Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 04 marca 2015
Matt Hidalf - Christophe Mauri

Arogancki, pewny siebie, leniwy (ale tylko w kwestii nauki) jedenastolatek mieszka w krainie Darnaru. Ma trzy siostry o specyficznych imionach: Julita Złota, Julita Srebrna i Julita Miedziana. Jego ojciec jest  ważnym dostojnikiem państwowym, wicekonsulem, który drze na całego koty z synem, w czym ten również nie pozostaje mu dłużny. Matt Hidalf – swego czasu ożenił króla z bezzębną wiedźmą. Niedawno spoliczkowała go Marie – Marie z Leśnego Zamku. To chłopak – który postanowił dostać się do renomowanej Akademii Elity za pomocą oszustwa. Tak naprawdę Matt z powodu swoich psot – mniejszego i większego kalibru (o czym regularnie donosi lokalna prasa w postaci Proroka Królewskiego), ma więcej wrogów niż przyjaciół, co stanowi niezłą zagadkę również dla czytelnika. Nic tu nie jest jednoznaczne i powiedziane wprost. Trzeba kroczyć krętymi korytarzami, błądzić po omacku, sprawdzać ludzi, by nabyć przeświadczenia, kto jest z  Mattem, a kto przeciwko niemu.  Czy taki wstęp nie brzmi intrygująco?


Christophe Mauri napisał książki, o których wszyscy piszą i mówią tylko dobrze. Zabrzmiało to podejrzanie. Tym bardziej, że doczytałam, jakoby inspirował się Harrym Potterem. I choć nie jest to na pewno Harry bis, trudno nie stwierdzić, że pewne punkty wspólne by się znalazły. Matt sam w sobie  – ma dużo osobistego uroku i mimo wielu przywar, od samego początku trzymamy kciuki za jego, niekiedy, niecne, poczynania. To zasługa autora, który potrafił tak skonstruować swojego głównego bohatera, z którym chce się utożsamiać, pomimo tego że do aniołków nie należy. To taki zdolny i inteligentny rojber, który pojawia się chyba w każdej szkole, a którego po latach wspomina się jako fajnego kolegę. Pakuje się bez przerwy w kłopoty, zadziera z belframi, sprawia, że ciągle coś się dzieje.

Do tej pory ukazały się dwa tomy przygód Matta. Za chwilę -  w połowie marca – kolejny. Młodych czytelników na pewno zjedna sobie wyrazisty bohater z krwi i kości, nie wyidealizowany, z różnymi problemami do rozwiązania. Jest tu magia – ale na pewno nie jest to sedno tego cyklu. Przygoda goni przygodę. Co rusz pojawiają się niebezpieczeństwa. Jest wiele niejasności, znaków zapytania, do których sami bohaterowie dochodzą powoli. Jako że ja zostałam wychowana na starych klasycznych powieściach, gdzie również opis miał swoją wartość – powiem, że tego mi tu brakowało. Akcja jest bardzo wartka, dialogi żywe i intrygujące. Brakuje mi skupienia uwagi na szczególe – znamy Darnar, ale czy wiemy o nim wystarczająco dużo? Jest kilka miejsc, gdzie skupia się często akcja: pałac Hidalfów i Akademia Elity. Natomiast chętnie poczytalibyśmy więcej na temat samej krainy. Może trzeci tom zaspokoi nasze apetyty:)

Wiek 10+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 03 marca 2015
Złodziej kury - Beatrice Rodriguez

 

Pisząc o tej historii muszę użyć wielu, niekiedy sprzecznych ze sobą, określeń: smutna, trzymająca w napięciu, niebezpieczna, wzruszająca, … śmieszna i wesoła opowieść. Bez słów – wyłącznie potraktowana obrazkami. Trzeba ją opowiedzieć samemu. Proponuję zacząć tak ( nasza domowa podpowiedź):

Dawno, dawno temu (to przecież bajka)  w maleńkim domku w głębokim lesie żyła sobie grupka przyjaciół: niedźwiedź, dwa króliczki, kogut i trzy kurki z kurczętami. Ich dni upływały na pracy i beztroskiej zabawie. Pewnego dnia do zagrody przyjaciół zakradł się lis. Rudzielec zaczaił się w gęstych zielonych krzakach bacznie obserwując, co robią zwierzęta. Kury z kurczętami dziobały trawę, niedźwiedź o czymś opowiadał, a kogut myślał o niebieskich migdałach na dachu domku. Tę chwilę przerwał królik, który właśnie zawołał, że obiad gotowy. Kiedy zwierzęta siadały do stołu, ich chwilę nieuwagi wykorzystał chytry rudy spryciarz. Nagle wyskoczył z krzaków i chwycił małą białą kurkę, po czym czmychnął do głębokiego lasu.

-Lis ukradł kurkę! – zawołał zaskoczony miś.

-Dalej! Za nim! – wrzasnął królik. I razem z niedźwiedziem i kogutem ruszył w pościg.

Można zachęcić dzieci do tego, by z nami „przeczytały” tę książkę, opowiedziały, co widzą na ilustracjach, opisały wygląd i emocje bohaterów, skoncentrowały się na wydarzeniach. By w końcu spróbowały podsumować tę opowieść o pięknej wiernej przyjaźni, skorej do poświęceń i wyrzeczeń – z jakiejkolwiek nie spojrzeć tu strony – zarówno z perspektywy oprawcy i poszkodowanego/ poszkodowanych. Dziwnie to brzmi, prawda? – ale ta opowieść taka jest. Zaskoczy Was, jak zaskoczyła nas. Nie zdradzę szczegółów – poza tym, że wszystko, jak to w bajkach bywa, dobrze się kończy.

Książka jest ładnie zilustrowana, wiele się dzieje. Jest jak w filmie. Każda nowa rozkładówka to kolejny etap podróży i kolejny bodziec do uruchomienia wyobraźni i zasobu słów. Bardzo kreatywna książka, opowieść wyzwanie, która za każdym razem może być opowiedziana zupełnie inaczej.

Na stronie Autorki znalazłam też inne książki o przyjaciołach z lasu. Może ukażą się i u nas. Puszczam oko do Wydawcy:) 

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 01 marca 2015
Mmmmm - Monika i Adam Świerżewscy

Propozycja nie tylko dla najmłodszych. Nam przydała się ostatnio, ponieważ pojawiło się pytanie: Jak to się dzieje, że na kreskówkach postacie się poruszają? Książka Świerżewskich może zatem być jedną z pierwszych lektur dla maluchów, których uwagę przykują bajeczna feeria barw i przygody łakomego miśka. Z drugiej strony to też lekcja animacji, przykład - jak powstaje ruch w bajkach w telewizorni i kinie. Dzieje się tak dzięki ciekawemu pomysłowi ucięcia jednej kartki do połowy. Jeśli zostanie wykonany szybki ruch "połówką" powstaje złudzenie ruchu. Miś, którego łapka na chwilę utonęła w złocistym miodzie, w następnej scenie tę łapkę już wyciąga. Miś wspinający się po drzewie, na kolejnej stronie jest coraz bliżej  barci. Jeśli pobawić się uciętą kartką, można zauważyć ruch ręki i gramolącego się na drzewo niedźwiedzia. 

Książka do zabawy, do przeglądania tam i z powrotem do wymyślania własnej historii, opowiadana najpierw przez rodziców, potem dzieci. Wykonana z grubego kartonu - na pewno wytrzyma niejedną próbę zabawy i zrozumienia tego, co się tak naprawdę na szklanym ekranie dzieje:)

Wiek O+

Wydawnictwo EneDueRabe


sobota, 28 lutego 2015
Krakowski rynek dla chłopców i dziewczynek - Michał Rusinek/ ilustracje Iwona Cała

Zaproszenie do odwiedzenia rynku w Krakowie. Jeśli nie fizycznie – to może chociaż lekturowo;) Dla kogoś, kto planuje wycieczkę do dawnej stolicy Polski , książka Michała Rusinka może stać się literackim przewodnikiem. Autor nie tylko oprowadza po ciekawych miejscach, ale przedstawia również stałych bywalców tego miejsca (niektórym poświęcając wręcz krótkie wiersze, niekiedy te postacie są tylko w tle lub na ilustracjach): kwiaciarki, dorożkarzy, sprzedawców obwarzanków, artystów, hejnalistę, zakochanych i  … gołębie.

W wierszach Rusinka pojawiają się charakterystyczne elementy krakowskiego rynku:  Kościół Mariacki, ratusz i Sukiennice, pomnik Mickiewicza, kościół św. Wojciecha , pomnik barda Piotra Skrzyneckiego,  studzienki, dorożki.  Autor nawiązuje do legend krakowskich: o hejnaliście, którego ugodziła strzała tatarska i wież Kościoła Mariackiego zbudowanych przez dwóch braci.

Zarówno w wierszach jak i na ilustracjach jest gwarno i tłoczno, kolorowo i klimatycznie. Słychać gruchanie gołębi, parskanie koni, nawoływania sprzedawców, głosy turystów z całego świata. Ach – nic tylko wsiąść do samochodu i udać się na Południe. Książka do tego jak najbardziej zachęca.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

 

piątek, 27 lutego 2015
Bułeczka - Jadwiga Korczakowska

Dla mnie - wyciskacz łez. Tak było baaaardzo dawno temu, jest i teraz. Przeczytałam z sentymentem i przypomniałam sobie siebie przed laty. I zapisy na tę książkę w bibliotece, bo nad losami Broni płakałam nie ja sama w klasie. Zaczytany stary egzemplarz owinięty w szary papier i dodatkowo w gazetę, bo surowy pan Antoni, bibliotekarz ze szkolnej skarbnicy książek, uprzejmie donosił wychowawcy, jeśli ktoś o książki nie dbał. I pamiętam jeszcze film, puszczany w miejskim domu kultury. Trochę się spóźniłam na niego i żałowałam, że nie widziałam, jak Bułeczka opuszcza rodzinną wieś.

Bułeczka to opowieść o dwóch dziewczynkach. Jedna z nich jest sierotą, która nie ma na świecie nikogo bliskiego oprócz nieznanego wujka. Ten decyduje się wziąć Bułeczkę do siebie, co nie podoba się jego córce Wandzi. Dziunia, jak ją nazywają domownicy, jest rozpieszczona, rozpuszczona, krnąbrna. Tak ją przynajmniej widziałam przed laty – dziś z perspektywy dorosłego, sądzę, że po trosze była to poza. Skoro pojawia się zazdrość między rodzeństwem, to co dopiero u takiej dziewczynki – jedynaczki, której nikt do końca nie przygotował na przyjazd obcej Bułeczki. Z tego wywiązało się kilka ciekawych, nie zawsze miłych, perypetii. Bułeczka pokazuje oswajanie się dwóch małych ludzi, to też obraz powojennej polskiej rzeczywistości – co docenią zwłaszcza starsi czytelnicy.

Bardzo  optymistyczna opowieść o szukaniu swojego miejsca na ziemi i akceptacji drugiego człowieka. Cenna lekcja dla wszystkich.

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

czwartek, 26 lutego 2015
Pierwsza książka o mnie - Catarina Kruusval

Po Zapiskach dziadka i Zapiskach babci czas na zapiski o naszych dzieciach… naszego autorstwa. Zakamarki wydały niedawno dwie książki – wersję dla dziewczynek i chłopców – do uzupełniania najróżniejszymi informacjami, ciekawostkami, zdjęciami , powiedzonkami związanymi z maluchami. Można zadedykować własnemu dziecku, można podarować nowonarodzonemu bobasowi. Za kilka lat będzie do poczytania i powspominania jak znalazł. A może wręczyć taką uzupełnioną książkę bohaterowi zapisków w dniu jego 18 urodzin?

Autorka – Catarina Kruusval dobrze znana jest w Polsce – z zakamarkowej serii o małej Eli. Pierwsza książka o mnie to lektura z delikatnymi rysunkami, o wyważonej kolorystyce, na szorstkim papierze (dobrze się pisze:) Może towarzyszyć maluchowi od pierwszych jego dni – przez kolejnych 24 miesięcy.

W środku miejsce na notatki sprzed narodzin, z  samego porodu, o świecie w  dniu narodzin, pierwszych dniach w domu, rodzinie, drzewie genealogicznym, chrzcie, pierwszych tygodniach – i związanych z  nimi wydarzeniami: takimi jak kąpiele, ulubione zabawki, podnoszenie główki, klaskanie, śmiech, przekręcanie się na bok, jedzenie, sen, ulubione piosenki, przytulanki, książki, odciski stópki i rączki, pierwsze sylaby, słowa, zwierzęta, zabawy, święta, roczek, pierwszy rysunek, wzrost i waga w przeciągu dwóch lat.

Na pewno taka książka to wyzwanie dla współautorów, którymi są najbliżsi. Swego rodzaju kronikarze, którzy pilnują różnych wydarzeń. Wymaga zaangażowania i bieżącego uzupełniania. Myślę, że po latach nagrodą za taką troszkę mrówczą pracę będzie satysfakcja obu stron.

Między wersją dla chłopca i dla dziewczynki nie ma w środku żadnych różnic.

Książka jest ładnie wydana, format podłużny, z płóciennym grzbietem, szyta.

Wydawnictwo Zakamarki

środa, 25 lutego 2015
Sto tysięcy kartek - Anna Czerwińska - Rydel

 

Kolejna biografia Anny Czerwińskiej - Rydel przybliża sylwetkę jednego z najbardziej płodnych pisarzy w historii literatury polskiej. Mowa tu oczywiście o Józefie Ignacym Kraszewskim – autorze takich literackich przebojów jak Stara baśń, Krzyżacy 1410 czy Hrabina Cosel.  Choć nie tylko o nim tutaj mowa – ale o tym za chwilę. Czerwińska - Rydel jak zwykle szuka pomysłu na przedstawienie danej postaci – by zainteresować młodego czytelnika nie tylko swoją książką i głównym bohaterem, ale też by namówić go na małe literackie co nie co już po przeczytaniu jej książki. Przyznam, że ja w czasie porządków, jakie przeprowadzałam niedawno w bibliotece domowej, a które polegały na zdjęciu wszystkich tomów, odkurzeniu ich i umyciu regałów, znalazłam kilka zapomnianych książek Kraszewskiego i przepadłam na długie godziny za sprawą:) Sprawy kryminalnej.  A wszystko to dzięki książce pani Anny. Dla mnie Kraszewski to nie żadna nowość, ale przeciętnemu polskiemu nastolatkowi, pewnie z niczym/ nikim się nie kojarzy. Jakże zdziwieni byliby widząc go dziesiątki lat temu jako idola, bożyszcza tłumów, na którego książki czekano z wielką niecierpliwością. W czasach, gdy dostęp do informacji był bardzo zawężony, Kraszewski był oknem na świat, tłumaczył go, pokazywał, jak żyło się w dawnych czasach. I takiego go właśnie przedstawia Czerwińska – Rydel. Od momentu jego narodzin, dzieciństwa spędzanego u dziadków, potem w szkole – gdzie często miał problemy wynikające po części z niedbalstwa, po części z jego buntowniczej natury aż do momentu śmierci.  Wynoszony na piedestał, ale też i wzgardzony i krytykowany, z kłopotami finansowymi, rodzinnymi.  Ta lektura jak i książki Kraszewskiego – jedne lepsze inne słabsze, świadczą o tym, że Kraszewski niesprawiedliwie został odstawiony do kąta. Wiedzą o tym blogerzy, którzy czytają i opisują książki pisarza na blogu: Projekt „Kraszewski”.

Losy Kraszewskiego zostały przez Annę Czerwińską – Rydel splecione z losami współczesnego nastolatka, który musi swoje wakacje spędzić u n-u-d-n-e-g-o stryja na wschodnich rubieżach Polski. Starszy człowiek, naukowiec, samotnik próbuje znaleźć drogę do porozumienia z przedstawicielem młodego pokolenia. To wzajemnie poznawanie się ale i oswajanie i wychowywanie przez książkę właśnie. Kuba może grać na komputerze pod pewnym warunkiem: musi przeczytać porcję biografii Kraszewskiego napisanej przez stryja. Czy postać Kraszewskiego zainteresuje Kubę, czy obaj panowie polubią się? Zostawiam Was z tymi znakami zapytania z nadzieją, że sięgniecie po Sto tysięcy kartek, a potem i być może po jakiś zapomniany tytuł  jednego z najbardziej rozpisanych pisarzy, podejrzewam, że w historii literatury światowej.

Wiek 11+

Wydawnictwo Muchomor

wtorek, 24 lutego 2015
Zwierzęta zagrożone wyginięciem - praca zbiorowa

Książka przedstawia gatunki, które jeszcze są na świecie, ale których za chwilę może nie być. Stwierdzenie niewiarygodne, prawda? Kondory, rysie iberyjskie, orangutany, tygrysy, gepardy, aligatory, słonie są silnie zakorzenione w świadomości współczesnego człowieka. Są i już. Jakoś nie dociera do nas informacja, że może nie być tych zwierząt.  Autorzy pokrótce omawiają wymierające gatunki podając jednocześnie tego przyczynę: cenione za skórę, kość słoniową, brak miejsc na gniazda, brak jedzenia i domu, zniszczenie środowiska naturalnego, w końcu najtragiczniejsza chyba przyczyna: polowanie dla zabawy. Oprócz różnych gatunków, można znaleźć tu informacje na temat różnych organizacji międzynarodowych, które spisują zagrożone gatunki i organizują akcje pomocowe i informacyjne. Na końcu słowniczek trudniejszych pojęć: artefakt, kłusownik, podszerstek, wścieklizna, znakowanie i inne. Dzieci mogą poćwiczyć znajdowanie informacji o poszczególnych gatunkach za pomocą indeksu. W środku dużo zdjęć, ciekawostek, informacji o wymarłych już zwierzętach. 

I choć ta lektura dotyczy gatunków bardzo egzotycznych, warto pochylić się nad rodzimym problemem. Ot takie zwykłe szare wróble, które lubią przebywać blisko naszych domostw - też grozi im wyginięcie. Nie są to zatrważające liczby w chwili obecnej, ale patrząc na statystyki - jest ich coraz mniej, a liczba ciągle spada. Na pewno taka książka i osobiste doświadczenia każą zastanowić się nad tym, co można prywatnie, na swoim podwórku zrobić, by pomóc przyrodzie. Może być to punkt wyjścia do rozmów z dzieckiem na ten temat.

Wiek 6+

Wydawnictwo Olesiejuk

poniedziałek, 23 lutego 2015
Sekret życia. Baśnie hinduskie - Elżbieta Walter/ il. Marianna Jagoda

Jestem miłośniczką serii Baśnie świata, które już od kilku lat wydaje Media Rodzina. Po baśniach chińskich, polskich, indiańskich, arabskich, afrykańskich, nadeszła pora na wycieczkę do dalekich Indii. Mało znane, z egzotycznymi motywami, na pewną stanowią smakowity kąsek dla moli książkowych. A czas na czytanie baśni jest dobry - bo te najlepiej smakują właśnie zimą (nawet bez śniegu - :)))


Jakiś czas temu, kiedy czekałam z dziećmi na wizytę u stomatologa, rzucił nam się w oczy plakat z przyprawami świata. Ileż tam było kolorów. Niektóre wręcz nienaturalne, ostre, jakby sztuczne. A jak przyprawy - to przecież ...Indie. To potwierdza przecież historia i pęd ludzkości właśnie za przyprawami, szukanie magicznej i krótszej drogi do Indii,  pogoń za skarbami i bogactwem. Ta książka jest właśnie jak te przyprawy z plakatu. Przed czytaniem wystarczy przekartkować książkę, by te barwy z gabinetu odnaleźć na ilustracjach Marianny Jagody. Soczyste, wyraźne, wręcz pachną kurkumą, szafranem, goździkami, cynamonem. Od barw i wyobrażonych zapachów można dostać zawrotu głowy.


W opowieściach znajdziecie, tak jak i w rodzimych przykładach, księżniczki i książęta, ale są przede wszystkim postacie o obcobrzmiących określeniach: bramin, radża, rani, pandit, balwierz. Kobiety chodzą w sari, mężczyźni płacą walutą o dziwacznej nazwie "rupia". W tle pojawiają się egzotyczne rośliny: banian, miodla indyjska, palma winna, lotosy; dalej - bóstwa: Śiwa, Widhata-Purusza; egzotyczne ceremonie: gandharwa, annapraśna, czy wydanie córki za mąż. Krowa jest świętym zwierzęciem, można spotkać hiraman - czyli przepięknie ubarwioną papugę; ludzie wierzą w reinkarnację, a swoje biedne i podłe życie  w teraźniejszości odbierają jako karę za poprzednie życie.

W grubym tomie są 23 baśnie, przystępnie napisane, bogato ilustrowane. Baśnie hinduskie to swego rodzaju podróż do innego zakątka świata, gdzie czekają demonice (!) i demony, kupcy, wróżki, wierni i nie - służący. Po takiej lekturze tęsknie wypatruje się wakacji:)


Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 22 lutego 2015
Profesor Astrokot odkrywa KOSMOS - Dominic Walliman/ il. Ben Newman

Jeśli szukacie dobrej książki o kosmosie dla najmłodszych, to trafiliście pod właściwy adres. Profesor Astrokot od razu złamał moje serce. To nie fabularyzowana opowieść o pewnym kocie i o jego przygodach w Kosmosie, ale książka popularno - naukowa, w której kot profesor jest przewodnikiem. Tłumaczy zawiłości, przybliża trudne pojęcia. I mając porównanie z kilkoma innymi książkami o tej tematyce, robi to w sposób przystępny, wyjaśnia na przykładach, które pomagają ZROZUMIEĆ świat nad naszymi głowami. Najbardziej podobało nam się porównanie planet. Dzieci wiedzą oczywiście, że są Mars, Neptun, Wenus, Ziemia itd., i że mają one różne wielkości. Pokazanie Jowisza jako arbuza, Saturna - jako grapefruita, Merkurego jako ziarnko pieprzu, a Ziemi jako pomidora koktajlowego pomaga (nawet dorosłym - hm hm) zrozumieć skalę różnicy:)

Tematyka tej książki jest bardzo szeroka: wszechświat, narodziny gwiazdy, galaktyki, Słońce i Układ Słoneczny, poszczególne planety, loty w Kosmos, Księżyc, różne ciekawostki i nowinki związane z aktywnością człowieka w przestrzeni kosmicznej, urządzenia do obserwacji i obliczeń, w końcu i to, co nawet dorosłego nurtuje, a co dopiero najmłodszych: czy istnieje gdzieś życie pozaziemskie?

Świetnie zilustrowana, nie pozbawiona humoru. Kiedy dzieci zobaczą płaczącego Plutona, na pewno zapamiętają, że nie jest już planetą. Dowiedzą się też, że bez potu nie ma lotu. Udanym zabiegiem jest też wprowadzenie elementów komiksu - w dymkach można przeczytać kolejne ciekawostki, ale też poznawać emocje bohaterów wyrażane współczesnymi: Jupi! czy: Ja cię kręcę! Dzięki temu postacie: Astrokot czy kosmonautka myszka są bardzo dynamiczne, cały czas biorą udział w procesie oprowadzania po wszechświecie są aktywne i wiarygodne. 

Na samym początku to, co lubię w dziecięcych książkach: etykietka do wypełnienia: Ta książka należy do.... Na końcu słowniczek trudniejszych pojęć. Całość bardzo kolorowa, ale w tonacji spokojnej, nie krzykliwej. Książka przypomina mi stare lektury naszych rodziców z lat 50-tych i 60-tych. Okładka bardzo ponętna - jeśli tak mogę napisać o książce :)- ale to faktycznie pobudza tylko ciekawość. Duży format (30 cm x 30 cm), lakierowane elementy, faktura a'la szare płótno. W środku sztywne, szorstkie  kartki.

To tekstu wkradło się kilka mało znaczących literówek. Na stronie o Neptunie poprawiłam też "165 dni ziemskich" - na "lat". Całość zawiera mnóstwo ważnych informacji, które na pewno przybliżą wcale niełatwą kosmiczną tematykę. Polecam!

Wiek 5+

Wydawnictwo Entliczek

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 124