Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
piątek, 01 sierpnia 2014
Ja, co to takiego? Dzieci filozofują - Oskar Brenifier/ il. Aurelien Debat

O tym, że warto filozofować z dziećmi - przekonywałam już nie raz. Również przy okazji serii: Dzieci Filozofują. Do tej pory ukazały się trzy części - o życiu, uczuciach, dobru i złu. Ta najnowsza skupia się na - Ja. Co jak co, ale ta tematyka powinna zainteresować najmłodszych.

Książka dotyka wielu aspektów, które nurtują małego człowieka: wolności, wyglądu, rodziców, różnic, wieku i zwierząt. 

Punktem wyjścia zawsze jest ...pytanie. Przypomina to antyczne szkoły filozofii. Tam też szukanie prawdy miało swój początek w pytaniu, czyli problemie. 

Czy jesteś zwierzęciem, czy cieszysz się, że rośniesz, czy jesteś taki jak inni, czy jesteś coś winien swoim rodzicom, czy lubisz przeglądać się w lustrze, czy sam decydujesz o tym, kim jesteś? 

Autor dzieli przysłowiowy włos na czworo. Ogląda medal z każdej strony - bo pytania wyjściowe rodzą kolejne pytania, a te kolejne. Są jak domino, które ruszając jeden klocek, wprawia w ruch inne. Mało tego - ten proces naprawdę trudno zatrzymać. Autor prowokuje - mówiąc: dobrze, a skoro jest tak, to dlaczego nie może być inaczej - i znów prowokuje podając zupełnie inny przykład. Małe (i duże) głowy myślą, drążą dziury w brzuchach - i oto właśnie chodzi. Książka, która wspaniale uczy myślenia, motywuje do wypowiedzenia odważnie swojego zdania, uczy uzasadniania swoich wyborów i postaw. 

Filozofowanie zwykle kojarzy się nam jako czynność niesamowicie poważna. Tymczasem ta książka często śmieszy - a to za sprawą m.in. wesołych ilustracji. Jedne większe, inne w wersji mini, przedstawiają człowieka w rożnych sytuacjach życiowych -w  których - kto wie - pewnie nie raz - odnajdą się i dzieci i dorośli. Filozofowanie jest dobre dla każdego - na pewno wzmacnia relacje, przyczynia się do lepszego poznania innych, skłania do refleksji w zabieganym dniu codziennym, w końcu budzi ciekawość - a z tego ostatniego elementu potrafią powstać rzeczy naprawdę wielkie. 

Wiek 7+

Wydawnictwo Zakamarki 

czwartek, 31 lipca 2014
Cztery żywioły i dwa koziołki - Agnieszka Idziak/ il. Sylwia Maja Bartkowska

Przed nami jeszcze miesiąc wakacji, więc może znajdziecie czas, by wpaść do Poznania. A to miasto jest zwiedzania warte – i piszę to nie tylko dlatego, że jestem emocjonalnie związana ze stolicą mojej ukochanej Wielkopolski. Jest w nim naprawdę wiele ciekawych miejsc, które warto zobaczyć - tutaj jest przecież początek naszego państwa. A jeśli już zdecydujecie się na spacer po mieście, sięgnijcie po przewodnik Agnieszki Idziak (autorki blogu Pikinini) i Sylwii Mai Bartkowskiej, który pozwoli dokładnie poznać perełkę – rynek Starego Miasta. Wprawdzie od czasu do czasu trzeba z niego zboczyć w którąś z wąskich ale jakże pięknych uliczek, przejść parę kroków w dół, pod górę – ale co tam – my się wyzwań nie boimy. Co powinno Was zachęcić dodatkowo – to fakt, że przewodnik ów daje pole do popisu naszym dzieciom, które za zadanie mają napisać ciąg dalszy tej książki – stąd każdy egzemplarz jest bardzo osobisty, subiektywny i każdy inny. Dzieci rysują, rozwiązują zagadki i krzyżówki, liczą koziołki, kolorują, szukają ulic i charakterystycznych elementów.


Punktem wyjścia jest fontanna Prozerpiny, na której widnieją cztery putta – czyli tłuściutkie aniołki albo małe dzieci z przedmiotami symbolizującymi cztery żywioły. I to właśnie owe żywioły czyli: ogień, powietrze, ziemię i wodę wykorzystano do tego, by pokazać dzieciom Stary Rynek i historię miasta. Każdy z żywiołów ma swój szlak. Każdy swojego przewodnika.  I tak po Szlaku Wody oprowadza pan Kropla. Dzieci poznają ratusz, Wartę, nad którą leży miasto, powódź z 1736 roku, rzeźbę św. Jana Nepomucena, fontannę Neptuna, studzienkę Bamberki. Szlak Ognia to historia pożarów, koziołków, rzygaczy, smoków, pomnika ułana, zamku Przemysła II, miłorzębów rosnących przy Pałacu Działyńskich, starych murów obronnych, budynków straży pożarnej. Po Szlaku Powietrza oprowadza Pani Chmurka. Zapoznaje dzieci z orłem na ratuszu, morowym powietrzem, kurkami dachowymi, poznańską farą. Na Szlaku Ziemi trzeba często patrzeć pod nogi. Pan Ziemek zabierze Was na ulicę Wielką, zajrzycie na tyły handlowych kamienic, pod portal pałacu rodziny Górków, rzeźbę św. Ignacego Loyoli.  Każdy etap opisany – z ciekawostkami, tajemnicami, ważnymi informacjami – ale wszystko w odpowiedniej dawce dla dzieci. Jeżeli pojawia się jakiś trudniejszy wyraz – wówczas w przystępny sposób zostaje wyjaśniony na tzw. marginesie. Na końcu znajdziecie raz jeszcze słowniczek, miejsce na notatki,  mapkę Starego Miasta i poszczególnych szlaków. Książka jest czarno -  biała, z ciekawymi ilustracjami i rozwiązaniami graficznymi. Jeśli dostaliście apetytu na Poznań – to nic tylko wsiąść w samochód i jechać. A pogoda sprzyja:)


Wiek 6+

Wydawnictwo Albus

środa, 30 lipca 2014
Apollo 11. O pierwszej podróży na Księżyc - Ewa Nowak/ il. Tomek Kozłowski

Apollo 11 to kolejny tytuł z serii „Czytam sobie. Fakty” – tym razem dla bardziej zaawansowanych czytelników. Na pewno sama tematyka nie jest łatwa – przy czym autorka stara się ją uprościć – co sprawia wrażenie, że lądowanie na Księżycu to był mały pikuś. To oczywiście żart. Krok po kroku czytelnik zapoznaje się z kolejnymi etapami – najpierw przygotowań, potem startu, w końcu już całej wyprawy na Księżyc. Nie brak tu skomplikowanych zwrotów, słówek – ale spokojnie – na końcu znajduje się słownik z wyjaśnieniami (kontener, mgławica, orbita ziemska, Srebrny Glob i inne). Takie trudniejsze zagadnienia wymagające dodatkowej definicji są oznaczone specjalną gwiazdką.  Dzieci poznają tajniki skafandra, grawitacji, posiłków, wydalania i specyfiku klimatu panującego na Księżycu, trudnego powrotu na Ziemię. Książka oprócz tego, że rozwija techniki czytania, przekazuje naprawdę mnóstwo wiedzy na temat pierwszej wyprawy człowieka na Księżyc.

Ta część to poziom 3, czyli: połykanie stron. W tekście znajduje się od 2500 do 2800 wyrazów, użyte są już wszystkie głoski. Zdania są bardziej skomplikowane. Czytanie ułatwia duża czcionka. Format doskonale mieści się w ręku małego czytelnika.

Do tej części dobrze pasują czarno - białe ilustracje. Kiedy ludzie w 1969 roku obserwowali z zapartym tchem lądowanie na Księżycu, odbiorniki były przecież czarno - białe. To nadaje całej tej historii dodatkowy element autentyczności i dokumentu.

Na końcu – jak zwykle – dyplom sukcesu i kolorowe naklejki tematyczne. Tych naklejek jest razem 6. Gdy zakładamy, że książka zostanie potem wykorzystana również przez inne dzieci – wówczas można samemu zabawić się w wykonanie dyplomu sukcesu dla naszego dziecka.

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

wtorek, 29 lipca 2014
88/89 - Michał Rzecznik/ il. Przemek Surma

Przeczytałam z przyjemnością - bo książka wywołała mnóstwo wspomnień. Pod niektórymi wydarzeniami z książki, scenami - mogłabym się podpisać - sama przeżyłam, byłam świadkiem podobnych. Bo w czasach PRL- u ciężko było się wyróżnić. Połowa klasy chodziła w tych samych butach i kurtkach. Wszyscy mieliśmy te same świecowe kredki z pandą na pudełku i chińskie gumki do wycierania. A chyba wszyscy nasi rodzice mieli takie same marzenia - to a propos sprzętu AGD i wakacji w Bułgarii. Mile wspominam kolejki, bo miałam wtedy mnóstwo czasu na czytanie książek, co u innych kolejkowiczów wywoływało niekiedy zdziwienie i głupie komentarze.  Co ugotować z wystanego materiału obiadowego - to już nie było moje zmartwienie.

Książka formą chce na pewno trafić do młodych ludzi. Bo taki jest właśnie komiks - zawsze na czasie, zawsze w awangardzie. Połączenie obrazu i tekstu. Bohater książki: nastoletni Adam wraca do przeszłości - wspomina wspólnie spędzany czas z dziadkiem i rodzicami: na wędkowaniu i rozmowach. Potem zwykła codzienna rodzinna rzeczywistość w czasach komunizmu: szkoła, mundurki, podwyżki, zbieranie butelek, kolejki za prodiżem. I kogel - mogel, który wspaniale smakował w czasach dzieciństwa pozbawionych cukru, kartki żywnościowe. Myślę, że ta książka to doskonała lektura do wspólnego czytania z dziećmi. Będą się dziwić, kiedy potwierdzimy, że autorzy w wielu miejscach przekazali w niej prawdę o minionych czasach - wcale nie tak odległych. Na końcu znajdziecie słowniczek trudniejszych pojęć, które pomogą zrozumieć młodszym realia kulturowe i historyczne. Nie brak tu momentów wzruszających i śmiesznych. Dla dorosłych to powrót do przeszłości, dla młodszych czytelników możliwość poznania kawałka współczesnej historii podanej w atrakcyjny sposób.

Wiek 10+

Wydawnictwo Widnokrąg

niedziela, 27 lipca 2014
Alicja w Krainie Czarów - ilustracje Manuela Adreani

Na temat Alicji napisano już tak wiele - wielcy i maluczcy rozwodzili się nad intencją tej książki, analizowali zachowania Alicji i innych bohaterów, dokonywali tak szczegółowych analiz, że gdzieś w pewnym momencie kończyła się bajka i zaczynała iście poważna i prawdziwa rozprawa naukowa pod hasłem - co tak naprawdę autor miał na myśli. Niniejsza książka nie jest Alicją w całości - jest opowieścią na podstawie oryginału. I choć zdecydowanie wolę ten pierwszy, mimo wszystko polecam książkę mniejszym dzieciom - jako Vorspeise przed główną potrawą i jako ucztę dla oka, bo ilustracje Manueli Adreani robią wrażenie. Warto tutaj podkreślić, że książka inspirowała wielu artystów - że wspomnę choćby Salvadora Dali, który umieścił Alicję w plątaninie barwnych plam i kresek. Limitowany nakład osiąga w chwili obecnej cenę nawet kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Nawet Tove Jansson - autorka Muminków - zilustrowała Alicję po swojemu - według mnie w klimacie surowej Północy.

Alicja Manueli Adreani jest ciemnowłosą (!) dziewczynką o wyrazistych oczach. Jakże inny typ urody niż ten jaki znamy. z ilustracji Johna Tenniela - poważnej, takiej trochę dorosłej i racjonalnej postaci.  I brakuje tu charakterystycznej opaski na włosach, która w Anglii doczekała się nawet swojego określenia - jako opaska Alicji właśnie. Alicja w tej książce ma rumieńce jak zdrowe i ciekawe dziecko, które właśnie przeżywa niesamowite przygody. Jest mnóstwo kolorów - i to co mnie najbardziej przypadło do gustu: motywów florystycznych. Wprawdzie w tle bujają czerwone maki, zielone trawy, róże. Ale kwiaty zdobią też sukienkę dziewczynki i ubrania innych bohaterów, obrusy, podłogi i tapety w tle. Zresztą zobaczcie sami:)

Wiek 6+

Wydawnictwo Olesiejuk

 

czwartek, 10 lipca 2014
Felek i Tola na wyspie - Sylvia Vanden Heede/ il. Thé Tjong-Khing

Kolejna odsłona przygód zajączki Toli i liska Felka. Akurat na lato – dwójka przyjaciół w poszukiwaniu ciepła trafia bowiem na wyspę. Tutaj zamierza spędzić beztroskie dni. I nie myślcie, że jak się leży całymi dniami plackiem na kocu, nic ciekawego się nie może wydarzyć – nic bardziej mylnego. Wakacje Felka i Toli obfitują w przygody, ciekawe rozmowy i … uwaga … w filozoficzne rozważania na temat morza, spacerów, gwiazd czy przypływu i odpływu. Oczywiście śmieszy miłe roztargnienie Toli, która na przykład mając do wyboru śpiwór żółty albo czerwony wybiera ...zielony. Wzrusza jej tęsknota za domem, za tym co bliskie i znane, za Heniem.  I śmieszy Reks Morski, prawdziwy przedsiębiorczy zwierzak, który ma wszystko na sprzedaż: i książki, i pudełko do dzwonienia. Łapie za serce Felek, który robi wszystko, by uprzyjemnić Toli wakacje i zmniejszyć tęsknotę – prawdziwy dżentelmen.

W książce znajdziecie 10 bardzo wakacyjnych opowieści. Okazuje się, że nawet znając się bardzo dobrze – a Felek i Tola zjedli ze sobą beczkę soli, można się sobą ... nie nudzić. Właśnie to jest dla mnie istota książki Sylvii Vanden Heede - relacje między nami. W świecie, gdy ciągle się mijamy, gdy na to i tamto nie ma czasu, Tola i Felek dostrzegają rzeczy na pozór nieważne, maleńkie i rozmawiają o nich, dyskutują. Potrafią mówić o swoich uczuciach - tych dobrych i złych. Uczą wręcz, jak sobie z nimi radzić. Jakaś maleńka rzecz, pierdołka jest punktem wyjścia do wspólnych działań i przyjacielskich rozmów.

Koniec oczywiście potwierdza prawdę starą jak świat, ze wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. I można wyjeżdżać w dalekie zakątki świata, ale do domu zawsze się wraca z prawdziwą przyjemnością.

Ilustracje są naprawdę urokliwe. Samo otoczenie bardzo ubogie w szczegóły, ale miny naszych bohaterów, ich reakcje - po prostu bezcenne:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 

wtorek, 08 lipca 2014
Boluś - Barbro Lindgren/ il. Olof Landström

Boluś to nowy bohater dla najmłodszych. Mała rezolutna świnka wraz ze swymi problemami i radościami. Krótkie teksty, do tego apetyczne ilustracje. Wypisz wymaluj świat małych dzieci, które świetnie mogą identyfikować się z Bolusiem (cudne to imię) – wraz z ich emocjami i uczuciami. Właśnie ukazały się dwa pierwsze tomy o perypetiach Bolusia (ależ słodycza – naprawdę).


W „Ładnie, Bolusiu” – pojawia się mały braciszek. Oczywiście Boluś jest trochę zazdrosny – wiadomo nowy wtargnął na jego teren, do tej pory zarezerwowany wyłącznie dla niego. W dodatku braciszek ma rzeczy, których Boluś nie ma – ot jak choćby taki zwykły niezwykły smoczek. Boluś marzy o nim. Kiedy w końcu nadarza się okazja, by włożyć smoka do ryjka, inni wyśmiewają Bolusia. Pojawiają się też świnki, które zdobywają świat przemocą. Na szczęście cała historia o smoczku kończy się happyendem.


W „Ależ, Bolusiu” mama świnka tylko sprząta i sprząta (skąd my to znamy). Chrumka przy tym, bo bałagan wszędzie. A Boluś tak chciałby, aby mama znalazła dla niego czas. Kiedy bałagani tam, gdzie mama zrobiła niedawno porządek, postanawia opuścić dom i udać się w świat. Po jakimś czasie doświadcza olśnienia, że przecież ma swój dom, swoją mamę, która go kocha i swoje patyki i ziemniaki do zabawy. Ta historia przypomina mi trochę „Tam, gdzie żyją dzikie stwory” Sendaka – chłopiec musi udać się w świat, w podroż, podczas której nabędzie nowych doświadczeń, które wzbogacą jego ja. Boluś widzi, że życie poza domem nie jest łatwe – nie ma osoby, która chciałaby go przygarnąć. Nie ma wolnego miejsca na ziemi, gdzie mógłby zamieszkać z Przytulanką Chrumtaskiem. I tak jak Max, rownież Boluś wraca do domu, gdzie czeka kochająca mama, gdzie jest ciepło i bezpiecznie.

Książki ładnie wydane w formacie zbliżonym do A4, duże ilustracje. Zarówno tekst i ilustracje nie pozbawione humoru. Na pewno spodobają się najmłodszym, a Boluś znajdzie wśród nich swoich wielbicieli.

Wiek 2+

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 06 lipca 2014
W altanie Aleksandra Gierymskiego - Justyna Mrowiec/ il. Izabela Kaczmarek - Szurek

Czytanie i oglądanie tej książki jest przyjemnością. Cieszę się, że powstają ciągle nowe tytuły o sztuce dla dzieci, które oswajają tematykę - czasami naprawdę niełatwą. Przekazują informacje w prosty i przystępny sposób. W końcu - zachęcają do sięgania po książki ambitne, inspirują do wypadów w kulturę. Do takich lektur niewątpliwie należy ta o altanie Aleksandra Gierymskiego. Najpierw poznajemy chłopca, który dziwnym zrządzeniem losu trafia do przeszłości. W ogrodzie za murem spotyka malarza malującego obraz. Grupa ludzi pozuje mu w bogatych strojach z minionej epoki. Chłopiec ma przed sobą Aleksandra Gierymskiego, który opowiada mu o swojej pracy, modelach i sztuce. Kolejne rozdziały to informacje na temat samego malarza, jego dzieł. Jednak najwięcej uwagi autorka poświęca analizie tytułowego obrazu. Dosłownie rozbiera bohaterów tego malowidła: dając dzieciom tym samym możliwość wykorzystania swojej wyobraźni. Można samemu dorysować postaciom stroje, fryzury, bawić się światłem. Namawia dzieci do wkomponowania siebie i swoich znajomych w obraz - ale podczas spotkania przy współczesnym grillu:) Tłumaczy, na czym polega magia ogrodów. Tutaj również dzieci chwytają za kredki: dorysowują brakujące fragmenty ogrodu w stylu angielskim lub francuskim, projektują wymarzony ogrodowy lampion. Na chwilę nasza uwaga skierowana jest w stronę innego obrazu ogrodowego. To Dziwny ogród Józefa Mehoffera - dzieci szukają różnic między dwoma dziełami, poznają pojęcie realizmu. Na końcu książki czytelnik może sam nadać tytuły obrazom artysty i zagrać w grę Podróż z Gierymskim.


Książka, która aktywuje do działania, pobudza wyobraźnię, zachęca do odwiedzenia muzeum. O Aleksandrze Gierymskim było niedawno bardzo głośno. Po wielu latach wrócił do Polski jego najsłynniejszy chyba obraz: Żydówka z pomarańczami. Jego dzieło W altanie, to taki swego rodzaju wypadek przy pracy. Większość obrazów Aleksandra Gierymskiego poświęcona jest ludziom ubogim, biednym wręcz, tak jak jest to w przypadku Pomarańczarki.


W książce Justyny Mrowiec przeczytacie, że artysta czuł się nie rozumiany i nie doceniany przez mu współczesnych. Stolicę określił raz jako Idiotenburg, po czym już na zawsze opuścił Warszawę. Dziś jego dzieła są bezcenne - malarz natomiast często sam cierpiał biedę - podobnie jak bohaterowie jego obrazów.


 Książka wydana przez Narodowe Centrum Kultury we współpracy z Wydawnictwem RM i Stowarzyszeniem Fala Kultury

niedziela, 29 czerwca 2014
Mała książka o gwarze warszawskiej - Maria "Mroux" Bulikowska

Kiedy w zeszłym tygodniu dzwoniłam w ważnej sprawie do Warszawy zaskoczył mnie mój rozmówca oddalony ode mnie o 300 km.

-Proszę nie mówić, skąd Pani jest. Sam zgadnę.

Chwila konsternacji z mojej strony, bo z czymś takim spotkałam się po raz pierwszy. Ale uśmiechnęłam się pod nosem:

-Dobrze, no więc skąd jestem?

Pan najpierw przeprosił i wyjaśnił, że to takie jego skrzywienie - osobiste (dodał) nie zawodowe. Bo telefon dotyczył zgoła zupełnie innego przedmiotu. Po czym trafnie rzucił: Wielkopolska. Poznań:) Bo Wy tam tak fajnie śpiewacie:)))

 

Gwara, regionalne zwroty budują klimat dla danego terenu i miejsca. Nie można absolutnie zaprzeczyć, że takowy ma również Warszawa. Wiadomo - wojna zniszczyła wiele, czego odbudować się nie da, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nasza stolica ma nadal miejsca klimatyczne, ludzi, którzy się do tego przyczyniają. Często są to zwykli ludzie, którzy by się zdziwili, gdybyś powiedział im, że w znacznym stopniu tworzą specyficzną atmosferę tego miasta. Jeśli natomiast ktoś chce poznać szczegóły, również aspekty z przeszłości - polecam książkę o Małej gwarze. Autorka zaprasza do specyficznej podróży po mieście - takiej wycieczki nie zagwarantują Wam biura podróży, które organizują wyjazdy 2-3 dniowe i gonią Was po Pałacu Kultury, Łazienkach i Wilanowie, zapominając, że istotnym aspektem całości są właśnie ludzie. Byłam kilka razy na wycieczkach - dużo z nich pamiętam i wyniosłam, ale aspekt ludzki: zwyczajów, mowy nigdy nie został poruszany. Dopiero kiedy przyszło mi w niej na trochę zamieszkać - mogłam doświadczyć tego osobiście - poprzez wspomnienia warszawianki z dziada - pradziada. Choć akurat w przypadku Doroty i jej rodziny słynne powiedzenie: "nie ma cwaniaka nad warszawiaka" - w ogóle się nie sprawdziło. I dobrze.

 

Myślę, że każdy z nas mógłby na swoim przykładzie podać, że gwara i regionalizmy płata różne figle. Moja ciotka Frania będąc kiedyś na Śląsku zrobiła wielkie oczy w autobusie, gdy babcia zapytała wnuczkę:

-A chcesz ty wieprzka? - Po czym zaczęła gmerać w swojej torbie ku przerażeniu mojej ciotki, która myślała w tym czasie zupełnie o czymś innym. Jej mina, gdy okazało się, że śląska babcia miała na myśli zwykły agrest (u nas w Wielkopolsce zwany: angrystem) - bezcenna:)

Dzięki książce Mari "Mroux" Bulikowskiej dowiecie się, że w Warszawie okulary to patrzałki, ząb - gryzak, książka - kniga, kieliszek - kielonek. Poznacie definicję rasowego cwaniaka warszawskiego, zasady wymowy, wyrafinowaną elegancję językową, również ciekawostki kulinarne (ciekawe czy wiecie co to takiego: katolik z cebulką?:). A może nawet spróbujecie sami zrobić Pańską skórkę? Ale nie myślcie, że po lekturze od razu poznacie wszystkie tajniki gwary warszawskiej - która jak się okazuje ma różne rodzaje - inaczej mówią studenci, inaczej kelnerzy, inaczej chuligani, nie mówiąc już o poszczególnych dzielnicach.  Oprócz aspektu językowego w tle pojawiają się różne informacje z dnia codziennego, z historii czy kultury. Jednym słowem - mnóstwo ciekawych informacji podanych w niezwykle atrakcyjny sposób. I to za sprawą również udanych ilustracji, w których warszawiacy zostali przestawieni jako różne zwierzęta. Jest śmiesznie, sympatycznie, klimatycznie. Obowiązkowa lektura przed wyjazdem na wycieczkę do "stolycy".


Wiek 6+

Wydawnictwo Babaryba

środa, 25 czerwca 2014
Tam, gdzie żyją dzikie stwory - Maurice Sendak

Kiedy kilka lat temu moja siostra była dłuższy czas za Oceanem, znając nasze zamiłowanie do książek, poleciła właśnie książkę Sendaka. Znaczna część pewnego listu była o niej, fascynacji jej amerykańskich podopiecznych tą lekturą, czytaniu jej tam i  z powrotem, recytowaniu tekstu przez dorosłych i maluchy z pamięci. W międzyczasie dostaliśmy oryginał, ciocia przetłumaczyła dla prywatnych potrzeb tę historię - a teraz się bardzo cieszę, że w końcu jest dostępna - dla wszystkich.


Z perspektywy czasu stwierdzam, że to najważniejsza książka z półki moich dzieci - dla mnie - i dla moich dwóch synów - choć oni w tej chwili nie zdają sobie z tego sprawy. Książka o trudnym niekiedy dzieciństwie - z jednej strony beztroskim - bo przecież dzikie zabawy Maxa takie właśnie są. Bieganie z widelcem po domu w stroju wilka i terroryzowanie psa, zabawy z młotkiem, bałaganienie - kto by się przejmował uczuciami biednego zwierzaka albo mamy, nie mówiąc o wymęczonym miśku. Grunt to zabawa. Z drugiej strony relacje z dzieckiem - zwłaszcza z chłopcem/ami często nie są łatwe. Reakcją książkowej mamy na naganne zachowanie syna jest odesłanie chłopca do pokoju bez kolacji. Wyczuwa się jak z ilustracji zioną złość, nienawiść. I wtedy w pokoju Maxa zaczyna rosnąć las, przypływa łódka, która zabiera chłopca przez ocean do krainy gdzie mieszkają dzikie stwory. Tam zostaje królem, może robić co mu się podoba. Ale przychodzi dzień, kiedy Max zaczyna odczuwać tęsknotę za domem, w którym jest ktoś, kto "kocha go ponad wszystko". Max wraca znów przez ocean, a w jego pokoju czeka na niego ciepła kolacja.

Ta książka w znakomity sposób pokazuje chłopięcy świat, mówi o potrzebach i tęsknotach małych mężczyzn. Każdy z nich tak naprawdę musi udać się kiedyś w taką właśnie nieznaną podróż, podczas której nabierze doświadczenia, pozna bardziej siebie, wsłucha się w swoje wnętrze i zrozumie co tak naprawdę jest dla niego ważne. Droga do stania się prawdziwym mężczyzną wcale nie jest łatwa. W małych organizmach muszą zajść niesamowite zmiany: na płaszczyźnie emocjonalnej, duchowej, biologicznej. A podroż ta - jak się okazuje, wiedzie przez burze i oceany, jest pełna niebezpieczeństw i niepewności.


Chciałabym zwrócić uwagę na postawę matki, której niby w książce nie ma, ale tak naprawdę ... wszędzie jej pełno: wysłanie chłopca do pokoju (zwróćcie uwagę - prawie pustego - to jest dopiero pole do wyobraźni - i Max korzysta z tego pełnymi garściami), powoduje, że chłopiec ma możliwość przeniesienia się do obcej krainy bez najbliższych. To doświadczenie nie wywołuje w nim ani poczucia szczęścia ani wolności. Jeśli takowe się pojawia to tylko na chwilę. Jest ułudne, daje pozorną satysfakcję. Pojawiają się za to wewnętrzny smutek i nostalgia. Przychodzi moment, że chłopiec jest gotowy na powrót do rzeczywistości, gdzie są miłość, wsparcie i bezpieczeństwo. Mama w końcu nie narzuca się - pozwala na oddalenie się dziecku, daje mu czas na zrozumienie swojego postępowania i wyciszenie. Ciepłe jedzenie na końcu ukazuje, że mama myśli, czuwa, jest cały czas i wybacza.

Absolutnie nie bójcie się dzikich stworów, które pojawiają się w tytule. Skoro zaprzyjaźnił się z nimi Max, to i  naszym młodszym dzieciom nie zrobią krzywdy. Te ilustracje to klasyka. Znane są w wielu krajach od lata (np. w Niemczech od 1967r.) i wszędzie budzą zachwyt. Moja radość z powodu tej książki naprawdę jest wielka:)

Książka została wydana po raz pierwszy w 1963r. Mimo swoich ponad 50 lat jest to książka PONADCZASOWA!

Wiek 4+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 113