Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 29 listopada 2009
Wystarczy, że jesteś - Małgorzata Gutowska-Adamczyk

Weronika, 17-latka, to typowa szara myszka z warszawskiego LO. Nie interesuje się ciuchami, kosmetykami, wyprawami do galerii. Swoje obowiązki zawsze stara się wypełnić na czas – zadania domowe, lektury. Wszystkim się przejmuje, wiele rzeczy ją przeraża. Nie lubi zwracać na siebie uwagi, żyje w cieniu innych, bez psiapsiółek, którym mogłaby zawierzać swoje sekrety. Ma swój świat, wyidealizowany, który buduje w swojej głowie pod wpływem lektury – Zmierzchu, świat, w którym jest jej ukochany, i ona – w roli głównej. Ta szara myszka poznaje pewnego dnia swojego księcia z bajki – Filipa, kandydata na bożyszcze tłumów, gwiazdę seriali. I od tej pory wszystko się zmienia. Jak ułoży się jej życie?

Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka słynnej 13.Poprzecznej, napisała naprawdę udaną książkę dla starszej młodzieży. Kłębi się tutaj od typowych problemów tej grupy wiekowej. Jest szkoła, LO, matura na karku. Są idole książkowi i filmowi, zawistne koleżanki, nieszczęśliwa miłość, są rodzice, którzy ponoć niczego nie rozumieją i mają klapki na oczach, jest blog, na którym Weronika w zawoalowany sposób pisze o swoim życiu. I jest ten PIERWSZY RAZ. Autorka rozwijając fabułę, która toczy się swoim życiem, rozbudowuje jednocześnie stronę emocji i uczuć.  Ukazuje, co w takiej młodej duszy gra, jakie burze mają miejsca w nastoletnich sercach. Burze? To za mało powiedziane, toż to prawdziwe huragany. Bohaterka analizuje swoją sytuację, szuka pomocy u bratniej duszy – tajemniczego Piotra, który bardzo zaangażowanie śledzi, co dzieje się na jej blogu, udziela rad. Jednocześnie nic nie jest tu podane na tacy, żadnych gotowych recept na życie – raczej nakłonienie do refleksji - co tak naprawdę jest ważne, na co zwracać uwagę w drugim człowieku. Wszystko powiedziane w delikatny sposób, ze znawstwem, bez zbędnego moralizatorstwa, które potrafi zrazić do siebie nastoletnie czytelniczki. To niewątpliwy atut tej powieści – i mam przeczucie, że książka odniesie sukces. Jak najbardziej zasłużenie. Co jeszcze spodobało mi się, starszej czytelniczce, która swego czasu miała też swoje idolki (Lilka – Słoneczniki!)? Przede wszystkim stara prawda,  że czasem szukamy czegoś  bardzo daleko, gdy tymczasem jest to bardzo blisko. I jeszcze jedno – dawno nie popłakałam się, tak zwyczajnie, po babsku przy książce. Tym razem autorka mnie zaskoczyła totalnie, tak mi się zrobiło żal i smutno… Nie zdradzę, gdzie, jak, dlaczego? 

Warto podsunąć nastolatkom, ale polecam również nam rodzicom, by nie przegapić tego momentu, kiedy dzieci przestają być dziećmi…

Książka dostała nominację do IBBY 2009.

Wiek 15+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

Konkurs rozstrzygnięty! Paddington pojedzie do...

Konkurs rozstrzygnięty!!! Małe rączki Tomka wylosowały karteczkę z napisem: beatapro. Życzymy miłej lektury! Proszę o przesłanie danych na mail: Nata442@op.pl

piątek, 27 listopada 2009
I kto to papla? Nietypowy słownik języka dziecięcego - Damian Strączek

Dzieci nie gęsi, też swój język mają – pozwólcie, że przytoczę tu słowa naszego poety, pana Reja. A od kilkunastu dni – mają również swój słownik. I to niezwykły. Już choćby ze względu na temat – bo słownik języka dziecięcego to ewenement, rzecz naprawdę nietypowa. Po drugie – nie ma chyba drugiego słownika na naszym rynku, przy którym człowiek wybucha zdrowym śmiechem i to takim, że ściąga na siebie spojrzenia całej rodziny. I te pytające spojrzenia – A co? Dlaczego? I to nie tak wyrywkowo – śmiech towarzyszy od deski do deski. Ale teraz już na poważnie, bo w gruncie rzeczy każdy słownik jest rzeczą poważną, którą należy poważnie potraktować. Najpierw pomysł – dlaczego? Damian Strączek – nie-naukowiec, żaden leksykograf, ale też tata, zafascynował się mową maluczkich. Z prostych pomysłów i zachwytów zawsze powstawały rzeczy wielkie. Podsłuchując swoją córcię, doszedł do wniosku, że dobrze byłoby to wszystko uporządkować. Czy język dzieci da się okiełznać, naukowo zbadać, poukładać? Autor napisał książkę na podstawie swoich obserwacji i przy pomocy rodziców, którzy wsparli pomysł słówkami i historyjkami z własnego podwórka. Słownik pokazuje niesamowitą kreatywność dziecięca, która nie zna granic. Wszystko da się nazwać, na wszystko jest określenie. (00- zernaście).

Znajdziemy tu listę dwudziestu kilku słówek, o których nie wiemy, czyje tak naprawdę są – nasze, czy naszych dzieci. Trudno stwierdzić, czy to my rodzice je uczymy, czy jednak pojawiają się samoistnie- am, baba, brum, bach, be, papa. Słowa i wyrażenia dorzeczne, nawiązujące do znanych wyrazów lub nimi się sugerujące. (onomatopeje, frazeologizmy) ciśnik – przycisk, czipsy sztruksy – czipsy karbowane. Nazewnicze wariacje – czyli poszukiwania maluchów, tworzenie zupełnie nowych wyrazów: buńda- budyń, bugo- słoń, dziukuluku- dziękuję. I są historyjki, niesamowite, całe mnóstwo. Czasem aż się zastanawiam, jak dzieci mogły coś takiego wymyślić – takie słowo, puentę, ripostę. Dodam, że książka jest ślicznie wydana, kolorowa, z rysunkami i zdjęciami dzieci.

Dziecięca wyobraźnia to teatr offowy. Codziennie dzieje się nowy performance i powinniśmy w nim z zaangażowaniem. Ale warto podjąć próbę nawet niedoskonałej rejestracji tych spektakli. Nagrania i zapiski będą inspiracją dla nas samych, pozwolą rozruszać szare komórki i pośmiać się trochę z dziecięcej pomysłowości, a także z nas, dorosłych.

Ja za autorem powtórzę, że notowanie scenek, jest o wiele ciekawsze od cyfrowej fotografii. Jeśli ktoś chce się z autorem podzielić swoimi podsłuchańcami, może napisać na adres: mowadzieci@autograf.pl

Przykłady z książki: 

1. Kuba (8lat) zapiera się:

-Nie dam rady zjeść więcej zupy, najadłem się. Czy mogę dostać wafelka na deser?

-Wafelka? Podobno już się najadłeś- mówię.

-Najadłem się w kategorii zupy, w kategorii deseru jestem nadal głodny.

 

2. Jaś przychodzi do siostry Małgosi i pokazuje jej cukierek:

-Zobacz, mama mi dała.

-Jak to ci dała?! A mnie nie dała!

-Boś sobie nie wywyła!

 

3. Borys (3,5 lat) do babci:

-Ty jesteś stara?

-No tak – szczerze odpowiada babcia.

-Ale można cię jeszcze użyć?

 

4.Przed wyjściem z domu mama perfumuje się.

Emilka (3lata) jest zachwycona:

-O rajciu, mama, jak jesteś ładnie obsikana!

 

Z naszego podwórka i podsłuchańce:

1. Moi synkowie to Tomek (teraz prawie 5 lat) i Mikołajek (2 latka). Gdzieś tak w wieku 1,5 Mikołajek zaczął mówić na starszego – Tadzia. Nie wiem, dlaczego. W końcu Tomek to nie jest trudne słowo. Tym bardziej, że czwartym z kolei słowem po: mama, tata, dziadzia, była brama, z pięknym soczystym eR.

 

2. Ja: Tomek, powiedz ŻY-RA-FA.

T: Żafa!

Ja: Synku – ŻYRAFA.

T: Mamo, no mówię przecież Żafa

 

3. Mój Tomcio późno zaczął mówić. Miał prawie 3 latka, gdy pojawiły się pierwsze rozbudowane zdania. Zawsze dużo śpiewałam moim dzieciom. Cały repertuar- dziecięco-biesiadno -żołniersko- harcerski. Jednym z pierwszych zdań, które usłyszałam od mojego malucha, było- Jak ja nie lubię takiego HAŁASU!

 

4.Dziewczynka (ok.2) idzie z mamą po ulicy i widzi sprzątającą panią. Pani dziarsko macha miotełką na wszystkie strony. Dziecko pyta mamę:

-A czemu ta pani tak dużo wymiotuje?

 

5. Brat mojej koleżanki, gdy był mały (3lata), uwielbiał kolędy. Szczególnie często i w miejscach publicznych lubił wyśpiewywać: Chwała na wyspie kości! Chwała na wyspie kości! (Przybieżeli do Betlejem pasterze)

 

6. Ten sam brat mówi do siostry:

Brat: Gośka daj kartki do MIECIA.

Gośka: Nie po to kupuję kartki, byś ty wydawał je jakiemuś MIECIOWI.

Brat: Oj Gośka, te kartki to po to, żeby MIEĆ!!!

 

Książka super! Polecam wszystkim rodzicom, tatusiom, mamusiom (szczególnie dobra w podróży, na delegacji!), babciom i dziadkom!!!

Wydawnictwo ZNAK 

 

czwartek, 26 listopada 2009
Twoje ocalone życie - Alice Miller

Książka jak najbardziej na czasie. Co chwila słyszymy w telewizji o katowanych dzieciach, porzuconych, zaniedbanych. Serce mi się kraje, gdy to widzę i słyszę. Czasem w gronie rodzinnym, podczas spotkań, rozmawiamy o tym. Nie umiemy znaleźć odpowiedzi na pytanie: dlaczego?

Alice Miller, znana i ceniona psychoterapeutka, pisze, że dzieciństwo to okres, w którym ładujemy akumulatory na całe życie. Jeśli jest udane, spędzone w kochającym domu, pełnym ciepła rodzinnego, daje duże szanse na dobry start w dorosłość.  Dzieciństwo pełne cierpienia i razów, siniaków, to też pasmo cierpienia, które niekoniecznie musi się skończyć wraz z opuszczeniem domu i zaczęciem życia na własny rachunek.  Dziecko bite i maltretowane to często później dorosły mający problemy natury psychicznej, chorujący na depresję, cierpiący pod wpływem powracających co noc koszmarów sennych. Autorka pisze o następstwach takich zachowań wobec najmniejszych, którzy z biegiem czasu z bitych, sami często przeistaczają się w bijących.

Nadal powszechna jest wiara, że dzieci nie odczuwają, że to, co im uczyniono, pozostaje bez konsekwencji, a jeżeli już się pojawią, to zupełnie inne niż u dorosłych, właśnie dlatego, że „dzieci są jeszcze dziećmi”- zaczyna swoją książkę autorka.

No właśnie – to tylko dziecko. Niczego nie zapamięta. Nic bardziej mylnego. Doznana krzywda potrafi zapuścić w człowieku głębokie korzenie, a uświadomienie przyczyny cierpienia często jest początkiem drogi do wyzdrowienia.

Alice Miller analizuje problemy nie tylko zwykłych ludzi, ale sięga po przykłady z historii i literatury. Jakie są przyczyny depresji, jak z nią walczyć, dlaczego ludzie tak często sami przed sobą zatajają prawdę o swoim dzieciństwie i (wyrodnych) rodzicach? Powołuje się na liczne badania, które pokazują, że dzieci traktowane od małego z czułością, wyrozumiałością, doświadczające miłości – same ją potem ofiarowują. Dostając tylko razy i cierpienie, odpłacają w przyszłości, często okrutnie. Autorka stawia sobie pytania: skąd się bierze okrucieństwo, nienawiść, sadyzm. Co może dać terapia i jak powinna wyglądać, cytuje listy czytelników, sięga po wspomnienia ze swojego dzieciństwa.  Alice Miller nie zostawia też suchej nitki na jednej z najsłynniejszych bajek – Czerwonym Kapturku. Analizuje ją, krok po kroku, zachowanie matki i dziewczynki. Skąd się bierze brutalność w człowieku? Czy ludzie przychodzą na świat jako potwory? Zainteresowanych odsyłam do ciekawej lektury.

 

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 25 listopada 2009
Dzielimy się Misiem z okazji Światowego Dnia Pluszowego Misia:)))

W Światowy Dzień Pluszowego Misia przytulmy się do Paddingtona!

Chcemy podzielić się naszą misiową kolekcją. W niedzielę, 29 listopada, wylosujemy 1 egzemplarz książki: Paddington i świąteczna niespodzianka. Jeśli ktoś chce wziąć udział w losowaniu, proszę wpisywać się w komentarzach. Kto zostanie szczęśliwym posiadaczem tej ksiązki, ogłosimy w niedzielę ok. 20.00. Życzymy szczęścia i zapraszamy do zabawy!

poniedziałek, 23 listopada 2009
Czarownica Nanga. Baśnie afrykańskie - K.S. Kamanda/ Milos Koptak

 

Kama Sywor Kamanda nie jest zwykłym pisarzem. Jest gawędziarzem, który potrafi urzekać swoimi opowieściami. Oczarować. A niewielu to potrafi. Kongijski autor, kandydat do nagrody Nobla, opowiada prostym językiem. W końcu taki powinien być język baśni, gatunku, który od samego początku był przekazywany ustnie. Ta książka to też baśnie zasłyszane w dalekiej przeszłości, w dzieciństwie, opowiadane przez starszych, doświadczonych, znających życie. Każda opowieść jest krótkim, przelatującym obrazem, niezwykle barwnym i silnie oddziaływującym na wyobraźnię małego słuchacza. Sama widzę różnicę w zachowaniu mojego Tomka podczas czytania zwykłej popularnej książki, a jak podczas czytania baśni. Wierzcie mi czy nie, ale chyba to są jakieś czary i cuda. Czasem bawi się chusteczką, chowa pod kołdrę, wierci z boku na bok. Gdy czytamy baśnie – moje dziecko zastyga, zamienia się w kamień, słucha, przeżywa, obserwuje moje usta. Niesamowite. Sprawia to klimat baśni, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. Czarownica Nanga też oczarowała mojego zbója. Nagle znalazł się w odległej krainie, gdzie ludzie noszą dziwaczne imiona, nie ma jabłoni, za to są mangowce, biegają lamparty, zamiast wróbelków-elemelków fruwają niewielkie nektarniki królewskie, ludzie jedzą słodkie pataty, ich szaty są w kolorze ochry, a gdy ktoś zaniemoże, udaje się do szamana. Busz, rytualne tańce, maski, szarańcza, pora deszczowa, wezyr i wiele innych wyrażeń zmuszających dziecko do współpracy, zachęcające jego umysł do działania. Przekonałam się zresztą, że dzieci mają niesamowity dar zapamiętywania takich egzotycznych wyrażeń, wręcz lubią do nich wracać. Czasem jest śmiesznie, bo przemieniają obce wyrazy i dzieją się cuda – niewidy. Dzieje się tu wiele niewiarygodnych zdarzeń, pojawiają się czarnoskórzy książęta i księżniczki, zwierzęta mówią ludzkim głosem, dobro walczy ze złem.

Także Baśnie afrykańskie, podobnie jak wszystkie baśnie, były kiedyś źródłem marzeń dla ludu. Biedni chcą być bogatymi, starzy pragną odzyskać młodość i urodę, chorzy zdrowie. Czasem te marzenia się spełniają, czasem nie. W ciekawych opowieściach z Czarnego Lądu kryje się prawda o człowieku, jego wadach i zaletach; to próba tłumaczenia świata, poznania go, pewnych zjawisk. To też inne zachowania, inna mentalność. A reakcje czytelnika są takie, że inne też może być bliskie, ale przede wszystkim ciekawe, intrygujące, smakowite. Jako dziecko zaczytywałam się w Baśniach z dalekich wysp i lądów. Takie książki zostawiają na zawsze ślad. I apetyt na jeszcze. By po latach poczuć smak dzieciństwa czytając jedno z najsłynniejszych zdań w literaturze – Miałam farmę w Afryce u stóp gór Ngong. By poczuć zapach Afryki i choć przez chwilę ulec złudzeniu, że wróciło miłe i ciepłe kiedyś.

 

Milos Koptak, ilustrator z Bratysławy, dokonał cudów. Jego rysunki przypominają niezwykle barwne tkaniny afrykańskie. Jakby zabrał nas na targ, na którym w skwarze afrykańskiego słońca oglądamy barwne chusty i szale. Jedne proste, inne bogate, o nasyconych barwach.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

sobota, 21 listopada 2009
Paddington i świąteczna niespodzianka - Michael Bond/ R.W.Alley

Czy można przejść obojętnie obok takiej okładki? Pachnie świętami, do których jeszcze tylko cztery tygodnie. Sama książka wygląda jak prezent pod choinkę. Czerwień na brzegach błyszczy, tytuł i ozdoby na drzewku również. Cudo! A w środku gratka dla wielbicieli Miśka, który, jak z pewnością pamiętacie, przybył z mrocznych zakątków Peru. I dobrze się stało, bo rozruszał konserwatywne i troszkę sztywne typowe angielskie państwo Brown. Ą, ę bułkę przez bibułkę. Paddington ma zupełnie inną mentalność. Tam, gdzie się pojawi, zaczyna się coś dziać, robi się niezłe zamieszanie, zupełnie jakby nie znosił tego angielskiego spokoju, konwenansów i dobrego wychowania. No tak - typ południowca – i to teraz, w samym  środku zimy. Mały zwierzak w czerwonym kapeluszu i niebieskim płaszczu ma to wszystko w niedźwiedzim nosie. Robi to, co uważa  za słuszne.

W części gwiazdkowej Misiek wydaje wszystkie swoje oszczędności na wycieczkę do Zimowej Krainy Cudów.  Ma zamiar zobaczyć zimowy ogród Świętego Mikołaja, latarnię morską na Biegunie Północnym i warsztat Świętego Mikołaja. Czy wycieczka okaże się spełnieniem misiowych marzeń? Co Paddington dostanie w prezencie od zacnego pana z białą brodą?  

To już nasze kolejne spotkanie z Paddingtonem, misiem niesamowicie popularnym na Wyspach. Zawsze, gdy towarzyszę Tomkowi przy lekturach M. Bonda, łamię sobie głowę, jakich czarów użył autor, że oczarował swoich rodaków tą postacią. Przecież Miś jest taki nieangielski. Jednocześnie, to dobrze świadczy o mieszkańcach GB, że tak ciepło i z wyrozumiałością zaakceptowali i przyjęli na swoje łono mega-ODMIEŃCA.

Obrazkowa wersja misia Paddingtona spodoba się już najmniejszym maluchom (3-5lat, ale ja mam prawie ...hm hm - i też się podoba:)). Kolorowa, na obrazkach tyle się dzieje, można opowiadać i opowiadać. I te pytania – Kiedy będą święta? Co jest w tych paczkach (na obrazku)? Czy zimą można jeść lody? Dlaczego renifer się przewrócił? Mało? Spróbujcie sami ze swoimi dziećmi. Świątecznie urocze.

Wiek 3+

Wydawnictwo Znak

poniedziałek, 16 listopada 2009
Podręczny NIEPORADNIK. Młotek - Wojciech Widłak / Paweł Pawlak

 

W pewnej baaaardzo znanej księgarni internetowej kliknęłam w Działach na link: PORADNIKI. Wyskoczyło całe mnóstwo tytułów i to z najróżniejszych dziedzin. Czegóż tam nie było. Podręczny NIEporadnik. Młotek, popełniony przez dwóch panów: Wojciecha Widłaka i Pawła Pawlaka, to ewenement na skalę światową. Każdy przeciętny zjadacz chleba, nawet nudny urzędas (jak mój mąż:) wie, do czego służy młotek. A proszę dla kontrastu zrobić test wśród najbliższych i postawić pytanie: A do czego Tobie nie służy młotek? My zrobiliśmy. Ach te miny i świdrujące nas spojrzenia dziadka i tatusia Tomkowego, doszukujące się jakiejś pułapki przez duże P. Tymczasem książka jest odpowiedzią na to pytanie i ma formę rozprawy naukowej przygotowanej przez dwie wschodzące gwiazdy polskiej nauki: profesora Kurzawkę i adiunkta Kwasa, popartej licznymi rycinami i rysunkami.  Moi synowie przekonali się w minione wakacje, że młotek NA PEWNO nie służy do kopania grządek. Dziadek Stasio, depozytariusz wielu zalet, ma jedną wielką wadę – jest bałaganiarzem i zostawia wszędzie swoje narzędzia. Tomek z Mikołajem, z wielką radością nieśli swój łup na tyły ogródka, by tam w ciszy i spokoju przekopywać grządki porzuconymi młotkami. Tymczasem książka naukowo definiuje: W chwili kontaktu z glebą bardzo hałasuje (młotek), odstraszając nie tylko szkodniki, ale także tak pożyteczne dżdżownice. I jeszcze z innych względów kopać się młotkiem nie dało, o czym książka wprawdzie milczy, ale na podstawie naszych rodzinnych obserwacji, może zainteresujemy naszymi spostrzeżeniami obydwu naukowców, którym z całego serca życzymy Nagrody Nobla.

Książka pełna humoru, absurdalnych przykładów, z różnych dziedzin, a jakże. Przykłady poparte poważnymi naukowymi minami przeprowadzających doświadczenia, wszystko dokładnie udokumentowane, potwierdzone podpisami i pieczątkami. Koniec. Kropka. Właśnie tak.

PS: Należy zwrócić szczególną uwagę nie tylko na część merytoryczną rozprawy naukowej, lecz również graficzną, przygotowaną przez pana Pawła Pawlaka. Jest niecodziennie, odważnie, śmiesznie, pomysłowo, brawurowo, cudnie. Pokochają ją chłopcy i duzi i mali:) Za ilustracje i projekt graficzny książki Paweł Pawlak dostał nominację do nagrody IBBY. Ot, właśnie tak, po raz drugi.

Wiek 5+

Wydawnictwo Czerwony Konik 

niedziela, 15 listopada 2009
Koszmarny Karolek niepokoi nieboszczyka - Francesca Simon

Ależ ja się bałam tego Karolka. Jako MAMA oczywiście. Przecież – skoro jest taki koszmarny – i to za każdym razem, w każdym odcinku, w każdej kolejnej części – to jeśli MÓJ Tomek o nim usłyszy, zobaczy go, to też stanie się k-o-s-z-m-a-r-n-y-m małym człowiekiem. Przemogłam się. Najpierw wyraziłam zgodę na kreskówkę. Niby nie oglądałam, ale cały czas trzymałam rękę na pulsie, by w razie czego, podbiec do telewizora, i jak Rejtan na Matejkowym obrazie, zasłonić własną piersią koszmarne sceny rozgrywające się na ekranie. O dziwo, Karolek to wprawdzie bachor przez duże B, ale sądziłam, że będzie gorzej. Spodobał się i sięgnęliśmy po książkę. Karolek, faktycznie święty nie jest. Ma dziwaczne pomysły, zwariowane, czasem niebezpieczne. Bezczelny, pyskaty, złośliwy, perfidny, ale… No właśnie, to ale. Coś w tym chłopcu jest. Nie sądzę, by Francesca Simon pisząc serię o okropnym Karolku chciała światu podrzucić tabuny takich koszmarnych Karolków, które czerpią wzorce zachowań z jej książeczek. Primo – dzieci czytają Karolka. Mimo, że ważni ludzie od wychowania rwą sobie włosy z głosy. To tak jak Harrym, którego potępił nawet Watykan. A im więcej zamieszania wokół Karolka, to tym jego poczytność wzrasta. Wiadomo – zakazany owoc lepiej smakuje. Secundo – Karolek zawsze zostaje sprowadzony na ziemię i skonfrontowany z rzeczywistością. Bo świat jest taki, a nie inny i obowiązują w nim pewne reguły, czy się to Karolkowi podoba czy nie. Robią to rodzice i inni dorośli występujący w książeczce. Tertio - zawsze można z dzieckiem porozmawiać co wolno robić, a co nie. Karolkowa zasada - Cel uświęca środki, wprowadzana w życie przy pomocy kłamstewek, przekupstwa, obgadywania jest świetną okazją, by pogadać z dzieckiem, jak postępować nie można. Gdy czytałam Tomkowi Karolka, mały od czasu do czasu spoglądał na mnie z ciekawością i sondował, jaka jest moja reakcja. Bo przecież wiele rzeczy kłóci się z naszymi zasadami. A tutaj nagle mama czyta coś takiego. Przez niektóre miejsca nawet nie mogłam przebrnąć, bo mój DOSKONAŁY TOMEK miał ciągle coś do powiedzenia.

Koszmarnego Karolka poznaliśmy, niekorzystnych zmian w zachowaniu Tomka jak dotąd nie zauważyłam. Warto jednak pamiętać o pewnym ważnym stwierdzeniu, które kiedyś wyczytałam w bardzo fajnej książce Z dzieckiem w świat wartości (POLECAM!)– Dziecko jest jak walizka. Co do niej włożymy to i wyciągniemy. Nie chcę tutaj za dużo moralizować, bo nie jestem ekspertem. Karolek napisany jest tak, że nic dziwnego, że ma tylu wielbicieli. Z pazurem, humorem, ciekawie, akcja toczy się wartko, bez zbędnych dłużyzn i opisów. Niektóre sceny z książki to przykłady z naszego podwórka, jak choćby kłótnia między koszmarnym Karolkiem i doskonałym Damiankiem o pilota od telewizora i dinozaury.

W tej części Wasze pociechy dowiedzą się,:

-Jak zdobyć absolutną władzę nad pilotem od telewizora (drżyjcie tatusiowie, miłośnicy futbolu)

-Jak pokonać przeciwnika w wyborach do samorządu szkolnego (cenny poradnik przed każdymi wyborami)

-Jak zostać potężnym czarnoksiężnikiem i wskrzesić nieboszczyka (O zgrozzzzzo!)

Wiek 7+

Wydawnictwo ZNAK 

sobota, 14 listopada 2009
Nominacje do nagrody IBBY

Jury literackie w składzie: Ewa Gruda, Joanna Papuzińska-Beksiak (przewodnicząca), Danuta Świerczyńska-Jelonek nominowało do nagrody “Książki Roku” Polskiej Sekcji IBBY następujące utwory:

 

1. Zofia Beszczyńska: Lusterko z Futra (Media Rodzina)

2. Bohdan Butenko: Krulewna Śnieżka (Nasza Księgarnia)

3. Grzegorz Gortat: Szczury i wilki (Nasza Księgarnia)

4. Małgorzata Gutowska-Adamczyk: Wystarczy, że jesteś (Nasza Księgarnia)

5. Jacek Inglot: Eri i smok (Skrzat)

6. Roksana Jędrzejewska-Wróbel: Kosmita (Fundacja ING Bank Śląski)

7. Andrzej Maleszka: Magiczne drzewo. Czerwone krzesło (Znak)

8.  Ewa Nowak: Bardzo biała wrona (Egmont)

9.  Anna Onichimowska: O zwierzaku, którego nie było (Arkady)

10. Jacek Podsiadło: Czerwona kartka dla Sprężyny (Nasza Księgarnia)

11. Krystyna Siesicka: Zatrzymaj echo (Akapit Press)

12.Barbara Stenka: Akcja „Chłopaki” (Nasza Księgarnia)

13. Małgorzata Strzałkowska: Zielony i Nikt (Bajka)

14. Wojciech Widłak: Opowieści do poduszki (Media Rodzina)

15. Rafał Witek: Julka Kulka, Fioletka i ja (Bajka)

 

Jury graficzne w składzie: Dorota Łoskot-Cichocka, Joanna Olech (przewodnicząca), Maria Ryll nominowało do nagrody następujące osoby:

1. Ignacy Czwartos za ilustracje do książki Lądowanie rinowirusów. Przeziębienie Wojciecha Feleszki (Hokus-Pokus)

2. Agata Dudek za ilustracje do książki obrazowej Czy można dotknąć tęczy? z tekstem Przemysława Wechterowicza (Endo)

3. Piotr Fąfrowicz za ilustracje do książki Zielony i Nikt Małgorzaty Strzałkowskiej w opracowaniu graficznym Ewy Stiasny (Bajka)

4. Monika Hanulak za opracowanie graficzne książki Debata filozoficzna Królika z Dudkiem o Sprawiedliwości Leszka Kołakowskiego (Muchomor)

5. Marta Ignerska za ilustracje do książki Babcia robi na drutach Uri Orleva (Wytwórnia)

6. Marta Ignerska za ilustracje do książki Atlas świata. Afryka z tekstami Zofii Staneckiej,    Kingi Preibisz-Wala i Marii Deskur (LektorKlett)

7. Ewa Kozyra-Pawlak za ilustracje do Księżniczki na ziarnku grochu Andersena (Media Rodzina)

8. Ewa Kozyra-Pawlak i Paweł Pawlak za Mój pierwszy atlas świata z tekstami Marii Deskur (LektorKlett)

9. Daniel de Latour za ilustracje do książki Wyprawa do kraju księcia Marginała Henryka Bardijewskiego (Stentor. Kora)

10. Lucyna Legut za książkę autorską Trzy bajki (Prószyński i S-ka)

11. Paweł Pawlak za ilustracje i projekt graficzny książki Podręczny NIEporadnik. Do czego nie służy młotek z tekstem Wojciecha Widłaka (Czerwony Konik)

12. Ewa Stiasny za ilustracje i opracowanie graficzne książki Tydzień Konstancji Olgi Masiuk (Dwie Siostry)

13. Elżbieta Wasiuczyńska za ilustracje do Królowej Śniegu Andersena (Media Rodzina)

14. Elżbieta Wasiuczyńska za książkę autorską Mój pierwszy alfabet w opracowaniu graficznym Doroty Nowackiej (LektorKlett)

15. Aleksandra Woldańska za ilustracje do książki Mrówka wychodzi za mąż z tekstem Przemysława Wechterowicza (Czerwony Konik)

Podkreślone książki zrecenzowałam u siebie:)

Żródło - granice.pl

 
1 , 2