Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
poniedziałek, 30 lipca 2018
Jak to działa? Ciało człowieka - Nikola Kucharska

Ciało ludzkie od dawna fascynuje najmłodszych – i takie właśnie książki pozwalają odkrywać tajniki ludzkich układów i organów. Temat chyba niewyczerpany – co wybrać, by zaciekawić, przekazać wiedzę. W końcu by się też dobrze bawić, przyjemnie poznawać świat – bo przecież jeśli ktoś łaknie tylko wiedzy, może sięgnąć po tradycyjny podręcznik szkolny – a tego raczej byśmy chcieli uniknąć, nieprawdaż? Po ciele ludzkim oprowadza w tym przypadku mała Klara. Tłumaczy zawiłości układów, organów  - wszystko na swoim przykładzie, często „wchodzi” też w rewiry rodzinne. Z jej pomocą dzieci poznają układy: nerwowy, pokarmowy, oddechowy, mięśniowy, krwionośny, szkieletowy i kostny. Dalej: funkcjonowanie mózgu i geny. Klara opowiada o tajnikach etapów ludzkiego życia od pierwszych dni po starość. Na czterech wielkich rozkładówkach komiksowych można śledzić losy rodziny Klary,  zdrowy tryb życia, zmysły i mózg, wizytę u lekarza. Książka powinna spodobać się dzieciom, które marzą o tym, by w przyszłości zostać np. lekarzem lub pielęgniarką: pokazuje różne oddziały szpitalne, przedstawia zawody związane z medycyną (np. oprócz dwóch wyżej wymienionych są tu także dietetyk, ratownik medyczny, fizjoterapeuta), przedstawia sylwetki wielkich ludzi medycyny: np. Hipokratesa, Zbigniewa Religę, Louisa Pasteura i Wilhelma Roentgena. Książka kolorowa, niekiedy dowcipna, przekazuje solidną porcję wiedzy. Minusem są niekiedy zbyt małe literki. Trzeba wysilać wzrok w niektórych miejscach, by odczytać tekst. Oprócz wiedzy „medycznej” jest też – ku mojej uciesze, spora dawka wiedzy lingwistycznej. Wyjaśniono zwroty, które odnoszą się do różnych części ciała bądź organów: co to znaczy mieć dziurawe ręce albo gumowe ucho. A muchy w nosie? Są tu nie tylko konkretne informacje, ale też ciekawostki – a niektóre z nich pewnie pomogą lepiej zrozumieć nasze funkcjonowanie. Bo żeby się wyspać i dobrze przetrwać w szkole człowiek powinien spać….. Nie, nie zdradzam – odpowiedź w książce.

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 29 lipca 2018
Opowiem ci, mamo, co robią psy - Paulina Wyrt

Kultowa seria dla wielu małych dzieci. Czego tutaj już nie było: pociągi, samoloty, żaby, pszczoły, narzędzia, koty, dinozaury. A teraz przyszła kolej na psy. Prawdę powiedziawszy tak się nawet zastanawiałam, kiedy te psiaki będą, bo przecież skoro KOTY były, to i PSY muszą. A więc PSY już są, są!!!

Powiem tak: autorka Paulina Wyrt to moje wakacyjne ilustracyjne odkrycie: jest świetna w tym co robi, oryginalna. A ta książka jest dowodem na to. Na pewno w tej serii ważne są ilustracje: duże, kolorowe, rozkładane. Do tego dochodzi jeszcze ciekawy tekst. Jest go akurat w sam raz. Do poczytania z rodzicami – w przypadku małych dzieci. A potem już tylko śledzenie wielkich ilustracji, na których tyle się dzieje. Tak mi po głowie chodzi coś takiego: fajnie by było zobaczyć ilustracje Pauliny do jakiejś potarganej, zwariowanej książki. Może kiedyś ktoś coś... Bo coś mi mówi, że to taki wulkan energii jeszcze nie w pełni wykorzystany.

Tymczasem wracając już do tej konkretnej książki traktuje ona o wielu rzeczach ważnych dla psiej tematyki: jest trochę historii: czyli psi praprzodek, udomowienie psa. To tyle na początek. Reszta kręci się wokół wielorasowego kundelka Felera, który ze schroniska trafia w ręce sympatycznej Lilki. Jest wizyta u weterynarza, psiego fryzjera, w domu Lilki, w którym z powodu pojawienia się nowego członka rodziny dosłownie wszystko stanęło na głowie, jest długi spacer (cudny – w formie gry planszowej – i jak to na spacerze z psem bywa: czasem trzeba się pospieszyć, czasem cofnąć, stracić kolejkę, pójść na skróty). Są psy i ich właściciele – można się przekonać, czy faktycznie pupile upodabniają się do swoich właścicieli. Dowiecie się wiele na temat psiej natury: co oznaczają podkulony ogon, spuszczone uszy i obwąchiwanie innych piesków na spacerze – czyli w dwóch słowach: język psi. Dalej: pielęgnacja pupila w poszczególnych porach roku, wspólna wyprawa – a więc psi bagaż: bilet, książeczka zdrowia, kaganiec, smycz. W końcu psy w życiu codziennym: nie tylko jako wierni towarzysze i przyjaciele, ale też zwierzęta ciężko pracujące jako tropiciele lub opiekunowie.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 28 lipca 2018
Mateusz i zapomniany skarb - Magdalena Witkiewicz / il. Joanna Zagner - Kołat

 

Jeśli szukacie lektury na lato – a akurat wakacje trwają w najlepsze – „Mateusz i zapomniany skarb” świetnie się do tego nadaje. Książka jest kontynuacją serii o Lilce, która jest siostrą Mateusza – jednak traktowanie lektury jako odrębnej, moim zdaniem nie stoi na przeszkodzie – zwłaszcza gdy czytelnikiem będzie chłopiec i zechce zapoznać się tylko z przygodami rówieśnika, a nie koleżanek – choć przyznaję, że książki o Lilce też czyta się dobrze. („Lilka i spółka”, „Lilka i wielka afera”). Mateusz wraz z siostrą Lilką i mamą udaje się do Amalki. To urocze miejsce bez szczególnych wygód – ale bardzo klimatyczne. Razem z chłopcem z uroków lata korzystać będą ciocie, wujkowie, kuzyni i kuzynki. Jest wesoło, głośno, choć  w tak wielkiej gromadzie bez konfliktów się nie obejdzie. Co chwila ktoś rzuca jakiś żarcik, opowie ciekawą historyjkę, coś ciekawego nieszczególnie szczęśliwego się wydarzy (szambo!). Jest też i tytułowy skarb, o którym dzieci dowiadują się przez przypadek. Otóż dorośli wspominają jak to przed laty, gdzieś w okolicy Amalki ukryli skarb. Nic tylko go odszukać. Przydałby się tylko sprytny plan działania. I dzieci już nad nim pracują.

Książka nie traktuje o trzymających w napięciu wydarzeniach i wciskających w fotel zwrotach akcji. Niemniej ciekawym doświadczeniem było obserwowanie leniwych wakacji pewnej grupki ludzi – tym bardziej, że mój młodszy syn doszukał się mnóstwa analogii z naszą rodziną. Chodziło o powiedzonka, reakcje dorosłych, scenki z życia rodzinnego, problemy dzieciaków – przyznam się, że  w niektórych miejscach śmiechu było co niemiara. W pewnym momencie syn stwierdził nawet, że „odnosi wrażenie jakby ktoś pisał o nas”. Gdyby ktoś chciał nas lepiej poznać (żart) i przeżyć parę wakacyjnych przygód – to jak najbardziej polecam.

Wiek 6+

Wydawnictwo Od Deski Do Deski

piątek, 27 lipca 2018
Niedźwiedź i słowik - Katherine Arden

Blisko 550 stron mija szybko jak sen. Jakże trudno znów wrócić do rzeczywistości – gdy się było w średniowiecznej Rusi, na dalekiej Północy gdzie zimno, a na przednówku panują głód i choroby. To tam właśnie ze swoją rodziną mieszka Piotr Władimirowicz. Ojciec trzech synów i jednej córki. Tymczasem jego żona informuje go, że znów spodziewa się dziecka – na świat przyjdzie dziewczynka podobna do swej babki: dzikiej, odważnej i tajemniczej. I taka właśnie jest Wasia, która od samego początku skradła moje serce. Dziewczynka widzi to, co niewidzialne dla innych. Słyszy to, czego inni nie słyszą. Wychowywana przez Dunię – starą piastunkę znającą baśnie, bajki i legendy. To dzięki Duni Wasia nabiera szacunku do przyrody i dawnych stworzeń, które mimo wiary ludzi w Boga jedynego, wciąż istnieją równolegle. Tamte istoty, którym dawniej oddawano cześć, tkwią nadal głęboko w powszechnej świadomości. Ludziom żyje się tu dobrze i dostatnio, a duszki są zadowolone. Na przykład domowik: duch opiekuńczy domu – pomieszkujący na zapiecku. W powieści nie raz chronił dom przed demonami z zewnątrz. Trzeba było o niego dbać, rozstawiając jadło po kątach. Bannik – opiekun łaźni. Leszy – opiekun lasu. Waziła – czuwa nad stajnią i końmi. Mieszkańcy sioła wiodą sobie spokojny żywot oddając Bogu co boskie, a swoim dawnym bogom i duszkom – co nakazywały tradycja i zwyczaje. Ale tak jest do czasu. Bo pewnego dnia Piotr Władimirowicz przywozi nową żonę – bogobojną Annę. Do wsi przybywa też ambitny pop. Nie podoba im się zachowanie ludzi, a ich pojawienie się oznaczać będzie dla wszystkich kłopoty i rewolucyjne zmiany.

Na początku byłam przekonana, że będzie to bajka dla dzieci. Bajki są przecież pisane z myślą o nich, nieprawdaż? Nawet odłożyłam książkę na chwilę na półkę z myślą: Jak tylko skończę z synem wspólne czytanie innej książki, zaraz sięgamy po „Niedźwiedzia i słowika”. Ale korciła mnie ta lektura, oj korciła. Już sama okładka była kusząca. Rzadko daję się nabrać na lepik okładkowy, ale „Niedźwiedź i słowik” miał w sobie TO COŚ. Zaczęłam więc sama i szybko dotarło do mnie, że to książka dla dorosłych. Potem doczytałam na okładce: wyraźnie z tyłu to właśnie napisano – ale ja rzadko czytam teksty okładkowe ze względu na ewentualne spolerowanie i podany wynik śledztwa, że mordercą okazał się ogrodnik. (śmiech). Powiem tak: książka jest niesamowita. Zaczęłam czytanie w sobotę rano i tak non stop z małymi przerwami – do niedzieli wieczór. A co do niesamowitości tej książki: może mam właśnie takie odczucia ze względu na gatunek? Bajka dla dorosłych napisana tak, że naprawdę trudno się od niej oderwać. Kto by pomyślał, że kwestia Dziadka Mroza, Pana Zimy, znanego z dziecięcych książek i kreskówek – tak mnie wciśnie w fotel? A to dopiero – ku mojej uciesze – początek. „Niedźwiedź i słowik” jest pierwszym tomem trylogii. Książka ma wiele elementów, które mnie urzekły. Po pierwsze nieprzewidywalność – nie wiadomo, co się za chwilę wydarzy. Mnóstwo rzeczy, wydarzeń mnie tu bardzo zaskoczyło. Plastyczność opowieści: książkę dobrze się czyta (to niewątpliwie też zasługa tłumaczki Katarzyny Bieńkowskiej). Katherine Arden ma dar do opowiadania, snucia baśni, bajek. Nawiązuje tym samym do dawnej tradycji, kiedy to czas spędzano wspólnie na rozmowach, wspomnieniach, a bajki były nieodłącznym elementem codzienności – przekazywane z ust do ust. „Niedźwiedź i słowik” to w końcu ciekawy obraz dawnego życia w średniowiecznej Rosji: zwyczaje, ubiory, zachowanie, religia, stosunki społeczne, przyroda, drewniana Moskwa, a nawet potrawy i wyposażenie wnętrz. Bardzo polecam!

(Tłumaczenie: Katarzyna Bieńkowska)

Wydawnictwo Muza

czwartek, 26 lipca 2018
Dwórki królowej Bony. Na straży miłości - Kalina Jerzykowska

Jagusia Szydłowiecka zostaje wezwana przez królową Bonę na dwór królewski do Krakowa. Jest Rok Pański 1530. Królewskiej parze od kilku lat z dużym zaangażowaniem służy brat Jagusi Paweł. Dziewczyna nie zjawia się tu przypadkowa. Rezolutna królowa bowiem ma pewien plan. Otóż Paweł zakochał się w pasierbicy Bony – córce Zygmunta I Starego z pierwszego małżeństwa z Barbarą Zapolya. Tymczasem Bona i Zygmunt mają inne plany wobec Jadwigi. To nic, że Paweł pochodzi ze znanej i cenionej rodziny polskich możnowładców. Chcą coś ugrać na małżeństwie córki z którymś z europejskich władców – takie były czasy, tak się wtedy robiło politykę. Jagusia tymczasem to niby dawna miłość Pawła, a jej nagłe pojawienie się na dworze, ma poruszyć na nowo jego serce i uczucia. Królowa jednak nie wie, że zaszła pewna pomyłka. Ale jaka – tego już nie zdradzam. Co wyniknie z tego wszystkiego? Jaką rolę odegrają w tej historii tytułowe dwórki? Każdej z nich przyglądamy się z osobna - Autorka po kolei skupia uwagę na innej z panien: Agnieszce, Anastazji, Cecylii, Elżbiecie, Ludmile, Zofii, Katarzynie. Są też i Bona i sam obiekt westchnień: Jadwiga. 

Książka Kaliny Jerzykowskiej jest przede wszystkim ciekawą wyprawą w wiek XVI. Sama postać królowej Bony od dawna działa na ludzką wyobraźnię. W wielu książkach, w kultowym serialu z Aleksandrą Śląską w roli głównej, to właśnie TA WŁOSZKA wysuwa się na plan pierwszy. Teraz mamy możliwość poznania tego, co się mogło dziać w kuluarach, na zapleczu dworskim. Podsłuchujemy i podpatrujemy królewskie dwórki, poznajemy ich knowania i plany, dowiadujemy się, co też dzieje się na dworze – kto z kim i dlaczego, i jakie to może mieć konsekwencje. Oczywiście głównym wątkiem jest tu miłość pary zakochanych młodych ludzi i gotowość dwórek do stania na straży tej miłości. Jednak w powieści poruszane są i inne tematy: historyczne, polityczne, społeczne. Można poznać codzienne życie na dworze, ludzi przewijających się po zamkowych korytarzach. Są przedmioty codziennego użytku, wystroju wnętrz, ówczesnej mody. Można podpatrzeć jak się wyrażano, jak zachowywano w określonych sytuacjach – to naprawdę ciekawy obraz dawnego życia. Kalina Jerzykowska próbuje stylizować wypowiedzi bohaterów na dawną mowę naszych przodków. Oczywiście w granicach rozsądku. Myślę, że za dalekie pójście w odtworzenie dawnego języka mogłoby współczesnego czytelnika, który z zamiłowania nie jest językoznawcą, zniechęcić. Często pojawiają się książki z fabułą w dawnych czasach, ale ze współczesnym językiem. Tutaj mamy do czynienia z delikatną stylizacją dawnej polszczyzny – ale zrozumiałej i nadającej klimat całej opowieści. Książka spodoba się tym, którzy rozmiłowani są w dawnych czasach i chcą na własne oczy (czytelnika) przekonać się, jak się żyło królewnom i dwórkom na zamku. Inna sprawa – że często to życie wcale nie było idylliczne i sielankowe – jak to w bajkach bywa – ale o tym już sza. Zapraszam do lektury.

(ilustracja na okładce: Sylwia Szyrszeń)

Wiek 12+

Wydawnictwo Literatura

środa, 25 lipca 2018
Lato Muminków (audiobook) - Tove Jansson, czyta Krzysztof Kowalewski

Cudowną sprawą jest czytanie o lecie w samym środku lata. Przenieść się do czarodziejskiej krainy z ulubionymi bohaterami. Muminki można „pałaszować” nie zważając na chronologię wydawanych tomików. Chwytasz za książkę i od razu przenosisz się tam, dokąd chcesz.

Część letnia wcale letnia nie jest. Wręcz przeciwnie – jest upalna i gorąca od przygód. Wybuch wulkanu, powódź, rozdzielenie rodziny, tymczasowa utrata domu i całego dobytku – emocji jest mnóstwo. I nerwów, by nikomu nic się nie stało. Ale to tylko po stronie czytelnika – bo ze strony Muminków czekają nas jak zwykle: optymizm, spokój i rozwaga - i spora dawka humoru jak na całkiem spory zestaw nieszczęść. Tatuś Muminka znajduje nawet inspirację do pisania sztuki teatralnej. Oprócz „starych” bohaterów: Malej Mii, Włóczykija, Panny Migotki, Muminka są i nowe postacie jak dozorca parku i szczurzyca teatralna Emma. Wnoszą nową jakość do tekstu – przez co jest ciekawiej.

Interpretacja Krzysztofa Kowalewskiego pasuje do klimatu powieści i charakteru Muminków. Jest spokojnie, harmonijnie – przez blisko 3 godziny można pobyć w czarodziejskiej krainie, z dala od zgiełku i stresów dnia codziennego – dla małych i dużych.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 24 lipca 2018
Ale historia... Stasiu, co ty robisz? - Grażyna Bąkiewicz/ il. Artur Nowicki

Jakże byłoby fajnie, gdyby lekcje historii wyglądały w naszych szkołach tak jak zajęcia pana Cebuli. Jest on oddany swojej pasji, jaką jest historia właśnie. Mało tego – potrafi nią zarazić swoich uczniów. Niekiedy potrzebują oni lekkiej „motywacji”, ale zawsze z ciekawością wykonują kolejne zadania. A jak wyglądają owe lekcji historii? Na pewno nie na wkuwaniu nudnych dat i faktów. Jedną z metod poznawania czasów zamierzchłych są podróże w  czasie. Dzieje się to za sprawą ławek, które teleportują uczniów do przeszłości. Wystarczy wskazać wiek, dalej konkretną datę – i fiuuuuu – już jakaś siła pcha cię w wieki minione. Tym razem do czasów Oświecenia nazywanych u nas również czasami stanisławowskimi – a to ze względu na postać króla właśnie – czyli Stanisława Augusta Poniatowskiego. Postać kontrowersyjna, nierówno oceniana i przez historyków i zjadaczy chleba. Jest też dość bogata literatura na jego temat – jedni Stasia bronią, inni ganią i krytykują. A jak jest w tej książce? Oczywiście nie zdradzę – niemniej autorka, również historyczka z zawodu, pokazuje jak najwięcej faktów z życia króla, z czasów epoki, pokazuje plusy i minusy jego działalności, rządów i artystycznych pasji. Czasy króla pozna osobiście 12-letni Słoniu i jego koledzy i koleżanki z klasy. Pamiętacie Słonia z poprzednich części serii? Jego tata jest dyrektorem szkoły. Aha – to już wiele Wam mówi. Teraz to właśnie Słoniu będzie musiał się wykazać. Ale czy same muskuły, które tak pieczołowicie pręży przed innymi, wystarczą, by dać sobie radę w innych czasach? Czy jednak będzie musiał docenić górę rozumu nad siłą. Przecież to epoka Oświecenia przed nami. Tak… tak obiecałam milczeć. W każdym razie Stanisław August Poniatowski zachowywał się co najmniej dziwnie w swoich czasach. I to tak bardzo, że sprowokowało to pytanie typu: „Stasiu, co ty robisz?” Po odpowiedź w dawne czasy zostaje wysłana grupka dzieciaków.

Historia i prawdziwa, i z przymrużeniem oka. Dużo uroku dają komiksy Artura Nowickiego. Humor słowny i sytuacyjny. Dzięki komiksowym okienkom wiele zawiłości historycznych na pewno łatwiej zrozumieć. Sam pomysł przenoszenia dzieciaków do innej epoki – jak zwykle się sprawdza. A mnie się marzy, by powstała część bardziej współczesna: kiedy to dzieciaki  przenoszą się do czasów młodości swoich rodziców. Chociaż nieeee - bardziej prapraprapradziadków, bo przecież czasy tu bardzo nowoczesne. Coś w rodzaju Powrotu do przyszłości z Michaelem J.Foxem. Tyle że tu oczywiście wystąpiliby uczniowie z klasy pana Cebuli. 

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 23 lipca 2018
Absolutnie fantastyczne zabawy z liczbami - Claire Sipi/ il. Emily Golden

Matematyka matematyką – tymczasem książka przenosi małe dzieci do najodleglejszych zakątków świata: na piracką wyspę, dalekie morze, do cyrku, ogrodu, lasu, na łąkę i pole, do pizzerii. Baaaa – nawet do czasów prehistorycznych i nad buchający ogniem wulkan. W takich warunkach chyba chętniej ćwiczy się matematykę, prawda? Wszędzie w tych miejscach spotyka się ciekawe postacie: ludzi, zwierzęta, różnego typu żyjątka i stworzonka. Oczywiście z każdym miejscem związane są liczne zagadki i działania matematyczne: łączenie cyferek, numerowanie namiotów, łączenie dinozaurów z odpowiednimi gniazdami.  Ciągle coś się dzieje: trzeba dobrze wykonać zadanie, by uratować księcia, zbadać, jakie skarby złodzieje wykradli z grobowca faraona, trzeba błądzić po labiryncie w poszukiwaniu wyjścia, posadzić warzywa w odpowiedniej kolejności. W książkowych przygodach ukryte są działania matematyczne: w przeważającej części dodawanie i odejmowanie, szukanie i rozpoznawanie liczb, ich wartości, piramidy liczbowe. Matematyka podana w nietypowy sposób – dla doskonalenia swoich umiejętności. Na końcu – odpowiedzi i rozwiązania. Książka kolorowa – w dużym formacie.

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 20 lipca 2018
Damy, dziewuchy, dziewczyny. Podróże w spódnicy - Anna Dziewit-Meller/ il. Joanna Rusinek

Zawsze z przyjemnością czytam książki od dzielnych kobietach. Bo takich informacji nigdy dosyć. Bo jednak kobiety miały albo i mają w życiu gorzej, na pewno bardziej pod górkę. I dlatego wychodzę z założenia, że takie tytuły to MOC ENERGII dla dziewczynek. Akurat w kwestii lektur: ktoś policzył i większość bohaterów w książkach dla dzieci jest płci męskiej. A jeśli są dziewczynki, to przeważają księżniczki i królewny. Mało tego, często powielany jest jeszcze stereotyp: odważny chłopiec, bierna dziewczynka. Bez komentarza. Tak więc zadanie na dziś - czytamy dziewczynkom o dzielnych dziewczynkach, albo polecamy im lektury o kobitkach in action.

Tymczasem właśnie trwają przygotowania do wydania numeru specjalnego poświęconego damom, dziewuchom, dziewczynom. Kobietom, które podróżowały po świecie w … spódnicy. (Spodnie??? Absolutnie nie wchodziły w grę). Jakże teraz łatwo wsiąść w samolot, pociąg, samochód, na rower i ruszyć przed siebie. Kiedyś taka podróż była wyczynem nie lada. Kobiety miały inne, „ważniejsze” zadania do wykonania, które (z grzeczności) przemilczę. Pogoń za marzeniami, realizacja w życiu zawodowym, rezygnacja z rodziny – nie były mile widziane. Ba – czasami oznaczały wykluczenie z tzw. towarzystwa, albo chowanie takiej panny w jakichś zakamarkach i kątkach „dobrego domu”, co by nie gorszyła innych.

Różne epoki, różne postaci. Tylko marzenia i dążenia te same. Nelle Bly – amerykańska dziennikarka, która podobnie jak bohater powieści Juliusza Verne’a udała się w podróż dookoła świata. Gudrid Thorbjarnardottir – odkrywczyni z X wieku (!!!) – pierwsza Europejka, która stanęła na zachodniej półkuli. Sacagawea, Lady Hester Stanhope, Ida Pfeiffer, Alexandrine Tinne, Florence Baker, Mary Kingsley, Maria Czaplicka, Bessie Coleman, Krystyna Chojnowska-Liskiewicz, Walentyna Tierieszkowa, Junko Tabei, Felicity Aston – przyznajcie z ręką na sercu: ile tak naprawdę nazwisk z powyższej listy znaliście. Ja (ze skruchą) – niewiele. Zatem – książka ma przede wszystkim dużą wartość poznawczą, dalej: motywacyjną (o czym szeroko się rozpisałam). Całość w bardzo atrakcyjnej formie: ciekawe teksty, przyciągająca wzrok szata graficzna nawiązująca do prasy tradycyjnej z przeszłości, wywiady, dodatkowe informacje o miejscach i osobach drugoplanowych, teksty reklamowe różnych specyfików, potraw, biur podróży,  ciekawostki, czarno-białe prasowe ilustracje.

Na koniec – dodam tylko, że to drugi tom w ramach serii „Damy, dziewuchy, dziewczyny”. Poprzedni, z dopiskiem „Historia w spódnicy” wygląda tak (nic o nim nie piszę, bo nie znam). A czy będzie tom trzeci – zobaczymy: czas pokaże.

Wiek 10+

Wydawnictwo Znak

czwartek, 19 lipca 2018
Co widzimy w gwiazdach? Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie - Kelsey Oseid

 

W najbliższym czasie oczy wielu z nas będą skierowane w kierunku nieba - a ściślej mówiąc Księżyca (nie przegapcie 27 lipca). Będzie się działo!!! Jeśli warunki będą sprzyjały, zaobserwujemy całkowite zaćmienie Księżyca. A może po tych obserwacjach częściej zaczniemy zdzierać głowy do góry, by popatrzeć, co się nad nami TAM dzieje? Może częściej popatrzymy na niebo? Gwiazdy, planety, Słońce, Księżyc. Jeśli złapiemy bakcyla, wówczas pomoc się na pewno przyda – w postaci ilustrowanego przewodnika po nocnym niebie – takim jak ten właśnie. Książka na pewno może być wstępem do „czytania” nieba ze zrozumieniem, poznawania go. Bo przyznajmy, wielu z nas wśród mnóstwa migocących punkcików tam w górze, potrafi rozpoznać niewiele: Wielki Wóz, Mały Wóz, Gwiazdę Polarną. A może będzie to początek przygody, która będzie kontynuowana dalej z innymi lekturami, filmami, wykładami znawców tematu? Na początek próbujemy okiełznać temat nocnego nieba swoimi siłami. Po lekturze mogę powiedzieć – jest MOC i są chęci.

Poznacie tu różne gwiazdozbiory, ich starożytne nazwy, nawiązanie do mitologii. Autorka pokazała też jak ludzie czytali niebo w dawnych czasach, gdy nie mieli do dyspozycji precyzyjnych narzędzi i instrumentów. Za to mieli w sobie olbrzymią chęć poznania świata. A więc: gwiazdozbiory Ptolemeusza, które różnią się od gwiazdozbiorów nowożytnych. Jak się okazuje ta działka nauki niesie z sobą różne niespodzianki, bowiem w erze oświecenia konstelacje gwiazd otrzymały również nazwy narzędzi i instrumentów naukowych, chociażby takich jak: Pompa, Piec, Węgielnica, Luneta, Sekstant, Kompas czy Sieć. Mają one też nazwy zwierząt i mitycznych stworzeń: Ptak Rajski, Psy Gończe, Kameleon, Jaszczurka, Ryś, Złota Ryba, Jednorożec czy Lisek. Gwiazdy zajmują tu najwięcej miejsca – ale poświęcono też dużo uwagi Drodze Mlecznej, Księżycowi (informacje przydadzą się za dni kilka), Słońcu, poszczególnym planetom Układu Słonecznego, planetoidom, kometom, meteorom. Oczywiście pojawia się odwieczne pytanie w kontekście nieba: Czy tam jest ktoś jeszcze? Jest próba odpowiedzi na to pytanie, co na pewno łatwe nie jest.

Każdy z nas urodził się pod jakąś gwiazdą może ta książka zainspiruje Was do wieczornego pikniku rodzinnego. Zadanie do wykonania na już: odnaleźć swój znak zodiaku na czarnym niebie.

Książka ciekawa, zawiera mnóstwo informacji, ciekawostek. Zilustrowana w tonacji … nocnego nieba. Nienachalnie, tak by zaintrygować, zainteresować, zapalić do poznawania tematu. Mnie się baaaardzo podoba.

Tutaj można zajrzeć do środka:)

Wiek 10+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 
1 , 2 , 3