Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 29 marca 2012
10 najważniejszych książek na 10-lecie Kampanii

Kilka tygodni temu Fundacja ABC XXI Cała Polska Czyta Dzieciom zwróciła się z pytaniem do czytelników, bibliotekarzy, rodziców, które książki dla dzieci, ich zdaniem, powinny się znaleźć na liście 10 najważniejszych książek ostatniej dekady. Dodam tylko, że chodziło o autorów z naszego podwórka.Niektóre znamy (można przeczytać recenzję), inne przed nami. A swoją drogą Fundacja zrobiła dużo dobrego w ciągu minionych lat. Jak sięgam pamięcią, zaczęło się chyba od reklamy: Tato, a czy ty umiesz czytać? U dołu - dla przypomnienia:))

Oto lista wyróżnionych książek:

Bieda Hanny Gill-Piątek i Henryki Krzywonos

Czarny młyn Marcina Szczygielskiego (recenzja)

Czy wojna jest dla dziewczyn Pawła Beręsewicza (recenzja)

Detektyw Pozytywka Grzegorza Kasdepke (recenzja)

D.O.M.E.K. Aleksandry Machowiak i Daniela Mizielińskiego (recenzja)

Dziesięć stron świata Anny Onichimowskiej

Dżok. Legenda o psiej wierności Barbary Gawryluk

Kosmita Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel

Pan Kuleczka Wojciecha Widłaka

Wiersze, że aż strach Małgorzaty Strzałkowskiej.


 



Tagi: nagrody
21:32, be.el
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 marca 2012
"Tajemnica diamentów" na scenie

Bardzo lubimy serię o Lassem i Mai. Właśnie dotarła do nas wiadomość, że pierwsza część zostanie wystawiona na scenie – prapremiera światowa 15 kwietnia 2012. Miejsce: Miejski Teatr Miniatura w Gdańsku. Godz. 17.00

Oczywiście zazdrościmy wszystkim Gdańszczanom i mamy nadzieję, że może kiedyś...kto wie...


Tajemnica diamentów
na podstawie książki Martina Widmarka i Heleny Willis z serii „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai"

Adaptacja i reżyseria: Ireneusz Maciejewski
Scenografia i lalki: Dariusz Panas
Teksty piosenek: Joanna Herman
Muzyka: Old Time Radio

Inspicjent: Zbigniew Okęcki

 

Obsada
Lasse, Dziennikarz | Jakub Ehrlich
Maja, Dziennikarka | Wioleta Karpowicz
Muhammed Karat, Kościelny Svensson, Dziennikarz | Piotr Kłudka
Komisarz, Lollo Smitt, Dziennikarz | Jacek Majok
Ture Modig, Złodziej, Dziennikarka | Hanna Miśkiewicz
Siv Leander, Złodziej, Dziennikarka | Jadwiga Sankowska
Kelnerka, Policjant, Złodziej | Magdalena Żulińska

Spektakl dla dzieci w wieku: od 6 lat

Więcej informacji na stronie Teatru.



niedziela, 25 marca 2012
Nazywam się ... Mikołaj Kopernik - Błażej Kusztelski/ il. Bogusław Orliński

Zdecydowanie dla dzieci z zacięciem historycznym. Dla tych, których interesuje życie innych i ciekawe tło społeczno-polityczne czasów, w których ta osoba żyła. Gdy biorę książkę z serii Nazywam się… do ręki – mam trochę mieszane uczucia, bowiem każdy bohater tytułowy opowiada o sobie, mimo że od dawna już …nie żyje. Tak jakby ktoś z zaświatów przybył na ziemię, by trochę pogawędzić. Ale te uczucia są tylko na początku – właśnie to pogawędzić bierze tutaj górę. Trochę przypomina to spotkania przy wielopokoleniowym rodzinnym stole, gdzie zbierają się najbliżsi – starsi snują opowieści o tym, jak przeżyli swe życie, a młodsi słuchają i uczą się. W naszym przypadku – ta forma sprawdziła się znakomicie. Właśnie starsze dziecko zostało wytypowane do konkursu patriotyczno – historycznego dla przedszkolaków  (!) – dostaliśmy karteczkę z zagadnieniami – m.in. Chopin, Jan Paweł II i właśnie Mikołaj Kopernik. Przygotowujemy nasze dziecko w całkiem przyjemny sposób. (oczywiście nie zdradzamy, że to nauka:) Ot – uczony wieczorami do poduchy opowiada  swój żywot – mam nadzieję, że w małej głowie trochę zostanie. W każdym razie na pewno to lepsze – niż suche regułki typu: Mikołaj Kopernik to wielki polski astronom.

Ale od początku – najpierw dzieciństwo – beztroskie zabawy przy murach obronnych dawnego Torunia. Dalej – lata nauki – jako żak na Akademii Krakowskiej, kariera jako kanonik warmiński  - studia we Włoszech, powrót na Warmię, gdzie został administratorem, medykiem i politykiem. Trochę mimo woli, bowiem bardziej interesowało go niebo, dla którego nie zostawało jednak zbyt dużo czasu podczas aktywnej służby dla innych. I właśnie w tym miejscu ta książka mnie zaskoczyła – właściwie – raczej życiorys Kopernika. Bowiem astronomia, obserwacja nieba i gwiazd zajmują tutaj niewiele miejsca. Zaledwie kilka stron na końcu książki.

Jeśli dziecko czuje miętę do takich opowieści, jeśli chce się dowiedzieć, jak się żyło w innych czasach, interesują go Krzyżacy, królowie, zamki, warownie, rycerze - to niewątpliwie lektura dla niego. Znajdziecie tu fakty, ciekawostki, ploteczki – na końcu życiorys bohatera ujęty w tabeli – obok równoległe wydarzenia z historii na świecie, z zakresu sztuki, nauki i odkryć. Treść opowiedziana w prosty sposób – choć w pewnych miejscach nie objedzie się bez pomocy rodziców. Autor nie poszedł w kierunku uproszczenia na siłę – i dobrze:)

 

Wiek 6+

Wydawnictwo Media Rodzina

Zielona Gąska dla "Bajkowej Drużyny" Kasi Klich

Książka Kasi Klich pt. „Bajkowa drużyna. O brzydkich wyrazach, cukierkowej diecie i o innych sprawach, co ciekawią dzieci" ( wyd. Prószyński i S-ka) otrzymała nagrodę Fundacji Zielona Gęś.

Więcej na stronie Fundacji:)

 

Informacja prasowa:

"Fundacja Zielona Gęś jesienią 2007 roku ustanowiła Nagrodę Literacką Srebrny Kałamarz im. Hermenegildy Kociubińskiej. Już po raz czwarty w dniu imienin Konstantego, 11 marca 2011 roku odbędzie się uroczystość wręczenia tej subiektywnej nagrody, do której nominacje mamy przyjemność już dziś – w dniu urodzin K.I.G. – Państwu ogłosić.

Pierwszą laureatką Nagrody Srebrny Kałamarz w roku 2008 była Lidia Amejko, która otrzymała nagrodę za książkę „Żywoty świętych osiedlowych”, laureatem drugiej edycji w roku 2009 został Wojciech Widłak za książkę „Sekretne życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach”. W roku 2010 Nagroda przypadła Tomaszowi Lemowi za książkę „Awantury na tle powszechnego ciążenia”.

W roku 2010 Kapituła Nagrody postanowiła – obok Srebrnego Kałamarza – przyznawać także Nagrodę Zielonej Gąski za najlepszą książkę dla dzieci. Pierwszą laureatką została Małgorzata Strzałkowska za książkę „Zielony i Nikt”.

W Kapitule Nagrody zasiadają Teresa Drozda – dziennikarka; Lidia Gierwiałło – pisarka; Natalia Kempa-Paplińska – historyk literatury; Jarosław Klejnocki – Dyrektor Muzeum Literatury; Piotr Dobrołęcki – Magazyn Literacki Książki."



Tagi: nagrody
09:19, be.el
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 marca 2012
"Pamiętnik Blumki" nominowany do nagrody Der Deutsche Jugendliteraturpreis

Iwona Chmielewska (Tekst i ilustracje)
Adam Jaromir (Tłumaczenie)
Blumkas Tagebuch
Vom Leben in Janusz Korczaks Waisenhaus
Gimpel Verlag 

Nie powinnam tutaj właściwie pisać "Pamiętnik Blumki" - tylko "Blumkas Tagebuch". Książka Iwony Chmielewskiej została nominowana u naszych zachodnich sąsiadów w kategorii Bilderbuch (książka obrazkowa) do - Der Deutsche Jugendliteraturpreis, prestiżowej nagrody literackiej.Trzymamy kciuki do 12 października 2012:)


Warto zapoznać się z konkurencją:)

Yvonne Hergane (Tekst)
Christiane Pieper (Ilustracje)
Einer mehr
Peter Hammer Verlag


Pija Lindenbaum (Tekst, Ilustracje)
Kerstin Behnken (Tłumaczenie)
Mia schläft woanders
Friedrich Oetinger Verlag



Ken Kimura (Tekst)
Yasunari Murakami (Ilustracje)
Hana Christen (Tłumaczenie)
999 Froschgeschwister ziehen um
NordSüd Verlag


Hildegard Müller (Tekst, Ilustracje)
Der Cowboy
Carlsen Verlag


Nikolaus Heidelbach (Tekst, Ilustracje)
Wenn ich groß bin, werde ich Seehund
Beltz & Gelberg 

środa, 21 marca 2012
Kurt i ryba - Erlend Loe/ il. Kim Hiorthoy

Kurt jest kierowcą wózka widłowego. Bardzo lubi swoją prace. Pracuje w porcie od świtu do nocy, by zarobić na swoją liczną rodzinę. Wprawdzie żona jest architektem, ale trójka dorastających dzieciaków kosztuje. Pewnego dnia Kurt na wybrzeżu znajduje ogromną czarną rybę. Teraz już nie musi martwić się o żywność dla rodziny – mają jedzenia na długie miesiące. A to oznacza, że chwilowo może zrezygnować z pracy. Cała rodzina wybiera się zatem w podróż po świecie – do miejsc, których nigdy nie zobaczyłaby gdyby nie …ryba.

 

Zwariowana i śmieszna książka, pełna przygód. Razem z Kurtem i jego rodziną udajemy się najpierw przez morze do Ameryki

- Czy to bardzo daleko? – zastanawia się Kurt.

Nie wydaje mi się, żeby to było bardzo daleko – odpowiada Anna – Liza – Tak jedźmy do Ameryki! – mówi.

 

Dalej Brazylia, gdzie tańczą i bawią się na plaży. Antarktyda, gdzie przeszywa ich straszne zimno i jedzą więcej ryby niż dotychczas. W Indiach uciekają przed niedoszłym narzeczonym ich córki Heleny i jego wielką rzeszą przyjaciół. Pakistan, Iran, Turcja, wybrzeża Afryki, Hiszpania, Francja, Niemcy. A kiedy z ryby zostają tylko ości, nadchodzi czas powrotu do domu. Dzieci się zmieniły. Mały Bud urósł, a z Chudej Heleny zrobiła się Gruba Helena.

Książka poniekąd obala pewien mit … współczesnej podróży. Długich i żmudnych przygotowań, zbierania pieniędzy, załatwiania formalności, obowiązkowych szczepień (do takiej choćby Afryki), czytania przewodników, pakowania góry niezbędnych rzeczy. Rodzina Kurta udaje się tam, gdzie chce – nie ma potrzeby pstrykania co rusz aparatem fotograficznym, daje ponieść się chwili. Tak z perspektywy dziecka powinna wyglądać podróż. Chcę to jadę. I nie ma żadnych przeszkód. I nie ma niewygody. Przecież Kurt wziął ze sobą rodzinę, trochę bagaży, rybę, … wózek widłowy i napoje gazowane. Każde marzenie kiedyś się spełni. Nawet tak wielkie – jak podróż dookoła świata.

 

Do tak zakręconego tekstu wyśmienicie pasują równie zakręcone ilustracje:)))

 

Wiek 9+

Wydawnictwo EneDueRabe



poniedziałek, 19 marca 2012
Książeczka - wycieczka po miastach i miasteczkach - Eliza Piotrowska

Taki mini … antyprzewodnik. Bowiem nie oczekujcie od tej książeczki (tak – właśnie tak – wymiary: 155 mmx 155mm), że znajdziecie w niej nawał informacji o polskich miastach i miasteczkach. Autorka zabiera nas wprawdzie do wielu miejsc (blisko 60) – bardziej lub mniej znanych, ale tę wycieczkę traktuje jako zabawę, z przymrużeniem oka. I nigdy nie wykorzystuje w czterowersowym spacerku motywów charakterystycznych. Jak to rozumieć? W Ciechocinku nie tężnie są na pierwszym planie, a w Biskupinie gród z zamierzchłej przeszłości.  W Biskupinie … pająk chodzi po pianinie, a w Ciechocinku… bąk cukierki robił z kminku.

 

Ulubiony?

 

W Chodzieży

król królową zamknął w wieży,

bo mówiła brzydkie słowa

i bolała ją wciąż głowa.

 

Oczywiście dzieci dalej szukać wierszyka o naszej miejscowości. Ale malutkie toto – i nie znaleźliśmy. Ale za to są Leszno i Jarocin, a my pomiędzy:)

 

W Jarocinie

pajac skakał na sprężynie.

wygląd przy tym miał niezdrowy

oraz straszny zawrót głowy

 

 

W Lesznie

pies na kota szczekał śmiesznie.

pies ujadał na bezdechu,

a kot kulał się ze śmiechu.

 

Wierszyki śmieszne, o miastach na nie-poważnie. Do tego pełne humoru ilustracje Autorki. Przy każdym mieście – wizualizacja na mapie konturowej Polski.

 

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina

 

 



niedziela, 18 marca 2012
Krabat - Otfried Preußler / il. Katarzyna Bajerowicz

Niesamowita książka. Zdecydowanie dla starszych czytelników – bo ponura – i to bardzo. Czasem niewiele się dzieje, ale Preußler pisze tak, że aż dreszcze przechodzą po plecach. Krabat powstał wtedy, gdy w telewizji i kinie nie królowały jeszcze filmy akcji i grozy, na długo przed Harrym Potterem. Nie ma tu jakichś zaskakujących zwrotów akcji, czy nawału wydarzeń, które królują w kultowej dla wielu współczesnych opowieści o czarodzieju z Hoghwartu. Preußler powoli snuje swoją historię – wraz z bohaterem dojrzewamy do niej, rozwijamy się, wchodzimy w tę książkę. Sprzyja temu niesamowity klimat – przede wszystkim miejsce, stary młyn w odosobnionym miejscu, tajemnicza postać Młynarza – Mistrza Czarnoksiężnika, liczne znaki zapytania, na które Krabat szuka odpowiedzi. To też skrzypiące schody, drzwi, pomieszczenia, gdzie z trudem przebija się światło dzienne, grobowa cisza, miarowe zgrzyty łańcuchów i zębatek, szum wody napędzającej koło młyńskie, w końcu dający się i nam we znaki uczuciowy chłód, wrogość, na szczęście ogrzane przyjaźnią i miłością.

Ni to bajka, ni legenda, ni przygoda. Preußler nie wymyślił Krabata – ten pojawił się dużo wcześniej w przekazie ustnym i w literaturze. Tutaj jako czternastoletni chłopiec sierota, utrzymuje się z żebraniny. Jest wiek XVII – czasy Augusta Mocnego, na Łużycach tuż za naszą zachodnią granicą. Krabat wędruje z kolegami po okolicy. Czasy są ciężkie – zima, srogi mróz.

Pewnej nocy chłopiec ma dziwny sen. Jedenaście kruków siedzi na gałęzi, pomiędzy nimi jedno miejsce jest wolne. Jakiś głos przekonuje go, że powinien udać się do młyna na Koźlim Brodzie.

Z wyciągniętymi do przodu rękoma posuwał się po omacku dalej. Światło, jak się przekonał, podchodząc bliżej, sączyło się przez szczelinę w drzwiach zamykających korytarz w głębi. Gnany ciekawością podszedł, skradając się na palcach, do szczeliny i spojrzał na nią. Wzrok jego wniknął do ciemnej izby, oświetlonej blaskiem tylko jednej jedynej świecy. Świeca była czerwona, przylepiona do trupiej czaszki leżącej na stole, który zajmował środek izby.Za stołem siedział okazale wyglądający, ciemno ubrany mężczyzna o bardzo bladej twarzy, jakby pobielonej wapnem. Czarna przepaska przesłaniała mu lewe oko. Przed nim na stole, leżała gruba, oprawna w skórę, zawieszona na żelaznym łańcuchu księga, którą czytał.

To ważny moment w książce – od tego czasu wszystko się zmieni w życiu chłopca. Zgodzi się na naukę we młynie, miejscu, które stanie się jego więzieniem, przekleństwem, ale zarazem i … wybawieniem. Krabat w ciągu trzech lat pobytu we młynie dojrzewa, mężnieje. W końcu młyński rok liczy się potrójnie. Ciągle ociera się o śmierć – kiedy pokona lęk przed nią, świat stanie przed nim otworem. Ale do tego prowadzi długa droga. Poznaje tajemniczy młyn, w którym na dobre rozpanoszyła się śmierć. Każdy chce jej umknąć – i Młynarz, który w tym celu podpisał pakt z diabłem i dwunastu czeladników, z których jeden co roku  poświęcany jest w ofierze. Życie we młynie to życie w ciągłym strachu – właśnie przed śmiercią. A trzeba przyznać – podły to los. Zmieni się, gdy Krabat pozna jak wielką wartością jest …miłość. Kantorka – dziewczyna z pobliskiej wioski, dla chłopaka gotowa jest poświęcić życie. Uda się do młyna – a Krabat po raz pierwszy bardziej troszczy się i boi o kogoś innego, a przecież do tej pory drżał tylko i wyłącznie o swoje życie. Miłość zwycięża i dobro bierze górę nad złem.

Specjalnie czekałam z tą książką na wiosnę – bo dużo w niej symboliki z Wielkanocy. Nadzieja na nowe życie, wiara w Zmartwychwstanie, ofiara; człowieczeństwo, które wraz z Kantorką pojawia się w strasznym młynie. Autor sięgnął do starych łużyckich zwyczajów – nie wiem, czy są prawdziwe, ale uczynił ze swej strony wiele, bym w nie uwierzyła. Do tego ilustracje Katarzyny Bajerowicz, którą podglądam na blogu. Zresztą popatrzcie na okładkę - czyż nie piękna. Na pewno zapowiada się niesamowita historia. Jak wyznała ich autorka były dwie wersje tych ilustracji – całe czarne – jak w książce i kolorowe, ale też z przewagą czerni.

Wiek 12+

Wydawnictwo Bona

sobota, 17 marca 2012
My na wyspie Saltkrakan - Astrid Lindgren/ il. Ilon Wikland

Pamiętacie po lekturze Dzieci z Bullerbyn to dziwne uczucie, że coś się skończyło bezpowrotnie? Owszem, można wracać do tej książki – dla wielu najukochańszej lektury dzieciństwa, jeśli nie samemu to z dziećmi. Jeśli ktoś szuka czegoś w zamian, jakiegoś dalszego ciągu – to pewnie chętnie zajrzy do powieści My na wyspie Saltrakan. Choć o jakim ja dalszym ciągu piszę? To przecież zupełnie inna książka. Ale ma w sobie coś, co mi ciągle przypomina tę małą wioskę z trzema Zagrodami. Zresztą, jak się okazuje – właśnie Saltkrakan dla wielu jest książką kultową. Nie Bullerbyn, ale właśnie ta - o wakacjach na malutkiej szwedzkiej wyspie. Kiedy jakiś czas temu byłam na konferencji wyjazdowej, pokój dzieliłam z jedną z koleżanek. Szybko znalazłyśmy temat do rozmów – jeśli ktoś lubi książki – to w końcu wszystkie drogi i tak do nich prowadzą. Książka dzieciństwa? Dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku? Zdecydowanie. Bez zawahania. To oczywiście stary tytuł tej powieści. Pewnego dnia na malutką wyspę przybywa sztokholmska rodzina Melkersonów – tata z czwórką dzieci – z córką Malin, i synami: Johanem, Niklasem i Pellem. 19-letnia Malin matkuje braciom – gdyż ich mama nie żyje, a najmłodszy ma dopiero 7 lat. I tak się zaczyna wakacyjna przygoda. Tato wynajął stary dom – Zagrodę Stolarza (znów ta zagroda), w którym brakuje szyb, kapie z dachu, ciężko rozpalić ogień w piecu, a wodę trzeba nosić ze studni. Dla miastowych to niezłe wyzwanie – ale wszystko przyjmują ze zrozumieniem i z wielkim optymizmem. Szybko zaprzyjaźniają się z mieszkańcami wysepki – a tych jest naprawdę niewielu. Znajdują tu przyjaciół, miłość, dobrych znajomych. Przede wszystkim obcują z przyrodą, uczą się jej. W mieście toczy się zupełnie inne życie. Tutaj trzeba obserwować niebo, pogodę, uważać na mgły, skały, nawet żaby. Książka raz dowcipna, raz smutna. Czasem trzeba łapać za chusteczkę. Niespieszna narracja, opisy przyrody, które sprawiają, że chciałoby się tam zaraz pojechać, zobaczyć.

Saltkrakan nie znajdziecie na mapie. Ale jak to często bywało w książkach Astrid Lindgren – miała swój odpowiednik w rzeczywistości. To wysepka Furusund. Nazwa Saltkrakan to nazwa starego gospodarstwa z Vimmerby.

Astrid Lindgren kocha Furusund (dosł. Sosnowa Cieśnina) bardziej niż jakiekolwiek inne miejsce na kuli ziemskiej.

Czerwony drewniany dom z białymi narożnikami, oszkloną werandą, balkonem wychodzącym na zatokę i pomost przy własnym brzegu nazywa „swym domem radości”.

Przez ponad sześćdziesiąt lat ów stary domek do pobierania cła, Stenhällen, jest jej urlopowym rajem, miejscem pracy, oddechu. Tutaj bawi się z dziećmi, wnukami i prawnukami, pisze, kąpie się, spaceruje, odpoczywa.

Portrety Astrid Lindgren – Johan Erséus, wyd. Nasza Księgarnia , 2007, str. 118)

 

Wysepka, na którą bardzo późno dotarła cywilizacja. Podobny klimat znajdziecie na Saltkrakan. Nie ma tu bieżącej wody, telewizorów, telefonów komórkowych, komputerów. No tak – kiedy powstała ta powieść (1964) i tak nie było tych wszystkich gadżetów, bez których nie możemy sobie dzisiaj wyobrazić codzienności. Mimo wszystko - to wielka afirmacja bardzo prostego życia, bez wygód, zabieraczy czasu. To radość z prostych rzeczy. Na owe czasy wyprawa ze Sztokholmu w taką dzicz – też była nie lada wyczynem. Beztroskie dzieciństwo – zabawy na świeżym powietrzu, wspinanie się po drzewach, wyprawy łódką, zaglądanie do każdej dziury. Ale też troski dnia codziennego – które tata pisarz – człowiek o artystycznej duszy, stara się rozwiązywać w miarę swoich możliwości.

A wszystkich ciekawskich – dlaczego wydanie polskie najpierw nosiło tak dziwaczny tytuł – zapraszam oczywiście do lektury. Rozwiązanie w środku.

 

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 



piątek, 16 marca 2012
Maska lwa - Margarita del Mazo/ il. Paloma Valdivia

Maska lwa przenosi nas do Afryki, gdzie na świat właśnie przyszedł mały lew. W przyszłości ma zostać królem sawanny. A król powinien wzbudzać respekt, szacunek, strach.  Jednym słowem – poddani mają się go bać. Tymczasem mały lew nie spełnia oczekiwań wymagającego ojca – nie potrafi groźnie zaryczeć, ciągle się uśmiecha,  w dodatku bawi się z zebrą w berka, a gdy widzi swoje odbicie w wodzie – śmieje się z siebie. Bardzo zdenerwowany tym stanem rzeczy ojciec zamawia u dzięcioła maskę dla następcy, która sprawi, że przed lwem – synem drży cała sawanna. Tylko, czy tego właśnie chciał mały lew?

Piękna książka – ze względu na ilustracje, stylizowane na sztukę afrykańską; na barwy – to książka bardzo energiczna, gorąca jak słońce na Czarnym Lądzie. Nasycona czerwień, pomarańcz, gdzieniegdzie żółty, z mocnym konturem czerni. Piękne sceny nocne – jeśli ktoś czytał Heban Kapuścińskiego, wie, że noce tam czarne choć oko wykol. Tutaj w odcieniu fioletu, rozjaśnione plamą brudnej czerwieni.

Piękna – ze względu na przesłanie. Książka Margarity del Mazo przypomina mi Wilczka, którego zilustrował Józef Wilkoń. I tu i tam dzieci nie spełniają oczekiwań rodziców. Poprzeczka czasem jest postawiona wysoko, a dzieci chcą być jakie chcą – czerpać radość z życia, mieć wielu przyjaciół. Może stąd właśnie płynie ważna nauka dla nas – rodziców – że dzieci wychowujemy nie dla siebie, ale dla świata. Że dzieci pójdą swoją drogą, nie nam wybierać im przyszłość, nie nam planować, ustalać. Maska to też symbol – dla świata zewnętrznego przedstawiamy się jako ktoś mocno chodzący po ziemi, wiedzący czego chce od życia. Gdy tymczasem pod nią kryje się istota słaba, z kompleksami, z tłumionymi marzeniami i potrzebami. Zupełnie jak w przypadku małego lwa. Czy właśnie tego chcemy dla swoich dzieci?

Mądra książka o trudnym dorastaniu, szukaniu swojego miejsca na ziemi, szukaniu swojego ja. W końcu o odwadze, bycia …sobą. Tak zwyczajnie.

 

Strona Autorki

Strona Ilustratorki

 

 

Wiek 3+

Wydawnictwo Tako

 



 
1 , 2