Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 25 stycznia 2015
Dawca - Lois Lowry

Wydawałoby się: świat idealny: bez wojny, niebezpieczeństwa, chorób, przykrych słów od drugiego człowieka, przemocy, bólu, głodu. Można określić krótko: perfekcja. Ale to też świat bez miłości, kolorów, muzyki, pamięci, wspomnień. Owszem – bohaterowie mają swoje wspomnienia, ale nie wiedzą nic o świecie z przeszłości. Żyją dla siebie, dla społeczeństwa, dla swojej komórki rodzinnej. Nie – wcale nie rodziny. Dzieci nie są wychowane przez swoich rodziców – najpierw się rodzą, potem są odbierane rodzicielkom, następnie przydzielane do wybranej pary, która ma pełnić rolę rodziców. To coś w rodzaju przechowalni, kokonu, które gwarantują bezpieczeństwo. Nie ma tu przytulania, miłości bezwarunkowej, wzajemnego zaufania i przywiązania  – jest mowa przy śniadaniu o uczuciach i emocjach. Choć słowo „kocham” jest obce, nieprecyzyjne. W takim świecie żyje Jonasz. Przed nim uroczystość - ceremonia dwunastolatków, podczas której każdemu z rówieśników zostaje przyznane do wykonania zadanie na resztę życia. Predyspozycje kandydatów zostały poznane, Starsi decydują o przyszłości. Jonasz ma być Dawcą Pamięci. Dotychczasowy Dawca jest już stary i zmęczony. Jako jedyny w tej społeczności  doświadczył dobrych i złych rzeczy, o których reszta nie ma pojęcia. Teraz Dawcą ma być Jonasz. Kolory, bryza morska, strach i ból, zimno płatków śniegu i dzika radość podczas przejażdżki sankami, złość, miłość.

Oczywiście, że zostaje niedosyt. Znając 1984 Orwella, mając życiowe doświadczenia człowiek zdaje sobie sprawę, że pewne wątki poprowadziłby inaczej, dopisał ciąg dalszy – nie zapominajmy jednak, że to książka dla starszych dzieci. I choć książka wybiega w przyszłość nie sposób odgonić się od natrętnych myśli, że to lektura poniekąd o współczesności. Nie chcę więcej zdradzać, ale na pewno warto zastanowić się nad naszym podejściem do bólu, cierpienia, starości, inności, rodziny.

Jeśli ktoś ma zamiar poznać książkę i ma apetyt na film radziłabym mimo wszystko zacząć od książki. Film różni się od książki. Tam mamy do czynienia z dojrzałą młodzieżą, która absolutnie nie ma nic wspólnego z dwunastolatkami, którzy powoli wchodzą w dalszy etap dojrzewania. Jest więcej „kwiatków”, ale nie wspominam o nich więcej.

W książce zastanowiło mnie jedno posunięcie tłumacza (Piotr Szymczak). Na jednej ze stron czytamy:

-Moim zdaniem, rozumem to Edna nie grzeszyła.(str. 56)

Chodzi konkretnie o "grzeszyła". W książce nie pojawia się kwestia religii bohaterów. Wydaje mi się, że nie znali oni też pojęcia grzechu. Oczywiście - zło - jak najbardziej, jednak w tamtym świecie nie było ono rozpatrywane w kategorii norm moralnych z punktu widzenia jakiejkolwiek religii.

Podsumowując - jedna z najlepszych książek, które poleciłabym do przeczytania nastolatkom. I jeśli to ja decydowałabym o lekturach szkolnych - niechybnie umieściłabym ją na liście:)

Wiek 12+

Wydawnictwo Galeria Książki



piątek, 23 stycznia 2015
Poczta - Stefan Themerson/ il. Franciszka Themerson

Książka o świecie, który poniekąd w znacznej części odszedł do lamusa. Mądrze to zdefiniował Artur Janicki z Instytutu Telekomunikacji Politechniki Warszawskiej na końcu książki (bardzo dobre posunięcie Wydawcy - oddać głos współczesnym), który stwierdził, że każdy z nas ma dziś małą pocztę w swojej kieszeni. To, co niegdyś wymagało od człowieka nakładu czasu, zaangażowania, dziś zostało niesamowicie ułatwione i (może?) sprowadzone do ... banału. Ale nie widzę sensu opowiadania o tym - każdy z nas ma (chyba?) telefon taki czy owaki, komputer itp. Wysłanie wiadomości, zdjęcia to naprawdę pestka, takie swego rodzaju hop siup.

Więc o czym ta urocza książka? O tym, że dawniej wcale łatwo nie było. Aby przekazać wiadomość trzeba było robić znaki dymne, krzyczeć, wysłać posłańca, o tym że podróż trwała i trwała - jak nie dniami to nawet tygodniami. Dodam tylko, że książka została wydana w 1932 roku - rzeczywistość od tego czasu zmieniła się diametralnie - rola i wygląd urzędu pocztowego, urządzenia służące do komunikacji, sposoby wysyłania informacji. Stąd - ta lektura to ciekawa wyprawa do przeszłości, świata, który odszedł chyba na zawsze. Jak to u Themersonów bywa - można liczyć na niespodzianki - w krótkie i rzeczowe informacje wplatają opowieści o grupce kolegów - małych wynalazcach zafascynowanych światem dookoła - przekazując tym samym wiedzę na temat telefonu i telegrafu, alfabetu Morse'a. Są wiersze O liście pewnego Kazia bazgroły, podróży pani Klementyny do Lublina. Rozbudowanym tekstom towarzyszą paralelnie obrazy, który dopowiadają historię. I to, co już znamy  z innych książek, odważne i awangardowe jak na "tamte" czasy rozwiązania graficzne. Dzięki temu - ta książka - mimo swojego wieku - wydaje się być "nasza", współczesna. Gdyby nie ta fascynacja telegrafem:)))

To znakomita kontynuacja wydawnictw Themersonów - po świetnych Narodzinach liter znów mamy książkę ładnie wydaną, na grubych kartkach, w poręcznym formacie, w twardej oprawie. Babcina lektura - ciekawa historia naszego życia - ważnego, który ciągle się dalej rozwija. Ciekawe w jakim kierunku? Ciekawe, jak będzie wyglądał komentarz do wydania za 100 lat?

P.S. Książkowy Kobylin jest o rzut beretem od mojej miejscowości. Nawet nie wiedziałam, że miejscowość ta ma swoje zasłużone miejsce w literaturze dziecięcej:) Miła niespodzianka. A propos - dzisiaj się wybieram do Kobylina z pewną ankietą do UM i zamierzam na podróż tę - tam i z powrotem + na rozmowę z miłym urzędnikiem, przeznaczyć  nie więcej niż 1,5 godziny. Czasy naprawdę się zmieniły. Choć przeszłość ma też wiele uroku;)

Książka perełka, która pojawiła się dzięki życzliwym ludziom - na końcu czytamy o panu Juliuszu Kłosińskim z Antykwariatu Atticus, który udostępnił oryginał "Poczty" z 1932 roku. Dziękuję:)

Wiek 6+

Wydawnictwo Widnokrąg (to reprint książki wydanej przez Wydawnictwo Tygodnika "Płomyk" w Warszawie z 1932 r.)

czwartek, 22 stycznia 2015
Leśna kolorowanka - Ptaki, Zwierzęta, Drzewa

(rysunki na okładce: Katarzyna Kopiec - Sekieta, ilustracje: Eliza Goszczyńska)

Dla tych, którzy lubią przyrodę, dla lubiących obcowanie z kredkami, dla tych którzy chcieliby się dowiedzieć więcej. Bo te kolorowanki nie tylko gwarantują mądre spędzanie wolnego czasu, ale również uczą i wychowują. W wydawnictwie Multico ukazały się trzy tytuły: Drzewa, Ptaki, Zwierzęta.

W części o zwierzętach znajdziecie: jeża, wiewiórkę, dzika, borsuka, lisa, wilka, niedźwiedzia, rysia, kunę leśną, zająca, łosia, sarnę, jelenia, żubra. 

 

W "Drzewach": dąb, jarzębina, grab, modrzew, szyszki, jesion, cis, klon jawor, klon zwyczajny, robinia akacjowa, wiąz, brzoza, lipa, buk, grusza, czeremcha.

(rysunki na okładce: Andżelika Bielańska, ilustracje: Eliza Goszczyńska)

Część ptasia zawiera: żurawia, puchacza, dzięcioła dużego, jemiołuszkę, sójkę, sikorkę, modraszkę, słowika szarego, wilgę, dudka, bielika, ziębę, kruka, gila, kukułkę, głuszca.

(rysunki na okładce: Andżelika Bielańska, ilustracje: Eliza Goszczyńska)

Kolorowanki są ładnie wydane, rysunki realistyczne. Zawierają też podpowiedzi odnośnie kolorowania - numery wskażą, jakich kolorów użyć, by malowane zwierzęta i rośliny odpowiadały swoim pierwowzorom w realnym świecie. 

Gotowe pokolorowane obrazki można wykorzystać do wykonania albumu o zwierzętach albo zielnika. Okładki to ładne tematyczne przyrodnicze plany lekcji, które zawsze przydadzą się uczniowi:)

Wiek 4+

Wydawnictwo Multico

Polska to lubię. Encyklopedia dla całej rodziny - A. Długołęcki, M. Maruszczak, M. Mroczkowska, B. Odnous

Książka, która zawsze się przyda. Cieszy przede wszystkim oko - jest ładnie wydana, albumowo, w dużym formacie, z mnóstwem zdjęć kolorowych, wyraźnych. Ale atutem są tu informacje - naprawdę spora ilość. Kompendium wiedzy z zakresu historii Polski, informacje o Unii Europejskiej z punktem ciężkości na nasze miejsce w niej, zabytki z Listy UNESCO w naszym kraju, święta państwowe i inne, nasze bogactwa naturalne i wolontariat. Najbardziej rozbudowany dział to Dzieje państwa polskiego, a w nim skrót najważniejszych wydarzeń, postaci. Potraktowany wybiórczo: chrzest Polski, pierwsze dynastie królewskie, Rzeczpospolita Obojga Narodów, złota wolność szlachecka, Wazowie, potop, zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem, dynastia Sasów, Sejm Wielki, upadek Rzeczypospolitej Szlacheckiej, Księstwo Warszawskie, zabory, odrodzenie państwa polskiego, dwudziestolecie, II wojna światowa, Polska Ludowa, Solidarność i historia najnowsza: III Rzeczpospolita. Celowo wymieniłam tutaj dość dokładnie zagadnienia - ta książka nie jest lekturą o historii Polski i warto być tego świadomym. Na pewno dotyka wielu tematów, ale nie rozwija ich szeroko. Dzięki temu czytelnik dowiaduje się ważnych informacji, ale zgłębić musi je na pewno już we własnym zakresie. Ciekawym zabiegiem jest oś czasu, na której umiejscowiono ważniejsze wydarzenia i postacie. Na żółtych "karteczkach" ze spinaczem umiejscowiono trudniejsze wyrażenia - jako "nowe słowa": piechota wybraniecka, sejm konwokacyjny itd. W drugim dziale: Polska w Unii Europejskiej przedstawiono w skrócie kontynent, historię wspólnoty, instytucje unijne, symbole, wspólną walutę, drogę Polski do Unii. Święta państwowe i inne w Polsce przybliżają bardziej i mniej znane święta obchodzone w naszym kraju. Jest kilka takich, których pewnie najmłodsi nie kojarzą - a warto o nich wiedzieć i pamiętać. Podobał mi się rozdział: Jak świętujemy. Tutaj znajdziecie też instrukcję wykonania kokardy narodowej.

Zabytki z Listy UNESCO - to podróż po naszym kraju palcem po mapie. Jedziemy do centrum Krakowa, kopalni soli w Wieliczce, Auschwitz, Puszczy Białowieskiej, centrum Warszawy, Zamościa, Torunia, Malborka, Kalwarii Zebrzydowskiej, Jawora i Świdnicy, Małopolski i Podkarpacia, parku Mużakowskiego, regionu karpackiego, do Wrocławia - do Hali Stulecia. Dalej bogactwa naturalne: ropa (posiadamy - a jakże), gaz ziemny, żelazo, miedź, metale szlachetne, siarka, sól i inne. Najkrótszy rozdział książki podpowie - co to takiego i jaka droga prowadzi do wolontariatu.

Książka jest napisana bardzo przystępnie, tematyka różnorodna. Dotyka wielu tematów i zagadnień pobocznych. Na pewno nie jest przeznaczona dla całkiem małych dzieci. Chętnie zajrzą do niej i dorośli. Wszystko w pigułce w sam raz. Ja złapałam się na tym, że lubię czytać ją ... do kawy. Otwieram na chybił trafił. Potem zawsze jest coś ciekawego do przekazania: konkretne informacje, ciekawostki. Są w niej rzeczy, które wypada wiedzieć, które na pewno przydadzą się w szkole. 

Na końcu - już po lekturze można sprawdzić stan swojej wiedzy. Czekają na Was do rozwiązania Quizy - dla każdego rozdziału osobny:)

 

Wydawnictwo Multico

środa, 21 stycznia 2015
Co cieszy Alberta - Gunilla Bergström

Albert z tatą żałują, że święta się już skończyły. Było fajnie i już nie jest. A tak w ogóle, to szkoda, że nie można przeskoczyć tego, co nie-fajne: nudnych dni, nudnych programów w telewizji. Życie powinno być pasmem samych cudownych dni. Tak myślą Albert i jego tata. Tymczasem babcia chłopca reprezentuje zupełnie inny pogląd w tej kwestii. Bo gdyby było dużo fajnych dni, trudno byłoby nam ocenić, co naprawdę jest cudowne i wartościowe. Nudne jest po to, by umieć cieszyć się piękną chwilą, by dostrzegać radości i niespodzianki nie-zwyczajnych dni. Nudne …też ma swoje jasne strony i urodę.

Kolejna wartościowa nauka, którą przekazuje Albert małym dzieciom. Nienachalnie, niby mimochodem. Pokazując przykład z życia jak odwiedziny niedawno chorego kolegi, oczekiwanie kolejnych świąt.

A tak już na marginesie – czy spotkaliście się z książką traktującą o okresie poświątecznym? Zaklinamy lekturowo Boże Narodzenie, zimę – a tu masz: czegoś takiego jeszcze nie było. Zatem Albert – dla małych i dużych – na odtrutkę poświątecznej chandry.

To już 11-ty tomik perypetii małego Alberta. Recenzji poszukajcie u mnie na blogu. To wartościowe książki dla najmłodszych.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

wtorek, 20 stycznia 2015
Ocalić od zapomnienia - czyli: Wspomnienia dla moich wnuków.

 

Książki, które pomogą uchwycić ulotne momenty. Te, które się jeszcze pamięta, ale które mogą odejść w zapomnienie. Bezpowrotnie. To książki, które zmuszają (to niepoprawne słowo, wiem – ale akurat w tym przypadku – w pozytywnym znaczeniu) do otwierania szufladek pamięci, wytężania umysłu, by sobie przypomnieć, przenieść się do przeszłości. Zapiski babci, zapiski dziadka: Jaki/ jaka był/a, kiedy był/a mały/a, nastoletni/a, jakie miał/a marzenia, jakich kolegów i koleżanki. To możliwość opisania życia w dawnych czasach, najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa, sposobów wychowywania dzieci, ulubionych potraw, świąt i uroczystości rodzinnych, ulubionych zabawek, zabaw, członków rodziny, głupot, strachów, wyglądu, książek, muzyki, filmów, Baaa - pocałunku, zaręczyn, ślubu. To też próba uchwycenia informacji o rodzicach dziadków, które wydają się niekiedy tak odległe, jak wiadomości z najdalszej przeszłości. A przecież takie nie są. Książka do napisania przez ukochane, bliskie osoby. Będzie miała to COŚ – serce i duszę. I będzie miała konkretnego czytelnika, bo z myślą o nim powstanie.

Książki są ładnie wydane – będą na pewno pamiątką na długie lata, cieszącą oko. Papier nie kredowy, idealny do pisania, z wydzielonymi miejscami na zdjęcia, na odpowiednie notatki, gdzieniegdzie gustowne ornamenty. Myślę, że forma tych książek motywuje do działania, bo podarowanie pustego notatnika rodziłoby wiele pytań i wątpliwości: o czym pisać, jak, co ważne, a co nie, co przemilczeć???  Puste kartki niektórych onieśmielają – nie każdy dziadek czy babcia ma naturę kronikarza rodzinnego, Koszałka Opałka. Pytania pomagają, poszczególne działy pozwalają odkryć  nowe pokłady wspomnień. Autorzy prowadzą przez meandry pamięci, podpowiadają, dotykają wielu aspektów życia codziennego dotyczącego konkretnej osoby, ale też minionych czasów. Książki, które są, a jednak jeszcze ich nie ma – do uzupełnienia, notatek, zapisków, wspólnego pisania, pochylenia się nad historią – tym razem – rodzinną.

Cudny pomysł na prezent! Dla wszystkich:)

 

W książce dla dziadka znajdziecie następujące rozdziały (w babcinej wersji podobne - z punktu widzenia babci):

Drzewo genealogiczne

O mnie

Moi rodzice

Dziadkowie ze strony mamy

Dziadkowie ze strony taty

Szkoła

Dorastanie

Studia/ praca

Twoja babcia i ja

Moje dzieci

Twoja mama/ Twój tata

Moje wnuki

Inne wspomnienia

 

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 18 stycznia 2015
Licho i inni - Agnieszka Taborska/ il. Lech Majewski

Wiem jedno - po tej książce nie przejdziecie obojętnie obok rosochatej wierzby, jeziora czy stawu. Inaczej spojrzycie na tajemniczą (a tak:) księżycową noc, chmury, a nawet liczbę "siedem". Opowieści Agnieszki Taborskiej kojarzą mi się z gawędami, jakie przed laty snuto po domach, gdy nie było radia, telewizji czy internetu. Siadano przy stole, na piecu ogień wesoło błyskał, w izbie ciepło, a w domu opowiadaniom nie było końca. Historie przyniesione ze świata, przekazywane z pokolenia na pokolenie, odgrzewane po raz kolejny radowały serca, wywoływały gęsią skórkę i nie dawały umrzeć tym wszystkim postaciom, które w dzisiejszych czasach nowoczesnej techniki i cywilizacji kojarzą się głównie z bajdami, bajkami czy baśniami. Kogóż dzisiaj wystraszy Czarne Licho, albo Utopce, Dziwożony, Wiedźmy, Niebożęta, Olbrzymy czy Boginki. Powiedzcie komuś, że podczas joggingu na trasie obok stawu wystraszył Was Utopiec, wyśmieją i wytkną placami.

Agnieszka Taborska ożywiła te postacie, przybliżyła. Patrząc na zalew literatury nie-polskiej to pozycja oryginalna i cenna, zapoznająca z naszą słowiańską przeszłością i tradycjami, powoli zapominana, traktowana z przymrużeniem oka. Autorka bawi się motywami, sięga do folkloru i kultury ludowej, odważnie odkurza zapomniane i wciśnięte w kąt nasze rodzime postacie, tak często występujące dawniej w literaturze dziecięcej.

15 opowieści, lekko napisanych, pobudzających zmysły i wyobraźnię. Odważnie zilustrowane przez Lecha Majewskiego - bardzo skąpo, ascetycznie wręcz, ale z nowatorskim spojrzeniem na dawne legendy, motywy, czerpiące garściami z folkloru - tutaj wcale niesiermiężne, nietoporne, lekkie, kolorowe, niekiedy wykorzystujące poetykę plakatu. Miłe dla oka i ucha.

Wiek 6+

Wydawnictwo BOSZ

 

 

środa, 14 stycznia 2015
Czy słonie boją się myszy? Chrstian Dreller/ il. Katrin Oertel

Zbiór zabawnych opowiadań, które zawierają różne ciekawostki i wyjaśniają zagadkowe twierdzenia i zjawiska. Są wplecione w różne historie, których bohaterami są najczęściej dzieci mniejsze i większe. Nie są one (ciekawostki) w centrum uwagi, pojawiają się niby przypadkiem, są w tle, nie jest im poświęcony cały rozdział. I tak np. w opowiadaniu: A mówią, że Indianie zawsze jeździli konno!! rzecz się kręci wokół filmu o Indianach i Wikingach, który zamierza obejrzeć dwójka przyjaciół Grześ i Staś, gdy tymczasem film ów jest przeznaczony dla starszych widzów. Co zrobić, by młodszy brat Grzesia Piotruś nie wygadał wszystkiego rodzicom? Kwestia poprawności historycznej wynikła przypadkiem - z zaskoczenia i z humorem.

To już czwarta część udanej serii: Historyjek dla ciekawskich dzieci. Tutaj, oprócz tego, że poznacie masę najróżniejszych dzieciaków z pasją, ciekawych świata, będziecie mogli sprawdzić, czy faktycznie kropki zdradzają wiek biedronek, czy czytając pod kołdrą można zepsuć sobie wzrok, czy Ziemia faktycznie jest kulą i czy kruki są wyrodnymi rodzicami. Po co wikingom hełmy z rogami i czy Mikołaje z czekolady po sezonie bożonarodzeniowym przerabiane są na zajączki wielkanocne. Poznacie tajemnicę frytek, piramid, szczypawek, połkniętej gumy do żucia, bakterii, keczupu, zeza, słoni, dżdżownic, Kosmosu i pszczół. Oczywiście - nie wszystko - od A do Zet. Zagadnienia potraktowane są wybiórczo. Co ciekawe autor próbuje, może nie tyle, że obalić, ale na pewno wyjaśnić utarte stereotypy, jak choćby ten, że połknięta guma do żucia może przykleić się do żołądka. Albo ten: nie wolno robić zeza, bo oczy mogą zostać w takiej pozycji na zawsze (obydwa to strachy prywatne mojego dzieciństwa:))

Wiedza przekazywana jest tutaj jakby mimochodem. Najważniejsze są zabawy, zainteresowania i codzienność rówieśników. To ciekawy zabieg, by pokazać, jak nauka może stać się elementem naszego zwykłego życia, tematem rozmów z przyjaciółmi i rodziną. To w końcu wymiana informacji, dzielenie się doświadczeniami i wiedzą. Może nagle zainteresować przysłowiowa pierdółka, jakiś szczegół, coś - na co inni nie zwracają w ogóle uwagi. A już na pewno nie dorośli - bo czy ktokolwiek KIEDYKOLWIEK z nas zastanawiał się nad tym, czy słonie faktycznie boją się myszy?

Książka jest ładnie wydana, co rusz pojawiają się bohaterowie, ilustracje jako dodatek, nienachalne, w stonowanych kolorach - wszystko z umiarem. Tekst dominuje zdecydowanie. Spodoba się małym ciekawskim, a być może i wywoła rodzinną dyskusję - jak u nas - czy ilość kropek zdradza wiek biedronek;)

Wiek 5+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

wtorek, 13 stycznia 2015
Moje pierwsze opowieści biblijne - Emilie Beaumont/ il. Colette David, Isabella Misso

Wybrane zagadnienia dla najmłodszych ze Starego i Nowego Testamentu. Przystępnie i krótko opisane, bogato zilustrowane. Stworzenie świata i człowieka, Arka Noego, Wieża Babel, Abraham i Izaak, Jakub i jego syn Józef, niewola egipska, Mojżesz, plagi, przejście przez Morze Czerwone, dziesięć przykazań, Samson i lew, Dawid i Goliat, sprawiedliwy Salomon, Jonasz. W Nowym Testamencie mnóstwo informacji na temat życia i działalności Chrystusa.

Książka kolorowa, ilustracje niekiedy mniejszego formatu, innym znów razem na całą stronę. Pod nimi krótkie teksty - dwa, trzy zdania. 

Dane wydarzenie biblijne, postacie są potraktowana skrótowo, bez zbędnych dłużyzn i opisów. Na pewno całość będzie dobrą okazją, by zainteresować dzieci Biblią i religią. 

Na końcu niespodzianka dla małych majsterkowiczów - Pomysły na święta. Dzieci dowiedzą się jak zrobić bożonarodzeniową gwiazdę, szopkę i wielkanocnego zająca. Dobra okazja, by pobyć razem:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Olesiejuk

niedziela, 11 stycznia 2015
Matematyczne śledztwo. Jaskinia Tropów, Planeta Sekretów - David Glover

Matematyczne śledztwo pomaga nam ostatnio zabić nudę, kiedy ... czekamy. Raz za jednym synem, innym razem za drugim:))) U lekarza, na zajęciach. Polecam te książki, o których dowiedziałam się niedawno przypadkiem. Dziś chciałabym przedstawić dwie części serii, która obejmuje cztery tytuły: Zamek zagadek, Planeta Sekretów, Muzeum tajemnic i Jaskinia tropów.

Zabawa polega na tym, że dziecko zamienia się w detektywa, który swoim tempem i według swojego konceptu próbuje rozwiązać zagadkę kryminalną. Krok po kroku - porusza się naprzód. I nie ma tu drogi na skróty, bowiem warunkiem przejścia do następnego etapu jest rozwiązanie kolejnego zadania które dużo ma wspólnego z matematyką. Ale wierzcie mi: liczenie jest tu przyjemne, ściśle powiązane z tematyką danego tomu. I tak w Jaskini Tropów dzieci znajdują mapę piratów, na której zaznaczono miejsce ukrycia skarbu. To właśnie w Jaskini Tropów dzieci decydują, którym tunelem pójść,wybierają klucz do otwarcia zamku w drzwiach, ładują armaty, przechodzą przez podziurawiony most linowy, jadą wagonikami, uciekają przed pościgiem, przechodzą przez rzekę płynnej lawy.

Pełno tu bezzębnych piratów, kamieni, które zasypują tunel, dzikich zwierząt, pirackich szkieletów, beczek z prowiantem, diamentów. To oczywiście jest najważniejsze w tej części, ale w zadaniach, które są warunkiem przejścia do następnego etapu wykorzystano mnóstwo zagadnień matematycznych, które w tym przypadku zostały podane w atrakcyjny i przyjemny sposób. Dzieci mnożą, dzielą, łamią :) sobie głowę nad ułamkami, szacują, wykorzystują oś liczbową w różnych działaniach, odejmują, dodają, obliczają procenty. Po rozwiązaniu trzeba wybrać jakiś wariant odpowiedzi. W przypadku błędnej odpowiedzi, autor naprowadza dziecko na właściwy tor, wyjaśniając zasadę matematyczną.

W Planecie Sekretów dziecko jest uczestnikiem wyprawy kosmicznej. Komputery zawiodły, trzeba zrobić wszystko, by wyjaśnić, co się stało, by przywrócić zasilanie i uratować załogę bazy. Ta część ma zupełnie inny klimat. Dużo tu nowoczesnej techniki, urządzeń do pomiarów. Zadania są trochę bardziej skomplikowane: dzieci poznają pojęcie wykresu słupkowego, schematu okienkowego, współrzędnych, danych, schematu blokowego, tabeli częstości, wykresu liniowego, diagramu kołowego, prawdopodobieństwa, diagramu Venna. Przed czytelnikami: analiza gleby i wody, programowanie tabletu, obserwacje maszyn Obcych, przewidywanie ryzyka. To odwiedziny w tak tajemniczych miejscach jak: Habitat, Laboratorium, Biodom i Kopuła łączności.

Książki nie są grube (48 stron). Ciekawa jest oprawa graficzna. W Jaskini Tropów, dzieci idą śladem: brzęczących monet, steru, kordelasa, trupiej czaszki z piszczelami, kotwicy, butelki rumu, W Planecie Sekretów: gwiazdki, sfery armilarnej, rakiety kosmicznej, lunety, planety, Księżyca.

Obydwa tytuły pokazują, że matematyka jest nieodłącznym elementem naszego życia. Jest tu przekazana w niekonwencjonalny sposób. Książki zawierają szczegółowe informacje o tym, jak należy się po nich poruszać. Na końcu słowniczek pojęć i uwagi dla rodziców i nauczycieli.


Wydawnictwo Zielona Sowa


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 122