Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 29 maja 2014
Dwoje ludzi - Iwona Chmielewska

Książkę kartkuję od dłuższego czasu i ciągle w niej coś znajduję, co powoduje, że się zatrzymuję, odkładam na bok, wracam, szukam nowych tropów. Iwona Chmielewska uchwyciła to coś. Niby prawdy oczywiste, bo czytając jej teksty, analizując ilustracje, dochodzę do wniosku, że to wiem, i tamto też. Albo gdzieś coś już było – tylko ubrane w inne słowa. A tu tak wszystko skrupulatnie i delikatnie ujęte. Prawda radosna i bolesna – że we dwoje jest łatwiej, bo jest się razem. I trudniej, bo jest się razem.

Wyglądam okazji, by obdarować tą piękną książką. I nie tylko ślubów, bo relacje opisane mogą odnosić się nie tylko do partnerów, małżonków. Też rodziców i dziecka, rodzeństwa, przyjaciół. Dotyczy wszelakich relacji. To też piękna idea tej książki. Dotyczy bycia razem, nie obok siebie, pokonywania trudności, dzielenia radości i smutków, rozwiązywania problemów, dzielenia kredytów i słodkiego tortu. To nie suche i chłodne relacje – jak na portalach społecznościowych czy wymiana zdań na gadu gadu bądź pocztą mailową. Relacje namacalne – i miłość i nienawiść, łzy i uśmiech, uzupełnianie się, ale i niszczenie. I można dużo mówić o życiu we dwójkę. Można podpierać się filozoficznymi wywodami, albo sięgać do wypowiedzi znawców. Tutaj kilka prostych zdań zawiera prawdę o nas samych. Czasem uderzają poetycką nutą. Autorka nie stroni od metafor. I tak jesteśmy drzewem, kolorem, kołem roweru, okładką książki. Można na pewno odnaleźć się w tej książce, a jej interpretacja w zależności od etapu w życiu może też być różna. Bo życie to niespodzianki, nagłe zwroty. I teraz – kiedy jesteśmy we dwoje może być nam łatwiej, ale kto wie – może nadejść taki moment, że będzie trudniej….

Piszę o książce Chmielewskiej za pięć minut 1 czerwca. I tak sobie myślę, że to idealny prezent dla każdego dziecka. Bo można mówić o związkach międzyludzkich już z najmłodszymi, można podsunąć dorosłym dzieciom, które wchodzą w dorosłość, bądź tym, które w niej już są. Bo to lektura uniwersalna, prawdy w niej zawartej nie da się rozdzielić na dorosłą i dziecięcą, nie da się jej podzielić na ważną i mniej ważną. 

Ilustracje wymowne, minimalistyczne, bez zbędnych ozdóbek. 

Wiek 6-99

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 28 maja 2014
Liczę do 100 - Magali Bardos

Na półce moich dzieci jest kilka pozycji, które zachęcają do liczenia. I jest to przede wszystkim przedział od 1 do 10. A tutaj niespodzianka – można liczyć z dziećmi do ... 100.

Niemal każda strona to liczenie kolejnych postaci i przedmiotów. Wszystkie liczby po kolei. I tak na przykład: 20 deserów, 21 szczebelków, po których misie wspinają się na przyjęcie, 22 gości, 23 porzucone krzesła, 24 balony, droga nr 25, 26 uszu, 27 główek kapusty, 28 listków koniczyny, 29 ślimaków, 30 guzików na ubrankach misiów. Krótko mówiąc liczenie przebiega od jednego lasu do stu drzew. Niekiedy jest to liczenie tematycznie powiązane, innym znów razem oderwane z kontekstu.

Jest kolorowo, niekiedy śmiesznie, emocje biorą górę, gdy nie można znaleźć na ilustracji 91- pierwszej porcji piernika albo 92 - drugiej marcepanowej kuleczki. Ilustracje mają soczyste barwy – na pewno nie jest nudno. Książka gwarantuję dobrą zabawę i dla dużych i dla małych.

Wydawnictwo Babaryba

Wydawnictwo Babaryba 

wtorek, 27 maja 2014
Pinokio - Manuela Adreani

Pinokio na motywach powieści Collodiego. Skrócona wersja, z wybranymi elementami, zachowująca szkielet znanej fabuły. Historia opowiedziana, nie przetłumaczona – dla młodszych dzieci, jako zapowiedź lektury – już w całości – zdaje się że w klasie czwartej. U nas ten klasyczny, znany w dwóch przekładach: Zofii Jachimeckiej i najnowszego – Jarosława Mikołajewskiego. Można pobawić się w porównania – czy jest rekin czy raczej wieloryb? To największa różnica. Czy Gadający Świerszcz czy może Świerszcz Który Mówi. Niecierpliwym zdradzę, że na ilustracjach Manueli Adreani jest wieloryb.

Historia sprawnie i ciekawie opowiedziana – można polecić młodszym słuchaczom, tym bardziej, że to bardzo ładnie wydana książka obrazkowa – z cudnymi ilustracjami. Jakże innymi od wizji Innocentiego (niestety – bez porównań się nie obejdzie). Tamta poważna, bardzo realistyczna. Ilustracje jak obrazy, może nawet fotografie. Tutaj baśniowo, pajac ma chochlika w oku, do którego przyzwyczaił nas Szancer. Pinokio bardzo dziecięcy, którego można polubić mimo wad.

Książka dużego formatu, z wielkimi, niekiedy na całą rozkładówkę, ilustracjami. Ciekawe zestawienia kolorystyczne. Nie brak im humoru:)

Wiek 7+

Wydawnictwo Olesiejuk

piątek, 23 maja 2014
Kici kici miau/ Little kitty miaow miaow - Józef Wilkoń

 

Niektóre kobiety z wiekiem zyskują. Stają się wyrazistsze, po prostu piękniejsze. I choć im lat przybywa, wieku po nich nie widać. Tak jest z książką Wilkonia – „Kici kici miau”, która mimo tego, że zachwyciła już cztery lata temu – została wtedy Najpiękniejszą Książką Roku, nic a nic się nie starzeje i dalej robi wrażenie. I tak pewnie będzie już zawsze. Nie pisałam jeszcze, że książka jest kobietą? – A tak :)



Koty w literaturze dziecięcej pojawiają się często. To temat bardzo wdzięczny. Jednak kot Wilkonia jest wyjątkowy. Kto miał do czynienia z jego ilustracjami wie, co mam na myśli. Jest w nich elegancja, pozorna niesubordynacja barw – wszystko jednak nieprzypadkowe, przemyślane. Niby rozpływa się po kartce, mimo to utemperowane – nie wiem jak Mistrz to robi, bo jak my z dziećmi malujemy, to się bazgrze i zaplanowana plama staje się zupełnie inną plamą. A tu cuda jakieś się dzieją.



Mimo, że to książka autorska – są ilustracje i tekst tego samego autora, na plan pierwszy wybija się na pewno kot, którego można zobaczyć. Szara plama – tam kreska, tu kreska. Szarości, burości na białym tle, z maźnięciem czarnego. Gdzieniegdzie to i owo też się srebrzy. Z wyraźnymi żółtymi kocimi oczami głównego bohatera. I tekst o rozbrykanym kocie. Jego igraszki, codzienne zajęcia, które pod koniec dnia odchodzą na plan dalszy. Kot się wycisza, temperuje, wpisuje się w rytm dnia, który nakazuje stopniowe przygotowanie do snu. Samoistnie. Mnie ta poetycka opowieść o przemiłym futrzaku kojarzy się ze starymi ludowymi kołysankami.



A jednak w starej książce pojawiło się nowe – to angielska wersja kociej kołysanki. Będzie pysznie jak nic dla dzieci dwujęzycznych bądź przyda się do nauki angielskiego. 

Wiek 2+

Wydawnictwo Hokus Pokus



środa, 21 maja 2014
Naciśnij mnie - Herve Tullet

Zaskoczyła mnie ta książka. Bo „Naciśnij mnie” od razu sugeruje pewne zachowania i reakcję – może nie tyle użytkownika – w przypadku książki - czytelnika, co przedmiotu naciskanego. Człowiek – na pewno rodzic małych dzieci, obeznany z rynkiem, od razu spodziewa się (o zzzgrozzzo) plastikowych przycisków, piszczących dźwięków czy efektów świetlnych wywołujących różnorakie reakcje. Zresztą w epoce najróżniejszych gier, głośnych zabawek, gadających książek – czego spodziewać się więcej?  Stąd – moje wielkie zdziwienie – pozytywne bardzo, gdy okazało się, że autor zrobił nam wielkiego psikusa. I w tym miejscu niczego więcej nie zdradzę. Dajcie się mile zaskoczyć – nie czytajcie spojlerujących recenzji. Lektura, która proponuje nietuzinkową zabawę, dużo śmiechu, na każdej stronie wielką niespodziankę. Dla małych i dużych. Skojarzyłam to z opowieściami mojego taty, który opowiadał jak w dzieciństwie do zabawy wystarczał kawałek sznurka i znaleziony na wyłożonej kocimi łbami wiejskiej drodze patyk. Robili z tego cuda i potrafili się bawić godzinami. Tutaj autor proponuje zaledwie kilka kropek. A zabawa jest naprawdę przednia:)

Wiek 2+

Wydawnictwo Babaryba

 

 



wtorek, 20 maja 2014
Historia pewnego statku - Zofia Stanecka/ il. Joanna Rusinek

Niedawno pisałam o serii „Czytam sobie - Fakty”. Dziś propozycja dla poziomu 2 – czyli troszkę bardziej zaawansowanych czytelników. Jakie są założenia tego poziomu: 800 – 900 wyrazów, zdania wyraźnie dłuższe aniżeli w „jedynce” i bardziej rozbudowane, pojawiają się proste dialogi.  Do tego duża czcionka i ciekawe ilustracje. To co mi się podoba to: mamy do czynienia ze swego rodzaju małą dorosłą książką dla najmłodszych. 47 stron, z krótkimi tekstami. Przeczytać taką grubą książkę – to nie takie hop siup, prawda?

Temat tej części też do łatwych nie należy, ale jak najbardziej przyciągnie uwagę. Bo przecież Titanic to legenda, to też dreszcz wielkich emocji i tajemnica. Przeczytać o czymś takim w wieku lat 6 – jest na pewno niemałym przeżyciem. W dodatku przeczytać nie ustami rodzica, ale samodzielnie - wyczyn nie lada. Zofia Stanecka w kilkunastu zdaniach przekazała mnóstwo ważnych informacji na temat historycznego rejsu w 1912r. – początek rejsu, jego pasażerowie, załoga, codzienne czynności i prace na pokładzie, przebieg katastrofy. Nie ukrywam, że byłam strasznie ciekawa, jak Autorka napisze o tonięciu Titanica – ale zrobiła to z dużym taktem, nie ma tu  drastycznych scen. Pojawia się śmierć, ale gdzieś w tle.  



Na końcu – jak zwykle Dyplom sukcesu dla początkującego czytelnika, który zmierzył się z tekstem sam na sam.

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

Warszawskie Targi Książki 2014

Wybieracie się? Targi tuż tuż...22 - 25 maja. Stadion Narodowy.

Szczegóły tutaj.


poniedziałek, 19 maja 2014
Albert i potwór - Gunilla Bergström

Brutalny męski świat, w którym jest miejsce na przebaczenie, naprawienie złego i dobre koleżeństwo. Pisząc „brutalny” – nie chciałam przesadzać. A jednak w skali odczuć małego dziecka – dzieje się tu wiele - złego i dobrego. Bo jest przemoc, leje się krew, są rozwiązania siłowe – ale historia znajduje optymistyczne zakończenie, co jest ważne dla małego czytelnika, który z przerażeniem w oczach (tak było w naszym przypadku) słuchał historii o pobitym chłopcu. I o Albercie, do którego w nocy przychodził potwór – czyli złe myśli – po złym uczynku. Albert za mocno wykopnął piłkę podczas meczu i chłopiec od podawania piłek nigdzie nie może jej znaleźć. Szkoda nowej ładnej piłki. Albert nie wytrzymuje i daje chłopcu fangę w nos – i to tak, że leje się krew. 

Potwór przychodzi w nocy. Kiedy wyrzuty sumienia i troska o kolegę biorą górę nad złością i żalem z powodu utraconej piłki. Świetnie zostały przedstawione emocje  Alberta, jego wielki smutek, strach o kogoś innego. Autor podpowiada również jak naprawić złe postępowanie – bez wielkich słów, bez patosu. Ot zwykła rozmowa między małymi dziećmi, które wyjaśniają sobie wszystko raz jeszcze, a potem bawią się razem w najlepsze.

Byłam ciekawa tego potwora. Bo przecież cykl o Albercie jest raczej osadzony w codziennych realiach. Pomyślałam sobie – jaki znowu potwór? A to świetna metafora złych, nieprzyjaznych myśli, które najczęściej pojawiają się po zapadnięciu zmroku.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

sobota, 17 maja 2014
Wyprawa na biegun - Rafał Witek/ il. Ewa Poklewska - Koziełło

Seria „Czytam sobie” jest przeznaczona dla początkujących czytelników – i każdy znajdzie tu coś dla siebie – w zależności od poziomu czytelniczych umiejętności. Niedawno pojawiły się „Fakty” – trzy tytuły, z których każdy opowiada o jakimś ważnym wydarzeniu z dziejów ludzkości. Dla poziomu pierwszego jest opowieść o wyprawie Roalda Amundsena w 1911 roku na biegun południowy. Ciekawa historia jest tu wartością dodaną, bo przecież celem całej akcji i serii jest rozmiłowanie w książkach i ulepszenie techniki czytania. A że przy okazji można nauczyć się czegoś pożytecznego. Tylko przyklasnąć.

Poręczny format (bez trudu zmieści się w małych rękach), grubość w sam raz, 150 – 200 wyrazów, króciutkie i nieskomplikowane  zdania. Na jednej stronie raptem 1- 2 zdania. Rafał Witek nie idzie jednak drogą na skróty i proponuje również trudniejsze wyrazy: globtroter, albatrosy, bandera, targany wiatrem. Są też długie wyrazy: kaloryfer, temperatura.  Poziom pierwszy – to literowanie i składanie słów. Osobnym tematem są ilustracje – jest ich mnóstwo, na każdej rozkładówce, ładne i miłe dla oka. Jednym słowem: porządna robota.

Akcja jest szeroko nagłośniona. Szczegóły na stronie Czytam sobie

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

czwartek, 15 maja 2014
Gałgankowy skarb - Zbigniew Lengren

Pamiętam tę książkę doskonale z dzieciństwa. Nawet jakiś czas temu pytałam o nią w bibliotece, ale jak to bywa z książkami – stary egzemplarz już wycofany, a nowego nie było. Też pewnie macie takie lekturowe wspominki, niezapomniane ilustracje, cytaty. Gałgankowy skarb jest na takiej liście.


Mała Kasia płacze, bo nigdzie nie może znaleźć swojej lalki – Murzynka. Cała rodzina angażuje się w wielkie poszukiwania: tato, ciotka, dziadek, mama. Ale nigdzie nie ma ukochanej zabawki. Na nic pocieszenia, na nic prezenty – namiastki. Dziecko wylewa krokodyle łzy i zawodzi. Jak się skończy ta historia? Nie zdradzam – zachęcam do sięgnięcia po te książkę sprzed lat. Jakiś czas temu została wznowiona – na sztywnych kartkach, w żywych kolorach, z niezapomnianymi ilustracjami autora. Wiersz pełen dramatyzmu, tempa, wyczuwa się nerwową atmosferę bezskutecznych poszukiwań. Zresztą pewnie niejeden rodzic i pociecha znają to z własnego doświadczenia. Przychodzi czas na dobranoc i okazuje się, że nigdzie nie ma ukochanej lalki, maskotki, pluszaka. Znam przypadek, że trzeba było gwałtem odwozić ulubionego słonia do znajomych, bo bez słonia ani rusz.


Książka dla najmłodszych, przy której będą bawić się również czytający rodzice, a kto wie – może odezwie się podczas lektury jakaś nutka nostalgii za tym co było i już minęło?

Wiersz o zapłakanej Kasi Zbigniew Lengren napisał dla swojej córki - też Kasi, która nie chciała sama czytać:)


Wiek 2+

Wydawnictwo Babaryba

 
1 , 2 , 3