Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 30 czerwca 2016
Poczytaj mi mamo. Elementarz matematyczny - Beata Ostrowicka/ il. Katarzyna Kołodziej

Przez długie lata mojego dzieciństwa i jeszcze potem żyłam w przekonaniu, że matematyka to zło konieczne. Stało się to za sprawą kilku czynników, które teraz dyplomatycznie przemilczę. Kiedy trafiają w moje ręce takie książki jak ta, nabieram przekonania, że jest dobrze. Bo to tylko jeden z wielu przykładów wydawniczych matematyki dziecięcej. Ukazujących ją w zupełnie innym świetle. Może być ona fascynująca, intrygująca i  może być wszędzie. Można matematykę spotkać na spacerze, na zakupach, na rodzinnej wyprawie wakacyjnej.

„Elementarz matematyczny” podaje gotowe historyjki matematyczne dla najmłodszych, ale ja tak sobie myślę, że jednocześnie inspiruje rodziców do wyszukiwania nowych, swoich rodzinnych przykładów codzienności z matematyką. Po lekturze przygód piątki przyjaciół: Krzysia, Julka, Ady, Lenki i Antka nie straszne będą najmłodszym: pojęcia kalendarza, zbioru, pieniędzy, pór dnia, miesięcy, odejmowania, dodawania, dzielenia i mnożenia, przyborów geometrycznych, cyfr arabskich i rzymskich, godziny, jednostek długości, miary, objętości i wagi, planet. Dzieci oswoją się z figurami geometrycznymi, odczytywaniem temperatury, poznają ułamki. Na szczęście to nie suche przekazywanie wiedzy. Dzieci poznają matematykę w praktyce, w powiązaniu z codziennością: patrzą w niebo, jedzą ułamkową pizzę, pieką ciasto czekoladowe i odważają składniki, sprzątają pokój i przy okazji tworzą zbiory i podzbiory. Sceny z dnia powszedniego, w których niby mimochodem pojawiają się pojęcia i zadania matematyczne. Gdyby tak wprowadzić takie pojęcia jak np.: dekagramy, suma, różnica, doba, litr i ćwierć litra i wiele innych pojawiających się w tych krótkich historyjkach, wtedy na pewno dziecko będzie miało dobry matematyczny start w szkole.


Książka jest bajecznie kolorowa, z mnóstwem ilustracji. Co rusz można śledzić ulubionych bohaterów w matematycznych sytuacjach. Na pewno takie wydanie książki zachęca do oswajania matematyki na własną rękę. Tym bardziej, że duże litery zachęcają do tego, by ćwicząc matmę ćwiczyć jednocześnie czytanie.


Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia



środa, 29 czerwca 2016
Piwnice. Zagadki spod podłogi - Aleksandra Cieślak/ il. Dominika Czerniak

 

Przypomniała mi się piwnica mojej babci Marianny, do której schodziło się po opartej stromo o ścianę drabinie. Dlatego też znalezienie się tam i odkrywanie zakamarków i skarbów (m.in. ręcznie uszyte: czerwono-zielony konik i lalka szmacianka) były nie lada wyczynem. Trzeba było zdobyć się na odwagę, odsłonić kotarę z grubego i szorstkiego materiału (za którą na pewno czaił się D-U-C-H), pokonać lęk wysokości  i znaleźć w sobie zmagazynowane dziecięce siły, by zrównoważyć chybotliwą i marnej jakości drewnianą drabinę. Kiedy jednak poczuło się twardy grunt pod nogami, można było zacząć myszkowanie po kątkach i zakątkach, do których prowadziły kręte i ciemne korytarze i w których dziecięca wyobraźnia miała naprawdę pole do popisu.

Jedenaście pomieszczeń, które potwierdzają wymyślone właśnie przeze mnie zdanie: „Pokaż mi swoją piwnicę, a powiem ci, kim jesteś” ( a może ktoś wymyślił jej już przede mną?:)) Każda piwnica ma przecież swoje określone funkcje: przechowuje się w niej to, na co nie ma miejsca w mieszkaniu, co potrzebne w innych porach roku (ozdoby choinkowe) i wszystkie inne przydasie, których na pewno w przyszłości będziemy potrzebowali. Autorki zaglądają do jedenastu piwnic, opowiadają słowem i ilustracją, co się w nich znajduje. Na końcu zachęcają do odgadnięcia zagadki, kto jest ich właścicielem. Bo przecież inna jest zawartość piwnicy architekta, inna działkowca. Myślę, że najmłodsi nie będą mieli najmniejszego problemu z odpowiedzią. A gdyby pojawił się problem – odpowiedzi znajdziecie na końcu książki. A tutaj niespodzianka – pismo lustrzane. Nie ma tak łatwo – do przeczytania rozwiązania potrzebne lusterko, ale to przecież niezła frajda dla dzieci, prawda?

Oprócz zabawnych wierszyków – wyliczanek o tym, co w danej piwnicy znaleźć można, są też ilustracje pełne szczegółów i szczególików. Poszukajcie przedmiotów, o których mowa w tekstach. Książka na pewno uczy spostrzegawczości. Zachęca również do odkrywania „skarbów” w piwnicach, zapomnianych i niedocenianych przez dorosłych. A kto wie, może jakiś drobiazg, przypadkowo znaleziony w starej piwnicy, będzie początkiem doskonałej zabawy albo nawet wakacyjnej przygody?

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 

wtorek, 28 czerwca 2016
Do zobaczenia następnym razem - Rose Lagercrantz/ il. Eva Eriksson

Dunia i jej piękna przyjaźń z Fridą - po raz piąty. Przypomnijmy krótko: mama Duni nie żyje i dziewczynka wychowywana jest przez ojca. Dawniej Dunia miała w klasie przyjaciółkę od serca: Fridę, jednak tak się życie ułożyło, że dziewczynki z powodu przeprowadzki musiały się rozdzielić. Rozłąka na szczęście nie oznacza końca przyjaźni. Dziewczynki co rusz się spotykają i pielęgnują szczególną więź, która je łączy. Jak będzie tym razem?

Klasa Duni wybiera się na wycieczkę do skansenu. Pełno tu starych budowli, które zostały przeniesione do muzeum na wolnym powietrzu, by turyści mogli sami się przekonać, jak dawniej wyglądało życie codzienne. Jest szkoła ze starymi ławkami, jest uliczka z zabytkowymi domami. W skansenie są również zwierzęta. Przy małpach Dunia słyszy niemiłe słowa od dwóch klasowych koleżanek, które sprawiają jej ogromną przykrość. Dziewczynka gubi klasę, ale i spotyka … Fridę. Przyjaciółki na własną rękę, już we dwie, zwiedzają skansen.

Książka o Duni – jak zwykle porusza kilka ważnych tematów, które niekiedy niepokoją małych ludzi. To na pewno przyjaźń, ale i trudne relacje w klasie. Tym razem pojawia się temat nowej przyjaciółki taty – Wery. Dunia nie chce jej zaakceptować, wszystko co Wera robi, nie podoba się dziewczynce. Także przyjaźń na odległość to trudny temat. Ciężko żyć bez bliskiej przyjaciółki.

Również ta część o Duni niesie ze sobą wesołe ale i smutne momenty. Rose Lagercrantz jak zwykle szuka rozwiązania. Pojawia się ono w scenach klasowych i rodzinnych, w rozmowach bohaterów. Nie brak tu emocji: radości, smutku, złości, miłości. Ot, zwykła codzienność małej szwedzkiej dziewczynki, w której pewnie nie raz odnajdzie się i nasza polska czytelniczka. A jeśli nie - to jest to nadal lektura o pięknej i szczerej przyjaźni, którą po prostu warto naśladować.

Proste zdania, szeroka interlinia oraz duże litery na pewno ułatwią rozczytywanie się początkującym czytelnikom. Ja lubię bardzo ilustracje Evy Eriksson: czarno-białe, są jak fotografie dokumentujące codzienność Duni. Świetnie oddają rzeczywistość, są duże i wyraźne, jest ich tu całe mnóstwo – prawie na każdej rozkładówce. Dodają oczywiście stron – a przeczytać aż 144 strony – to wyczyn nie lada. Ciekawa tematyka, strony do czytelniczego „pożarcia” – sukces gwarantowany. I motywacja do kolejnych książkowych odkryć.

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

poniedziałek, 27 czerwca 2016
Zbaranieć można - Agnieszka Frączek/ il. Jola Richter-Magnuszewska

Agnieszka Frączek lubi zaskakiwać. Specjalista od niemieckiego, a tymczasem „zanurzyła się” w naszym rodzimym języku. Mało tego – co rusz przyłapuje nas na tym, że nie wiedzieliśmy, nie zdawaliśmy sobie sprawy. Bo kto by pomyślał, że w szukaniu nazw zwierząt ukrytych w innych wyrazach, może być aż tak ekscytującym zajęciem. Bo nagle okazuje się, że w języku potocznym aż roi się od najróżniejszych zwierzaków.

Jak pisze na początku sama Autorka, zwierzęta te znalazły się w słowach albo przez przypadek (mucha – dmuchać) albo w wyniku skojarzeń (chomik – ktoś coś chomikuje).

Dwadzieścia wierszy, które uwrażliwiają na język, zachęcają do jego obserwacji, zabawy w słowa. Z ciekawą puentą, z humorem. Pasują do nich oryginalne ilustracje Joli Richter-Magnuszewskiej. Artystki, która osiadła w Bieszczadach. Śmieszny jest jej dżentelmen, który nie chciał się „uświnić”, bąk, który „bąka”, krowa, która się „krowi”.

Wydawnictwo Literatura nie pierwszy już raz zwraca uwagę na uroki i tajemnice naszego języka. Kolejna, ładnie wydana książka, która skutecznie udowadnia, że Polacy nie gęsi, też swój język mają.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

 

 

 

 

piątek, 24 czerwca 2016
Kurczak Karolek - Nick Denchfield, Ant Parker

 

Kurczak Karolek ożywa na kartkach książki. Wystarczy lekko poruszyć papierem, a już podskakuje wesoło na swoich nóżkach, rusza malutkimi skrzydełkami, a nawet unosi się na chwilę w górę („Kurczak Karolek uczy się latać”), przeciąga się (w swój wypróbowany kurczakowy sposób) w swoim milutkim łóżeczku, zjada pyszne płatki na śniadanie, po czym maszeruje dzielnie do przedszkola („Kurczak Karolek idzie do przedszkola”).


Zabawne i kilkustronicowe historyjki o małym kurczaku oswajają najmłodszych z codziennością. Mały ptak pokonuje znane przedszkolakom trudności (ranne wstawanie, jedzenie śniadania – co dla niektórych jest mordęgą). Karolek uczy, że warto się wysilić, próbować, by w końcu osiągnąć sukces. Pozytywna i optymistyczna lektura. Duże litery zachęcają do pierwszych prób czytelniczych. Ruchome obrazki wzbogacają czytanie o aspekt zabawowy, a to w przypadku najmłodszych niezwykle ważne.


Wiek 1+

Wydawnictwo Olesiejuk

środa, 22 czerwca 2016
Cudowny jeleń. Baśnie węgierskie - Márta Gedeon/ il. Marianna Jagoda

Zawsze z dużą niecierpliwością czekam na kolejny tom cyklu: „Baśnie świata”. Na pewno niespodzianką są zawsze baśnie mało znane, tak jak w przypadku baśni węgierskich – bo przyznajmy, chyba niewielu z nas zna baśniowy kanon z kraju nad rzeką Dunaj. I to jest doskonała okazja, by poczuć klimat tamtych stron, zanurzyć się po uszy w tamtą kulturę.

Też macie coś takiego, że w czasie podróży do ciekawych miejsc zapoznajecie dzieci z baśniami i legendami związanymi z tym miejscem? Ostatni weekend spędziliśmy w Żmigrodzie i Dolinie Baryczy. Czytaliśmy po drodze o czartach, wiedźmach, pracowitych i przebiegłych chłopach. Kiedy dotarliśmy na miejsce, znaliśmy już małą cząstkę tego miejsca (a propos – Stawy Milickie to przepiękna rzecz). Nie wyobrażam sobie – jechać na Węgry i nie przeczytać tej książki. A jeśli komuś nie jest dane udać się tam w tym roku, można w ramach wakacyjnych podróży przenieść się tam za sprawą baśni, legend i .... wyobraźni.


Zarówno tu, jak i w innych baśniach, dobro walczy skutecznie ze złem, występują waleczni i honorowi bohaterowie, piękne i dumne księżniczki, gadające zwierzęta; zwyciężają sprawiedliwość i prawda, źli zostają natomiast surowo ukarani. Wszystko jest albo czarne albo białe. Bez zwodniczej szarości, która mogłaby namieszać w małych główkach. Co ciekawe bohaterami kilku baśni są postacie historyczne i legendarne. W „Mieczu Boga” spotkacie wodza Hunów - Atyllę. Tytułowy cudowny jeleń jest dla Madziarów tym, czym biały orzeł dla Lecha z legendy o „Lechu, Czechu i Rusie”. Kolejnym bohaterem jest Władysław I Święty, który pokonał Kumanów. Albo Gyorgy Szondi – bohater walczący dzielnie przeciwko Turkom. Choć na pewno więcej tu baśniowych bohaterów i elementów, co tworzy swoisty i niepowtarzalny klimat. Przenoszą one czytelnika w nieznane miejsca historyczne i geograficzne, przybliżają obcą kulturę i tradycje. Stąd to cenna pozycja dla miłośników baśni jak i wakacjuszy, których celem są Węgry. Większość baśni zaczyna się od: „Dawno, dawno temu…”, „Był sobie…” albo „Pewnego razu…” – czyli tradycyjny początek, który zapowiada również tradycyjne zakończenie, zwycięstwo dobra nad złem i pewną naukę moralną. 


Kiedy pierwszy raz przeglądałam książkę (najpierw pobieżnie, jeszcze bez lektury poszczególnych baśni) przypomniałam sobie, co powiedziała mi moja koleżanka, nauczycielka, której szkoła ma przyjazne kontakty ze szkołą na Węgrzech. Kilka razy była w kraju Madziarów i za każdym razem fascynowało ją to, że młodzi ludzie z bardzo wielkim zaangażowaniem podchodzą do tradycji, kultury i folkloru. Ponoć zaszczytem jest członkostwo w zespole ludowym. Chętnie noszą stroje ludowe, chętnie umieszczają motywy ludowe na modnych częściach garderoby. Potwierdzają to zarówno ilustracje Marianny Jagody jak i Posłowie Márty Gedeon. Nic to, książka pojawiła się w domu, zrobiłam sobie kubek mojej ulubionej kawy z mlekiem i przepadłam w tym „Jagodowym” świecie – fantastycznie oddanym za pomocą barw i motywów. Same ilustracje „opowiadają” swoje historie. Pokazują, jak baśnie są głęboko zakorzenione w ludowości, przyrodzie, świecie zwierząt i roślin, historii. Przepiękne są motywy haftów, ornamentów, kolorystyka – soczysta i bardzo energetyzująca.


Tematyka jakże różnorodna: królowie, królewny, diabły, pasterze, krasnale, biedacy z gminu i wielcy panowie. Co mnie szczególnie się spodobało, to mnogość obcych motywów, niespotykanych dotąd. Bo w baśni musi być tajemnica zakończenia, pewna nieprzewidywalność – dzięki temu są ciekawsze i atrakcyjniejsze. I mimo tego, że wiadomo, że dobro będzie górą, to jednak droga do tego zwycięstwa, często wyboista i nieznana, czyni ten świat bardziej urokliwym i fascynującym. I te baśnie właśnie takie są.

Wiek 7+

Wydawnictwo Media Rodzina

 

wtorek, 21 czerwca 2016
Lewandowski. Wygrane marzenia - Dariusz Tuzimek

„Dlaczego nie daliście mi na imię ROBERT?” – zapytał niedawno mój 8-letni syn – z wyraźną pretensją w głosie. No tak, w chwili obecnej każdy chłopiec w Polsce chciałby być jak Robert. Euro trwa w najlepsze, Polska radzi sobie dobrze (trzymamy kciuki za dziś!). Tymczasem niedawno ukazała się kolejna część udanej serii piłkarskiej dla dzieci, wydanej przez Egmont. Na okładce najnowszej książki – król Robert i jego wygrane marzenia. Biografia chłopaka z maleńkiego Leszna k. Warszawy.

Znamy tę miejscowość, bo swego czasu koleje życia rzuciły nas do podwarszawskiej miejscowości. Spacerowaliśmy z małym Tomkiem koło boiska klubu Partyzant Leszno. I gdybyśmy w Lesznie zostali, pewnie teraz z naszymi dobrymi znajomymi bralibyśmy chętnie udział we wszystkich akcjach organizowanych przez miłośników Roberta Lewandowskiego: jak choćby w ostatnim „Biegu dla Lewego” (ulicami Leszna w kształcie napisu LEWY – naprawdę wspaniała inicjatywa).


Biografia, która obejmuje najmłodsze lata, nastoletnie błąkanie się po klubach, w końcu kariera już ligowego piłkarza polskich i zagranicznych klubów oraz reprezentacji Polski. Książka przeznacza dla dzieci, ale i dorosły przeczyta z dużą przyjemnością. Mnóstwo ciekawostek i rzetelnych informacji: z życia rodzinnego, szkolnego, sportowego, osobistego. W tle ciekawe miejsca w Polsce i na świecie, ludzie: trenerzy, koledzy, znajomi, rodzina. Dla dzieci doskonała nauka … sukcesu ale i pokory. Historia ciężkiej pracy, poświęcenie wszystkich sił dla realizacji celu (też rezygnacja ze słodyczy).

Jeśli chcesz osiągnąć coś – musisz najpierw popracować. Niekiedy jest z górki, ale i pod górkę. Autor opisuje ciężkie momenty w karierze piłkarz – kiedy to na przykład w następstwie kontuzji został odsunięty w Legii na bok. Niejeden by się załamała. Dla Lewandowskiego był to bodziec, by dać z siebie jeszcze więcej.


Niepozorny, szczupły chłopak – często najmniejszy i nie wyróżniający się tężyzną fizyczną zawodnik – jednocześnie brylant, który udowodnił, że marzenia naprawdę się spełniają.


W książce znajdziecie kolaże ze zdjęć, również z prywatnego archiwum, ze śmiesznymi komentarzami w dymkach komiksowych.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont

piątek, 17 czerwca 2016
Zaśnij ze mną - Vincent Bourgeau & Cedric Ramadier

Dzieci lubią pewien porządek dnia. Pewnie o tym same nie wiedzą, ale ich rodzice – którzy ten porządek ustalają,  zdają sobie sprawę, że gdy wszystko idzie swoim torem – lepiej się życie (i dziecka i rodzica) układa. Ważne jest to zwłaszcza wieczorem, kiedy dziecko kładzie się do snu i potrzebuje swoich codziennych porządeczków. Celebracja wieczoru: mycie zębów, siusiu, bajka na dobranoc, ukochany kocyk, ukochana kołysanka, przytulas od mamy i taty, w końcu buziak na dobry sen. Wszystko odhaczone – od razu przylatują dobre sny a zasypianie należy do przyjemnych czynności.


Bardzo ciepła i przyjemna książka o utulaniu do snu książeczki. Trzeba ją zapytać o zęby i siusiu, przytulić, dać buziaka, przykryć kocykiem. W niebieskim kolorze, który uspokaja, z oszczędnymi ilustracjami, które wyciszają a nie rozbudzają ciekawości świata. Świetnie i z wyczuciem przygotowują malucha do snu. Wyjątkowo grube kartonowe kartki dla początkujących czytelników pomogą usnąć najmłodszym dzieciom przez długi długi czas.


Wiek 0+

Wydawnictwo Babaryba

środa, 15 czerwca 2016
Tru - Barbara Kosmowska / il. Emilia Dziubak

Mimo że książka cieniutka, porusza mnóstwo aktualnych tematów, a pod postacią zajęcy kryje się niejeden ludzki typ – i w pozytywnym i negatywnym tego słowa znaczeniu. 

Tru mieszka razem z mamą i dwójką rodzeństwa: bratem i siostrą w lesie. Był kiedyś i tato, ale nagle zniknął z życia zajęczej rodziny. Tru tak naprawdę nazywa się Truś Ryszard, ale zmienił imię na Tru, bo pierwotna wersja mu się nie podobała. Świat zajęcy podzielony jest na lepszy i gorszy, bogatszy i biedniejszy. Zwykłe szaraki żyją skromnie, jedzą proste potrawy, nie mają drogich zabawek i gadżetów. Natomiast Kolorowi mają wszystko, czego tylko dusza zapragnie. 

Tru jest bacznym obserwatorem życia - do tego jest wynalazcą. Robi dużo dla innych, by ułatwić i umilić im życie. Jego techniczne cudeńka pełnią ogromną rolę: sprawiają, że różnice między bogatymi i biednymi zacierają się. Ci pierwsi zauważają, że pieniądze to nie wszystko, że można równie dobrze bawić się zabawkami zrobionymi w warsztacie, że przyjaźń nie zna granic i podziałów. Książka w znakomity sposób porusza problem tolerancji, podziałów społecznych, wykluczenia, grup defaworyzowanych i ... emancypacji kobiet. Polubiłam mamę Tru za jej zaangażowanie społeczne, udział w manifestacjach, jej feministyczne hasła. Za to, że jest, choć często jej nie ma - bo trudno jej wyżywić rodzinę, a gdy do tego dochodzi jeszcze walka o innych - to już na pewno łatwo nie jest. Na szczęście kochający syn Tru pomoże nie raz. 

„Tru” pojechał z nami na rodzinny wyjazd. Dzięki niemu fajnie minęła nam podróż tam i z powrotem. Dobrze, że ją dawkowaliśmy po trochu: a więc czytanie, potem podziwianie krajobrazów za oknem i znów czytanie. Tak mogliśmy nacieszyć się lekturą po trochu. „Szkoda, że nie ma ciągu dalszego” – takie krótkie podsłuchane podsumowanie 8-latka jest chyba najlepszą rekomendacja książki Barbary Kosmowskiej, którą do tej pory znałam z poważniejszych lektur. Jeśli pana Barbara podczytuje recenzję – taka prośba od rodziny "eL" – jest zapotrzebowanie na kolejne wynalazki Tru.


 

Zachwyciły mnie ilustracje Emilii Dziubak - bardzo zaangażowane, pracochłonne. Dużo uwagi ilustratorka poświęciła kwestii tła. Leśne pejzaże, wyposażenie warsztatu Tru, gdzie tak pięknie widać grę światła. A zimowa okładka - delicja:))

Piękna książka dla całej rodziny. 

P.S. Dziś, kiedy bladym świtem szykowałam się do pracy, przez okno zobaczyłam, jak przemyka po mojej ulicy śliczny szarak. Hasał sobie jak gdyby nigdy nic. Oczywiście od razu pomyślałam: Tru:) 

Wiek 7+

Wydawnictwo Media Rodzina

wtorek, 14 czerwca 2016
O.G.R.Ó.D. Olśniewające Grządki i Rabatki Ówczesne i Dzisiejsze - Ewa Kołaczyńska, il. Adam Wójcicki

Ogród jest u nas na topie. Jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami kawałka ziemi, który od kilku lat sukcesywnie obsadzamy, a w tym roku nawet robimy małą ogrodową rewolucję. Stąd łatwo nam docenić zawartość książki o ogrodach: ogrom pracy, jaki został włożony w ich projekt, wykonanie i pielęgnację. Bo ogród nigdy się nie kończy. On trwa i ciągle się zmienia. A stare chińskie przysłowie mówi: jeśli chcesz być szczęśliwy przez całe życie – załóż ogród.


42 ogrody. W różnych miejscach na mapie, o różnym typie urody. Co mnie cieszy – znamy przykład z Polski. Kilka lat temu odpoczywaliśmy na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie. Piękny ogród z ciekawymi roślinami i rozwiązaniami architektonicznymi, z możliwością podglądania studentów z budynku.


Książka została wydana w ramach kultowej serii zapoczątkowanej przez  D.O.M.E.K (również: M.O.D.A, S.Z.T.U.K.A., D.E.S.I.G.N.) – kwadratowy format, ciekawe rozwiązania graficzne, teksty pełne rzeczowych informacji i ciekawostek. Myślę, że jeśli ktoś jest posiadaczem choć jednej części, trudno mu się oprzeć kolejnym. A O.G.R.Ó.D. jest naprawdę grzechu warty.


W ogrodach oczywiście jest zielono. Ale nie tylko, bowiem okazuje się, że na klimat ogrodu składają się nie tylko rośliny: drzewa, krzewy, kwiaty. To również miejsce, ukształtowanie terenu, rozwiązania architektoniczne, tzw. mała architektura. Jak ja lubię takie niespodzianki jak ławki, albo dróżki, które na pierwszy rzut oka na takie nie wyglądają. Ogrody, w których nic nie jest oczywiste, w których za zakrętem czai się niespodzianka. Projektanci nie boją się ostrych kolorów, dziwacznych kształtów. Potrafią założyć ogród na dachu, na pionowej ścianie. Nie boją się wyzwań, bo czyż nie są wyzwaniem ogród mobilny i trujący albo latający? Zachwyca oczywiście klasyczny ogród królewski zamku w Wersalu, zachwyca kwietny tunel w Japonii. Autorka wybrała ogrody, które tak bardzo różnią się od siebie. Trudno znaleźć w tej książce drugi przykład podobny do siebie. Kto wie, może ktoś z czytelników znajdzie inspirację dla swojego kawałka ziemi? A może – z braku posiadania własnego ogrodu, założy z dziećmi jego miniaturkę – w donicy, na parapecie okna albo balkonie.


Jako miłośniczka i posiadaczka ogrodu przyznaję: uwielbiam nowoczesne rozwiązania. Z podziwem śledzę pomysły futurystyczne, w których panuje niekiedy misz – masz: roślin, tworzyw sztucznych, metalu i drewna. Jednak ja u siebie mam ogród klasyczny: z różami, hortensjami, regularnymi ścieżkami. Lubię wyrywać zielsko, więc nie mam żadnej maty na chwasty. A kiedy znajoma powiedziała mi, że ziemia ponoć zawiera jakieś substancje, które relaksują i rozładowują stres – z jeszcze większą przyjemnością nurkuję w gąszcz zieleni. Nic tak nie cieszy oka i ducha jak weekendowa poranna kawa na tarasie z widokiem na kwitnący ogród. Do tego oczywiście wyśmienita lektura na dzień dobry. Jest środa, a ja się już nie mogę doczekać.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 
1 , 2