Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 27 lutego 2013

Potilla to kolejna książka Cornelii Funke, która nam się spodobała. Przed nami Król Złodziei, który już zamówiony, jest w drodze do nas. Do tej pory było tak, że każdą książkę Funke braliśmy w ciemno – i satysfakcja była murowana. Potilla jest cieniutka i kiedy zaczęliśmy czytanie, zastanawiałam się jak autorka zdoła rozwinąć akcję, zaciekawić czytelnika i doprowadzić wszystko do szczęśliwego końca. Udało się, choć nie opuszcza mnie przekonanie, że temat nie został całkowicie wykorzystany. Zresztą potwierdza to reakcja dzieciaków: To już koniec!!!?

Z Potillą jest trochę tak: narobiono nam apetytu na wiele, a w trakcie smakowania, schowano perfidnie delicje do szafy. Niemniej nie zmienia to faktu, że książka wciąga, może stąd ten żal z szybkiego zakończenia przygody jest tak duży.

Potilla jest królową wróżek. Wraz z czarodziejskimi istotami mieszka w leśnym kopcu. Pewnego dnia ludki zostają napadnięte przez KOGOŚ (trzymanie tego kogoś tak długo w tajemnicy było bardzo udanym zabiegiem), kto zabiera wróżkom ich czapeczki decydujące o ich sile. Królowa ma jednak szczęście, bowiem świadkiem smutnych wydarzeń jest Artur, chłopiec spędzający wakacje u swojej ciotki. To on spróbuje pomóc w trudnej sytuacji, choć do najodważniejszych Artur na pewno nie należy. W książce jest dużo śmiesznych sytuacji – to pewnie zasługa wprowadzenia do akcji bliźniaków, kuzynów chłopaka. Oj namieszają oni nieźle, ale potem ich udział w całej akcji ratunkowej okaże się bezcenny. I jak to w bajkach bywa – dobro zwycięży zło. Choć wiele tu sytuacji nieprzewidywalnych – za to właśnie cenię Funkę. Nigdy nie wiadomo, czym na końcu zaskoczy. Tak było i w tym przypadku.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont



piątek, 15 lutego 2013

Propozycja dla miłośników książek detektywistycznych. Tytuł stary, wydany wieki temu, bo w 1957 roku. Czytało się fajnie – wynika to m.in. z klimatu powieści, miejsca, gdzie rozgrywa się akcja. W tle – Wersal pod Paryżem, choć słynnego pałacu Ludwika Króla Słońce mało w powieści. To francuska prowincja, a dokładniej stary dom panny Roberty, przerobiony na pensjonat, w którym właścicielka wynajmuje pokoje letnikom na wakacje. To świat zupełnie obcy współczesnym młodym czytelnikom – mało tu nowoczesności, techniki i gadżetów. Dzieciaki spotykają się na ulicy, nie mają oporów, by natychmiast zawiązać nowe znajomości, grają w kulki, czytają chętnie książki. Jednym słowem – sami organizują sobie czas. Na katar rodzice dzieciom podają grogi, a trzynastoletni Remi do nowo poznanego gimnazjalisty (18 lat) mówi – pan.

Ojciec Remiego traci pracę i rodzina musi przenieść się tam, gdzie ta praca jest. Nowa firma ma siedzibę w Wersalu. Niestety sytuacja finansowa rodziny jest nadal trudna, co odbija się na zdrowiu mamy. Ta udaje się do sanatorium, a Remi z siostrą ma spędzić lato we wspomnianym pensjonacie panny Roberty o dość idyllicznej nazwie Rodzinka. Miejsce to zaiste osobliwe, bo wkrótce po przybyciu letników, zaczynają dziać się rzeczy dziwne. Jak wyjawia właścicielka – tak jest od 3 miesięcy  – giną różne wartościowe i zupełnie tanie przedmioty, spadają obrazy ze ściany, woda zalewa pokój, klucze same obracają się w zamku, słychać osobliwe trzaski, światło gaśnie ni stąd ni zowąd. Czyżby duch? A może…..

Nie zdradzę nic więcej. Powiem tylko, że to naprawdę fantastyczna lektura trzymająca w napięciu do samego końca.Jest świetnie napisana – autorka zaangażowała w zagadkę mnóstwo charakternych postaci – a więc Remi detektyw, bardzo podejrzliwy i mądry chłopak, czerpiący detektywistyczną inspirację z książek (co za czasy – moje westchnięcie). Jest kolega z sąsiedztwa Antoś – sympatyczny grubasek, ciągle z książką pod pachą (co za czasy!! - ponowne westchnięcie). Jest głuchy pan – stały pensjonariusz w Radości. Przestraszona panna Roberta, jej charakterna służba nie wyłączając ogrodnika. Jednym słowem, dużo się dzieje, czyta się szybko. To książka staroświecka, niby nie na nasze czasy, a jednak. We współczesnych książkach dla nastolatków lub starszych dzieci - z gatunku kryminałów, autorzy dwoją się i troją, by wymyślać niesamowitych bohaterów, nieoczekiwane zwroty akcji. Nie stronią od grozy i przemocy. Tutaj jest spokój francuskiej prowincji, co wcale nie oznacza - nudno. Książka z klasą - ot co. Dla miłośników klasycznych ilustracji – znajdziecie w środku czarno – białe prace Jana Marcina Szancera.

 

Remi i duch to książka, którą na pewno warto by wznowić. Tym bardziej, że ceny na aukcjach internetowych sięgają nawet 100 złotych za egzemplarz. Kto kupi taniej – ten szczęściarz.



Wyd. Nasza Księgarnia - rok 1957



poniedziałek, 04 lutego 2013

Wasze dzieci też tak mają – usłyszały kiedyś dawno temu jakąś książkę, bajkę z płyty - potem długo była cisza, a tu nagle znienacka – utwór przeżywa renesans? I nikt nie potrafi tego w racjonalny sposób wytłumaczyć. U nas tak było przez ostatnie dwa dni z Wyprawą na szklaną górę z serii Bajki Grajki. Zakupiona wieki temu, kiedy Tomek był małym fąflem. Odsłuchana kilka razy – również w tak zwanym międzyczasie, potem trochę zapomniana. Aż tu nagle…. zdobywanie szklanej góry w naszym domu miało miejsce tak często, smok odżywał na nowo, a dzieciarnia pod wieczór śpiewała większość piosenek z płyty (na pewno z płytą:). Są różne wersje baśni o szklanej górze – tutaj smok uwięził na niej królewnę, a z czterech stron świata przybywają śmiałkowie – odważne chłopaki, którym marzy się uwolnienie biednej królewskiej córy. A dokona tego … skromny kominiarczyk, który nie przechwala się, że jest najodważniejszy na świecie. Wręcz przeciwnie – czuje lęk – i bardzo chętnie uczy się od niani królewny piosenki na odwagę, kosztuje soku na wzmocnienie. Dla dzieci – ważne przesłanie, że każdy może być bohaterem i dokonywać niezwykłych czynów. Bajka muzyczna z 1981 roku w gwiazdorskiej obsadzie. Rewelacyjny Jan Kobuszewski jako Smok, Barbara Krafftówna – Niania i Stanisław Górka – Kominiarczyk.

Kocham wysokie tony Barbary Krafftówny – nie ma chyba drugiej tak bardzo charakterystycznej aktorki. Jej achy i ochy – są takie przekonujące. Z ciekawości – przy okazji korzystam z dobrodziejstw Internetu – sprawdziłam Kominiarczyka. Mało oglądam telewizję i nie od razu kojarzę daną osobę (Aktor gra Zbyszka w Plebanii). Tutaj Stanisław Górka zagrał Kominiarczyka świetnie  – od razu zdobył serca moich chłopaków. To właśnie magia słowa słuchanego, radia, różnych nagrań – można tak wiele rzeczy sobie wyobrazić. W bajce wiele się dzieje, koniec zaskakuje – bowiem kominiarczyk w ogóle nie dostał ręki królewny za jej uwolnienie. Musiał się zadowolić tym, że razem wracali do domu:)

Wiek 4+

Wydawnictwo Omedia