Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 24 lipca 2016
Kop! Mały piesek/ Hop! Mały kotek - Jo Lodge

Jo Lodge – po raz kolejny. Dwa najbardziej ulubione zwierzaki: kot i pies. Mały kotek udaje, że śpi, ale tak naprawdę zerka na myszkę. Po cichutku skrada się na łapkach, przygotowuje do skoku, wreszcie skacze i to tak zamaszyście, że wylewa kubeczek z mlekiem. Oj, jak bardzo smakuje świeże mleczko z podłogi. Wystarczy pociągnąć za odpowiednie zakładki i już mruga kocie oko, lekko stąpają kocie łapy, już się pręży grzbiet, a na końcu puszysty zwierzak z apetytem popija razem z myszką mleczko.


A psiak? („Kop! Mały piesek”) rusza uszkiem, wącha, rusza ogonkiem, kopie najprawdziwszą dziurę, razem z innym pieskiem szczeka. I tu też na naszych oczach dzieją się małe cuda: w ruch zostają wprawione: ucho, nos, ogon, łapy.


Jo Lodge jest autorką kultowej ruchomej serii o małych zwierzątkach (krówka, sówka, kurczak, dinozaur) i o krokodylu Panu Kłapie. Ładne, kolorowe obrazki, soczyste barwy, a przede wszystkim ruchomy świat – to zawsze fascynuje najmłodszych.  W obydwu książkach pojawiają się onomatopeje: pies szczeka, kot miauczy, ucho klapie klap, klap. Dzieci mogą naśladować dźwięki, a ruszając książkami wprawiają w ruch to, co dzieje się na obrazku.

Książki można kupić tutaj - z dużym rabatem:)

Wiek 0+

Wydawnictwo Olesiejuk

 

środa, 20 lipca 2016
Dzieci z Bullerbyn - Astrid Lindgren/ il. Magda Kozieł-Nowak

Na czym polega fenomen popularności tej książki? Odpowiedź nie jest trudna – na jej prostocie. Gdyby tak zrobić ankietę, którą książkę z dzieciństwa pamiętacie najbardziej, która spodobała się Wam przed laty, Dzieci z Bullerbyn znalazłyby się niewątpliwie w czołówce. Dlaczego? Dlatego, że świat w Bullerbyn jest taki poukładany, wszystko ma swoje określone miejsce, rodzice szanują dzieci, dzieci rodziców, wspólnie potrafią się bawić, gdzie przekazuje się pewną hierarchię wartości, tradycje, zwyczaje. Świat szczęśliwego dzieciństwa, w którym – o dziwo – dzieci mają pewne obowiązki (pomoc w licznych pracach domowych i gospodarskich), do szkoły i sklepu daleko,  na półkach niewiele zabawek i książek, bez telefonu, telewizora i komputera – a każdy kolejny rozdział świadczy o kreatywności dziecięcych główek, wymyślających co rusz to nowsze i ciekawsze zabawy – w Indian, spanie w stogu siana, polowanie na bawoły, ucieczkę z domu, skarby na wyspie, tajemnicze mapy, groty w sianie. Świat, w którym dzieci robią fajkę pokoju z długiego cukierka, pieniądze „na niby”, odlewają ołowiane żołnierzyki, wyobrażają sobie, że krowy na pastwisku to plemię Komanczów. Dzieci z Bullerbyn to moje kolejne okrążenie. W pierwszej rundzie przeczytałam je tyle razy, że nawet nie mogę nazwać konkretnej liczby. W pamięci mam tylko wykręcenie korków przez mamę, bo nie chciałam odłożyć książki, a rano trzeba było iść do szkoły. Pewne powiedzonka, scenki zostały na całe życie: migdał pękł, więc będzie para, Agda wyjdzie za Oskara; kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej; pięciu Murzynów w ciemnej sieni. Oj długo musiałabym wymieniać.


Książka jest napisana prostym językiem, dowcipnie, mówi o ważnych sprawach dla dzieci - nic dziwnego, że trafia tak szybko do małych czytelników na całym świecie. Tak naprawdę Dzieci są już wiekowymi staruszkami:) Ich pierwsza część ukazała się w 1947 roku:) Jednak chyba nigdy się nie zestarzeją.


Bullerbyn istniało naprawdę. Jego nazwa to Sevedstorp. Do dziś jest wielką atrakcją turystyczną. To tutaj dorastał Samuael August, ojciec Astrid Lindgren. Zagrody Północna, Środkowa i Południowa ponoć mają się dobrze. Brakuje tylko lipy, która stała między pokojami Lassego, Bossego i Ollego.


Z dzieciństwa pamiętam wydanie z ilustracjami Hanny Czajkowskiej. Niedawno pojawiła się kolejna wersja ilustracji – tym razem wyzwanie podjęła Magda Kozieł-Nowak. Od kilku dni mam tę książkę i ciągle do niej wracam. Przepiękna. Pewnie, że gdzieś tam pojawia się sygnał – a to twoje kultowe był czarno – białe? To jest kolorowe, mnóstwo ilustracji na całą stronę i delikatnych muśnięć w rogu kartki, albo na pół strony. I tak jak w innych wydaniach, to świat wyłącznie dziecięcy – do którego został wpuszczony tylko Dziadziuś. Moim zdaniem ilustratorka stanęła na wysokości zadania. Pokazuję kilka mniej znanych kadrów, bo odkąd tylko książka się ukazała, w Internecie można znaleźć powtarzające się motywy. Tymczasem książka ma tak wiele ciekawych miejsc, że szkoda ich nie pokazać.


Dzieci z Bullerbyn to niewątpliwie jeden z piękniejszych momentów, jaki możemy podarować naszym dzieciom. Myślę, że w tej opinii nie jestem odosobniona.


Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 

Wierszykarnia - Danuta Wawiłow/ il/. Jola Richter-Magnuszewska

Zbiór najbardziej znanych utworów – poetki i tłumaczki, która już jako dziecko – w wieku 8 lat, wiedziała, co będzie robić, gdy dorośnie. Nie kluczyła gdzieś po tajemnych zakrętach i zakamarkach życia, kierunek dawno został wytyczony – trzeba się go było tylko trzymać. Zostać kiedyś pisarzem – taka myśl w głowie dziecka – ho ho – to się jednak rzadko zdarza.


Spora książka (158 stron) zawiera najbardziej znane i najpiękniejsze wiersze poetki.

Mnie fascynuje i inspiruje świat dziecięcych doznań opisany z niezwykłym wyczuciem, wrażliwością. Widać to zwłaszcza w tytułach: Mama ma zmartwienie, Pożałuj mnie!, Strasznie ważna rzecz, Smutny wiersz, Szybko!, Oj, strach, Marzenie, Moja tajemnica, Jak ja się nazywam.

 

Dzisiaj jestem smutna

jak ptak.

Dzisiaj jestem smutna

jak deszcz.

Leżę sobie w trawie

na wznak, sama nie wiem, czemu

tak jest.

(„Smutny wiersz”)



 

To rewir dziecięcych zabaw: Kopareczka, Kałużyści.

To w końcu małe - wielkie marzenia: A jak będę dorosła.

Poezja wkrada się w zwykłą codzienność: Na wystawie, Wędrówka, Spacerek, W parku.

W wierszach Wawiłow wszechobecna jest przyroda, natura – jej delikatność, ale też żywiołowy charakter – sama jest bohaterem, albo stanowi ważne i niezwykłe tło: Jabłonka, Trawy ździebełko, Drzewo, Miałem małe drzewko.  

Są też liczne zwierzęta: Wilki, Gołąbek, Kruk i żabka, Ptaki, Kucyk.

To też opis relacji międzyludzkich: Moja siostra królewna

Jak ją rąbnę niechcący,

zaraz leci do mamy,

ale to jest nieważne,

bo i tak się kochamy

z moją siostrą królewną.

(Moja siostra królewna)

 

Są wiersze matematyczne i zwariowane: Krzywy wierszyk, Trójkątna bajka, Posłuchajcie bajki nowej, prostokątnej i kwadratowej (nic dziwnego, że córka poetki – Natalia Usenko, w niekonwencjonalny sposób układa zadania matematyczne w Świerszczyku)

Są w końcu wiersze – bajki:, w których widać bezmiar dziecięcej fantazji: Zawalił się pałac, Nie wiem kto, Daktyle, Kurka Złotopiórka, Złoty paw, Taki wielki pies, Czarny lew, Brzydkie zwierzę, Czarne kury, Kruk i Żabka, Dama i Prosię, Pan Sikorek, Kto zabił kota Mruczka?, Siedzieli na ganku, Jak cesarz pije herbatę, Dziwna bajeczka, Bajka o królewiczu, kalejdoskopach i babie, Bajka o stu królach Lulach.


Dla mnie jako mamy ważne są dwa wiersze Szybko i Świnka. Ten drugi uczy, że trzeba i warto chwalić swoje dzieci. Od mamy - Świnki można się wiele nauczyć:

Chwaliła świnka

swojego synka:

-Jaki milutki!

-Jaki śliczniutki!

Różowe uszki!

Króciutkie nóżki!

Wesoła minka!

Bura szczecinka!

A jaki ryjek! A jaki brzuszek! Ach, mój brudasek!

Ach, mój świntuszek!

Książka jest bogato ilustrowana przez Jolę Richter – Magnuszewską. Bardzo podobają się zwłaszcza sceny nocne – trochę nostalgiczne, smutne, z nutką refleksji. Pozostałe też – tematyka różnorodna, jest kolorowo, każda rozkładówka, to inny świat.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 15 lipca 2016
Orzeł Biały. Znak państwa i narodu - Alfred Znamierowski

 

Jeszcze niedawno na naszym osiedlu było biało - czerwono. To za sprawą EURO 2016. Wszyscy dosłownie oszaleli sportowo i … patriotycznie. Pamiętam kilkanaście lat wstecz, i kilka – nigdy takiego szaleństwa biało – czerwonego nie było. Nigdy polskie symbole narodowe tak mocno nie były eksponowane, tak widoczne – na ulicach, domach, w strefie kibica itd. Oczywiście można dyskutować – co do pewnych kwestii. Bo niekiedy aż ciśnie się na usta – tak nie wypada. Przecież symbolom narodowym należy się szacunek. Szacun – jak mówią teraz młodzi ludzie. I jeżeli ktoś ma w kwestii symboli narodowych jakieś wątpliwości, pytania, to na pewno książka Alfreda Znamierowskiego je wyjaśnia: flagi na lusterku, flagi, na których ktoś coś nabazgrał, narysował. Noooo panowie, nie do końca tak można.


„Orzeł Biały” po „Mazurku Dąbrowskiego” to kolejna cenna pozycja, którą warto mieć w domu. Wyjaśnia chyba wszystkie kwestie, w każdym razie te najważniejsze, związane z naszym godłem narodowym i barwami. Autor książki – wspomniany już Alfred Znamierowski, zna się w tym temacie jak mało kto. Heraldyk, weksylolog zaczyna swą książkę od początku – czyli od tego jak Gniezno zbudowano. Wraca do legendy o Lechu, który zbudował gród tam, gdzie zobaczył gniazdo białego orła. Potem Przemysław II – bliska mi postać, bo to książę wielkopolski nadał prawa miejskie mojemu miastu. W 1295 roku koronowany na króla Polski jako pierwszy użył Orła Białego jako symbolu państwa polskiego. Herb z orłem był na pieczęci majestatowej króla.


W związku z lekturą tej książki przypomniała mi się (głupia) dyskusja w pewnej stacji telewizyjnej, w której to dziennikarze starali się udowodnić, że na naszym godle orła… nie ma. Miał być nim bielik, który orłem nie jest, tylko …orłanem. I tę kwestię wyjaśnia autor, co chciałabym w recenzji podkreślić (str. 19): „Orzeł w polskim herbie nie jest wyobrażeniem żadnego rzeczywistego ptaka, lecz orłem heraldycznym, czyli stylizowanym przedstawieniem ptaka z przesadnie dużym dziobem, fantazyjnie zakończonym ogonem i potężnymi łapami”.

Z książki można się też dowiedzieć jak na przestrzeni dziejów zmieniał się kształt Orła Białego. Autor wyjaśnia różnicę między „godłem” a „herbem”, przedstawia proporce i chorągwie – znaki „bojowe – rozpoznawcze” na polach bitewnych. Pisze dużo o barwach narodowych. Wiedzieliście, że pierwszymi barwami narodowym Polski były niebieski i czerwony – i to w różnych odcieniach? Biel i czerwień zostały ustanowione nimi w dniu 7 lutego 1831 r. Alfred Znamierowski zwraca też uwagę na „kokardy narodowe”, które w ostatnim czasie zrobiły olbrzymią „karierę”. Przed 11 listopada jak Polska długa i szeroka wszystkie przedszkolaki robią biało – czerwone kokardy, mylnie nazywane kotylionami. Autor podkreśla ich kolorystykę – białe serce, obrzeże czerwone (uwaga, bo można zrobić kokardę Monako).

W książce znajdują się również informacje o polskich flagach i banderach, orle wojskowym, orle dla zasłużonych, herbach województw. Oprócz wiedzy teoretycznej warto zatrzymać się na rozdziale o tym, jakie zasady obowiązują w związku z wywieszaniem flagi narodowej. Na pewno przeciętny zjadacz chleba, fan drużyny narodowej, byłby zdziwiony co można, wręcz należy, a czego nie można.


Książka bardzo starannie wydana, z mnóstwem ilustracji: fotografii, rycin, rysunków. Na końcu „Słowniczek heraldyczno – weksylologiczny” i bogata „Bibliografia” dla tych, którzy zechcą zgłębiać tajniki polskich symboli narodowych.

Zajrzyjcie koniecznie do środka

Wiek 9 -99

Wydawnictwo Bajka

czwartek, 14 lipca 2016
Pippi zawsze sobie poradzi i inne komiksy - Astrid Lindgen/ il. Ingrid Vang Nyman

Kiedy Astrid Lindgren wysłała po raz pierwszy „Pippi” do wydawnictwa, ta została uznana za „zbyt wywrotową”. A jednak autorka nie poddała się. Tu poprawiła, i tam, i jeszcze tam. Następnie zgłosiła swoją książkę do konkursu i tym razem wygrała. Tak się zaczęła kariera obydwu pań: i Astrid i Pippi.

Wizerunek dziewczynki stworzyła Ingrid Vang Nyman. Pippi od samego początku zdobyła serca najmłodszych. Nic dziwnego, że dużą popularnością cieszyły się kolejne części przygód, filmy, kreskówki. Nadszedł też czas na komiks, który swoją premierę miał w  roku 1957 w piśmie dla dzieci (fajnie brzmi) „Klumpe Dumpe”. Można go tam było poczytać i oglądać aż do roku 1959. W 10 lat później ponad 30 historyjek komiksowych zostało opublikowanych w sześciu książkach.

Komiks nawiązuje oczywiście do przygód opisanych w powieści. Tutaj wersja skrócona, uproszczona, z najważniejszymi, scenami – dla młodszych dzieci, ale i dla miłośników komiksu w ogóle (tutaj wiek nie zna roli – jak ktoś wpadł, to przepadał :). Dobra lektura jako trening czytania – połączenie obrazu i słowa w dymkach komiksowych.

W tej książce znajdziecie 12 historyjek komiksowych z najsilniejszą dziewczynką świata: Pippi wdaje się w bójkę, Pippi i złodzieje, Pippi na proszonym podwieczorku, Pippi i pożar, Pippi obchodzi urodziny, Pippi rozbiera choinkę, Pippi ktoś odwiedza, Pippi ma mocne zęby, Pippi urządza przyjęcie pożegnalne, Pippi wchodzi na pokład, Pippi znajduje spunka i Wigilijni goście Pippi.

Książka na wesoło (złodzieje), odważnie (pożar), łzawo (spotkanie z ojcem), refleksyjnie (wigilia ze zwierzętami), przygodowo (zabawa w duchy).

Komiksy z Pippi mają swoje lata, zaskakują i dziś nowoczesnymi, odważnymi i ciekawymi rozwiązaniami ilustracyjnymi. Ich autorka (1916 – 1959) stworzyła też ilustracje do innych książek Astrid Lindgren: „Dzielnej Kajsy” i „Dzieci z Bullerbyn”.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

 

 

Mieszkamy w książce- Mo Willems

Do tej pory to książka wywoływała emocje w czytelniku: radość, zadumę, smutek,  złość, wesołość, zainteresowanie. Tym razem odwrotnie. To czytelnik wywołuje reakcję u bohaterów książkowych: świnki Malinki i słonia Leona. Przyglądają się czytelnikowi z kartek tej opowieści, zachęcają do czytania na głos, śmieją się z nas, do nas, są w końcu przerażeni, że ta książka kiedyś się skończy. I oczywiście zachęcają do tego, by ponownie przeczytać lekturę.

To naprawdę zaskakująca i zabawna książka. Jest dużo śmiechu, ponieważ Malinka i Leon robią śmieszne ryjki (minki), reagują bardzo impulsywnie. Śmieszą ich niedowierzanie, zaskoczenie i próby poznania  naszej czytelniczej natury.

Autor pracował jako scenarzysta i animator „Ulicy Sezamkowej”. Sześć razy odbierał nagrodę Emmy, zdobył również i inne nagrody za swoją twórczość. Jego książki ciągle można znaleźć na listach bestsellerów dla najmłodszych „New York Timesa”.

Wiek 3+

Wydawnictwo Babaryba  

 

 

środa, 13 lipca 2016
Złamałem trąbę - Mo Willems

Mimo że złamanie czegokolwiek, a już na pewno słoniowej trąby, do przyjemnych nie należy, to jednak muszę to powiedzieć …. (przepraszam słonia Leona), ale to jest po prostu bardzo śmieszna historia. Zanim zaczęłam pisać recenzję, dokładnie przeczytałam tekst okładki, by się przekonać, że celem tej książki jest  m.in. zabawa, śmiech i rozśmieszenie innych. A o co chodzi w tej historii?

Słoń Leon opowiada śwince Malince jak doszło do nieszczęśliwego wypadku z trąbą. Zarówno Malinka jak i czytelnicy mają pewne w tej sprawie przypuszczenia, czekają na rozwiązanie zagadki, które powinno czaić się już tuż tuż na następnej stronie. Gdy tymczasem to strasznie pokręcona historia a jej zakończenie jest naprawdę zaskakujące.

Bardzo dynamiczna opowieść, w której ilustracje grają pierwsze skrzypce. Mo Willems wspaniale przedstawił mimikę Malinki i Leona. Zdziwienie, zniecierpliwienie, ciekawość, niedowierzanie, zachwyt, zadowolenie - myślę sobie, że tę historię można by opowiedzieć samymi obrazami bez komiksowych dymków - tak wiele wyrażają.

Autor pracował jako scenarzysta i animator „Ulicy Sezamkowej”. Sześć razy odbierał nagrodę Emmy, zdobył również i inne nagrody za swoją twórczość. Jego książki ciągle można znaleźć na listach bestsellerów dla najmłodszych „New York Timesa”.

Wiek 3+

Wydawnictwo Babaryba  

W góry - Piotr Karski

Doskonała lektura na wakacje, zwłaszcza dla tych, którzy wybierają się w góry. Wszystko o tym cudzie natury – w pigułce – zrozumiale opisane, ciekawie, w sam raz dla dzieci. A ja przyznaję – książkę wzięłam ze sobą na kanapę – i przepadłam. Mnóstwo zaskakujących informacji. A propos minionych EURO 2016 i związanych z nimi emocji. Kiedy odpadła Polska, kibicowałam Islandii. Tutaj przeczytałam, że Islandia jest jedną wielką wyspą wulkaniczną.


Jak powstają góry, jakie skamieniałe szczątki prehistorycznych zwierząt i roślin można znaleźć, style architektoniczne z górskich stron całego świata, tradycyjne stroje góralskie, instrumenty, na których górale wygrywają swoje charakterystyczne melodie.  Bo ta książka traktuje o górach całego świata. Dlatego ma konkretny format i liczbę stron (20,50 x 28,80 cm, 224 str.). Ciekawe, ile zrozumielibyście z gwary góralskiej? Czy wiecie co znaczy jojka, skije, siklawa, bacioki albo złóbcoki?

Czy smakowaliście kiedyś oscypek? Pewnie tak – ale czy wiecie jak się go wyrabia w tradycyjny sposób? Książka podpowie jak ubrać się w góry, przygotuje listę z rzeczami niezbędnymi podczas górskiej wyprawy. A w razie pobłądzenia – podpowie jak wyznaczyć kierunki świata. „W góry” nauczy korzystać z mapy, skomponować odpowiednio kaloryczny prowiant na drogę i ilość wody. Nauczy podglądać przyrodę – czyli zobaczyć to, co czasem niewidoczne dla oczu. Bo przecież w górach wielu turystów jest nieświadomych: człowiek idzie przed siebie, zdobywa kolejne szczyty, a wystarczy rozejrzeć się dokoła i pełniej przeżyć przygodę. Nora świstaka, jaskinia, studniczek, nietoperze, trolle (to już w górach norweskich), orzeł. Nie sposób wszystkiego wymienić. To naprawdę zaledwie kilka przykładów zawartości tej książki.

Rewelacyjny poradnik, przewodnik, leksykon i zadaniarusz w jednym tomie. Bo oprócz ciekawych informacji można znaleźć tu wiele stron do kreatywnego wypełniania: Można pobawić się w projektowanie swoich nart i deski snowboardowej, schroniska górskiego, wytyczenie szlaku, plan mieszkania świstaka.

Książka namawia również do przeprowadzenia eksperymentów: wyhodowania stalaktytu, utworzenie sieci rzecznej, hodowli fasoli w słoiku.


Lektura do czytania przez całe wakacje: do kolorowania, rysowania, klejenia, wycinania. Tylko w tonacji czarno-biało-niebieskiej. Świetne nowoczesne ilustracje, przejrzyste notatki, zrozumiałe zadania do wykonania. Można czytać i realizować zadania przed górską wyprawą. Można w końcu książkę zapakować do plecaka (trochę waży) i wyciągnąć ją po trudach wędrówki, by w spokoju, już w schronisku (namiocie, pensjonacie, hotelu) pobawić się kredkami, ołówkiem i uzupełnić i utrwalić wiedzę i doświadczenia, które podczas tej wyprawy się zdobyło.

Wiek 7+

Wydawnictwo Dwie Siostry



wtorek, 12 lipca 2016
Miasta Europy do kolorowania - Anna Wiśniewska/ il. Joanna Babula

Amsterdam w Holandii, Ateny w Grecji, Barcelona i Madryt w Hiszpanii, Bruksela w Belgii, Budapeszt na Węgrzech, Kraków i Warszawa w Polsce, Lizbona w Portugalii, Londyn w Wielkiej Brytanii, Moskwa w Rosji, Paryż we Francji, Praga w Czechach, Rzym i Wenecja we Włoszech, Wiedeń w Austrii.

(kolorowanka w letnim słońcu:)

Tak wygląda kolorowa podróż przez wybrane miasta Europy. Osiem celów turystycznych, bez wychodzenia z domu i fotela. W każdym przypadku wybrane perełki architektury, zabytki, dzieła sztuki, miejsca, które warto poznać i odwiedzić. Duża plansza (format: 28,5 cm x 40,0 cm), pokryta fragmentem mapy, na której przecinają się ulice, aleje z zaznaczonymi ciekawymi obiektami. Miniatury do kolorowani, budynki, muzea, pałace, rzeźby, pomniki. Oprócz miniatur są tutaj również plansze na bazgrołki czytelnika. Na siedmiu dużych kartkach brakuje pewnych elementów, które trzeba dorysować. Panteon za chwilę runie, bo brakuje mu kolumn. W Krakowie nie ma gołębi – a cóż to za Kraków bez gołębi. Trzeba zaprojektować fragment londyńskiego mostu, sprawić, by „zatańczył” praski dom.


Papier kolorowanki jest dość szorstki, kredki dobrze zapełniają puste miejsca.

Wakacje trwają w najlepsze, jest dużo wolnego czasu – a więc do dzieła.


Wiek 5+

Wydawnictwo Olesiejuk

 

Gęby, dzioby i nochale - Mikołaj Golachowski/ il. Mroux

Już sam tytuł jest intrygujący: gęby, dzioby i nochale. Mikołąj Golachowski – po udanej książce o pupach, ogonkach i kuperkach – postanowił tym razem przyjrzeć się zwierzętom od przodu.


Doktor nauk przyrodniczych, polarnik, podróżnik bardzo poważnie traktuje małego czytelnika. Ciekawie opowiada, co piszczy w tych wszystkich gębach, dziobach i nochalach. A robi to tak przystępnie, że ani się spostrzeżemy jak 6- czy 7-latek opanuje pojęcia: bezkręgowców, pierwoustych, kręgowców czy wtóroustych. Zagląda do dziobu dziobaka, w ryjek niesporczaka, do nochala suchaka, do ryja dzika, gęby płetwala błękitnego. Przekazuje ciekawe informacje i ciekawostki, przybliża tryb życia danego osobnika.

Fascynują informacje o tym, że zęby pingwinów rosną na ich językach, w tętnicy głównej płetwala mogłoby pływać dziecko, a wąż jajożer połyka jaja większe od własnej głowy.


W książce znajdziecie 31 zwierząt z całego świata. Autor wybrał najciekawsze osobniki żyjące na lądzie, w wodzie i w powietrzu na różnych kontynentach.

Książkę w nowatorski sposób zilustrowała Mroux, czyli Maria Bulikowska, którą znamy już m.in. z „Małej książki o gwarze warszawskiej”.

Wiek 7+

Wydawnictwo Babaryba

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 151