Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 30 stycznia 2019

 

Czy czytaliście TEGO prawdziwego Kubusia? I Chatkę? Miód, delicja – pycha. Tytułowy bohater Miś łakomczuch, strachliwy Prosiaczek, który tak naprawdę wcale takim bojączką nie jest; fatalista i pesymista Kłapouchy, nerwowy Królik, Tygrys (obecny dopiero w Chatce), Kangurzyca z Maleństwem, Sowa Przemądrzała i Krzyś, syn autora. Wszystko dzieje się w Stumilowym Lesie, gdzie zwierzątka przeżywają swoje mniejsze i większe problemy – Kłapouchy gubi ogon, Puchatek tkwi w króliczej dziurze, wszystko zalewa woda, Maleństwo wpada do wody. Phi - żachnie się malec. Przecież każdy to wie. Ale jak to wszystko jest opisane. Ocalić w tłumaczeniu – czytałam kiedyś o przekładach literatury. Ten przekład to perła, klasyka. Jak tu się nie uśmiechnąć do siebie czytając plan porwania Maleństwa (akuku), albo o pułapce na słonie (Buzia wykręca się w rogala przy czytaniu: „Słoniocy”)

Albo:

-Chwileczkę – przerwał jej [Sowie] Puchatek, podnosząc łapkę do góry. – Co mamy zrobić dla tego czegoś, coś powiedziała? Bo właśnie kichnęłaś w tej chwili, kiedy chciałaś to słowo wymówić.

-Mylisz się. Nie kichnęłam.

-Kichnęłaś, Sowo!

-Przepraszam Cię Puchatku, nie kichnęłam Niepodobna kichnąć, nie wiedząc o tym.

-Tak, ale nie można usłyszeć kichnięcia bez tego, żeby ktoś nie kichnął.

[Kubuś Puchatek]

 

Albo:

Puchatek dreptał po białej ścieżynce leśnej i, idąc, wyobrażał sobie, że zastanie Prosiaczka w domu, grzejącego sobie pięty przy kominku. Ale jakże się zdziwił, gdy zobaczył, że drzwi jego mieszkania są otwarte. Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.

[Chatka Puchatka]

 

A piosenka o śniegu? –bim-bom?

[Chatka Puchatka]

Kubusia - tego najprawdziwszego z prawdziwych, przypomniała Nasza Księgarnia. Oczywiście ze świetnym tłumaczeniem Ireny Tuwim (nie myślcie, że to aby jedyny przekład. Ponoć w latach 80 pojawiła się wersja o dość specyficznym tytule – „Fredzia Phi – Phi ”(?!). Zawsze, gdy wracam do Kubusia, albo Chatki zastanawiam się, czy tłumaczka konsultowała od czasu do czasu swoje pomysły ze starszym bratem, Julianem? Może tak, może nie. Któż to wie – była utalentowaną poetką i tłumaczką („Mary Poppins”, książki Edith Nesbit, „Baśnie bajki bajeczki”, „Gałka od łóżka”) Wreszcie ilustracje – E. H. Sheparda. Nieśmiertelne. Zapadające w dziecięcą pamięć. Piękne wydanie książek Milne’a na papierze o ciekawej fakturze daje posmak starego. Czegoś, co minęło. Przypomniał mi się stary elementarz. Takie same odczucia. Miłe. Ciepłe. I niech ktoś nie myśli, że my tak łatwo zapomnimy o tym prawdziwym Kubusiu – ma swoje lata (93), ale ciągle jest młody. I nie zaszkodzą mu ani lukrowane piłeczki, klocki, długopisy, piórniki, koszulki, śliniaczki dla niemowląt, pościel czy firanki. Tylko szkoda, że niektórym dzieciom - otoczonym przecież ze wszystkich stron umęczonym Kubusiem, nie będzie dane poznać tego prawdziwego Puchatka. Do książki warto wrócić – już choćby w celu znalezienia odpowiedzi na pytanie dziecięcia:

-Mamo, a dlaczego Puchatek nazywa się Puchatkiem?

No właśnie, dlaczego?

P.S. Czy wiecie, że powstał ciąg dalszy przygód Kubusia Puchatka? Powrót do Stumilowego Lasu – tak nazywa się ta książka. Znacie? 

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 29 stycznia 2019

Książka Czyje to farby? Tajemnice warsztatu artysty (pisałam o niej niedawno) to doskonały wstęp do kolejnej artystycznej książki. Tym razem jednak ruch należy do czytelników, którzy zdobytą wiedzę o różnych technikach malarskich mogą wykorzystać w praktyce. To swego rodzaju podsumowanie, które można zrobić samemu, w zaciszu domowym. We wcześniej wspomnianej książce była możliwość poznania teorii, tutaj przy pomocy różnych materiałów można wykonać liczne prace, doskonaląc przy tym swój malarski warsztat. Początek to czasy prehistoryczne. Młodzi artyści mogą za pomocą farb, kredek i ołówka namalować sceny z codziennego życia – jednak inspiracji należy szukać w malowidłach naskalnych sprzed tysięcy lat. Dzieci wykorzystują następujące techniki malarskie: akwarelę, fresk, malarstwo olejne, kolaż, temperę i pastele. W środku znajdziecie mnóstwo różnorakich zadań do wykonania. Jedne łatwiejsze, inne wymagające więcej pracy, bardziej czasochłonne. Wiele zależy też od użytych materiałów. Od tego, jakich farb dziecko użyje (a może tylko i wyłącznie kredek lub ołówka). Przy młodszym artyście  warto dopilnować, by wykonane prace dobrze zabezpieczyć – by nie posklejały się strony i by w spokoju sobie schły, nawet przez kilka godzin. A jaka tematyka? Od wyboru do koloru. Bardzo kreatywne i niekiedy nawiązujące do konkretnych dzieł sztuki. A więc mamy tutaj stemple z ziemniaka, owoców lub warzyw, wzburzone fale, które przypominają japońskie drzeworyty, wachlarze, które należy przyozdobić, inicjały do udekorowania, bordiury do wypełnienia różnymi wzorami, portrety dzikich zwierząt, portret do wykonania zgodnie z kanonem egipskim, rekonstrukcję sylwetki Nike, projektowanie plakatów na słupach ogłoszeniowych, projektowanie fresków do swego pokoju, komiks z postaciami ze średniowiecznego manuskryptu, malowanie warzywa lub owocu, projektowanie puszki napoju i wiele innych. Każda praca jest poprzedzona krótkim wstępem, omówieniem w kilku słowach danej techniki malarskiej. Następnie – opis – jak najlepiej wykonać zadanie. Materiały potrzebne do wykonania pracy nie są skomplikowane: kredki, ołówek, farby, suche pastele. Książka jest dużego formatu, kartki są grube i o skondensowanej fakturze. Ma się pewność, że przy użyciu farb nic nie przecieknie na drugą stronę.

W książce jest mnóstwo pomocniczych rysunków i ilustracji. Będą one wspierać dziecko przy wykonaniu zadania. 

Wiek 5+

Wydawnictwo Kocur Bury

wtorek, 22 stycznia 2019

Zawsze z przyjemnością zaglądam do książek dla dzieci, które traktują o sztuce. Ta akurat odkrywa tajemnice warsztatu artysty. A ten do stworzenia swojego dzieła potrzebuje oczywiście wyobraźni , talentu, umiejętności. Jednak żaden obraz nie powstałby bez farb. To ciekawe spojrzenie na temat, ponieważ wiele książek traktuje o sztuce w aspekcie poszczególnych epok. Tymczasem poznawanie technik i to w różnych epokach – to naprawdę ciekawy pomysł i swego rodzaju novum jeśli chodzi o książki dziecięce.  Zatem farby – to temat przewodni tutaj. Może to Was zdziwić, ponieważ w wielu książkach o historii malarstwa autorzy zaczynają opowiadać o sztuce ludzi pierwotnych. A skąd niby mieli oni niby wziąć farby? – ktoś zapyta. Przecież to niemożliwe – aż ciśnie się na usta. Tymczasem dzieci dowiedzą się, że również nasi praprzodkowie robili farby sami – z naturalnych barwników występujących w przyrodzie. I ta książka zaczyna się  właśnie od sztuki jaskiniowej. Później jest mowa o akwareli, temperze, freskach, malarstwie olejnym, pastelach, farbach akrylowych i kolażu. W każdym dziale dowiecie się skąd pochodzi nazwa danej techniki, jaki jest skład danych farb (ale tu uwaga – bez nudnawych wywodów – raczej wiele ciekawostek), poziom trudności danej techniki: czy łatwo malować farbami akwarelowymi albo temperowymi. Dalej: właściwości technik: np. malowanie farbami akwarelowymi uniemożliwia zamalowanie nieudanych elementów obrazu., w przeciwieństwie np. do malarstwa olejnego. Podłoża do farb – na czym malowano w różnych epokach, które podłoże jest dobre do danej techniki malarskiej. Materiały: pędzle, substancje do czyszczenia ich, sposoby nakładania farb. W końcu również i przegląd poszczególnych epok – kiedy dana technika była popularna, kto ją popularyzował (np. akwarelę – impresjoniści, freski – Giotto). Jest też dużo reprodukcji – przykładów danej techniki malarskiej. Wśród autorów sami mistrzowie: Dürer, Cezanne, Botticelli, Modigliani, Młodożeniec, Chagall, Kobro, Kandinski i wielu innych. Autorka zwraca uwagę na cechy charakterystyczne danej techniki w poszczególnych epokach: np. świetnie opisano tu sztukę egipską. Poświęca uwagę ikonom średniowiecznym – ciekawe jest znaczenie poszczególnych farb, których używa się przy pisaniu ikon, np. kolor złoty – często dominuje w ikonach i jest to symbol samego Boga. Zwraca uwagę, że w przypadku malarstwa olejnego uzyskiwano efekty dzięki nakładaniu grubych i cienkich warstw farby.

Znajdziecie tu liczne ciekawostki do każdego tematu, np. naskalne animacje ludzi pierwotnych mają wiele wspólnego z filmami animowanymi. Wielu artystów z późniejszych epok (np. ekspresjoniści w XX wieku) wzorowali  się właśnie na pierwotnych technikach: pryskali farby i malowali rękami. Dużo uwagi poświęcono powstawaniu ksiąg w średniowieczu, czyli tzw. iluminatorstwu – temat fascynujący, biorąc pod uwagę to, że księgi były sporządzane ręcznie i na pergaminie. Jak mogła wyglądać mapa odkrywcy Ameryki: Krzysztofa Kolumba, dlaczego Botticelli zniszczył wiele swoich dziel, w jaki sposób Michał Anioł malował freski w Kaplicy Sykstyńskiej? Pytania, pytania – odpowiedzi w środku. Mnie zaciekawiło jedno stwierdzenie z filozofii chińskiej, które mówi o tym, że zła osoba nie jest w stanie wykonać pięknego dzieła sztuki. Czy tak było/ jest w istocie?

Podsumowując: ciekawa książka o sztuce, przejrzyście i zrozumiale napisana, z licznymi konkretnymi informacjami i ciekawostkami. A jeśli ktoś połknął artystycznego bakcyla – może sięgnąć po inną pozycję autorek „Farby, szkicownik artysty”. Tym razem baaaaardzo kreatywną. Ale o tej książce – za chwilę:)

Wiek 5+

Wydawnictwo Kocur Bury

piątek, 18 stycznia 2019

Bolek i Lolek przeżywają prawdziwy renesans. Kiedy byli bardzo popularni jako kreskówka – dobranocka dla dzieci, nie było książek z ich przygodami. Teraz są książki – natomiast trudno o kreskówkę w telewizji. Pamiętam z dzieciństwa jak rysownicy Bolka i Lolka przyjechali do mojej miejscowości i w domu kultury przy pełnej sali dzieciaków na naszych zdumionych oczach rysowali olbrzymie plakaty z postaciami dwóch chłopców. W książce znajdziecie aż 15 przygód – a co najważniejsze – zupełnie nowych. W grubaśnym tomie liczącym sobie ponad 400 stron chłopcy zastanawiają się, gdzie podział się ich pies Zuch. Pięć miesięcy temu zabrali go ze schroniska. Pojawienie się zwierzaka w domu, zmienia życie wszystkich domowników. Dzieci dowiadują się, że posiadanie zwierzęcia wiąże się różnymi obowiązkami, których nie można zaniedbać, bo od tego zależy los innej żywej istoty. Na szczęście sam Zuch się odnajduje, a my dowiadujemy się całkiem sporo na temat psiej natury.

Ciekawe z czym Wam się kojarzy „blokada rodzicielska”? Pewnie wszyscy od razu odpowiedzą: z komputerem. Tymczasem w domu Bolka i Lolka ustanowiono blokadę na … brzydkie wyrazy. Nie myślcie, że obaj chłopcy to świętoszki. Czasem mają ochotę użyć siarczystego słownictwa, ale się hamują. Przeczytajcie koniecznie o ich przepisie na pozbycie się brzydkich słów z języka codziennego. Choć nie powiem: czasem kusi chłopaków, oj kusi.

Tymczasem Bolek kombinuje, jak by tu nie iść na basen. No tak, skoro nie potrafi pływać – strach przed wodą jest przeogromny. I wstyd też. Wyobraża sobie, co to za paskudztwo pływa w basenowej wodzie: rekiny i piranie. Wkrótce sam się na szczęście przekonuje, że basen wcale nie taki znów straszny, jak go sam maluje.

Do drzwi mieszkania podczas nieobecności rodziców, w pewną sylwestrowa noc, ktoś puka. Trzeba pomóc sąsiadowi, panu Mietkowi, któremu zginęły koty. Równolegle do rozwoju sytuacji i bardzo zaawansowanych poszukiwań, zaczyna działać wyobraźnia. Pojawiają się pytania: np. dlaczego pan Mietek uaktywnia się tylko wieczorami i w nocy? I zaczynają się przygody z …dreszczykiem. Co powiecie na historię o sąsiedzie, który być może jest … wampirem?

To tylko kilka przykładów perypetii i przygód dwóch chłopców – długo by jeszcze pisać, choć lepiej sięgnąć do samej książki. Obrazuje ona wesołe dzieciństwo, wśród przyjaciół (np. Zuza) i czworonogów. Wprawdzie Bolek na początku, jak to chłopak, trochę się burzy na znajomość z Zuzą, ale potem się do niej przekonuje. No cóż, taka natura młodego mężczyzny. To co cenne, pokazano tu dobre i przyjacielskie relacje z rodzicami. Mnóstwo tu problemów dnia codziennego, z perspektywy dorosłego może i błahych: zaginione kąpielówki, zbita szyba w czasie gry w piłkę, bałagan w dziecięcym pokoju, pogryzienia przez komary. To dzieciństwo bez TV i smartfonów, bez komputerów i laptopów. Chłopcy dużo czasu spędzają w swoim towarzystwie, rozmawiają, spierają się, dowcipkują, broją, przeżywają przygody. Bo nie wiem, czy wiecie, ale tam, gdzie coś idzie nie tak, właśnie zaczyna się przygoda.

Na końcu książki znajdziecie dodatkowe informacje i porady dotyczące posiadania zwierząt.

Wiek 5+

Wydawnictwo Znak

czwartek, 10 stycznia 2019

Na 13-letniego Emanuela koledzy wołają …Mikrob. Największym marzeniem Emanuela jest stać się w końcu dorosłym. Chłopak wyobraża sobie od czasu do czasu jak będzie wyglądało jego życie, gdy osiągnie już dojrzałość. Kłótnie z rodzicami pójdą w zapomnienie. W końcu tata - luzak i dość często gderająca mama ciągle się czegoś czepiają, o wszystko się kłócą, nic im się nie podoba. Nie będzie już problemów z rówieśnikami. Tak trudno znaleźć z nimi wspólny język. A nauczyciele? Bez komentarza, ci to już uwzięli się na całego. Jednym słowem Emanuel ma dość – chce być dorosłym i zapomnieć o swoich kłopotach. Dzięki wskazówkom z Internetu udzielonym mu w komentarzu przez pewnego Magika, chłopiec trafia do tajemniczego sklepu, w którym można kupić tabletki na dorosłość. Emanuel zażywa specyfik  i od tego momentu nic nie będzie takie samo jak przedtem. Wiele dzieci, wielu nastolatków marzy o tym, by w końcu stać się dorosłym. Ja jako dziecko marzyłam na przykład, żeby w dorosłym życiu jeść tyle lodów, ile tylko dusza zapragnie. Hi, hi – dziś nic z tych marzeń nie zostało. Tymczasem wracając do Mikroba, zażywanie tabletek na dorosłość, które nie dawało trwałego efektu, miało niestety też skutki uboczne. A jakie? Tych nie zdradzam, zajrzyjcie koniecznie do książki. Książka została doceniona przez czytelników – zbiera same dobre recenzje – i przez Polską Sekcję IBBY – zdobyła wyróżnienie w Konkursie na Książkę Roku 2018.  

Oprócz przygód Mikroba w dorosłym świecie, jest to opowieść o trudnym dorastaniu, szukaniu swojego miejsca na ziemi przez młodych ludzi. Również o konieczności stawiania sobie pewnych granic – w swoich działaniach jak i w kontaktach z innymi, zwłaszcza nieznajomymi. Bo gdy pewne rzeczy wymkną się spod kontroli, wówczas pojawiają się niemiłe niespodzianki, a nawet niebezpieczeństwa.

Wiek 12+

Wydawnictwo Adamada

środa, 09 stycznia 2019

Mama Gęś to uczta dla oka i ucha. Z wstępu „Od Autorki” można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy na temat Mamy Gęsi – jej historii i wkładu w krzewienie bajek i baśni. A wkład ten jest olbrzymi, bowiem jak się okazuje, Mama Gęś jest postacią historyczną. Dla jednych jest to królowa Franków Bertrada z Laonu (znana też jako Berta Wielka Stopa - żyła w latach ok. 720-783). Mama Karola Wielkiego – postaci znanej z historii, kobieta z pasją i umiłowaniem do bajek i wierszyków, które zresztą często opowiadała swoim dzieciom. Dla innych z kolei Mama Gęś to Elisabeth Foster Goose (1665-1758). I Elisabeth lubiła opowiadać bajki. Wykorzystał to jej zięć wydawca, który w 1719 r. miał ponoć wydać wierszyki teściowej. Piszę „ponoć”, ponieważ żaden egzemplarz tej książki niestety się nie zachował. W każdym razie Mama Gęś to postać zacna, nobliwa i cudnie, że jej bajki doczekały się wydania i u nas.

Rymowane wierszyki – kilkuwersowe, przy niektórych opis Autorki zawierający zawsze jakąś ciekawostkę czy celną uwagę, nowinkę. Bo jeżeli wierszyk o myszy drepczącej po zegarze, to warto nas, czytelników, zapoznać z informacją na temat prastarego zegara z XV wieku usytuowanego na katedrze św. Piotra w Exter. Albo wierszyk o kocie, który przegonił myszy spod tronu królowej. Chodzi w nim o Elżbietę I. To ponoć spod fałd sukien tej monarchini wyłoniła się myszka, która nieźle nastraszyła królową. Sprowadzono więc kota, który upolował mysz. A może to zupełnie inna historia związana jest z tą rymowanką? Bo to przecież może sam kot wędrujący sobie po Windsorze przestraszył królową? Kto wie? W każdym razie  znajdziecie tu wiele uroczych rymowanych wierszyków: o pantofelkach pięknej Felki, Michale Trzpiocie, Wacku i placku (do tego dołączona jest ciekawa historyjka z czasów Henryka VIII), Miglancu Ignacym, Krzywym człowieku, staruszce mieszkającej w bucie i inne. Dodam, że lektura jest bajecznie zilustrowana przez Adama Pękalskiego. Wydana specjalnie na 10-urodziny Wydawnictwa Bajka, któremu dziękuję za piękne książki i życzę pięknych i jeszcze piękniejszych w kolejnych latach.

Wiek 6+

Wydawnictwo Bajka

wtorek, 08 stycznia 2019

Coś dla fanów piłki nożnej, a zwłaszcza klubu FC Barcelona. W podtytule czytamy: Więcej niż futbol. Czy tak jest w istocie?

Autor opowiada o swej miłości do Barcelony. Odwiedził to miejsce po raz pierwszy jako skromny student bez grosza przy duszy. Jakże wielkie wrażenie zrobił na nim stadion Camp Nou 30 lat temu. A ulubionej drużynie FC Barcelona wiernie kibicuje od lat. Znajdziecie tu informacje na temat samego miasta (przyda się, gdy będzie okazja, by odwiedzić Barcelonę) i Katalonii. Ta ostatnia jest wprawdzie częścią Hiszpanii, ale przykłada dużą wagę do swej autonomii. Co rusz obwieszcza światu, że chce się oddzielić od reszty i stworzyć odrębne państwo. A więc odwiedzamy znane miejsca: przed nami bazylika Świętej Rodziny, deptak Ramblas, pomnik Kolumba, Casa Mila. Książka w wielu miejscach ma formę dialogu ojca (autora) z synem. Tata opowiada Antkowi o miejscach, ludziach, wydarzeniach. Dzięki takiej formie to nie tylko suche fakty, ale swego rodzaju gawędy rodzinne, niekiedy pełne emocji, uczuć .

Opowieść zaczyna się od maleńkiego kamiennego domku La Masia z 1702 roku, który wykorzystywany był przez budowniczych stadionu, a który stał się siedzibą władz klubu po sam stadion, wielkich trenerów i zawodników. Wiele tu ciekawostek na temat samych piłkarzy. Adres Iniesta zamieszkał w internacie La Masii w wieku 12 lat. Oddalony od rodziny płakał każdego dnia. Kiedyś wyznał, że były to najgorsze dni jego życia, ale bardzo go wzmocniły i pomogły dorosnąć. Guardiola, Amor, Puyol, Xavi, Reina, Valdes, Iniesta, Pique, Fabregas, Messi, Pedro, Alba, Barta, Roberto – tych nazwisk na pewno nie zabraknie na kartach książki. To też wychowankowie wspomnianej już La Masii, w której ponoć panował i panuje wojskowy rygor. Chłopcy muszą się dużo uczyć, zdrowo odżywiać, jeść zero słodyczy (dozwolone tylko w weekend). Karą za niewłaściwe zachowanie jest sprzątanie jadalni. Jednym słowem – łatwo nie jest. Opisano sylwetki wybranych piłkarzy: m.in. Messiego, Cruyffa (późniejszego trenera klubu) , Iniesty, Guardioli. Co to jest styl tiki-taka? Dlaczego trener Cruyff zajadał się lizakami Chupa Chups? Skąd się wziął ofensywny styl gry Barcelony? Które legendy i antylegendy Barcelony trzeba znać? Jak rozumieć motto „ Więcej niż klub”? Znajdziecie tu ciekawostki na temat strojów klubu, herbów, stadionu Camp Nou, najważniejszych meczy, piłkarzy, trenerów. Są i magiczne liczby: kiedy powstał klub, ile spotkań z rzędu Barcelona nie przegrała w lidze hiszpańskiej, ile goli zdobył Messi w roku kalendarzowym? I mnóstwo innych.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont