Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 26 kwietnia 2015
Fajna ferajna - Monika Kowaleczko - Szumowska/ il. Elżbieta Chojna

Są pewne wydarzenia związane z powstaniem warszawskim, o których dużo się mówi, wspomina. To samo można powiedzieć o zdjęciach, fragmentach filmów - pojawiają się tu i ówdzie, z okazji kolejnej rocznicy. Gdzieś poza tą całością powszechnie istniejącą w naszej świadomości są ludzie z drugiego planu, którzy nie brali udziału w spektakularnym wydarzeniu, bardziej nagłośnionym - choć trudno to zdefiniować, ponieważ całe powstanie było ważne, tragiczne. Autorka "Fajnej ferajny" poszła śladem dzieci, które wzięły udział w powstaniu. Z niektórymi, dziś już dorosłymi,  rozmawiała osobiście, o niektórych usłyszała od innych. Coś w rodzaju reportażu wojennego - przeniesienia do przeszłości, do ruin zniszczonej Warszawy. Dziewiątka małych warszawiaków, którzy na początku traktowali samo powstanie jako przygodę, potem jako obowiązek wobec ojczyzny. Idący do powstania w tajemnicy przed rodzicami, ukrywający swój prawdziwy wiek, z głowami pełnymi marzeń i szczenięcych fantazji, które nie raz pozwalały się porywać z motyką na słońce,  na co nie zdecydowaliby się dorośli powstańcy. Powolne odkrywanie ciemnej strony powstania: głodu, bólu, strachu, śmierci. W wielu spośród wszystkich dziewięciu opowiadań widać swego rodzaju dorastanie, dojrzewanie do powstania. Dodam tylko - był to proces bardzo szybki. Że tak naprawdę chodziło o coś więcej aniżeli adrenalina. Obcowanie ze śmiercią na co dzień zmienia człowieka. Kiedy szli do powstania mieli tyle lat: Mirek - 10, Jaga - 17, Jureczek - 9, "Miki" - 13, Kazimierz - 14, Basia - 13, "Hipek" - 14, Halusia - 10. Z perspektywy czytającego dorosłego - najgorsza jest świadomość podczas lektury, że to były dzieciaki w wieku mojego dziecka (Halusia i Mirek). Patrzysz na swojego piegowatego chłopca z odstającymi uszami, zakopanego w ciepłą kołdrę, słuchającego z wypiekami na twarzy i myślisz sobie - mój Boże, to miałby być powstaniec? A tak było, niestety. Do dziś siedzi mi w głowie historia pomocnika rotmistrza Wiesia, który opowiada o swoim pseudonimie:

-Nazywam się Wiesio. (...) Chciałem mieć pseudonim "Pyton", ale pan rotmistrz powiedział, że żaden ze mnie pyton i będę "Urwis".

Dla mnie to jedno krótkie, niby niepozorne, zdanie podsumowuje całą istotę obecności dzieci w powstaniu. Jeszcze jedną nogą w dzieciństwie, marzący  o wielkich bohaterskich czynach. W końcu taki pyton miał zadusić nieprzyjaciela, wystraszyć, pożreć. A z drugiej strony - zwykła bolesna rzeczywistość, w której ktoś widzi w tobie zwykłe dziecko, urwisa warszawskiego, wyrwanego ze swojego świata. Zwykłego chłopca, dziewczynkę - w krótkich spodenkach, z warkoczykami.

Dziewięć historii, życiorysów, chwytających za serce - opisujących nieznane historie, codzienność powstańczą. Niekiedy potraktowane z humorem, zawierające wiele smutnych elementów. Pokazujące prawdziwe oblicze wojny - z wszystkimi jej minusami. Punkt wyjścia do rozmowy na temat tamtych czasów - bo pytania się pojawiają co rusz.  Ciekawie zilustrowane - w kolorach czerni i szarości, z czerwonymi elementami. Na niektórych stronach wyjaśnione są trudniejsze wyrazy - rusznikarz, sztukas, kukuruźnik i inne.

Polecam do wspólnej lektury.

Wiek 9+

Wydawnictwo Bis

wtorek, 21 kwietnia 2015
Mrówka Zofia opowiada o kwiatach, drzewach, jagodach, grzybach - Stefan Casta/ il. Bo Mossberg

Kolejna przyrodnicza perełka:) Wydawnictwo Multico nie spoczywa na laurach i co rusz zapodaje smaczne książkowe – przyrodnicze kąski. Mrówka Zofia jest może znana niektórym czytelnikom, ponieważ wcześniej ukazała się seria oddzielnych książek traktujących o kwiatach, drzewach, jagodach i grzybach. Teraz wszystko zostało zebrane do jednego tomu. Ładnie wydana książka, w delikatnych barwach. Apetyt na przyrodę rośnie w miarę jedzenia.


Książka podzielona jest na cztery odróżniające się części – a to za sprawą poszczególnych kolorów. Zieleń -  kwiaty, żółty – drzewa, różowy – jagody i fiolet – grzyby. Mimo tego, że autor jest Szwedem, zapewniam, że wiele z opisanych roślin znajdziemy na rodzimym podwórku. Niektóre występują rzadko, inne są pospolite i występują na każdym kroku. Zresztą – w notatkach albo na dołączonej mapce naszego kraju widnieje informacja, gdzie występuje dana roślina.

Niezbyt długie teksty zawierają mnóstwo rzeczowych informacji i ciekawostek nie tylko na temat tytułowych kwiatów, drzew, grzybów i jagód, ale również zwierząt, które nierozerwalnie związane są z danym gatunkiem: żyją np.  w symbiozie, uważają daną roślinę za przysmak, lub stają się jej niewolnikiem (patrz np. pszczolinka i obuwik pospolity).


Dana strona wygląda tak: najpierw nazwa opisywanej rośliny, następnie krótka jej charakterystyka zawarta w jednej sekwencji:  

Np. Szmaciak gałęzisty – skarb w sosnowym lesie, Czereśnia dzika – przodek czereśni ogrodowej, Buk pospolity – dzięki niemu wiosna błyszczy, Jastrun właściwy – lądowisko dla owadów.

Następnie ogólne informacje i ciekawostki, dotyczące danego gatunku, zapiski Zofii – to ważne krótkie informacje zawarte w małej tabelce, oprócz tego rymowana sekwencja wypowiedziana przez Mrówkę:np.  (o dębie) Trochę się boję tej wysokości, lecz widzę dęby w całej okazałości. Na dzieci na wielu stronach czekają również zagadki związane z danym tematem: dzieci liczą liście, grzyby, owady, szukają ukrytych szkodników, zgubionego kasztana. Część o kwiatach ma jeszcze dodatkowy kwiat z dwunastoma płatkami – symbolizującymi poszczególne miesiące. Na kolorowo zaznaczone są te płatki, na które przypada okres kwitnienia.


Książka jest pięknie zilustrowana. Co rusz pojawia się przewodniczka po świecie przyrody  - czyli tytułowa Mrówka Zofia. Mnóstwo ilustracji przedstawiających rośliny, zwierzęta, szczegóły anatomiczne. Sceny realistyczne z bajkowymi – np. owady, które wyciągają Mrówkę Zofię z rosiczkowej opresji. Tych bajkowych ilustracji jest zdecydowanie mniej. Podoba mi się kolorystyka – pastelowa, nienachlana, stonowana.

Wiek 7+

Wydawnictwo Multico

poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Ćwir! - Joke van Leeuwen

Każde ćwir kojarzy mi się nieodłącznie z wiosną. A ta przecież niedawno nadeszła. Lektura bardzo na czasie – i to wcale nie z tego powodu, że o ptakach traktuje. Chociaż z drugiej strony, czy faktycznie o ptakach? Na ocenie zaważyły inne aspekty dotyczące tej nietuzinkowej, mądrej i oryginalnej książki. To taka jaskółka na wiosnę, że w relacjach międzyludzkich może coś drgnąć, zmienić się. I to zdecydowanie na lepsze.

Walter i Tina nie mają dzieci. Pewnego dnia mężczyzna znajduje pod krzakiem dziwne stworzenie – to ani dziewczynka, ani ptak. Dziewczynoptak, czy ptakodziewczynka? Walter bierze stworzenie do domu, ku radości swojej żony. Ta pragnie wychować je na dziewczynkę. Ptyś (to jej imię) uczy się jeść jak człowiek, mówić. Tina stroi Ptyś w różnobarwne ciuszki. Choć jej starania nie przynoszą oczekiwanych wyników, dwójka ludzi kocha Ptyś całym sercem, a małe sukcesy w ludzkim wychowaniu dają nadzieję na „lepszą” przyszłość. Lepszą specjalnie napisałam w cudzysłowie – bo lepszą dla kogo: dla Waltera i Tiny czy dla Ptyś? Ta pewnego dnia odlatuje w świat, zostawia dwójkę przybranych rodziców i szuka swojego miejsca na ziemi. Walter i Tina postanawiają odnaleźć Ptyś, która nie pożegnała się z nimi przed odlotem.

Książka traktuje przede wszystkim o tolerancji. Przybrani rodzice na początku mają też z tym problem. Trochę wody musi upłynąć, aż zrozumieją w końcu, że Ptyś ma prawo sama dokonać pewnych wyborów. To też lektura o wstydzie z powodu inności. Wprawdzie Tina kocha Ptyś, ale maskuje jej skrzydełka pod dziwnymi pelerynkami – bo przecież: co ludziska powiedzą. To w końcu opowieść o szukaniu swojej tożsamości. Ptyś za sprawą wychowania „na ludzi” nie przynależy ani do świata ptaków ani ludzi. Musi stawić czoła wszelkim problemom i przeciwnościom – a tych, przyznajmy, w dzisiejszym świecie (jeśli ktoś inaczej myśli, wygląda) na pewno nie brakuje.

Oryginalna grafika, ciekawe rozwiązania fabularne, mądre przesłanie sprawiają, że mamy przed sobą książkę jedyną w swoim rodzaju. Udowadniają to też liczne nagrody, którymi książkę uhonorowano. Wydawnictwo Dwie Siostry po raz kolejny pokazuje, że nie stroni od tematów trudnych i kontrowersyjnych. Książka na pewno oswaja takie problemy, wyjaśnia dzieciom i pomaga zrozumieć i zaakceptować.

Wiek  8+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 16 kwietnia 2015
Wielki podręcznik dla nauczycieli przedszkoli i szkół podstawowych - Carlos Gispert, Anna Clariana, Montserrat Nieto

Gdybym miała zrobić ranking ulubionych zabaw moich dzieci, to niewątpliwie zwyciężyłyby: berek i w chowanego. Są wybierane zawsze, gdy tylko pojawia się większa grupka dzieci chętnych pobrykać na świeżym powietrzu. To tylko dwa przykłady. Zaledwie dwa. Stąd - przyznaję - recenzowana książka przyprawiła mnie trochę o zawrót głowy. W pozytywnym tego słowa znaczeniu - olbrzymi (podkreślam ten wyraz) wybór najróżniejszych gier i zabaw - do przeprowadzenia w różnych grupach wiekowych, w różnych warunkach, i w różnych grupach - jeśli chodzi o ilość uczestników. Hiszpańscy autorzy wykonali naprawdę mrówczą robotę - z której teraz można czerpać garściami. Gry i zabawy - znane i nieznane, z różnych krajów, na najróżniejsze okazje, realizowane w różnym czasie, spontaniczne, i takie, do których należy się porządnie przygotować, aby zrealizować określony cel.

Całość poprzedza wstęp, w którym opisano wpływ gier i zabaw na rozwój dziecka. Zwrócono szczególną uwagę na dzieci, które nie chcą się bawić, na dzieci niepełnosprawne i na agresję w zabawie.

W 7 kolejnych rozbudowanych rozdziałach można znaleźć propozycje gier na różne tematy i okazje:

-Zabawy na dobry początek -różne wyliczanki, piosenki i rymowanki, które przydadzą się wówczas, gdy trzeba dokonać wśród dzieci wyboru. Wiadomo - by uniknąć - On już był! Ja też chciałem! - wyliczanka pozawala omijać takie sytuacje. Poza tym wiele z nich jest śmieszna, łatwo je zapamiętać, mają melodię i rytm .... i świetnie rozładowują sytuacje. U nas w domu - dobrze sprawdzają się np. w kwestii: Kto pierwszy do mycia itd.

-Gry i zabawy na specjalne okazje - tematycznie obejmują: początek nowych zajęć, uroczystości i święta, wycieczki, zabawy na łonie natury, zabawy nocne zabawki z natury, gry na świeżym powietrzu

-Gry i dynamika grupy - podane w tym rozdziale przykłady gier i zabaw pozwalają rozwijać klasę jako zgraną grupę. Zacieśniają się więzi społeczne i wzrasta potencjał edukacyjny grupy. Dzięki zabawom wzrasta poczucie akceptacji i bezpieczeństwa; dzieci uczą się nowych sposobów zachowania, nawiązują relacje z innymi, proponowane są i akceptowane wspólne cele. 

-Gry w klasie i na placu zabaw - spontaniczne proste zabawy, które można wykorzystać podczas krótkich wolnych chwil: gry z papierem i ołówkiem, w karty, gry stołowe, planszowe, w kości, niewymagające użycia wielu materiałów.

-Gry i teatr - pozwalają na pewno zgłębić tematykę związaną z teatrem. wartością dodaną jest przekazywanie emocji za pomocą słów i gestów. Uczą małych "aktorów" obserwacji otaczającego świata, wyrażania pozytywnych i negatywnych emocji, improwizacji.

-Zabawy i nauka szkolna - propozycje zabaw i gier, które ułatwią zapamiętywanie; propozycje matematyczne, lingwistyczne, logopedyczne, ortograficzne. od wyboru do koloru

-Więcej gier, Więcej propozycji - rozdział, który wyjaśnia m.in. na czym polega kreatywność w zawodzie nauczyciela. Podpowiedzi - kiedy gry i zabawy mogą pomóc w przypadku różnych szkolnych konfliktów

Każdy rozdział zawiera teoretyczne wprowadzenie. Następnie: przegląd gier: przejrzysty i klarownie przygotowany. W nim: wiek, czas trwania, miejsce, materiały pomocnicze, liczba uczestników, forma pracy, ćwiczony obszar i cel. Po tej specyfikacje następuje opis gry/ zabawy. Krok po kroku - zawarte w punktach. Swoją rolę odrywają w każdym z rozdziałów poszczególne kolory - pomagają one kontrolować się podczas czytania lektury i dyscyplinować. Każdy kolejny kolor to już inna tematyka, która być może niekoniecznie nas interesuje.

Na samym końcu indeks gier, który pozwoli odnaleźć się wśród dziesiątek przykładów gier i zabaw na najróżniejsze okazje.

Książka jest solidnie przygotowanym podręcznikiem, poradnikiem, który w swojej pracy mogą wykorzystywać nauczyciele przedszkoli i szkół podstawowych. A może i rodzice skuszą się, by uzupełnić swoją domową biblioteczkę o taką metodyczną perełkę. Na pewno taka książka powinna znaleźć się w każdej bibliotece szkolnej.

Na stronie Wydawnictwa można zajrzeć do środka książki.

Wydawnictwo Jedność



wtorek, 14 kwietnia 2015
Pomelo wyrusza za mur ogrodu - Ramona Badescu/ il. Benjamin Chaud

Pomelo wraca na wiosnę:) Pamiętacie tego maleńkiego słonia, który mieści się pod dmuchawcem? Różowy jegomość z długą trąbą. Ta część wydaje mi się najbardziej filozoficzna – Pomelo zauważa zmiany wokół siebie – w zachowaniu przyjaciół, warzyw i owoców, ich wyglądzie. Zadaje sobie pytanie: dlaczego tak się dzieje? Dlaczego topinambury nie zaprosiły go na przyjęcie, dlaczego chwasty go przezywają, dlaczego ktoś komentuje jego trąbę? A może tak mu się tylko wydaje? Zwłaszcza wieczorem i nocą nachodzą go smutne czarne myśli. Pomelo postanawia pójść w świat. I chce tego i nie chce. Wyrusza do ogrodu za murem. Tam nachodzą go różne uczucia i refleksje. Ma wrażenie, że pewne rzeczy wydają mu się znajome. Jakby już tu był, jakby to już widział.

Pomelo uczy najmłodszych patrzenia na świat – w różnych barwach – i smutnych i wesołych. To nie bezrefleksyjne czerpanie garściami tego, co niby najlepsze, ale dostrzeganie też jego ciemniejszej strony – jakimi niewątpliwie są smutek, samotność, chęć zmiany w życiu. Pomelo źle się poczuł we własnej skórze i postanawia to zmienić. Pytanie, czy sprawdzi się stare porzekadło: że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? Ciekawe, czy Pomelo w następnej części wróci pod swój dmuchawiec, czy powędruje jeszcze dalej? Czekamy:)

Sprawdziłam na półce - po raz pierwszy okładka pomelowa w kolorze niebieskim. Cudna. Taką lubię. Wyborne ilustracje Benjamina Chauda. Filozoficzny tekst - Ramony Badescu. Krótkie sekwencje, które na pewno z chęcią przeczytają początkujący czytelnicy. 

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Twoje listy chowam pod materacem - Astrid Lindgren & Sara Schawrdt

Pamiętam zdjęcie Astrid Lindgren w listach od czytelników. Dosłownie. Przez długie lata dostawała dosłownie worki korespondencji z całego świata. Pomyślałam sobie wtedy - Współczuję. Po ludzku - tak po prostu. Bo jednak pisarz/ pisarka - zwłaszcza taki bardzo popularna - a Lindgren taką niewątpliwie była - ma prawo do prywatności, do czasu wolnego, do nicnierobienia. A te wory listów naprawdę nie wróżyły niczego dobrego. Astrid Lindgren długo i cierpliwie jednak na te wszystkie listy odpisywała. W końcu poprosiła, by ...  nie zachęcać dzieci do pisania tych listów, bo ona najzwyczajniej w świecie nie ma czasu na pisanie książek. O Sarze (wówczas) Ljungcrantz - dwunastoletniej, rezolutnej dziewczynie ze Smalandii - można powiedzieć, że miała szczęście. Astrid Lindgren bowiem nie tylko odpisała na jej list, ale kontynuowała tę korespondencję przez 31 lat: od 1971 roku do 2002 roku (to rok śmierci pisarki). 

Musiało być coś, co przykuło uwagę znanej autorki wielu książek. Spośród tysięcy dzieciaków Astrid wybrała właśnie Sarę na korespondencyjną przyjaciółkę. Pretensjonalną i zbuntowaną. Nigdy wcześniej i później tego nie uczyniła. Pierwszy list Sary do Astrid nie był peanem na cześć pisarki. Był pełen pretensji i niespełnionych nadziei. Sara chciała zostać aktorką i czyniła Astrid wyrzuty, że strasznie źli aktorzy grają w filmach nakręconych na podstawie książek Lindgren. Prosiła o pomoc w dostaniu się na na zdjęcia próbne. Sara nie zagrała w żadnym filmie, ale zyskała coś znacznie lepszego - zyskała przyjaciółkę, starszą, bardziej doświadczoną, która stała się powiernicą wielu dziewczęcych sekretów i tajemnic. Astrid często wspominała o tym, że o niej myśli. Nazywała ją: Saro, moja Saro lub Hej, ty ładna dziewczynko. Zagubiona nastolatka pisała o swoich smutkach, planach na przyszłość ("Kiedy będę dużą, piękną i znaną aktorką"), nastawieniu do używek ("Z wódką i narkotykami nie zamierzam zaczynać"), literackich fascynacjach, psychicznych problemach, czasem poruszała trudne tematy - których zapewne nie chciała dotykać w rozmowie z najbliższymi i koleżankami. Astrid doradzała, napominała, nawiązywała do aktualnych wydarzeń, opowiadała o swojej rodzinie, pytała o zainteresowania i czas wolny. Sara musiała czuć się dla Astrid kimś ważnym. Może faktycznie w tej młodziutkiej dziewczynie z rodzinnych stron Astrid widziała samą siebie. Jeśli czytaliście biografię Lindgren, pewnie wiecie, że nie miała łatwego życia w młodości. Ledwie wiązała koniec z końcem, oddała nieślubnego syna na wychowanie. Na pewnym etapie życia zabrakło takiej właśnie osoby, jaką ona sama stała się dla młodziutkiej Sary. Po lekturze tych listów mogę pokusić się o stwierdzenie, że dała jej szkołę życia, pomogła jej wejść w dorosłość, pomogła zrozumieć zawiłości tego świata, poradzić sobie z problemami. Pisarka zaangażowała się w tę przyjaźń - ile Sara z tego zabrała dla siebie - to już jej prywatna sprawa.

Listy te to nie tylko historia ciekawej przyjaźni. To przede wszystkim kolejna możliwość bliższego poznania pisarki. Wiele tu historyjek, ciekawostek szczegółów z życia, których na próżno szukać w oficjalnych biografiach. I to jest wartość dodana tej książki - z której - ja osobiście bardzo się ucieszyłam.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Wielkie budowle i pojazdy - praca zbiorowa

Ta książka zainteresuje przede wszystkim ciekawskie dzieci, które mają zmysł konstrukcyjny: budowle i pojazdy - od zarania dziejów po współczesność. Budowle i posągi starożytne: piramidy, sfinks, obeliski, łuki triumfalne. I współczesne drapacze chmur - wszak wysokość jest zawsze w modzie. Dalej: tamy, budynki mieszkalne, biurowce, tunele pod rzekami, łańcuchami górskimi, olbrzymie mosty, stadiony. Monstrualne maszyny mają takie nazwy, że znają je chyba faktycznie tylko ich wielbiciele. Ja uogólnię: traktory, buldożery, koparki, pogłębiarki, samoloty, helikoptery, motocykle, pociągi. Opisanych zostało mnóstwo budowli i maszyn. Przekazano nie tylko dane techniczne, ale również ciekawostki i historię, niekiedy krótkie notki na temat ich twórców. Niektóre z nich miały swój początek w jakiejś tragedii, która pochłonęła życie tysięcy ludzi. Na przykład japoński tunel Seikan łączący dwie wyspy: Honsiu i Hokkaido powstał po ataku tajfunu, który zabił 1400 ludzi - pasażerów pięciu promów. Informacje na temat wybranych obiektów nie są długie. Na każdej stronie opisane są dwa lub trzy przykłady. Książka bogato ilustrowana, przystępnie napisana i kolorowa.

Na końcu Megaquiz, który sprawdzi wiedze małych czytelników już po lekturze książki.

Wiek 6+

Wydawnictwo Olesiejuk

niedziela, 12 kwietnia 2015
Nowe gry i zabawy dla badaczy przyrody - Martina Wagner

Do przebywania na świeżym powietrzu specjalnie namawiać nie trzeba:) Napisano na ten temat naprawdę wiele mądrych książek. Autorka tego poradnika natomiast podpowiada, co zrobić, aby zwykła wycieczka do lasu, parku, na dwór była wyprawą atrakcyjną, podsuwa pomysły, by dzieci zainteresować otaczającym je światem przyrody - pełnym mniejszych i większych cudów. Książka składa się z krótkiego wstępu, w którym czytamy o potrzebie zabawy w życiu małego dziecka. Ciekawe są punkty, które mówią o tym, jak należy zachowywać się w lesie i co należy ze sobą na taki spacer ze sobą zabrać. Wiele z tych zabaw można zaproponować dzieciom spontanicznie. Inne - należy wcześniej zaplanować,a być może nawet wcześniej ukryć rekwizyty (np. poszukiwania tajemniczego skarbu). Książka podzielona jest tematycznie na kilka rozdziałów: zabawy ruchowe, Zabawy w rycerzy i inne przygody, O leśnych skrzatach, Życie Indian i dzika dżungla, Pobudzamy wszystkie zmysły, Bawimy się i majsterkujemy, Sen i relaks.

Każda zabawa/ gra jest opisana w następujący sposób: wiek, liczba uczestników, czas trwania i pomoce. Następnie krok po kroku omówione są wszystkie zasady zabawy. Niektóre z zabaw mają więcej niż jeden lub dwa warianty. W takim przypadku są opisane wszystkie możliwości. Autorka proponuje zabawy proste z niewyszukanymi rekwizytami. Na końcu podpowiada różne pomysły na zainteresowanie dzieci przyrodą: projekty realizowane w lesie, poznawanie przyrody przy pomocy lupy, szkła powiększającego, w oparciu o przemijające pory roku; następnie: poznawanie wody poprzez obserwację kijanek, zabaw z wodą, prowadzenie badań w strumykach, jeziorze, stawach i kałużach, rozpuszczanie sopla lodu; wycieczki do pszczelarza, ogrodnika, gospodarstwa rolnego, założenie ogródka, sadzenie roślin w doniczkach i inne.

Książkę mogą wykorzystać nauczyciele klas początkowych, wychowawcy przedszkoli oraz rodzice.

W ramach serii "Nowe gry i zabawy dla badaczy przyrody" ukazały się:

gry i zabawy ruchowe, pobudzające wszystkie zmysły i rozładowujące złość.


Wydawnictwo Jedność


czwartek, 09 kwietnia 2015
Ostatnie przedstawienie panny Esterki - Adam Jaromir/ il. Gabriela Cichowska

Czy znacie „Pamiętnik Blumki” Iwony Chmielewskiej? Opowiadający o życiu w sierocińcu na Krochmalnej w Warszawie? O wychowankach Doktora? „Ostatnie przedstawienie panny Esterki” to swego rodzaju kontynuacja tamtej książki. Choć napisana i zilustrowana przez innych autorów jest dopełnieniem tamtego życia: jeszcze wesołego, beztroskiego, sytego, bezpiecznego, wypełnionego zabawą i krzykami. Jednak tamtego świata już nie ma. Teraz jest sierociniec w getcie warszawskim – gdzie zimno, głodno, ciemno. Cisza przerywana od czasu do czasu cichą grą na skrzypcach małego Lutka. Blisko 200 dzieci w różnym wieku. Niczego nie mają – jedynie kilka wspomnień z dawnego życia – zniszczoną zabawkę, fotografie najbliższych, których już nie ma. I apetyt – na jeszcze. Na kolejną kromkę chleba i na ... życie. Niekiedy znak z zewnątrz – że jednak ktoś o nich pamięta. Jakiś skromny datek, paczka żywnościowa, kwiaty. Dzieci w obliczu śmierci, zwykła codzienność – niepewna, pełna strachu. I trzech opiekunów: Korczak, pani Stefa i panna Esterka. To właśnie ta ostatnia osoba proponuje Doktorowi, by w sierocińcu wystawić sztukę Tagorego, hinduskiego poety  i filozofa. „Poczta” opowiada o śmiertelnie chorym chłopcu Amalu, który nigdy nie opuszcza swojego pokoju.

Przygotowania do przedstawienia, dziecięce zaangażowanie w naukę roli, ruch sceniczny, stroje dają nową jakość życia w tym smutnym miejscu. Pozwalają zapomnieć o rzeczywistości, która kojarzy się z bezimiennym wartownikiem na ulicy. Może nauczycielem? Kelnerem, zamiataczem ulic, rejentem? Dobrym, złym, który został wplątany w piekło na ziemi mimo woli? Relacje małej Geni przeplatają się z wypowiedziami Janusza Korczaka. Dziecięce spojrzenie na świat – jeszcze naiwne, jeszcze czepiające się szczegółów, drobnostek – z przemyślaną i filozoficzną oceną dojrzałego mężczyzny, który już zna życie i obawia się najgorszego. Spisane na maszynie do pisania. Przez to jakieś bardzo namacalne i autentyczne.

Książka, o której trudno pisać: biało lub czarno. Trudno ją zakwalifikować do jakiejkolwiek kategorii. Na pewno ważna. Na pewno dla czytelników w różnym wieku – każdy na pewnym etapie swojego życia odczyta ją inaczej. Nie do czytania przez dziecko w samotności. Jako wstęp do rozmowy na trudniejsze tematy, jako wstęp do szczegółów. Pięknie zilustrowana. W kolorach takich, jakie wyobrażam sobie do określenia słowa: wojna. Szaro – buro. Jakby autorka ilustracji mieszała ziemię z wodą, i tym błotem mazała po ścianach budynku za murami. Jest smutno, cicho. Wyzierają z każdego kąta głód, strach. Bez promyka słońca, nadziei. Tylko kwiaty ofiarowane sierotom mają mocniejszy akcent.

Jak opowiadać o wojnie dzieciom? Chyba każdy z nas rodziców stanie kiedyś przed takim dylematem. Nie umiem powiedzieć komuś: To już ten czas. Zawsze wolę najpierw sama przeczytać, obejrzeć, by potem podjąć właściwą decyzję. Rodzice znają wrażliwość swojego dziecka. Bo są filmy i filmy o wojnie. I są książki i książki o wojnie. Wszystko można dozować w odpowiednich ilościach i w odpowiednim czasie. Jedno jest pewne – nie da się pewnych rzeczy uniknąć – kolor czarny istnieje.

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 08 kwietnia 2015
Skrawki błękitu - Lois Lowry

 

Skrawki błękitu mają coś wspólnego z Dawcą. I tam i tu (bez porównań się nie obejdzie) przedstawiona została pewna społeczność – na odpowiednim poziomie cywilizacyjnym. I tak jak w Dawcy była to zdecydowanie nowoczesność, świat w przyszłości, tak w Skrawkach błękitu mamy do czynienia z cywilizacją bardziej cofniętą w czasie. Nie powinnam zacząć od porównań, bo to zdecydowanie dwie różne książki, jednak i tu i tam świat bohaterów kończy się w pewnym momencie, wyznaczona została pewna granica, za którą czają się: nieznane, niebezpieczeństwa i bestie. Być może te dwa światy gdzieś koło siebie istnieją. I choć nie wierzę raczej w to, aby Jonasz z Dawcy pojawił się w świecie Kiry, to jednak sam pomysł na książki każe brać pod uwagę taką koegzystencję w wielkim wszechświecie za całkiem możliwy. Popatrzmy w niebo. Czy jesteśmy w stanie powiedzieć na sto procent, że tam gdzieś w dali są ludzie tacy jak my? Lub wykluczyć taką ewentualność. A jeśli są to na jakim żyją poziomie?

Kira ma wykręconą jedną nogę. Właściwie nie powinna żyć. To, że przetrwała w twardym i bezwzględnym świecie silnych, zawdzięcza matce, która przed laty uparła się, że nie odda jej na Pole – miejsce, na które ciągacze wywlekają chorych, kalekich, słabych i zmarłych. Pole, na które przychodzą bestie. Bestie wywołują strach wśród społeczności, w której kobiety razem z dziećmi mają swój własny świat, a mężczyźni – swój. Ciekawe, że tylko nieliczni owe bestie widzieli. Niebezpiecznie jest mówić, że „żadnych bestiów nie ma”. Kiedy Kira traci matkę w dziwnych okolicznościach, zaczyna bać się o swoje życie. Teraz już nikt nie będzie walczył o nią: kruchą, słabą, poszkodowaną przez los. Jednak Kira ma pewien talent – potrafi pięknie tkać, wyczarowywać wymyślne wzory, łączyć kolory. Jest potrzebna tej społeczności, która raz do roku spotyka się na Zgromadzeniu, podczas którego śpiewak w pięknej szacie przedstawia historię tej małej społeczności. Kira znajduje schronienie, pracę, pożywienie, jednak coraz częściej dociera do niej, że świat ten – wygodny, z bieżącą cieplą wodą, tak naprawdę jest iluzją bezpieczeństwa.  

Lois Lowry zaprasza do tego świata - który prawdę powiedziawszy we mnie obudził lęki. Na pozór bezpieczny - w społeczności są ludzie odpowiedzialni z to, aby jej członkowie czuli się pewnie, niczym niezagrożeni. Jednak dziwne spojrzenia, zachowania z Rady Opiekunów, ich niedopowiedzenia, w końcu losy niektórych mieszkańców nakazują mieć się na baczności. Kira poznaje wiele prawd na końcu książki, których nie zdradzam. I po prostu - z perspektywy czytelnika boję się o tę dziewczynę, która budzi moje ciepłe uczucia. Chciałoby się powiedzieć wręcz - idź dziewczyno, uciekaj. Jednak w książkach Lois Lowry nic nie jest łatwe - ani wybory, ani decyzje. Może odpowiedź da kolejna książka, która niedawno się ukazała? Mam na myśli "Posłańca":)

Wiek 14+

Wydawnictwo Galeria Książki  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 126