Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 26 kwietnia 2009
Minuta koguta - Sven Nordqvist

Oj, ten Findus! Znów narozrabiał - tym razem jednak troszkę przesadził. Wykazał się totalnym brakiem tolerancji w stosunku do nowego mieszkańca zagrody Pettsona - koguta Jussiego. Ale zacznijmy od początku. W najnowszym odcinku, pewnego dnia Pettson wraca do domu z tajemniczym pudłem. Po chwili wszystko staje się jasne. To nie niespodzianka dla kota, ale prezent dla... kur. Bo oto z pudła wyskakuje olbrzymi kogut i zaczyna głośno piać. No właśnie, kogucie pianie strasznie denerwuje Findusa, czego ten nie zamierza wcale ukrywać. Zaczyna się rywalizacja, stroszenie piórek i wyciąganie pazurków, ustanawianie nowych reguł i przepisów, co komu wolno, i jak długo. Tytułowa minuta dla koguta przerosła nowego mieszkańca - a jak się historia kończy, oczywiście nie zdradzę, tylko zapraszam do książki.

To już siódma część przygód Pettsona i jego kota Findusa. Zastanawia mnie, na czym polega fenomen tych książeczek. Za każdym razem, gdy pada pytanie, co czytamy, i proponuję Findusa, nigdy nie spotkałam się z odmową ze strony mojego Tomcia. A muszę przyznać, że moje dziecię potrafi nieźle przebierać, zanim dokona ostatecznego wyboru lektury. Z dziećmi znajomych jest podobnie. To nie tylko kwestia języka, fabuły, ilustracji. A więc? Może to ten świat, jaki spotykamy w opowieściach szwedzkiego autora? Taki jak u Pana Boga za piecem. Troszkę zapomniany, gdzieś tam daleko, a jednak bezpieczny i w pewnym sensie wolny - bez codziennej gonitwy, bez szaleństw. Świat, w którym dym powoli sączy się z komina drewnianych domków, gdzie jabłka dojrzewają w pełnym słońcu na drzewach, krowy pasą się na pastwiskach, a kury ryją w ziemi w poszukiwaniu robaków, gdzie nie ma ani samochodów ani szybkiej kolei. Wszystko biegnie własnym rytmem, człowiek żyje w zgodzie z naturą, przyjaźni się ze zwierzętami, szanuje przyrodę. Nasza przyjaźń z tymi książkami wynika z tęsknoty za tym, czego nie mamy, a co chcielibyśmy mieć - choć na chwilę i od czasu do czasu. Gorąco polecam - bo dzieci kochają te książki. 

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina

Wyć się chce - Beata Ostrowicka

 

 

Jeśli ktoś ma takie życie jak Julka, to faktycznie, nic - tylko wyć się chce. Beata Ostrowicka otwarła drzwi do mieszkania typowej polskiej rodziny i pokazała ją w całej swej negatywnej okazałości. Rodziców, którzy nie umieją ze sobą rozmawiać, konflikt matki z córką, wieczne pretensje o najmniejszy drobiazg, tworzenie frontów domowych, mijanie się w przedpokoju, ciche dni, kłótni. To typowe, niestety,  bolączki współczesnych rodzin. Piekiełko, które niejeden chciałby ukryć przed oczami innych. Julka, główna bohaterka, jest jak tysiące podobnych jej dziewcząt. Szara myszka, niczym specjalnie się nie wyróżniająca, zakompleksiona, nieszczęśliwie zakochana - wystarczy się rozejrzeć, a zobaczymy mnóstwo takich Julek wokół nas. Zbuntowanych, z muchami w nosie od samego rana, zadowolonych z depeesa. To, co niepokoi, to niechęć Julki do szukania porozumienia z kimkolwiek, do wspólnych posiłków, które mają cementować rodzinę, do tradycji. Ma być szybko i byle jak. I takie jest właśnie życie bohaterów tej powieści -  nikt nie ma czasu, wszyscy za czymś gonią, rozmowa to właściwie nie rozmowa, tylko krzyk, krytyka i żale. Niestety muszę autorce przyznać rację - taki znak czasów. Nawet jeśli coś się zepsuje, są ludzie, którzy nie chcą bawić się w naprawianie. Najlepiej od razu poddać się, bo może jakoś to będzie, może problemy same się rozwiążą. Julka nie walczy o rodziców, a rodzicom też jakoś specjalnie na porozumieniu nie zależy...

Jest w powieści szczególny czarny charakterek, który dodaje pikantnego smaczku - przewrotna przyjaciółka, o czym wiedzą wszyscy czytający z wyjątkiem Julki właśnie. To czyni historię jeszcze bardziej interesującą, bo w napięciu czekamy kiedy dziewczyna w końcu przejrzy na oczy i zacznie walczyć z czarnymi demonami. Jest i miłość, czyli to, co młodzi czytelnicy w takich książkach lubią najbardziej.

Ostrowicka napisała dobrą powieść dla młodzieży. Wartka akcja, ciekawe i żywe dialogi, niekiedy z dużą dozą humoru, obraz współczesnej polskiej szkoły, rodziny, nastolatków ze wszystkimi plusami i minusami. Dla mnie z początku mało przekonywująca była Marlena. Zwątpiłam, czy aby taki typ dziewczęcia parałby się faktycznie poezją. Jednak, gdy przekonałam się, co to za pańcia, kiedy pokazała swoje pazurki, że liczy się tylko kariera, do której po trupach, za wszelką cenę - wówczas i jej dałam w końcu szansę. Książka w wielu miejscach boleśnie prawdziwa... Niestety...

 Wiek 14+

sobota, 25 kwietnia 2009
Otwórz okienko - Helena Bechlerowa

 

Co to za książeczka! Po przyjściu z biblioteki czytaliśmy ją trzy razy pod rząd. A tato po powrocie z pracy i dużym całusie powitalnym został zaciągnięty brutalnie na kanapę, by przeczytać jeszcze raz, i jeszcze raz. Dawno czegoś takiego w naszym domu nie było. Bo książka Heleny Bechlerowej ma w sobie tajemnicę, taką w sam raz dla maluchów, którą odkrywają za każdym otwarciem kolejnego okienka i furtki. Fabuła jest niezwykle prosta - krasnal Michałek wybiera się w świat i szuka kompana, który razem z nim popłynie po morzach i oceanach. Taki podróżnik nie może bać się wody, musi być odważny, nie może czuć lęku przed dzikimi zwierzętami, ma umieć wspinać się po drzewach i ... Oj, dużo by tu jeszcze wymieniać. Michałek chodzi od domku do domku i stuk stuk w okieneczko szuka takiego zucha. Każde z napotkanych zwierzątek ma jakieś ale... Zobaczcie sami, kto w końcu wybierze się w tę daleką i niebezpieczną podróż. Świetny pomysł z okienkami, w które dzieci mogą pukać i otwierać. Niestety książeczka jest już bardzo wiekowa. Nasza liczy sobie 20 lat i jest zaczytana na śmierć. Poszukajcie na półce w bibliotece, może znajdziecie. Warto!

Otwórz okienko [1969]

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 24 kwietnia 2009
Pan Popper i jego pingwiny - Richard Atwater/ il. Zbigniew Lengren

 

Kiedy nasze najskrytsze marzenia wreszcie się spełniają, może to mieć dla nas najbardziej zadziwiające i niespodziewane skutki. Nie inaczej jest w przypadku Pana Poppera, malarza pokojowego z maleńkiej osady 'Cicha Woda', który od lat marzy o wyprawie na Antarktykę. I zanim się obejrzy, w jego domostwie pojawia się Pingwin. Kapitan Cook, bo o nim mowa, jest najbardziej zwariowanym i najbardziej pociesznym ze swojego gatunku. Właściciel eleganckiego fraka wprowadza do domu Pana Poppera totalny chaos: mieszka w lodówce i zjeżdża z upodobaniem na brzuchu po schodach. Po pokoju stołowym, który zmienia się w lodowisko, można poruszać się wyłącznie na łyżwach, w piwnicy zaś Pan Popper urządza kąpielisko. Jednak dopiero wówczas, gdy do Kapitana Cooka wprowadza się wybranka jego serca, a zaraz potem pojawia się dziesięć pingwinków, rodzina Pana Poppera wpada w prawdziwe tarapaty.

- Ani to sowa,ani gęś!
- Oczywiście, że nie - odrzekł pan Popper, dotykając w ukłonie świątecznego kapelusza. - To pingwin z Antarktyki.
- Jak, jak z anta. . .z antykwariatu?
- Nic podobnego - objaśnił pan Popper - z Antarktyki. Przysłano mi go z bieguna południowego.


Gdy do domu państwa Popperów nieoczekiwanie trafia pocieszny pingwin, życie całej rodziny zostaje przewrócone do góry nogami. . .


Richard Atwater (1892-1948) - amerykański autor książek dla dzieci i satyryk. Stan zdrowia nie pozwolił mu dokończyć 'Pana Poppera i jego pingwinów' .Dzieło doprowadziła do końca żona pisarza, Florence Atwater.
Zbigniew Lengren (1919-2003) - grafik, rysownik, karykaturzysta, satyryk, plakacista i scenograf. Autor ilustracji do niezliczonych książek, współpracownik wielu czasopism. Przez ponad pół wieku publikował w 'Przekroju' niezapomnianą serię rysunkową o profesorze Filutku. Kawaler Orderu Uśmiechu.

Książka wyróżniona prestiżową amerykańską nagrodą Newberry Honor Book

Informacje dodatkowe: Seria "Mistrzowie Ilustracji"
dla dzieci od ok.. 6 lat

Książka ukaże się 20 maja!

Można zajrzeć do środka:) - Tutaj

Wiek 6+

 

środa, 22 kwietnia 2009
Południowa łąka - Astrid Lindgren

Piszę o tej książce w przededniu Światowego Dnia Książki. Patrząc wstecz - książka towarzyszyła mi od zawsze. Nie wiem nawet kiedy to się stało, jak to się stało. No cóż - każda miłość przychodzi niezauważenie. Rodzice książkami nas nie rozpieszczali - któż by kiedyś myślał o tym, by cała Polska czytała dzieciom. Moje dzieciństwo nierozerwalne kojarzy mi się jednak z książką - bez przymusu, czytaną po nocach, wszędzie, niekiedy w tajemnicy, bo przecież mogły popsuć się oczy. Do tych najukochańszych należały lektury Astrid Lindgren. Dzieci z Bullerbyn, Pippi, Nils Paluszek - teraz odkrywane na nowo z moimi dziećmi. Dlatego z nieukrywanym wzruszeniem sięgnęłam po Południową łąkę - zbiór opowiadań, które dziś właśnie miały swoja premierę wydawniczą w Polsce. Bezbrzeżny smutek, łzy, cierpienie, mroczne uczucia, śmierć, szara strona życia nie były obce Astrid Lindgren. Choć patrząc na bibliografię jej książek zaczynała od pisania lektur o tematyce wesołej, jej bohaterowie mieli szczęśliwe i wesołe dzieciństwo, niekiedy nawet zwariowane. Dopiero później ukazały się Mio, mój Mio, Bracia Lwie Serce.

W liście do ukochanego brata Gunnara napisała kiedyś:

Czuję się samotna i biedna. Samotna, bo taka jestem, a biedna, dlatego że cały mój majątek stanowi jedno duńskie öre. Truchleję przed tą zimą.[Astrid Lindgren - Margareta Strömstedt, str. 23]

 

Osobiste przeżycia bardzo uwrażliwiły ją na krzywdę innych, a w szczególności - dzieci. Sama mając za sobą szczęśliwe dzieciństwo, doskonale wiedziała, czego tak naprawdę dziecku potrzeba. Radość, uśmiech, zabawy na łonie natury - do szczęścia wcale nie są potrzebne drogie zabawki, ale miłość rodziców i bliskich, jasne słońce i trochę fantazji.

Bohaterami najnowszych opowiadań są biedne wiejskie dzieci.

W tytułowej Południowej łące- jest to dwójka rodzeństwa - Anna i Mattias. Osieroceni, zostają przygarnięci przez pewnego gospodarza z Myra. Muszą ciężko pracować. Wiedzą co to głód, zimno, smutek, a przede wszystkim życie bez miłości i ciepłego słowa. Pewnego zimowego dnia odkrywają krainę szczęśliwą, w której dzieci robią łódki z kory i nie są nigdy głodne, gdzie Matka patrzy na nie oczami pełnymi miłości. Przed biednymi dziećmi zostaje otwarta furtka do krainy szczęśliwego dzieciństwa. Tam czują się wolne i bezpieczne.

Gra moja lipa, śpiewa mój słowik?- to opowiadanie najbardziej chwyciło mnie za serce. Malin, po śmierci rodziców zostaje przygarnięta do przytułku, jakich w czasach biedy było pełno, jeden w każdej parafii. Chodzi po świecie z Pompadullą i prosi o chleb. Kiedyś słyszy na plebanii słowa, tak piękne, że opadły one na dno jej duszy niczym rosa na letnią łąkę. Zapragnęła bardzo, by wyrosła grająca lipka, a gdy ta pojawia się na polu obok przytułku, Malin oddaje jej swój oddech, by swoją muzyką uszczęśliwiła smutnych i nieszczęśliwych mieszkańców tego zapomnianego przez innych miejsca.

Dwa, dwa dwa! - wilk wyrządza straszną szkodę mieszkańcom Kapelowego Przysiółka - pozagryzał wszystkie owce. Stina Maria schodzi do świata Mrocznych po nowe owce dla ukochanego dziadka. Miłość, przyjaźń i zaufanie potrafią pokonać wszystkie przeszkody, nawet największe zło.

Paź Nils z Dąbrowy - to opowieść o walce życia ze śmiercią. Chory Nils z Dąbrowy w swej wyobraźni dokonuje bohaterskich czynów, a jego imię mają sławić panowie i lud Szwecji. Biedne wiejskie dziecko w chorobowych majakach spełnia swoje marzenia, staje się kimś lepszym. To właśnie one pomagają mu stawić czoła chorobie i śmierci.

Książka napisana pięknym językiem, starannie wydana (twarda oprawa). Błękitna okładka i medalion z Mattiasem i Anną - dwójką bohaterów tytułowego opowiadania. W środku czarno - białe ilustracje  Ilon Wikland. To lektura, która uwrażliwi dziecko na krzywdę i smutek innych, która może być bodźcem do rozmów, o tym co tak naprawdę jest ważne w życiu, co daje szczęście, a co nie. 

 Wiek 7+

wtorek, 21 kwietnia 2009
Agnieszka opowiada bajkę - Joanna Papuzińska/ il. Anna Stylo - Ginter

Książka, którą pamiętam z dzieciństwa, a którą przypomniał mi blog Małe i większe formy. Wyszperałam w bibliotece ku uciesze moich dzieci. To ciepła historia opowiadana przez małą dziewczynkę o kotku, który szuka swojej mamy. Pomaga mu w tym piesek, któremu ciągle się wydaje, że wie, jak wygląda kocia mama. Finał jest zaskakujący. Może podpowie niejednemu maluchowi jak przekonać rodziców do przygarnięcia wymarzonego zwierzaka? Kto wie... W każdym razie wywoływała duży uśmiech na twarzy Tomka podczas naszego ostatniego długiego pobytu w szpitalu. Książeczka wydana ponad 20 lat temu z serii Poczytaj mi mamo przez Naszą Księgarnię. W Internecie znalazłam informację o jej wznowieniu przez Literaturę również w wersji dwujęzycznej. Naprawdę warto:)

Agnieszka opowiada bajkę i Placek Zgody i Pogody w nowej szacie:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 11 kwietnia 2009
Wesołych świąt

Wszystkim odwiedzającym życzę wesołych i pogodnych świąt wielkanocnych. Serdecznie pozdrawiam- B.L.

Tę piękną pisankę znalazłam tutaj

środa, 08 kwietnia 2009
Biedny Pettson - Sven Nordqvist

 

Nadeszła Jesień i Pettson ma zły humor. Jest rozdrażniony, siedzi smutny i gapi się bezmyślnie w okno. Jego przyjaciel - kot Findus stara się go rozweselić. Ale na próżno - ani kocie wygłupy, ani wymyślane zabawy nie są w stanie wywołać najmniejszego choćby uśmiechu na twarzy staruszka. W końcu daje się namówić na wyprawę na ryby...

To już szósta część przygód pary przyjaciół. Znamy z Tomkiem każdą z nich. Mój Syn kocha je bezgranicznie. Potrafi godzinami oglądać obrazki, analizować - jeśli ktoś zna ilustracje Svena Nordqvista wie już o czym mowa - mnóstwo tu szczegółów, szczególików, a każda nawet najdrobniejsza rzecz wydaje się być niezmiernie ważna. Nordqvist maluje świat tak, jak widzą go dzieci, które czasem nie zauważą wielkiej krowy, a zachwycą się maleńką stokrotką ukrytą wśród wysokich traw. Dostrzegają takie rzeczy, na które my, dorośli, często nie zwracamy uwagi. Najcudowniejszy jest oczywiście warsztat Pettsonowy- istna graciarnia. Dla chłopców to istny raj- wyszukiwanie narzędzi, najdziwniejszych stworzeń, które zamieszkują szufladki szufladeczki, zakątki i zakąteczki. W każdej części wizyta w tej klamociarni - murowana, bo Pettson i Findus mają najróżniejsze pomysły i właśnie tam je realizują.

Biedny Pettson - to cześć bardzo nostalgiczna, ale nie pozbawiona humoru. Już o to, by rozśmieszyć małego czytelnika, zadbał Findus - zwariowany kot, którego pełno wszędzie. Kołysanie na krzesełku i scena w drewutni na pewno rozbawią maluchy.

Ilustracje w tej części, szczególnie te jesienne na końcu książki, oceniam najwyżej ze wszystkich części. W tonacji brązów, zgniłej zieleni, szarości, z gołymi drzewami, ciemnymi drzewami sosnowymi w tle, samotna łódź z dwójką przyjaciół. Krajobrazy, które kojarzą się z dziką naturą Szwecji, cisza wszechobecna ....

Dzieci mogą z tej książki wynieść taką oto naukę - nie zawsze świeci słońce. Niekiedy zdarza się taki dzień, kiedy nic się nie chce, nic nie wychodzi. Trzeba go jak najszybciej przeżyć, a kolejny zacząć w lepszym humorze. I jeszcze jedna ważna rzecz, którą Findus zrozumiał na końcu książeczki- czasem potrzebna nam jest cisza, a dobrzy przyjaciele potrafią dobrze zrozumieć się bez słów. Nie tylko słowa coś mówią...

Wiek 3+

 

Lalka Kafki - Gerd Schneider

Ta książka odczarowała Kafkę. Tak, tak- właśnie tego trudnego pisarza z moich studiów. Tak zwykło się przecież o nim mówić. Zamek, Proces, Przemiana, Opowiadania budziły we mnie dziwne uczucia jeszcze zanim otwarłam książki. Potem nie było wcale tak źle, ale pewien dystans i tak został zachowany. Gerd Schneider napisał piękną poetycką opowieść o ostatnich tygodniach życia pisarza.

Berlin roku 1923. Szary, ponury, jesienny. Panuje kryzys, bezrobocie, szaleje inflacja. Bochenek chleba jest rarytasem, który kosztuje miliony marek. Jednego dolara amerykańskiego można kupić za... bagatela...- miliard marek.  Franz Kafka spaceruje po parku Steglitz. Nagle dostrzega płacząca małą dziewczynkę. Zginęła jej lalka. Kafce żal dziecka, chce je pocieszyć. Nieoczekiwanie wpada na dość szalony pomysł- tłumaczy małej Lenie, że lalka udała się w daleką podróż i że z pewnością napisze do niej list. Mała patrzy z niedowierzaniem na tego wychudzonego mężczyznę, kaszlącego, trochę przypominającego nietoperza. Kiedy powróci do wynajmowanego z ukochaną Dorą mieszkania, zaraz siada i zaczyna pisać. Od tej pory będzie pisał codziennie listy i zanosił je Lenie do parku.

Lalka Kafki to wyjątkowo subtelna mieszanina fikcji i faktów. Opisane w książce zdarzenie jest prawdziwe. Kilka lat temu grupa zapaleńców, wśród nich również autor tej książki, wszczęła gruntowne poszukiwania owych listów od lalki podróżniczki - nic jednak nie znaleziono. Zamiast tego w głowie Schneidera zrodził się pomysł tej oto książki. To próba rekonstrukcji tamtych zdarzeń. Spotkania z Leną, jej życie - zostały wymyślone przez pisarza. Tutaj - wychowanica sierocińca Krallowej, potem adoptowana przez żydowskie małżeństwo. Nikt nie wie, jak było naprawdę, nikt nie wie nawet jak dziewczynka miała na imię...

Ostatnie tygodnie życia Kafki- biedne, ale szczęśliwe. Autor wplata w fabułę opowieści kilka istotnych informacji z życia pisarza. Nie zajmuje to wiele miejsca, ale dzięki temu możemy dowiedzieć się paru istotnych faktów. Konflikt z ojcem, brak zainteresowania wydawnictw, długoletnia wyniszczająca choroba, stosunek do trzech młodszych sióstr- zwłaszcza do kochanej Ottli. Schneider wykorzystuje również niektóre motywy z opowiadań- przy opisach podróży lalki i otoczenia Kafki i jego ukochanej.  Jest jeszcze zakończenie - zaskakujące!  Gra kontrastów- życie i śmierć, śmiech i przerażenie, teatr i rzeczywistość. Niewiadoma ludzkiego istnienia, samotność człowieka wobec realnego świata, wyobcowanie, zagubienie człowieka aż po jego zagładę. To tak, jakbyśmy czytali samego Kafkę. Brawo!

Ta książka to perełka literacka. Warta uwagi wśród wielu pozycji na temat życia i twórczości Kafki. Jako coś innego - o tym trudnym pisarzu. Kafka - bardzo w niej ludzki, współczujący, ciężko chory, bardzo nam bliski, i może przez to też bardziej zrozumiały. Książka została starannie wydana (twarda oprawa). W środku posłowie z licznymi cennymi dodatkowymi informacjami. Wartościowa lektura dla młodzieży. Polecam!

Wiek 13+

wtorek, 07 kwietnia 2009
Przygoda z małpką - Stefania Szuchowa/ il. Janina Krzemińska

Fajnie jest mieć znajomości w bibliotece. Pani bibliotekarka za każdym razem wyciąga dla nas coś ekstra z półek - najczęściej coś wiekowego, rozlatującego się już, zaczytanego na śmierć, posklejanego do granic możliwości taśmą. Tym razem dostaliśmy do przeczytania książeczkę o Dudusiu - tak naprawdę Adasiu, małym czteroletnim chłopczyku, ani bardzo grzecznym ani bardzo niegrzecznym, który pewnego dnia wybiera się na wycieczkę do lasu. Towarzyszy mu starsza siostra Alinka. Dzieci jadą do lasu pociągiem, świetnie się bawią na łonie natury, zbierają kasztany (to książka jesienna). Jednak podczas powrotu Duduś gubi się na zatłoczonej stacji. Historia kończy się dobrze, ale łzy poleciały niestety po małej buźce.

Przygoda z małpką to cenna książeczka - uczy dzieci jak zachować ostrożność, jak ważne jest poznanie swojego nazwiska i adresu. Jak należy się zachować, gdy dziecko już się zgubi. Ciekawość wzbudziło określenie MILICJANT, który w pewnym momencie wkracza do akcji (Mamo, przecież mówi się POLICJANT!!! - to mój Tomek). Ładne ilustracje Janiny Krzemińskiej. Zresztą sami popatrzcie.

Przygoda z małpką - Stefania Szuchowa (1968)

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 
1 , 2