Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Skarb Ali Baby - Józef Wilkoń

W książce dziecięcej chyba rzadko spotkać można sequele? Jeśli jest inaczej - proszę mnie uświadomić (tak, tak - wiem o Powrocie do Stumilowego Lasu:). W każdym razie ta książka to swego rodzaju sequel właśnie - starej baśni arabskiej Ali Baba i czterdziestu rozbójników. Nie tylko dorośli mają ochotę na literacki ciąg dalszy - niekiedy dopisywany po latach, często przez zupełnie innego autora, z wielką ostrożnością wybranego przez spadkobierców. Tutaj propozycja dla najmłodszych.

O tym jak Ali Baba dostał się do skarbca zbójników i jak ich pokonał, opowiadać raczej nie muszę - propozycje książkowe i filmowe wypełniły bowiem swoje zadanie. Posłuchajcie natomiast, jaki pomysł na dalsze losy bohatera miał Józef Wilkoń. Otóż w jego książce Ali Baba chce jeszcze więcej bogactw i dlatego sam zostaje rozbójnikiem. Staje na czele bandy czterdziestu kamratów. Karawany boją się go, a jego niecne czyny znane są w całej Arabii. I tak jest aż do czasu, kiedy na drodze Alego stanie piękna branka.

Opowieść opowieścią - widać, że Józef Wilkoń bawi się i słowem i motywami, wpędzając nas, czytelników w ciemny zaułek, serwując nam zakończenie, którego chyba jednak nikt się nie spodziewał. Najpiękniejsza jest historia opowiedziana obrazami - to majstersztyk. Noc nad pustynią budzi namacalny strach, piasek i skały sprawiają wrażenie jakby były prawdziwe. Mieni się złoto arabskich kupców, słychać tętent kopyt końskich, szczęk szabli. Autor co rusz każe nam obserwować sceny z różnej perspektywy - niekiedy całkiem blisko. Brance Alego Imaz, można spojrzeć prosto w oczy, podobnie jak niektórym ze zbrojnych - widać wyraźnie ich twarze, uzbrojenie, pozycję w siodle, uchwyt uzdy. Jednak najwięcej oko cieszy perspektywa z lotu ptaka - kiedy trzeba wytężyć wzrok i szukać jeźdźców wśród skał, w mrokach nocy, w bladym świetle księżyca.Zlewają się z krajobrazem, trudno ich dojrzeć.

Wilkoń stworzył swoją ilustracją specyficzny klimat - czytelnik czuje się, jakby przeniósł się w zupełnie inne miejsce, inny wymiar. Zapomina o bożym świecie - więc misja została należycie spełniona. Polecam małym rozbójnikom (i ich rodzicom).

Wiek 5+

Wydawnictwo Czytelnik

niedziela, 14 grudnia 2014
Gąska Zuzia i pierwsza gwiazdka - Peter Horacek

Świąteczna propozycja dla najmłodszych. Gąska Zuzia razem z innymi zwierzętami – przyjaciółmi stoi pod pięknie ubraną choinką. Nagle pojawia się myśl – przydałaby się jeszcze gwiazdka z nieba, która przystroiłaby czubek zielonego drzewka. Gąska swoje marzenia przekuła od razu w czyn: wystartowała w górę, by zdjąć gwiazdkę z nieba. Ale to niełatwe zadanie. W pewnym momencie gąska traci kontrolę i nawet zaczyna jej grozić niebezpieczeństwo. Na szczęście – od czego ma się przyjaciół. Historia kończy się happyendem.

Bardzo ciepła i nastrojowa opowieść na długie zimowe wieczory o magii świąt i przyjaźni. Również o cudach, które mimo wszystko nadal się zdarzają.

Siłą tej książki są ilustracje. Można nawet pokusić się o snucie opowieści swojego autorstwa – tylko na podstawie obrazów. Dużym plusem jest wersja w języku angielskim.   

Wiek 2+

Wydawnictwo Babaryba

sobota, 13 grudnia 2014
Bullerbyn. Trzy opowiadania - Astrid Lindgren/ il. Ilon Wikland

Bullerbyn - trzy w jednym - czyli trzy opowieści, w dodatku bardzo bogato ilustrowane: Wiosna w Bullerbyn, Dzień Dziecka w Bullerbyn, Boże Narodzenie w Bullerbyn. Gratka dla miłośników wesołej ferajny z Hałasowa. Dwa pierwsze teksty zostały odrębnie napisane - jako samodzielne książki dla najmłodszych. Motyw bożonarodzeniowy pewnie znacie z grubaśnych Dzieci. Z dwóch pierwszych książek pewne elementy pojawiają się gdzieniegdzie, ale tych tytułów nie znajdziecie w wersji dla starszych. 

W Bullerbyn dzieciaki zgłupiały na wiosnę. Latają w kaloszach po kałużach (na bose nogi!), łażą po płotach, brodzą w strumieniu, zrywają kwiaty, piknikują, skaczą z dachu drewutni, dosiadają byka, chodzą po dachu obory, skaczą dookoła ogniska. Oszalały zupełnie. Wszystkie bez wyjątku. Taka jest wiosna w Bullerbyn:)

Dzień Dziecka w Bullerbyn to trochę taki wyraz tęsknoty zapyziałej prowincji za wielkim światem. Dzieci tęsknią do obchodów tego święta w Sztokholmie, o którym wyczytały w gazecie. Aż strach wyliczać, jakie niespodzianki szykują dla najmłodszej mieszkanki Bullerbyn. Na szczęście ktoś przychodzi po rozum do głowy i Dzień Dziecka przebiega już spokojnie i bez zakłóceń - bardzo bullerbynowo, na łonie natury, na zabawie, ze zwierzakami, w swoim miłym towarzystwie. 

A jak obchodzi się święta w zagrodach – Północnej, Środkowej i Południowej? Lisa opowiada jakie zwyczaje panują w szwedzkich rodzinach podczas gwiazdki - snopki owsa dla ptaków, wypiekanie pierniczków (jak ja od dawna poluję na foremkę prosiaczka do wykrawania pierników), zwożenie opału dużymi sankami, wyprawa po choinki, kolędowanie, ubieranie drzewka, prezenty dla przyjaciół, świąteczna kolacja, podczas której dzieci jedzą szynkę, kiełbasę, salceson, gotowaną rybę, ryż z cynamonem. Dalej - Święty Mikołaj, taniec wokół choinki, msza bożonarodzeniowa o świcie. 

Całość przypomina mi stare książki sprzed lat – papier w kolorze złamanej bieli, szorstki, książka szyta, wydłużony format. Jak dobrze, że Wydawca nie skusił się na lśniący kredowy papier.

Lektura obowiązkowa dla miłośników dzieciaków z Bullerbyn – bez względu na wiek.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

czwartek, 11 grudnia 2014
Antonino ze snu w sen - Juan Arjona/ il. Lluïsot

Oj ten Antonino! Ratując niedźwiedzia w pierwszej części (Antonino w walce z czasem) nawet nie przypuszczał, że ta historia tak się skończy. A jak? Z jednej strony przyjaźń, a z drugiej chęć na pobycie ... sam na sam z sobą. Bo przyznajmy - nawet najgorętsza miłość, najgorętsza przyjaźń potrzebują od czasu do czasu ciszy, spokoju, odosobnienia. Niekiedy trzeba wyjechać, wyjść, żeby zatęsknić. A tu Antonino nawet nie może śnić w samotności. Kiedy Antonino w swych snach ma zostać superbohaterem, pojawia się nagle Niedźwiedź, który spija najspokojniej w świecie śmietankę. I tu niespodzianka - nasz Antonino ma taką możliwość - tyle że właśnie wtedy docenia swojego przyjaciela, który w tym samym czasie .... spoko, spoko, nad wszystkim czuwa:)))))

Kolejna książka o przyjaźni - niekiedy niełatwej, o swoim ja i obszarach, w których chciałoby się samemu zaistnieć. Ale też i o tym, że dobry przyjaciel, nawet odsunięty na chwilę na bok, czuwa i jest gotowy by służyć pomocą i radą. Taki jest właśnie duet Antonino i Niedźwiedź. W ostatniej recenzji o tej sympatycznej dwójce trochę ponarzekałam na to, że Antonino tak (zdecydowanie za bardzo) skacze wokół Niedźwiedzia, że nie ma czasu dla siebie. Tutaj Antonina nachodzi refleksja - chce być sam, chociaż w snach. To krok do przodu. Tak trzymać, Antonino. Choć miła jest myśl, że gdzieś tam, jest ktoś, kto myśli o tobie:) ( w domyśle - Niedźwiedź)

Świetnie zilustrowana, z temperamentem południowców - wszak Antonino to Hiszpan. Sceny zmieniają się jak w filmie - wyczuwalny jest ruch, tempo. Mimo to, że książka traktuje o śnie, nie ma tu sennej atmosfery. 

Wiek 4+

Wydawnictwo Tako

środa, 10 grudnia 2014
Pinokio - Carlo Collodi/ czyta Piotr Adamczyk

Dziś będzie nie o wersji papierowej, ale o audiobooku. Pewnego jesiennego dnia jechałam z dziećmi samochodem i miałam włączone Radio Merkury (nasze - wielkopolskie:). Mieliśmy okazje wysłuchać wtedy fragmentu książki tygodnia, którym był Pinokio Collodiego w interpretacji Piotra Adamczyka. A że dzieci wiozłam w przyjemne miejsce, zdziwiłam się, kiedy zaprotestowały i nie chciały wysiąść z samochodu. Musiałam poczekać, aż lektor skończy. To chyba wystarczająca zachęta, by sięgnąć po audiobook.

Nowa wersja Pinokia w przekładzie poety Jarosława Mikołajewskiego narobiła sporo zamieszania trzy lata temu. Ale zamieszania pozytywnego. Otóż po latach otrzymaliśmy nowy przekład - wierny i odświeżony, z nowościami translacyjnymi, z którymi pinokiowi puryści nijak się zgodzić nie mogli (kruszenie kopii o majstra Czereśnię, Mamałygę i ... rekina). My przyjęliśmy z zadowoleniem. Książka pięknie wydana stała się w ciągu tych kilku lat trafionym i eleganckim prezentem dla dzieciaków z rodziny i wśród znajomych. Zawsze budząca radość i zachwyty małych i dużych. Właśnie ta nowa wersja klasycznej powieści znalazła się na audiobooku w interpretacji aktora Piotra Adamczyka. Mogę tylko zachęcić - u nas książka zdała egzamin podczas długiej podróży i jesiennych wieczorów. Interpretacja lektora stonowana, choć nie brak tu dużego zaangażowania w odmalowanie poszczególnych postaci. Z łatwością można się domyślić, kogo w danej chwili aktor naśladuje. Moduluje głos, buduje klimat - gwarno i rojno w Pinokiu od postaci - i to nie tylko na papierze. Można sobie te postacie wyobrazić, mieć je przed oczyma. 

1 płyta CD z nagraniem w formacie MP3. Całkowity czas nagrania 4 godziny 43 minuty.

 

Taką piękną ilustrację Innocentiego znajdziecie po otwarciu okładki audiobooka. 

 

Wiek 7+

Wydawnictwo Media Rodzina 

wtorek, 09 grudnia 2014
Świat w liczbach - Steve Martin, Clive Gifford, Marianne Taylor/ il. Andrew Pinder

Mamo, ile minut żyję? A ile sekund. A kto jest starszy, ty czy może...? A kto najstarszy? A jak szybko jeździ najszybszy samochód na świecie?

To tylko kilka przykładów fascynacji liczbami. Bo te faktycznie intrygują dzieci. Mimo że często zostają one w sferze czystej abstrakcji, jakiejś niewyobrażalności, budzą podziw i zainteresowanie. Świat i niesamowite dane - z różnych dziedzin. Jest tu mowa o skarbach, muzyce, wężach, titanicu, słynnych ucztach, dostojnych władcach, drzewach i roślinach, dzikim zachodzie i dzikich kotach. Musiałabym długo wymieniać. Każda rozkładówka książki wielkoformatowej to odrębny temat. A każdy temat to mnóstwo ciekawostek i danych podanych w ciekawy sposób. Przyjrzyjmy się starożytnemu Egiptowi (podaję tylko kilka wybranych przykładów):

2 brwi golili często starożytni Egipcjanie na znak żałoby po zmarłym kocie

10 dni trwał tydzień w starożytnym Egipcie (...)

140 - metrowej wstęgi materiału potrzeba było do zawinięcia mumii

3 pory roku wyróżniano w roku staroegipskim (...)

700 małych obrazków zwanych hieroglifami tworzyło alfabet staroegipski. Wszystkie z nich to spółgłoski, gdyż nie zapisywano samogłosek.

Opisano w ten sposób blisko 60 zagadnień z różnych dziedzin: geografii, historii, fizyki, przyrody i innych.

Książka napisana jest przystępnym językiem, kolorowa, z mnóstwem ilustracji.

Wiek 7+

Wydawnictwo Jedność


 

Takie lektury chciałabym dla swoich dzieci

Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej można zgłaszać swoje typy lektur dla dzieci w szkole podstawowej. O tym, że lista powinna być przewietrzona, mówi się nie po raz pierwszy. Mamy szansę zabrać głos w tej sprawie.

Podaję tytuły, które chętnie widziałabym na liście. To pierwsza piątka - po głowie chodzą jeszcze inne tytuły, dla których niestety zabrakło miejsca:(

"Dawca" - Lois Lowry (dla starszych dzieci)

"Pamiętnik Blumki" - Iwona Chmielewska 

"Dokąd iść. Mapy mówią do nas" - Kim Heekyoung/ il. Krystyna Lipka - Sztarbałło

"Dziadek i niedźwiadek" - Łukasz Wierzbicki

"Czarna książka kolorów" - Menena Cottin/ il. Rosana Faria

 

poniedziałek, 08 grudnia 2014
Ale patent. Księga niewiarygodnych wynalazków - Małgorzata Mycielska/ il. Aleksandra i Daniel Mizielińscy

W dniu codziennym sięgając po wiele rzeczy, przedmiotów, nawet nie zdajemy sobie sprawy, że mają one swoją ... historię. Zanim trafiły do nas, ich wynalazcy częściej mieli pod górkę niż z górki. Droga wprowadzania ich w nasze życie była często wyboista, pełna niechcianych niespodzianek, sprzeciwów, wrogów. Ale i entuzjastów, fanów. W zależności od tego, co sobą przedstawiały. Bo przyznajmy, z wynalazkami jest tak, że jedne są dla nas dobre - inne zdecydowanie nie. Co kierowało ludźmi, kim są autorzy wynalazków? Książka niniejsza skoncentrowała się na wynalazkach niewiarygodnych, ale przyznaję, że po jej lekturze pojawiło się mnóstwo pytań dotyczących wielu przedmiotów otaczających nas  na co dzień - A kto? A co? A po co? Bo ta lektura to zaledwie początek, jej ciąg dalszy tkwi w dziecięcym pędzie do odkrywania najróżniejszych tajemnic, często zwykłych, niezbyt ważnych, do wchodzenia na grząskie tereny, mało zbadane. Punktem wyjścia jest jednak zagłębienie się w różnych, często dziwacznych wynalazkach. To w końcu wyprawa do przeszłości. Człowiek zawsze chciał wiedzieć więcej, wynajdował różne rzeczy - mniej i bardziej potrzebne. To też wyprawa do przyszłości - bo małe głowy łamią się pod wpływem wątpliwości - co jeszcze może być odkryte, jakie obszary stoją otworem przed wynalazcami i pasjonatami, jakie marzenia zostaną zrealizowane.

Książka przedstawia ponad 20 niewiarygodnych wynalazków - czasem zwariowanych, z punktu praktyczności, zupełnie ... niepraktycznych. Jednak wciągające historie są też o tym, że czasami były one początkiem czegoś wielkiego, był ciąg dalszy, kolejne eksperymenty i próby - często bez oczekiwanego sukcesu. Wymienię kilka: koń parowy, rower do biegania, kołowrotek podróżny, chmura wycieczkowa, zamrożona muzyka, żaglowóz, ptasia kamizelka. Autorka konsekwentnie przedstawia tło społeczno - kulturowe, uzasadnia potrzebę danego wynalazku, krótko przedstawia sylwetkę autora, jego prace i doświadczenia, w końcu efekty wysiłków. Nie brak informacji o zaangażowaniu finansowym, zainteresowaniu władców i możnych sponsorów.

Ale patent przekazujący tak wiele informacji jest po części ambitną książką obrazkową, wyśmienitym uzupełnieniem tekstu, wizualizującym często skomplikowane i owiane tajemnicą mechanizmy. Co rusz ilustratorzy: Aleksandra i Daniel Mizielińscy przenoszą nas na ulice starożytnych miast, w różne wieki. Mamy okazję zobaczyć reakcję mieszkańców, ich komentarze, niekiedy ciekawski uśmieszek, złość, a nawet strach. Mina Napoleona grającego z mechanicznym Turkiem - po prostu bezcenna. Ten wynalazek jest mi szczególnie bliski, ponieważ w mojej miejscowości znaleziono w czasach wojen napoleońskich wśród braci zakonu św. Filipa Neri sobowtóra niezwyciężonego Bonaparte. Ksiądz ów miał być schowany właśnie w takim mechanicznym Turku i przy okazji zamieniony z Napoleonem - do czego nie doszło - a co ciekawie opisał Łysiak w "Szachiście".

Podsumowując - znakomita książka, która przypadnie do gustu i młodym i starszym. Ładnie wydana, z mnóstwem ilustracji, ciekawymi tekstami. Jeśli nie macie pomysłu na prezent choinkowy - ten polecam w szczególności.

Wiek 7+

Wydawnictwo Dwie Siostry

Na stronie wydawnictwa można zobaczyć ilustracje.

sobota, 06 grudnia 2014
Bolek i Lolek. Genialni detektywi - Marcin Wicha

Trochę bałam się tej wersji książkowej. W końcu Bolek i Lolek to przede wszystkim bohaterowie kreskówek sprzed lat, na której i ja się wychowywałam, którą lubią oglądać też moi synowie. Pomysł na książkę? Pojawił się już jakiś czas temu, bo przed detektywami były inne części. Obawiałam się też z innego powodu. Jako mól książkowy sięgnęłam kilka razy po książkę, która powstała na podstawie filmu - i rzadko była to lektura trafiona. Tutaj wprawdzie z kreskówki zostali zapożyczeni tylko bohaterowie, a nie fabuła - jednak zawsze w takim przypadku, wyżej stawiam poprzeczkę przy ocenie. Pewnie dlatego, że tacy Bolek i Lolek mają łatwiej na samym wejściu - bo przecież są znani i lubiani, rozpoznawalni. Nie ma co dalej ubierać w słowa: to tacy trochę celebryci (choć jakby nie było - już wiekowi) wśród postaci z kreskówek. Z jednej strony - fajny pomysł. W zalewie bohaterów różnej maści zza Oceanu i innych części Europy - Bolkowi i Lolkowi naprawdę należy się i tu miejsce w szeregu. Bo Polacy nie gęsi i też swoich bajkowych bohaterów też mają. Z drugiej - to lektura i lekka i przyjemna. Nie ma co tu mówić o jakimś ambitnym tekście. Jest sprawnie skrojona fabuła, wszystko toczy się szybko, są niespodzianki, zagadki. Książka ma krótkie rozdziały, duże litery, więc pewnie początkujący czytelnik machnie ją raz dwa. Na końcu - Poradnik detektywa. Dzieci robią legitymację detektywa, rozwiązują krzyżówkę, labirynt, rysują portret pamięciowy nieznajomego, przeprowadzają akcję ratunkową dla Lolka zamkniętego w lochu, tropią skarb, rozwiązują zagadki detektywistyczne, rozszyfrowują tajemniczą wiadomość. Przy tej książce dzieci nie będą się nudzić, a dobrym uzupełnieniem będą przygody z bohaterami w wersji mobilnej:)

O czym ta książka? Tutaj dużo mówi tytuł. Jednak od początku - chłopcy zostają wyrzuceni z obozu za złe zachowanie. Na "zsyłkę" jadą do małej miejscowości, gdzie mieszka ich ciotka. Spokojne miasteczko, cicho leżące nad leniwa rzeczką, za chwilę zupełnie zmieni se oblicze. A to za sprawą dwóch chłopaków, którzy przeżyją tu mnóstwo wakacyjnych przygód. Pewnie - bez nich nie byłoby ani prawdziwych wakacji ani tej książki. Są: biuro śledcze, mapa skarbu i czarny charakter. Więcej nie zdradzę, by nie zepsuć zabawy.

Wiek 4+

Wydawnictwo Znak

Rymy dziecięce - Kazimiera Iłłakowiczówna/ il. Zofia Darowska

Wydawnictwo Poznańskie

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 121