Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
sobota, 28 lutego 2009
Przepraszam, czy jesteś czarownicą? - Emily Horn/ il. Paweł Pawlak

Bardzo udana książka o kocie Herbercie, który tak jak każdy z nas, marzy o tym, by ktoś go przytulił, polubił, zaopiekował się nim. Ale wiadomo jak gatunek ludzki reaguje na... czarne koty. W związku z osamotnieniem i smutkiem nasz kocio szuka pocieszenia wśród bibliotecznych regałów. Pewnego dnia znajduje w Encyklopedii czarownic ciekawą informację, jakoby istoty te wprost przepadały za czarnymi kotami. Herbert udaje się na poszukiwanie czarownicy - co wcale nie jest takie łatwe. Świetny prosty tekst. Pawła Pawlaka reklamować już nie trzeba. Jedyny minus- czegoś mi brakuje na końcu. W oczekiwaniu na podsumowanie całej tej historii przewróciliśmy z Tomkiem jeszcze jedną kartkę, a tam.... nic więcej. A szkoda. Ale historyjka i tak nam się bardzo podoba. Świeżutko przyniesiona z bibliotek i - była wczoraj Hitem Dnia.

Wiek 3+

Wydawnictwo Muchomor

piątek, 27 lutego 2009
Zajączek z rozbitego lusterka - Helena Bechlerowa/ il. Hanna Czajkowska

Zajączka znaleźliśmy na stosiku książek od Babci - Po was-  jak to określiła.

Jest to opowiastka o dość niesfornym i kapryśnym Piotrusiu, trochę zazdrosnym o swoją siostrzyczkę Basię- robi różne psoty, by na siebie zwrócić uwagę-   jest niegrzeczny przy jedzeniu, uderzył skakanką psa Mucka i mimo ostrzeżeń mamy strącił doniczkę z paprotką, która spadając, zbiła lusterko. Mama, zdenerwowana i smutna, wychodzi z domu. A nasz smyk zdaje sobie sprawę, jak bardzo był niegrzeczny i jak tęskni za mamą. I wtedy pojawia się zajączek z rozbitego lusterka. To on pomoże chłopcu odnaleźć mamę. Historia kończy się  dobrze- to ciekawa cieniutka książeczka o wzajemnym szacunku i potrzebach innych domowników, mądrej miłości i przebaczeniu. Pomoże dziecku z pewnością zastanowić się nad swoim zachowaniem- książka zrobiła duże wrażenie na Tomku. Oczywiście na daną chwilę obiecał, że już nigdy więcej nie będzie psocił, ale jak to dziecko- już zapomniał:) Pierwsza lekcja fizyki- o zjawisku odbicia światła. Do tego ciekawe ilustracje Hanny Czajkowskiej- jakich nie spotkamy już we współczesnych książkach.

Zajączek z rozbitego lusterka- Helena Bechlerowa ( 1961)

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 25 lutego 2009
Tajemnica Starego Mistrza - Joseph Delaney

Czytając każdą z kolejnych części cyklu- Kroniki Wardstone, odnoszę nieodparte wrażenie, że nawiązują one w swoim charakterze do niesamowitych historii o duchach, zjawach, wiedźmach i diabłach, jakie ludzie opowiadali sobie w czasach bez telewizji i radia, a życie towarzyskie skupiało się wokół kuchennego stołu. Cykl fantazy Josepha Delaney’a przypomina mi swoim klimatem baśnie poznane w dzieciństwie. Kiedyś- wyłącznie opowiadane ustnie, żywe słowo i co ciekawe … przeznaczone głównie dla dorosłych. Może właśnie ta krótka i najprostsza definicja tego gatunku tłumaczy moje, dorosłe już przecież, umiłowanie książek o stracharzu i jego uczniu? Opowieści Toma Warda są taką baśnią z czasów minionych, kiedy to można było spotkać czarownice, lamie, boginów i różne inne tajemnicze stwory.

Tajemnica Starego Mistrza- to kolejna, trzecia już część losów dwójki bohaterów. Tom Ward, przypomnę krótko, trzynastolatek, siódmy syn siódmego syna, o niesłychanych zdolnościach, oddany zostaje do terminu u stracharza. Pan Gregory, to postać już na pierwszy rzut oka bardzo nieprzyjemna i nieprzystępna, w długim czarnym płaszczu i kapturze, z długim kijem w lewej ręce. Wykonywany fach nie zjednuje mu ani sympatii ani przyjaciół, o czym Tom ma okazję wkrótce sam się przekonać. Bo czymże zajmuje się stracharz? Chroni gospodarstwa i wioski przed istotami krążącymi w ciemności, walczy ze złem. Pojawienie się mistrza i ucznia w okolicy zwiastuje kłopoty- stąd tak duża niechęć gminu.

W trzeciej części stracharz i Tom wybierają się do zimowego domu położonego na mrocznych moczarach. Zimowe długie noce kryją wiele tajemnic i niebezpieczeństw… Ta część mile mnie zaskoczyła- Delaney konsekwentnie rozbudowuje swoje postacie, odkrywa powoli tajemnice i szczegóły życiorysów. A jest ich wiele, każdy skrywa coś na dnie swojej duszy i serca. Autor przesuwa punkt ciężkości na aspekt głębszego poznania się i zrozumienia, na element człowieczeństwa. Bo nie tylko obowiązki wobec Hrabstwa są nieodłączną częścią życia stracharza, lecz również miłość, przyjaźń, marzenia, a przede wszystkim zwątpienie,  samotność i smutek. W mrocznym domu na uboczu, oddalonym od siedlisk ludzkich, mistrz i uczeń, zdani wyłącznie na siebie, otwierają swoje dusze, dają upust swoim myślom, zmagają się z sobą.

Mimo, że ta część różni się od pozostałych, choćby ze względu na miejsce na refleksję, głębsze rozmowy mistrza z uczniem, miłośnicy akcji z dreszczykiem będą z pewnością ukontentowani. Mrok przecież rośnie w siłę, a kto jak kto, ale Delaney po mistrzowsku potrafi oddać klimat tajemnicy i umiejętnie buduje nastrój mroku, smutku, niekiedy grozy. Moje wrażenia? Im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej byłam wyczulona na wszelakiego trzaski, skrzypienia po kątach i głębiej zakopywałam się pod kołdrę. W okno spojrzeć nie śmiałam.

Tym, którzy nie znają cyklu o stracharzu i Tomie chcę zwrócić uwagę na ciekawe i staranne wydanie książki. Okładka sprawia wrażenie jakby wykonanej z czarnej skóry, z wyczuwalnym wyraźnie pod dłonią reliefem, przedstawiającym stracharza. Dzięki takiemu zabiegowi wydawniczemu książka nieodparcie kojarzy mi się ze starą księgą, jakich wiele w bibliotece w Chipenden. Poszczególne rozdziały, opatrzone małą ilustracją na wstępie, mają długość- w sam raz- by nie zniechęcać opornych na czytanie, a moli książkowych zachęcić do przeczytania szybciutko jeszcze jednego rozdziału. A to, co dla dzieci też istotne- to duże litery.

Minusy tej książki? Nie, nie znalazłam, chociaż? Zdecydowanie za szybko się skończyła. Pocieszający jest jednak fakt systematycznego „tycia” każdej kolejnej części.

Mimo mojej całej sympatii, jaką darzę ten cykl, po lekturze każdej kolejnej części, jestem coraz bardziej przekonana, że zdecydowanie nadaje się dla dzieci starszych. Decyzja zależy jednak w dużej mierze od nas, rodziców, którzy najlepiej znają swoje dziecko i wiedzą, czy taka lektura, z dreszczykiem, odpowiednia jest do stopnia ich wrażliwości. W końcu rośnie nam pokolenie, które ponoć wcale nie tak łatwo przestraszyć:)

Wszystkich zainteresowanych, bądź nieprzekonanych odsyłam na stronę WWW.spooksbooks.com O dwóch pierwszych częściach- Zemsta czarownicy i Klątwa z przeszłości pisałam tutaj   


Wiek 14+

Wydawnictwo Jaguar

wtorek, 24 lutego 2009
Interesy Pana Kota - Gianni Rodari/ il. Joanna M. Kołyszko

To książka na miarę naszych czasów- czyli jak się wzbogacić i osiągnąć sukces- tym razem w wersji dla dzieci, na przykładzie diabelnie inteligentnego i przedsiębiorczego Pana Kota.  Otóż nasz tytułowy bohater Pan Kot postanowił zarobić dużo pieniędzy. Tylko jak? Myślał i myślał aż w końcu wymyślił- założył sklep. Wynajął lokum, zatrudnił kasjerkę i pomocnika, kupił kasę, namalował szyld:

 

Sprzedaż myszy w konserwach.

 

Zamówienia zaczęły płynąć- od Hrabiny Kocięckiej i Markizy Prążkowskiej.

 

Przy zakupie trzech puszek klucz do konserw za darmo!

 

Oj, Pan Kot znał się na handlu. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie …… myszy. Wstrętne stworzenia- żadne z nich nie chciało skorzystać z zaproszenia, by wejść do puszki i dać się dobrowolnie zapuszkować.

 

To świetnie napisana książka dla starszych dzieci, którym i tak z pewnością trzeba wyjaśniać podczas lektury niektóre zawiłości współczesnej ekonomii- promocja, reklama jako dźwignia handlu, podróbki, smykałka do interesów, personel, klienci i wiele innych. Książka napisana jest z humorem, ma to coś, co często widać we włoskich filmach - dużo się dzieje, dużo mówią, gestykulują, krzyczą wręcz, wznoszą oczy do nieba- mammmma mija!!! Opowiastka napisana jest mądrym językiem, bez żadnych uproszczeń- traktuje młodego klienta Pana Kota bardzo serio, do tego ciekawe ilustracje Joanny M. Kołyszko. Naprawdę warto tu zajrzeć.

 

Gianni Rodari (1920 - 1980), włoski autor dziecięcy. W roku 1970 otrzymał nagrodę imienia Hansa Christiana Andersena.

Wiek 5+

Wydawnictwo Muchomor

niedziela, 22 lutego 2009
Jajuńciek - Paweł Pawlak

O Jajuńćku na pewno czytaliście już na innych blogach książkowych, więc mój wpis nie wniesie tu nic nowego. W końcu i nam udało się go przeczytać i jesteśmy zachwyceni. Wciągająca historia, język, liczne śmieszne neologizmy, onomatopeje, ciekawie zarysowane postacie- trochę tajemniczości, grozy w odpowiedniej dawce dla maluchów (ach te przerażone oczy Tomka podczas lektury:) no i superman we własnej osobie- czyli tadam tadam- malutki niepozorny zajączek, odważny i nad wyraz pomysłowy- Jajuńciek. Nie wspomnę już o ilustracjach Pawła Pawlaka- naszego ulubionego rysowacza książkowego. Dla dzieci- ważne przesłanie- każdy może być bohaterem, i zawsze warto podjąć walkę ze złem, bo odwaga nie zależy od wzrostu.

Dla tych, którzy nie znają  tej bajki krótkie streszczenie- czwórka zajęczych braci Akordeoniusz, Wiolinek, Zbębyszek i Jajuńciek wyruszają w świat, by muzykowaniem zapracować na kawałek marchewki. Pewnego dnia trafiają do dziwnego miasta- ponurego, o opustoszałych ulicach, spowitego mgłą. Bracia zaczynają grać na ulicy miasta, jednak nikt nie słucha ich występu. Po chwili zjawia się władca tej krainy- Lugubros Violentos Bardzo Groźny- okropny ciemiężyciel. Swego czasu mieszkańcy skwapliwie wyśmiali jego koncert- i od tego czasu mści się na nich okrutnie.

Nie po to, do jasnej symfonii, przez całe życie pracowałem nad moim koncertem, byście teraz, niewdzięcznicy, bili brawo jakimś kicającym obszczyportkom!- krzyczał olbrzym spod pałacowej bramy.

Lugubros postanawia zrobić pasztet z królików muzykantów, a Jajuńciek podejmuje próbę ich uwolnienia. Jak się skończy ta historia? Jak to w bajkach bywa, pewnie dobrze:) Bardzo, dur-de-mol polecam!

Wiek 3+

Wydawnictwo Muchomor

środa, 18 lutego 2009
Kapitan Gbur - Małgorzata Strzałkowska/ il. Marcin Bruchnalski

 

Wszystko, co wiąże się z piratami, kapitanami, morzem, poszukiwaniem skarbów- niesamowicie wciąga moje Dziecię. Natomiast wszystko, co wiąże się z osobą Małgorzaty Strzałkowskiej- wciąga – mnie- Mamę Głośno Czytającą. A że czasem idzie to ze sobą w parze- jest po prostu książkowo- fajnie. Strzałkowska znów bawi się językiem i rymem. Wymyśliła zabawną, wpadającą w ucho opowiastkę o kapitanie Gburze. W myśl słynnej teorii Arystotelesa, iż tytuł jest kluczem do poetyki utworu- na temat charakteru dowódcy okrętu zbyt dużo chyba pisać nie muszę. Gbur pływa po morzach z papugą… Zochą, którą nieustannie goni do roboty.

Wciąż na nią krzyczy, drze się i wrzeszczy,

aż łajba ze strachu trzeszczy.

Pewnego dnia przybywają na wyspę, na której znajduje się skarb…

Prosta historia dla dzieci wydana w cyklu Moje poczytajki- duże litery, przyzwoicie zilustrowana przez Marcina Bruchnalskiego. Spodoba się przede wszystkim naszym chłopakom.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 16 lutego 2009
Koniczyna Pana Floriana- Helena Bechlerowa/ il. Krystyna Witkowska

 

Chciałabym w tym miejscu od czasu do czasu pisać o książkach, które od dawna nie były wznawiane, być może nigdy nie będą, które na półkach bibliotecznych na próżno wyciągają niewidoczne ręce do czytelnika, a ostatnie wpisy na kartach są sprzed kilku a nawet kilkunastu lat. Taka jest właśnie Koniczyna pana Floriana- Heleny Bechlerowej- zasłużonej pisarki dla dzieci. Rok wydania - 1976.

Pan Florian ma w swoim ogrodzie zaczarowaną koniczynę- jeśli jakieś zwierzę jej skosztuje, wówczas spełniają się jego marzenia. Bo przecież i zwierzęta mają swoje marzenia, nieprawdaż? Kasztanek marzy o pięknej złocistej uprzęży i dzwoneczkach przy lejcach. Natomiast Białogrzywek - koń z karuzeli, chce tak jak inne konie hasać po łące i cieszyć się wolnością, słońcem i świeżym powietrzem. Czy to się spełni? Jest w bajce również mały chłopiec Łukaszek, który odegra w całej tej historii niemałą rolę.

Opowiastka napisana jest prostym, starannym i bardzo obrazowym językiem. Helena Bechlerowa pisze w książkach dla dzieci często o przyrodzie- a robi to jak mało kto. Do tego ciekawe ilustracje Krystyny Witkowskiej. Szkoda by było, gdyby została zapomniana. Jeśli zachęciłam do sięgnięcia po tę książkę- bardzo się z tego cieszę:)

 

Koniczyna Pana Floriana- Helena Bechlerowa (1966)

Wiek 4+

niedziela, 15 lutego 2009
Wyróżnienie:)

Przez Katję, Manuskrypt1, Orchisss i Montgomerry  moje dwa blogi książkowe- Brulion Be.el i Półeczka z książkami zostały wyróżnione Kreativ Blogger. Bardzo się cieszę i dziękuję.

Zasady przyznawania wyróżnienia:
- na swoim blogu umieszczamy logo Kreativ Blogger, oraz informujemy, kto przyznał wyróżnienie
- nominujemy 7 blogów lub więcej do nagrody i podajemy link każdego z tych blogów
- informujemy wyróżnionego o nominacji w komentarzach na jego blogu.

Jest tyle ciekawych blogów- postanowiłam wyróżnić 10, które regularnie podglądam- rzadko zostawiam ślad, ale są mi bliskie. Właściwie wszystkie blogi, jakie są dostępne w blogsferze są kreatywne i zasługują na wyróżnienie:) Być może moje nominacje powtórzą się- jeśli tak, proszę przyjąć zatem moje wyróżnienie jako dowód symapatii . Moje nominacje:

- Futraki- blog polskiej rodziny, która wyemigrowała do Irlandii- za kreatywność również w życiu:)

-Z życia Mateusza i Cud miłości za piękne wpisy o swoich dzieciach, za kreatywność w życiu i wielkie serce

-Przeczytałam książkę- dla Abieli- za pisanie o książkach- również o literaturze niemieckiej- co dla mnie jest cennym zawodowym źródłem informacji- Abielo, chwała Ci za to!!!

-Mały pokój z książkami- za ciekawe wpisy o książkach dla dzieci i nie tylko

-Miasto książek- dla Padmy, która pisze ciekawie o książkach  i o wszystkich możliwych książkowych nagrodach na świecie , o których , poza kilkoma, rok temu jeszcze nie miałam pojęcia

-Islandia- za informacje i zdjęcia o tym ciekawym zakątku świata- dla mnie tak bardzo egzotycznymi niedostępnym

-Daleko stąd- dla  La Polaquity za wpisy o ciekawych miejscach i podróżach

-Mały człowiek i ekran- w gąszczu najróżniejszych kreskówek i filmów  Hanyszka zwraca uwagę na to, co wartościowe, a od czego trzymać sie z dala- dla mnie , mamy nie przepadającej za telewizją, to cenne informacje

-Foto_Kujawiak- za miłość do "małej ojczyzny"

 

piątek, 13 lutego 2009
Jak Wojtek został strażakiem - Czesław Janczarski/ il. Dariusz Żejmo

Klasyka dla maluchów - o spełnionych marzeniach, bezinteresownym czynieniu dobra dla innych. Mały Wojtek chce zostać strażakiem, jednak jego prośba wywołuje tylko uśmiech na twarzy komendanta straży- ni krzty zrozumienia. Ma zgłosić się za lat kilka, gdy zmieni się z Wojtusia w Wojciecha. Gdy pewnego dnia piorun uderza w zagrodę wiejską, Wojtek bije na alarm i wynosi z płomieni małego Heniutka. Po tym zdarzeniu- chłopiec zostaje strażakiem. Ulubiona książka mojego syna, który czasem się mota, bo naprawdę trudno podjąć mu decyzję- kim zostać w przyszłości, strażakiem, rycerzem, czy może ... opiekunem dinozaurów(!). Wszystko zależy od tego, jaka książka jest akurat na topie:) A wracając do omawianej lektury - fajna seria- Moje poczytajki. Trochę za duży kogel mogel na niektórych obrazkach, ale Tomkowi się podobają- to w końcu jego książka.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 12 lutego 2009
125 baśni do opowiadania dzieciom- Władysław Kopaliński

Nie potrafię się przekonać do tej książki. Bożonarodzeniowy prezent dla Mamy i Taty w celu budowania cudownych więzi z dziećmi, jakoś nie wypalił. Sam pomysł, jest niczego sobie. W krótkim wstępie zostaliśmy zachęceni do opowiadania dziecku baśni własnymi słowami z pamięci, oczywiście po wcześniejszym zapoznaniu się z tekstem. Jednak baśnie napisane przez Kopalińskiego są …  trochę jak wysuszone sucharki, brak im polotu, tajemnicy, magii, krótko mówiąc- posmaku dobrej baśni. Władysław Kopaliński, znany autor najróżniejszych słowników, w podobny sposób potraktował baśń, która jest chyba gatunkiem bardziej wymagającym. A może się mylę- to tylko moja opinia:) A to co autor uznał za cnotę swego zbioru- jest według mnie raczej przywarą- baśń to w końcu nie hasło do wyjaśnienia.

(…) dążyłem w tym wyborze do podawania treści baśni w sposób zwięzły, esencjonalny, bez sentymentalnych opisów, aby nie rozpraszać uwagi słuchacza, nie nadwyrężając zarazem pamięci współczesnego wajdeloty.

Kopaliński wybrał baśnie z najróżniejszych kręgów kulturowych i epok. Są te znane na całym świecie- Calineczka, Tomcio Paluch, Kot w butach i, dla mnie przynajmniej, całkiem nowe. To niewątpliwie zaleta tej książki- po swoim dziecku widzę, że pewne postacie już mu się osłuchały i znudziły.


 

 
1 , 2