Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 29 maja 2014

Książkę kartkuję od dłuższego czasu i ciągle w niej coś znajduję, co powoduje, że się zatrzymuję, odkładam na bok, wracam, szukam nowych tropów. Iwona Chmielewska uchwyciła to coś. Niby prawdy oczywiste, bo czytając jej teksty, analizując ilustracje, dochodzę do wniosku, że to wiem, i tamto też. Albo gdzieś coś już było – tylko ubrane w inne słowa. A tu tak wszystko skrupulatnie i delikatnie ujęte. Prawda radosna i bolesna – że we dwoje jest łatwiej, bo jest się razem. I trudniej, bo jest się razem.

Wyglądam okazji, by obdarować tą piękną książką. I nie tylko ślubów, bo relacje opisane mogą odnosić się nie tylko do partnerów, małżonków. Też rodziców i dziecka, rodzeństwa, przyjaciół. Dotyczy wszelakich relacji. To też piękna idea tej książki. Dotyczy bycia razem, nie obok siebie, pokonywania trudności, dzielenia radości i smutków, rozwiązywania problemów, dzielenia kredytów i słodkiego tortu. To nie suche i chłodne relacje – jak na portalach społecznościowych czy wymiana zdań na gadu gadu bądź pocztą mailową. Relacje namacalne – i miłość i nienawiść, łzy i uśmiech, uzupełnianie się, ale i niszczenie. I można dużo mówić o życiu we dwójkę. Można podpierać się filozoficznymi wywodami, albo sięgać do wypowiedzi znawców. Tutaj kilka prostych zdań zawiera prawdę o nas samych. Czasem uderzają poetycką nutą. Autorka nie stroni od metafor. I tak jesteśmy drzewem, kolorem, kołem roweru, okładką książki. Można na pewno odnaleźć się w tej książce, a jej interpretacja w zależności od etapu w życiu może też być różna. Bo życie to niespodzianki, nagłe zwroty. I teraz – kiedy jesteśmy we dwoje może być nam łatwiej, ale kto wie – może nadejść taki moment, że będzie trudniej….

Piszę o książce Chmielewskiej za pięć minut 1 czerwca. I tak sobie myślę, że to idealny prezent dla każdego dziecka. Bo można mówić o związkach międzyludzkich już z najmłodszymi, można podsunąć dorosłym dzieciom, które wchodzą w dorosłość, bądź tym, które w niej już są. Bo to lektura uniwersalna, prawdy w niej zawartej nie da się rozdzielić na dorosłą i dziecięcą, nie da się jej podzielić na ważną i mniej ważną. 

Ilustracje wymowne, minimalistyczne, bez zbędnych ozdóbek. 

Wiek 6-99

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 28 maja 2014

Na półce moich dzieci jest kilka pozycji, które zachęcają do liczenia. I jest to przede wszystkim przedział od 1 do 10. A tutaj niespodzianka – można liczyć z dziećmi do ... 100.

Niemal każda strona to liczenie kolejnych postaci i przedmiotów. Wszystkie liczby po kolei. I tak na przykład: 20 deserów, 21 szczebelków, po których misie wspinają się na przyjęcie, 22 gości, 23 porzucone krzesła, 24 balony, droga nr 25, 26 uszu, 27 główek kapusty, 28 listków koniczyny, 29 ślimaków, 30 guzików na ubrankach misiów. Krótko mówiąc liczenie przebiega od jednego lasu do stu drzew. Niekiedy jest to liczenie tematycznie powiązane, innym znów razem oderwane z kontekstu.

Jest kolorowo, niekiedy śmiesznie, emocje biorą górę, gdy nie można znaleźć na ilustracji 91- pierwszej porcji piernika albo 92 - drugiej marcepanowej kuleczki. Ilustracje mają soczyste barwy – na pewno nie jest nudno. Książka gwarantuję dobrą zabawę i dla dużych i dla małych.

Wydawnictwo Babaryba

Wydawnictwo Babaryba 

wtorek, 27 maja 2014

Pinokio na motywach powieści Collodiego. Skrócona wersja, z wybranymi elementami, zachowująca szkielet znanej fabuły. Historia opowiedziana, nie przetłumaczona – dla młodszych dzieci, jako zapowiedź lektury – już w całości – zdaje się że w klasie czwartej. U nas ten klasyczny, znany w dwóch przekładach: Zofii Jachimeckiej i najnowszego – Jarosława Mikołajewskiego. Można pobawić się w porównania – czy jest rekin czy raczej wieloryb? To największa różnica. Czy Gadający Świerszcz czy może Świerszcz Który Mówi. Niecierpliwym zdradzę, że na ilustracjach Manueli Adreani jest wieloryb.

Historia sprawnie i ciekawie opowiedziana – można polecić młodszym słuchaczom, tym bardziej, że to bardzo ładnie wydana książka obrazkowa – z cudnymi ilustracjami. Jakże innymi od wizji Innocentiego (niestety – bez porównań się nie obejdzie). Tamta poważna, bardzo realistyczna. Ilustracje jak obrazy, może nawet fotografie. Tutaj baśniowo, pajac ma chochlika w oku, do którego przyzwyczaił nas Szancer. Pinokio bardzo dziecięcy, którego można polubić mimo wad.

Książka dużego formatu, z wielkimi, niekiedy na całą rozkładówkę, ilustracjami. Ciekawe zestawienia kolorystyczne. Nie brak im humoru:)

Wiek 7+

Wydawnictwo Olesiejuk

piątek, 23 maja 2014

 

Niektóre kobiety z wiekiem zyskują. Stają się wyrazistsze, po prostu piękniejsze. I choć im lat przybywa, wieku po nich nie widać. Tak jest z książką Wilkonia – „Kici kici miau”, która mimo tego, że zachwyciła już cztery lata temu – została wtedy Najpiękniejszą Książką Roku, nic a nic się nie starzeje i dalej robi wrażenie. I tak pewnie będzie już zawsze. Nie pisałam jeszcze, że książka jest kobietą? – A tak :)



Koty w literaturze dziecięcej pojawiają się często. To temat bardzo wdzięczny. Jednak kot Wilkonia jest wyjątkowy. Kto miał do czynienia z jego ilustracjami wie, co mam na myśli. Jest w nich elegancja, pozorna niesubordynacja barw – wszystko jednak nieprzypadkowe, przemyślane. Niby rozpływa się po kartce, mimo to utemperowane – nie wiem jak Mistrz to robi, bo jak my z dziećmi malujemy, to się bazgrze i zaplanowana plama staje się zupełnie inną plamą. A tu cuda jakieś się dzieją.



Mimo, że to książka autorska – są ilustracje i tekst tego samego autora, na plan pierwszy wybija się na pewno kot, którego można zobaczyć. Szara plama – tam kreska, tu kreska. Szarości, burości na białym tle, z maźnięciem czarnego. Gdzieniegdzie to i owo też się srebrzy. Z wyraźnymi żółtymi kocimi oczami głównego bohatera. I tekst o rozbrykanym kocie. Jego igraszki, codzienne zajęcia, które pod koniec dnia odchodzą na plan dalszy. Kot się wycisza, temperuje, wpisuje się w rytm dnia, który nakazuje stopniowe przygotowanie do snu. Samoistnie. Mnie ta poetycka opowieść o przemiłym futrzaku kojarzy się ze starymi ludowymi kołysankami.



A jednak w starej książce pojawiło się nowe – to angielska wersja kociej kołysanki. Będzie pysznie jak nic dla dzieci dwujęzycznych bądź przyda się do nauki angielskiego. 

Wiek 2+

Wydawnictwo Hokus Pokus



środa, 21 maja 2014

Zaskoczyła mnie ta książka. Bo „Naciśnij mnie” od razu sugeruje pewne zachowania i reakcję – może nie tyle użytkownika – w przypadku książki - czytelnika, co przedmiotu naciskanego. Człowiek – na pewno rodzic małych dzieci, obeznany z rynkiem, od razu spodziewa się (o zzzgrozzzo) plastikowych przycisków, piszczących dźwięków czy efektów świetlnych wywołujących różnorakie reakcje. Zresztą w epoce najróżniejszych gier, głośnych zabawek, gadających książek – czego spodziewać się więcej?  Stąd – moje wielkie zdziwienie – pozytywne bardzo, gdy okazało się, że autor zrobił nam wielkiego psikusa. I w tym miejscu niczego więcej nie zdradzę. Dajcie się mile zaskoczyć – nie czytajcie spojlerujących recenzji. Lektura, która proponuje nietuzinkową zabawę, dużo śmiechu, na każdej stronie wielką niespodziankę. Dla małych i dużych. Skojarzyłam to z opowieściami mojego taty, który opowiadał jak w dzieciństwie do zabawy wystarczał kawałek sznurka i znaleziony na wyłożonej kocimi łbami wiejskiej drodze patyk. Robili z tego cuda i potrafili się bawić godzinami. Tutaj autor proponuje zaledwie kilka kropek. A zabawa jest naprawdę przednia:)

Wiek 2+

Wydawnictwo Babaryba

 

 



wtorek, 20 maja 2014

Niedawno pisałam o serii „Czytam sobie - Fakty”. Dziś propozycja dla poziomu 2 – czyli troszkę bardziej zaawansowanych czytelników. Jakie są założenia tego poziomu: 800 – 900 wyrazów, zdania wyraźnie dłuższe aniżeli w „jedynce” i bardziej rozbudowane, pojawiają się proste dialogi.  Do tego duża czcionka i ciekawe ilustracje. To co mi się podoba to: mamy do czynienia ze swego rodzaju małą dorosłą książką dla najmłodszych. 47 stron, z krótkimi tekstami. Przeczytać taką grubą książkę – to nie takie hop siup, prawda?

Temat tej części też do łatwych nie należy, ale jak najbardziej przyciągnie uwagę. Bo przecież Titanic to legenda, to też dreszcz wielkich emocji i tajemnica. Przeczytać o czymś takim w wieku lat 6 – jest na pewno niemałym przeżyciem. W dodatku przeczytać nie ustami rodzica, ale samodzielnie - wyczyn nie lada. Zofia Stanecka w kilkunastu zdaniach przekazała mnóstwo ważnych informacji na temat historycznego rejsu w 1912r. – początek rejsu, jego pasażerowie, załoga, codzienne czynności i prace na pokładzie, przebieg katastrofy. Nie ukrywam, że byłam strasznie ciekawa, jak Autorka napisze o tonięciu Titanica – ale zrobiła to z dużym taktem, nie ma tu  drastycznych scen. Pojawia się śmierć, ale gdzieś w tle.  



Na końcu – jak zwykle Dyplom sukcesu dla początkującego czytelnika, który zmierzył się z tekstem sam na sam.

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

Wybieracie się? Targi tuż tuż...22 - 25 maja. Stadion Narodowy.

Szczegóły tutaj.


poniedziałek, 19 maja 2014

Brutalny męski świat, w którym jest miejsce na przebaczenie, naprawienie złego i dobre koleżeństwo. Pisząc „brutalny” – nie chciałam przesadzać. A jednak w skali odczuć małego dziecka – dzieje się tu wiele - złego i dobrego. Bo jest przemoc, leje się krew, są rozwiązania siłowe – ale historia znajduje optymistyczne zakończenie, co jest ważne dla małego czytelnika, który z przerażeniem w oczach (tak było w naszym przypadku) słuchał historii o pobitym chłopcu. I o Albercie, do którego w nocy przychodził potwór – czyli złe myśli – po złym uczynku. Albert za mocno wykopnął piłkę podczas meczu i chłopiec od podawania piłek nigdzie nie może jej znaleźć. Szkoda nowej ładnej piłki. Albert nie wytrzymuje i daje chłopcu fangę w nos – i to tak, że leje się krew. 

Potwór przychodzi w nocy. Kiedy wyrzuty sumienia i troska o kolegę biorą górę nad złością i żalem z powodu utraconej piłki. Świetnie zostały przedstawione emocje  Alberta, jego wielki smutek, strach o kogoś innego. Autor podpowiada również jak naprawić złe postępowanie – bez wielkich słów, bez patosu. Ot zwykła rozmowa między małymi dziećmi, które wyjaśniają sobie wszystko raz jeszcze, a potem bawią się razem w najlepsze.

Byłam ciekawa tego potwora. Bo przecież cykl o Albercie jest raczej osadzony w codziennych realiach. Pomyślałam sobie – jaki znowu potwór? A to świetna metafora złych, nieprzyjaznych myśli, które najczęściej pojawiają się po zapadnięciu zmroku.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

sobota, 17 maja 2014

Seria „Czytam sobie” jest przeznaczona dla początkujących czytelników – i każdy znajdzie tu coś dla siebie – w zależności od poziomu czytelniczych umiejętności. Niedawno pojawiły się „Fakty” – trzy tytuły, z których każdy opowiada o jakimś ważnym wydarzeniu z dziejów ludzkości. Dla poziomu pierwszego jest opowieść o wyprawie Roalda Amundsena w 1911 roku na biegun południowy. Ciekawa historia jest tu wartością dodaną, bo przecież celem całej akcji i serii jest rozmiłowanie w książkach i ulepszenie techniki czytania. A że przy okazji można nauczyć się czegoś pożytecznego. Tylko przyklasnąć.

Poręczny format (bez trudu zmieści się w małych rękach), grubość w sam raz, 150 – 200 wyrazów, króciutkie i nieskomplikowane  zdania. Na jednej stronie raptem 1- 2 zdania. Rafał Witek nie idzie jednak drogą na skróty i proponuje również trudniejsze wyrazy: globtroter, albatrosy, bandera, targany wiatrem. Są też długie wyrazy: kaloryfer, temperatura.  Poziom pierwszy – to literowanie i składanie słów. Osobnym tematem są ilustracje – jest ich mnóstwo, na każdej rozkładówce, ładne i miłe dla oka. Jednym słowem: porządna robota.

Akcja jest szeroko nagłośniona. Szczegóły na stronie Czytam sobie

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

czwartek, 15 maja 2014

Pamiętam tę książkę doskonale z dzieciństwa. Nawet jakiś czas temu pytałam o nią w bibliotece, ale jak to bywa z książkami – stary egzemplarz już wycofany, a nowego nie było. Też pewnie macie takie lekturowe wspominki, niezapomniane ilustracje, cytaty. Gałgankowy skarb jest na takiej liście.


Mała Kasia płacze, bo nigdzie nie może znaleźć swojej lalki – Murzynka. Cała rodzina angażuje się w wielkie poszukiwania: tato, ciotka, dziadek, mama. Ale nigdzie nie ma ukochanej zabawki. Na nic pocieszenia, na nic prezenty – namiastki. Dziecko wylewa krokodyle łzy i zawodzi. Jak się skończy ta historia? Nie zdradzam – zachęcam do sięgnięcia po te książkę sprzed lat. Jakiś czas temu została wznowiona – na sztywnych kartkach, w żywych kolorach, z niezapomnianymi ilustracjami autora. Wiersz pełen dramatyzmu, tempa, wyczuwa się nerwową atmosferę bezskutecznych poszukiwań. Zresztą pewnie niejeden rodzic i pociecha znają to z własnego doświadczenia. Przychodzi czas na dobranoc i okazuje się, że nigdzie nie ma ukochanej lalki, maskotki, pluszaka. Znam przypadek, że trzeba było gwałtem odwozić ulubionego słonia do znajomych, bo bez słonia ani rusz.


Książka dla najmłodszych, przy której będą bawić się również czytający rodzice, a kto wie – może odezwie się podczas lektury jakaś nutka nostalgii za tym co było i już minęło?

Wiersz o zapłakanej Kasi Zbigniew Lengren napisał dla swojej córki - też Kasi, która nie chciała sama czytać:)


Wiek 2+

Wydawnictwo Babaryba

środa, 14 maja 2014

Kolejna zagadka kryminalna dla biura detektywistycznego Lassego i Mai. Znów przenosimy się do szwedzkiego Valleby – już po raz ...hm … chwileczkę – muszę policzyć – ooo - mamy mały jubileusz – dwudziesty. Tym razem do rozwikłania przykre zajście podczas urodzin Muhammeda Karata. Kiedy w czasie przyjęcia na chwilę gaśnie światło, z szyi żony jubilata – Barbary, ginie naszyjnik z drogocennym diamentem. Ciekawe, kto z obecnych połakomił się na takie cacko. Może to któryś z gości? A może to jeden z trzech cukierników, którzy wzięli udział w konkursie na najlepszy tort, jest sprawcą?

Myślę, że czytelnicy, którzy znają serię o Lassem i Mai specjalnego zaproszenia do lektury nie potrzebują. Natomiast ci, dla których to absolutna nowość, mogą spokojnie czytać poszczególne części. Wnet rozeznają się who is who. Choć – nie ukrywam – poznanie chronologiczne sprawiłoby największą czytelnicza frajdę. Książka zawiera krótkie rozdziały, które nadają się świetnie do pierwszych samodzielnych prób lekturowych. Pomocne w tym są również wielkie litery. Akcja przebiega sprawnie, szybko, bez zbędnych dłużyzn. Nie ma w tej książce przemocy – tak więc spokojnie można ją polecić małym czytelnikom. Tajemnica urodzin to drugi po Tajemnicy pływalni tytuł, gdzie pojawiły się kolorowe ilustracje.

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

wtorek, 13 maja 2014

Niekiedy z koleżanką z pracy zamieniamy się w matki gderające. Z różnych powodów. Z powodu dzieci też – i takie stwierdzenie również się pojawiło: że wychować dzieci wcale a wcale łatwym zadaniem nie jest. I wyraziłyśmy kiedyś słowami, że ciągle tym naszym dzieciom nabijamy głowę jakimiś hasłami, regułami – że trzeba tak i tak, że mus, że inaczej nie można. Tylko że ty sobie matko gadaj, a dzieci (chłopcy) - swoje. Ratunek w pandzie, która tłumaczy najmłodszym – co wypanda a co nie wypanda. Pal licho sztywne reguły, może warto spojrzeć na tę kwestię z innej strony? Może z humorem, do góry nogami, na wariata? Tak jak panda propnuje. Efekt?– jest śmiesznie, inaczej, a reguły kindersztuby – jak należy się zachować w pewnych sytuacjach – same wpadają w ucho i zostają na długo w pamięci.

Gdy się spóźnisz na kolację, raczej nie licz na owację


(Reakcja: :))))))


Każdy powie to bywalec: Źle wygląda w nosie palec!


(Reakcja: :))))))


Powszechnym jest zwyczajem: gdy jem, to nie nadaję


(Reakcja: :))))))

Myślę, że w wielu domach panda razem ze swoimi maksymami na stałe się zadomowi, wejdzie wręcz do słownika domowego.

Cudna jest panda Oli Cieślak: niby taka wychuchana dama, grzeczniuteńka, mądralińska, a jednak z chochlikiem w oku, co to tylko patrzy, by cosik zbroić. Książka do wpajania dzieciom zasad dobrego zachowania w nietypowy sposób. Z jajem, humorem. Na sztywnych kartkach – co gwarantuje, że książka przetrwa wszelkie burze i wichry, upadki (na podłogę).

A na koniec nasza wesoła rodzinna twórczość własna – czyli skutki czytania książek, a konkretnie tej oto właśnie:

I pamiętaj Ananasku: Gdy skosztować chcesz lektury, umyj czarne swe pazury!



Wiek 3+

Wydawnictwo Dwie Siostry

niedziela, 11 maja 2014

Wiosna bez Pomelo? Oczywiście, że to niemożliwe. Drogi słoń, który mieści się zaledwie/ aż (???) pod dmuchawcem - właśnie wtedy, gdy wszystko kwitnie w jego i naszym ogrodzie. I są mlecze - z których za chwilę będą dmuchawce. Kto wie, może pod którymś z nich pomieszkuje sobie Pomelo? Pomarzyć zawsze można, a i wyobraźnia może niekiedy spłatać figla - akurat wiosną, gdy przyroda wariuje kolorami, kształtami, zapachami. Wprost w głowie się kręci. My tu gadu gadu, a nasz Pomelo się zastanawia. Nawet nie wyobrażacie sobie, co też może dziać się  w tej małej (a jednak) słoniowej głowie. Zastanawia się o czym myślą mrówki, dlaczego pomidory są czerwone, a cukinie zielone. I co by było, gdyby ogród nie istniał. W tej opowieści z Pomelo zrobił się prawdziwy filozof, który mędrkuje o tym czy być albo nie być. Ma swoje znaki zapytania, rozterki i zmartwienia. Zachęcam do poszukania odpowiedzi na te jego pytania razem z pociechami - kto wie, może wybawicie Pomelo z kłopotu.


Oczywiście w wiosennym wydaniu nie mogło zabraknąć rozdziału o wiośnie. Hurra! Już wiosna - aż się chce krzyczeć razem z różowym słoniem. Naprawdę - to trzeba zobaczyć - jak różne zwierzęta w ogrodzie radują się. Największym smutasom rozweselą się miny, gdy zobaczą ilustracje:)


Ale i wiosną zdarzają się smutki: złamana gałązka, kwiaty, które pudrują na żółto. Ta część o Pomelo to doskonała okazja, by z dziećmi poruszyć temat emocji, radości i smutków. To też dobry powód do rodzinnych filozoficznych rozmów na najróżniejsze tematy dotyczące nas, dzieci, otoczenia.

 

Jest bardzo duży plus tej książki - uczy i małych i dorosłych dostrzegania rzeczy niepozornych, niby mało ważnych. I uczy radowania się z drobiazgów, optymistycznego podejścia do życia. Świetnie odzwierciedla to ostatnia ilustracja - jak wspaniale smucić się na wiosnę przy wielkiej misce pełnej soczystych i pysznych poziomek. Z takim podejściem - ze wszystkim damy radę:)

Wiek 2+

Wydawnictwo Zakamarki

 

czwartek, 08 maja 2014

Propozycja dla najmłodszych dzieci, które lubią bardzo osobisty kontakt z książką – muszą ją dotknąć, polizać, kartkować tam i z powrotem. Tematyka dla dzieci bardzo wdzięczna – wiadomo – zwierzęta zawsze chwytają za serce. Tutaj w formie prostych rymowanek, z biegiem czasu łatwych do zapamiętania, przekazujących też pierwsze informacje na temat życia wybranych osobników. Znajdziecie tu lwa, żyrafę, słonia, małpki, motyla (w książce „Kim jesteś?”), hipopotama, robaczka z jabłka, tygrysa, biedronkę, zebrę (w książce „Poznajemy zwierzątka”). Soczyste kolorowe ilustracje na pewno zwrócą uwagę najmłodszych. Dużą atrakcją są pojedyncze kartoniki – elementy ruchome ilustracji. Dzieci mogą je wyjmować i wkładać na swoje miejsce do woli. Starszym dzieciom, które już lepiej poznają książkę można powyjmować więcej elementów i zachęcić je do odszukania właściwego miejsca. Książka jest wykonana z grubego kartonu – kartki są więc przygotowane na wielokrotny kontakt z małymi rączkami najmłodszych czytelników.

Wiek 1+

Wydawnictwo Olesiejuk





środa, 07 maja 2014

Po pełnej wrażeń wyprawie do różnych zakątków świata z niesamowitymi mapami, tym razem Krystyna Lipka – Sztarbałło zabiera nas do … łazienki. Właściwie można by pokusić się o stwierdzenie – phi – też mi coś – zwykła łazienka. Ta jednak – jak się okazuje – kryje wiele tajemnic, niespodzianek i ciekawostek – zwłaszcza, gdy zaczniemy grzebać w czasach zamierzchłych.

Każda rozkładówka to prowokujące pytanie, na które szukamy odpowiedzi bez wstępnego zagłębiania się w tekst i ilustracje. A potem już tylko porównanie z wizją autorki. Bo to w końcu łazienkowe pytania i nic tu nie jest do końca oczywiste. Zawsze, w przypadku takich „pytających” lektur, powstaje ciąg dalszy już poza książką, która w tym akurat przypadku stanowi uzupełnienie wiedzy, albo prowokujący ciąg dalszy naszych interpretacji.

Taka analiza pewnych rzeczy, zjawisk oczywistych jest zwłaszcza dla dzieci niezwykle intrygująca. Bo nagle to, co jest nieodłącznym elementem dnia codziennego, nawet swego rodzaju rytuałem, okazuje się czymś normalnym może akurat w czasach współczesnych, a na przykład w latach bądź wiekach minionych, było zjawiskiem rzadkim, rzeczą ekskluzywną, rzadko spotykaną.

Zresztą nie ma się co dziwić, ostatnia olimpiada w Soczi, pokazuje, że i dziś pewne łazienkowe rzeczy oczywiste dla współczesnych wcale nie są takie oczywiste.

A wracając do poprzedniego stwierdzenia rzecz ma się tak z kąpielą, nocnikiem, myciem rąk. Autorka odkrywa tajemnice higieny rąk, zębów, mydła, sedesu, włosów, kąpieli, ubikacji, oszczędzania wody. Miłośnicy historii będą ukontentowani podróżą do przeszłości – w czasy starożytnej Grecji i Rzymu, do średniowiecznej Europy, do czasów Oświecenia. Dzieci mają możliwość poznania słynnych miejsc związanych z wodą: termy, Warszawskie Łazienki Królewskie czy XIX – wieczne miejsca uzdrowiskowe.

A wszystko to w oryginalnej oprawie graficznej – współczesność poplątana z historią, nowoczesne piktogramy obok znanych malowideł i zdjęć, ilustracje w klimacie danej epoki. Temat potraktowany solidnie, dobrze i zrozumiale przygotowany. Wielki znak zapytania z okładki zapowiada mnóstwo pytań, ale bądźcie pewni: odpowiedzi znajdziecie bez problemu w tej oto książce.

Wiek 6+

Wydawnictwo Ezop

wtorek, 06 maja 2014

Mity to skarbnica postaci, motywów, wydarzeń. Działają niesamowicie na wyobraźnię. Pokazują, jak kiedyś ludzie tłumaczyli sobie świat. Rozbudzają ciekawość, nurtują (zwłaszcza w kwestii pytań związanych z religią – bo przecież – gdzie leży prawda – tak jest przynajmniej w naszym przypadku), motywują do dalszych poszukiwań – może nawet już w poważniejszych książkach, gdzie można znaleźć zdjęcia Olimpu, budowli, starych naczyń, miejsc z wykopaliskami. Książka Katarzyny Marciniak to niewątpliwie dobry wstęp do przygody z mitami i światem starożytnym.

Książka została podzielona na dwie części. Pierwsza z nich (15 historii) to dzieciństwo bogów i ludzi. Oczywiście na początku był ...Chaos. A potem opowieści o Zeusie, Posejdonie, Atenie, Artemidzie i Apollo, Aresie, Afrodycie, Erosie i Psyche, Hermesie, Dionizosie, Demeter, Prometeuszu, Pandorze. Co ciekawe, niektóre z mitycznych opowieści mają za narratorów zwierzęta: orły, żurawie, owieczkę, mrówki, synogarlice, wilczki, łabędzie. Jak tłumaczy autorka w słowie wstępnym, każdy bóg miał do towarzystwa jakieś zwierzę znające różne boskie tajemnice – stąd ten skądinąd oryginalny pomysł. Nie są to opowieści statyczne. One żyją w dialogach – bo dorosłe zwierzęta opowiadają swoim dzieciom, wnukom – dyskutują z nimi, rozwiewają wątpliwości, stawiają pytania i odpowiadają na nie. Podoba mi się nawiązanie do czasów współczesnych. Tym samym dzieci uzmysławiają sobie, że mity jednak ciągle żyją – w języku codziennym. Róg obfitości, olimpijski spokój, mądry jak sowa, piękny jak Apollo, mina marsowa, strzała amora, wzrok argusowy, wysiłek tytaniczny, puszka Pandory, domowe ognisko czy pępek świata. Podobny zabieg można zauważyć w drugiej części o przygodach herosów. Razem 10 opowieści. Oczywiście dominuje Herakles, ale dzieci poznają też Tezeusza, Perseusza, Kadmosa, Jazona. Do mitologicznych wyrażeń dochodzą: stajnia Augiasza, po nitce do kłębka, pyrrusowe zwycięstwo, urwać łeb hydrze, czyn heroiczny i inne. Mity zatem – greckie i rzymskie, mimo swojego wieku ciągle żyją. Jest mnóstwo ich wersji, oryginalnych pomysłów na zapoznanie z nimi współczesnych. Opowieści w tej książce zostały solidnie przygotowane, wykorzystują postaci postronne, nie koncentrują się tylko na samej treści mitu, ale również na jego uniwersalności, aktualności.

Książka jest bogato ilustrowana, z humorem. Bogowie i herosi Marty Kurczewskiej miewają piegi, jabłuszkowe rumieńce, królicze zęby. Ot – Olimp z jajem, z przymrużeniem oka. Mnie spodobała się zwłaszcza ilustracja przedstawiająca Demeter – tu z walizką – nastrojowa, na łonie przyrody.

Książka została bardzo ładnie wydana w serii ze wstążeczką.

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia



Męski duet: ojciec i syn. Czasem trio – z mamą w tle, ale tylko jako dodatek. Albo i kwartet – z dziadkiem – wtedy robi się naprawdę ciekawie. Bo to męska książka – męskie poczucie humoru, męskie spojrzenie na świat, męski punkt widzenia. Kwiczą jak słuchają, dopowiadają sekwencje, wiedzą co dziadek właśnie miał na myśli, a co tata – i jak się skończy ta historia. I dziwią się, że mama ZNOWU się czepia, choć ja wiem, że to czepianie się (właściwie – wcale nie-czepianie się) jest w pełni uzasadnione. Ale o dyskusjach pozaksiążkowo – rodzinnych nie piszę, aby nie robić sensacji. Kończy się rozdział – od razu rzucają propozycję dalszego ciągu – który – o zgrozzzzo – znowu się sprawdza, Jakieś czary czy cóś? Czytam tę męską książkę na głos, przerywaną co rusz rechotem spod kołder i myślę sobie – faktycznie dzięki, że Bóg stworzył kobietę – bo trochę delikatności jest na tym świecie, i piękna, i porządku. Tak myślę. I dzięki Boże żem sama kobieta.

Męskie ojcowsko – synowskie przygody, tajemnice, sekreciki, porozumiewawcze mruganie oczkiem, szepty, niedopowiedzenia, niegrzeczności, wyprawy, odkrycia. Twarda egzystencja jednak nie pozbawiona uczuć. Męska przyjaźń. Na dobre i na złe. Tutaj akuratnie uchwycone przez Pawła Wakułę. Mój tata jest olbrzymem. Po takiej lekturze niejedno dziecko tak pewnie powie o swoim ojcu – bo historie opisane w tej książce nie są jakieś wymyślone, wyszukane, fantastyczne. Ot zwykłe życie – w którym do wielu spraw można podejść z poczuciem humoru i przymrużeniem oka. I fajnie, że jest taka książka – bo świetnie pokazuje, że owszem – mama jest ważna w życiu dziecka, ale ono razem z ojcem potrzebują swojego terenu, na który dla nas, mam, niekiedy wstęp jest (nie - surowo) wzbroniony.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura



Zach ma trzynaście lat i właśnie wchodzi w trudny okres. Dobry uczeń gimnazjum, z klasą. Hmmm…znam szkołę i wiem, że nie zawsze te dwie rzeczy idą w parze. Zależy od ludzi. A Zach ma charakter, co się wyczuwa od pierwszych stron powieści. Nie daje sobą pomiatać, lgną do niego i czarne charaktery i szkolne aniołki. Sympatię do niego czują niektórzy nauczyciele, wiedzą, że jak pojawi się poważny problem, mogą chłopca poprosić o pomoc. Bo Zacha naprawdę nie da się nie lubić. Zdolny, nie kujon, daje spisywać zadania, sam zresztą idzie na żywioł od czasu do czasu. Nie plotkuje, nie obgaduje, potrafi trzymać język za zębami, do wszystkiego podchodzi z dystansem. Ach, no i jeszcze staje w obronie uciśnionych. Przez myśl przeszło mi nawet: jak Gary Cooper  w filmie „W samo południe”. Sam w obronie tchórzliwych kumpli z klasy przed bandą hałaśliwych szkolnych bandziorów z fałszywą Dot na czele. W życiu prywatnym Zacha los nie oszczędza – ojciec odchodzi do innej, a matka zaczyna poważnie chorować. Chłopak przypadkiem poznaje Alfiego, drugorocznego. Alfi pochodzi z rodziny alkoholików, na niczym mu nie zależy, szkołę i nauczycieli traktuje jak zło konieczne. Między chłopcami powoli rodzi się przyjaźń. Trudna, ale prawdziwa.

W książce poruszonych zostało wiele problemów, które nurtują współczesnych młodych ludzi: brak perspektyw, rozwód rodziców, porażki w szkole,  przemoc, alkoholizm. Podobnie jak przypadku innej książki Barbary Ciwoniuk (Musisz to komuś powiedzieć) dzieje się tu wiele, nie ma czasu na nudę. Autorka stworzyła całą plejadę barwnych postaci: od uczniów po czcigłodne grono pedagogiczne (akurat w przypadku Koteckiej – pasuje to sformułowanie). To co mi się podoba – to pozytywne spojrzenie na dorosłych. Historyk Hannibal, matka i ojciec Zacha pokazani zostali jako partnerzy do rozmów i w rozwiązywaniu problemów. Oni zresztą chłopca traktują poważnie, jak równego sobie. Może właśnie dzięki temu w tej książce udaje się zrobić tak wiele dobrego. Nie będę zdradzała szczegółów – niektóre dialogi wydawały się jednak sztuczne (np. rozmowa Zacha z Alfim na temat planu przemiany w szkole – jakoś nie mogę uwierzyć  w tak szybką metamorfozę). Jednak chciałabym wierzyć, że takie rzeczy dzieją się w życiu naprawdę. Młodym ludziom książka na pewno się spodoba. 

Wiek 14+

Wydawnictwo Literatura

Książka została wydana w serii 16+. Myślę, że spokojnie mogą przeczytać ją 14- 15 latki.

poniedziałek, 05 maja 2014

Zielone kasztany – kiedy spadają na głowę, to znak, że nadeszła jesień. W kolczastych łupinkach, w środku brązowe. Dojrzałe. By pójść w świat. Toczą się już swoim życiem w różnych kierunkach. Takie są właśnie opowiadania Barbary Kosmowskiej. Są jak te spadające kasztany jesienią, z których każdy ma potem już swoją historię. Tutaj 11 tytułów – jedenastu młodych bohaterów. Każdy z nich z innymi problemami. Inaczej wyrażonych: jako wpisy blogowe, wpisy w pamiętniku, list do siostry, relacja, opowiadanie. I szeroki wachlarz problemów – historie prawdziwe, przekonujące, byłabym skłonna uwierzyć, że wiele z nich wydarzyło się naprawdę. Można się czegoś nauczyć, choć autorka absolutnie nie moralizuje. Ot czasem lepiej uczyć się na cudzych błędach. Poleciłabym też zaangażowanym rodzicom – lubię wiedzieć, co nurtuje współczesną młodzież. Relacje z rówieśnikami, rodzicami, rodzeństwem, przyjaźń, miłość, szkoła....

Maniek, który stracił matkę. Olga, która doświadczyła, że przyjaźń czasem jest trudna. Ewa wdzięcząca się bez przerwy do swego odbicia. Kasia opiekująca się psem ze śmietnika. Iga – zaniedbana przez mamę, obca w nowej szkole. Lenka - poetka, która przeżywa rozwód rodziców. Bracia – ich relacje.

I motyw kasztanowy, który jest łącznikiem tych wszystkich opowieści:

I długie włosy... Błyszczące jak skórka kasztana. (Połów na blaszkę)

Fajne są stare kasztanowce, co nie (Ławeczka)

Idealnie pasują do twoich kasztanowych oczu – cieszy się mama (Do not enter)

Nawet moi kumple wiedzą, że Olaf lata z pieguską po mieście (raz widziałem, jak trzymając się za rączki, zbierali kasztany: to dopiero była beka!), a potem brakuje mu czasu na te ważne sprawdziany. (Ławka rezerwowych)

Lenka maluje rozłożyste drzewo. To kasztanowiec, który rośnie przed domem dziadka (Czerwony zeszyt)

Książka Barbary Kosmowskiej została nagrodzona w III Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. Zajęła III miejsce w kategorii 10-14 lat.

Wiek 12+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia







niedziela, 04 maja 2014

Jak przyjemnie zatopić się znów w klasycznej niespiesznej prozie – gdzie wszystko toczy się swoim tempem, gdzie czas na podziwianie przyrody, zachwyt nad tym, co dookoła, przemyślenia głównych bohaterów, ich rozsądne i długie rozmowy. Wcale nie stara powieść – pojawiła się mniej więcej w połowie ubiegłego stulecia. Teraz na nowo zilustrowana przeżywa swoją drugą młodość. I to kiedy? – właśnie na wiosnę – wszystko za oknem ożywa, kipi od zieleni, w ogrodzie i na łące kwitną kwiaty. Tak jak w książce. Chyba bardziej wiosennej nowości tego roku próżno szukać. Ale od początku.

 

Pamiętacie Pożyczalskich? Sympatyczną rodzinę domowych ludków mieszkającą pod podłogą starego domu. Ich nazwa nie jest przypadkowa. Pożyczalscy, bo pożyczali sobie od czasu do czasu pewne mniej i bardziej ważne przedmioty – nie ukrywam, że często na wieczne oddanie. W pierwszej części poznaliśmy ich codzienne perypetie, wyprawy do świata na zewnątrz, ich lęki, radości i smutki, pierwsze spotkanie oko w oko z dziećmi przyjeżdżającymi na wieś na wakacje. Dominika, Strączek i Arietta. Kłopoty rodu Pożyczalskich kończą się w momencie, gdy Pożyczalscy po pewnych nieszczęśliwych perypetiach są zmuszeni opuścić stary dom, i wtedy postanawiają udać się do nory borsuka. I chociaż pani May opowiadająca historię Pożyczalskich małej Kasi stwierdziła, że ta historia jest już skończona, powstał jej dalszy ciąg.

 

Po latach Kasia razem ze starszą przyjaciółką odwiedzają stary domu, udają się do chatki leśnika. Na nowo ożywa historia trójki dzielnych ludków, ich przygód w świecie na zewnątrz, gdzie musieli dać sobie radę z przeciwnościami losu i przyrody. Bo jak poradzić sobie wśród wysokich, gęstych traw, które nam ludziom sięgają do kostki, połowy łydki, a dla Pożyczalskich są prawdziwym lasem. Jakże wielkie przerażenie wywoływały owady. Po tej książce zupełnie inaczej spojrzymy na porzucony w lesie but. Kto wie, może on też jest zamieszkany przez małe leśne albo domowe ludki. Jeśli czytaliście pierwszą część, koniecznie sprawdźcie jak Dominika, Strączek i Arietta przystosowali się do nowych warunków. Pamiętacie – pod podłogą starego domu niczego im nie brakowało. Mieli wszelkie wygody i sprzęty. Wyprawa w świat to prawdziwe dla nich wyzwanie. A dla nas okazja, by porozmawiać z dziećmi na temat zmiany miejsca otoczenia, emigracji (temat w Polsce aktualny).

 

Podobnie jak w pierwszej tak i w drugiej części Emilia Dziubak szaleje (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) florystycznie. Mnóstwo tu motywów przyrodniczych – łąka, las, poszczególne pojedyncze rośliny, zwierzęta. Wiele uroku mają maleńkie roślinne miniatury pojawiające się przy każdym z rozdziałów.


Wiek 7+

Wydawnictwo Dwie Siostry



 

sobota, 03 maja 2014

Kolejna udana biografia znanej postaci. Anna Czerwińska – Rydel za każdym razem czymś zaskakuje. Tym razem równolegle toczą się dwie opowieści. Jedna z nich dzieje się w czasach współczesnych, w których dwunastoletni Maciek poznaje smak sławy. Talent sprawia radość, satysfakcję, ale jest też druga strona medalu: to wyrzeczenia, samotność, życie na walizkach, brak przyjaciół i najbliższych podczas koncertów, nauka w domu. Druga opowieść to życie Henryka Wieniawskiego – genialnego i sławnego skrzypka – od czasów jego dzieciństwa, kiedy to matka niepewnie i z dużą dozą nieśmiałości dostrzega jego talent, po starość i śmierć. Ta druga historia to też wycieczka do przeszłości – życie w dawnej epoce, relacje rodzinne i informacje na temat życia kulturalnego i realiów historycznych. Ta lektura ukazuje jaką cenę płaci się za to, gdy poświęca się swojej pasji, gdy wybiera się taką a nie inną drogę. Wieniawski nie miał łatwo – wyobraźmy sobie, że wywozimy kilkuletnią pociechę za granicę, zapisujemy ją tam do szkoły, zostawiamy na stancji. Dodajmy, że nie było wtedy samolotów i telefonów komórkowych. Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić, ale autorka trafnie wyraziła uczucia i obawy zarówno pani Wieniawskiej jak i jej syna. Właśnie z tego względu poleciłabym tę lekturę zarówno dzieciom jak i dorosłym, którzy często, pchając dziecko w jakimś kierunku, tak naprawdę realizują swoje własne niespełnione marzenia i pasje.

Książka klimatyczna – czasy współczesne zostały przedstawione w formie pamiętnika, wzbogacone o liczne zdjęcia z albumu Wieniawskich. Zwróćcie uwagę zwłaszcza na wyklejki. Na końcu kalendarium z życia artysty oraz oddzielne, dotyczące najważniejszych wydarzeń w Polsce (wtedy niestety pod zaborami) i na świecie.

Andersen wydaje właśnie swoje baśnie, u nas rusza linia kolejowa,odkryto planetę Neptun, Levi Strauss szyje dżinsy, które kiedyś zrewolucjonizują modę. A w pewnym domu w Lublinie wszystko kręci się wokół muzyki...

 

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

Wydawnictwo Literatura

piątek, 02 maja 2014

Taka książka od razu wykrzywia buzię w słonecznym radosnym rogalowym uśmiechu. Od samego patrzenia na okładkę jakoś milej na sercu się robi. Samoistnie. Optymistycznie. Molom książkowym nie trzeba pomagać w rozszyfrowaniu tytułu – powiązanie z Baśniami tysiąca i jednej nocy jest dla nich od razu czytelne. Pisze o tym we wstępie sama autorka - choć tak naprawdę chodzi o liczbę kultowych dobranocek sprzed lat z Jackiem i Agatką. Wanda Chotomska, jak zwykle, nie sięga po jakieś wymyślne tematy, nie szuka do swoich opowieści księżniczek i książąt w dalekich krajach. Choć ciut egzotyki tutaj i tak znajdziecie. Wykorzystuje motywy, które dziecku są bliskie i znane. Przekonuje po raz kolejny, że ze wszystkiego można zrobić bajkę. I to jaką – bo nazwisko autorki to gwarant wyśmienitej literatury dla najmłodszych.

Wszędzie w tych dobranockowych opowieściach króluje przyroda: kolczasty jeż, bocian, kot, śnieg, zajączek, dęby, słoniowa trąba i uszy, kukułka, kurczak, śledź. Z wielu historyjek płynie jakaś nienachalna nauka, pomagają one zrozumieć świat, oswoić go, do tego bawią, śmieszą, uczą tego, że od życia można oczekiwać czegoś więcej. Ot choćby ta historia o koniach z karuzeli, które nie są tylko wystruganymi z drewna figurami, ale prawdziwymi konikami, które mogą zawieźć dzieci w dalekie kraje – nawet na indiańskie ścieżki. Śmieszy niesamowicie historia o dwóch kotach – czarnym i białym, co to nie wiedziały niekiedy, który z nich czarny a który biały właśnie.

Proza przeplatana z krótkimi wierszykami i piosenkami – zilustrowana przez Iwonę Cała – pastelowo, ale tylko niekiedy sennie i dobranockowo. Tak jak jest to w opowieści o śledziu, który chciał mieć piłkę.

W książce znajdziecie 12 bajek, które nadają się do czytania o każdej porze dnia – nie tylko na dobry sen i dobrą noc.

Wiek 3+

Wydawnictwo Literatura

czwartek, 01 maja 2014

Kompendium wiedzy o sztuce – w pigułce. Wybrane zagadnienia, liczne ciekawostki, pogrupowane na 8 tematów, z których każdy – może znaleźć swój ciąg dalszy w innej – już poważniejszej książce. Do tego sztywne kartki, które można wertować tam i z powrotem, bez obawy, że coś się stanie, zniszczy, że zaczyta na śmierć. I mnóstwo okienek dla małych odkrywców do otwarcia – okienek, w których kryją się wyjaśnienia dla tajemniczych haseł, obrazów, zagadek. Jednym słowem ta książka może stać się początkiem przygody zwanej sztuką, a która może rozbudzić pasję i trwać baaardzo długo. Czym jest sztuka, jak powstają obrazy, rzeźby linoryty, jakie tajemnice kryją najróżniejsze barwy, co sprawia, że obrazy ruszają się na naszych oczach, jaką rolę odgrywa zwykłe a jednak niezwykłe światło w akcie tworzenia, jakie znaki i symbole można znaleźć na wielu obrazach? To tylko niektóre zagadnienia poruszone na zaledwie 13 stronach. Książka kolorowa, gdzie humorystyczne ilustracje mieszają się ze znanymi dziełami sztuki. Nie gryzą się jednak, a świetnie koegzystują ze sobą. Tym samym są dowodem na to, że sztukę można potraktować z jajem, z przymrużeniem oka, że to temat dla wszystkich, a nie tylko dla poważnych twórców albo naukowców. Na końcu lektury znajdziecie słowniczek wyjaśniający trudniejsze pojęcia.

Wiek 5+

Wydawnictwo Olesiejuk