Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 27 lutego 2013
Potilla - Cornelia Funke

Potilla to kolejna książka Cornelii Funke, która nam się spodobała. Przed nami Król Złodziei, który już zamówiony, jest w drodze do nas. Do tej pory było tak, że każdą książkę Funke braliśmy w ciemno – i satysfakcja była murowana. Potilla jest cieniutka i kiedy zaczęliśmy czytanie, zastanawiałam się jak autorka zdoła rozwinąć akcję, zaciekawić czytelnika i doprowadzić wszystko do szczęśliwego końca. Udało się, choć nie opuszcza mnie przekonanie, że temat nie został całkowicie wykorzystany. Zresztą potwierdza to reakcja dzieciaków: To już koniec!!!?

Z Potillą jest trochę tak: narobiono nam apetytu na wiele, a w trakcie smakowania, schowano perfidnie delicje do szafy. Niemniej nie zmienia to faktu, że książka wciąga, może stąd ten żal z szybkiego zakończenia przygody jest tak duży.

Potilla jest królową wróżek. Wraz z czarodziejskimi istotami mieszka w leśnym kopcu. Pewnego dnia ludki zostają napadnięte przez KOGOŚ (trzymanie tego kogoś tak długo w tajemnicy było bardzo udanym zabiegiem), kto zabiera wróżkom ich czapeczki decydujące o ich sile. Królowa ma jednak szczęście, bowiem świadkiem smutnych wydarzeń jest Artur, chłopiec spędzający wakacje u swojej ciotki. To on spróbuje pomóc w trudnej sytuacji, choć do najodważniejszych Artur na pewno nie należy. W książce jest dużo śmiesznych sytuacji – to pewnie zasługa wprowadzenia do akcji bliźniaków, kuzynów chłopaka. Oj namieszają oni nieźle, ale potem ich udział w całej akcji ratunkowej okaże się bezcenny. I jak to w bajkach bywa – dobro zwycięży zło. Choć wiele tu sytuacji nieprzewidywalnych – za to właśnie cenię Funkę. Nigdy nie wiadomo, czym na końcu zaskoczy. Tak było i w tym przypadku.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont



piątek, 15 lutego 2013
Remi i duch - Colette Vivier

Propozycja dla miłośników książek detektywistycznych. Tytuł stary, wydany wieki temu, bo w 1957 roku. Czytało się fajnie – wynika to m.in. z klimatu powieści, miejsca, gdzie rozgrywa się akcja. W tle – Wersal pod Paryżem, choć słynnego pałacu Ludwika Króla Słońce mało w powieści. To francuska prowincja, a dokładniej stary dom panny Roberty, przerobiony na pensjonat, w którym właścicielka wynajmuje pokoje letnikom na wakacje. To świat zupełnie obcy współczesnym młodym czytelnikom – mało tu nowoczesności, techniki i gadżetów. Dzieciaki spotykają się na ulicy, nie mają oporów, by natychmiast zawiązać nowe znajomości, grają w kulki, czytają chętnie książki. Jednym słowem – sami organizują sobie czas. Na katar rodzice dzieciom podają grogi, a trzynastoletni Remi do nowo poznanego gimnazjalisty (18 lat) mówi – pan.

Ojciec Remiego traci pracę i rodzina musi przenieść się tam, gdzie ta praca jest. Nowa firma ma siedzibę w Wersalu. Niestety sytuacja finansowa rodziny jest nadal trudna, co odbija się na zdrowiu mamy. Ta udaje się do sanatorium, a Remi z siostrą ma spędzić lato we wspomnianym pensjonacie panny Roberty o dość idyllicznej nazwie Rodzinka. Miejsce to zaiste osobliwe, bo wkrótce po przybyciu letników, zaczynają dziać się rzeczy dziwne. Jak wyjawia właścicielka – tak jest od 3 miesięcy  – giną różne wartościowe i zupełnie tanie przedmioty, spadają obrazy ze ściany, woda zalewa pokój, klucze same obracają się w zamku, słychać osobliwe trzaski, światło gaśnie ni stąd ni zowąd. Czyżby duch? A może…..

Nie zdradzę nic więcej. Powiem tylko, że to naprawdę fantastyczna lektura trzymająca w napięciu do samego końca.Jest świetnie napisana – autorka zaangażowała w zagadkę mnóstwo charakternych postaci – a więc Remi detektyw, bardzo podejrzliwy i mądry chłopak, czerpiący detektywistyczną inspirację z książek (co za czasy – moje westchnięcie). Jest kolega z sąsiedztwa Antoś – sympatyczny grubasek, ciągle z książką pod pachą (co za czasy!! - ponowne westchnięcie). Jest głuchy pan – stały pensjonariusz w Radości. Przestraszona panna Roberta, jej charakterna służba nie wyłączając ogrodnika. Jednym słowem, dużo się dzieje, czyta się szybko. To książka staroświecka, niby nie na nasze czasy, a jednak. We współczesnych książkach dla nastolatków lub starszych dzieci - z gatunku kryminałów, autorzy dwoją się i troją, by wymyślać niesamowitych bohaterów, nieoczekiwane zwroty akcji. Nie stronią od grozy i przemocy. Tutaj jest spokój francuskiej prowincji, co wcale nie oznacza - nudno. Książka z klasą - ot co. Dla miłośników klasycznych ilustracji – znajdziecie w środku czarno – białe prace Jana Marcina Szancera.

 

Remi i duch to książka, którą na pewno warto by wznowić. Tym bardziej, że ceny na aukcjach internetowych sięgają nawet 100 złotych za egzemplarz. Kto kupi taniej – ten szczęściarz.



Wyd. Nasza Księgarnia - rok 1957



poniedziałek, 04 lutego 2013
Wyprawa na szklaną górę - Bajki Grajki

Wasze dzieci też tak mają – usłyszały kiedyś dawno temu jakąś książkę, bajkę z płyty - potem długo była cisza, a tu nagle znienacka – utwór przeżywa renesans? I nikt nie potrafi tego w racjonalny sposób wytłumaczyć. U nas tak było przez ostatnie dwa dni z Wyprawą na szklaną górę z serii Bajki Grajki. Zakupiona wieki temu, kiedy Tomek był małym fąflem. Odsłuchana kilka razy – również w tak zwanym międzyczasie, potem trochę zapomniana. Aż tu nagle…. zdobywanie szklanej góry w naszym domu miało miejsce tak często, smok odżywał na nowo, a dzieciarnia pod wieczór śpiewała większość piosenek z płyty (na pewno z płytą:). Są różne wersje baśni o szklanej górze – tutaj smok uwięził na niej królewnę, a z czterech stron świata przybywają śmiałkowie – odważne chłopaki, którym marzy się uwolnienie biednej królewskiej córy. A dokona tego … skromny kominiarczyk, który nie przechwala się, że jest najodważniejszy na świecie. Wręcz przeciwnie – czuje lęk – i bardzo chętnie uczy się od niani królewny piosenki na odwagę, kosztuje soku na wzmocnienie. Dla dzieci – ważne przesłanie, że każdy może być bohaterem i dokonywać niezwykłych czynów. Bajka muzyczna z 1981 roku w gwiazdorskiej obsadzie. Rewelacyjny Jan Kobuszewski jako Smok, Barbara Krafftówna – Niania i Stanisław Górka – Kominiarczyk.

Kocham wysokie tony Barbary Krafftówny – nie ma chyba drugiej tak bardzo charakterystycznej aktorki. Jej achy i ochy – są takie przekonujące. Z ciekawości – przy okazji korzystam z dobrodziejstw Internetu – sprawdziłam Kominiarczyka. Mało oglądam telewizję i nie od razu kojarzę daną osobę (Aktor gra Zbyszka w Plebanii). Tutaj Stanisław Górka zagrał Kominiarczyka świetnie  – od razu zdobył serca moich chłopaków. To właśnie magia słowa słuchanego, radia, różnych nagrań – można tak wiele rzeczy sobie wyobrazić. W bajce wiele się dzieje, koniec zaskakuje – bowiem kominiarczyk w ogóle nie dostał ręki królewny za jej uwolnienie. Musiał się zadowolić tym, że razem wracali do domu:)

Wiek 4+

Wydawnictwo Omedia