Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
piątek, 30 stycznia 2015
Opowiem ci mamo, co robią żaby - Marcin Brykczyński/ il. Katarzyna Bajerowicz

Jest zima – wprawdzie śniegu za oknem jak na lekarstwo – ale to nic. Jakże miło udać się na wyprawę na łono natury. I to bez opuszczania wygodnej kanapy bądź fotela. Nad jezioro, bądź staw, gdzie żab bez liku. Właśnie zaczyna się sezon godowy. W wodnym świecie na pozór nie dzieje się nic ciekawego. Ale tak tylko się wydaje. Tak naprawdę w wodzie aż kipi od emocji, uczuć. Zaczynają się gody i… Książka zaznajamia najmłodszych z cyklem rozwojowym żaby: od złożonego skrzeku, poprzez skrzek , z którego już za chwilę wylęgną się kijanki, kijanki, młode żaby aż do dorosłych osobników. Wielkie kolorowe ilustracje pokazują całe środowisko, żaby i ich sąsiadów, Marcin Brykczyński wierszem opowiada historię.

To nasze drugie spotkanie z serią „Opowiem ci mamo, co robią….”. Wcześniej pisałam o mrówkach. Ta książka różni się w znacznej mierze od tej mrówkowej. W części o żabach znajdziemy dodatkowe ciekawostki na temat tytułowych bohaterek, jak i innych stworzeń, które można znaleźć w środowisku, w którym żaby mieszkają. Prawdę powiedziawszy po tej książce wyprawa nad jezioro czy staw już nie będzie tylko zwykłą wyprawą. Poznaliśmy: pijawki, mszywioły, cierniki, kałużnice czarnozielone, suma, rureczniki, topiki, szczeżuje. W książce znajdziecie również instrukcję do wykonania żabki origami i żabiej gry planszowej "Żabawa").

Autorzy burzą też stereotypy, jakoby istniała tylko i wyłącznie jedna „żaba”. Bo przecież w książkach dla dzieci najczęściej nie spotkamy jakiegoś konkretnego przedstawiciela tego gatunku, tylko … żabę. Po prostu. A jak się okazuje – jest to przekłamanie, bo żab różnych u nas bez liku. Tymczasem tutaj zostały przedstawione przedstawicielki tego, jakże licznego, gatunku: ropuchy, żaby brunatne, grzebiuszka, rzekotka drzewna, kumaki, żaby zielone.

Z książki tej bije wielka pasja ilustratorki. Katarzyna Bajerowicz zagląda w każdą dziurę, „zagaduje” każdego owadziego osobnika spotkanego podczas tej żabiej wędrówki. Okiem sprawnego obserwatora widzi świat w „dziecięcy” sposób. Widzi szczegóły, szczególiki, na które dorosły machnąłby ręką. Prowadzi przez ten świat z entuzjazmem małego człowieka, który potrafi zachwycić się małą muszlą, pająkiem, biedronką. Tą pasją dzieli się i prawdę powiedziawszy człowieka nachodzi wielka ochota, by już za chwilę wyjść z ciepłego domu i pójść w naturę.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Żabawny blok rysunkowy - Katarzyna Bajerowicz

Niespodzianka dla tych, którzy zakochali się w żabim świecie. Można wejść do niego, działać, rysować, zostawić swój ślad - jedyny w swoim rodzaju, - bo przecież każdy "Żabawny blok rysunkowy" będzie inny niż pozostałe. 32 kartki - to kreatywne wyzwania dla małych przyrodników. Nauczą się rysować kijankę, żabę, rybę, ważkę i nartnika. Znajdą kilka kartek z wodnym światem do kolorowania, połączą punkty, zrobią szlaczki, dorysują rybom łuski, odszukają cienie, dorysują wesołe żabki za pomocą odcisków kciuka i muchy dla głodnej żaby, zaprojektują staw, żabie sny i żabie miny.

Można zabawić się w memory i zrobić żabkę origami. Na tylnych stronach poszczególnych kartek znajdziecie wolne miejsce na twórczość własną oraz ciekawostki na temat różnych stworzeń i roślin związanych z wodnym światem. Jest to nawiązanie do książki "Opowiem ci mamo, co robią żaby". Chętni mogą się pobawić i odszukać wybrane fragmenty w kolorowej wersji:)

Książka jest wykonana z szorstkiego papieru - podobnie jak klasyczne bloki rysunkowe. Dobrze się po nich rysuje i pisze. I nie ma czasu na nudę:) 

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 29 stycznia 2015
Gotowe scenariusze lekcji aktywizujących, czyli jak odkleić dziecko od krzesełka - Elżbieta Drygas

Bardzo bym chciała, żeby ta książka trafiła i do pani minister, i urzędników, i do dyrektorów szkół, i do nauczycieli NP. Sam podtytuł mówi wszystko: "jak odkleić dziecko od krzesełka i przywrócić mu wyobraźnię". Autorka, Elżbieta Drygas, współzałożycielka poznańskiej szkoły "Łejery" proponuje rewolucję w nauczaniu najmłodszych. Bazując na obserwacji dzieci, mając lata doświadczeń, dzieli się nimi i podpowiada, co robić, by nauka była przyjemniejsza, łatwiejsza, a co najważniejsze, zgodna z naturą dziecka, które nie zostało stworzone po to, by grzecznie siedzieć bite kilka godzin w ławce i wypełniać tony papierów przygotowanych przez wydawców. Oczywiście autorka nie burzy teorii i nie twierdzi, że można na przykład nauczyć się czytać ... nie czytając, albo pisać ... nie pisząc. Co to, to nie. Proponuje mnóstwo zajęć twórczych, które przygotowują i wspierają te procesy. Podpowiada jak rozwijać wyobraźnię przez twórcze pisanie, jak stosować zabawy teatralne w nauczaniu ortografii i gramatyki, liczenia, przy rozumieniu wiersza i tekstu, języków obcych. Ważnym elementem jest wykorzystanie teatru w procesie wychowania i edukacji społecznej. Pomysłów mnóstwo, w środku znaleźć można gotowe scenariusze zajęć, zdjęcia dzieci, wnioski z przeprowadzanych zajęć, opisy ćwiczeń, zabaw, etiud teatralnych, podpowiedzi do klasowych dyskusji.

Mając za sobą pedagogiczne doświadczenie, myślę, że ta książka to pozycja dla ludzi odważnych. Dla tych, którzy nie chcą iść według gotowych schematów przygotowanych przez autorów podręczników, albo kierownictwo instytucji, w której pracują. Którzy nie boją się tego, że dzieci zaczną zadawać głupie pytania, będą głośne, zatracą się w zabawie, a ich dyskusje pójdą w zupełnie innym kierunku, niż założył sobie nauczyciel lub ... klucz.

Wydawnictwo Publicat

środa, 28 stycznia 2015
Rzeka - Emilia Kiereś

Raczej unikam podziałów: dla dziewczynek, dla chłopców. Od czasu do czasu, przyznaję, robię wyjątek. Rzeka Emilii Kiereś to lektura dla wszystkich, ale podsunęłabym ją właśnie i przede wszystkim chłopcom. Można ją taktować jako książkę przygodową – wtedy będzie dla wszystkich. Punkt wyjścia: tęskniąca matka i syn. Ojciec kilka lat temu poszedł na wojnę. Syn nie zna jego oblicza, jak przez mgłę pamięta jakieś ulotne chwile z przeszłości. Kilian ma cel: chce odnaleźć ojca i sprowadzić go do domu. Wtedy odczytać można książkę jako rzecz o przygodzie, poznawaniu nowych ludzi w trakcie wędrówki, odwiedzanie nieznanych miejsc.

Można „Rzekę” traktować też jak lekturę o stawaniu się mężczyzną. To proces długi, niejednolity, trudny. Takiej inicjacji doświadcza Kilian. Chce wspiąć się na Najwyższy Szczyt, aby z góry zobaczyć, czy ktoś nie wraca z wojny. Ta kilkudniowa wycieczka samoistnie przeistacza się w wielomiesięczną podróż w nieznane, pełne niebezpieczeństw, zimna i głodu, pozbawione wszelkich wygód.  To w końcu wędrówka do samego siebie, poznawanie wnętrza, nabieranie doświadczenia, poszukiwanie tego, co ważne. To nauka dokonywania wyborów – nie zawsze właściwych, i płacenie za łatwowierność i głupotę. Stawanie się mężczyzną to żmudny proces. W Kilianie zachodzą zmiany na wielu płaszczyznach: ciało, emocje, duchowość poddają się powolnej obróbce. Tytułowa rzeka staje się symbolem życia człowieka, pełnego zakoli i zakrętów, niebezpiecznych postrzępionych brzegów i pięknych, zapierających dech w piersiach widoków. Gdzieniegdzie przez głowę przemyka heraklitowskie: panta rei. Nie wolno dwa razy wchodzić do tej samej rzeki – czego doświadcza Kilian, płacąc za to wysoką cenę: wyobcowaniem, samotnością, pogardą innych.

Taki motyw jest na początku każdego rozdziału. (blog Autorki)

Książka, w której jest czas na odpoczynek, refleksję. Bohater niespiesznie posuwa się naprzód. Dużo miejsca autorka poświęciła opisom krajobrazów i przeżyć wewnętrznych. Niewiele tu dialogów – a jeśli są – to konkretne, w określonym celu. Nikt tu nie puszcza słów na wiatr. Każde wypowiedziane słowo jest ważone i przemyślane. Nie znajdziecie tu nagłych zwrotów akcji. Dla mnie osobiście to literacka perełka. Tekst dopieszczony od a do zet. I to przesłanie – o rzeczach, które są w obecnej chwili niezbyt modne: honor, odwaga, miłość, szacunek. Książka trochę nie z tego świata – właśnie dlatego piękna. Przeczytałam najpierw sama, teraz czytam synom na głos. Bardzo się podoba. A ja cieszę się z obcowania z pięknie napisanym tekstem.

 

Wiek 8+

Wydawnictwo Akapit - Press

niedziela, 25 stycznia 2015
Dawca - Lois Lowry

Wydawałoby się: świat idealny: bez wojny, niebezpieczeństwa, chorób, przykrych słów od drugiego człowieka, przemocy, bólu, głodu. Można określić krótko: perfekcja. Ale to też świat bez miłości, kolorów, muzyki, pamięci, wspomnień. Owszem – bohaterowie mają swoje wspomnienia, ale nie wiedzą nic o świecie z przeszłości. Żyją dla siebie, dla społeczeństwa, dla swojej komórki rodzinnej. Nie – wcale nie rodziny. Dzieci nie są wychowane przez swoich rodziców – najpierw się rodzą, potem są odbierane rodzicielkom, następnie przydzielane do wybranej pary, która ma pełnić rolę rodziców. To coś w rodzaju przechowalni, kokonu, które gwarantują bezpieczeństwo. Nie ma tu przytulania, miłości bezwarunkowej, wzajemnego zaufania i przywiązania  – jest mowa przy śniadaniu o uczuciach i emocjach. Choć słowo „kocham” jest obce, nieprecyzyjne. W takim świecie żyje Jonasz. Przed nim uroczystość - ceremonia dwunastolatków, podczas której każdemu z rówieśników zostaje przyznane do wykonania zadanie na resztę życia. Predyspozycje kandydatów zostały poznane, Starsi decydują o przyszłości. Jonasz ma być Dawcą Pamięci. Dotychczasowy Dawca jest już stary i zmęczony. Jako jedyny w tej społeczności  doświadczył dobrych i złych rzeczy, o których reszta nie ma pojęcia. Teraz Dawcą ma być Jonasz. Kolory, bryza morska, strach i ból, zimno płatków śniegu i dzika radość podczas przejażdżki sankami, złość, miłość.

Oczywiście, że zostaje niedosyt. Znając 1984 Orwella, mając życiowe doświadczenia człowiek zdaje sobie sprawę, że pewne wątki poprowadziłby inaczej, dopisał ciąg dalszy – nie zapominajmy jednak, że to książka dla starszych dzieci. I choć książka wybiega w przyszłość nie sposób odgonić się od natrętnych myśli, że to lektura poniekąd o współczesności. Nie chcę więcej zdradzać, ale na pewno warto zastanowić się nad naszym podejściem do bólu, cierpienia, starości, inności, rodziny.

Jeśli ktoś ma zamiar poznać książkę i ma apetyt na film radziłabym mimo wszystko zacząć od książki. Film różni się od książki. Tam mamy do czynienia z dojrzałą młodzieżą, która absolutnie nie ma nic wspólnego z dwunastolatkami, którzy powoli wchodzą w dalszy etap dojrzewania. Jest więcej „kwiatków”, ale nie wspominam o nich więcej.

W książce zastanowiło mnie jedno posunięcie tłumacza (Piotr Szymczak). Na jednej ze stron czytamy:

-Moim zdaniem, rozumem to Edna nie grzeszyła.(str. 56)

Chodzi konkretnie o "grzeszyła". W książce nie pojawia się kwestia religii bohaterów. Wydaje mi się, że nie znali oni też pojęcia grzechu. Oczywiście - zło - jak najbardziej, jednak w tamtym świecie nie było ono rozpatrywane w kategorii norm moralnych z punktu widzenia jakiejkolwiek religii.

Podsumowując - jedna z najlepszych książek, które poleciłabym do przeczytania nastolatkom. I jeśli to ja decydowałabym o lekturach szkolnych - niechybnie umieściłabym ją na liście:)

Wiek 12+

Wydawnictwo Galeria Książki



piątek, 23 stycznia 2015
Poczta - Stefan Themerson/ il. Franciszka Themerson

Książka o świecie, który poniekąd w znacznej części odszedł do lamusa. Mądrze to zdefiniował Artur Janicki z Instytutu Telekomunikacji Politechniki Warszawskiej na końcu książki (bardzo dobre posunięcie Wydawcy - oddać głos współczesnym), który stwierdził, że każdy z nas ma dziś małą pocztę w swojej kieszeni. To, co niegdyś wymagało od człowieka nakładu czasu, zaangażowania, dziś zostało niesamowicie ułatwione i (może?) sprowadzone do ... banału. Ale nie widzę sensu opowiadania o tym - każdy z nas ma (chyba?) telefon taki czy owaki, komputer itp. Wysłanie wiadomości, zdjęcia to naprawdę pestka, takie swego rodzaju hop siup.

Więc o czym ta urocza książka? O tym, że dawniej wcale łatwo nie było. Aby przekazać wiadomość trzeba było robić znaki dymne, krzyczeć, wysłać posłańca, o tym że podróż trwała i trwała - jak nie dniami to nawet tygodniami. Dodam tylko, że książka została wydana w 1932 roku - rzeczywistość od tego czasu zmieniła się diametralnie - rola i wygląd urzędu pocztowego, urządzenia służące do komunikacji, sposoby wysyłania informacji. Stąd - ta lektura to ciekawa wyprawa do przeszłości, świata, który odszedł chyba na zawsze. Jak to u Themersonów bywa - można liczyć na niespodzianki - w krótkie i rzeczowe informacje wplatają opowieści o grupce kolegów - małych wynalazcach zafascynowanych światem dookoła - przekazując tym samym wiedzę na temat telefonu i telegrafu, alfabetu Morse'a. Są wiersze O liście pewnego Kazia bazgroły, podróży pani Klementyny do Lublina. Rozbudowanym tekstom towarzyszą paralelnie obrazy, który dopowiadają historię. I to, co już znamy  z innych książek, odważne i awangardowe jak na "tamte" czasy rozwiązania graficzne. Dzięki temu - ta książka - mimo swojego wieku - wydaje się być "nasza", współczesna. Gdyby nie ta fascynacja telegrafem:)))

To znakomita kontynuacja wydawnictw Themersonów - po świetnych Narodzinach liter znów mamy książkę ładnie wydaną, na grubych kartkach, w poręcznym formacie, w twardej oprawie. Babcina lektura - ciekawa historia naszego życia - ważnego, który ciągle się dalej rozwija. Ciekawe w jakim kierunku? Ciekawe, jak będzie wyglądał komentarz do wydania za 100 lat?

P.S. Książkowy Kobylin jest o rzut beretem od mojej miejscowości. Nawet nie wiedziałam, że miejscowość ta ma swoje zasłużone miejsce w literaturze dziecięcej:) Miła niespodzianka. A propos - dzisiaj się wybieram do Kobylina z pewną ankietą do UM i zamierzam na podróż tę - tam i z powrotem + na rozmowę z miłym urzędnikiem, przeznaczyć  nie więcej niż 1,5 godziny. Czasy naprawdę się zmieniły. Choć przeszłość ma też wiele uroku;)

Książka perełka, która pojawiła się dzięki życzliwym ludziom - na końcu czytamy o panu Juliuszu Kłosińskim z Antykwariatu Atticus, który udostępnił oryginał "Poczty" z 1932 roku. Dziękuję:)

Wiek 6+

Wydawnictwo Widnokrąg (to reprint książki wydanej przez Wydawnictwo Tygodnika "Płomyk" w Warszawie z 1932 r.)

czwartek, 22 stycznia 2015
Leśna kolorowanka - Ptaki, Zwierzęta, Drzewa

(rysunki na okładce: Katarzyna Kopiec - Sekieta, ilustracje: Eliza Goszczyńska)

Dla tych, którzy lubią przyrodę, dla lubiących obcowanie z kredkami, dla tych którzy chcieliby się dowiedzieć więcej. Bo te kolorowanki nie tylko gwarantują mądre spędzanie wolnego czasu, ale również uczą i wychowują. W wydawnictwie Multico ukazały się trzy tytuły: Drzewa, Ptaki, Zwierzęta.

W części o zwierzętach znajdziecie: jeża, wiewiórkę, dzika, borsuka, lisa, wilka, niedźwiedzia, rysia, kunę leśną, zająca, łosia, sarnę, jelenia, żubra. 

 

W "Drzewach": dąb, jarzębina, grab, modrzew, szyszki, jesion, cis, klon jawor, klon zwyczajny, robinia akacjowa, wiąz, brzoza, lipa, buk, grusza, czeremcha.

(rysunki na okładce: Andżelika Bielańska, ilustracje: Eliza Goszczyńska)

Część ptasia zawiera: żurawia, puchacza, dzięcioła dużego, jemiołuszkę, sójkę, sikorkę, modraszkę, słowika szarego, wilgę, dudka, bielika, ziębę, kruka, gila, kukułkę, głuszca.

(rysunki na okładce: Andżelika Bielańska, ilustracje: Eliza Goszczyńska)

Kolorowanki są ładnie wydane, rysunki realistyczne. Zawierają też podpowiedzi odnośnie kolorowania - numery wskażą, jakich kolorów użyć, by malowane zwierzęta i rośliny odpowiadały swoim pierwowzorom w realnym świecie. 

Gotowe pokolorowane obrazki można wykorzystać do wykonania albumu o zwierzętach albo zielnika. Okładki to ładne tematyczne przyrodnicze plany lekcji, które zawsze przydadzą się uczniowi:)

Wiek 4+

Wydawnictwo Multico

Polska to lubię. Encyklopedia dla całej rodziny - A. Długołęcki, M. Maruszczak, M. Mroczkowska, B. Odnous

Książka, która zawsze się przyda. Cieszy przede wszystkim oko - jest ładnie wydana, albumowo, w dużym formacie, z mnóstwem zdjęć kolorowych, wyraźnych. Ale atutem są tu informacje - naprawdę spora ilość. Kompendium wiedzy z zakresu historii Polski, informacje o Unii Europejskiej z punktem ciężkości na nasze miejsce w niej, zabytki z Listy UNESCO w naszym kraju, święta państwowe i inne, nasze bogactwa naturalne i wolontariat. Najbardziej rozbudowany dział to Dzieje państwa polskiego, a w nim skrót najważniejszych wydarzeń, postaci. Potraktowany wybiórczo: chrzest Polski, pierwsze dynastie królewskie, Rzeczpospolita Obojga Narodów, złota wolność szlachecka, Wazowie, potop, zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem, dynastia Sasów, Sejm Wielki, upadek Rzeczypospolitej Szlacheckiej, Księstwo Warszawskie, zabory, odrodzenie państwa polskiego, dwudziestolecie, II wojna światowa, Polska Ludowa, Solidarność i historia najnowsza: III Rzeczpospolita. Celowo wymieniłam tutaj dość dokładnie zagadnienia - ta książka nie jest lekturą o historii Polski i warto być tego świadomym. Na pewno dotyka wielu tematów, ale nie rozwija ich szeroko. Dzięki temu czytelnik dowiaduje się ważnych informacji, ale zgłębić musi je na pewno już we własnym zakresie. Ciekawym zabiegiem jest oś czasu, na której umiejscowiono ważniejsze wydarzenia i postacie. Na żółtych "karteczkach" ze spinaczem umiejscowiono trudniejsze wyrażenia - jako "nowe słowa": piechota wybraniecka, sejm konwokacyjny itd. W drugim dziale: Polska w Unii Europejskiej przedstawiono w skrócie kontynent, historię wspólnoty, instytucje unijne, symbole, wspólną walutę, drogę Polski do Unii. Święta państwowe i inne w Polsce przybliżają bardziej i mniej znane święta obchodzone w naszym kraju. Jest kilka takich, których pewnie najmłodsi nie kojarzą - a warto o nich wiedzieć i pamiętać. Podobał mi się rozdział: Jak świętujemy. Tutaj znajdziecie też instrukcję wykonania kokardy narodowej.

Zabytki z Listy UNESCO - to podróż po naszym kraju palcem po mapie. Jedziemy do centrum Krakowa, kopalni soli w Wieliczce, Auschwitz, Puszczy Białowieskiej, centrum Warszawy, Zamościa, Torunia, Malborka, Kalwarii Zebrzydowskiej, Jawora i Świdnicy, Małopolski i Podkarpacia, parku Mużakowskiego, regionu karpackiego, do Wrocławia - do Hali Stulecia. Dalej bogactwa naturalne: ropa (posiadamy - a jakże), gaz ziemny, żelazo, miedź, metale szlachetne, siarka, sól i inne. Najkrótszy rozdział książki podpowie - co to takiego i jaka droga prowadzi do wolontariatu.

Książka jest napisana bardzo przystępnie, tematyka różnorodna. Dotyka wielu tematów i zagadnień pobocznych. Na pewno nie jest przeznaczona dla całkiem małych dzieci. Chętnie zajrzą do niej i dorośli. Wszystko w pigułce w sam raz. Ja złapałam się na tym, że lubię czytać ją ... do kawy. Otwieram na chybił trafił. Potem zawsze jest coś ciekawego do przekazania: konkretne informacje, ciekawostki. Są w niej rzeczy, które wypada wiedzieć, które na pewno przydadzą się w szkole. 

Na końcu - już po lekturze można sprawdzić stan swojej wiedzy. Czekają na Was do rozwiązania Quizy - dla każdego rozdziału osobny:)

 

Wydawnictwo Multico

środa, 21 stycznia 2015
Co cieszy Alberta - Gunilla Bergström

Albert z tatą żałują, że święta się już skończyły. Było fajnie i już nie jest. A tak w ogóle, to szkoda, że nie można przeskoczyć tego, co nie-fajne: nudnych dni, nudnych programów w telewizji. Życie powinno być pasmem samych cudownych dni. Tak myślą Albert i jego tata. Tymczasem babcia chłopca reprezentuje zupełnie inny pogląd w tej kwestii. Bo gdyby było dużo fajnych dni, trudno byłoby nam ocenić, co naprawdę jest cudowne i wartościowe. Nudne jest po to, by umieć cieszyć się piękną chwilą, by dostrzegać radości i niespodzianki nie-zwyczajnych dni. Nudne …też ma swoje jasne strony i urodę.

Kolejna wartościowa nauka, którą przekazuje Albert małym dzieciom. Nienachalnie, niby mimochodem. Pokazując przykład z życia jak odwiedziny niedawno chorego kolegi, oczekiwanie kolejnych świąt.

A tak już na marginesie – czy spotkaliście się z książką traktującą o okresie poświątecznym? Zaklinamy lekturowo Boże Narodzenie, zimę – a tu masz: czegoś takiego jeszcze nie było. Zatem Albert – dla małych i dużych – na odtrutkę poświątecznej chandry.

To już 11-ty tomik perypetii małego Alberta. Recenzji poszukajcie u mnie na blogu. To wartościowe książki dla najmłodszych.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

wtorek, 20 stycznia 2015
Ocalić od zapomnienia - czyli: Wspomnienia dla moich wnuków.

 

Książki, które pomogą uchwycić ulotne momenty. Te, które się jeszcze pamięta, ale które mogą odejść w zapomnienie. Bezpowrotnie. To książki, które zmuszają (to niepoprawne słowo, wiem – ale akurat w tym przypadku – w pozytywnym znaczeniu) do otwierania szufladek pamięci, wytężania umysłu, by sobie przypomnieć, przenieść się do przeszłości. Zapiski babci, zapiski dziadka: Jaki/ jaka był/a, kiedy był/a mały/a, nastoletni/a, jakie miał/a marzenia, jakich kolegów i koleżanki. To możliwość opisania życia w dawnych czasach, najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa, sposobów wychowywania dzieci, ulubionych potraw, świąt i uroczystości rodzinnych, ulubionych zabawek, zabaw, członków rodziny, głupot, strachów, wyglądu, książek, muzyki, filmów, Baaa - pocałunku, zaręczyn, ślubu. To też próba uchwycenia informacji o rodzicach dziadków, które wydają się niekiedy tak odległe, jak wiadomości z najdalszej przeszłości. A przecież takie nie są. Książka do napisania przez ukochane, bliskie osoby. Będzie miała to COŚ – serce i duszę. I będzie miała konkretnego czytelnika, bo z myślą o nim powstanie.

Książki są ładnie wydane – będą na pewno pamiątką na długie lata, cieszącą oko. Papier nie kredowy, idealny do pisania, z wydzielonymi miejscami na zdjęcia, na odpowiednie notatki, gdzieniegdzie gustowne ornamenty. Myślę, że forma tych książek motywuje do działania, bo podarowanie pustego notatnika rodziłoby wiele pytań i wątpliwości: o czym pisać, jak, co ważne, a co nie, co przemilczeć???  Puste kartki niektórych onieśmielają – nie każdy dziadek czy babcia ma naturę kronikarza rodzinnego, Koszałka Opałka. Pytania pomagają, poszczególne działy pozwalają odkryć  nowe pokłady wspomnień. Autorzy prowadzą przez meandry pamięci, podpowiadają, dotykają wielu aspektów życia codziennego dotyczącego konkretnej osoby, ale też minionych czasów. Książki, które są, a jednak jeszcze ich nie ma – do uzupełnienia, notatek, zapisków, wspólnego pisania, pochylenia się nad historią – tym razem – rodzinną.

Cudny pomysł na prezent! Dla wszystkich:)

 

W książce dla dziadka znajdziecie następujące rozdziały (w babcinej wersji podobne - z punktu widzenia babci):

Drzewo genealogiczne

O mnie

Moi rodzice

Dziadkowie ze strony mamy

Dziadkowie ze strony taty

Szkoła

Dorastanie

Studia/ praca

Twoja babcia i ja

Moje dzieci

Twoja mama/ Twój tata

Moje wnuki

Inne wspomnienia

 

Wydawnictwo Zakamarki

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 123