Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 30 lipca 2009
Warsztaty dla dzieci w Ogrodzie Mehoffera

Kiedy kilka lat temu odwiedziłam Kraków zachwyciłam się domem i ogrodem Józefa Mehoffera, malarza symbolisty z okresu Młodej Polski. To piękne miejsce udostępniono dzieciom. Muzeum Narodowe w Krakowie zaprasza od maja do września na sobotnie warsztaty dla dzieci w ogrodzie domu artysty przy ulicy Krupniczej 26. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

A dla tych, którzy nie mogą niestety ze swoimi pociechami uczestniczyć w tym przedsięwzięciu Dziwny Ogród – pasuje znakomicie do letniej aury za oknem.

 

Józef Mehoffer - Dziwny ogród (1903)

czwartek, 23 lipca 2009
Pettson i Findus - konkurs

Na stronie wydawnictwa znalazłam konkurs, w którym można wygrać właśnie tę lekturę. Zastanówcie się nad takim pytaniem:

Gdyby nasi bohaterowie mieszkali w Polsce, na pewno mieliby swoje polskie zwyczaje i powiedzonka. Zastanówcie się, jaka byłaby wówczas ulubiona polska piosenka Findusa. Odpowiedzi przysyłajcie na adres konkurs@mediarodzina.com.pl do 09 sierpnia 2009 r. W temacie wpiszcie - Piosenka Findusa. Wygrywa co trzeci e-mail.

 

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 20 lipca 2009
O dwunastu miesiącach - bajka słowacka / il. Paweł Pawlak

Czytałam wieki temu. Kiedy byłam mała. W jakimś zbiorze bajek. Może w Śpiewającej lipce, świetnym zbiorze bajek słowiańskich ? Stare, dobre i sprawdzone, w nowej szacie, ale o tym za chwilę. Cieszę się, że pojawiają się takie perełki, wyciągane z lamusa – bo w księgarniach całe mnóstwo bajek z Europy Zachodniej (czy ktoś jest w stanie zliczyć wersje i wydania Czerwonego Kapturka?). Gdy tymczasem zachwycamy się czymś, co w gruncie rzeczy nie nasze, a o swoim nie pamiętamy. Przecież Słowianie, nie gęsi, też swoje bajki mają. Może mi się dostanie od wyznawców teorii, że kultura nie zna granic, ale proszę mi wybaczyć – bardzo chętnie poczytam moim dzieciom o czartach ukrytych w starych wierzbach, o Biedzie, co to mieszkała na piecu, o Śmierci, młynarczykach, wodnikach siedzących na dnie stawu. Nawet, jeśli błędnie łączę tę bajkę ze wspomnianą Śpiewającą lipką, to i tak wielkie dzięki za Maruszkę.

Bajka słowacka O dwunastu miesiącach pełna jest magii i tajemnicy. Oto Maruszka mieszka z macochą i przybrana siostrą razem w domku u podnóża gór. Te dwie ostatnie to babiszony prawdziwe - okrutne, o kamiennym sercu. Co rusz wysyłają Maruszkę w góry - przykryte grubą śniegową pierzyną – a to po fiołki, a to po poziomki, to znów po jabłka. Dziewczę idzie odważnie w zimne góry i tam spotyka dwunastu mężczyzn, siedzących w wielkim kręgu. Domyślacie się pewnie, że to tytułowi bohaterowie. I ja się pewnie też domyślacie – zło zwycięży dobro, a sprawiedliwość weźmie górę nad niegodziwością. Bo jak to w bajkach zwykle bywa – wszystko kończy się dobrze i bajkowo. By dzieci mogły spać spokojnie. Do następnej bajki.

Książka jest bajecznie zilustrowana przez Pawła Pawlaka, naszego ulubionego rysunkowacza. Niech to zachęci miłośników ilustracji artysty z Wrocławia do sięgnięcia po coś nowego, mało znanego, ale niezwykle cennego i wartościowego. To bajka, którą czytam i ja z wieeeelką przyjemnością. Pachnie piernikami mojej babci Marianny i poziomkami, których szukałam na porośniętym zielem najróżniejszym starym  torowisku. Smak mojego dzieciństwa. Mniam.

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 19 lipca 2009
Czego uszy nie widzą - Agnieszka Tyszka

Występują :

- trzy siostry (Jak u Czechowa:)) - Bronzikówny – Michalina, zwana Misią, Karolina i Zuzia

- ich dziadek Melchior Bronzik

- pies o niezwykłym temperamencie – Pimpek – Uwaga! Drżyjcie właściciele piżam!

- mama – w delegacji

- tata, który woli być dalej niż bliżej. Gdzie? – tego nie wie nikt

- cała masa innych postaci o mniej lub bardziej dziwnych imionach, których obecność w tej opowieści jest wprost nieodzowna

 

Agnieszka Tyszka – autorka Kawy dla kota, Miłości bez konserwantów, M jak dżem po raz kolejny wkracza do świata nastolatków i robi to, po raz kolejny zresztą, z dużym wdziękiem. Pokazuje naszą polską rzeczywistość – dzieci pozostawione samym sobie, z tatą – rekinem biznesu, na odległość, mamą w wiecznej delegacji gdzieś na końcu świata. Zaczyna się szkoła, zaczynają się obowiązki. Do pomocy zjawia się dziadek Melchior, który tak naprawdę nie zna swoich wnuczek, a one jego. I tu zaczynają się problemy i wzajemne poznawanie. Dziadek – były urzędnik bankowy ma swój sposób, by trafić do dziewcząt. Zaczyna z nimi intelektualną grę w przysłowia. Czy się dogadają? Jaki koniec będą miały dylematy sercowe Misi i kim naprawdę okaże się nowa koleżanka w klasie – Carmen Wróbel. Czy rodzina znajdzie receptę na wspólne szczęście?

Autorka w swojej najnowszej książce dotyka bardzo aktualnych problemów, z jakimi borykają się współcześni rodzice i dzieci. Kariera czy dzieci, pogodzenie obowiązków, konflikt pokoleń, pierwsza miłość, szukanie swojego miejsca w klasie, nieśmiałość, separacja rodziców, dziecko niepełnosprawne, problemy w szkole. To tylko kilka wątków, z jakim spotkacie się w tej książce. Bardzo spodobało mi się, że Agnieszka Tyszka potrafi patrzeć na ten dziwny świat wokół nas z humorem, zaraża czytelnikiem swoim optymizmem, i każe wierzyć, ze jutro też jest dzień i też zaświeci słońce. Książka spodoba się młodym czytelniczkom ze starszych klas podstawówki i z gimnazjum.

Wiek 13 +

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 18 lipca 2009
Paddington w ogrodzie- Michael Bond / il. R.W. Alley

 

Co należy zrobić, by pewien niedźwiedź mniej psocił? Rozwiązanie jest całkiem proste: trzeba wydzielić mu kawałek ogrodu. I tak właśnie czynią państwo Brown, u których pomieszkuje miś imigrant, przybysz z mrocznych zakątków Peru. I jest to strzał w dziesiątkę, bo Paddington staje się bardzo zajętym misiem i robi wszystko, by jego ogród był wyjątkowy. Kupuje nawet książkę, której autor osiąga niesamowite efekty w ogrodzie - właściwie nie wstając z hamaka. Czy rzeczywistość jest tak prosta jak pisze autor wspomnianego poradnika? Miś przekonuje się, że uprawianie kawałka ziemi wymaga jednak zaangażowania i kreatywności.

Paddington to bardzo sympatyczny, troszkę gapkowaty, grubaśny miś; w kapeluszu skrywającym często kanapkę z marmoladą. Ma dobre maniery, poczucie humoru, jest grzeczny i ciągle wpada w tarapaty. Na szczęście historie o Paddingtonie kończą się zawsze happyendem – a dzieci dzięki niemu uczą się czegoś nowego. Paddington to moje dzieciństwo. Wówczas - czarno-białe książeczki i film animowany. Bardzo się cieszę, że moje maluchy mogą poznać teraz obrazkową wersję o Paddingtonie z ilustracjami R.W. Alley’a. Misiek przedstawiany w zwykłych codziennych scenach z życia codziennego bardzo szybko zdobył serce moich chłopaków. A mi pomógł odczarować Anglików, których oceniałam jako społeczeństwo bardzo zamknięte i niedostępne. A tutaj proszę – jaka niespodzianka. Miś - imigrant z Peru, ma się całkiem dobrze w mieszczańskiej rodzinie, ma wielu przyjaciół, dobrze czuje się na Wyspach. Postać kultowa – bez dwóch zdań!

 Wiek 3+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 14 lipca 2009
Nazywam się Muszelka - Holly Bourne/ il. Jan Marcin Szancer

Czy pamiętacie Muszelkę? Tę, którą Joasia znalazła w rybnym sklepie? Maleńką syrenkę o zielonych jak morze oczach? Przypomniały nam o niej blogowe wpisy. Znaleźliśmy ją na bibliotecznej półce – poklejoną taśmą, zaczytaną na śmierć, ratowaną prze panie bibliotekarki na wszelkie sposoby od grożącej rozsypki. Wydanie z 1975 roku. Ze wspaniałymi ilustracjami Jana Marcina Szancera. Może któreś wydawnictwo pokusiłoby się o wznowienie? Koniecznie przeczytajcie o przygodach Muszelki na lądzie, o tym jak się czuła wśród ludzi. Czy zostanie wśród nich, czy jednak tęsknota za domem będzie silniejsza od zawiązanych przyjaźni?

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 12 lipca 2009
To miasto nazywa się Rzym. Przewodnik dla dzieci ze wstępem do nauki języka włoskiego - Eliza Piotrowska

To książka dla wszystkich. I dla tych którzy właśnie pakują walizki na wakacje – kierunek Rzym. I dla tych, którzy siedzą w domu – by pomarzyć, powzdychać, ponarzekać, że nas tam nie ma. Od kilku dni tak sobie właśnie wzdychamy i wzdychamy. Eliza Piotrowska – autorka dwóch uroczych książeczek z naszej półeczki – Ciocia Jadzia i A ja nie pozwolę nudzić wam się w szkole zdobywa naszą sympatię po raz trzeci. Jej Przewodnik dla dzieci ze wstępem do nauki języka włoskiego to zabawna wyprawa na południe Europy. Autorka ma jak zwykle świetny kontakt z małym czytelnikiem – ciekawostki geograficzne, historyczne, słówka, daty, nazwiska, liczby same wchodzą do głowy. Książka niewielkiego formatu 120x164, 64 strony – a informacji dużo.  

Bardzo, bardzo dawno temu, za siedmioma lasami, za siedmioma wzgórzami i za jedną rzeka żyła sobie dobra wilczyca.

No, drodzy Rodzice, chyba nie zapomnieliście, że to właśnie wilczyca przyczyniła się do powstania Rzymu? Jeśli tak, to uważajcie, bo po tej lekturze pociechy nie raz Was zaskoczą. Ale przecież o to chodzi. Dzieci zwiedzają Rzym z ich rówieśnikami. Mali turyści pokazują miejsca warte uwagi (Watykan, Kaplicę Sykstyńską, Zamek Świętego Anioła, Schody Hiszpańskie, fontannę di Trevi, Panteon, Koloseum, Forum Romanum, Usta Prawdy, katakumby), pomniki (Romulusa i Romusa z wilczycą, rzeźby Berniniego nad Tybrem, 40-metrową Kolumnę Trajana), wspominają znanych ludzi (Jana Pawła II, królową Bonę). Podczas zwiedzania miasta zajadają się znanymi na całym świecie pysznymi lodami włoskimi i pizzą. Uwaga! Gdy chcecie pokazać Włochom, że coś Wam baaaardzo smakuje nie należy klepać się po brzuszku – nie zrozumieją. Włosi w takich wypadkach wiercą dziurę w policzku wskazującym palcem (!!!) Oczywiście nie może zabraknąć też informacji o ulubionej dyscyplinie sportowej mieszkańców Półwyspu Apenińskiego – piłce nożnej i drużynach Wiecznego Miasta – Romie i Lazio.  Na końcu książeczki znajduje się plan miasta z osobliwościami godnymi turystycznej uwagi i słowniczek włosko – polski z transkrypcją fonetyczną. Warto tu zajrzeć, choćby po to by się dowiedzieć, że włoskie bagno nie ma nic wspólnego tym polskim. I jak to zwykle w książeczkach Elizy Piotrowskiej bywa – dużo tu humoru, zabawnych ilustracji, są zagadki, sprawdzian z wiedzy w postaci krzyżówki. Nam po tej lekturze bardzo chce się tam pojechać. Może kiedyś… Kto wie… Przecież wszystkie drogi prowadzą do Rzymu…

Wiek 6+

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 09 lipca 2009
Stary szewc i krasnoludki - Bracia Grimm / il. Ewa Kozyra-Pawlak

Krasnoludki są na świecie. Przekonał się o tym pewien stary szewc, który był bardzo biedny i postanowił z ostatniego kawałka skóry uszyć parę butów. Przykroił w nocy skórę, położył się spać, a gdy rano chciał znów wziąć się do pracy, okazało się, że buty już gotowe. A jak pięknie wykonane. Co za misterna robota. Chyba domyślacie się, kto pomagał staruszkowi wyjść z biedy.

Książka ucieszy miłośników klasyki i ilustracji Ewy Kozyry – Pawlak. Czy pamiętacie Księżniczkę na ziarnku grochu w jej pełnym finezji wycinankowym wykonaniu? W bajce o krasnoludkach jest podobnie. Patchworki, z mnóstwem szczegółów, bajecznie kolorowe, z pomysłem. Wszystko starannie wykonane – robota misterna i kunsztowna, zupełnie jakby krasnoludki z bajki maczały w tym swoje maleńkie paluszki.  Knot w lampie, nici nawinięte na maleńkie szpulki, sznurowadła w bucikach, misterny wzorek ozdabiający brzeg szewcowej szlafmycy. A że świat jest tu inny od tego pałacowego z bajki o niewyspanym dziewczęciu – to i materiały inne, o innej fakturze. Kratki, szare płótno, paseczki, w ciemniejszej tonacji, grubsze tkaniny, bez poprzedniej lekkości i zwiewności – wszystko to oddaje klimat chędogiej i biednej chaty szewskiego mistrza.

Cieszy to, że w serii Mistrzowie Klasyki Dziecięcej wydawnictwo postanowiło wydać coś ze zbioru braci Grimm, i to w dodatku tak mało znaną baśń. Przyznaję, że wcześniej jej nie znaliśmy. Rzadko sięgamy po niemieckich klasyków. Może dlatego, że ostatnimi czasu tak często słychać słowa krytyki pod ich adresem, że mnóstwo tam scen okrutnych, nie dla dzieci. Tylko warto dodać, że kiedyś bajki i baśnie nie były przeznaczone tylko i wyłącznie dla maluchów. Na swój sposób miały tłumaczyć świat, rządzące w nim prawa - również dorosłym. A wśród ponad stu baśni znajdzie się wiele takich, które jak najbardziej nadają się dla małych uszek. My już pierwsze kroki poczyniliśmy. Stary szewc i krasnoludki zainspirowały nas do dalszych poszukiwań. Odkurzyłam nasze tomisko z baśniami Grimmów i wybieram tytuły. Jeśli zdarzy się coś mocniejszego, puszczam wodze fantazji i łagodzę tekst. W zapowiedziach wydawnictwa są kolejne baśnie – z ilustracjami czeskiego ilustratora Adolfa Borna. To mistrz nad mistrze, a książki z jego udziałem to prawdziwe delicje. W liczące prawie 200 lat teksty nowego ducha tchnęła Eliza Pieciul – Karmińska.

 

Do Szewca – dołączono płytę CD z baśnią w interpretacji Jerzego Stuhra.

 

Takie cudeńka uszyła Ewa Kozyra - Pawlak.

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina

wtorek, 07 lipca 2009
Owadzie opowieści - Jan Sienkiewicz / il. Aleksandra Krzanowska

Owadzie opowieści to swego rodzaju mikrokosmos, świat widziany oczami malutkich stworzonek, które szwendają się po świecie, czasem prawie niewidocznych, odganianych najczęściej przez nas ręką. Biedronka w końcu to biedronka. Pająk to tylko pająk. Osa to agresor, którego trzeba przegonić na cztery strony świata. Prawda? Tak myślą dorośli, którzy nie potrafią zatrzymać się na rzeczach małych, nie dostrzegają czarnych kropek na czerwonych skrzydełkach pani biedronkowej, pięknie utkanej delikatnej pajęczyny pokrytej kroplami rosy albo mieniących się w słońcu skrzydełek żuczka. Tymczasem młody autor poświecił braciszkom skrzydlatym siedem opowiadań. Z uporem małego dziecka śledzi ten świat, podgląda, podsłuchuje, obserwuje cierpliwie i snuje ciekawe opowieści. O biedronce, która nie słuchała mamy; polnym koniku, który miał poetycką duszę; żuczku Brzuchatku, który musiał odbyć daleką drogę, by w końcu odkryć powszechnie znaną prawdę, że najlepiej jest w domu; o dobrym pająku, który nie chciał krzywdzić małych żyjątek; o nartniku Zrzędzie, co to tylko narzekał i narzekał; osie uwielbiającej robić innym głupie kawały; w końcu – o małym pływaczku, który kochał robić to, co zakazane.  Gdy już wejdziemy do tego owadziego świata, bajecznie kolorowego dzięki pięknym akwarelom  Aleksandry Krzanowskiej, nie raz pewnie odnajdziemy w nim siebie. Bo te malutkie istotki to nasze odbicie – ich marzenia to nasze marzenia, a  troski to nasze troski. Owadzie opowieści to opowiadania z morałem. Każde czegoś uczy, coś tłumaczy. Autor uczynił bohaterami swojej książki żyjątka, które rzadko spotyka się w literaturze dziecięcej. Tyle napisano o biedronkach, pająkach. Tymczasem niektórzy mieszkańcy sienkiewiczowskich opowiadań – jak świetlik, nartnik, pływak żółtobrzeżek, już choćby ze względu na swoje nazwy i rzadkość występowania w literackim świecie, wzbudzają ciekawość małych czytelników, powodują zdziwienie w małych oczach i lawinę pytań. Czy nartnik jeździ na nartach. Świetlik??? A co to takiego? Bardzo udana książeczka.

Wielkie nazwisko przodków zobowiązuje. A gdy ma się w swoim drzewie genealogicznym taką sławę – jak Henryk Sienkiewicz – to jest to wyzwanie nie lada. Jan Sienkiewicz zaczął pracować na swoje nazwisko – debiut bardzo udany – dziad - noblista może być dumny. Z ciekawością będziemy śledzić kolejne poczynania młodego literata.

Niedawno odkryliśmy książki wydawnictwa Czerwony Konik. To mini oficyna, która powstała w 2008 roku. Wydała do tej pory trzy książeczki. Są one nietypowe i niezwykle oryginalne.

Inne książki Czerwonego Konika -

Mrówka wychodzi za mąż

Zimowe popołudnie

Wiek 5+

Wydawnictwo Czerwony Konik

piątek, 03 lipca 2009
Linnea w ogrodzie Moneta - Christina Bjork / il. Lena Anderson

Linnea – to dziewczynka o dziwnym imieniu, które pochodzi od łacińskiej nazwy kwiatu. Jest dzieckiem miasta, ale bardzo kocha przyrodę. Ma przyjaciela – jest nim emerytowany ogrodnik – pan Blomkvist, potrafiący pięknie opowiadać o kwiatach i pewnym francuskim malarzu impresjoniście, który bardzo często malował kwiaty, zwłaszcza nenufary. To właśnie Claud Monet jest obok Linnei i starego ogrodnika bohaterem  tej prześlicznej książki. Pewnego dnia Linnea i pan Blomkvist przyjeżdżają do Paryża, by zobaczyć obrazy mistrza i odwiedzić miejsca, w których przebywał i mieszkał ze swoją liczną rodziną. Dwójka przyjaciół wybiera stary hotel – Esmeralda, w pobliżu katedry Notre Dame. Spacerują po Paryżu, odwiedzają muzea i jadą do Giverny, gdzie stoi dom Moneta. Wszystko robi ogromne wrażenie na wrażliwej dziewczynce – płótna mistrza, nenufary – tak piękne w sierpniu, dom - zwłaszcza niebieska kuchnia, japoński mostek, ogród pełen kwiatów – dzwonki, len, naparstnica, ostróżeczka. Podróż ta na zawsze zostaje w pamięci małej turystki, miłośniczki kwiatów. I w naszej też. Bo oto mamy przed sobą książkę, jakich niewiele w naszych księgarniach. O sztuce – dla dzieci, z bardzo naturalnym tekstem, niewymuszonym, z historią opowiedzianą w taki sposób, że trudne okazuje się łatwe – zwłaszcza niektóre zwroty z dziedziny malarstwa. Christiana Björk napisała książkę dla dzieci, językiem dla nich zrozumiałym, z mnóstwem ważnych i ciekawych informacji o grodzie nad Sekwaną, życiu artysty, impresjonizmie, malarstwie Moneta, historii jego rodziny.  Książka barwna jak impresjonistyczne obrazy – ze zdjęciami Moneta i rodziny, reprodukcjami jego obrazów i ilustracjami Leny Anderson. Na końcu książki autorka umieściła wskazówki dotyczące miejsc związanych z malarzem, lektur pana Blomkvista do których warto zajrzeć,  kalendarium życia Moneta, drzewa genealogicznego rodziny i ściągę z wymową słówek francuskich, które pojawiają się w relacjach Linnei.

Autorka tekstu i ilustratorka odwiedziły opisywane miejsca, spotkały się z ludźmi, którzy mieli ogromną wiedzę na temat życia artysty, jego dzieł i impresjonizmu i  przyrody.

Linnea w ogrodzie Moneta łączy w sobie album o sztuce i przewodnik podróży. Książka, która zachwyci dzieci i dorosłych. Świetnie nadaje się na zajęcia ze sztuki w szkole podstawowej. Jestem pewna, że Linnea zachęci nasze pociechy do obcowania ze sztuką, do dalszych poszukiwań, a być może zaszczepi w nich miłość do malarstwa na długie, długie lata.

Nenufary Moneta (1917)

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

 
1 , 2