Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
wtorek, 31 marca 2009
Opowieści do poduszki - Wojciech Widłak/ il. Agnieszka Żelewska

Była sobie pewna poduszka. Całkiem zwykła - miękka, dość pękata i czwororożna. Lubiła się przebierać w różnokolorowe poszewki - czasem w serca, czasem w księżyce, a czasem w koty. Całymi dniami wylegiwała się w łóżku i rozmyślała o tym i o owym. Nocami spała, ale i pracowała - musiała nosić na sobie głowę pewnej dziewczynki. Dziewczynka miała na imię Kasia... -  tak  zaczyna swoje ciepłe opowieści Wojciech Widłak, autor Pana Kuleczki. I była sobie też pewna mała dziewczynka o imieniu Kasia, właścicielka owej poduszki. Poduszka okazuje się być z gatunku tych gadających i ...  pewnego wieczoru odzywa się do dziewczynki, prosząc ją o opowiedzenie historyjki na dobranoc. Mocno zdziwiona dziewczynka - i tym, że poduszka z nią rozmawia, jak również tym, że to ona ma opowiedzieć bajkę na dobranoc, a nie odwrotnie - zaczęła snuć swoją opowieść o Koziołku Matołku. Następne są m.in. o krasnoludkach i olbrzymie, o księżycu, o chichotkach, o wietrze, o liściu... Kasia polubiła bardzo to, że co wieczór opowiada swojej poduszce bajkę na dobranoc, przytula ją, głaszcze, polubiła nawet jej nieustanne marudzenie. Poduszka jest natomiast szczęśliwa z tego powodu, że ma taką małą Kasię, która przytula się do niej co wieczór i do której też można się co wieczór przytulić, i która opowiada historie. Obie śpią sobie razem w jednym łóżku i śnią. Kolorowo:)

Kasię i jej poduszkę poznajemy dzięki pięknym ilustracjom Agnieszki Żelewskiej. Opowieści czyta się bardzo przyjemnie i jeśli maluch nie zaśnie podczas czytania, są doskonałą „bazą" do fascynujących rozmów. Powiedziałabym nawet, że mają takie trochę filozoficzne zabarwienie, a z całą pewnością są doskonałą okazją do poznania swojego malucha (poduszka nie lubi krasnoludków, a Ty czego nie lubisz? A jaka jest Twoja ulubiona pościel?) Można zgasić światło i przy okazji czytania drugiej opowieści  „W ciemnościach" porozmawiać z dzieckiem o tym, jak ono widzi ciemność, czy w ogóle ma jakieś lęki itp. Opowieści do poduszki na pewno pozwolą nam dowiedzieć się czegoś nowego i zaskakującego o swoim dziecku.

Wiek 4+

Mama Mu buduje - Jujja + Tomas Wieslander/ Sven Nordqvist

Mama Mu jest niesamowita. Ani myśli popadać w jesienną zadumę. Nie w głowie jej też krowie  monotonne przeżuwanie trawy, spacerowanie po zielonej łące i oganianie much ogonem.  Mama Mu chce odmiany. I wiecie co wymyśliła?  Że wybuduje dom - na drzewie. Na nic zrzędzenie Pana Wrony - Krowy nie łażą po drzewach i nie budują domków. Jej uparte - Chcę zbudować domek na drzewie nie zniesie żadnego sprzeciwu. Bo taka jest właśnie Mama Mu - jak sobie coś postanowi, to tak będzie. I nie przeszkodzi jej w tym nikt - a już tym bardziej taki maruda. Chce budować - i proszę bardzo - bierze młotek do... no właśnie do czego? Sami się przekonajcie, jak krowy świetnie potrafią sobie radzić z narzędziami.

To krowy umią budować?- już i tak duże z natury oczy Tomka robią się jeszcze większe - z niedowierzania i zdziwienia. A potem są już tylko śmiech, długie analizowanie obrazków i od nowa, ciągłe czytanie od nowa. Jest jeszcze jeden problem - Dlaczego Mama Mu tak się nazywa, i gdzie są jej dzieci? Zaczyna się więc opowiadanie kolejnej historii - tym razem o MAMACH, które czasem chcą pobyć same, zrobić coś tylko dla siebie, odpocząć, by potem znów wrócić do swoich pociech. Jest dobrze. Odpowiedź spodobała się. Nasza ulubienica sama ma w sobie coś z dziecka. Mnóstwo marzeń, zwariowanych pomysłów, które realizuje bez względu na wiek i pozycję krowiej mamy w stadzie. Czarny Maruda za to jest kimś w rodzaju sumienia, które odzywa się zawsze w obliczu wątpliwości. Wypada, nie wypada, co powiedzą inni. Ale i tak Pan Wrona swoje a Mama Mu swoje. Kolejne pytanie Tomka zbija mnie z nóg. Mamo, wybudujesz mi taki dom na drzewie? No tak, bo skoro jedna MAMA może i umie, to dlaczego ja mam nie umieć?  Książka, niby dla dzieci, wprowadziła trochę zamieszania w mojej maminej dorosłej głowie. Zachęca do tego, by czasem zaszaleć, dać się zwariować i ponieść chwili, zabawić na całego ze swoimi dziećmi. Każe wyzbyć się roli biernego - napuszonego, wszechwiedzącego i poważnego rodzica, stojącego na boku obserwatora i opiekuna. Przypomina o naszym dzieciństwie, kiedy to sami robiliśmy różne szalone rzeczy mimo protestów i zakazów naszych rodziców...

Świetnie napisana, zilustrowana przez naszego ulubionego rysunkowacza Svena Nordqvista. Mnóstwo szczegółów do odkrywania, humor, śmieszne dialogi. Cudowna książka ku uciesze dzieci i .. rodziców

Od kiedy pojawiła się Mama Mu w naszym domu, Tomek często zadaje pytanie: Kiedy pojedziemy do Cioci Helenki? Ciocia Helenka ma gospodarstwo i krowy też. Tomek chce zapytać, czy i ciocia ma taką zwariowaną Mamę Mu, co to umie budować domki na drzewach.

Wiek 3+

 

niedziela, 29 marca 2009
Płonący most- John Flanagan

Mija prawie rok od momentu, kiedy Will zostaje przyjęty na naukę do Halta. Nie ma jeszcze 16 lat. W przyszłości ma zostać królewskim zwiadowcą - według mieszkańców Araluenu - człowiekiem niezwykle tajemniczym i nieprzeniknionym. Owinięty czarnym płaszczem, z charakterystycznym liściem dębu na szyi,  Will porusza się ostrożnie i bezszelestnie, pozostając często niewidzialnym.  Po miesiącach ciężkiej pracy, żmudnych ćwiczeń nadchodzą jednak chwile zwątpienia. Po nieudanym starciu z wargalami, Will nie wierzy w to, że kiedykolwiek dorówna swojemu mistrzowi - w wiedzy czy zręczności. Halt to przecież chodząca legenda i Will przekonuje się co rusz, że bycie jego uczniem do łatwych rzeczy nie należy. Nad Królestwem zebrały się ciemne chmury. Wielmoża Morgarath, buntownik zdrajca i morderca, w swojej siedzibie w Górach Deszczu i Nocy przygotowuje plan ataku. Will wraz ze swym przyjacielem Horacym i byłym uczniem Halta - Gilanem udaje się z poselstwem do Celtii. Jednak, gdy przekraczają granicę, zastają tam opuszczone domostwa... Co się tak naprawdę wydarzyło i jaką rolę odegrał w tym tytułowy most?

Płonący most to druga cześć cyklu Johna Flanagana Zwiadowcy, który święci tryumfy na całym świecie.  Książka utrzymywała się 28 tygodni na liście bestsellerów New York Timesa.

Niewątpliwie spodoba się przede wszystkim chłopcom, marzącym często o przygodzie, walce ze złem. Młodzi czytelnicy znajdą tutaj rycerskie zasady postępowania, lekcje fechtunku, opisy walk, dalekich wypraw, są zakładnicy,  wielka bitwa i zaskakujący koniec. Koniec pewnego mrocznego i niebezpiecznego etapu, a jednocześnie zapowiedź dalszego ciągu.  Szybkie tempo akcji, sceny zmieniające się jak w kalejdoskopie, na pewno nie znużą małego czytelnika, a nawet jeśli autor do przesady dba o szczegóły - co jest widoczne na przykład w opisach walk czy lekcji fechtunku - to robi to z takim polotem i wdziękiem, tak właśnie tego słowa chciałam tu użyć- że absolutnie nie może być mowy o jakichkolwiek dłużyznach. W drugiej części pojawi się większy dreszczyk emocji niż w Ruinach Gorlanu. Will powoli dorasta, nabywa umiejętności, przed nim coraz poważniejsze zadania - a co za tym idzie- po prostu robi się coraz ciekawiej i ... straszniej - oczywiście w odpowiedniej dawce dla dzieci. W książce pojawiają się dziwne stwory- znane już z pierwszej części- tutaj wystąpią już w całej swej ohydnej okazałości. Mowa oczywiście o wargalach - zwalistych, porośniętych kudłatym futrem, z długimi nosami przypominającymi świńskie ryje i wielkimi żółtymi kłami, odzianych w zbroje z czarnej skóry.  Ktoś, kto tak wygląda, nie kojarzy się raczej z niczym pozytywnym.

Dobra wiadomość dla molików książkowych lubiących oglądać swoich bohaterów na ekranie. Otóż niedługo losy Willa zostaną sfilmowane- prawdopodobnie dokona tego Paul Haggis, scenarzysta między innymi ostatniego Jamesa Bonda.

Seria Zwiadowcy liczy obecnie siedem tomów. Autor pisze właśnie część ósmą. Pragnę poinformować, że miałam wielką przyjemność przeczytać i pierwszą i drugą część cyklu przed ich premierą. Przed kilkoma dniami ukazały się w księgarniach Ruiny Gorlanu. Premiera Płonącego mostu  22 kwietnia 2009.

Wciągająca oryginalna i inteligentna lektura dla dzieciaków 12+ no i .... hm hm... dla rodziców też:)

Wiek 12+

Wydawnictwo Jaguar

 

piątek, 27 marca 2009
Książka Audio roku 2008

Audiobooki wydawnictwa Media Rodzina zostały nominowane w 4 kategoriach

Harry Potter i Insygnia Śmierci - kat. Dla dzieci i młodzieży,
Odziedziczone marzenia (autobiografia Baracka Obamy) - kat. Literatura faktu i reportaż,
Listy starego diabła do młodego - kat. Literatura piękna,
Opowieść wigilijna - kat. Oprawa graficzna

Audiobooki to wynalazek na miarę naszych czasów. Jesteśmy zagonieni, zalatani, wiecznie z jakimiś ogonami. Dla mnie audiobook to możliwość czytania książek nawet podczas sprzątania, zmywania po obiedzie- po prostu aż się garnę do roboty:))) Można też słuchać jadąc samochodem. Choć tu może być niebezpiecznie. Kiedyś podczas słuchania Vilette po prostu przejechałam skrzyżowanie na czerwonym świetle. Dobrze, że skończyło się szczęśliwie, ale mam nauczkę.

Więcej o samej nagrodzie i nominowanych- tutaj

Gapiszon i krokodyl - Bohdan Butenko

 

Fajny ten Gapiszon. Ma strasznie zwariowane pomysły. Oto wyczytał gdzieś, że krokodyle wykluwają się z jajek. Zatem udaje się na poszukiwanie jajka, a gdy takowe znajduje, przez tydzień zostaje w domu i symuluje chorobę, by w cieple pierzynki wysiedzieć je. Jest i druga opowiastka- jak uszczęśliwić babcię. Pomysł jest prosty- trzeba wysłać jej pocztą szklankę ulubionej herbaty. Dla Gapiszona, jak zwykle nie ma rzeczy niemożliwych. Ten sympatyczny  chłopiec wcale nie jest taką wielką gapą. Ma w sobie wiele ciekawości i mocy  twórczych, charakterystycznych dla naszych maluchów, broi niesamowicie, ale dzięki jego dociekliwości dzieci mogą dowiedzieć się wiele ciekawego i nowego. W każdym naszym dziecku jest taki Gapiszon i być może to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego dzieci tak bardzo go lubią. Do tego ilustracje z Gapiszonem, których reklamować nie trzeba:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Ezop

niedziela, 22 marca 2009
Poliksena i prosiaczek - Bianca Pitzorno

Poliksena ma 11 lat i jest pierworodną córką kupca Wierusza Gentileschiego. Szczęśliwa i wesoła, wzrasta z rodzeństwem w dostatnim domu pełnym miłości. Pewnego dnia podczas zabawy Serafina, córka aptekarza, wyznaje jej, że tak naprawdę dziewczynka jest znajdą, którą kupiec z żoną rzekomo mieli zabrać na wychowanie z klasztoru. Poliksena udaje się zatem do sióstr, by tam szukać odpowiedzi na pytania o przeszłość. Dostaje kilka zachowanych pamiątek znalezionych przy niemowlęciu. Dziewczynka długo wędruje i szuka swoich prawdziwych rodziców. Towarzyszą jej nowa kompanka - Lukrecja - treserka zwierząt i tytułowy prosiaczek. Po drodze spotyka najdziwniejsze postacie, dzięki którym wydaje się być coraz bliżej odgadnięcia zagadki. Odwiedzi między innymi piratów i królewski dwór. Kim są jej prawdziwi rodzice? Zachęcam do odkrycia prawdy, tym bardziej, że zakończenie jest naprawdę zaskakujące.

To książka dla dzieci z motywem podróży.  Poliksena podczas długiej wędrówki dojrzewa, odkrywa pewne prawdy, znajduje odpowiedzi na nurtujące ją pytania i poznaje wartość niektórych pojęć- a czytelnik sekunduje jej i trzyma kciuki, z zapartym tchem obserwuje tę przemianę. Dzięki Poliksenie dzieci odkrywają wartość przyjaźni, rodziny, szczerości, sprawiedliwości, dowiadują się, że miłość może góry przenosić, jeśli się czegoś mocno pragnie, o czymś marzy, to się to spełni, szczególnie, gdy w realizację marzeń włoży się dużo serca i pracy. Mała bohaterka uczy też szacunku i miłości do zwierząt.  

Historia małej Polikseny wciąga - od pierwszych stron do samego końca. Im karteczek mniej - tym atmosfera robi się coraz bardziej gorąca-  bo na deser zostało jeszcze tyle znaków zapytania do wyjaśnienia. Książka jest zabawna i zwariowana, napisana prostym językiem. Pełne humoru dynamiczne ilustracje, wędrówka w czasy karet, królów i księżniczek. Lektura iście włoska - pełna temperamentu, życia i słońca.

Czasem szukamy czegoś bardzo daleko - a tymczasem to coś jest przecież tak blisko.....

Bianca Pitzorno - jest autorką około 40 zwariowanych i urokliwych powieści dla dzieci i młodzieży. Od 2002 r. pełni funkcję włoskiego Ambasadora Dobrej Woli przy UNICEF-ie.

Wiek 8+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Ciocia Jadzia - Eliza Piotrowska

Niewątpliwie dziadkowie, ciocie i wujkowie są od rozpieszczania, psucia i spełniania  najbardziej zwariowanych zachcianek naszych pociech. Oczywiście w związku z tym są najukochańszymi istotami na świecie. Tak jak tytułowa ciocia Jadzia. Jest właśnie taką najukochańszą ciocią, która bardzo często odwiedza swoją najukochańszą bratanicę. Wspólnie przeżywają mnóstwo zabawnych przygód. Razem grają w warcaby, rozmawiają, chodzą na kurs tańca i zwiedzają muzeum. Gdy pewnego dnia jadą autobusem, udaje im się nawet złapać złodzieja kieszonkowego. Tak w ogóle to ciocia Jadzia jest dobra na wszystko: gdy jest smutno - ciocia rozbawi; gdy dziewczynka marzy o prawdziwym zegarku - ciocia Jadzia go sprezentuje, ciocia Jadzia zabierze nad morze, pomoże znaleźć przyjaciela, a z powodu braku dziadka przyprawi sobie do pleców sztuczny garb, przyklei wąsa i założy perukę, aby tak przebrana wziąć udział w przedszkolnym przedstawieniu z okazji Dnia Babci i Dziadka. W końcu samotna ciocia Jadzia poznaje w szpitalu doktora Zenka Pieluszkę i szczęśliwie zakochuje się w nim.

Eliza Piotrowska wypełniła dużą lukę na rynku poczytajek dla dzieci. Jest mnóstwo książek o babciach, dziadkach, wujkach, mamach i tatusiach. Jednak jakoś nie mogę sobie przypomnieć żadnego tytułu właśnie o cioci. A z własnego podwórka wiem, że ciocia zajmuje ważne miejsce w życiu moich dzieci i czasem fajnie jest o niej przeczytać na dobranoc. Na dobry sen i kolorowe sny - bo ciocia kojarzy się z samą słodyczą. Przynajmniej tak powinno być:)

Ciocia Jadzia jest siostrą mojego tatusia. Nie wiem, jak jednocześnie można być siostrą i ciocią, ale chyba można. W każdym razie cioci Jadzi się udaje. Ciocia Jadzia jest taka duża, że nie wiadomo gdzie się zaczyna, a gdzie kończy. Trochę jak deszczowa chmura. Tylko, że deszczowej chmury można się przestraszyć, a cioci Jadzi nie, bo zawsze jest zadowolona i uśmiechnięta.

Czytamy na początku każdego z rozdziałów - według psychologów dziecięcych motyw powtarzalności i rytuały odgrywają dla maluchów bardzo ważną rolę - codzienna kąpiel o tej samej porze, ulubiona kaszka i codziennie, w koło Macieju, ta sama książeczka na dobranoc (choć mama lub tata chętnie sięgnęliby już po coś innego) dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa i wspaniale wpływają na prawidłowy ich rozwój. Tak więc codziennie jedna historyjka przed snem i krótkie przypomnienie naszej bohaterki.

Autorka, Eliza Piotrowska, zadbała, aby język tych krótkich historyjek był prosty. Treść jest bardzo przystępna dla małego odbiorcy. Ilustracje bajecznie kolorowe, niesłychanie dynamiczne - ciągle coś się dzieje. Bohaterowie mają śmieszne imiona i nazwiska, np. przyjaciele cioci Jadzi to Pelagia Rzepa, Stefan Salceson, Genek Powsinoga, Heniek Rockman, Mietka i Mietek Metka.

Książeczka - bardzo przez nas zachwalana, powędrowała na dni kilka do ukochanej cioci Kasi. Jej Klara (2 latka) jest jeszcze za mała, ale ciocia Kasia zrobiła eksperyment - zaprosiła na „poczytajkę" pięcioletnią Monikę od sąsiadów. Mała zaśmiewała się do łez, a dzisiaj, gdy ją obie panie spotkały na spacerze, zapytała, kiedy będzie mogła przyjść na poczytanie o cioci Jadzi. Super dziewczyńska książeczka dla małych dziewczynek (4-6 lat) i nie tylko.

Ciocia Jadzia jest mile widziana w naszej rodzinie:)

Wiek 4+

 

piątek, 20 marca 2009
Złodziejka książek - Markus Zusak

O drugiej wojnie światowej zostało już tyle powiedziane, że chyba nikt i nic nie jest  w stanie nas już zaskoczyć.  Tak myślałam... do czasu...

Złodziejka książek to książka, jakiej jeszcze nie spotkałam - o Holokauście, dla dzieci. Temat poważny - okropności wojny,  Trzecia Rzesza, szaleństwo tłumów, miłość - a wszystko to opowiedziane z perspektywy dziwacznego obserwatora. Narrator całej tej historii to Śmierć- nie, nie typowa kostucha w czarnym kapturze, z nieodłącznym atrybutem - kosą. Śmierć Zusaka ma wyłącznie ludzkie cechy -  jest bardzo prawdziwa, z krwi i kości, z sercem i duszą, współczująca, wiecznie zmęczona ciągłym transportowaniem dusz.

Drogi Śmierci i Liesel krzyżują się po raz pierwszy w pociągu do Monachium, gdy ta przychodzi po duszę sześcioletniego braciszka dziewczynki. To na cmentarzu Liesel kradnie swoją pierwszą książkę. Podręcznik Grabarza daje początek wielkiej miłości Złodziejki do książek, budzi w niej fascynację słowami, ich mocą i magią. Dzięki papie Hansowi Liesel uczy się czytać i poznaje wartość słów. Można je czytać. Można je spisywać. Przy odrobinie szczęścia słowa mogą przetrwać całe stulecia. Bo w końcu papier jest cierpliwy...

Kradzieże Liesel nie ograniczają się tylko i wyłącznie do książek. Z równą zachłannością kradnie kartofle, jabłka i cebulę. Serce Rudy'ego. Serce Hansa i Rosy Hubermannów. Serce - Maxa, Żyda ukrywającego się w piwnicy i piszącego dla dziewczynki najpiękniejsze książki. W końcu Liesel zawładnie również sercem samej Śmierci. Temu, kto zacznie czytać tę książkę skradnie niechybnie czas. A może również i serce...

Na Złodziejkę Zusaka zwróciłam szczególną uwagę po rozmowie z bibliotekarkami z działu literatury dziecięcej i młodzieżowej, do którego zachodzimy bardzo często z moim synem. Panie postanowiły nie kupować tej lektury, bo wydała im się dziwaczna i po prostu za trudna w swej wymowie - Holokaust dla dzieci? Szkoda, że nie wgłębiły się w temat, nie poczytały więcej informacji lub nawet samej książki. U Katji książka zyskała miano książki książek - tytuł przyznany przez nią samą i jej dwie  nastoletnie córki. To dzięki jej namowom sięgnęłam z tak wielką ciekawością po tę książkę.

Książka bardzo wzruszająca, napisana prostym współczesnym językiem, który niewątpliwie trafi do młodego czytelnika. Sam język, budowa zdań, metafory, dobór słów są niezwykle staranne. Inaczej Śmierć opowiada o okropnościach wojny- rzeczowo, zwięźle, bez zbędnych ozdobników. Inaczej o miłości Liesel do Papy, Rosy, Maksa i przyjaźni do swoich rówieśników z błotnistej Himmelsstraße - z uczuciem i niezwykle malowniczo. Lektura , którą warto podsunąć do przeczytania dziecku, by dowiedziało się o tamtych czasach, i by zdawało sobie sprawę z tego, że wśród ludzi ogarniętych nieludzkim szaleństwem, wśród tak olbrzymiej brutalności i nienawiści rasowej żyli zwykli, czasem zupełnie maluczcy ludzie, odważni, którzy starli się żyć godnie, kochać, nieść pomoc innym. Złodziejka książek nie zostawia czytelnika obojętnym. Zmusza do refleksji nad życiem, uprzedzeniami i trudnymi decyzjami, jakie trzeba podejmować w życiu. Niewątpliwie byłaby to bardzo dobra propozycja na lekturę szkolną w gimnazjum. Polecam!!!

(Recenzję w całości opublikowałam również na stronie Brulionu Be.el- jest to propozycja dla wszystkich)

Wiek 14+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 18 marca 2009
Ruiny Gorlanu - John Flanagan

 

Piętnastoletni Will, znajda,  przez całe życie marzy o tym, by zostać rycerzem. Kiedy nastaje Dzień Wyboru i wychowankowie sierocińca przy zamku barona Raymonda mają zacząć termin u wybranego mistrza, nikt nie kwapi się, by przyjąć Willa na ucznia. Niski, drobnej budowy ciała, bez specjalnych zainteresowań i talentów. No poza jednym- potrafi dostać się w miejsca niedostępne dla innych, umie przemykać niezauważony. Na wieść o przyjęciu go na naukę do zwiadowcy Halta nie okazuje entuzjazmu. O zwiadowcach krążą dziwne, czasem mrożące krew w żyłach opowieści. Woli jednak to od ciężkiej i wieloletniej pracy na roli, jaka czeka tych, którzy nie zostali wybrani.

W taki oto sposób zaczyna się nowy cykl fantasy dla dzieci- Zwiadowcy, umiejscowiony w epoce a'la średniowiecze. Książka przewidziana jest dla czytelnika 10+ - choć muszę przyznać, że i ja (mama dwójki dzieci:) zaczytałam się w tej opowieści. Wciąga i to bardzo. I jeżeli wytrawni czytelnicy, miłośnicy tego gatunku znajdą w niej jakieś - ale - to proszę wybaczyć, ale to w końcu opowieść dla dzieci. Na książki z głębszą głębią będzie jeszcze czas. Książka od kilku miesięcy nie schodzi z list bestsellerów, ma miliony czytelników na świecie. To chyba o czymś świadczy.  Flanagan wykorzystał u siebie stary i dość popularny motyw mistrza i ucznia. Jeden z nich mądry, doświadczony, nieprzystępny, tajemniczy- drugi- zupełne przeciwieństwo nauczyciela, ale często ambitny, uparty, zaskakujący i czekający na najmniejszy dowód sympatii i uznania ze strony Mistrza. Można powiedzieć zatem -  nic nowego- dla nas i owszem- ale dla dzieciaków nie otrzaskanych jeszcze z literaturą- zapewne tak.  Dzieci lubią rywalizację, stopniowe dojrzewanie do nowej sytuacji i (być może) do przyjaźni. Pierwsza część cyklu ma wiele cech dobrej powieści dla dzieci- jest przygoda, tajemnica, są zarysowani ciekawi bohaterowie (dzieci z sierocińca), minęły pierwsze miesiące nauk, porażki i małe zwycięstwa, jest grożące niebezpieczeństwo (Morgarath - władca Gór Deszczu i Nocy) i ... jest wyczekiwanie kolejnych tomów. I to z niecierpliwością.

Książka napisana jest prostym językiem (współczesnym). Autor opowiada tak, że trudno oderwać się od lektury. I to jest właśnie to, co decyduje, że opowieść ta ma tak wielu miłośników na świecie. Wymyślona rzeczywistość, humor, szybkie tempo akcji, walka dobra ze złem, pewne elementy średniowiecznego etosu rycerskiego- honor, odwaga, chęć zwycięstwa, niesienie pomocy innym, przyjaźń. Jedynie niektóre nazwy, bądź imiona niektórych postaci są nawiązaniem do dawnych czasów. Są duże litery, które lubią dzieci, są rozdziały długie w sam raz- by nie nużyć, by nastąpił szybki zwrot w akcji i .. by zaraz zacząć czytać kolejny rozdział. Książkę czyta się szybko- wytrawny mól książkowy ani się nie spostrzeże, jak pochłonie 319 stron.

Za lat kilka niewątpliwie polecę ją moim synom.

 

Jeśli kogoś zainteresowała recenzja - z myszkowaniem po księgarniach proszę poczekać do 25 marca!

Wiek 12+

Wydawnictwo Jaguar

 

wtorek, 17 marca 2009
Esben i duch Dziadka- Kim Fupz Aakeson/ il. Eva Eriksson

Dziadek Esbena umiera pewnego dnia na ulicy z powodu niewydolności serca. Chłopiec jest bardzo smutny, a tłumaczenie ze strony rodziców, że Dziadek jest teraz aniołem i zamieni się w proch, nie znajdują w oczach malca zrozumienia. Smutek malca jest przeogromny. W nocy zaczyna odwiedzać go duch Dziadka...  

Temat śmierci jest tematem niewygodnym we współczesnym świecie. Jesteśmy zagonieni, zajęci czymś innym - zarabianiem pieniędzy, zabawą, podróżami, kupowaniem kolejnych rzeczy mających nas uszczęśliwić. Krótko mówiąc - śmierć dotyczy wszystkich, tylko nie nas- a gdy się już pojawi - gdy odchodzi ktoś ze znajomych, lub rodziny, jesteśmy zszokowani, zaskoczeni, nieprzygotowani na cierpienie. Jak powiedzieć dziecku o śmierci, o przemijalności życia, wymianie pokoleń? No właśnie, jak, skoro motamy się sami z sobą, my - odważni i wszystkowiedzący dorośli? Śmierć osoby bliskiej i nam drogiej, powoduje często, że czujemy olbrzymią stratę, wielki smutek, przygnębienie. Skoro my dorośli reagujemy na śmierć bliskich utratą poczucia bezpieczeństwa, to wyobraźmy sobie, co też dzieje się w główkach maluczkich, których bezpieczeństwo właśnie od dorosłych zależy? Bardzo często zdarza się, że dorośli nie zauważają żałoby dzieci- bo w końcu te są za małe na takie poważne sprawy i nie rozumieją... A dorośli wręcz chronią je przed smutkiem, bólem - tak jakby chcieli uświadomić im, że kolor CZARNY nie istnieje, a życie to pasmo miłych chwil w kolorach tęczy. Unikają bolesnych tematów, wspomnień o zmarłym. Na pytania dzieci odpowiadają wręcz, że zmarły udał się w daleką podróż, że poszedł do nieba. To nie wystarcza. Psychologowie udowodnili, że u dzieci po śmierci bliskiej osoby- rodziców, dziadków, rodzeństwa, bardzo często pojawia się poczucie winy- komuś powiedziałem, że go nie kocham, nie dałem zabawki, brzydko się zachowałem- i ten KTOŚ przeze mnie nie wróci.

Książka Esben i duch dziadka dotyka właśnie tego problemu- pustki po śmierci bliskiej osoby, której nikt i nic nie jest w stanie wypełnić. Pomaga pojąć naturalne procesy zachodzące w życiu, znaleźć ich sens. Pojęcie śmierci jest dla dzieci bardzo trudne do zrozumienia. Książka pary skandynawskich autorów pomaga uświadomić nieodwołalność śmierci, pomaga wyrazić swoje uczucia, a przede wszystkim podczas wspólnego czytania może przyczynić się do rozmowy z dzieckiem, do odpowiedzi na ważne i trudne pytania. Z pewnością pomoże zrozumieć, a być może  zaakceptować rzeczywistość i przyczyni się do tego, że dziecku łatwiej będzie przejść do następnego etapu życia.  Książka może przyczynić się do naszego otwarcia przed dziećmi, może skłonić nas dorosłych do mówienia o swoich odczuciach i bólu- a tym samym do tworzenia więzi z dzieckiem. Książka niewątpliwie oswaja ze śmiercią, nie demonizuje jej, daje dziecku nadzieję, że nasze życie  nie kończy się w momencie śmierci ziemskiej, daje nadzieję na spotkanie kiedyś tam z bliskimi...

Książka została bardzo pięknie wydana (twarda oprawa). Ilustracje- o pastelowych barwach, jakby namalowane kredą. Kim Fupz Aakeson (Duńczyk) i Eva Ericsson (szwedzka ilustratorka) po raz kolejny udowadniają, że Skandynawowie na gruncie literatury dziecięcej mają się dobrze i nie boją się tematów trudnych. Przemawiają prostym językiem, ciekawymi ilustracjami  i trafiają prosto do duszy dziecka. I nie tylko - dorosłych również. To książka, która niewątpliwie powinna znaleźć się na domowej półce- cenna lektura wychowująca do śmierci.

Wiek 5+

 

 

 
1 , 2