Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
wtorek, 30 czerwca 2009
Basia i Mama w pracy - Zofia Stanecka / il. Marianna Oklejak

Ta część o Basi jest mi szczególnie bliska, bo i ja jestem mamą pracującą. W książce odnajduję nie tylko moje dzieci - zdziwione nową sytuacją, niezadowolone, że doszły mi nowe obowiązki, że czasem jestem a tak jakby mnie nie było, szczególnie wtedy, gdy nie widać mnie zza stosów klasówek, wypracowań i książek, ale również - i to przede wszystkim - widzę w niej siebie – zmęczoną, zabieganą, czasem niezorganizowaną, zagubioną wśród porozrzucanych zabawek i części garderoby maluczkich. Zofia Stanecka świetnie uchwyciła typowy polski dom, w którym wszystko się wali na łeb na szyję, gdy polska mama zaczyna pracować. Walczy ze stereotypem, że praca kobiety jest mniej ważna, że zajmowanie się domem i dziećmi to żaden wysiłek, bo kobieta i tak SIEDZI w domu. Książeczka pokazuje maluchom, że to nasze siedzenie w domu to szczególnie ważna i ciężka praca, i że mama ma prawo być po prostu po ludzku zmęczoną. W mojej pierwszej recenzji Basinych scen z życia codziennego pisałam, że mimo licznych pozycji na rynku księgarskim pomagającym maluchom zrozumieć życie, oswajać je, ta seria jest nam szczególnie bliska, bo uchwyciła naszą typową polską mentalność. W tej części jest to widoczne bardzo wyraźnie. Mama Basi domaga się podziału obowiązków, docenienia jej wysiłków i prawa do samorealizacji. Przecież bycie mamą trójki dzieci nie przekreśla prawa do marzeń. Zofia Stanecka świetnie pokazała tutaj zawieruchę we wnętrzu dziecka, gdy nagle okazuje się, że mama nie ma czasu, że jest zajęta CZYMŚ WAŻNYM. Basia buntuje się, jest nieznośna, chce zwrócić na siebie uwagę. Dziecko też chce być ważne dla Mamy. Gęsta atmosfera w domu, rodzicielka błądząca gdzieś tam myślami, kłótnie rodziców, przeciąganie liny – kto co ma zrobić, jak dbać o siebie i dom. A co najważniejsze szukanie rozwiązanie tego problemu. Książka która uczy dziecko, że w trudnych sytuacjach trzeba rozmawiać i sobie nawzajem pomagać.

Jak zwykle świetnie zilustrowana przez Mariannę Oklejak,  ciekawe rozwiązania graficzne, kolorowa, przyciągająca uwagę. Troszkę mi brakowało finału z namalowaną klawiaturą na stoliku. Jak zareagowaliby Basi rodzice? Lektura, z której również dorośli mogą wynieść coś wartościowego.

Wiek 3+

Wydawnictwo LektorKlett

Cukierki - Renata Piątkowska/ il. Aneta Krella - Moch

Kiedy czytam z dziećmi książki Renaty Piątkowskiej (Lemoniadowy ząb, Opowiadania z piaskownicy, Opowiadania dla przedszkolaków) zachodzę w głowę, skąd autorka tak dobrze zna mojego starszego syna. Przy lekturze Cukierków jest to szczególnie widoczne. Główny bohater – Piotruś – to wypisz wymaluj mój Tomek – niezłe ladaco, wiecznie chodzący własnymi ścieżkami, znikający mi z oczu na każdym spacerze, wywijas w przedszkolu. Jedyne co go odróżnia od książkowego bohatera, to respekt w stosunku do zwierząt. Może dlatego, że ich po prostu nie mamy. Jednak kiedyś, gdy zobaczyłam z jakim zacięciem goni kota pana Henia – naszego sąsiada, przez myśl mi przeszło – oj co by to było, gdyby kocio dostał się jego ręce. Bo takich Piotrusiów jest na całym świecie setki tysięcy. Dzieci, a przede wszystkim chłopcy, już tak mają. Wszędzie ich pełno, ciekawi świata. Trzeba mieć czasem oczy dookoła głowy, by ich upilnować. Piotruś to typowy reprezentant wielkiej rodziny przedszkolaków, psotnik, pełen energii, zwariowanych pomysłów, odporny na prośby i groźby starszych, rojber, którego złotą zasadą w życiu jest – im bardziej nie wolno – to tym bardziej trzeba. I gdy rodzice razem z babcią całymi dniami  starają się wychować Piotrusia na porządnego i ułożonego Piotra, malec słowa o dobrym zachowaniu jednym uchem wpuszcza, a drugim wypuszcza. Aż pewnego dnia chłopiec trafia przypadkiem do dziwnego sklepu, wypełnionego po sufit najróżniejszymi wielkimi słojami, pełnymi ślicznych i błyszczących słodziutkich kulek. Te kulki odmienią jego zachowanie o 180 stopni. Co to za kulki i co takiego się wydarzy – zachęcam do szukania odpowiedzi w tej oto książeczce. Renata Piątkowska nie po raz pierwszy udowodniła, że dobrze wie, co w dziecięcej duszy gra. Pisze o świecie widzianym oczami dziecka z humorem, ciepło, czasem z przymrużeniem oka. Pomaga dzieciom zrozumieć świat,  znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania. Sama jest mamą i socjologiem – stąd może jej trafne obserwacje życia codziennego. Książka z morałem, dowcipnie zilustrowana przez Anetę Krella- Moch. I jeszcze jedno – jeśli ktoś wie o sklepie z czarodziejskimi cukierkami – proszę o pilny kontakt. Bardzo ułatwiłoby to życie mamy czasem zdesperowanej.

Wiek 4+

Wydawnictwo Bis

niedziela, 21 czerwca 2009
Dalsze burzliwe dzieje Pirata Rabarbara - Wojciech Witkowski/ il. Edward Lutczyn

Pirat Rabarbar to postać mojego dzieciństwa, a dla wielu wręcz kultowa. Burzliwe dzieje pirata Rabarbara przeczytane wieki temu, potem wydane (niestety) w dobrej wierze jakiemuś nowemu członkowi rodziny. Przepadła, niestety,  buhhahaaaaaaaa. Pozostał żal, bo to książka oryginalna, śmieszna, mówiąc krótko: niesamowita. Swego czasu, gdy Dziennik ogłosił listę ulubionych  książek naszego dzieciństwa, osobiście ubolewałam, że nie znalazł się na niej właśnie Pirat Rabarbar. Na naszej półeczce mamy od niedawna drugą część jego dziejów. I wiecie co, czuję się o kilkanaście lat młodsza. Powiem tak – z niecierpliwością czekam na nasze wieczorne czytanie przed snem, bo dalsze, równie burzliwe, dzieje tej postaci, są świetną lekturą nie tylko dla dzieci. Miłośnicy Rabarbara potwierdzą – są książki, z których się nie wyrasta, a ta seria niewątpliwie do takowych należy. Co czyni tę książkę tak niezwykłą? To przede wszystkim humor językowy i sytuacyjny. Sama postać głównego bohatera zapada w pamięć na długie lata. Pirat, który wymyka się wszelkim schematom. Nie przepada za krwawymi jatkami, niepiracko ludzki, przyjazny, pomocny, rzetelny mąż i ojciec, trochę filozof, trochę poeta, okrągławy nieco, już nie pierwszej młodości, wielbicze wktce ukriel Barbarkowej grochówki na wędzonce. Taki chłop – przyłóż do rany. Rabarbar siedzi od wielu miesięcy w domu i czeka z niecierpliwością na powrót Piersi Łabędzia. W tym to czasie jego ukochana Barbarka, wyemancypowała nam się na całego, zaczęła wychodzić na babskie spotkania, i tak bardzo się kobitka rozbisurmaniła, że nie pozostało w niej nic z dawnej Barbary. Natomiast z naszego pirata zrobił się niezły pantoflarz co to tylko czyści, skrobie, myje, szoruje, pucuje, ceruje, reperuje, przyszywa, pruje, pierze, suszy, prasuje, kroi, sieka, obiera, gotuje, piecze, dusi, smaży, zaprawia, doprawia, poprawia, szczypie, drapie a poza tym wykonuje jeszcze sto trzydzieści osiem innych czynności. I jakkolwiek jestem za równym podziałem prac domowych między małżonkami, to jednak tym razem stwierdzam - Baśka przesadziła i dlatego całym sercem wspieram Rabarbara w jego dążeniach wolnościowych. Bo co z niego za pirat. Czy mu się uda? Książka niezwykle optymistyczna,  pełna soczystego rabelaisowskiego humoru. Dowcipnie zilustrowana przez Edwarda Lutczyna. Kolejna książka, którą można czytać w przedziale wiekowym od lat 8 do 99.

Wiek 6+

Wydawnictwo BIS

Lalo gra na bębnie - Eva Susso / il. Benjamin Chaud

Wcale się nie zdziwię, jak moje młodsze 18-miesięczne dziecko, które jeszcze kilka dni temu nic nie mówiło jak tradycyjne: mama, tata i da, wkrótce poszerzy swoje słownictwo o egzotyczne imiona– Binta i Ajsza. Bo Babo już mówi. A to za sprawą niepozornej, cieniutkiej książeczki wydanej dopiero co przez Zakamarki. Niepozorna? To tylko pierwsze wrażenie, ponieważ Lalo grając na swoim bębnie nieźle narozrabiał w naszym, dotąd spokojnym wielkopolskim domu, narobił dużo szumu i hałasu w całej rodzinie. Im częściej czytamy tę książeczkę, tym więcej odkrywamy możliwości wesołych i śmiesznych interpretacji. A że nasz molik książkowy ją uwielbia, wszędzie go z tą książką pełno. Inaczej czytam ją ja, inaczej Dziadziuś, inaczej Tato. Świetna zabawa w rytm, różne odgłosy, dźwięki, których tak pełno wokół nas – wystarczy się rozejrzeć. Można podczas czytania bębnić, klaskać, tupać, stukać palcami, uderzać łyżkami. Czytać subtelnie po cichutku – bo przecież cała rodzina śpi. Wszyscy, oprócz Lalo. Cicho, cichuteńko, na palcach przemierzamy malutki domek w poszukiwaniu chłopca. Nasze kroki i tak budzą psa i kurę. Przez uchylone drzwi widać rudą czuprynkę chłopca, słychać jego grę na bębnie – coraz głośniejszą. PIM PIM POM! Słyszymy padający deszcz – delikatny kapuśniaczek, który sprawił olbrzymią radość zielonej żabce  - KUM KUM KUM – kumkamy wesoło. Lalo zachwyca się kwiatkiem, całuje go – nasz Mikołaj całuje Lalo (niestety ślady tej miłości są coraz baaaardziej widoczne, a niech tam – to w końcu jego książka) Głośno się śmiejemy, gdy z Lalo budzimy całą rodzinę – krzycząc – BOM BOM BAAM! Zabawa jest przednia – bo nasze hałasy budzą wszystkich bez wyjątku. I tak jak Lalo krzyczymy - DZIEŃ DOBRY! Wymyślamy coraz to nowe melodie do śniadaniowego małego co nieco, a potem razem z tatą gramy na naszym bębnie – wiaderku, pudełku, garnku – co akurat mamy pod ręką - PAM PIDI PAMPAM POMPOM! A że książka jest bardzo prosta i łatwo zapamiętać kwestie – to czytają ją już wszyscy. Pomylić się niepodobna, bo zaraz jest – Mamo, tutaj było inaczej! Tekst wpada szybko w pamięć i w ucho. Poczytajka jest bardzo kolorowa, optymistyczna, z oryginalnymi ilustracjami. Maniana  i dobry humor całej Lalowej rodziny, jej zadowolenie, szczęście i radość z rzeczy małych i maluczkich udzielają się czytającym. Po lekturze chce się śpiewać – JAKI MIŁY PORANEK!!! PAM PIDI PAMPAM POMPOM!!! I wierzcie mi – naprawdę inaczej patrzymy na otaczający świat:)

Wiek 0+

Wydawnictwo Zakamarki

poniedziałek, 15 czerwca 2009
Smoczy Jeździec - Cornelia Funke

Już myślałam, że nie ma smoków na tym świecie, że wyginęły i że można je spotkać tylko i wyłącznie w bajkach i legendach. Tymczasem kilka z nich ukryło się przed ludzkim okiem w smoczej dolinie w Szkocji. Jednak i tu przestają czuć się bezpiecznie. Człowiek chce wydrzeć smokom to miejsce, które należy do nich od wielu wielu lat. Chce zatopić piękną dolinę, zalać wodą wszystkie kryjówki i pieczary. W tej sytuacji smoki muszą podjąć decyzję co dalej, muszą zrobić kolejny krok. Stare smoki, podobnie jak starzy ludzie, boją się zmian. Ale nie smoczy młodzian – srebrnołuski Lung – chce odnaleźć Skraj Nieba, góry tak wysokie, że dotykają nieboskłonu, kryjące mnóstwo jaskiń z kryształu górskiego, z dolinami pełnymi niebieskich kwiatków. Tylko tam smoki mogą czuć się bezpiecznie. Co go czeka w czasie tej długiej drogi, ich - muszę szybko dopisać, bo Lungowi towarzyszą koboldka Siarczynka i mały samotny chłopiec Ben.

Tak wygląda początek tej bajki, która dzieje się w czasach współczesnych. Po jednej stronie ludzie - zachłanni, łakomi, nie mający nigdy dosyć, po drugiej - trójka przyjaciół, która jest zmuszona szukać swojego miejsca na ziemi. Gdzieś na końcu świata, wysoko u Skraju Nieba jest ich nowy dom, gdzie żyją inne smoki, gdzie mogą być szczęśliwi. To piękna opowieść o długiej podróży pełnej przygód. Gdzie znajduje się kryjówka srebrnych smoków, gdzie jest ów legendarny Skraj Nieba, o którym stare smoki tak chętnie opowiadały piękne legendy swoim dzieciom, czy Lungowi uda się odnaleźć Skraj Nieba, bezpieczne szczyty, czy zdradzi tę kryjówkę chytrym szpiclom odwiecznego wroga smoków - Parzymorta Złotego?

Świetna książka – nie tylko dla dzieci. Moja dwójka jest jeszcze za mała na tę lekturę, więc konsumowałam ją w pojedynkę. Świetnie czytało mi się w zimne i deszczowe popołudnia czerwcowe, opatulona w ciepły koc, z filiżanką dobrej gorącej kawy. Historia wciąga bez litości, pojawiają się ciągle nowe bohaterowie, a im bliżej końca – tym robi się ciekawiej. Cornelia Funke, niemiecka pisarka, od kilku lat święci tryumfy w dziedzinie literatury dziecięcej. Ma niesamowity dar opowiadania, zaskakuje pomysłami, a przede wszystkim opowiada językiem dziecka. Odkurza postacie ze starych baśni i legend – bazyliszka, Dżina, węża morskiego, krasnale, gadające zwierzaki małe i duże, potwory - tchnie w nie życie, przenosi do naszej współczesności, umiejętnie wplata w fabułę informacje geograficzne i przyrodnicze, porusza aktualne problemy. Znajdziemy tu odwagę, przyjaźń, lojalność, moralność, niepewność i tęsknotę. Trzeba koniecznie zwrócić tutaj uwagę na aspekt ochrony natury, naszego środowiska. W książce Funke pisze o zagrożeniach dla smoków, niebezpieczeństwie ich wyginięcia, zajmowania ich terytorium przez chciwych ludzi. Funke po mistrzowsku integruje bajkowość ze światem realnym, zaciera granice, nie rozdziela świata ludzi od świata postaci bajkowych, koegzystują ze sobą. Od samego początku powieści nasuwało mi się pytanie – jak to się stało, że tak nieufny smok, bojący się i stroniący od ludzi, tak szybko zaufał Benowi. Ale to w końcu bajka, a w bajkach wszystko jest możliwe.

Książka - czasem smutna, czasem wesoła, ma klimat tajemnicy, nieznanego, nieoczekiwanego. Funke pisze tak, że jestem skłonna naprawdę uwierzyć, iż smoki naprawdę żyją jeszcze na Planecie Ziemi, gdzieś w wysokich górach. Bardzo ładnie wydana, w sztywnej oprawie, z ilustracjami autorki. Nie mogę się doczekać, kiedy za lat kilka będziemy czytać ją wspólnie z naszymi dziećmi – na pewno się spodoba. Prawie 450 stron dobrej lektury dla wszystkich - od lat 8 do 99!!!

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

piątek, 12 czerwca 2009
Mary Poppins wraca - P.L. Travers / il. Mary Shepard

Zastanawiam się na czym polega fenomen Mary Poppins. Ciągle odchodzi, następnie wraca. Tak w książce jak i w naszym życiu. Od Banksów – gdy zawieje wiatr z zachodu, od nas – gdy dorastamy. Za lat kilkanaście znów puka do naszych drzwi, a my witamy ją razem…. z naszymi dziećmi i zapraszamy ponownie – postać trochę niezgrabną o długich rękach, dużych stopach, z zadartym nosem, razem z jej zwariowanymi pomysłami i hm hm - twardymi zasadami. Mary - no cóż, muszę to szczerze przyznać – wiecznie młodą. Bo panna Poppins, mimo, że ma już ponad siedemdziesiąt lat, trzyma się wspaniale, cieszy się znakomitym zdrowiem, a wygląda… oj tylko pozazdrościć. Mary nigdy się nie zestarzeje, bo książki z nią to najlepsze, co możemy ofiarować naszym dzieciom. Klasyka przez duże K – w świetnym przekładzie Ireny Tuwim, z nieśmiertelnymi ilustracjami Mary Shepard. A że jest kobietą upartą, pewną siebie, ambitną – wcale nie tak łatwo się jej pozbyć. I dobrze – bo z wielką przyjemnością, z dziecięcą radością powracam do tej lektury mojego dzieciństwa. Mary jest dla mnie tym, czym niepowtarzalne pierniki bożonarodzeniowe mojej babci Marianny - jest smakiem dzieciństwa, rajem. Pyskata, czasem bezczelna, przed którą truchleją i dzieci Banksów i oni sami, bardzo zasadnicza, czasem próżna, ma w sobie to COŚ, magnes który przyciąga, który każe słuchać i nie sprzeciwiać się. Mary to niania perfekcyjna, rozumie dusze rodziców i dzieci, wie czego im w danym momencie potrzeba, umie zaprowadzić ład i porządek w największym chaosie, daje radę wszystkim kapryśnicom i psotnikom – a ci darzą ją nieskrywanym uwielbieniem i miłością. Jak ona to robi? Czy poradziłaby sobie z dziećmi XXI wieku?  Na to pytanie chyba nie udzielę odpowiedzi, ale sądzę, że nie poddałaby się tak łatwo. W każdym razie, kiedy Mary Poppins wraca, zawsze dzieje się coś niesamowitego, ciekawego. Wyobraźcie sobie taką sytuację – pokojowa Helenka łamie nogę, dzieci wiecznie chorują, wszystko się psuje, służba nie słucha. Nic tylko płakać się chce – co pani Banks też czyni. I wtedy wraca Mary – nie, nie tak zaraz, za chwilę, przyleci do dzieci  w parku – jak? Zawsze jej powroty są niezwykle oryginalne. Odchodzi bez słowa. Ale – cicho sza, zanim odejdzie tym razem, właśnie wróciła i przygotowała dla nas mnóstwo niespodzianek opisanych na ponad 300 stronach znakomitej lektury… 

Wydawnictwo Jaguar wznowiło serię. Ukazały się: Mary Poppins, Mary Poppins wraca, Mary Poppins w parku, Mary Poppins otwiera drzwi, Mary Poppins na ulicy Czereśniowej, W planach wydawniczych - Mary Poppins i sąsiedzi (listopad 2009). Solidnie, ładnie wydane książki, w twardej oprawie – spokojnie – przetrzymają wszystkie nasze czytelnicze powroty i zachwyty.

 

O Mary pisałam już tutaj

Wiek 7+

Wydawnictwo Jaguar

czwartek, 11 czerwca 2009
Zimowe popołudnie - Jorge Lujan / il. Mandana Sadat

Wczoraj, gdy wracałam późnym wieczorem z pracy do domu, nie pierwszy raz mogłam przekonać się, co czuje mama zza szyby.  Bo ja jestem często po tej drugiej stronie - taką mamą, którą moje dzieci najpierw widzą jako mały punkcik, gdzieś daleko na końcu ulicy, a potem blisko, coraz bliżej, w końcu całkiem bliziutko. Pukanie w szybę, piski, machanie rękami, kwiki – jakże cieszy się moje mamine serce, gdy słyszę i widzę tę radość. Potem już tylko zgrzyt przekręcanego klucza w zamku i tupot małych nóżek biegnących w moim kierunku. Zimowe popołudnie to wiersz argentyńskiego poety Jorge Lujana o dziewczynce, która maluje po zmarzniętej szybie. W wielkim mieście, wśród zgiełku i huku jadących samochodów, gąszczu domów widać wyraźnie okienko z dzieckiem.  Nagle dziewczynka w namalowanym półksiężycu dostrzega w dali idącą mamę, z początku bardzo niewyraźną, a potem coraz bardziej prawdziwą. Mieści się sam raz w środku namalowanego na szybie księżyca – jest już na wyciągnięcie ręki. Wraca do domu i mocno przytula córeczkę. Ta książeczka zaskoczyła mnie swoją prostotą, urzekła pięknem, wzruszyła miłością, która od niej bije. Jakże ważne jest mieć do kogo powrócić, jakże ważne jest mieć na kogo czekać. Wśród tylu ludzi mieć tę najbliższą istotę, do której zawsze można się przytulić, która zawsze wróci i nie zawiedzie. Książka inna niż wszystkie, pięknie zilustrowana przez Mandanę Sandat, na długo zapada w pamięć.

Książka jest wydana w wersji polsko - angielskiej.

 

Wiek 3+

Wydawnictwo Czerwony Konik

środa, 10 czerwca 2009
Powietrze - Kinga Preibisz - Wala / il. Jona Jung

Jak wytłumaczyć dziecku, że coś jest, skoro tego czegoś namacalnie nie ma? Jakże trudnego zadania podjęła się Kinga Preibisz – Wala wespół z ilustratorką Joną Jung w kolejnej książce z serii Żywioły. Razem stworzyły niezwykle wartościową pozycję dla naszych małych odkrywców. 

Powietrze otacza nas ze wszystkich stron. Bez powietrza człowiek nie przeżyłby dłużej niż kilka minut. Ale chociaż wciągasz je do płuc przy każdym oddechu, nie możesz go ani zobaczyć, ani dotknąć, ani powąchać, ani posmakować. Czy naprawdę istnieje?

Istnieje, oczywiście, że tak. Już na samym początku książki autorka przygotowała moc prostych doświadczeń, które dzieci mogą wykonać w warunkach domowych, by osobiście przekonać się, jak to z tym powietrzem rzecz się ma. W kolejnych rozdziałach mowa jest o atmosferze, ciśnieniu, wietrze. Autorka wyjaśnia co ma wspólnego ogień z powietrzem, po co nam tlen i dlaczego człowiek nie może latać, a ptaki tak. W książce nie mogło zabraknąć informacji i mistrzach latania – czyli ptakach, owadach i innych istotach latających, można zajrzeć do wnętrza samolotu i sprawdzić, czy powietrze wokół naszego domu jest czyste czy zanieczyszczone. Przyznam szczerze, że sama z przyjemnością i ciekawością przeczytałam tę książkę. Nabyta i odświeżona wiedza przyda się niewątpliwie wtedy, gdy pojawią się kolejne, coraz liczniejsze pytania – Czemu…? Dlaczego…? Mnóstwo tu ważnych informacji, ciekawostek, propozycji prostych doświadczeń – a wszystko podane w bardzo przystępny sposób.  Całość bogato i zabawnie zilustrowana,  z mnóstwem zdjęć. Marzy mi się, by w podobnym tonie powstawały podręczniki szkolne dla dzieci , by zachęcały do nauki a nie zniechęcały. By naukę traktowały też jako zabawę, niekiedy z humorem, jako coś dla zwykłych ludzi a nie tylko dla bardzo poważnych panów profesorów z kozimi bródkami. Pracując w szkole widzę na co dzień, że dzieci i młodzież do nauk ścisłych raczej się nie garną. A szkoda. Właśnie takie książki jak ta budzą ciekawość, potrzebę poznawania świata i zachodzących wokół nas procesów. 

Inne książki z serii Żywioły

Ziemia

Woda

Wiek 5+

Wydawnictwo LektorKlett

wtorek, 09 czerwca 2009
Pan Mruczek i mysia rodzina - Danuta Parlak / il. Marta Pokorska

Książka od razu spodobała się mojemu dziecku i mnie. Rzecz się dzieje w antykwariacie, bohaterami są myszy antykwaryczne (do tej pory myślałam, że są tylko myszki polne i domowe!!!). I jak to w takim miejscu bywa, pełno tu najróżniejszych książek – w tle, na pierwszym planie, ciągle gdzieś się o nie potykamy. Czy mole książkowe mogą wyobrazić sobie coś piękniejszego? Podczas czytania ja - mama okularnica, starałam się uparcie rozszyfrować swoim słabym wzrokiem niewyraźne tytuły pojawiających się lektur – bo mam nawyk zaglądania wszystkim na półki – przyznaję, myszy podglądałam po raz pierwszy. W myśl zasady oczywiście – Pokaż mi co czytasz a powiem ci, kim jesteś. A nasze myszki antykwaryczne oczytane są na medal – Podróże Guliwera, Ilustrowana historia świata, a nawet Poradnik współczesnego rodzica - to zaledwie kilka przykładów.

Mysia rodzinka to Pani Mysz, Pan Mysz i cała gromadka mysich dzieci o oryginalnych imionach. Tuż obok pomieszkuje Mruczek, kot – osobnik zaprzyjaźniony. Myszki są elokwentne, wykształcone, zakochane w lekturach. Trochę z góry patrzą na krewniaków z innych zakątków świata. Więc, kiedy jedna z córek, o przepięknym imieniu Konstrukcja, przyprowadza do domu Łyntera – mysz supermarketową, rodzice nie kryją niezadowolenia. Będzie ślub, będzie przeprowadzka – a jakie kłopoty z tego wynikną – przekonajcie się sami - zachęcam do sięgnięcia po tę uroczą książkę. Śmiechu jest co niemiara, akcja toczy się szybko, ciekawa fabuła nie pozwala oderwać się aż do samego końca, wszystko napisane niezwykle staranną polszczyzną – z polotem i fantazją. Autorka wraz ze swoimi mysimi bohaterami wychodzi poza świat antykwariatu, pełnego starych, zakurzonych ksiąg i map, dotyka tematów jak najbardziej aktualnych – choćby supermarketowy zwyczaj sprzedawania książek na wagę. Brr. Ilustracje – to istna perełka. Każda strona bajecznie kolorowa, z pomysłem, humorem, z najdrobniejszymi szczególikami, z serwetkami, udzierganym welonem ślubnym, haftowaną chusteczką, stary kuferek wypełniony książkami. Książka ma swój niepowtarzalny klimat. Polecam!

 

Takie ilustracje stworzyła Marta Pokorska - jak wyznała na końcu książki - na stole kreślarskim mniejszym niż stół do gry w ping-ponga albo piaskownica.

Wiek 5+

Wydawnictwo Bis

niedziela, 07 czerwca 2009
Mrówka wychodzi za mąż - Przemysław Wechterowicz / il. Aleksandra Woldańska

Stara prawda odkryta na nowo w bardzo oryginalny sposób przez Przemysława Wechterowicza i Aleksandrę Woldańską. Historia o mrówce chcącej wyjść za mąż spodoba się niewątpliwie całej rodzinie, a być może co u niektórych obudzi wspomnienia… Otóż nasza tytułowa bohaterka szuka odpowiedniego kandydata. Daje ogłoszenie i za chwilę do jej drzwi puka pierwszy amant. Kogóż my tu nie mamy – mrówka czarna, mrówka faraona, pasikonik, pies bokser, wilk, słoń, goryl górski, rekin tygrysi, ośmiornica, kangur, szop pracz. Zawsze, gdy mrówka ma  powiedzieć TAK, do drzwi puka KTOŚ nowy, na pierwszy rzut oka ciekawszy, reprezentujący sobą coś więcej, niż jego poprzednik. A mróweczka, jak rasowa panna na wydaniu, świadoma swych wdzięków, przebiera że ho ho. Czarujący, uzdolniony muzycznie, silny, rozmowny, szarmancki, uroczy, cichy, zabójczo przystojny, wysportowany, romantyczny, ciekawy świata. Im większy wybór – tym decyzja trudniejsza. Podczas pierwszego czytania byłam pewna, że plany związane z zamążpójściem spełzną na niczym, bo jak życie pokazuje – ileż w końcu można przebierać. Tymczasem koniec jest zaskakujący. Nic nie zdradzę oczywiście – ale uśmiałam się przednio i gratuluję autorowi pomysłu. Miłości nikt nie jest w stanie przechytrzyć. Co ma być i tak będzie – i nigdy nie wiadomo kiedy to piękne uczucie się narodzi. Ciekawy, humorystyczny tekst, świetne ilustracje. Książka kończy się jak film- na ostatniej stronie można przeczytać pod hasłem WYSTĄPILI wszystkich bohaterów, wraz z łacińskimi nazwami – dla małych i ciekawskich odkrywców.

Wiek 4+

Wydawnictwo Czerwony Konik

 
1 , 2