Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 30 lipca 2015

Natalia Usenko ponoć jako dziecko nie znosiła matematyki. Teraz jej książki dla dzieci sprawiają, że maluchy chętnie liczą: dodają, odejmują, rozwiązują zagadki. Jednym słowem – z prawdziwą przyjemnością udają się na wyprawę do królestwa matematyki.

Matematyka jest potraktowana jako dodatek – tu trzeba coś policzyć, tam dorysować, zaznaczyć, odszukać.  Najważniejsza jest historia, przygoda. Matematyka to nienachalna wartość dodana. Tak było w Kopniętym królestwie. Tak jest W bractwie – piractwie. Dzieci zainteresuje przede wszystkim piracka opowieść o wielopokoleniowej rodzinie, która pewnego dnia rzuca wszystko i udaje się na zieloną wyspę, by podjąć pirackie rzemiosło.

 Dużo humoru, mnóstwo przygód i podpowiedzi do zabawy. Może ta książka sprawi, że dzieci odejdą od komputerów i tabletów i same zechcą pobawić się w poszukiwanie skarbu, gotowanie dziwnych pirackich potraw („ślimaki po dziadowsku”), pisanie listów w butelce, chowanie w krzakach, walkę z bestiami?

Dzieci spotkają tu barwnych bohaterów: pradziadka Demnecjusza, dziadka Kapiatna Barnabę, babcię Piratkę, ciotkę Palpitację, meduzę Gryzeldę, syrenę Irenę, papuga Polinezjusza i parę dzieciaków: Kaperka i Fifinkę. Są również Mama i Tata, którzy podróżują po świecie i pisują do dzieciaków listy w butelce.

Na dzieci czekają wierszyki: domalunki, porządeczki, kropkowani, rysowanki. Razem 20 opowieści: wśród nich bajeczki matematyczne i listy w butelce. Wakacje ciągle trwają – więc – ahoj! Piracka przygodo!

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 29 lipca 2015

Niedawno pisałam o książce "Fajna Ferajna", która opowiadała o Powstaniu Warszawskim z perspektywy dzieci. Na podstawie książki powstał film, który będzie można obejrzeć w TVP ABC:
1 sierpnia: 15:50 i 20:15

2 sierpnia: 10:35


wtorek, 28 lipca 2015

Jakiś czas temu, jeszcze w trakcie trwania roku szkolnego, moje starsze dziecko (wówczas III klasa) miało nauczyć się pięknie czytać. Z punktem ciężkości na "pięknie".

-Tylko ... bajkę - rzekło starsze dziecko. (W domyśle - łatwiutkie, bułka z masłem).

Spojrzałam przez ramię i rzuciłam:

-No to wszystkiego dobrego.

Była to jedna z bajek La Fontain'a. Syn czytał i czytał, szukał różnych możliwości ładnej interpretacji. Sam przyznał, że ta bajka to nie byle jaka bajka. Nie można czytać jej ot tak. Odpowiednie tempo, intonacja pomagają zrozumieć nie zawsze łatwy tekst. Czytając byle jak - nic z tego nie wychodzi. Ta książka wymaga pod wieloma względami.  

Kiedy książka w dwóch wersjach językowych trafiła pod nasz dach - ożyły tamte wspomnienia. Przyjemnie było posłuchać interpretacji aktorki Elizabeth Dudy. I uderzam się w pierś - ja doświadczona matka w czytaniu - trzeba się naprawdę zaangażować, by wyszła z naszego głośnego czytania perełka:))

DSC_0701

Książka jest dwujęzyczna: najpierw tekst polski, zaraz obok francuski. Razem 8 bajek:

Konik polny i mrówka, Kruk i lis, Żaba i wół, Dąb i trzcina, Żółw i zając, Wilk i bocian, Szczur i lew, Kogut i lis. W przekładzie: Władysława Noskowskiego (najczęściej reprezentowany), Ignacego Krasickiego, Stanisława Komara i Franciszka Kniaźnina.


Dla kogo lektura? Myślę, że dla czytelnika w każdym wieku. I każdy znajdzie tu coś innego – dzieci - ciekawe historie, w których aż roi się od najróżniejszych zwierząt: tych z naszego podwórka (kruk, kogut, mrówka, lis) jak i egzotycznych (lew, żółw). Biorąc pod uwagę, że najmłodsi chętnie odwiedzają świat zwierząt – i tu zapewne znajdą coś dla siebie. Niektóre z tych bajek doczekały się na przestrzeni lat nowych wersji – skróconych, wydłużonych, uproszczonych. Dlaczego nie sięgnąć po oryginał, nie poczytać rodzinnie, porozmawiać, pośmiać się?


Starsi – docenią mądrość i aktualne przesłanie. Biorąc pod uwagę – wiek tych utworów (pierwsze wydano w 1668r.) - można jedynie westchnąć: ho ho. Któryż ze współczesnych nie chciałby doczekać w przyszłości takiej sławy i takiego wydania. Można czuć nie tyle strach co respekt przed tak nobliwymi utworami (o pardon – bajka to w końcu płeć piękna). Pojawia się tu wiele wyrazów i zwrotów archaicznych – ale myślę, że czytelnicy dadzą radę.


Ciekawie przedstawiają się ilustracje, które często różnią się koncepcją i stylem. Powód? Jest tu osiem bajek, a każda z nich ma swojego ilustratora wyłonionego w drodze konkursu. Efekt? Popatrzcie sami.


Konik polny i mrówka: Agnieszka Srokosz

Kruk i lis - Agnieszka Świętek

Żaba i żółw - Ada Birecka

Dąb i trzcina - Mateusz Piestrak

Żółw i zając - Paweł Mildner

Wilk i bocian - Monika Jaworowska - Duchlińska

Szczur i lew - Joanna Bartosik

Kogut i lis - Anna Chmielnik

Wiek 6+

Wydawnictwo Widnokrąg

 

piątek, 24 lipca 2015

Krowa Matylda przeziębiła się  i musi zostać w oborze. Z początku nawet jej się to podoba. Gdy przychodzi poprawa, troszkę symuluje chorobę, by przedłużyć sobie wygodny żywot. Tymczasem świat zewnętrzny korci ją swymi urokami. Ach, jakże Matylda chciałaby pobrykać. Właśnie decyduje się wyznać gospodyni, że jest zupełnie zdrowa, gdy okazuje się, że kobieta sama zachorowała. Matylda przyjmuje na siebie rolę pielęgniarki.

Kolejna, piąta część serii o przygodach Matyldy. Wprawdzie autor podszedł do tematu humorystycznie, bo gospodyni leczy krowę domowymi i zabawnymi metodami, jak: płukanie gardła czy zimne okłady na nogi, książka jednak uczy dbać o zwierzęta. Dużym plusem są tutaj ilustracje, które odzwierciedlają życie na wsi. Dzieci poznają wiejski domek i zagrodę. Mogą bawić się w znajdywanie szczegółów i opowiadanie ilustracji.

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina 

czwartek, 23 lipca 2015

Książka z bardzo osobistym tłem. O dzieciństwie, którego już nie ma. Miejscach – które są albo też już nie ma. Małych sklepikach, ulicach, grobach, brzuchalach, ludziach. W końcu – o zmianach, jakie następowały w powojennej stolicy. Joanna Papuzińska oprowadza nas po swojej Warszawie. Nie tej zacnej i wielkiej - znanej z przewodników i widokówek. Raczej takiej swojskiej, na której można spotkać sąsiada, gdzie można poczuć zapach gotującego się obiadu. Niezwykłej zwykłej Warszawy. Są tu miejsca, do których czasem trafia się przez przypadek, na które nie zwraca się uwagi w gonitwie do kolejnego pomnika, muzeum, zabytku. Mała ojczyzna, wciąż bliska i żywa we wspomnieniach – w której przewijają się najbliżsi i koleżanki, strach przed frontem, włóczęgi po niebezpiecznych miejscach, konfrontacja z komunistyczną propagandą i gustem architektonicznym, kiszonymi ogórkami i szklanymi czerwonymi lizakami.

Książka dla tych, którzy lubią wspomnienia. Również zachęta do tego, by zwiedzić tę inną Warszawę. Może ktoś z czytelników skusi się na literacki spacer?

Te wspomnieniową lekturę, podobnie jak i inne tej samej autorki wydane przez Literaturę, zilustrował Maciej Szymanowicz.

P.S. Miałam okazję (trudno nazwać to przyjemnością) zasmakować świata Papuzińskiej z Placu Konstytucji. Kiedy jako dziecko byłam na wycieczce w Warszawie, mieliśmy tzw. „czas wolny”. Ja zawędrowałam właśnie na Plac, z którego w pamięci utknęły dwie rzeczy: olbrzymie kandelabry („z takiego jednego to można by ze trzy mieszkania dla ludzi wybudować”) i sklepy z dziwnymi ekspedientkami, które nie cieszyły się na widok wchodzących dzieci. Ja z moim „kieszonkowym” zostałam też brutalnie potraktowana. Wystarczyła mina królowej za ladą, by stamtąd czmychnąć, gdzie pieprz rośnie. Po latach, kiedy szukałam biblioteki na Koszykowej zdziwiło mnie jej pocięcie na części. Nie doszukiwałam się powodów – a tu, o proszę.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

środa, 22 lipca 2015

Któż nie zna Dorotki, Tota, Szmaragdowego Grodu? A jeśli nie czytał o tym wszystkim, to pewnie słyszał, bądź widział, bowiem powieść L. Franka Bauma inspiruje reżyserów, muzyków od momentu jej wydania (1900). W każdym razie Czarnoksiężnik z Krainy Oz - jest pojęciem bardzo znanym - i to różnym pokoleniom.

Książka wydana niedawno przez Wydawnictwo Olesiejuk nie jest oryginalną powieścią Bauma, ale opowieścią na jej motywach. Tekst zdecydowanie krótszy, uproszczony. I choć jestem zdecydowanie zwolenniczką oryginałów, książkę Bauma chętnie przeczytałabym w towarzystwie prac włoskiej i wielokrotnie utytułowanej ilustratorki Manueli Adreani. Do tej pory jakoś nie miałam szczęścia do dobrych ilustracji tej powieści. Moja Dorotka - książkowa, zawsze miała twarz Judy Garland, z kultowej adaptacji filmowej z 1939.

Ta książkowa Dorotka bardzo mi się podoba. Ma w sobie wiele wdzięku, przekorę ale i mądrość, która jest cechą książkowej bohaterki. Podobnie jak towarzysze jej podróży: Strach na Wróble, Blaszany Drwal i Lew. Ilustracje są ogromne - niekiedy na jedną stronę, często na dwie. Dodam, że książka jest wielkiego formatu (235 mm x 305 mm).

Historia jest dobrze opisana. Nadaje się dla młodszych dzieci. Jeśli spodobałaby im się ta wersja, za jakiś czas spróbowałbym z oryginalną - dłuższą, z bardziej rozbudowanymi opisami i dialogami. Za to na pewno wzbogaciłabym czytanie o zaglądanie do ilustracji Adreani.

Adreani w oryginalny sposób przedstawiła krainę, w której znalazła się Dorotka. Potrafi budować nastrój grozy, tajemnicy, niebezpieczeństwa. Stworzyła świetne tło do różnych przygód. Dominują postacie - często duże, na pierwszym planie. Nie ma tu przesytu rekwizytów. Ilustratorka za to koncentruje się na przedstawionym obrazie, dbając o szczegóły: dotyczy to przede wszystkim strojów, mimiki twarzy. Trudno powiedzieć, czy Adreani wykorzystuje gotowe materiały, czy wszystko wychodzi spod jej ręki. W każdym razie - ta Dorotka ma szansę na zdobycie sympatii u najmłodszego czytelnika.

Wiek 5+

Wydawnictwo Olesiejuk

poniedziałek, 20 lipca 2015

Jakbycrodzicemjakimzawszechcialesbyc_AdeleFaberElaineMazlishimages_product219788380080645

Z koleżanką i siostrami, posiadającymi progeniturę, często powtarzamy, że za wychowanie dzieci – dobre i mądre - rodzice powinni dostawać medale. Nie srebrne czy złote, ale brylantowe. I największe z największych. Bo wychowanie – to sztuka i to w dodatku  baaardzo trudna. Jeśli ktoś twierdzi inaczej – gotowam z nim podyskutować:)

Autorki: Adele Faber i Elaine Mazlish są znane w Polsce wielu rodzicom za sprawą kultowej serii poradników wychowawczych: Jak mówić, żeby. … Żeby dzieci nas słuchały, i nastolatki również, by się chcieli uczyć, by rodzeństwo ze sobą nie rywalizowało, by rodzice dobrze czuli się w swojej roli. Najnowszy tytuł to lektura na dzisiejsze zabiegane czasy, podsumowanie dotychczasowych działań, wybór najważniejszych problemów, z jakimi spotykają się współcześni rodzice, w końcu – zachęta do tego, by sięgnąć po inne tytuły opisujące i rozwiązujące dany problem w szerszej perspektywie.

Mimo tego, że ta książka to wersja skrócona, myślę, że ma  szanse przekonać rodziców do rewizji swoich poglądów na wychowanie współczesnych dzieciaków i współczesnej młodzieży. Czytelnik czyta różne opisane przykłady, chcąc nie chcąc ciągle kręci się po swoim podwórku, przypomina sobie różne sceny z życia rodzinnego, weryfikuje swoje reakcje, innych dorosłych. Zastanawia się, czy podany magiczny przepis na sukces sprawdziłby się u niego w domu. Napisałam magiczny sposób – a  to nic innego jak zrozumienie uczuć dziecka. Niby proste, a jednak – wcale nie. Bo pochodzimy z różnych środowisk, zakładamy rodzinę z różnym bagażem doświadczeń życiowych, mamy swoje metody wychowawcze. Dopiero kiedy nadchodzi moment i reagujemy tak a nie inaczej, przychodzi refleksja: co robić, by było lepiej. Bym lepiej się poczuł w skórze rodzica. By nie być kalką swojej mamy czy ojca, którzy wychowywali inaczej niż ja. Myślę, że wiele przemyśleń związanych z tą książką ma bardzo osobisty charakter, każdy weźmie z niej tyle, ile będzie uważał za słuszne. Euforia, ale i sceptycyzm mogą towarzyszyć lekturze. Wypróbowanie metody oferowanej przez dwie trenerki z USA – nic nie kosztuje, a podane liczne przykłady udowadniają , że faktycznie w relacjach dorosłych z dziećmi mogą zacząć dziać się cuda.

W części pierwszej można przeczytać o uczuciach, włączaniu dzieci do pracy, alternatywie dla kar, chwaleniu pociech i o gniewie, który tak często towarzyszy obu stronom. Część druga to doświadczenia rodziców „z ulicy”. Przytoczono różne listy czytelników, w których zarysowano problem i sposób jego rozwiązania. Budujące przykłady, które można wykorzystywać zarówno w przypadku dzieci młodszych i starszych. Bo czyż nie lepiej uczyć się na cudzych błędach?

Do książki dołączono płytę, która pomoże w ćwiczeniu i utrwalaniu nowych metod.

Dużo tu o emocjach, uczuciach. Książka uczy dostrzegać drugiego człowieka. Kiedy czytałam ją, przypomniała mi się maksyma z „Przebudzenia”, której dosłownie w tej chwili nie powtórzę. Chodziło w niej m.in. o to, że nie powinniśmy czekać, aż ktoś się zmieni. Takie zmiany człowiek powinien zacząć od siebie. To chyba najważniejsza zaleta tej książki. Otwarcie na drugiego człowieka, jego uczucia, złe i dobre i dni. To wyzbycie się swojego egoizmu, który niekiedy nie każe wyciągnąć ręki do drugiego człowieka. Rady opisane przez obie autorki można stosować też w przypadku osób dorosłych. Ciekawe, jakie będziecie mieli wnioski;)

Wydawnictwo Media Rodzina

 

piątek, 17 lipca 2015

Wiadomo dzieci różne humory mają. Potrafią również nieźle się rozzłościć, nas rozzłościć, my potrafimy je rozzłościć - i tak w kółko Macieju. Dom, przedszkole, szkoła wariatów. Książka Petry Stamer - Brandt proponuje oryginalne gry i zabawy, które oswajają ze złością i pomagają ją rozładować. Na okładce czytamy: w przedszkolu, na świetlicy, w szkole. Ja oddam od siebie - na pewno również i w  domu.

Książka poprzedzona jest krótkim wstępem, w którym autorka podpowiada, jak radzić sobie ze złością. Kolejne blisko 100 stron to bank różnych pomysłów na złość mniejszą i większą, histerię i kłótnię. Każda gra/ zabawa jest opisana w taki sposób: wiek, liczba uczestników, czas trwania i pomoce.

Całość podzielono na rozdziały: W grupie łatwiej pokonać emocje, Rozładowanie złości i pokonanie lęku, Być pewnym siebie, Poznajemy swoje mocne strony i granice, których przekroczyć nie wolno, Wspólnie dążymy do celu, Rozwiązywanie konfliktów poprzez zabawę, Jak rozładować napięcie i nabrać nowych sił.

Autorka zwraca uwagę w trakcie prezentacji poszczególnych gier na istotne aspekty, jak: pomysły dzieci, różne materiały, które rozwijają kreatywność, fakt, że ... szaleństwo uspokaja dzieci, ruch zapewniający wewnętrzną harmonię i inne.

Każdy rozdział na końcu zawiera podsumowujące wnioski i dodatkowe przykłady. Całość przejrzyście i przystępnie opisana. Na pewno przyda się w każdym domu, bo przecież są i dobre i złe dni:)

Wydawnictwo Jedność

czwartek, 16 lipca 2015

Królewna Śnieżka to postać istniejąca w powszechnej świadomości. Sławę zdobyła dzięki wydaniu jej w formie pisemnej przez braci Grimm. Dawniej jako baśń ludowa, przekazywana była z pokolenia na pokolenie w przekazie ustnym. Przez długie lata inspirowała i nadal inspiruje reżyserów adaptacji filmowych, animacji. Pewnie nie ma potrzeby, by przypominać jej treść. Wystarczy rzucić hasła: Śnieżka, zła królowa, zaklęte lustereczko, myśliwy, krasnoludki, zatrute jabłko, książę. Jest mnóstwo wersji, jednak najbardziej znana jest ta oryginalna - pochodząca z Baśni dla dzieci i dla domu - autorstwa braci Grimm.

To na jej podstawie powstała ta książka. Znacznie rozbudowana o szczegóły i dialogi. Napisana współczesnym językiem, koncentruje się nie tylko na świecie zewnętrznym. Jest miejsce na wewnętrzne rozterki bohaterów, ich przemyślenia. A wszystko wzbogacone pracami włoskiej ilustratorki Manueli Adreani.

 

Bohaterów osadza w ciekawej, tajemniczej scenerii. Razem z tekstem współtworzy baśniowy klimat. Przygotowuje czytelnika do tego, co za chwilę nastąpi: przez pojawienie się czarnego wielkiego ptaka, chaszcze gęstego i nieprzyjaznego lasu. Eksperymentuje z różnymi wzorami i fakturami materiałów. Wprowadza mocniejsze akcenty stosując ostrzejszą barwę - wśród pasteli nagle uwagę przykuwa czerwień, która odbija się wyraźnie na tle sennych szarości i jasnej karnacji królewny.

Kolejna wersja znanej i popularnej baśni Grimmów. Co wolicie - oryginał czy eksperymenty z literaturą? Jeśli wybierzecie to pierwsze, warto czytać i równolegle cieszyć oko ilustracjami Adreani. Może dacie szansę dobrze opowiedzianej baśni - na nowo? Zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku ostatnie słowo chyba i tak będzie należało do adresata, czyli młodego czytelnika.

Wiek 5+

Wydawnictwo Olesiejuk

wtorek, 14 lipca 2015

Te książki musiały w końcu pojawić się w Poznaniu. Tutaj znajduje się siedziba wydawnictwa Media Rodzina, które wydało historyczną serię dla dzieci o początkach państwa polskiego. To zaledwie kilkanaście kilometrów od stolicy Wielkopolski: w okolicy Gniezna, gdzie legendarny Lech miał zobaczyć gniazdo białego orła. To przecież na wyspie Ostrów Lednicki znajdują się pozostałości grodu piastowskiego - z najlepiej zachowanym w Polsce palatium - pałacem z czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego.

Cztery książki przybliżają kulturę Piastów: Życie na dworze króla i Życie w grodzie, Czasy wojów i rycerzy oraz Jak budowano kościoły i pałace.

Tu powstała Polska - czyli kilka historycznych wielkopolskich miejscowości: Gniezno i Ostrów Lednicki, Trzemeszno, Łękno, Biskupin, Inowrocław, Kruszwica, Mogilno, Strzelno, Grzybowo, Giecz i Poznań.

 

W zeszłym roku podczas wakacji zrobiliśmy sobie wycieczkę rodzinną do Biskupina. Żałuję, że nie mieliśmy tej serii przy sobie - zwłaszcza tej części o życiu w grodzie. Jeśli wybieracie się do Biskupina albo podobnego miejsca, koniecznie zajrzyjcie do książki Jarosława Grygucia. Jak budowano grody, gdzie, czym zabudowywano wnętrza grodów, z czego składały się wały obronne, jak wyglądało życie w chacie, czym zajmowali się na co dzień nasi przodkowie, jak się ubierali, co jedli, w jaki sposób dbali o higienę, najpopularniejsi rzemieślnicy i handel. W końcu magia, która miała wyjaśniać to co obce i nieznane. Uprawy i łowiectwo oraz zbieractwo.


Na dworze króla: władca Mieszko I właśnie przyjmuje chrzest. Wraz z nim chrześcijanami stali się jego poddani. Jak sprawowano liturgię Mszy św., co wydarzyło się podczas Zjazdu Gnieźnieńskiego, jak wyglądały ówczesne biesiady i palatia - czyli kamienne pałace wznoszone w wielkich grodach, jak sprawowano władze, co działo się za drzwiami skryptorium, jak bito monety, jak wyglądała koronacja pierwszego króla Polski - Bolesława Chrobrego.


Jak budowano kościoły i pałace zdradzają tajemnice średniowiecznych budowli. Z czego budowano, kto budował, jakie style królowały w architekturze, jak wyglądały świątynie i budowle świeckie wewnątrz. Tę książkę zabrałbym ze sobą do katedry do Gniezna. Na jej przykładzie omówiono bazylikę romańską, słynne drzwi gnieźnieńskie i liczne przebudowy.


Czasy średniowiecza to okres różnych wojen i wojenek. Kto tworzył drużynę, jaką rolę pełnili poszczególni wojowie, skąd brano żelazo do produkcji broni, przegląd najpopularniejszego uzbrojenia z epoki, machin wojennych, omówienie wojny,

Książki zawierają sporą dawkę informacji, choć są one cieniutkie - mają po 23 strony. Jest tu dużo wyraźnych i rzetelnych ilustracji, które pomogą przyswoić sobie nie zawsze prosty tekst. Historia to nauka specyficzna i rządzi się swoimi prawami. Autor przekazuje konkretne informacje, posiłkując się niekiedy ciekawostkami. Nie wysila się absolutnie na humor, jak to ma miejsce w książkach z serii "Strrrraszna historia".

Obecnie, gdy w księgarniach pojawiają się przedruki literatury obcej, warto sięgnąć po książkę, która nie dotyka uniwersalnych tematów, ale dotyczy bezpośrednio naszego podwórka. Autor wszystko omawia na przykładach z naszej historii. Nie dotyczy to tylko i wyłącznie konkretnych osób czy wydarzeń. Jeśli opowiada o wojach średniowiecznych - to są to wojowie z ziemi wielkopolskiej. Gród - przykładem z Ostrowa Lednickiego. Style w architekturze - pokazane na przykładzie świątyni polskiej.

Seria ta stanowi ciekawe wprowadzenie do dziejów naszego państwa polskiego, może być ciekawym uzupełnieniem wiedzy szkolnej. Cena tych książek też jest na każdą kieszeń:)

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina 

 

poniedziałek, 13 lipca 2015

Czytamy sobie rodzinnie wieczorami "Templariusza". W pewnym momencie pojawia się tajemnicza bohaterka, której włosy pachną "drzewem sandałowym". Bardzo to zaintrygowało mojego młodszego syna (7).

Mikołaj:"Mamo, to ona pachniała ...paznokciami????"

środa, 08 lipca 2015

Najnowszy Findus to zaskoczenie. Jest inny od książek, które do tej pory ukazały się na polskim rynku, ma też dodatkowych autorów. Tutaj Nordquist –  zajął się wyłącznie sferą ilustracji. Za tekst odpowiedzialna jest para autorów: Eva Lena - Larsson i Kennert Danielsson.


Przypomnijmy: Findus to rezolutny kot, który pewnego dnia odmienił życie staruszka Pettsona. Od jakiegoś czasu  wiodą spokojne życie na szwedzkiej wsi, w charakterystycznym dla Północy drewnianym czerwonym domku z kurami i muklami. Przeżywają miłe i smutne chwile, najróżniejsze przygody. Najnowsza książka to propozycja spędzenia czasu z sympatyczną parą nie tylko na lekturze, ale również kreatywnie. Książka podzielona została na 12 rozdziałów -   tak jak rok i dwanaście miesięcy, a każdy z nich niesie ciekawą propozycję zagospodarowania wolnego czasu i uwolnienia się od nudy w zależności od danej pory roku i tego, co oferuje akurat natura bądź kalendarz.


W styczniu na przykład Findus robi  wieszak na ubrania z choinki, kwirlejkę z gałązki świerkowej, miotłę z gałęzi brzozy, widelec z jałowca i domek z patyczków od lodów. Chłopcom pewnie spodoba się majsterkowanie z Findusem. W tym miesiącu robi samochód, statek i światła uliczne.  Luty to miesiąc przesadzania rośli, farbowania białego tulipana i świetnego pomysłu na zwiększenie kolekcji roślin doniczkowych: mianowicie organizacja dnia wymieniania się roślinami. Findus sprawdza również, co jest potrzebne roślinom do życia. Marzec należy do nasion. Kot hoduje kiełki, robi skarpetkowego przyjaciela  z zielonymi włosami, obrazek i broszkę z fasoli i makaronu, wysiewa rośliny, które zakwitną latem. Razem z kotem dzieci zrobią naszyjnik z brązowych fasolek i żółtego groszku. Każdy kolejny miesiąc to nowe i zróżnicowane pomysły. 


Powstają ciekawe prace ręczne, które przyozdobią dziecięcy pokój, ścianę salonu albo burko rodziców. Każdy z pomysłów zawiera krótki opis potrzebnych materiałów i zasad wykonania krok po kroku. Książka jest bardzo kolorowa. Wszędzie Findusa pełno – przy zabawie i najróżniejszych pracach. Autorzy uczą dzieci szacunku do przyrody i ekologii. Zachęcają do wytwarzania samodzielnych zabawek i przeprowadzania prostych eksperymentów.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

wtorek, 07 lipca 2015

wkieszonceiwona

To co urzeka od pierwszej chwili – to niebywała prostota tej książki. Ilustracje bardzo minimalistyczne: kieszonki i … wystające tajemnice. Na pierwszy rzut oka chce się zawołać : oczywiście, że uszy królika. Od razu kojarzą się z wielkim kapeluszem magika, który skrywa milusińskiego białego futrzaka. I tu niespodzianka – bowiem możliwości odpowiedzi jest sporo. Jakże niezbadane i bezkresne są kieszenie dziecięce. O tym mogła przekonać się niejedna mama przetrząsająca kieszonki spodenek i sukienek milusińskich przed włożeniem ich do pralki. Karteczki, opakowania, kamień, grosik znaleziony na szczęście, klocek lego, zasuszony chrabąszcz, muszla ślimaka, sprężynka, ziarenka piasku, zwiędnięty kwiat, pestka po zjedzonej czereśni. Wszystkie ważne rzeczy, tak zwane: przydasie.

P7070425

Iwona Chmielewska znana jest z tego, że zmusza do poruszania nitek wyobraźni, wręcz do szukania własnych odpowiedzi, tworzenia książki według własnych wzorów. To nic, że za chwilę podpowiada gotowe rozwiązania. To, co dzieci wymyśliły, to ich. Bawią się w Zgaduj – zgadulę, czy kolejne dziecko – Jaś, Grześ, Ala, Krzyś cz Tosia mają w swoich kieszonkach coś do schrupania, coś co śpiewa, coś przydatnego, wesołego, drewnianego, pysznego, strasznego, coś co kica.   Każda strona to zagadka. I zanim nastąpi odpowiedź jest czas na podążenie własną drogą. A ile frajdy i śmiechu jest, gdy się odgadnie. Jakże cieszą absurdalne rozwiązania. Bo czy w małej kieszonce tak naprawdę zmieścić się może żaglówka, albo smutny clown? Tak, w zabawie, nierealnym świecie wszystko jest możliwe. Bo od czego ma się wyobraźnię?

Iwona Chmielewska w tej książce szyje i haftuje: piętnaście kieszonek i piętnaście zawartości. Stonowane kolory, na poszczególnych stronach kieszonka dziecięcego fartuszka, na kolejnej – jej zawartość wyszyta niebieską nitką. W kieszonce ma klimat starej książki. Okładkowe dzieci w fartuszkach – by się nie ubrudziły podczas jedzenia czy zabawy. Dziewczynki w sukienkach (nie w spodniach), chłopcy w krótkich spodenkach. W małych i wygodnych paputkach (nie w tenisówkach, czy butach sportowych). I fryzurki takie trochę niedzisiejsze – żadnych udziwnień i upiększeń na siłę. I imiona proste, tradycyjne. Piękny świat w swojej prostocie, w którym frajdę może sprawić tajemnica schowana w małym kawałku materiału – niekoniecznie droga zabawka albo gadżet. I bycie razem z innymi. Takie namacalne. Ale to urok tej książki, która mnie kojarzy się z dzieciństwem.

Na stronie Wydawnictwa można znaleźć również materiały dodatkowe, które można wykorzystać  w domu lub w przedszkolu.

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina 

poniedziałek, 06 lipca 2015

Kopciuszek Perraulta jakiego nie znacie. I to zarówno w sferze tekstu jak i ilustracji. Na nowo spolszczyła go poetka Zofia Beszczyńska. Na nowo zilustrował Roberto Innocenti. I to jak. Przeniósł biednego Kopciuszka w bliższe nam lata 20 poprzedniego wieku. Nie ma tu ładnej dziewuszki ubranej w długą suknię ułożonej na specjalnym stelażu. Nie ma wymyślnych fryzur, włosów upiętych w wysoki kok. Nie ma bufiastych rękawów i satynowych pantofelków na bardzo wysokim obcasie, i to tak ciasnych, że nóżka cierpiała (ponoć taka była moda - by stopa wydawała się maleńka). Jest za to prostota mody, którą znamy z filmów: Wielki Gatsby albo Chicago. Uwaga: nadchodzi Kopciuszek i szalone lata dwudzieste.


Trudno znaleźć chyba osobę, która nie zna baśni o Kopciuszku. Jej autor - francuski urzędnik pochodzący z bogatej arystokratycznej rodziny, żyjący w XVII wieku przeszedł do historii literatury jako ten, który spisał bajki, baśnie, powiastki, do tej pory istniejące tylko i wyłącznie w przekazie ustnym. Nowe tłumaczenie Zofii Beszczyńskiej zostało wprawdzie uwspółcześnione, niemniej nie brak w nim dawnej finezji tak wyraźnej w skrupulatnym doborze słów i składni. Dużym zaskoczeniem jest sfera ilustracji - z tego względu, że Innocenti osadził Kopciuszka w Londynie w latach 20-tych XX wieku.


Zarówno główna bohaterka, jej dwie przyrodnie siostry i inni bohaterowie – mniej lub bardziej ważni, noszą luźne niekrępujące ruchów  stroje (gdzież te talie osy znane z innych ilustracji). Panie – sukienki z obniżonym stanem, co powodowało, że taką sylwetkę określało się mianem litery H. Innocenti uchwycił delikatność tkanin, przybranych haftami, frędzlami. Na szyjach futrzaste kołnierze i długie sznury pereł. Również głowy bohaterów ukazują panujące wówczas trendy: krótkie fryzurki: na boba z grzywką, gładko zaczesane, ułożone w charakterystyczne loczki  albo fale. Do tego toczki lub woalki, opaski, pióra i różnego rodzaju ozdobne stroiki, kapelusze. W sukienkach pojawiają się gdzieniegdzie ukośne cięcia, które wprowadziła Francuzka Madeleine Vionnet. Są etole, cygaretki, wachlarze. Dopatrzyłam się nawet ... pończoch samonośnych. Panowie noszą sumiaste wąsiska, na głowach cylindry i meloniki. Gdzieniegdzie na czarnych butach pojawiają się specjalne białe nakładki. Dzieci biegają w  strojach marynarskich i "dorosłych" sukienkach i w kapeluszach w wersji "dla dzieci". Jeśli ktoś interesuje się modą – będzie ukontentowany.


Akcja uwspółcześnionego Kopciuszka rozgrywa się w Londynie. Domy są ładnie umeblowane i wyposażone w prąd i bieżącą wodę. Po ulicach mkną automobile. Gdzieniegdzie dopatrzeć można się stylu secesji, który królował pod koniec XIX wieku i na początku XX wieku. 

Taka wersja baśni zainteresuje na pewno i dzieci i dorosłych.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina 

sobota, 04 lipca 2015
piątek, 03 lipca 2015

Gratka dla miłośników historii - o naszych królach i władcach - dla dzieci. Spisane przez ulubionego autora książek dla dzieci (m.in. "O czym szumi las"). A wszystko ma swój początek w pewnym nieszczęściu szkolnym. Otóż Kuba złapał kilka jedynek z historii. Strasznie zasmuciło to rodziców i dziadka. Nic to, zakasali rękawy i zaangażowali się w pomaganie chłopakowi. Rezultat tego taki, że Kuba poprawił wszystkie złe oceny i stał się miłośnikiem historii. Największym znawcą tematu jest dziadek, choć swoje przysłowiowe trzy grosze wtrącają również mama i tata.

Książka podzielona jest na 32 rozdziały, z czego 30 poświęconych jest strickte naszym władcom. Zazwyczaj jednemu z nich, choć zdarzają się wyjątki. I przeważają mężczyźni - wiadomo - dlaczego - ale w gronie opisanych znalazły się również białogłowy.

Poszczególny tytuł nadaje krótki rys charakterystyczny dla danej postaci: na przykład: słysząc dwa nagie miecze nie sposób od razu nie pomyśleć o Jagielle. Uciekający pan młody to oczywiście Henryk Walezy.

Autor skupia się na różnych aspektach, nie idzie jednym torem. To wszystko zależy od postaci. Niekiedy opisuje dokładnie koligacje rodzinne, sytuację polityczno - społeczną, innym znów razem koncentruje się na jakimś szczególe z biografii i stara się wyjaśnić młodemu czytelnikowi dany wątek. Jest to historia - więc tematyka nie dla wszystkich. Nie brak tu tematów niewygodnych i odbierających apetyt: kastracja co niektórych panów, bądź torturowanie. Są wojny, walki, gwałty, knowania, małżeństwa polityczne na siłę, pogonie, ucieczki, bratobójcze spiski. Choć muszę to przyznać: autor stara się omawiać każdego władcę z humorem, chce pokazać, że nie jest to postać z pomnika i podręczników, ale człowiek z krwi i kości ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami.

Mikołaj Kamler nawiązał w swoich ilustracjach do słynnego pocztu królów Matejki. Jednak on sam ma też swoją własną receptę na zainteresowanie dzieci historią. Jego Jagiełło szczotkuje sobie plecy w wannie, atrakcyjny Kazimierz Wielki uśmiecha się do swoich wszystkich żon (taaak- było ich kilka:), a Jadwiga wali siekierą w drzwi na Wawelu. Lektura na pewno już dla miłośników historii, albo i dla tych, którym wydaje się, że historia jest nudna. Warto się przekonać, że jednak jest inaczej.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

czwartek, 02 lipca 2015

Przedstawiam książki dla najmłodszych dzieci - jak informuje wydawca na okładce - już od 3 miesiąca życia. Kółeczka i kropki - kolorowe, ćwiczą jeszcze niedoskonałe oczko niemowlaka. Uczą koncentracji, zaznajamiają z kolorami i kształtami. W ramach serii dostępne są jeszcze kwadraty. 

Wiek 3 miesiące +

Wydawnictwo Olesiejuk 

W ramach serii: Zwierzęta, Podróże, Osoby. Zestaw pierwszych książek dla najmłodszych - od 6 miesiąca życia. Tonacja - głównie kolory czerń i biel, z jakimś kontrastowym dodatkiem. Dzieci ćwiczą wzrok, koncentrują się na detalu. Na każdej stronie - napisany wyraz tego, co przedstawia dana ilustracja. Pierwsza nauka czytania, spotkanie z literami. Książki małego formatu, kartonowe. 

Wiek 6 miesięcy +

Wydawnictwo Olesiejuk

środa, 01 lipca 2015

Rzadko mam okazję zajrzeć do książki, która pochodzi z tak odległego zakątka świata. Wietnam - bo to o nim mowa - jest ojczyzną ilustratorki i autorki, której nazwisko i imię poznałam dopiero niedawno: Khoa Le. To dobry pomysł, by promować literaturę mniej znaną, ale równie wartościową. Ciekawym doświadczeniem jest to, by się móc przekonać, co na tak odległym rynku książki piszczy. Tutaj mała próba:)

Sześć książek obrazkowych dla najmłodszych, traktujących o rzeczach ważnych. Nie ma tutaj nadętego moralizowania, wygrażania palcem - są mądre historie, które przedstawiają doświadczenia innych dzieci. Na cudzych błędach czytelnicy uczą się właściwego postępowania, poznają świat, doświadczają porażki i zwycięstwa. Książki dużego formatu, z wielkimi kolorowymi ilustracjami. Niby tradycyjne, a jednak z nutą nowoczesnego.

Mały chłopiec chce wymóc na rodzicach, by ci kupili mu nową zabawkę. Zaczyna płakać - a to trwa i trwa. Chłopiec prawie tonie w morzu swoich łez.

I znów chłopiec, który za nic w świecie nie chce się uczesać. Pewnego dnia ptaki postanawiają na jego głowie uwić sobie gniazdo.

Troszkę zagmatwaliśmy się w plątaninie imion: Słońce i Księżyc, które w języku polskim są rodzaju nijakiego i męskiego. Ale szybko doszliśmy do ładu z tym nietypowym nazewnictwem - tutaj bowiem Słońce i Księżyc są dziewczynkami, które chcą się dowiedzieć, która z nich jest dla ludzi ważniejsza. Dzieci mogą na ich losach przekonać się, że to, czego przyroda baaardzo potrzebuje, to najzwyklejsza w świecie ....równowaga.

Pouczająca historia o księżniczce z chmur, która od czasu do czasu zlatuje w kierunku ziemi. To tłumaczy krótkie i przelotne deszcze. Ta opowieść nawiązuje do starych baśni, kiedy to ludzie tłumaczyli sobie świat po swojemu. Dziś takie zjawiska wyjaśnia nauka.

Tytuł jest kluczem do poetyki utworu, jak mawiał Arystoteles. Szymek nie chce się myć i kocha brud. Aż do czasu, gdy atakują go bakterie i chłopiec zaczyna się chorobliwie drapać. Na szczęście daje się namówić na kąpiel z pachnącym mydełkiem.

Miodunka tak bardzo oddaje się zabawie, że zapomina na głowę założyć kapelusz. I staje się nieszczęście. Oj, gdyby była posłuchała mamy... Oczywiście jest happyend:)

 

Bajki współczesne, które dotykają zwykłej szarej codzienności. Bo czy znacie chłopca, który zawsze chętnie się czesze, albo dziewczynkę lubiącą biegać w kapeluszu. A może dziecko, które zawsze chętnie myje ręce? Te historie mogły się zdarzyć zawsze i wszędzie. Ich bohaterowie przypominają nasze dzieci, ich kolegów z przedszkola, ulicy, podwórka. Dlatego też  te bajki mają szansę na duże zainteresowanie, bo dzieci najprawdopodobniej odnajdą w nich ... siebie:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Olesiejuk

Ciekawy, oryginalny pomysł na promocję księgarni:)