Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 29 stycznia 2017
Niedokończony eliksir nieśmiertelności - Katarzyna Majgier/ il. Anita Graboś

Już okładka książki jest swego rodzaju zapowiedzią czegoś niesamowitego, jakiejś tajemniczej historii. Dom przyczajony gdzieś na odludziu, dokąd ludzie rzadko zachodzą. Jego wygląd też nie budzi pozytywnych skojarzeń: dach kojarzący się ze spiczastym kapeluszem, sam budynek przypominający ponurego jegomościa w przydługawym płaszczu. Dookoła drzewa, krzaki, spowite nocą – czy to nie odpowiednia sceneria do opowiedzenia mrocznej historii? Ale na tyle mrocznej, by zainteresować młodego czytelnika, ale by nie przestraszyć. A dzieje się w tej książę wiele - już choćby z tego powodu, że Autorka rozciągnęła tę opowieść na przestrzeni 200 lat. Pojawiają się nowi bohaterowie, jest grupka postaci, która niezmiennie trwa w  tym domu od baaaaardzo baaaaaardzo dawna. Brzmi tajemniczo, prawda? Otóż historia zaczyna się od pewnego jeźdźca, który ścigany przez żołnierzy, pojawia się w owym domu pewnej ciemnej nocy. Prosi najmłodszego z domowników, małego chłopca, by ukrył w bezpiecznym miejscu małą buteleczkę z płynem. Malec spełnia jego prośbę i umieszcza eliksir ów w tajemnej skrytce. Tyle że co rusz ktoś natrafia na ów schowek, kosztuje płynu i staje się nie do końca nieśmiertelny. Cóż  to znaczy? Oczywiście nie zdradzamJ

Katarzyna Majgier napisała wciągającą książkę dla dzieci, nagrodzoną w IV Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren, który został zorganizowany przez Fundację ABC Cała Polska Czyta Dzieciom. Historia, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością, rzeczywistość z fantazją. To doskonała okazja do tego, by pokazać, jak skomplikowana jest natura ludzka. Z jednej strony czasy się zmieniają: wszystko idzie naprzód, pojawiają się coraz to nowsze i wymyślniejsze gadżety – a jednak człowiek w środku zostaje wciąż taki sam. Z drugiej strony każdy może się zmieniać, może pracować nad sobą, mieć wpływ na swoje życie. A w jakim kontekście piszę te słowa? Zainteresowanych odsyłam do lektury, która śmieszy, złości (ach to zachowanie współczesnych rodziców), wzrusza. Oj, mocno gra na emocjach.

Bardzo podobały mi się ilustracje. Kojarzyły mi się ze światem stworzonym przez Tove Jansson w serii o Muminkach – ale to tylko takie moje odczucia. Ciekawam bardzo, co Wy na to?

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 28 stycznia 2017
Mus jabłkowy - Klaas Verplancke

Liczba książek o mamach zdecydowanie przewyższa tę o tatach. Ich lista byłaby pewnie nieskończenie długa. Stąd zawsze trochę z przekory jak i z ciekawości zaglądam do książek, w których to tato gra pierwsze skrzypce. W księgarniach, bibliotece, w swoich zbiorach. A ta, autorstwa flamandzkiego ilustratora i autora książek, na długo zapada w pamięci. Dlaczego? Bo świetnie pokazuje naturę człowieka: ojca, który jest kochającym i czułym opiekunem, ma „gładkie policzki i jabłko w gardle, w kąpieli śpiewa jak mama”. Jednak są dni, kiedy ten właśnie tato przeobraża się w istotę o zimnych rękach. To tata – „piorun”, o którym małe dziecko myśli „głupi tata”. Ojciec grzmi, ciska błyskawice. Na szczęście to mija i „mój tata ma ciepłe ręce. Jego palce smakują musem jabłkowym”.

 

Nie jest łatwo być rodzicem w dzisiejszych czasach. I na pewno nie jest to próba usprawiedliwienia nas rodziców waśnie. Przynosimy problemy, stres, pośpiech do naszych domów i mieszkań. A przecież nasze cztery ściany miały być azylem bezpieczeństwa – dla nas i naszych dzieci. Życie sprawia, że niekiedy przeobrażamy się – niekoniecznie w takiego potworzastego ojca jak w książce Klaasa Verplancke– ale nagle smucimy się, denerwujemy. Stajemy się ojcem, matką nie  z tej ziemi. Sami z trudem rozpoznajemy się w lustrze, a  co dopiero nasze dzieci. Książka w mądry sposób pokazuje, że w relacjach dziecko – ojciec, dorosły istnieje kolor czarny. Strach, niepewność, złość – to elementy natury ludzkiej. Czasem to właśnie one są na pierwszym planie. Negatywne emocje, które potrafią zepsuć dobry kontakt z innymi. Bardzo fajnie pokazuje autor, że po takich chwilach zawsze jest czas na refleksje, na budowanie więzi. I oby takich chwil było jak najmniej.

Wiek 3+

Wydawnictwo Dwie Siostry

piątek, 27 stycznia 2017
Spacerkiem przez rok - Małgorzata Strzałkowska/ il. Elżbieta Wasiuczyńska

Można oniemieć w środku zimy? Gdy za oknem biało, mroźno, zimno, nieprzyjemnie. Nagle rozradowało się oko, ucieszyła dusza. Na wyklejce nocny ogród rozjaśniony bielą i zielenią. Zaraz przypomniał mi się mój ogród - kwietny, kolorowy. Nocny - rozjaśniony delikatną barwą fioletowej maciejki. Pachnący tak, że aż w głowie się kręci.


W książce Małgorzaty Strzałkowskiej zilustrowanej przez moją ulubioną artystkę książki dziecięcej - Elżbietę Wasiuczyńską, znajdziecie wszystkie barwy czterech pór roku zaklęte w liściach drzew, płatkach kwiatów, ułożonych w bukiety, kroplach deszczu, błękicie nieba, zapachach, motylich harcach, warzywach i owocach, złocie miodu, łanach zbóż, śpiewie ptaków. Liryczny przewodnik po całym roku, spacer, w którym towarzyszy mała dziewczynka? Skrzat? Duszek? Wróżka?

"Pomalutku krok po kroku..."

Wiosną "pająk z muchą gra w zielone". Latem "świt wreszcie wstaje wcześnie". Jesienią "już ucichło żab kumkanie". Zimą "mróz na dworze z wiatrem hula".


Dziecięce postrzeganie świata. Drobiazgi, obok których dorośli przechodzą szybko do porządku dziennego. Biedronki, złoty puszek na baziach, kleksy mleczy w zieleni, zapach truskawek. Małgorzata Strzałkowska zachęca do zanurzenia się po uszy w przyrodzie, do odnajdywania w każdej porze roku jej piękna i plusów. To nic, że jesień. Jest przecież taka szczodra, obdarowuje skarbami. A do tego świat nam złoci i brązowi, i czerwieni". To nic, że zima. "Na soplach wśród gałęzi psotna zamieć gra walczyka". Książka uczy cieszyć się każda porą roku, każdą pogodą i każdą barwą. A przy okazji można dowiedzieć się, jaka jest etymologia nazw poszczególnych miesięcy. "Pomalutku, krok po kroku..."


Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 26 stycznia 2017
Idol. Maria Skłodowska-Curie - Tekst i ilustracje: Justyna Styszyńska

 

Nieszablonowa biografia Marii Skłodowskiej–Curie. Wielkoformatowa książka (26-35 cm) – nie tylko do czytania, ale również do uzupełniania, kolorowania, rysowania. Możliwość poznania różnych sfer życia Noblistki: prywatnej, zwłaszcza rodzinnej, zawodowej. Towarzyszymy Marii na warszawskiej XIX-wiecznej ulicy, podczas przejażdżki rowerowej po francuskich wioskach, w pierwszym laboratorium – bardzo skromnym, urządzonym w drewnianej szopie, śledzimy jej badania nad zjawiskiem promieniotwórczości, podczas wypraw z aparatem rentgenowskim na front I wojny światowej. Dzieci poznają wygląd i przeznaczenie przyrządów pomiarowych o skomplikowanych nazwach: komora jonizacyjna, elektrometr kwadrantowy, lampa elektronowa, statyw, łapa (no coś takiego w gabinecie naukowca!), psychometr Assmanna czy taki (dziwne) … ugniatacz do korków.

Na końcu ciekawostka w postaci eksperymentu domowego. Maria Skłodowska-Curie wraz z mężem prowadziła  „Spółdzielnię” czyli szkołę domową dla swoich córek. Praktyczne zajęcia z języków obcych, historii, rysunku i oczywiście – a jakżeby inaczej -  fizyki, chemii i przyrody. 4 czerwca 1907 roku przeprowadziła lekcję pt. „Dlaczego niektóre przedmioty toną, a inne pływają?”. Na podstawie opisu można poeksperymentować. Wystarczą: korek, nakrętka, kapselek, kamyk, patyk, kora z drzewa, plastelina. Są i inne zadania do wykonania: łączenie kropek (w naukowym celu), naklejanie map konturowych Francji i Polski, urządzanie laboratorium uczonej, projektowanie ogrodu, którym cieszyła oczy.


Ciekawa pozycja dla tych, którzy lubią poznawać tajniki życia innych, lubią książki kreatywne ale też i dla tych, którzy za bardzo nie lubią czytać.Jest tu niewiele tekstu – jest on za to rzeczowy i spójny. Taka książka może zachęcić dzieci do sięgania po inne lektury. Przeczytać samemu całą książkę to sukces, który inspiruje i motywuje do dalszych odkryć czytelniczych.


Wiek 7+

Wydawnictwo Widnokrąg

środa, 25 stycznia 2017
Miś Uszatek - Czesław Janczarski/ il. Zbigniew Rychlicki

 

Dziecięce serducha są niesamowite. Starcza w nich miejsca na miłość dla wszystkich misiów tego świata. Zastanawiam się, czy jest jeszcze ktoś, kogo nasze maluchy obdarzyły taką wielką, bezgraniczną, altruistyczną miłością. Miłością, która aż kipi od emocji, parzy wręcz. W dodatku trudno mówić tu o jakichkolwiek kryteriach tej miłości - każdy miś jest inny, ma odmienny charakter, inaczej wygląda. Jedne mają mniejszy inne troszkę większy apetyt, jedne mądre, inne przemądrzałe, a inne to reprezentanci gatunku o bardzo małym rozumku. Są piękne i wywołują w nas jedynie ciepłe uczucia. A wszystko w myśl hasła - Wszystkie misie są nasze i należy je kochać.


Bo czemu nie lwy, czemu nie słonie, hipopotamy, zebry, kangury? Pojedyncze, podwójne, ba, potrójne egzemplarze, to i owszem, zdobyły popularność ale sami przyznacie, że miśki i tak biją cały zwierzyniec o głowę i najbardziej na świecie kojarzą się z dzieciństwem. Co więcej, niektóre stały się ambasadorami krajów swojego pochodzenia. Puchatek, Paddington – mroczne zakątki Peru/ Anglia, Coralgol – Francja, Miś Kuleczka – Rosja, Miś Uszatek – Polska.


Jestem ciekawa, czy ktoś wie, dlaczego Miś Uszatek ma oklapnięte uszko? Przyznaję się, ja nie wiedziałam. Szukajcie odpowiedzi w „Misu Uszatku”. To kultowa książka, z ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego. Krótkie opowiastki o przygodach pewnego misia ze sklepu z zabawkami i jego przyjaciół. O tym, co się dzieje wokół nas - o mrozie na szybach, bałwanku, bocianie, śmigusie-dyngusie, pociągu, cyrku, dzięciole, spadających liściach. W krótkich historyjkach dzieci znajdą odpowiedzi na tyle nurtujących pytań. W starych, liczących ponad 50 lat opowiadaniach, ukrytych jest wiele prawd – jak choćby te, że warto mieć przyjaciół, że do szczęścia wiele nie trzeba, a zachwycić może mała biedronka i czerwone nogi bociana. W dodatku książka inspiruje i zachęca dzieci do zabawy. Latawiec, hulajnoga, polewanie się wodą, chlapanie w deszczu, pociąg, pieczenie ciasta, saneczki, konik na biegunach, lepienie bałwana. Jakże inne zabawy i zainteresowania – niż komputer, tablet, telewizor.


Jubileuszowe wydanie opowiadań o Misiu Uszatku – niedźwiadku z klapniętym uszkiem. Niniejszy zbiór zawiera „ Przygody i wędrówki Misia Uszatka”, „Nowi przyjaciele Misia Uszatka” i „Gromadka Misia Uszatka”. Interesujący wstęp Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby o perypetiach misia w filmie i książkach – w Polsce i za granicą. Kultowe ilustracje Zbigniewa Rychlickiego – przygodowe, w ruchu, wesołe. Krótkie historyjki z gromadką wiernych przyjaciół: Zajączek, Kruczek, Kogucik, Różowy Ryjek. 


Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 

poniedziałek, 23 stycznia 2017
Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały - Adele Faber, Elaine Maslish

No właśnie: jak mówić? Bo TO wcale łatwe nie jest. Ktoś kiedyś powiedział: „Niezadowolony nastolatek to zdrowy nastolatek”. W książce autorki podpowiadają jak budować relacje z młodymi ludźmi, by chcieli rozmawiać z dorosłymi. By chcieli wysłuchać tego, co mamy im do powiedzenia. I odwrotnie. Jak twierdzą autorki i uczestnicy warsztatów, często jest pod górkę. Może warto spróbować, by trochę odetchnąć, ale i pozwolić innym żyć. W książce dużo jest mowy o uczuciach – o tym, jak sobie z nimi radzić, ze złymi emocjami. Są zachęty do współpracy – poprzez właściwe formułowanie komunikatu.  Czy powinno się być miękkim rodzicem, który szybko wszystko puszcza płazem, czy raczej powinno się karać, być konsekwentnym. Choć konsekwencja i sprawiedliwość siebie absolutnie nie wykluczają. Autorki przedstawiają metodę pięciu kroków , która pokazuje, że rodzice i nastolatki mogą usiąść razem i wspólnie rozwiązać problem.

Dla mnie jednym z ciekawszych rozdziałów był ten, w którym dopuszczono do głosu młodych. Rodzice oraz ich dzieci, nastolatkowe, wzięli udział we wspólnych warsztatach. Szukają dobrych stron w byciu nastolatkiem, mówią o swoich zmartwieniach, relacjach z rodzicami, przyjaciółmi. To interesujące doświadczenie – zobaczyć ten świat z perspektywy młodego człowieka wchodzącego w dorosłość. Nagle okazuje się, że to, co dorosłego nie obchodzi, obok czego przechodzi obojętnie, u nastolatka urasta do problemu przez duże „P”. Błahostka u dorosłego, może spowodować zamęt w głowie nastolatka, jak nawet nie koniec świata. Ktoś (przynajmniej tak twierdzi) nie pasuje do innych, nie jest akceptowany w grupie, stracił przyjaciół, ciuchy, fryzura, sylwetka, narkotyki, seks.

O tej książce nie chcę pisać osobiście. Każdy musi sam znaleźć przepis na jej czytanie i zrozumienie. Na wyciągnięcie z niej tego, co dla danego czytelnika istotne, najważniejsze, co może przenieść na własny grunt. Na pewno można w niej znaleźć wiele przykładów i podpowiedzi, porad. Jak odnaleźć się w roli rodzica albo opiekuna człowieka, który wszedł w „trudny” okres dorastania. To co spodobało mi się najbardziej, to szukanie dobrych stron. Próba „wykorzystania” tego słowa w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Odkrycie potencjału młodych ludzi, którzy nagle znaleźli się jakby w innym świecie, ale bardzo wartościowych i potrzebujących naszego wsparcia.

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 16 stycznia 2017
Teraz tu jest nasz dom - Barbara Gawryluk/ il. Maciej Szymanowicz

Rodzina Baranowskich ucieka z Doniecka przed wojną do Polski. Rodzice z trójką dzieci przez dłuższy czas obserwowali rozwój sytuacji, zniszczenia w mieście, śmierć znajomych. W końcu podjęli trudną decyzję o wyjeździe. Nie jest łatwo zostawić swój dom, bliskich, dziadków, nawet … ulubione rowery. Miasto ogarnięte działaniami wojennymi, w którym zaczyna brakować żywności, szkół, pracy, pieniędzy, dachu nad głową. Ukraińska rodzina mieszka najpierw w ośrodku dla uchodźców na Mazurach. Musi sprostać trudnościom codzienności: zaaklimatyzowania się w  nowym miejscu, nauce języka polskiego. W końcu myślenia o Polsce, jak o swojej nowej ojczyźnie. Ale jak przestawić swoje myślenie skoro nawet koledzy z klasy okazują niezrozumienie i wrogość?


Książka porusza wiele aktualnych problemów: wojna, uchodźcy, szukanie swojego miejsca na ziemi, nietolerancja w stosunku do nowych i obcych. Barbara Gawryluk przedstawiła ukraińską rodzinę w nowym środowisku, które jest dla nich obce, nieznane. Tymczasem to ludzie jak my – ze swoimi marzeniami i tęsknotami, za lepszym życiem, spokojem i … pokojem. Bez wielkich słów autorka opowiada o losie tułaczy – jak obserwator z zewnątrz i bez żadnych ubarwień. Niestety, w tej opowieści nie wszyscy Polacy życzliwie myślą o obcych. To okazja do tego, by pokazać nasze słabości i wady. To też okazja do refleksji. Bohaterowie tej książki żyją naprawdę. Zmieniono nieznacznie ich dane. Ale nie to jest ważne. Książka uczy otwartości na NOWE i OBCE. Jest to szansa nie tylko dla osób szukających swojego miejsca an ziemi. Jest to szansa dla wszystkich. A w jakim stopniu się z niej skorzysta? – na to pytanie niech każdy odpowie sobie już sam.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

niedziela, 15 stycznia 2017
Historia świątecznej choinki - Ks. Józef Naumowicz

Okres Bożego Narodzenia trwa (do 2 lutego), w wielu domach jeszcze stoją choinki. No właśnie – choinka – to ona jest bohaterką tej książki. Kto by pomyślała, że może być tyle zamieszania z zielonym drzewkiem przybranym odświętnie – nieodłącznym elementem świąt grudniowych. Ksiądz Józef Naumowicz, związany na co dzień z Uniwersytetem Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie, próbuje wyjaśnić fenomen choinki. Bo, jak pisze we wstępie,  „zwyczaj strojenia choinek na Boże Narodzenie zna cały bodaj chrześcijański świat”. Pojawia się w sztuce: na obrazach, w literaturze, muzyce. W końcu – w wielu domach. Jak to się stało, że w dzisiejszych czasach nie możemy sobie wyobrazić świąt bez choinki? Jakie są tego korzenie. I jak zmieniała się i ona, i związane z nią tradycje na przestrzeni dziejów.


Trzeba przenieść się do czasów przełomu średniowiecza i renesansu. Ale zanim pojawiła się ONA były wawrzyńcowe wieńce, którymi przystrajano wejścia do domu lub całej wręcz posiadłości. Zawieszano je ku czci duchów i bóstw. W tak zwanym międzyczasie w sztuce obecne były zawsze kwiaty, liście, rajskie drzewa obwieszone owocami.

Autor stara się dowieść, co jest dokładnie ojczyzną choinki – nie jest to zdanie łatwe, bo wiele miejsc aspiruje do tego tytułu. Bada najstarsze świadectwa, przytacza nakazy panów, którzy na Wigilię pozwalali osadnikom ścinać zielone gałązki – ale jak się okazuje po latach – wszystko w  granicach rozsądku. Ciekawostką jest wynikająca z nich troska o las i gatunki drzew. Zachowały się liczne dyrektywy z okresu od XIII do XVI wieku, które próbowały uporządkować popularność „ choinki” właśnie ze względu na ochronę lasu, a być może, choć to na pewno, pańskich interesów.

W książce znajdziemy dużo informacji o tym, czym przystrajano choinkę, gdzie po raz pierwszy ustawiono drzewko publicznie, kiedy pojawił się zwyczaj dawania podarków „pod choinkę” i jak został on przyjęty. Przez dzieci – z entuzjazmem, ale przez dorosłych – zwłaszcza z kręgów kościelnych – z dużą krytyką.

A jak to było w Polsce – kiedy pojawiła się najstarsza choinka, jak powinna wyglądać nasza polska – patriotyczna wersja – a nie germańska – z „bomblami”. Patriotyczna – z szopką na gałązkach, z różnymi słodkościami dla dzieci. Autor przedstawił jej poprzedniczki: snopki zboża, sianko na stole, szopkę, sad u sufitu w Krakowie – z łakociami, podhalański podłaźnik.

Jak została przyjęta w innych krajach: Austrii, Francji, Anglii, Nowym Świecie? Choinka, jak się okazuje, ma swoje zaszczytne miejsce również w literaturze. Pisali o niej Andersen, Dickens, Goethe. W Polsce pojawiały się we wspomnieniach Bolesława Prusa (jakże ubolewał w „Kronikach”, że tylko chłopi i ich dzieci potrafią śpiewać „Bóg się rodzi” a inteligencja i wyższe sfery w ogóle słów nie znają), Melchiora Wańkowicza ( „Poza świeczkami i lepionymi w domu łańcuchami z różnokolorowego papieru wszystko tam można było w gębę włożyć”), Stanisława Pigonia, Marii Dąbrowskiej. Była bohaterką wierszy i kolęd, które śpiewano w kościołach. Konstanty Ildefons Gałczyński napisał nawet wiersze: „Kto wymyślił choinki” i „Przed zapaleniem choinki”.  

Ciekawa pozycja dla tych, którzy lubią święta i nie mogą wyobrazić sobie tego czasu bez choinki. Mnóstwo informacji i ciekawostek. Dożo zaskoczenia i odkrywania tajemnic. Ale i pytań, które być może już na zawsze zostaną bez odpowiedzi. 

Książka z licznymi ilustracjami. Niektóre z nich to prawdziwe perełki. To ciekawa podróż do przeszłości.

Wydawnictwo Literackie

sobota, 14 stycznia 2017
Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Wiersze.

Do czytania wierszy Brzechwy specjalnie zachęcać nie trzeba. Baaaa, co ja piszę? -Też mi coś - "do czytania". Wielu zna je wręcz na pamięć. Pamiętam mojego tatę, który swoim wnukom cytował z pamięci: "Na Wyspach Bergamutach", "Zoo".

Cudne są te wiersze, na których wychowuje się kolejne pokolenie. W tej książce znajdziecie zbiór (ponoć) wszystkich wierszy, jakie tylko Jan Brzechwa napisał dla dzieci. Są wśród nich te najpopularniejsze, które i mi towarzyszyły w dzieciństwie. I oczywiście mniej znane utwory- choć czytając je, zastanawiałam się, dlaczego jedne z nich chwyciły za serce od razu, urzekły, wpadły w ucho, przez co stały się niesamowicie popularne. Inne - mniej. Ale i one mają mnóstwo uroku.

 

W "Kruku i krowie" znajdziecie odpowiedź na pytanie "dlaczego krowę nazwano krową". "Kot" to pretensje przemiłego futrzaka skierowane do Autora, że do tej pory nie napisał niczego o tygryskowym zwierzęciu. Przy lekturze "Nudów" wcale nudno nie jest. "Kapce" za to uzmysławiają , że wcale nie tak łatwo kupić kapcioszki dla babci. Szóstka w "Szóstce oszustce" ma niesamowite przygody. A znaki przestankowe: myślnik, dwukropek, średnik, kropka mają swoje problemy. "Dwie gaduły" to rodzajowa scenka z miasteczka, która mogła zdarzyć się wszędzie i zawsze.


Brzechwa w swych wierszach rozśmiesza, bawi się słowem, prowadzi do ciekawego i zaskakującego punktu kulminacyjnego. Wykorzystuje potencjał słowa, jego różnorakich znaczeń. Pokazuje tym samym możliwości rodzimej mowy. Nie każdy tak potrafi żonglować słowem, nie każdy. Ale Brzechwa to mistrz słowa. 


Techniczna strona języka to jedno, znaczeniowa - drugie. Natomiast jest też trzeci aspekt wierszy poety - wprowadzanie dziecka w świat cudów, gdzie niemożliwe staje się możliwe. W bajkowe klimaty, do królestwa, w którym król "pijał mleko i jadał dużo kaszy". Do zoo - gdzie małpy, zebra, renifer, krokodyl. Brzechwa dostrzegał w każdym potencjał do stania się bohaterem - choć czterowersowym. Po lekturze tej książce zwykła igła z nitką już nigdy nie będzie zwykłą igłą z nitką. Pięknie wydana, ze świetnymi ilustracjami Artura Gulewicza. Zresztą popatrzcie sami.


Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

piątek, 13 stycznia 2017
Pierwsze słowa. Moje wakacje - Zosia Dzierżawska

To propozycja dla najmłodszych: grube kartonowe kartki, które można przewracać tam i z powrotem. Dzieci poznają słownictwo związane z wakacjami. Na każdej rozkładówce wakacyjna scenka, a obok pojedyncze wybrane wyrazy nawiązujące do ilustracji. Dziecko buduje zamek z piasku, puszcza latawca, karmi kaczki, wędruje w górach, kąpie się w basenie, zbiera jagody w lesie, biega z kurami po podwórzu,, zjeżdża na sankach z górki na pazurki.


Maluch może poznawać otaczający go świat. Zarówno poszczególne scenki jak i wybrane elementy mogą być bodźcem do rozwijania mowy. Można czytać opowiadając. Dziecko opowiada, co widzi. Powtarza, co podpowiadają mu rodzice.


 


 

"Mój dom" dotyka codzienności najmłodszego dziecka, jego zabaw, rozwijających zajęć, kontaktów ze zwierzętami, przebywania na świeżym powietrzu, rodzinnych uroczystości, zwykłych rytuałów , takich jak: jedzenie, kąpiel, zasypianie. Pojawiają się członkowie rodziny: rodzice, rodzeństwo, dziadkowie. Dzieci rozpoznają przedmioty, z którym stykają się również w swoim domu. Jest wśród nich ukochana przytulanka, miłe łóżeczko, kaczuszka – towarzyszka kąpieli, jest i kotek.

Książka w poręcznym formacie, kolorowa z klasycznymi obrazkami.


Wiek 0+

Wydawnictwo Zuzu Toys

 
1 , 2