Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 26 stycznia 2012
Baśnie - Jakub i Wilhelm Grimm/ il. Suren Vardanian

Baśnie Grimmów mają tylu miłośników co i przeciwników. Jednych i drugich pewnie do swoich racji przekonać trudno. Z jednej i drugiej strony przemawiają autorytety, dlaczego warto czytać, albo dlaczego nie czytać tych baśni. Jedni i drudzy cytują jeszcze większe autorytety. A same baśnie? Całe to zamieszanie wokół nich (audycje radiowe, dyskusje na targach książki) powodują, że zainteresowanie nimi wcale nie słabnie. Jedni sięgają po nie z sentymentu – jako wspomnienie z dzieciństwa, inni – z ciekawości. Prawdą jest, że wiele tytułów na zawsze kojarzy się ze szczenięcymi latami. Bo jak to jest nie znać Czerwonego Kapturka albo Jasia i Małgosi? Jeśli dacie się namówić na baśnie Grimmów – zachęcam do bardzo eleganckiego wydania z ilustracjami Surena Vardaniana. Rysownik zmierzył się już z Panem Kleksem, stworzył twarze słynnej rodziny Ciumków, teraz czas na klasykę, w której znajdziecie … właśnie klasyczne ilustracje z nutką nowego. Podobają mi się – nawiązują na pewno w klimacie do słynnych ascetycznych (i bardzo niemieckich) czarno – białych Otta Ubbelhode. Te są zdecydowanie bogatsze, czasem kojarzą się z ilustracjami z literatury fantasy (a ta przecież wyrosła z baśni i legend). Zwróćcie uwagę na zamek z niezliczoną liczbą wież w Zdartych pantofelkach, i myśliwego walczącego z siedmiogłowym potworem, jak równie tajemniczy las w Jasiu i Małgosi.

W tym wydaniu baśni znajdziecie takie tytuły: Kopciuszek, Czerwony Kapturek, W Tm wydaniu znajdziecie takie tytuły: Kopciuszek, Zdarte pantofelki, Szczęśliwy Jaś, Jaś i Małgosia, Paluszek, Biedny i bogaty, Bajka o złotym ptaku, Czerwony Kapturek, dwaj bracia, Niedźwiedzia Skóra, Królewna Śnieżka, Biały wąż, Gęsiarka w studni, Stoliczku nakryj się, Śpiąca królewna, Żabi król.

 Wiek 4+

Wydawnictwo Skrzat



środa, 25 stycznia 2012
Afera smoka Nudożera - A.M. Grabowski/ il. Artur Nowicki

Emilka mieszka z rodzicami i bratem w Cichoszewie. Jest księżniczką, tak przynajmniej zwraca się do córki jej tata, a skoro ona jest księżniczką, to jej brat jest królewiczem a  tata i mama królem i królową. Pewnego dnia w Cichoszewie zjawia się nietypowy gość - żyrafa. Właśnie taaak. Ale nie jest to zwyczajna żyrafa – jak z filmów i książek przyrodniczych albo zoo. Stefania uciekła z cyrku. Miała już dość  występów. Potrafi mówić, śpiewać, tańczyć, liczyć, wspinać się po linie i jeszcze wiele innych rzeczy.  Emilka od razu zaprzyjaźnia się z tym nadzwyczajnym zwierzęciem. Cała rodzina akceptuje i z wielką serdecznością  gości u siebie nietypowego przybysza. Chwile mijają szczęśliwie do czasu, kiedy to okazuje się, że rodzice Emilki mają problemy finansowe i tatuś musi wyjechać do zamorskiego kraju, aby....zmierzyć się ze smokiem. Jednogłowy potwór jest złośliwy i dokucza mieszkańcom Brytanii. Dzieci smutnieją na wiadomość o wyjeździe taty. Wszystko w królestwie się zmienia na gorsze: królewicz Andrzejek zamienia się w nieznośnego, złośliwego chłopca, mama krzyczy, poza tym ciągle ma czerwone od płaczu oczy. Co dziwniejsze - ich krowa zaczyna dawać zielone gorzkie mleko, pies miauczy a kot szczeka. Emilka postanawia wyruszyć w podróż, aby odnaleźć tatę, pomóc mu pokonać smoka. Jego powrót  na pewno przywróci szczęście i radosne życie w królestwie.
W nocy dziewczynka siada na szyi żyrafy i obie cichaczem wyruszają do dalekich krajów. Czekają je liczne przygody i niespodzianki.
Opowieść o tej dziwnej parze – zwierzaku z dzieckiem uczepionym u szyi to tylko pretekst do przekazania ważnych wartości – przyjaźń, miłość i rodzina. Warto na kimś polegać, warto pomagać, warto poświęcić się dla kogoś. Hasła niezbyt modne i popularne w dzisiejszym świecie. Książkę czyta się fantastycznie. Dzieci bardzo spontanicznie i z zainteresowaniem reagują na opis przygód, nagłe zwroty akcji, niebezpieczeństwa, jakie czyhają po drodze. Do lektury zachęcają też liczne kolorowe ilustracje.


Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

wtorek, 24 stycznia 2012
Kraków i okolice - Ewa Stadtmuller i Anna Chachulska

W serii Skrzat Poznaje Świat ukazało się wznowienie książki: Kraków i okolice. Dla nas to perełka – w związku z historyczną smykałką moich dzieci. Przepadliśmy na dłuuuugo – i nie było marudzenia, że nudno, że może jakąś bajkę by się obejrzało. I Starszy i Młodszy zasłuchali się – bo przewodnik po dawnej stolicy Polski nie jest typowym przewodnikiem, od jakich uginają się półki w księgarniach. Spacerujemy sobie po mieście, odwiedzamy różne miejsca. A wszystkie informacje bardziej są gawędami niż monotonnymi suchymi w przekazie informacjami o ludziach, miejscach i budynkach. Co rusz wpleciona jakaś ciekawostka, ploteczka, legenda, wiersz, zagadka. Tak lubimy. Nikt nie marudzi – sami wybieramy trasę, którą chcemy zwiedzać miasto, sami wybieramy fragmenty, które nas najbardziej interesują. Pewnie inaczej by było, gdybyśmy faktycznie ciałem znaleźli się w Krakowie – i zabrali się za zwiedzanie miasta. Nasze podróżowanie po grodzie Kraka w fotelu daje możliwości skakania po książce, wybierania co smaczniejszych kąsków. A tych jest wiele. Książka z licznymi ilustracjami zachęca do tego. Postacie znane z historii, zabytki, pomniki, przyroda, ulice, muzea. Nic to, trzeba się zatrzymać i za chwilę pędzić dalej – tyle tu tego. A tekst – bardzo dziecięcy (nie dziecinny!) - zaczepiony przez autorki król Władysław Jagiełło właśnie tłumaczy, dlaczego musiał walczyć z Krzyżakami, poznajemy tajemnicę hejnału z Wieży Mariackiej, ołtarza Wita Stwosza, cudownego kamienia z odciskiem śladu kształtnej stopy królowej Jadwigi, krakowskich listonoszy – gołębi, które pełniły taką rolę podczas oblężenia. Odwiedzamy znajomego – Pana Twardowskiego, dalej – dwunożnego konia – Lajkonika. Nie sposób wymienić wszystkiego. Książka podzielona została na 10 spacerów. Trzy ostatnie odbywają się po okolicach –  odwiedzamy Łagiewniki, Mogiłę, Czerną, Wieliczkę, Puszczę Niepołomicką. Przy każdym spacerze mała mapka z zaznaczonymi ulicami i osobliwościami. Na kolorowych brzegach rzeczowe i konkretne informacje związane z danym tematem, z pewnością dla rodziców i starszych dzieci.  Koniec kryje  w sobie cenne informacje – znajdziecie tu słowniczek trudniejszych pojęć – jak intarsja, klauzura, Tora. Niektóre z nich zostały objaśnione za pomocą rycin: sklepienie kryształowe, pendentyw, tambur czy absydy. Dalej scenariusz Szopki krakowskiej  i informacje o muzealnych zajęciach edukacyjnych i muzeach. Po każdym spacerze można sprawdzić swoją wiedzę rozwiązując załączone do książki krzyżówki.  

Cudna książka pełna legend i sporej dawki z historii i literatury. Wszystko podane w bardzo atrakcyjny i ciekawy sposób. Skutki uboczne? Są – w postaci natrętnych pytań – Mamo, a kiedy pojedziemy do Krakowa. Ale po cichu myślę sobie – skoro tak, to książka spełniła swe zadanie: zainteresowała i zainspirowała. Szkoda, że od nas to strasznie daleko, ale kiedyś na pewno się wybierzemy.

 

W tej serii ukazały się jeszcze:

-Warszawa. Spacery z Ciumkami – Paweł Beręsewicz (Nagroda Literacka MiastaStołecznego Warszawy)

-Zakopane i okolice – Ewa Stadtmüller i Anna Chachulska

 

Wiek 6+

Wydawnictwo Skrzat

poniedziałek, 23 stycznia 2012
Żabka i obcy - Max Velthuijs

Urocza i mądra książka, czytana u nas ostatnio naokrągło. O Żabce pisałam niedawno tutaj – dziś chciałabym przybliżyć pierwszy tytuł serii, jaki ukazał się w Polsce już jakiś czas temu. Otóż – pewnego dnia na skraju lasu pojawia się OBCY. Brzmi tajemniczo, prawda? I groźnie. To słowo kryje w sobie strach przed nowym, pewną tajemnicę, niebezpieczeństwo. Tak twierdzą Świnka i Kaczka. Ale pojawienie się Obcego to też druga strona medalu – to inność, coś ciekawego, otwarcie na innych. Takie stanowisko reprezentuje Żabka. Odwiedza Szczurka - przybysza skądś tam, poznaje jego przyzwyczajenia, słucha z wypiekami na zielonej buzi opowieści o przygodach, które przeżył. Stara się przekonać do niego swoich przyjaciół. Bo w końcu trudno walczyć ze stereotypami:

 

-Widzieliście go? – pytała zdenerwowana (Świnka). – Po co tu przyszedł?

-Co to za jeden? – dopytywała się Kaczka.

-Moim zdaniem to wstrętny, śmierdzący szczur – odpowiedziała Świnka.

-Ze szczurami trzeba się mieć na baczności – stwierdziła Kaczka. - - To złodzieje.

-Skąd wiesz? – zapytała Żabka.

-To przecież wszyscy wiedzą – odpowiedziała Kaczka oburzona.

Wkrótce cała gromadka przyjaciół przekonuje się, że te wszystkie epitety pod adresem Szczurka były nieprawdziwe.

Historia opowiedziana w prosty sposób. Jednak, by więcej z niej wynieść – warto w to czytanie się zaangażować. I tu nasza rola dorosłych, by uzmysłowić dziecku, że przecież inny wcale nie znaczy gorszy. Dzieci zaczynają rozumieć, cóż to takiego to dziwaczne słowo tolerancja, które już gdzieś tam obiło się im o uszy (to słowo ani razu nie pada w książeczce:) Zresztą nasze dzieci tak naprawdę bardzo dużo mają z zachowania Żabki – są tak ciekawe świata, innych, z taką ufnością patrzą na NOWE. To raczej my dorośli (niestety) przyklejamy łatki – z tym się nie baw bo coś tam, tego unikaj bo coś tam. Za brudny, za brzydki, za biedny….. Żabka pokazuje gorzką prawdę…..I wtedy naprawdę zastanawiam się – właściwie dla kogo ta Żabka:) Nic to – poszukajcie, może uda Wam się jeszcze odnaleźć tę książeczkę (rok wydania 2005).

Cudnie zilustrowana, na każdej stronie obrazki, krótki i mądry tekst oraz duże litery, które zachęcają do samodzielnego czytania.

Wartość tej książki dostrzegła Fundacja ABCXXI Cała Polska Czyta Dzieciom i umieściła ją na swojej Złotej Liście Książek - dla dzieci w wieku 4-6 lat.

Wiek 3+

Wydawnictwo Wilga

 



sobota, 21 stycznia 2012
Magiczne tenisówki mojego przyjaciela Percy

Kiedy czytałam książkę Starka, przypomniała mi się pewna historyjka, którą o swoim siostrzeńcu i ojcu opowiedziała mi przed laty koleżanka.

Otóż chłopiec ów zauważył, że kobiety mają cyce. Oburzony dziadek słysząc te słowa zawołał:

Ależ Kubusiu, mówi się piersi. Na to Kuba spokojnie odrzekł – A ja tam wolę cyce.

Pewnie byśmy chcieli, by dzieci były zawsze grzeczne i takie ułożone (ale czy ktoś z nas potrafi podać definicję słowa: grzeczny?), by zachowywały się o tak: ą i ę – czyli bułkę przez bibułkę. Kiedy moje dzieci siedzą tak jakoś dziwnie spokojnie, to wiem, że coś jest nie tak – bo dziecko to w końcu dziecko i cała ta aura: wrzaski, bijatyki, kłótnie, chęć zwycięstwa, dopominanie się o swoje, bycie w centrum i naj - są wpisane w dzieciństwo. W każdym razie chłopcy tak mają – na podstawie obserwacji córek moich sióstr stwierdzam, że dziewczynki chyba są jednak grzeczniejsze (ale cóż to znaczy – grzeczny? – co już pisałam). Mając na uwadze swoje doświadczenia i książkę Starka nie sposób nie pomyśleć – łolaboga -  wszystko przed nami (mną i mężem - który nadmienia, że kiedyś to dzieci chyba były inne). A tu proszę - prztyczek, co ja piszę – prztyk olbrzymi, w nos od Starka (jakby kto nie wiedział – rocznik 1944). No bo my tu niby się staramy, by zwrócić uwagę dziecka na rzeczy ważne i wielkie, na białe, a dziecko wybiera i tak czarne. Bo musi się przejechać, musi zapłacić frycowe, czasem oparzyć się i to nieźle. Tak, że aż bąbel wyskoczy. Może nawet skóra zejdzie. Tak jak te cyce z początku mojej recenzji. Tak woli i już. I żadne tłumaczenie, że tak nie wolno, nie wypada, bo konwenanse, tradycja i otoczenie itd. nie pomogą. I tak wybiera, co mu bardziej odpowiada, co uważa za słuszne. A więc przy Tenisówkach od czasu do czasu głęboko wzdychałam (nie wierzę, że nie będziecie wzdychać) i wspominałam, chcąc nie chcąc, program radiowy Wojciecha Cejrowskiego, w którym opowiadał o wakacjach dzieciństwa. Śmiałam się tak, że gdyby nie uszy, pewnie by mi głowa podskakiwała. Potem oburzona znajoma zwróciła mi uwagę – że to wcale śmieszne nie jest, bo gdyby tak jej dzieci robiły, to by osiwiała. Pierwsza myśl – była taka – chwila, chwila, czy pana Wojciecha słyszały moje dzieci, i czy aby widziały śmiejącą się matkę, gdy słyszały te wszystkie opowieści o łażeniu po wysokich drzewach, kradzionych jabłkach i zanikaniu na całe dnie Bóg wie gdzie (no pewnie, że odetchnęłam z ulgą, gdy byłam pewna, że nie słyszały). W Tenisówkach Stark wspomina swoje dzieciństwo – i nie myślcie, że autor zamierza się kajać przed nami, że to i to było złe. Podglądanie gołych bab, przebieganie przed maską pędzącego samochodu, balansowanie na barierce mostu, bombardowanie jabłkami auta sąsiada, podkładanie petard w skrzynkach na listy – to tylko niektóre przykłady. I to pewnie burzy spokój rodzica, który już myśli (jeśli zna oczywiście książkę), gdzie upchnie tomik na górnej półce, by był dobrze niewidoczny. Główny bohater – Ulf to taki trochę klasowy fajtłapa, z porządnego i kochającego domu. Fakt – z bratem mu się nie układa. Bracia się leją i często i gęsto. Ale rodzice? - do rany przyłóż. Pewnie dlatego Ulf godzi się na udział w tym męsko – chłopięcym zdobywaniu i uczeniu się świata – by nie być ślimaczą dupą. A kiedy w klasie pojawia się NOWY – Percy, który bije najlepiej, przeklina, odszczekuje nauczycielom – Ulf bardzo chce być taki jak on. Wierzy w bajeczkę Percy’ego, że jego siła tkwi w starych, podartych tenisówkach. Ulf będzie chciał je zdobyć za wszelką cenę – bo bardzo chce stać się kimś innym – kimś lepszym. I będzie robił to, co robią inni, by nie być odrzuconym, będzie wymyślał takie rzeczy, o których do tej pory mu się nie śniło. Jednym słowem – przerośnie Percy’ego – i to o dwie głowy. Świetnie napisana powieść – o trudnym dorastaniu, o marzeniach i planach chłopca ze Szwecji – który wyrósł – (to ważne!:) naprawdę na porządnego faceta:)) - co to w dodatku książki pisze. Lektura, która głównie (co ciekawe) rozgrywa się gdzieś poza papierowymi kartkami – budzi lęk, stawia pytania. Ale to tylko przemyślenia matki kwoki – która drży o swoje dzieci. A te – znając życie – szybko przejdą do porządku dziennego. I tak zabiorą z tej lektury tylko to, co im wygodne i miłe. A może u nich nie będzie tego czegoś - poza, które teraz tak bardzo wyolbrzymiam. Będzie tu i teraz - nic więcej. Zamkną książkę. Koniec. Zrobią po swojemu – pewnie wymyślą coś nowego, coś zupełnie nowego – przez co znowu nie będziemy mogli spać;)

Opowieść o szukaniu swojego ja i swojego miejscu na ziemi. Świetna inspiracja do poszukiwań i rozmów z dzieckiem – też okazja do tego, by poznać jego zdanie na temat TEJ książki. Czy mu ją podsuniecie? Hm…………………………..:)

 

Wiek 9+

Wydawnictwo Zakamarki



Maniusia, Marynia, Maria - ponownie po latach i mój w tym (skromny) udział:)

Jakiś czas temu pisząc o Klinice małych zwierząt w Leśnej Górce Tomasza Szweda wspomniałam o książce jego mamy, napisanej przed laty - o losach jej rodziny i wspomnieniach z przeszłości. Najpierw przeprowadziłam małe śledztwo, czy aby się nie mylę - nie byłam pewna czy faktycznie autora książki dla dzieci coś łączy z panią Marią Stępkowską - Szwed. Nie było to łatwe. W Internecie nie znalazłam zbyt wielu informacji - coś mi jednak mówiło - że mam rację:) Nie miałam też już swojego egzemplarza Maniusi, Maryni, Marii (w recenzji wyjaśniam dlaczego:), by sprawdzić pewne fakty - jak choćby dzieci, ich imiona, przypuszczalny wiek. Coś mnie jednak naprowadziło, że zaryzykowałam. Teraz fragment recenzji Kliniki i moje wspomnienie fajnej lektury sprzed lat znajdują się  na skrzydełkach okładki. Maniusię wydano po latach ponownie. Bardzo się cieszę, bo pamiętam, jak ta książka mi się podobała. Podarowałam jeden egzemplarz mojej mamie. Kiedy niedawno dzwoniłam do niej, by po babsku pogadać, nie miała czasu. Czytała Maniusię:) Mam nadzieję, że znajdzie swoich czytelników, bo na to w pełni zasługuje. No i mam nareszcie swój własny egzemplarz, do którego powróciłam z prawdziwą przyjemnością:)))

czwartek, 19 stycznia 2012
Dziękuję:)

Dziękuję za głosy w konkursie na BlogRoku 2011. Za wiarę w moje pisanie. Za dwie kulki:)

środa, 18 stycznia 2012
Wycinanki Andersena

Pamiętacie Kwiaty małej Idy (1835)?

- Moje biedne kwiaty – żaliła się mała Ida – Jeszcze wczoraj były takie piękne, a teraz zupełnie zwiędły. Dlaczego tak się stało? – pytała studenta, który przysiadł w pobliżu na sofie. Bardzo go lubiła, bo opowiadał jej najwspanialsze historie i wycinał najpiękniejsze obrazki z papieru: serduszka, tańczące damy, zamki, w których otwierały się drzwi i kwiaty. Tak, młodzieniec był naprawdę wspaniały. (tłum. Izabela Krzywicka)

 

Papierowe wycinanki: pierroty na łabędziach, wirujące baleriny, wisielce na szafocie, dziwaczne postacie, których odpowiedniki trudno znaleźć w rzeczywistości – raczej wytwory fantazji. Ponoć, gdy Andersen zaczynał opowiadać swoje baśnie, wyciągał z kieszeni swojego surduta nożyczki i zaczynało się wielkie wycinanie. Gdy tylko skończył, kończyła się też baśń. Jego wycinanki nie są ilustracjami do baśni. Nożyczki były właściwie wielkimi nożycami, które w wielkich rękach dojrzałego mężczyzny dziwacznie wyglądały. Na koniec – okazywało się, że te wielgachne ręce i nożyczki wycinają maleńkie cudeńka, rozbudowane postacie, z mnóstwem szczegółów i szczególików. Również na choince na Boże Narodzenie wisiało mnóstwo wyciętych postaci -  często z doklejonymi częściami garderoby, tu kapelusz, tam krawat. Popatrzcie sami. Podaję link do strony, na której można zajrzeć do środka książki. Z drugiej strony szkoda, że na naszym rynku nie ma tego tytułu po polsku – może kiedyś. Puszczam oko do wydawców.



Wycinanki znajdziecie również tutaj.

wtorek, 17 stycznia 2012
Zimowa wyprawa Ollego - Elsa Beskow

Są książki, które świetnie czyta się akurat w tym, a nie innym momencie. A gdyby tak sięgnąć po Zimową wyprawę Ollego w samym środku lata? Na pewno wywołałaby tęsknotę za białą porą roku. Hmmm…. Spróbujcie za kilka miesięcy kto wie…. Bo przecież nikt i nic nie przemawia za tym, żeby najnowsza książka Beskow była tylko i wyłącznie zimową lekturą. Choć teraz, gdy za oknem śnieg, najlepiej się ją czyta…


Zakamarki proponują nam kolejny tytuł znanej w Szwecji skrzaciej damy – Elsy Beskow (1847-1953). U nas – kojarzy się niewątpliwie ze Słonecznym jajem (2010) i … Na jagody Marii Konopnickiej, do którego to utworu nasza polska pisarka pożyczyła sobie (chyba niezbyt uczciwie) … ilustracje. 


Książka, która ujrzała światło dzienne dokładnie w 1907 – mimo swojego wieku, również i dziś może się podobać. Zauroczyła nas ta opowieść, prosta, pełna baśniowych postaci, znakomicie zilustrowana przez autorkę. Oto sześcioletni Olle dostaje na urodziny narty – spełniły się jego marzenia. Kiedy na dworze pojawił się śnieg – chłopiec udaje się na cały dzień do lasu. I tu zaczynają się czary i magia – bo zwykła wyprawa przeistacza się w podróż do baśniowego świata Króla Zimy. Najpierw  pojawia się Wuj Szron, który wprowadza chłopca w tajniki świata przyrody, opowiada mu o zmianach zachodzących w przyrodzie, przegania Ciotkę Odwilż i prowadzi chłopca przed oblicze zimowego władcy. Chłopiec spędza w tym świecie cały dzień, bawi się z lapońskimi dziećmi, obserwuje, jak przygotowują sanki, łyżwy i narty. Olle wraca do domu, czeka na wigilijny wieczór, a po kilkunastu tygodniach nadchodzi Ciotka Odwilż, którą tak bezwzględnie kiedyś przegonił Wuj Szron, i nadjeżdża Księżniczka Wiosna. Prosta fabuła – pięknie i niespiesznie opowiedziana historia. To co czyni tę książkę czarującą to ilustracje – postacie dzieci z początków XX wieku, w charakterystycznych pumpach, grubych wełnianych kolanówkach, ciepłych paltach, we fryzurkach na okrągło. Do tego faktura papieru – gruby, szorstki, w kremowym kolorze, książka szyta, z płóciennym grzbietem. Jednym słowem – piękna książka, która przypomina o tym co było, a co może wrócić właśnie dzięki takim książkom. To co zachwyca - to obraz przyrody. Człowiek żyje w zgodzie z tym, co go otacza. Nawzajem się uzupełniają te elementy. A Beskow w prosty sposób uczy i miłości i szacunku do natury. Tłumaczy też procesy zachodzące w przyrodzie procesy - jak choćby następstwo pór roku. Jeśli lubicie takie klimaty – to lektura z pewnością dla Was.


Duża czcionka nadaje się do pierwszych prób czytelniczych.

Zajrzyjcie tutaj:

Skrzacie damy

Słoneczne jajo

Wiek 3+
Zakamarki


niedziela, 15 stycznia 2012
Nasza biblioteka w Rymsie:)

Pewnie, że wzięliśmy udział. Zdjęcia naszej biblioteki też są na książkowym patchworku utkanym przez Rafała Bagińskiego z BIG Design. Rząd trzeci od góry - zdjęcia 2 i 3 od lewej:) Czy też wysłaliście swoje zdjęcia?

Cały Patchwork można obejrzeć tutaj.


 
1 , 2