Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Tytus, Romek i A

„Przedwojenny pan”. Mawiano tak z podziwem o ludziach, którzy wyrośli z międzywojennej Polski i potrafili w życiu zachować formy i zasady, które im wtedy zaszczepiono. „Przedwojenny pan” to był w każdym calu dżentelmen, nieprzekraczający pewnych granic w trudnych sytuacjach, trzymający w ryzach słowa i emocje - znalazłam w Starorzeczach Antoniego Kroh (tak – a propos – świetna książka). Właśnie taka była moja myśl, gdy czytałam z Tomkiem komiks o Powstaniu Warszawskim. Papcio Chmiel, czyli Henryk Jerzy Chmielewski, rocznik 1923 – znany przede wszystkim jako autor przygód Tytusa, Romka i A’Tomka. Pełen taktu, obawy, czy aby nie przesadził, czy nie skrzywdził kogoś swoim pomysłem. Odważnym, a jakże – bo opowiedzieć o Powstaniu w taki niekonwencjonalny sposób, wpuścić nie całkiem uczłowieczonego Tytusa w sam środek piekła, na pierwszą linię, na zaplecze, do kuchni, do kanału, wysłać z pocztą, doświadczyć głodem, pragnieniem. Tego jeszcze u nas nie było. Tę obawę autora, swego rodzaju niepewność, czy aby słusznie zrobił realizując swój pomysł sprzed blisko 50 lat, wyczuwałam przez całą książkę. Może się mylę. Może inaczej ją odbieracie? Tak to odczytałam i to właśnie cenię. Na 36 planszach autor przedstawił kawał historii. Czasem z humorem – jak to zwykle z Tytusem bywa, czasem ze śmiechem przez łzy, na poważnie. Szare Szeregi, AK, gołębiarze, godzina W, barykady, Führer, (Tomek – Fjurer), opaski biało - czerwone, panterki, miny, Szwaby, butelki zapalające, Gott mit uns, kapliczki podwórkowe (do dziś jeszcze element wielu podwórek w Warszawie), Żydzi, Cyganie, Hänade hoch (pojawiło się niestety w zabawach z młodszym bratem), rasa nordycka, Volksdeutsch, Wehrmacht, Hitlerjugend, Poczta Harcerska, pancerfaust, kanały, kolaboranci, niewypały, Wunderwaffe – i wiele innych. Komiks toczy się swoim torem. Obok dygresje autora związane z tematem – by dodać powagi, by wytłumaczyć. A pytania są. Nie wiem, ale chyba rośnie mi w domu kolejne pokolenie historyków. Książka porwała mojego 6- letniego Tomka, wraca do niej często i pyta, dużo zapamiętuje, zna pojęcia, z którymi spotka się dopiero w szkole. Wiedzę dodatkowej dawkuję biorąc pod uwagę wrażliwość mojego dziecka. To ważne. To na pewno książka nie dla każdego. Nic na siłę. Już słyszę, że szkoda oddawać do biblioteki. A szkoda…….

Świetny pomysł!

 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

niedziela, 30 stycznia 2011
Magiczne drzewo. Tajemnica mostu - Andrzej Maleszka

Czerwone krzesło zostało zrobione z Magicznego Drzewa. Jest w nim część jego wielkiej mocy. Jednak nawet ono nie potrafi wyzwolić człowieka z czaru nieszczęśliwej miłości. Miłość to siła potężna i dla niego niedostępna. Ale z Magicznego Drzewa wykonano wiele przedmiotów. Również most zapomnienia. Kto po nim przejdzie, zapomni o osobie, którą kocha. Jeśli kocha nieszczęśliwie, wówczas smutki, wspomnienia ulecą hen daleko, a ta osoba poczuje się wolna.

W drugiej części serii Magiczne Drzewo – pojawiają się starzy znajomi Tosia, Filip i Kuki. Dołącza do nich jeszcze Melania, za którą nie przepada Filip. Jednak to ona w tej części może wydawać rozkazy czerwonemu krzesłu. Popełnia błąd. Za sprawą jej życzenia – Filip ma zakochać się pierwszej napotkanej dziewczynie. Myśli oczywiście o sobie. Problem tylko w tym, że w chwili wypowiadania życzenia, chłopak spojrzał na reklamę Żelków Żu. A na niej jest prześliczna wybranka serca. Teraz już domyślacie się pewnie, dlaczego dzieci będą chciały odnaleźć tytułowy most zapomnienia. Czy uda się zdjąć czar z Filipa?

To, co podoba mi się w Magicznym drzewie to baśniowość połączona z rzeczywistością. Świat przedstawiony, jest dzieciom znany i bliski – to zwykła ulica, bilbordy reklamowe, szkoła, auta, urodziny, rodzinne obiady, zakupy. I nagle w tym świecie zaczynają dziać się czary – mary. Dom lata, olbrzymi pająk chce pożreć naszych bohaterów, pojawiają się tony jabłek, pies gada ludzkim głosem, pojawia się setka niebezpiecznych kotów.

Wszystko dzieje się tak szybko. Moim zdaniem za szybko. Dla jednych jest to atut – na pewno dla współczesnego młodego czytelnika, który chce dostać wszystko zaraz, już, podane na tacy. Przyzwyczajony do zmieniających się obrazów z telewizji, na ekranie komputera, podczas gier  – chce tego samego w książce. Mnie brakowało pomiędzy dialogami dłuższych opisów, wprowadzenia w temat, analizy zachowania postaci. To wszystko jest – ale zbyt powierzchowne. Tak jakby autor pędził z jednego miejsca na miejsce razem z Kukim i Melanią w poszukiwaniu mostu zapomnienia. Pod tym względem widzę znaczną różnicę między pierwszą a drugą częścią serii.

Książka oprócz wartkiej akcji, emocji, nerwówki, wyścigu z czasem, licznych niebezpieczeństw niesie ze sobą naukę o wielkiej mocy przyjaźni. Razem można osiągnąć tak wiele – a wiara w zwycięstwo potrafi góry przenosić. To też ciekawa analiza dzisiejszej rzeczywistości – społeczeństwa zachwyconego reklamą – jej siły i głupoty zarazem, nierealnych marzeń, wyobrażeń, ułudy, pragnień. Świat stworzony w celu osiągnięcia zysku. Nierealny, wykreowany przez garstkę ludzi, a który potrafi manipulować tysiącami innych.

O Czerwonym krześle pisałam tutaj.

Wiek 6+

Wydawnictwo Znak

Fryderyk Chopin - memo

Gra memo polega na odnalezieniu identycznych obrazków. Najpierw kartoniki rozkładamy na stole lub podłodze. Następnie gracze kolejno odwracają po dwa kartoniki, aby wszyscy pozostali mogli zobaczyć, co się na nich znajduje. Zwycięża ten, kto zebrał najwięcej par.

 

Ta gra memo jest wyjątkowa. Związana z Chopinem. 24 pary kartoników (razem 48) związanych z tą postacią. Na nich m.in. - podpis artysty – zachowany na wielu jego kompozycjach, listach, dokumentach. Nuty z utworami. Wizerunki Chopina z rożnych okresów jego życia: Chopin warszawski w dziewiętnastym roku życia, Chopin antoniński – narysowany ręką Elizy Radziwiłłówny, dalej – wiedeński – nieznanego malarza; paryski – chyba najbardziej popularny wizerunek artysty, pełen młodzieńczego uroku; 25-letni Chopin zakochany w autorce obrazu, Marii Wodzińskiej; w końcu Chopin sławny – 38-letni, otoczony legendą i uwielbieniem. Oprócz tego romantyczne klimaty, motywy ludowe, fragmenty obrazów z wiejskimi krajobrazami – polne kwiaty, drewniany płot, dzieci biegnące dróżką wśród łąk, wierzby, zagroda chłopska, ciemna postać w długiej pelerynie przemykająca chyłkiem warszawską uliczką. Wszystko to wyraża przecież muzyka kompozytora - tajemnicza, melancholijna, czerpiąca garściami z tradycji ludowej. Gra sprawia, że nazwisko Chopin dla maluchów staje się chlebem codziennym.

Autorem zdjęć jest Tomek Sikora – artysta fotograf, któremu aparat towarzyszy już od ponad 50 lat.

Wychwytuje, oswaja i zamienia napotkane chwile w wizjonerskie kadry. Jego kreacje łamią zasady. Wyjątkowy styl, jak charakter pisma, wyróżnia go w czołówce polskich twórców fotografii. (Szeroki kadr)

Warto przekonać się, co zrobił z tą grą. Pomysł oryginalny, nietuzinkowy. Mam przed sobą zdjęcia zamglone, nostalgiczne, skąpane w deszczu, przyprószone śniegiem – tak jakby ich autor – Mistrz chciał wyrazić nimi to, co miała wyrażać muzyka innego Mistrza - tęsknotę za krajem, bliskimi. A może jest w  tym jakiś osobisty wątek?

Z grą w memo w naszym domu było tak. Kiedy się pojawiła i objaśniliśmy dzieciom, na czym polega, z początku trochę im pomagaliśmy, aby miały uciechę z odnalezionej pary. W tej chwili jest tak, że musimy się nieźle natrudzić, aby nie przegrać z kretesem. Dzieci są w tej grze niesamowite i idą ku zwycięstwu jak burza.

Ciekawym pomysłem jest zabawa przy muzyce Chopina. W czasie gry można opowiadać o tej postaci – jego życiu, jego muzyce (w załączonej książeczce jest kilka ciekawych informacji). Świetny pomysł na promocję, świetny pomysł na prezent.

Wiek – gra memo świetnie nadaje się już dla 3 – latków. Tutaj ze względu na tematykę – dla starszych dzieci. Kilka zdjęć jest podobnych – np. z nutami. Mój trzylatek, który zawsze gra z nami, nie widzi różnicy i jest oburzony, że to nie para. Nuty to w końcu nuty. Ale oczywiście – można spróbować, czemu nie. Grę świetnie opanował mój 6- latek. A pytaniom nie ma końca. O to chyba w tym wszystkim chodzi, prawda? Natomiast – jest to fajna gra rodzinna i wcale się nie pomylę, jeśli jako górną granicę wieku wpiszę 99. Angażujemy gości, dziadka i tatę (ależ się denerwuje, jak przegrywa).

 

Wydawnictwo Granna

sobota, 29 stycznia 2011
Kuba Guzik i Dzika Trzynastka - Michael Ende/ F.J. Tripp

Świetna kontynuacja pierwszego tomu: Kuba Guzik i maszynista Łukasz. Bajka, w której dzieje się tak wiele: znów jesteśmy na małej wyspie Trochanii, są starzy znajomi – król Alfons za Kwadrans Dwunasty, Pani Coo, pan Rękawek, księżniczka Li Si, maszynista Łukasz i oczywiście gruba lokomotywa Emma. Żyją sobie spokojnie. Jednak, gdy ktoś zwiedził taki kawał świata, przeżył mnóstwo przygód, nie usiedzi długo na miejscu. W drugiej części nasi przyjaciele znów udają się na długą wyprawę w nieznane. Ciekawe miejsca, bajeczne widoki i postacie – mała syrena, król morza Lormoral, mąż morski (nie, nie pomyliłam się – wcale nie mało być –wąż:),  żółwiodziw, potwory, pozorny olbrzym, Morza Barbarzyńskie, których nie znajdziemy w żadnym atlasie, ogromna jaskinia z licznymi korytarzami, łańcuchy Korony Świata, morskie dno z osobliwym miastem,  magnetyczne ognie,  Kryształ Wieczności, perpetumobil, latająca lokomotywa, Złoty Smok Mądrości, kraj, którego nie powinno być; nieparzyste, które staje się parzyste i …tytułowa Dzika Trzynastka – piracki statek ze szkarłatnymi żaglami. Najważniejsza część tej opowieści to rozwikłanie tajemnicy pochodzenia Kuby Guzika. Długo na nią musieliśmy czekać. Ale warto było. Są tu zagadki, tajemnice, smutki, niebezpieczeństwa, bolesne straty,  ale również szczęśliwe i wesołe chwile, pełne radości. A na ostatniej stronie… ogarnia nas wielki żal, że to już niestety koniec.

Ende to niesamowity bajarz – wymyśla rzeczy, o jakich naszym dzieciom się nie śniło. Dowcipnie, z humorem. Nie ma czasu na nudę. Bohaterowie przenoszą się z miejsca na miejsce, na ich drodze staje co rusz ktoś nowy i osobliwy. A od przygód można dostać zawrotu głowy. Smaczku dodają ilustracje J.F. Trippa.

Wiek 6+

Wydawnictwo Znak

piątek, 28 stycznia 2011
Opowiadania z Doliny Muminków - Tove Jansson

Zajrzałam z ciekawością do Doliny Muminków, czy aby nic się tam przypadkiem przez ostatnie lata nie zmieniło. Na szczęście – wszystko po staremu. Włóczykij nadal szuka swojej melodii, tajemnicze zwierzątko nie ma imienia. Homek ma zły dzień, a babcia Mi cała jest porośnięta grzybami, Filifionka widzi świat w czarnych kolorach – nawet cisza i spokój są oznakami zbliżającej się katastrofy, a Paszczak marzy o przejściu na emeryturę, chce żyć w ciszy i spokoju – choć chyba nie do końca. Muminek znalazł małego zielonego smoka. Dzieciak Nini jest niewidzialny. Tatuś Muminka – smutny bardzo - pewnego dnia opuszcza dom – i sam nie wie dlaczego. No i oczywiście cała rodzina Muminków zastanawia się, do czego może służyć choinka w wigilię. Książka zawiera dziewięć odrębnych opowiadań, a każde z nich to perełka, mały klejnot sam w sobie. To, co je łączy – to miejsce – Dolina Muminków. Dla tych, którzy po raz pierwszy sięgają po Muminki, to coś w rodzaju aperitifu, oczywiście, jeśli będzie ochota i wola na dokończenie dania, bowiem poznajemy tu wiele postaci, które potem występują w innych częściach, dłuższych formach literackich, są z nami po prostu dłużej. Bohaterami tych opowiadań są… No właśnie? Kto? Moje dziecko mówi – Małe zwierzątka. Choć to w istocie małe stworzonka, które nie mają swoich odpowiedników w świecie rzeczywistym. Choć chyba nie do końca. A może właśnie jednak ludzie? Mają nasze cechy. Może ktoś odnajdzie siebie w małym stworzeniu, może spotkał na swej drodze takiego Włóczykija, który robi co mu się podoba i chodzi swoimi ścieżkami? Tatusia Muminka – żądnego przygód, Mamusię – rozsądną, ciepłą istotę, która dla swoich dzieci ma zawsze czas i chce im nieba przychylić. A może Filifionkę – lękliwą katastrofistkę? Każdy z nich jest inny. I pewnie dlatego na długo zapadają w naszej pamięci – trolle z charakterem.

Baśniowe, nastrojowe opowiadania. Tove Jansson ma swój specyficzny styl opowiadania, podobnie jak Astrid Lindgren. Podoba się dzieciom i dorosłym, którzy po latach wracają chętnie :) do lektury sprzed lat. Do tego jeszcze niepowtarzalne ilustracje autorki.

Wiek 7+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 27 stycznia 2011
Stuku - Puku pojedzie do...

Czas podzielić się grą „Stuku – Puku”, o której niedawno pisałam. Abę, autorkę blogu – Czym chata bogata proszę o kontakt mailowy (moje adresy podane są w  bocznej szpalcie). To właśnie ją wylosowały rączęta mojego dziecięcia. Zachęcam do zaglądania tutaj. Już za chwilę - będą niespodzianki. Pozdrawiam i dziękuję.

Tagi: candy
18:14, be.el
Link Komentarze (2) »
środa, 26 stycznia 2011
Czarnoksiężnik z Archipelagu - Ursula K. Le Guin

Lepiej późno niż wcale. Cieszę się, że ją w końcu przeczytałam. Bo to świetna lektura i dla starszych i dla młodszych. Fundacja Cała Polska Czyta Dzieciom umieściła ją na Złotej Liście Książek w grupie wiekowej 12+. Zachęcam do czytania na głos, bo książka jest specyficzna. Piękna. Po prostu piękna. Wszystko dzieje się powoli, w swoim czasie, a długie opisy stanów ducha głównego bohatera, przyrody, krajobrazów – zyskają bardzo, gdy włączymy się do tej lektury. Trochę się obawiam, że współczesnemu młodemu czytelnikowi, zwłaszcza niezbyt wprawionemu w samotnej lekturze, nie będzie się chciało w samotności podróżować przez te wszystkie zakątki Ziemiomorza. Nie ma tu gwałtowności, nagłych zwrotów akcji. I nawet jeśli dzieje się wiele w życiu Geda, to się dzieje bez pośpiechu. Dla miłośników cyklu Harry’ego Pottera czy Kronik Wardstone (to ja) taka wiadomość, że jednak najpierw był Czarnoksiężnik, a dopiero potem innej maści czarodzieje i szkoły dla magów. Gdy ma się Czarnoksiężnika za sobą, to przepraszam bardzo, ale reszta jest już namiastką. Nie chcę absolutnie określać jej mianem – licha, bo książki mają swoich wielbicieli. Jednak to już nie to samo.  Ktoś kiedyś napisał: jeśli Harry to landrynki, którymi zajadają się miliony młodych czytelników to Czarnoksiężnik z Archipelagu jest czekoladą. Ja dodam tylko – belgijską, ponoć najlepszą na świecie.

Duny - z małej wyspy. Jego ciotka odkrywa pewnego dnia, że chłopiec ma pewne predyspozycje, by zostać czarodziejem. Pewne – to mało powiedziane. Kiedy ratuje swoją wioskę podczas napadu wroga i podupada na zdrowiu, przybywa wielki czarodziej, by go ocalić i nadać mu imię – Ged. Nadanie imienia miało wymiar symboliczny. Imię oznaczało siłę. Nie każdemu zdradzano jego prawdziwe brzmienie. Dawniej Duny – teraz Ged – chce od życia wiele. W mądrych księgach jest mowa o czarodzieju, tak wielkim, jakiego ziemia jeszcze nie nosiła. Ged udaje się więc do szkoły czarodziejów, gdzie wiedzę magiczną łapie w lot, jest najzdolniejszym uczniem. Ta pewność siebie go gubi. Przez lekkomyślność Ged uwalnia złe moce, które staną się jego przekleństwem. Pierwsza część Ziemiomorza świetnie uchwyciła moment przemiany. Ged z pyszałkowatego, czasem wręcz dziecinnego młodzika, zmienia się w osobę dojrzałą, wyważoną, odpowiedzialną. Jest czarnoksiężnikiem. Czy tym, o którym pisano w mądrych księgach? Oczywiście nie zdradzę. Zresztą odpowiedzi należy szukać we wszystkich czterech tomach Ziemiomorza.

To arcydzieło fantasy. I nasza książka miesiąca.

 

Wiek 12+

 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

sobota, 22 stycznia 2011
Słoneczne jajo - Elsa Beskow

Piękna książka. I tu moje westchnienie. Dzieci wysłuchały historii z nabożnym skupieniem, ciekawe zakończenia.

-Mamo, to psecies pomaranca- zawołał mój Mikołaj zaraz na początku, jednak z pewnym  niedowierzaniem, bo przecież skoro mama czyta – jajo, córka elfów mówi – słoneczne jajo – to może faktycznie toto jest jajem przypominającym trochę pomarańczę. Ale Mikołaj miał rację. ..

Bardzo się cieszę z książki Elsy Beskow na naszym rynku. Do tej pory jej tytuły znane mi były z księgarni niemieckich i reprodukcji, jakie widywałam w Kinderzimmer u moich znajomych. Słoneczne jajo trafiło do czytelników w … 1932 roku. Jeszcze trochę i będziemy świętować setne urodziny. Tymczasem okazuje się, że książka, jakby nie było klasyka, ponoć nudna i nie na nasze czasy, jest w świetnej formie.

Fabuła tej opowieści jest prosta – rzecz dzieje się  lesie. Córka elfów znajduje coś okrągłego i stwierdza, że musi to być jajo słońca. Ze wszystkich stron schodzą się leśne stworzenia, skrzaty, zwierzęta i dumają, cóż to takiego może być? Dopiero zięba wyjaśnia  zagadkę i zachęca do skosztowania pysznego soku.

Dzieci wysłuchały i zasnęły, a ja zachwycam się tą książką. Ilustracje, faktura papieru. Kolor ecru  i płócienny grzbiet, kojarzą mi się  ze starymi książkami, ze starym elementarzem, z książkami, które pamiętam, a których już nie ma. Może to głupio zabrzmi, ale to również moja książka…

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

piątek, 21 stycznia 2011
Ewcia i drzewko szczęścia - Ewa Ostrowska

W takie święto – dziś Dzień Babci, jutro Dziadka, muszę napisać o tej książce. Bo to swoista afirmacja tych instytucji (nie wiem, czy wypada tak napisać:) Książka na dzisiejsze czasy, kiedy my, zapracowani rodzice, robimy karierę, kupujemy coraz więcej drogich zabawek, a zapominamy o tym, co tak naprawdę jest ważne. Mama 5 – letniej Ewci piastuje stanowisko wiceburmistrza. Jej serce raduje się, że w końcu została doceniona. Wiadomo, co to oznacza. Zrobiła się taka jakaś ważna, to tego poważna, nie umie dogadać się z bliskimi, posmutniała, często jej nie ma, ciągle spieszy na spotkania z kimś ważniejszym niż Ewcia i wydaje się jej, że zawsze ma rację. Ach – bym zapomniała – i nie pozwala Ewci taplać się w błocie – ma być (Ewcia) małą damą. Taki dom dla małej dziewczynki – ollalla, niewesoło. Na szczęście są dziadkowie, którzy mają młodość w sobie – skorzy do żartów, wygłupów, zabaw z wnuczką. Dla Ewci zawsze mają czas, przeżywają z nią przygody, o jakich nam się nie śniło, ale też są w zwykłe szare dni, ot tak po prostu – do przesłania dobrej energii, uśmiechu, przytulenia. Dobry tekst, poprzecinany od czasu do czasu zabawnymi wierszykami.

 

Tam daleko, za morzami,

Za górami, za lasami,

Z wesołymi kangurkami,

Poćwiczymy różne skoki.

Te do przodu i na boki!

Przeskoczymy trzy pagórki,

Jeden domek, ze dwie chmurki.

Rekord świata pobijemy,

medal z babcia dostaniemy.

 

 

I jak tu się nie uśmiechnąć?

 

Wiek 5+

 

Wydawnictwo Skrzat

czwartek, 20 stycznia 2011
Jaśki - Jean - Philippe Arrou - Vignod


Jaśki są fajne. Na początku miałam niemałe opory, by w ogóle po nie sięgnąć. Że niby takie podobne do Mikołajka. Więc zwlekałam. A wiadomo – jeśli ktoś się wychował na Mikołajku, to dla niego Mikołajek jest jedyny. Tymczasem miłe zaskoczenie – Jaśki mają wiele uroku i same zapracują na swoje nazwisko. Braci jest sześciu, a każdy z nich to Jan. Dodam, że w tradycji francuskiej dwuczłonowe imiona, również u chłopców występują bardzo często: Jean Michel, Jean Paul…. Tutaj każdy z chłopców w celu odróżnienia otrzymał kolejną literę alfabetu – od A do F: Jan-A, Jan–B ….itd. To najzwyklejsi chłopcy na świecie: robią szkody za kilka/naście franków dziennie, płatają figle, energia ich ponosi, kłócą się, czasem pyskują. Czyli wszystko w normie. A rodzice? Radzą sobie jak mogą. Uczestniczą aktywnie w życiu chłopców – bawią się z nimi, tłumaczą świat, ale gdy trzeba - sięgają po metody wychowawcze sprzed lat (akcja zaczyna się pod koniec lat sześćdziesiątych) W domu nie ma telewizora (choć bractwo marzy o nim nieustannie), nie przelewa się, dzieci czasem chodzą w pożyczonych ubraniach (zimowa wyprawa w góry). Książka pokazuje świat jakby z innej planety. Dla młodego czytelnika, dla którego jest przeznaczona – na pewno. Dla mnie, pamiętającej malutkie telewizory czarno – białe to trochę podróż w przeszłość. A czym będzie dla współczesnych czytelników otoczonych gadżetami, zdobyczami techniki, najbardziej wyszukanymi zabawkami i grami? Będzie zaskoczeniem. Dużym. Bo bez tego można żyć i być szczęśliwym. A na rodzinę zawsze można liczyć, można mieć przyjaciół – takich prawdziwych, nie wirtualnych. To wielka siła tej książki.

 

Wiek 9+

Wydawnictwo ZNAK

 
1 , 2