Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Przygody Kota Filemona - M. Nejman/ S. Grabowski/ il. J. Karwowska-Wnuczak

Szare, bure i pstrokate

Wszystkie koty za pan brat.

Mają drogi swe i płoty

-po prostu koci świat!

 

Pamiętacie? Moje pokolenie, pewnie tak. Mnie w każdym razie łezka w oku się zakręciła. Kultowa bajka o czarnym Bonifacym, kochającym swój zapiecek, chwalipięcie jakich mało, takim kocim filozofie; i o Filomenie – małym białym kotku, z czarną plamką za uchem, naiwnym, ciekawskim i odważnym. Większość książek napisanych według kreskówek jest zazwyczaj na niskim poziomie. Powiem tak – ładnie wyglądają, ale czytać tego się nie da. Tymczasem Przygody są napisane starannym i barwnym językiem. Autorami są dwaj scenarzyści: Marek Nejman- można powiedzieć, ojciec kota Filomena i Sławomir Grabowski. Książkę zilustrowała Julitta Karwowska – Wnuczak, przy bajce odpowiedzialna za projekty plastyczne.

Takiej wsi, takiej chaty, w której żyją oba koty, w naszej okolicy już nie ma. Ale może gdzieś w Polsce…Dlatego warto sięgnąć po książkę już choćby dla odkrycia tego, co minęło. Zapiecek, wóz drabiniasty, gliniane dzbanki, puchowe pierzyny, ptactwo spacerujące dumnie po zagrodzie, płot ze sztachet, harcujące po izbie myszy, drewniane ławy, czy najprawdziwsza w świecie miotła. Książka z wielką czułością traktuje o tym, co polskie, zaprasza do odkrywania cudów świata, ale nie tego dalekiego, tylko świata na wyciągnięcie ręki. Są też polskie zwyczaje – Wielkanoc, Boże Narodzenie. Obok naszych bohaterów jest mnóstwo innych zwierząt, roślin, przedmiotów, które współtworzą ten koci świat. Są i przysłowia – już choćby to ulubione dziadkowe Masz babo placek, czy inne: Kto nie pracuje ten nie je, Żyć jak pies z kotem.

Książka zdecydowanie dla starszaków- rozdziały są dosyć długie, rozbudowane dialogi, z wyszukanym słownictwem, wymagają większej koncentracji. W książce znaleźliśmy 32 historie, które pochodzą z tomów Przygody Kota Filemona; Filemon i Bonifacy; Filemon, Bonifacy i Szczeniak. Oba koty są już z nami od kilkunastu wieczorów. Powiem tak – jako dziecko bardziej lubiłam Filemona, za którym teraz przepada mój Tomek. Z wiekiem bliższy stał mi się Bonifacy – trochę leniwy, niezły maruda:) kochający wygody i ciepełko, z dystansem podchodzący do życia i doświadczony. Polecamy!

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 26 sierpnia 2009
Ja też chcę chodzić do szkoły - Astrid Lindgren/ il. Ilon Wikland

Petera i jego siostrę Lenę znamy z pierwszej części Ja też chcę mieć rodzeństwo. Przyznaję, że gdy na świat miał przyjść Mikołaj, i pierworodny Tomek miał łzy w oczach słysząc, że wkrótce pojawi się ktoś nowy, odbierany przez niego niestety jako konkurent, ta lektura okazała się bardzo pomocna. Książkowe dzieci urosły. Lena bardzo zazdrości bratu, że chodzi już do szkoły. Chce sama przekonać się co to znaczy, być uczennicą. Pewnego dnia Peter zabiera ją ze sobą. Lena poznaje kolegów i koleżanki brata, panią, zasiada w szkolnej ławce, je najprawdziwszy szkolny obiad, obserwuje, jak dzieci uczą się, co robią na przerwach. Peter lubi szkołę i Lena też.

Kilka dni temu, gdy napomknęłam, że wkrótce zaczyna się przedszkole, pojawiły się łzy. I znów książka okazała się wybawieniem. Wprawdzie przedszkole to nie szkoła, ale pewien obowiązek jest. Zresztą długo pracowałam w szkole i moje dziecko czasem mówi, że już chodzi do szkoły. Po lekturze czytanej rano, w południe i wieczór, strach został przegnany. Szkoła/ przedszkole jawi się jako miejsce miłych spotkań z przyjaciółmi i z panią Honoratką, miejsce zabaw w sali i na zewnątrz. Jest tylko pewien problem, który nie wiem, jak rozwiążę w przyszłości. Tomek, podobnie jak Peter planuje zabrać kiedyś Mikołajka do przedszkola. Zobaczymy, może faktycznie to dobry pomysł. Astrid Lindgren pokazała starszego brata, odpowiedzialnego opiekuna, który gotów jest stanąć w obronie młodszego, który przeprowadzi przez ruchliwą ulicę. I proszę – mali następcy już są.

Myślę, że samej autorki nie muszę przedstawiać. Historia z życia wzięta, napisana prostym językiem pomogła nam znów przegonić strachy. Świetnie zilustrowana przez Ilon Wikland, artystkę, która ze szwedzką pisarką współpracowała od 1953 roku. Pewnego dnia 23-letnia uciekinierka z Estonii zjawiła się u Astrid Lindgren, z niemowlęciem na ręku i ze swoimi pracami. I tak to się wszystko zaczęło.

Tutaj na obrazkach mnóstwo szczegółów do oglądania i analizowania.

-Mamo, Peter też ma bałagan w pokoju. Ciekawe, czy mama też tak goni go do sprzątania.

No tak, skoro Peter może, to i Tomek też. Kolejna świetna książka, do której i ja mam słabość, jak zresztą do wszystkiego, co wyszło spod pióra szwedzkiej pisarki. Polecam zwłaszcza teraz, przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego - na pokonanie strachów.

Wiek 5+

Wydawnictwo Zakamarki 

poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Książka do plecaka

Bardzo podoba mi się pomysł wydawnictwa Zielona Sowa na Książkę do plecaka. Można rzec – przecież każda książka nadaje się do plecaka, ale w tym przypadku chodzi o odkurzenie starych tytułów, klasyki. Prawdę powiedziawszy, moje serce roście patrząc na te nowe wydania. Wśród autorów Hanna Ożogowska, Karol May, Aleksander Dumas, Walter Scott, Aleksander Dumas, Thomas Mayne Reid. Gdy uczyłam w szkole na jednej z pierwszych lekcji zawsze wprowadzałam konstrukcję: Woher kommt (jakiś znany) X? Jakież było moje zdumienie, gdy w szkole pojawiło się pokolenie, które nie wiedziało, kim są Winnetou, d’Artagnan czy Robin Hood. Musiałam sięgnąć po Harrego Pottera. Seria zawiera 21 tytułów. Preria, francuski dwór Ludwika XIII, szkocki zamek, życie młodych w dawnym PRL-u. Sama chętnie po nie sięgnę i powspominam...

piątek, 21 sierpnia 2009
Joachim Lis, detektyw dyplomowany - Ingemar Fjell/ il. Teresa Wilbik

Polowałam i polowałam. Za przysłowiowe grosze kupiłam na Allegro. Pierwsze wydanie sprzed wielu, wielu lat wydane przez Naszą Księgarnię. Dla chętnych informacja, że jakiś czas temu reprint został wydany przez Dwie Siostry w ramach serii Mistrzowie Ilustracji. Poplamiona, porysowana, ale i tak zachwyca. Nie raz zastanawiałam się, jak Szwedzi to robią, że mają tak świetną literaturę dla dzieci. To naprawdę jakaś wielka tajemnica, chyba nie do odkrycia. Może chłodny klimat Północy tak dobrze wpływa na wyobraźnię?

Joachim Lis miał być szewcem, ale zrobił Korespondencyjny Kurs dla Detektywów Prywatnych i postanowił zostać detektywem dyplomowanym. A w miasteczku Modrzejów zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Właśnie w domu Borsuków zginęło dziesięć słoików z konfiturami malinowymi. Joachim Lis rozpoczyna śledztwo. Świetna książka detektywistyczna dla małych chłopaków, którzy pewnie z wypiekami na twarzy będą słuchać tej historii. Choć nie powiem – i ja się dobrze przy niej bawiłam. Oko cieszą ilustracje Teresy Wilbik, uczennicy Szancera. Mogę tylko achać i ochać.

 

Wiek 5+

poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Wielka wyprawa Ciumków - Paweł Beręsewicz

Przeczytałam z przyjemnością – bo na razie o wakacjach mogę pomarzyć, więc marzę z Ciumkami. Ale od początku. Jakiś czas temu wysłuchałam w jedynkowym Radiu Dzieciom fragmentów książki Pawła Beręsewicza Żeby nóżki chciały iść. Razem z Tomkiem fajnie się słuchało na tarasie w letnie wieczory. Zaczęłam wielkie poszukiwania książek tego autora, w międzyczasie wpadła w nasze ręce historia o rodzinie Ciumków. Pogodna wakacyjna lektura o rodzinnej wyprawie do dalekiej Prowansji. Od początku do trochę feralnego końca – przygotowania, pakowanie, przelot na miejsce, pobyt. Gorące słońce, cieplutkie morze, brązowe opalone ciała – ach! A wszystko z dużą dozą humoru językowatego i sytuacyjnego. Do tego porcja informacji o dalekim kraju – w sam raz tyle, by zainteresować a nie zniechęcić młodego czytelnika, może skłonić nawet do dalszych poszukiwań. Bardzo mi przypadła ta książka do gustu ze względu na jej familijny charakter – i tak  w kwestii odbiorców, bo świetnie można czytać i podśmiechiwać się z całą rodziną, ale też tematu. Cumkowie to rodzina, w której wszyscy dobrze się czują, są kumplami, przyjaciółmi. Jest w niej dużo zrozumienia i miłości – takiej normalnej, zdrowej, nie na pokaz. Książka pokazuje młodym czytelnikom, że na wakacjach ze starszyzną plemienną też może być fajnie. I to jakich wakacjach – bez telewizora i komputera. A żeby zasłużyć na swoją porcję bagietki i zupy z paczki trzeba przepedałować te kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Często wspólne wyzwania i problemy, jak choćby przebite dętki, szukanie noclegu, kłopoty z językiem, po ludzku zbliżają. Cieszy to, że na samiutkim końcu, tato znów wygodnie zasiadł w fotelu z Wielkim Atlasem Świata i szklanką herbaty. Będzie nowa wyprawa. I nowa książka:)

Wiek 8+

Wydawnictwo Skrzat

piątek, 14 sierpnia 2009
Tygryski - Joanna Papuzińska/ il. Julita Karwowska

To jedna z pierwszych książek, które przeczytałam samodzielnie. Historia wierszem o pewnej piżamie w tygrysy.

A te tygrysy nie chcą spać nocą,

Fikają kozły, skaczą i psocą.

Zagniewana mama chowa zwierzaki do szafy. Jednak wczesnym rankiem, gdy tato szykuje się do pracy i zamierza ubrać palto, niechcący wypuszcza tygrysy na wolność. Trzeba je zebrać i znów ułożyć na piżamce. Gdzieś zapodział się jednak jeden tygrysi malec. Co się z nim stało? Życzę miłych poszukiwań z pociechami. Dodam na koniec tylko to, że po tej lekturze już żadna piżamka nie jest Tomkowi obojętna. Spogląda na fakturę materiału, rysunki. Zaraz pojawiają się pytania – A czy ten samochodzik też zjedzie z mojej piżamki? A ten pajacyk?

Niektóre partie tekstu znamy już na pamięć:) Tygryski liczą sobie już ponad 40 lat i mają się naprawdę świetnie…

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Złota gąska - Wilhelm i Jakub Grimm/ Jan Marcin Szancer

Złota gąska to wspomnienie mojego dzieciństwa. Niedawno odnalazłam na bibliotecznej półce stare wydanie z 1967 roku. Perełka z ilustracjami Jana Marcina Szancera. Biblioteczny egzemplarz jest zaczytany na śmierć- posklejany w środku i na zewnątrz. Miła pani Ewa – bibliotekarka, prosiła, by delikatnie obchodzić się z tym skarbem, bo to starowinka przecie, a nowego nikt wydać nie chce. Baśń jest o trzech braciach- dwóch mądrych i jednym głupim. I jak to w baśniach zawsze bywa – Głupi Jaś i tak najlepiej na wszystkim wyjdzie. Bo to on ma najpiękniejsze serce, to on ma szczęście, to jemu przypadnie ręka księżniczki. Jeśli ktoś się boi braci Grimm, to ta baśń jest zupełnie nieszkodliwa. Znam takie osoby, które nie przepadają za ilustracjami pana Szancera. My do nich nie należymy. Wraz ze starymi tekstami tworzą ciekawy klimat książki. Jako dziecko wypożyczałam wszystko jak leci właśnie ze względu na to nazwisko. Dziś wypożyczam albo kupuję dla swoich dzieci. I Szancer jak najbardziej przemawia do ich wyobraźni. Wprawdzie mały Mikołaj przez całe czytanie Złotej gąski podekscytowany wołał – KAKA (kaczka) – ale co tam – wyobraźnia dziecka chodzi przecież swoimi ścieżkami.

Wiek 3+


niedziela, 09 sierpnia 2009
Wyzwanie czytelnicze - Kolorowe Czytanie

Do tej pory brałam udział w kilku wyzwaniach czytelniczych. Recenzje pisałam  zawsze z Brulionu Be.el – gdzie piszę o książkach nie dla dzieci. W Kolorowym czytaniu będę pisała o książkach dla dzieci właśnie. Tak więc namieszam troszkę. Chciałabym napisać o książkach, które są stare jak świat – odnalazłam je na bibliotecznych półkach i na Allegro. Może sobie o nich zechcecie przypomnieć, może przeczytacie swoim dzieciom. Ja Kolorowe czytanie mam zamiar realizować z moim czteroletnim Tomkiem. (Może z  wyjątkiem Majki) Ostatnio coraz częściej towarzyszy nam w tym codziennym rytuale prawie dwuletni Mikołajek. Wszystko dłużej trwa, bo mali komentują, pokazują obrazki, stawiają mnóstwo pytań. W każdym razie nowe pokolenie uczestników czytelniczych wyzwań - rośnie - mam taką nadzieję:)

Nasza lista:

Złota gąska – Bracia Grimm

Majka z Siwego Brzegu- Mira Jaworczakowa

O żabkach w czerwonych czapkach – Helena Bechlerowa

 

Jeśli kogoś interesuje ta zabawa - tutaj znajdziecie wszystkie informacje:)

 

sobota, 08 sierpnia 2009
Robale, czyli co nas zżera - Nicola Davies/ il. Neal Layton

Dookoła nas żyją sobie robale. Na drzewie lub głęboko w norze, w kałuży lub na morzu, tam, gdzie gorąco, lub na mrozie... każde zwierzę ma swoje siedlisko, czyli miejsce, w którym żyje, gdzie można znaleźć pożywienie i schronienie oraz wydać młode na świat.

Książka w bardzo przystępny i zabawny sposób wyjaśnia dzieciom, jak funkcjonuje świat. Jak funkcjonujemy – my, ludzie. Bo człowiek bardzo często jest siedliskiem najróżniejszego robactwa – czy tego chce, czy nie. Co kryje się pod pojęciem ektopasożytów (pasożyty żyjące na powierzchni ciała) i endopasożytów (żyjące we wnętrzu ciała). Co powinno cechować dobrego pasożyta. W jaki sposób robale chcą dostać się na pokład, czyli do naszego organizmu; Jak się w nim/ na nim utrzymać. Książka pisze o kleszczach, roztoczach, pijawkach, pchłach, wszach, tasiemcach, komarach. Informacja, że istnieje przeszło 430 gatunków pasożytów, które kochają człowieka – podziałała na mnie elektryzująco i paraliżująco. Kim jest żywiciel? Jaki wpływ mają te osobniki na nasze życie i zdrowie? Bardzo spodobał mi się niezwykle ważny rozdział – Higiena osobista. Panuje teoria: są dzieci czyste i szczęśliwe. Mój starszy syn zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Zagonić mojego Tomka do mycia rąk – był to wyczyn nie lada. Powiem tak – książka zrobiła na nim wieeeelkie wrażenie i z myciem rąk teraz – no problem! Polecam!

P.S.1. Jakiś czas temu czytałam artykuł Co ma Dania do dania. Zaskoczyła mnie taka informacja, że ponoć w tym kraju dużo dzieci ma wszawicę, bo zapracowani i zagonieni rodzice po prostu nie mają czasu na walkę z nią. No coś takiego....

P.S.2. Podczas czytania wszystko swędzi. Skóra na rękach, głowie. Może lepiej nie wiedzieć. Sami zadecydujcie...

Wiek 6+

Wydawnictwo Dwie Siostry

piątek, 07 sierpnia 2009
Na pociechę coś pysznego. Gotuj z Misiem i Tygryskiem - Janosch

Mam w sobie coś z Tygryska. Jeśli pojawia się problem, wówczas przegryzam go kanapką z szynką albo jeszcze lepiej – sałatką z pomidorów, mozarelli i bazylii. Tyle, że Janosach o dodatkowych centymetrach w Tygryskowych prążkach albo w ogonku już nic nie pisze. (Tu moje westchnienie) W każdym razie, gdy Tygryska cosik trapi – ot choćby jego ukochana Maja-Papaja   obdarowała słodkim całusem kreta, albo gdy jest głodny jak sto wilków, gdy jest smutny – zawsze na pociechę  raczy się czymś pysznym.

To kolejna książka o dwójce przyjaciół – Miśku i Tygrysku. Tym razem wszystko kręci się wokół jedzenia. Co rusz jakiś ciekawy przepis na proste danie, które dzieci mogą wykonać przy naszej niewielkiej pomocy. Wszystko świeże, zdrowe, kolorowe, z mnóstwem warzyw i owoców. Sałata po włosku, ziemniaczki w mundurkach z twarożkiem (u nas w Wielkopolsce nazywamy to gziką), sałata z pomarańczami, jogurt z owocami, domowe müsli, banany po karaibsku i inne. Wszystko okraszone doskonałymi jak zwykle rysunkami autora i zabawnym tekstem. Książka wywołuje podczas czytania burczenie w brzuszkach po brzuchu, a nasze myśli zaczynają kręcić się wokół garnka i lodówki. W książce znaleźliśmy przepis na słynnego smażonego pstrąga w sosie migdałowym, który co rusz pojawia się w innych częściach serii. My kochamy jeść.  Kochamy Misia i Tygryska.

Mamy ogród na wyciągnięcie ręki. A w nim swoją marchewkę, pietruszkę, truskawki, bazylię, lubczyk melisę i maliny. Na drzewach wiszą jabłuszka – odmiana oliwka inflancka, na którą my mówimy papierówka, bo jest taka delikatna i krucha w smaku. Większość z jabłuszek ma robaczki, bo nigdy ich nie pryskamy. Są pyszne. Z nich robimy często mus. Podamy Wam przepis na ten prosty deser z książki o Tygrysku i Misiu. Dodam tylko, że Miś zrobił mus z 9 jabłuszek, bo ta liczba świetnie się nadaje na sercowe zmartwienia.

Pokrajał jabłka (Miś), wydrążył gniazda nasienne i razem ze skórką wrzucił do garnka, bo skórka jest bardzo zdrowa. Dodał nie za dużo wody, ale za to łyżkę stołową cukru i gruby plasterek cytryny, bo cytryna też jest bardzo zdrowa. Wrzucił jeszcze laseczkę cynamonu i goździk. Wszystko razem zmiksował i mus jabłkowy gotowy.


Recenzje innych książek Janoscha znajdziecie tutaj

Wiek 5+

Wydawnictwo Znak

 
1 , 2