Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
wtorek, 28 czerwca 2011
Tupcio Chrupcio. Dbam o zęby

Tekst polski: Eliza Piotrowska

Tekst: Anna Casalis

Ilustracje: Marco Campanella

Takich książek nigdy dosyć w domowej biblioteczce. Oswajają trudne doświadczenie, jakim jest wizyta u dentysty, poruszają ważny temat mycia zębów i zdrowego odżywiania.

Tupcio Chrupcio nie zawsze dba o higienę jamy ustnej tak jak powinien. Powiedzmy sobie szczerze – czasem nawet oszukuje rodziców. Wizyta u dentysty uświadamia mu, że mycie zębów to ważny element dnia codziennego. Kiedy zapał trochę słabnie, odwiedza go przyjaciel Borys – borsuk, który w ogóle nie myje zębów. Jeszcze na dodatek wyśmiewa naszego Tupcia Chrupcia. Nocna uczta, z udziałem słodyczy, kończy się olbrzymim bólem zęba i nauczką dla obydwóch chłopaków.

Dzieci mogą się przekonać na borsukowej skórze, że jest działanie – jest konsekwencja. Moje bardzo przeżyły ból zęba Borysa. Aż chwyciły się za swoje buzie, jakby ten odruch mógł pomóc zbolałemu zwierzątku. Nocna impreza i namawianie do niewłaściwego zachowania to też dobry moment, by z dzieckiem poćwiczyć umiejętność odmawiania. Jeśli nie jesteś do końca przekonany, czy wziąłbyś w tym udział? Tutaj:  w imprezie ze słodkościami.

Bardzo podobało mi się przedstawienie pana dentysty – a to bardzo ważne – przesympatyczny jegomość, miły, z dobrym słowem i radą, bez nadętego moralizowania typu – myj zęby bo jak nie to….

Jako dodatek na okładce widnieje pomoc dla rodziców: jak rozmawiać z dzieckiem na temat tego, co właśnie usłyszały. Sympatyczna książka, z fajnymi bohaterami, z wyraźnym wątkiem edukacyjnym. Tupcio Chrupcio ma swoich oddanych wielbicieli wśród najmłodszych czytelników – i to jak najbardziej zasłużenie.

 

Wiek 3+

Wydawnictwo Wilga



piątek, 24 czerwca 2011
Iv i Finetta - Natalia Gałczyńska/ il. Józef Wilkoń

W bibliotece wygrzebuję cenne starocie, których teraz na próżno szukać na półkach księgarskich.  Zobaczyć miny chłopaków, gdy czytaliśmy o Ivie i Finetcie. Zasłuchani, ciekawi co się wydarzy na kolejnej stronie. Jest syn królewicz – najmłodszy i oczywiście ponoć najmniej rozgarnięty, jest obca kraina, a w niej potwór i piękna cyganka – Finetta. Jest mrożąca krew w żyłach walka o życie i ucieczka z wyspy, jest powrót syna królewskiego do domu i …zapomnienie, które podniosło poziom dziecięcej adrenaliny. Do tego mnóstwo ilustracji mistrza nad mistrzami – Józefa Wilkonia. Pięknie napisana baśń przez Natalię Gałczyńską.

Wiek 5+




niedziela, 19 czerwca 2011
Dłoń - Michał Dąbrowski

Książkę przeczytałam jakiś czas temu, a ciągle siedzi mi w głowie. Tak dzieje się tylko z dobrymi książkami. Zresztą w swej opinii nie jestem odosobniona. Dłoń Michała Dąbrowskiego została w tym roku Najlepszą książką na wiosnę wortalu granice.pl.

 

Historia opowiadana jest dwutorowo. Przez chłopaka, który urodził się bez dłoni. Równolegle swoją narrację prowadzi… brakująca dłoń (tekst kursywą). Chłopiec nie pamięta swoich narodzin, ale wyobraża sobie przerażenie pielęgniarki, rodziców. A dłoń wspomina nerwowe chwile przed tym, zanim świat się dowiedział, że … jej nie ma. Jak się wierciła, wierzgała, kiełkowała. Jak oślepił ją błysk światła. (…) i już. Jesteśmy oboje na zewnątrz.  Bo mimo, że prawej dłoni namacalnie nie było, ona … była. Brzmi dziwnie, prawda? Była w myślach, rozmowach chłopaka, jego rodziców, znajomych. W końcu była też obok. Obserwatorka, uczestniczka życia – niewidzialna część życia – która wiedziała często to, o czym nie miał pojęcia jej właściciel. Głupio brzmi – właściciel dłoni. Chłopak sięga wspomnieniami do najmłodszych lat. Do przedszkola, kiedy dzieci uświadomiły mu, że w pewnym sensie jest inny.  Gdzie był jeszcze traktowany normalnie. Oczywiście brak dłoni rodził pytania rówieśników, ale chłopak był za mały, by się bać, przestraszyć. Szybko zapominał o ciekawskich spojrzeniach. Potem były wakacje. Pamiętne wakacje i zdarzenia na plaży, które zostało na dugo w pamięci. Pierwszy wstręt w oczach innych. Taki nieukrywany, wcale nie dyskretny. Oczywisty, wyraźny i jednoznaczny. Pojawiła się nadzieja, że może ta brakująca dłoń kiedyś urośnie. Pierwszy wstyd i chowanie brakującej dłoni. Najpierw w piasek, potem w rękawie długiej koszuli. Szkoła, pierwsza miłość, nadopiekuńczość mamy, dobre rady wścibskich znajomych. Po fazie obojętności, nadchodzi czas, w której zaczynają górować kompleksy, rozczarowanie, strach. Jak dalej żyć. Dlaczego ja? Wielki mur, który dzieli chłopca od innych. Sprzeczne uczucia – z jednej strony niechęć do samego siebie, z drugiej – duma. Że sobie poradzi sam, że ma wszystkich i wszystko w nosie. Protezę, dobre rady, których słucha jednym uchem, a wypuszcza drugim.

Bardzo podobała mi się narracja Dłoni. Narrator wszechobecny, wszechwiedzący. Rozumie i widzi więcej niż główny bohater. Wścibska, pretensjonalna, ambitna, przenikliwa do bólu i inteligentna. Dopowiada to, czego unika główny bohater. Od samego początku wstyd nazywa wstydem, strach – strachem, gniew – gniewem, wścibstwo – wścibstwem. Nie ma dla niej tematów tabu.

Dłoń to nie tylko powieść o samoakceptacji. To też obraz nas samych. Bo mimo, że autor pisze o sobie, swoim doświadczeniu, my również jesteśmy bohaterami tej powieści. Refleksję pozostawiam już czytelnikowi. Może niejeden odnajdzie się na kartach tej książki.

Świetna proza, świetny debiut. Książka, po lekturze której trudno wrócić do świata rzeczywistego. Autor ponoć pracuje nad kolejną książką. Ciekawa jestem, co to będzie…

 

 

Wiek 14+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia



sobota, 18 czerwca 2011
Agnieszka Osiecka dzieciom

Niewiarygodne historie. W baśniowym klimacie, ale nie baśnie, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni i przyzwyczajone są nasze dzieci. Poplątanie rzeczywistości ze światem fantazji. Agnieszka Osiecka – znana jako poetka, autorka tekstów lirycznych, piosenek, jawi się po raz kolejny jako osoba o niesamowitej wyobraźni, umiejąca z prostych słów zrobić coś tak oryginalnego, nietuzinkowego. Teksty dla dzieci, do tej pory rozproszone, porozrzucane po świecie, trochę nieuporządkowane, teraz zebrane  w jednym tomie, w tak wielkiej dawce, potwierdzają olbrzymi talent, wrażliwość na otaczający świat, potrzeby dziecka. To w końcu też wielki ukłon w stronę małego człowieka. Jej historie nie są słodkimi bajeczkami, choć i w nich również różowy kolor się pojawia:))) Autorka w swojej zabawie słowem zachęca do poznania miejsc, o jakich naszym dzieciom się nie śniło, poznania ludzi i istot, o których nigdy nie słyszały, a które wydają się być takie bliskie – zaraz na wyciągnięcie ręki.  To nie słodkie bajeczki. To intelektualna uczta, pełna emocji, uczuć, odniesień do świata realnego. Dla czujnych dorosłych to wspomnienia sprzed lat, bowiem ci, którzy swe korzenie mają w PRL-u, pewnie odnajdą elementy tamtej rzeczywistości, aluzje do tego, co działo się obok. 


Bohaterami swych niestworzonych historii Osiecka uczyniła zwykłych ludzi,  dziwaczne dziwolągi, ale i zwierzęta, przedmioty codziennego użytku. No, jest jeszcze diabeł, ale za to na lekcji fizyki, której poetka ponoć nie znosiła:))) Nie wymyślała smoków o siedmiu głowach, znudzonych księżniczek w szczerozłotych koronach uwięzionych na szklanej górze. Tak jakby chciała przekazać dzieciom, że baśń może zdarzyć się wszędzie, za chwilę, tuż obok. I że można stać się elementem tej baśni – jak para bliźniaków Karolina i Marek w opowieści o Dixi. Że zaraz obok naszej ulicy – tak realnej,  z realnymi sąsiadami -  są gaje budyniowe, Kraina Błot, Różowy Kraj, wieś Łatwizna, w których dzieją się rzeczy przedziwne. A jeśli Osiecka wspomina miejsca, które są namacalne, istnieją naprawdę, to bawi się nimi – układa swoją historię z kolorowych klocków i zachęca do bajania innych. Tak jak to miało miejsce z miastem Uppsala w Szwecji. Niech naukowcy mają swoje zdanie na ten temat. My już wiemy, że ma to związek z kichaniem i psikaniem pewnego kucharza innego pewnego bogatego pana, który dzień  w dzień przemierzał pewien trakt w Szwecji pewnym dyliżansem. I tyle. Bohaterami opowieści są Eugeniusz Bluberd – gliniany ptak z duszą, który opuścił Szwecję, by zamieszkać w Polsce. Samochód Dixi – bardziej kwadratowy niż okrągły. Dixi – czerwona jak mak. Czerwona jak pomidor. Czerwona jak ogień. Nie żadne eleganckie auto – takie jak peżot sąsiada. Ale wysłużony i zniszczony pojazd staruszkowatego poety imieniem Glesgo. Diabeł rozrabiaka Belzebub Rączka, dziwaczne stworzenia: Subiektywniak, Wpółdopiątak, Siódmaki, marsjańskie koty, Szalony Kelner, czterej Bez – Pancerni, młodzieniaszek samolot Ptakowiec.


W książce znajdziecie piękne ilustracje Elżbiety Wasiuczyńskiej. Doceniło to szacowne Jury  przyznające nagrodę Donga 2010. NASZA KSIĘGARNIA za zbiór opowiadań „Agnieszka Osiecka dzieciom” z il. Elżbiety
Wasiuczyńskiej otrzymało wyróżnienie za przywrócenie czytelnikowi niebanalnych tekstów Agnieszki Osieckiej w mistrzowskim opracowaniu graficznym.


Bardzo podobał nam się fragment, w którym Autorka wyjaśnia: cóż to takiego – PTAK. Ostatecznie każdemu może się przytrafić. Bywają gorsze nieszczęścia. Moje dzieci zwróciły uwagę na niego nie bez powodu. Jesteśmy otoczeni ptakami. Pobudowały sobie gniazda na naszym dachu w kilku miejscach. Nawet teraz pisząc ten tekst, towarzyszy mi wesołe świergotanie, turlanie, ćwirćwirkanie. Przed chwilą miałam spotkanie oko w oko z szarym wróblem. Zaglądał do pokoju ze skrzynki z pelargoniami. Może wyczuł pokrewieństwo dusz z glinianym Eugeniuszem, który spoglądał z kolorowej ilustracji?

 

Eugeniusz, między nami mówiąc, był ptakiem.

-Cóż w tym dziwnego, spytacie. – Ostatecznie każdemu może się to przytrafić. Bywają gorsze nieszczęścia. Można na przykład być mrówką i przez całe życie przebywać jedynie z mrówkami i mrówczętami. Albo można na przykład być słoniem z ogrodu zoologicznego i przez całe życie chodzić tylko Tam-I-Z-Powrotem. Słowem, bycie ptakiem nie jest zupełnie złe.

Nie jest też zupełnie dobre. Po pierwsze – nie ma się czterech nóg. Nie ma się także dwóch rąk i dwóch nóg. Można się najwyżej pocieszyć, że to, co się ma, to jest jedna ręka (na przykład lewa) i jedna noga (na przykład prawa). Można opowiadać różne rzeczy i nadawać im różne nazwy, ale w niczym nie zmieni to rzeczywistości. Rzeczywistość to jest to, że mamy tylko dwie łapy.

Bycie ptakiem nie jest też zupełnie dobre ze względu na zimę. Jak wiadomo, jedne ptaki odfruwają jesienią do gorących krajów, a drugie marzną przeraźliwie.

Na oko marznięcie jest gorsze, ale odfruwanie też bywa do niczego. Chmury są wilgotne i smutne jak kocie łby.

Mimo to można powiedzieć, ze życie ptaków jest wesołe, a to ze względu na śpiewanie, skakanie, przygody oraz pióra. Takie życie, które się dzieli na:

A) Śpiewanie

B) Skakanie

C) PRZYGODY

Oraz

D) PIÓRA

Nazywamy Życiem Ptasim.

 

Fragment tekstu na zachętę:)

 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia



piątek, 17 czerwca 2011
Bo widzisz mamusiu - Katarzyna Prudło/ il. Marta Ostrowska

Ostatnio pisałam o lalkach dla dziewczynek - dziś pora na męski świat – z przewagą koloru niebieskiego, choć - bohaterami tych wierszyków są nie tylko chłopcy. Autorka Katarzyna Prudło zadedykowała wiersze swoim smykom. Wszędzie ich tu pełno, zwłaszcza Krzysia. Mama jest baczną obserwatorką dziecięcego świata, umiejętnie ubiera go w słowa, rytm i rym. Konik na biegunach, ulubione kotlety, rowerowe szaleństwa, zamek z piasku, parasol – myślę, że  w tych wierszach i Wy się odnajdziecie.  Dużo tu przytulania, miłości, rozmów rodzice – dzieci, wspomnień z dzieciństwa, dziecięco – dorosłego przekomarzania się, ale też dzieciecych mniejszych i większych radosci, największej rozpaczy na świecie, choroby.  Nam wiersze bardzo się podobały. Książkę podobnie jak  Lalki Dorotki zilustrowała Marta Ostrowska.

 

Wiek 2+

Wydawnictwo Skrzat

 



Der kleine Wassermann - Otfried Preussler/ il. Daniel Napp

Jestem miłośniczką Otfrieda Preusslera, tego, który napisał Malutką Czarownicę, Małego Duszka, Małego Wodnika (u nas znany jako Lato małego Wodniczka). I polubiłam Daniela Nappa i jego Pana Brumma. Niedawno w Niemczech ukazało się nowe wydanie opowieści o Wodniczku, które zilustrował właśnie Daniel Napp. Pisałam już kiedyś o tej książce. Wówczas ponarzekałam na ilustracje w polskim wydaniu. Te Nappa bardziej nam się podobają:) 

 

Wywiad z autorem ilustracji.



czwartek, 16 czerwca 2011
Pan Brumm utknął na dobre - Daniel Napp



 

Pan Brumm działa według ściśle ustalonego porządku. W sobotę ogląda telewizję, w niedzielę je miód. W poniedziałek… Nie, nie – nie tak szybko – poniedziałek dopiero przed nami. Wróćmy do niedzieli. Jak na porządnego misia przystało – Pan Brumm jest małym (dużym z postury) łakomczuchem, który w swoich zapasach ma schowane co nie co na czarną godzinę. Kiedy nachodzi go ochota na osłodzenie sobie życia miodem, niechcący strąca słoik ze złotą rybką o imieniu Kaszalot. I tu się zaczyna cała historia, bowiem słoik z rybą ląduje na głowie Pana Brumma i nie sposób go z tej głowy zdjąć. Gorzej – im bardziej Panu Brummowi zależy na pozbyciu się słoja, tym bardziej gmatwa się cała sytuacja – za chwilę Pan Brumm tkwi już na dobre – w konewce, garnku, słoiku. Całe szczęście, że dzień ma się ku końcowi i dzięki zbiegowi okoliczności – czyli pewnemu głośnemu AAAPSIKKK! Wszystko kończy się dobrze – i dla Pana Brumma i dla Kaszalota.  

To druga książka niemieckiego ilustratora z serii o gapowatym Panu Brummie, który ma przysłowiowego pecha. Mimo, że lektura powstała z myślą o najmłodszym czytelniku – rozbawi każdego. Już w pierwszej recenzji pisałam, że z racji wzrostu, Pan Brumm, od razu kojarzy się z dorosłym. Wątek dorosłości, dojrzałości pojawia się też dlatego, że miś nazywany jest po prostu Panem Brummem. W oryginale Doktor Brumm – tytuł, który przysługuje wyłącznie dorosłym. Stąd też niezła zabawa –  gdyby to mały misiek włożył palec do gorącego mleka, byłoby nam go od razu żal. Albo gdyby jego tylna łapa utknęła w konewce. A tu taki Brumm, wielki niedźwiedź, i w dodatku PAN. Co to, nie wie, że trzeba uważać na gorące garnki i porozstawiane konewki? Gapa kompletna. Dorośli też czasem nie radzą sobie w życiu, nie zawsze są doskonali i nieomylni. A przecież przy każdej nadarzającej się okazji zawracają uwagę maluchom, że trzeba zwracać uwagę na bezpieczeństwo. Pan Brumm to książka dobrze przemyślana, na kilku zaledwie kartkach opowiada zamkniętą historię jednego dnia. Znów – wielkie ilustracje, często na dwóch stronach – śmieszne, jakby w ruchu. Słychać w tej książce harmider wywołany przez niezgrabnego miśka, jego głośne auuuuu po kontakcie z gorącym mlekiem i bulgotanie w słoiku z Kaszalotem. Nic dziwnego, że książka została tak wypieszczona, narysowana z dbałością o szczegóły – miny misia, jego ruchy, grymasy niezadowolenia – seria o Misiu to praca dyplomowa niemieckiego ilustratora, o którym coraz głośniej za niemiecką granicą. Niedawno zilustrował  na nowo „Małego Wodnika” Otfrieda Preusslera – zderzyła się klasyka z młodością i wyszła  kolejna wartościowa książka, o której wspominałam tutaj.

Więcej informacji - na stronie autora:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Bona



Niedaleko pada jabłko od jabłoni:)))

środa, 15 czerwca 2011
Opowieści z zaczarowanego lasu. Trzy złote jabłka - Nathaniel Hawthorne

Trzy złote jabłka to kolejna, czwarta, wyprawa do mitologicznego świata – tym razem śladami wielkiego herosa Herkulesa. Wyprawa do naszych korzeni, bo przecież na początku były mity. Wyprawa nie na siłę, nie jako obowiązek szkolny, ale wspaniałe przeżycie estetyczne, uczta dla oka i ucha. BUKA po raz kolejny udowadnia, że klasyka nie musi być nudna. Jest wręcz odwrotnie za sprawą ciekawego wydania, nietuzinkowej interpretacji, dzieci czerpią garściami z tekstu liczącego sobie ponad 100 lat. Zasłuchane, zaczarowane, oczarowane, zaciekawione – o czym miałam okazję przekonać się w naszym domowym zaciszu. Tym samym potwierdzam opinię, że dzieci lubią mity, gdyż są zafascynowane ich magicznym klimatem, niewyobrażalnym, niedotykalnym. Świetnie wczuwają się w atmosferę, rozpoznają bohaterów, utożsamiają się z nimi.

Samo wydanie tej jak i pozostałych części całej serii „Opowieści z zaczarowanego lasu” jest doskonale przemyślane i w dobrym guście. Widać, że autorom pomysłu zależało na tym, by czytelnik – słuchacz odniósł wrażenie, że faktycznie znalazł się w krainie nieziemskiej, zaczarowanej. Myślę, że w mojej opinii nie jestem odosobniona. Muzyka, ciepły głos Krzysztofa Tyńca, który ma w sobie pewną tajemniczą nutę, charakterystyczne zawieszenie głosu, niepewność, doskonała umiejętność nadawania różnym bohaterom cech charakterystycznych poprzez odpowiednie modelownie głosem, co powoduje wręcz taki stan rzeczy, że do jednych ludków czujemy sympatię, do innych już nie; dalej możliwość obcowania z doskonałymi obrazami Józefa Wilkonia, opracowanie graficzne Grażki Lange, a na końcu – co chyba najważniejsze w tym przedsięwzięciu – oryginalny tekst Hawthorne’a, pełen humoru, skupiający się na szczegółach, napisany prostym językiem – to wszystko tworzy oryginalną ciekawą całość.  

W planach wydawnictwa: Częśc piąta - Cudowny dzban i część szósta - Chimera.

Recenzje pozostałych części Opowieści z zaczarowanego lasu – na moim blogu.

 

  • seria: Mity greckie
  • autor: Nathaniel Hawthorne
  • czyta: Krzysztof Tyniec
  • muzyka: Maciej Rychły (Kwartet Jorgi)
  • ilustracje:  Józef Wilkoń
  • czas: 57:45



Wiek 5+

Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA



Uliczka dla moli książkowych

Anton Pieck (1895 – 1987) był holenderskim malarzem, rysownikiem, grafikiem. Jego obrazy to bogactwo szczegółów, szczególików. Wśród jego charakterystycznych obrazów znalazłam jeden związany z książkami. Uliczka dla moli książkowych, która ma niesamowity klimat. Chciałoby się ją od razu odwiedzić…



 
1 , 2 , 3 , 4