament. Można wiele pisać o codziennych przygodach i perypetiach całej trójki, dalej: o wynalazkach, których autorem był nie kto inny jak Kleks właśnie. Świat bez przemocy, kolorowy, z inteligentnym humorem, a dla mnie osobiście – ciekawy obraz minionej epoki. PRL w pigułce: kolejka pod każdym sklepem, pustki sklepowych półek, opryskliwa pani sprzedawczyni, składanie reklamacji w książce skarg i zażaleń, budki telefoniczne na rogu ulicy, oszczędzanie w SKO na klasową wycieczkę, harcerskie i zuchowe zbiórki z tłumem dzieciaków. W tamtych czasach zwariowane pomysły niebieskiego Kleksa to było COŚ. Kleks potrafił czynić cuda – zrobić coś z niczego. I dużo przy tym było hałasu, i śmiechu, i chyba jeszcze czegoś – może nawet nazwę to swego rodzaju tęsknotą. Za czymś nieoczekiwanym, niekiedy głupim, raz z sensem a raz bez. Bo taki był Kleks, którego uwielbiałam. Jego bujanie w chmurach, spontaniczność w zderzeniu z dobry wychowaniem Jonki i Jonka. Wróciłam do lektury po latach z sentymentem i łezką w oku.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 26 sierpnia 2018
Wysiedleni - Dorota Combrzyńska-Nogala/ il. Magdalena Kozieł-Nowak

Autorka od samego początku buduje klimat tej historii. Przenosi nas do świata, którego już nie ma. Mała miejscowość, która już nie należy do Polski, a która przed wojną znajdowała się w granicach Rzeczpospolitej. Obok siebie mieszkali Polacy, Ukraińcy i Żydzi. I domów jak ten, w którym mieszkała Kazia Łobodziec, też już nie ma. A może są (po tegorocznej letniej wyprawie na Wschód Polski jestem skłonna uwierzyć, że takowe jednak są), tylko wydaje nam się, że są one takie rzadkie, egzotyczne wręcz – w zestawieniu choćby z ofertą IKEA czy BRW. Małe okienka z mirtem w donicach, bambetel do siedzenia i spania, ściany pełne świętych obrazków, sąsiedzi różnych wyznań, kultur i tradycji. Jeszcze jest spokój, jeszcze jest radość z tego, że święta w tych stronach obchodzi się podwójnie. Autorka pokazuje codzienność życia na Kresach – często ubogą ale szczęśliwą i spokojną. „A potem przyszła wojna” – czytamy. Okupacja Niemców, koniec przyjaźni z Ukraińcami, wywózka Żydów, koniec podwójnego świętowania, bieda, smutek, rozpacz. Losy Kazi – jak można się domyśleć – tragiczne. W końcu przychodzi czas na trudną decyzję – czy zostać w granicach ZSRR czy jechać w nieznane – do Polski. Rodzina wybiera to drugie i przybywa do Żarek na Dolnym Śląsku. Tak toczy się ta historia – jeden życiorys, który pasuje do tysięcy innych. Jeśli jesteście gotowi zmierzyć się z tym tematem – poczytajcie razem z dzieckiem, porozmawiajcie. Do Dolnego Śląska mam niedaleko. Kilka lat temu brałam udział w szkoleniu – obok mnie mieszkańcy z tamtych właśnie rejonów. Z ciekawością przysłuchiwałam się temu, jak gdzieś od czasu do czasu pojawiały się wspomnienia. O tym, jak wojna zmieniła ich rodziny i ich losy. Ciotki i babki, które pół życia przesiedziały na walizkach, bo w każdej chwili trzeba będzie gdzieś indziej pojechać. Zaniedbane domy, bo nie warto zbyt wiele robić, bo przecież Niemiec może wrócić. W tych opowieściach pojawiało się młode pokolenie, które dopiero teraz czuje się u siebie. Jeździmy rowerami kilka razy w roku po Dolinie Baryczy i widzimy jak wszystko tam zmienia się na plus. A ta książka pomaga zrozumieć tak wiele spraw – i społecznych i kulturowych.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura

sobota, 25 sierpnia 2018
Tarantula, Klops i Herkules - Joanna Olech

W książce dla dzieci można się zaczytać na zabój. A ten tytuł jest tego dobrym przykładem. Joanna Olech pielęgnuje tradycję dobrych powieści detektywistycznych, których autorami byli Bahdaj, Nienacki, a po które też sięgali chętnie dorośli. I tak jak dama klasycznych powieści tego gatunku, czyli słynna Agatha, umieściła akcję swojej najnowszej powieści na zapyziałe prowincji, na której wszyscy wszystkich znają, a jak ktoś komuś dzień dobry na ulicy nie powie, to pamiętają o tym następne dwa pokolenia. Nic dziwnego, że wszyscy śledzą przybycie miastowego dziwoląga na wakacje – chudzielcowatego nastolatka, który obnosi się w swoich spodniach na kant i wypucowanych butach. Ale jakże pozory mylą – nikt tak jak niby – nudziarz Karolek nie zna się na komputerach. Jest jeszcze Tarantula – charakterna pankówa, której wujem jest sam burmistrz mieściny – człowiek dobrego serca. I jest straszliwy pies – powsinoga, bez pana – Herkules. Ktoś włamał się do muzeum, ktoś zginął w wypadku, kto od blisko pół wieku nie żyje. Po okolicy roznosi się plotka o ukrytym skarbie. Ktoś znika nagle bez wieści, ktoś podsłuchuje baaaaardzo interesujące rozmowy. Oj, w Witkowicach dzieje się tak wiele. Jeśli szukacie dobrej książki dla trochę starszych czytelników, książki, od której oderwać się nie można - polecam ten tytuł. A może też sami się skusicie na małe książkowe – co – nieco. Warto!

Wiek 10+

Wydawnictwo Literatura 

piątek, 24 sierpnia 2018
Bolek i Lolek na szlaku polskich kultur - Dorota Majkowska-Szajer/ il. Sara Szewczyk

Bolek i Lolek to bohaterowie mojego dzieciństwa. I muszę przyznać, że z niejakim podziwem patrzę na próby zaprzyjaźnienia z nimi współczesnego pokolenia. W świecie, gdzie tyle różnych bodźców, gadżetów, programów, kreskówek, filmów – to chyba dość karkołomne działanie. Bolek i Lolek pochodzą bowiem z czasów, gdzie były raptem dwa czarno-białe programy telewizyjne, niewiele poza tym. Na sobotnią dobranockę z ulubionymi bohaterami czekało się z utęsknieniem i niecierpliwością. I co tu dużo mówić – Bolek i Lolek mieli swoją WIERNĄ publiczność. Czy uda im się przebić do świadomości współczesnych dzieciaków? Na pewno polecać ich będą rodzice, dziadkowie, którzy pamiętają tę dwójkę chłopaków z chochlikiem w oku z dawnych czasów. Myślę, że warto – a nie kierują mną tylko i wyłącznie pobudki sentymentalne. Zachęca do tego tematyka – niewiele książek dla dzieci o polskim obszarze kulturowym. A nawet jeśli – to raczej dotykają one elementów bardzo znanych. Tymczasem tu spotkamy i powszechnie znane pisanki i ormiański gandżabur, o którym, przyznaję, nie miałam zielonego pojęcia. Chłopaki wędrują po Polsce, spotykają ludzi, próbują, podziwiają, pytają, biorą udział w lokalnych wydarzeniach – i opowiadają o tym  - niezbyt długo, by nie zanudzać. Każda krótka historyjka wyjaśnia, co się kryje pod danym hasłem. A przyznam szczerze – niektóre z nich stanowiły i dla mnie niemałą zagadkę: pita z powiatu bolesławieckiego, święto Jordanu z Przemyśla, język kaszubski, haft kujawski, straże grobowe z Podkarpacia, wspomniane już pisanki z powiatu opoczyńskiego, śmiergusty z Wilamowic, redyk z Podhala, kwietne dywany ze Spycimierza, Lajkonik z Krakowa, malowane chaty z Powiśla Dąbrowskiego, bal tatarski z Białegostoku, radomskie oberki, karaimskie kybyny z Warszawy, kurpiowskie wycinanki, drewniane zdobienia z Podlasia, święcenie zwierząt z Mikstatu, kozioł wielkopolski, święto Bambrów z Poznania, łowickie pasiaki, muzyka romska z Gorzowa Wielkopolskiego, ormiański gandżabur z Wrocławia, żywieckie zabawki, siwaki z Podlasia południowego, tkaniny dwuosnowe z Podlasie, koronki z Koniakowa, obiad na Górnym Śląsku, łemkowska cerkiew w Beskidach, obrazy malowane na szkle z Podhala ,Chanuka z Łodzi. Na końcu książki zagadki dla najmłodszych – sprawdzą, ile zapamiętało się z lektury.

Wiek 6+

Wydawnictwo Znak

czwartek, 23 sierpnia 2018
Serafina i zmiennokształtny kostur - Robert Beatty

 

Pamiętacie Serafinę? Ma dwanaście lat i jeszcze trzy tygodnie temu o jej istnieniu wiedziało niewiele osób. Kilka tygodni wcześniej Serafina razem ze swym przyjacielem Braedenem pokonali niebezpiecznego mężczyznę w czarnym płaszczu. Czas na kontynuację losów dziewczynki. Znów mamy trzymającą w napięciu lekturę. Jest rok 1899, Biltmore w Karolinie Północnej. Serafina po niedawnych wydarzeniach (opisanych w I tomie „Serafina i czarny płaszcz”) nie musi już się  dalej skrywać w piwnicach olbrzymiej posiadłości Vanderbiltów. Jednak cały czas wzywa ją zew natury, górę w jej życiu bierze dzikość – godzinami wędruje po okolicy, szczególnie upodobała sobie las. Główna Łowczyni Szczurów – w skrócie GŁS – tak zwykł o niej mówić ojciec – pan złota raczka, który w posiadłości odpowiedzialny jest za naprawienie każdego mechanizmu i urządzenia. Tytuł GŁS, z którego Serafina jest baaardzo dumna. Nocne stworzenie – nie zwykłe, normalne dziecko. Tęskni za Braedenem, którego nie widziała od wielu dni. Podczas nocnej wyprawy Serafina widzi zaprzęg koni ciągnących powóz po drodze w kierunku wielkiej posiadłości. Dlaczego ktoś jedzie do Biltmore w nocy? Kim jest ten KTOŚ? Dlaczego wszystkie ptaki uciekają z przestrachem z okolicy? Dziwny powóz – bez woźnicy na koźle. 

Kolejna tajemnica do wyjaśnienia. Oj, są emocje podczas lektury. Napiszę krótko – nie raz miałam gęsią skórkę podczas czytania. Już na samo wspomnienie o tym pustym koźle – również czuję ciarki na plecach. Robert Beatty umie tworzyć klimat i budować napięcie. Pokazał to już w pierwszym tomie serii. Podoba mi się to, że autor tyle miejsca poświęca opisom stanu ducha głównej bohaterki – można poznać jej myśli, obawy i zamierzenia. Zwraca uwagę również na otoczenie, które akurat w tej opowieści jest równoprawnym bohaterem pierwszego planu. Bez tych wszystkich ciemnych zakątków w lesie, uciekających ptaków, pokrętnych korytarzy w wielkiej posiadłości nie byłoby takiego klimatu i tylu emocji. To te opisy właśnie działają na wyobraźnię: las, po którym chodzi nocne dziecko. Gdzieś w dali zarys wielkiej mrocznej budowli. Trzaskająca gałązka pod stopami. Łopot ptasich skrzydeł. Spodoba Wam się.

Wiek 10+

Wydawnictwo Mamania 

środa, 22 sierpnia 2018
Czytam sobie. Nelka i piesek Fafik. Poziom 2 - Dorota Łoskot-Cichocka

Cudowna, ciepła, bardzo przyjazna historia o tym, jak w rodzinie pojawia się nowy członek. Tym kimś nowym jest nie kto inny – jak tytułowy pies Fafik. A więc jest kundel, który kręci się koło furtki małego domku. Dalej – Nelka, dziewczynka, która zrobi wszystko, by piesek zamieszkał pod ww. adresem.  Jest  i tata, który od samego początku darzy sympatią psiaka i jest bardzo na tak w kwestii powiększenia rodziny. Jest mama, którą trzeba urobić – i która na początku nie chce, ale tak naprawdę bardzo chce. Jest i starszy brat – Stefek – wielki entuzjasta, nie widzący żadnych minusów w pojawieniu się psiaka na podwórku. I tak toczy się ta historia – opowiedziana w taki sposób, by mogli ją poznać początkujący czytelnicy. W tym przypadku jest to poziom 2 (składanie zdań, 800-900 wyrazów w tekście, dłuższe zdania – pojedyncze i złożone, elementy dialogu, 23 podstawowe głoski oraz „h”, ćwiczenie sylabizowania). Do tego dochodzą ilustracje, które mnie osobiście od samego początku baaardzo zauroczyły. Trochę kojarzą mi się z ilustracjami z dawnych książek – elementarza Falskiego itp. Takie sentymenty się odezwały.

Inne plusy: duża czcionka, szeroka interlinia, dyplom sukcesu na końcu, sześć tematycznych naklejek. W ogóle – sama książka, która kojarzy się z odrębnym dorosłym egzemplarzem.

Wiek 7+

Wydawnictwo Egmont

wtorek, 21 sierpnia 2018
Strrraszna historia - Terry Deary / il. Martin Brown

Coś mi się wydaje, że Terry Deary znalazł sposób na to, by młodego człowieka zainteresować historią. Historia nudna? Ta historia, ma się rozumieć? Taaak? W takim razie koniecznie zajrzyjcie do strrrasznych historii. Mamy na półce trzy tytuły: To okropne średniowiecze, Ci rewelacyjni Grecy, Ci okrutni Wikingowie.

Wiem, wiem, klasycy zgrzytają zębami, łapią się za głowę, rwą sobie włosy całymi garściami. Autor sięga z jednej strony po fakty znane z lekcji historii, po ciekawostki – już nie znane z lekcji historii (zazwyczaj nie ma na to czasu w szkole), a  z drugiej - posługuje się dość atrakcyjnym dla współczesnego człowieka narzędziem. Język, jakiego używa do opowiadania o drabinie feudalnej, różnych dynastiach, szkole średniowiecznej, relikwiach (wiem, wiem – już słyszę – jakie to nuuuudne) to język  współczesny, prosty, ze śmiesznymi wstawkami, choć  czasem … są i mocniejsze akcenty. Czyż historia nie obfitowała jednak w takie wydarzenia? Bitwy, zmiany na tronie, potężne głowy koronowane - ale też zwykłe – choć jednak dzisiaj odbierane jako – niezwykłe, życie codzienne. Nagle człowiek sprzed wieków staje przed nami, widzimy go – rycerza, faceta z krwi i kości, który musiał coś zjeść, w coś się ubrać, jakoś się leczyć, czasem iść do szkoły i … do wc. Deary każe swoim bohaterom pisać listy, pamiętniki, przytacza wiadomości z prasy (!!!), podaje przepisy (jak choćby na kapuśniak średniowieczny, pudding różany (ponoć uwielbiany smak  w odległych czasach), udziela porad – jaka powinna być grecka żona idealna,  podaje przykładowe testy na belfrów, odkrywa tajemnice greckich wyroczni, zabobonów. Bardzo lubiłam historię i myślę, że miłośnik historii świetnie się w nich odnajdzie.

Jakie CV musiałby napisać błazen, by dostać posadę na dworze, co było średniowiecznym smakołykiem, co mówili zakonnicy i księża na temat mody – odpowiedź znajdziecie w książce To okropne średniowiecze. Jak to było z Troją naprawdę, czy demokracja jest sprawiedliwa, co jadano w starożytności i inne – w książce – Ci rewelacyjni Grecy. Tytuły oddają ducha epok. Średniowiecze - brrr - dobrze, że żyjemy w dzisiejszych czasach:))) Wikingowie byli (ponoć) okrutni, Grecy rewelacyjni. Autor udowadnia – skutecznie, że ma rację.

Ilustracje czarno - białe, najczęściej w formie komiksu. Mnie się bardzo podobają. Wiadomość dla tych, którzy mieli do czynienia z poprzednimi wydaniami. Nowości są większe – dzięki temu litery większe, a teksty w dymkach narracyjnych bardziej czytelne. Więc format na plus – zdecydowanie.

W ramach serii ukazały się jeszcze: 

- Ci wredni Rzymianie

- Ci paskudni Aztekowie 

- Ci niewiarygodni Inkowie 

Swego czasu ukazały się części dotyczące historii Polski. Na aukcji osiągają strrraszne ceny. Mam nadzieję, że i one zostaną wznowione. 

Wiek 9/10+ 

Wydawnictwo Egmont

poniedziałek, 20 sierpnia 2018
Co by tu zjeść? Akademia Mądrego Dziecka - Zbigniew Dmitroca/ il. Giorgio Vanetti

Lektura dla najmłodszych. Historyjka wierszem o pewnej głodnej gąsienicy. Wiadomo – gąsienice to żarłoki przeogromne. Ta książkowa wędruje sobie po świecie i szuka czegoś do schrupania – co rusz napotyka na jakiś smaczny kąsek i stworzenie, które uświadamia ją, że jednak gąsienice tego czegoś nie jedzą. Bo nie dla gąsienic jabłuszko, gruszka, truskawka, cytryna, bakłażan, grzyb, papryka, kasztan, wisienka. Dopiero mądra żabka informuje gąsienicę, że najlepsze dla niej są soczyste listki. Maluchy poznają naturę gąsienic – jej przeogromny apetyt, cykl rozwojowy – od gąsienicy, poprzez kokon do pięknego motyla. Oczywiście całość można tłumaczyć starszym dzieciom, małe dzieci już od pierwszych dni można przyzwyczajać do lektury – obrazki są kolorowe, nie zawierają wielu elementów. Ciekawym pomysłem jest coraz mniejsza dziurka, która pewnie strrrrrasznie zaciekawi małych czytelników. I połączenie nowoczesności z vintage. Dzieci poznają też nazwy owoców, roślin i zwierząt. Gąsienica przebywa sporą drogę, a na niej ma też dużo przystanków i napotkanych ciekawych osobników: ślimak, osa, mrówka, ważka, komar, świerszcz, pszczoła, żabka. Całość wykonana solidnie – z grubej tektury. Można oglądać książkę tam i z powrotem – na pewno nic jej się nie stanie.

Wiek 1+ i jeszcze wcześniej:)

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 19 sierpnia 2018
Zrób sobie komiks - Piotr Kasiński i Robert Trojanowski

Książka dla tych, którzy już lubią komiksy i dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że lubią komiksy. A w świecie komiksowym tyle się dzieje: wznawiane są tytuły sprzed lat, ukazują się smaczne kąski nowości. I uwaga! – jest jeszcze sporo miejsca dla nowych autorów. Kto wie, może ta książka zainspiruje kogoś do aktywności komiksowym polu działania i za lat kilka ukaże się jakiś komiksowy przebój, którego początkiem będzie właśnie „Zrób sobie komiks”. Dwójka autorów komiksu: Piotr Kasiński i Robert Trojanowski  postanowiła podzielić się swoimi doświadczeniami i zachęcić do tworzenia swoich dzieł. Znajdziecie tu trochę historii komiksu – ale nie są to żadne długie i monotonne wywody znawców tematu. A więc czasy prehistoryczne, starożytny Egipt, Rzym, freski średniowieczne, skryptorium, gdzie ręcznie przepisywano księgi – wszystko podane lekko, oczywiście w formie komiksu. To wciąż nie były jeszcze komiksy, ale całość pokazuje, że człowieka ciągnęło do rysowania. W końcu nadchodzi czas druku – przełomowego wynalazku Gutenberga. Oczywiście mowa tu również o ojczyźnie komiksu – USA, gdzie zrodzili się tacy ponadczasowi bohaterowie jak Superman, Batman, Kapitan Ameryka. Dowiecie się jakie upodobania komiksowe mają różne nacje: co czytają Włosi, Francuzi, Belgowie. Wielu z bohaterów komiksowych zdobyło zresztą międzynarodową sławę: Tintin, Asterix i Obelix, Lucky Luke, Thorgal. Oczywiście autorzy pochylili się nad polskim komiksem – zwrócili uwagę na rok 1919, kiedy to narodziły się „Przygody szalonego Grzesia”. Choć nie ukrywajmy najbardziej znane nasze rodzime komiksy to „Przygody Koziołka Matołka” i dużo młodsze: „Tytus, Romek i A’Tomek”, Kajko i Kokosz, Kleks.

Sama książka podpowie naprawdę dużo praktycznych porad w kwestii tworzenia swojego komiksu: poznacie tu: język, kadry, odstępy, dymek narracyjny, onomatopeje, kreseczki lub smugi, by wyrazić drżenie, bieg. Dalej: zawody związane z komiksem – niektóre nazwy brzmią iście egzotycznie: inker, kolorysta, liternik. Jak zacząć rysowanie komiksu – jedną osobę, grupę osób, scenariusz. Jak stworzyć bohatera komiksu, wygląd, charakter, mieszkanie dla niego i pojazd. Generalnie wszystko sprowadza się do ćwiczeń. Sprawdza się tu stara maksyma, że bez pracy nie ma kołaczy. Chcesz być dobry, musisz często chwytać za ołówek. Warto mieć swój własny egzemplarz tej książki, ponieważ w środku znajdziecie tu miejsce do ćwiczeń – własnych pomysłów i prac. Ćwiczenia z rysunku, pisania, uruchamiania wyobraźni i kreatywności. Wizyta w świecie komiksu jest szczególnie miła, gdy ma się tak sympatycznych przewodników jak Pik i Robi. Nie ma czasu na nudę i jest MOC do działania.

Wiek 10+

Wydawnictwo Znak

 
1 , 2