Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 31 maja 2018
Jaś i Janeczka - Annie M.G. Schmidt/ il. Fiep Westendorp

Poznałam razem z dziećmi kilka lat temu. Wtedy było inne wydawnictwo i byli Julek i Julka. Teraz w nowej szacie, w nowym tłumaczeniu, większym formacie, twardej oprawie. I z nowymi imionami: Jaś i Janeczka. Tak samo cudowni. Szczęśliwe, proste dzieciństwo bez drogich współczesnych „umilaczy” wolnego czasu, bez drogich gadżetów (jak ja lubię to „bez” w książkach dla dzieci), skupione na zwykłym byciu ze sobą, zabawie, rozmowie, przeżywaniu codzienności. W zeszłym tygodniu byłam z dzieckiem u lekarza. Tłumy ludzi w kolejkach w przychodni. Całe piętro wypełnione dorosłymi z pociechami – najmniejszymi i nastolatkami. I większość z nich z tabletami i smartfonami w ręku. Jakże zmieniła się rzeczywistość w ciągu ostatnich lat. Kiedy moje dzieci były całkiem małe, kącik dla dzieci wypełniony zabawkami i książeczkami w takich miejscach pękał dosłownie w szwach. Teraz dzieci siedzą pochylone nad elektronicznymi urządzeniami i grają. Ale nie mnie oceniać – nie obserwuję mentorskim wzrokiem – po prostu notuję swoje spostrzeżenia. Spoglądam też z ciekawości na datę ukazania się przygód „Jip en Janneke” - 1953. Moja mama, a babcia moich dzieci, miała wtedy 3 latka. Ludzie nie mieli telewizorów, telefonów, za to mieli więcej czasu dla siebie, a dzieci na zabawę. I takie właśnie dzieciństwo opisuje niderlandzka pisarka Annie M.G. Schmidt (1911-1995). Jakże niewiele Jaś i Janeczka potrzebowali do szczęścia. Już sam tytuł pierwszego rozdziału zapowiada charakter tych opowiastek: „Jaś i Janeczka bawią się razem”. Sąsiedzi + dziura w płocie = doskonała zabawa. Bez drogich zabawek – za to z pomysłem, przy użyciu wyobraźni: w dom, kulki, w opiekę nad chorą Lalą, ujeżdżanie psa Hektora, szkołę, puszczanie baniek, straż pożarną, zrywanie kwiatów, sklep. Nawet jest zabawa przez szybę z chorą Janeczką. Są też radości i smutki, których w dzieciństwie nie brakuje: choroba, kłótnia, przekomarzanie się, bunt przeciwko decyzji dorosłych. Krótkie historie, do czytania wiele razy, charakterystyczne czarne postacie z zadartymi noskami, a przede wszystkim niesamowita inspiracja do zwykłych prostych zabaw – na dworze, w domu. Szczęśliwe dzieciństwo, zadowolone dzieci, które mają tylko siebie. Cudowne! Do tej pory ukazało się 5 części przygód „Jasia i Janeczki”.


 

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 24 maja 2018
Żubr Pompik. Kolory jesieni - Tomasz Samojlik

Przyzwyczailiśmy się ostatnio do tego, że Pompik i jego rodzina zabierają nas na wyprawy do Parków Narodowych w Polsce. Jednak tym razem sympatyczny żubr i jego siostra Polinka zostają w swojej Puszczy i wybierają się na wyprawę badawczą po okolicy. Rodzeństwo jest takie ciekawe świata – co też dzieje się w lesie, na łąkach, polnych drogach? Końcówka lata, jesień zbliża się wielkimi krokami. Pompik i Polinka odkrywają tajemnice przyrody: ktoś w jakimś celu powbijał szyszki w korę – ciekawe, po co? Spotykają pana borsuka, który tłumaczy, dlaczego zarzucił okolicę kamieniami, ziemią, patykami i liśćmi. Poznają taktykę budowania borsuczej nory. Obserwują zabawę malutkich brązowych kuleczek, które tak naprawdę są kuniątkami. Poznają naturę przebiegłej kukułki i pięknego zimorodka. Tłumaczą, dlaczego zwierzęta zaznaczają swoje terytorium. Poznają niezwykłość ciem – jak się okazuje to nie tylko „szara wersja motyli”. Są świadkiem bocianiego sejmiku, jaki odbywa się przed odlotem do ciepłych krajów. Żubry dopada powoli nostalgiczny jesienny nastrój. Przygotowują się do zimy – ale nie czują z tego powodu smutku. Wiedzą, że nowa pora roku przyniesie im wiele niespodzianek.

Dzieci razem z żubrami przeżywają smak przygody. Pompik i Polinka nie szukają przygód, oni je przeżywają. Uczą jednocześnie, że nie trzeba jechać w dalekie strony, by dobrze się bawić. Przygoda w książkach Tomasza Samojlika czai się za niemalże każdym drzewem. W końcu żubry uczą dzieci jak obserwować przyrodę. Nic nie znaczący szczegół, niby błahostka może stać się jakimś ciekawym przeżyciem, początkiem wyprawy, przygody i zabawy. Z tej lektury można nauczyć się jeszcze dwóch ważnych rzeczy: szacunku do przyrody i dobrych relacji z rodzeństwem.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 23 maja 2018
Żubr Pompik. Wyprawy. Najstraszniejszy drapieżnik - Tomasz Samojlik

 

Ci, którzy znają żubra Pompika i jego rodzinę, już wiedzą, że zwierzaki ani myślą siedzieć tylko w swoim rodzinnym domu, czyli Puszczy Białowieskiej. Wędrują po Polsce po … Parkach Narodowych. Były już w Wigierskim, Biebrzańskim i Narwiańskim Parku Narodowym. Teraz czas na Park Narodowy „Bory Tucholskie”. Na początku oczywiście element, który zawsze podoba mi się w książkach dla dzieci: „Ta książka należy do …” Do tego dochodzą również: symbol Parku Narodowego oraz krótki opis Borów Tucholskich. Co ciekawe, widniejący na symbolu Borów Tucholskich głuszec już tam nie występuje – smutna to niestety informacja. Troszkę mnie zastanowił ten krok pracowników Parku, ponieważ ostatni głuszec został prawdopodobnie odstrzelony w 1975 roku. Jak się okazuje umieszczenie głuszca jako symbolu było działaniem celowym, ponieważ silna jest wiara w to, że głuszec kiedyś do Borów Tucholskich powróci. Tym bardziej, że jest tam mnóstwo smakowitego jadła dla tych kuraków: zwłaszcza igieł sosnowych. Tak więc to logo na pewno uczy pokory, ale i przypomina o … ludzkiej głupocie. Tutaj widać dużą zaletę tych książek z serii „Wyprawy”. Zwróciły uwagę na same Parki Narodowe – dzieci mają możliwość poznania tych miejsc, a rodzice drążą temat, wyszukują ciekawostki. Krótka historia, w której żubrza rodzinka spotyka mieszkańców nowego miejsca (tutaj rzęsorek), opisywane są charakterystyczne elementy krajobrazu. Na końcu zawsze w kilku zdaniach podsumowanie. Nie brak humoru sytuacyjnego i słownego. Ach te posiłki taty smakosza – nie wiadomo, czy chodzi o trzecie śniadanie czy drugi przedobiad. Mnóstwo ilustracji pokazujących żubry w różnych sytuacjach. I oczywiście odpowiedź, dlaczego rzęsorek jest groźnym drapieżnikiem.

O innych wyprawach żubrzej rodziny możecie poczytać tutaj.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina 


środa, 16 maja 2018
Opowiem ci, mamo, co robią pociągi - Marcin Brykczyński/ il. Artur Nowicki

Po pszczołach, mrówkach, samolotach, dinozaurach, autach i żabach przyszła kolej na … kolej. Na pociągi. Książka obrazkowa, która łączy przyjemne z pożytecznym. Z jednej strony można śledzić losy pociągu Rysia. Z drugiej: dowiedzieć się wielu konkretnych informacji i ciekawostek na temat pociągów, maszyn i urządzeń. Dominują obrazki, a wiedzy teoretycznej jest w sam raz dla malucha, który marzy o tym, by w przyszłości zostać kolejarzem. Jak zatem zmieniał się wygląd pociągów od pradziadka parowozu z 1769 po super szybki SC Maglew. Ten ostatni potrafi osiągnąć prędkość (!!!) 603 km na godzinę. Jak działa parowóz, jaką drogę przemierza para w ogromnej maszynie, zanim wprawi ciężką stalową maszynę w ruch? Toż to istne cuda. Przy okazji można zaznajomić się ze specyficznym nazewnictwem, które jest obce zwykłemu zjadaczowi chleba: kocioł wodny, piasecznica, zbieracz pary, rurki płomieniowe, popielnik. Maluchy odwiedzą też najpiękniejsze dworce na całym świecie – uwaga – ruszamy! Przed nami Pekin, Berlin, Gdańsk, Stambuł, Żyrardów i Moskwa. Zobaczą, jakie towary mogą przewozić pociągi towarowe: samochody, oleje, węgiel, listy. Poznają tajniki podziemnego pociągu – czyli metra, słynne szlaki kolejowe: kolej transsyberyjską, orient Express, kolej warszawsko-wiedeńską. Dzieci nudzić się nie będą: przed nimi liczenie zegarów, szukanie drogi do Smoczej Jamy wśród plątaniny torów, dopasowywanie poszczególnych części pociągu. Co to takiego pantograf i transformator? Odpowiedź w książce. Tekstu jest niewiele – jest on w formie krótkich wprowadzających w dany temat wierszyków. Dominują duże kolorowe ilustracje, w których współczesność miesza się z historią. Bo kolej ma bogatą przeszłość.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 09 maja 2018
Najwyższa góra, najgłębszy ocean. Obrazkowe kompendium cudów natury - Kate Baker/ il. Zanna Davidson

W tej książce wszystko jest „naj” – niekoniecznie NAJ – lepsze. Bo największe, najsroższe, najgłębsze wcale nie oznacza … właśnie lepsze. Tylko tyle, że „naj” zawsze działało na wyobraźnię, przykuwało uwagę. Tutaj „naj” w odniesieniu do różnych elementów natury – od dinozaurów, zwierząt, motyli, poprzez drzewa, Układ Słoneczny, góry, oceany po burze i formy życia. Nie kolejność jest tu ważna, bo konkurencje, w których przedstawiono rośliny, zwierzęta czy zjawiska są tak różnorodne. Nie da się zrobić żadnego ogólnego rankingu – co jest „naj”. Karta po karcie można za to zgłębiać dany temat i cieszyć oko, bo ilustracje robią wrażenie. Mnie osobiście przypominają stare ilustracje w klimacie vintage. To one dominują. Tekst jest dodatkiem – bardzo oszczędny i rzeczowy. Istotne informacje na dany temat. Trafiają się i ciekawostki – jak choćby ta o króliku na księżycu – o którym opowiadają chińskie legendy. Albo interpretacja migracji zwierząt w starożytności, wyobrażenia na temat tego, co kryje wnętrze ziemi. Bardzo ciekawy jest rozdział o burzach świata (gdy to piszę burza na zewnątrz szaleje w najlepsze). Na szczęście takie burze u nas to tylko w książce: tajfuny, cyklony, burze lodowe, śnieżyce. Ładnie wydana książka dużego formatu dla troszkę starszych odkrywców.

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

wtorek, 08 maja 2018
A to historia! Bursztynowy szlak - Grażyna Bąkiewicz/ Ewa Beniak-Haremska

Wyprawa do przeszłości – czasów, kiedy to ludzie, by dostać się na drugi koniec Europy, wędrowali całymi tygodniami albo i miesiącami. Czasów, kiedy nie było takich wygodnych dróg jak teraz – za to były trakty prowadzące przez bujne puszcze i knieje, gdzie czyhali niebezpieczni zbójcy. W tej książce mowa jest o bursztynowym szlaku – starożytnej drodze handlowej łączącej Bałtyk z krajami leżącymi nad Morzem Śródziemnym. „Złoto Północy” tak nazywano bursztyn. Opowieść o losach dwóch chłopców: Lisyniusz, syn kupca, wędruje z ojcem i innymi kupcami z Rzymu w kierunku zimnego morza po bursztyn. Farko to … chciałoby się napisać „polski” chłopiec. Ale to czasy, gdy nie było nad Bałtykiem jeszcze ani Polski ani Słowian. Chłopiec mieszka we wspólnocie plemiennej i codziennie stara się pomagać swojemu ojcu przy połowie ryb. „Stara się” to właściwie słowo, bo Farko boi się wody i morza. Kiedy do osady Farka docierają Rzymianie, chłopiec z zainteresowaniem obserwuje obcych i przywiezione przez nich towary. Zakończenie tej historii jest zaskakujące. W ramach cyklu „A to historia” można poznać dzieje naszego narodu i państwa. Bez pyzatego nadęcia, dłużyzn i nudów – które niekiedy kojarzą się właśnie z historią. W tej niepozornej książce jest mnóstwo informacji na temat życia w dawnych czasach, zwykłej codzienności wypełnionej ciężką pracą, wierzeń naszych przodków (oddawanie czci bogini Juracie), kultury wymiany towarowej i fascynacji żelazem. I to tak wielkim, że za pęk bezcennych żelaznych gwoździ było się gotowym oddać obcym własnego syna. Nic więcej nie zdradzam, poczytajcie sami. Lubicie podglądać życie innych? To otwarte okienko do tego zachęca. Warto.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

poniedziałek, 07 maja 2018
Sposób na Adama/ Górski żurek - Paweł Beręsewicz/ il. Magdalena Kozieł-Nowak (wersja polsko - angielska)

Dwie krótkie historyjki z życia Adama.

W pierwszej poznajemy go jako chłopca nielubiącego czytać. Książki są dla dziewczyn - tak twierdzi ów młodzian. Dzięki sprytowi pewnej mądrej bibliotekarki, chłopiec wychodzi z biblioteki z pewną książką. I z przeświadczeniem, że książki niekoniecznie są tylko dla dziewczyn. W drugiej historii Adam wspina się z tatą na Wielką Górę. Marzy, by u celu wspinaczki zjeść górę naleśników z bitą śmietaną. Niestety jest tylko żurek, którego chłopiec ponoć nie cierpi. Ponoć, bo wcina, że aż mu się uszy trzęsą. Na końcu mimo wszystko intryguje pytanie: czy zwykły żurek różni się jakoś od żurku górskiego? (a morał z tej historii jest taki, że odkąd została przeczytana, marzy nam się gar żurku…. Tyle że nizinnego, wielkopolskiego).

Teksty są napisane prostym językiem - dlatego też nadają się jako lektura dla początkującego czytelnika. Do tego duże litery, szeroka interlinia i ilustracje na każdej stronie. To książka, którą łatwo "pożreć", nadaje się, by zachęcać dziecko do samodzielnej lektury. A przeczytać samemu książkę "od deski do deski" to zawsze jest wyczyn, że hej. 

Obok tekstów polskich – tłumaczenie w języku angielskim. Można się wprawiać i szlifować swoje umiejętności. Ja podpowiadam, że książkę można podsunąć też komuś z rodziny albo z grona przyjaciół, kto jest anglojęzyczny i chętnie chciałby polepszyć swój polski. Ta książka świetnie działa na dwa fronty:) 

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura