|
Książki dla dzieci i rodziców
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Półeczka dla młodzieży
Półeczka maluchów
Półeczka rodziców
Półeczka starszaków
Szablon blogu
Zajrzyj do książki
|
wtorek, 17 listopada 2009
Eri i smok - Jacek Inglot
Książka spodobała się młodszej młodzieży w rodzinie. Sprawdziłam na własnej skórze i potwierdzam. Co nas szczególnie cieszy, znalazła się na liście książek nominowanych do nagrody IBBY. I to jak najbardziej zasłużenie. Jacek Inglot, pisarz science fiction, z zawodu polonista, napisał dobrą polską powieść fantasy dla dzieci i młodzieży. Patrząc na półki księgarskie, na których pełno przykładów gatunku przetłumaczonych z innych języków, Eri i smok jest perełką. Autor umieścił akcję powieści w czasie bliżej nieokreślonym, ale znaleźć tu można odnośniki do historii, także słowiańskiej, i to zarówno w postaciach jak i używanym słownictwie. Nie mam tu na myśli tytułowego smoka, który w naszej kulturze pojawia się rzadko (za wyjątkiem chyba tylko Smoka Wawelskiego), ale już choćby minstrel- średniowieczny, wędrowny śpiewak i recytator poezji; Szeptucha – wróżka lecząca choroby i odczyniająca złe uroki i inne, dziwnie ale i zarazem przyjemnie kojarzą mi się z klimatem średniowiecza. Baśniowy świat pełen jest dziwnych stworzeń: są siejące strach wuki, czarodzieje, skrzat, zbój, wróżka, są wreszcie chaty pachnące ziołami – miętą i macierzanką. Od tytułowej bohaterki – Eri- zależy przyszłość świata. Razem z gnomkiem Kołatkiem wędruje do Lyrie, do wróżki Ewanny. Wiedźma Mariusza powierzyła jej opiece smocze jajo. Oj biada, biada jeśli jajo dostanie się w ręce złego Widukinda. Czy uda jej się wypełnić misję, czy powróci do rodziców i braci? Córy siostry połknęły Eri i smoka w tri miga. W klasie jednej z nich, ustawiła się już spora kolejka do konsumpcji literackiej delicji. Czy można marzyć o lepszej rekomendacji? Wydawnictwo Skrzat
poniedziałek, 16 listopada 2009
Podręczny NIEPORADNIK. Młotek - Wojciech Widłak / Paweł Pawlak
W pewnej baaaardzo znanej księgarni internetowej kliknęłam w Działach na link: PORADNIKI. Wyskoczyło całe mnóstwo tytułów i to z najróżniejszych dziedzin. Czegóż tam nie było. Podręczny NIEporadnik. Młotek, popełniony przez dwóch panów: Wojciecha Widłaka i Pawła Pawlaka, to ewenement na skalę światową. Każdy przeciętny zjadacz chleba, nawet nudny urzędas (jak mój mąż:) wie, do czego służy młotek. A proszę dla kontrastu zrobić test wśród najbliższych i postawić pytanie: A do czego Tobie nie służy młotek? My zrobiliśmy. Ach te miny i świdrujące nas spojrzenia dziadka i tatusia Tomkowego, doszukujące się jakiejś pułapki przez duże P. Tymczasem książka jest odpowiedzią na to pytanie i ma formę rozprawy naukowej przygotowanej przez dwie wschodzące gwiazdy polskiej nauki: profesora Kurzawkę i adiunkta Kwasa, popartej licznymi rycinami i rysunkami. Moi synowie przekonali się w minione wakacje, że młotek NA PEWNO nie służy do kopania grządek. Dziadek Stasio, depozytariusz wielu zalet, ma jedną wielką wadę – jest bałaganiarzem i zostawia wszędzie swoje narzędzia. Tomek z Mikołajem, z wielką radością nieśli swój łup na tyły ogródka, by tam w ciszy i spokoju przekopywać grządki porzuconymi młotkami. Tymczasem książka naukowo definiuje: W chwili kontaktu z glebą bardzo hałasuje (młotek), odstraszając nie tylko szkodniki, ale także tak pożyteczne dżdżownice. I jeszcze z innych względów kopać się młotkiem nie dało, o czym książka wprawdzie milczy, ale na podstawie naszych rodzinnych obserwacji, może zainteresujemy naszymi spostrzeżeniami obydwu naukowców, którym z całego serca życzymy Nagrody Nobla.
Książka pełna humoru, absurdalnych przykładów, z różnych dziedzin, a jakże. Przykłady poparte poważnymi naukowymi minami przeprowadzających doświadczenia, wszystko dokładnie udokumentowane, potwierdzone podpisami i pieczątkami. Koniec. Kropka. Właśnie tak. PS: Należy zwrócić szczególną uwagę nie tylko na część merytoryczną rozprawy naukowej, lecz również graficzną, przygotowaną przez pana Pawła Pawlaka. Jest niecodziennie, odważnie, śmiesznie, pomysłowo, brawurowo, cudnie. Pokochają ją chłopcy i duzi i mali:) Za ilustracje i projekt graficzny książki Paweł Pawlak dostał nominację do nagrody IBBY. Ot, właśnie tak, po raz drugi.
Wydawnictwo Czerwony Konik
niedziela, 15 listopada 2009
Koszmarny Karolek niepokoi nieboszczyka - Francesca Simon
Ależ ja się bałam tego Karolka. Jako MAMA oczywiście. Przecież – skoro jest taki koszmarny – i to za każdym razem, w każdym odcinku, w każdej kolejnej części – to jeśli MÓJ Tomek o nim usłyszy, zobaczy go, to też stanie się k-o-s-z-m-a-r-n-y-m małym człowiekiem. Przemogłam się. Najpierw wyraziłam zgodę na kreskówkę. Niby nie oglądałam, ale cały czas trzymałam rękę na pulsie, by w razie czego, podbiec do telewizora, i jak Rejtan na Matejkowym obrazie, zasłonić własną piersią koszmarne sceny rozgrywające się na ekranie. O dziwo, Karolek to wprawdzie bachor przez duże B, ale sądziłam, że będzie gorzej. Spodobał się i sięgnęliśmy po książkę. Karolek, faktycznie święty nie jest. Ma dziwaczne pomysły, zwariowane, czasem niebezpieczne. Bezczelny, pyskaty, złośliwy, perfidny, ale… No właśnie, to ale. Coś w tym chłopcu jest. Nie sądzę, by Francesca Simon pisząc serię o okropnym Karolku chciała światu podrzucić tabuny takich koszmarnych Karolków, które czerpią wzorce zachowań z jej książeczek. Primo – dzieci czytają Karolka. Mimo, że ważni ludzie od wychowania rwą sobie włosy z głosy. To tak jak Harrym, którego potępił nawet Watykan. A im więcej zamieszania wokół Karolka, to tym jego poczytność wzrasta. Wiadomo – zakazany owoc lepiej smakuje. Secundo – Karolek zawsze zostaje sprowadzony na ziemię i skonfrontowany z rzeczywistością. Bo świat jest taki, a nie inny i obowiązują w nim pewne reguły, czy się to Karolkowi podoba czy nie. Robią to rodzice i inni dorośli występujący w książeczce. Tertio - zawsze można z dzieckiem porozmawiać co wolno robić, a co nie. Karolkowa zasada - Cel uświęca środki, wprowadzana w życie przy pomocy kłamstewek, przekupstwa, obgadywania jest świetną okazją, by pogadać z dzieckiem, jak postępować nie można. Gdy czytałam Tomkowi Karolka, mały od czasu do czasu spoglądał na mnie z ciekawością i sondował, jaka jest moja reakcja. Bo przecież wiele rzeczy kłóci się z naszymi zasadami. A tutaj nagle mama czyta coś takiego. Przez niektóre miejsca nawet nie mogłam przebrnąć, bo mój DOSKONAŁY TOMEK miał ciągle coś do powiedzenia. Koszmarnego Karolka poznaliśmy, niekorzystnych zmian w zachowaniu Tomka jak dotąd nie zauważyłam. Warto jednak pamiętać o pewnym ważnym stwierdzeniu, które kiedyś wyczytałam w bardzo fajnej książce Z dzieckiem w świat wartości (POLECAM!)– Dziecko jest jak walizka. Co do niej włożymy to i wyciągniemy. Nie chcę tutaj za dużo moralizować, bo nie jestem ekspertem. Karolek napisany jest tak, że nic dziwnego, że ma tylu wielbicieli. Z pazurem, humorem, ciekawie, akcja toczy się wartko, bez zbędnych dłużyzn i opisów. Niektóre sceny z książki to przykłady z naszego podwórka, jak choćby kłótnia między koszmarnym Karolkiem i doskonałym Damiankiem o pilota od telewizora i dinozaury. W tej części Wasze pociechy dowiedzą się,: -Jak zdobyć absolutną władzę nad pilotem od telewizora (drżyjcie tatusiowie, miłośnicy futbolu) -Jak pokonać przeciwnika w wyborach do samorządu szkolnego (cenny poradnik przed każdymi wyborami) -Jak zostać potężnym czarnoksiężnikiem i wskrzesić nieboszczyka (O zgrozzzzzo!) Wydawnictwo ZNAK
sobota, 14 listopada 2009
Nominacje do nagrody IBBY
Jury literackie w składzie: Ewa Gruda, Joanna Papuzińska-Beksiak (przewodnicząca), Danuta Świerczyńska-Jelonek nominowało do nagrody “Książki Roku” Polskiej Sekcji IBBY następujące utwory:
1. Zofia Beszczyńska: Lusterko z Futra (Media Rodzina) 2. Bohdan Butenko: Krulewna Śnieżka (Nasza Księgarnia) 3. Grzegorz Gortat: Szczury i wilki (Nasza Księgarnia) 4. Małgorzata Gutowska-Adamczyk: Wystarczy, że jesteś (Nasza Księgarnia) 5. Jacek Inglot: Eri i smok (Skrzat) 6. Roksana Jędrzejewska-Wróbel: Kosmita (Fundacja ING Bank Śląski) 7. Andrzej Maleszka: Magiczne drzewo. Czerwone krzesło (Znak) 8. Ewa Nowak: Bardzo biała wrona (Egmont) 9. Anna Onichimowska: O zwierzaku, którego nie było (Arkady) 10. Jacek Podsiadło: Czerwona kartka dla Sprężyny (Nasza Księgarnia) 11. Krystyna Siesicka: Zatrzymaj echo (Akapit Press) 12.Barbara Stenka: Akcja „Chłopaki” (Nasza Księgarnia) 13. Małgorzata Strzałkowska: Zielony i Nikt (Bajka) 14. Wojciech Widłak: Opowieści do poduszki (Media Rodzina) 15. Rafał Witek: Julka Kulka, Fioletka i ja (Bajka)
Jury graficzne w składzie: Dorota Łoskot-Cichocka, Joanna Olech (przewodnicząca), Maria Ryll nominowało do nagrody następujące osoby: 1. Ignacy Czwartos za ilustracje do książki Lądowanie rinowirusów. Przeziębienie Wojciecha Feleszki (Hokus-Pokus) 2. Agata Dudek za ilustracje do książki obrazowej Czy można dotknąć tęczy? z tekstem Przemysława Wechterowicza (Endo) 3. Piotr Fąfrowicz za ilustracje do książki Zielony i Nikt Małgorzaty Strzałkowskiej w opracowaniu graficznym Ewy Stiasny (Bajka) 4. Monika Hanulak za opracowanie graficzne książki Debata filozoficzna Królika z Dudkiem o Sprawiedliwości Leszka Kołakowskiego (Muchomor) 5. Marta Ignerska za ilustracje do książki Babcia robi na drutach Uri Orleva (Wytwórnia) 6. Marta Ignerska za ilustracje do książki Atlas świata. Afryka z tekstami Zofii Staneckiej, Kingi Preibisz-Wala i Marii Deskur (LektorKlett) 7. Ewa Kozyra-Pawlak za ilustracje do Księżniczki na ziarnku grochu Andersena (Media Rodzina) 8. Ewa Kozyra-Pawlak i Paweł Pawlak za Mój pierwszy atlas świata z tekstami Marii Deskur (LektorKlett) 9. Daniel de Latour za ilustracje do książki Wyprawa do kraju księcia Marginała Henryka Bardijewskiego (Stentor. Kora) 10. Lucyna Legut za książkę autorską Trzy bajki (Prószyński i S-ka) 12. Ewa Stiasny za ilustracje i opracowanie graficzne książki Tydzień Konstancji Olgi Masiuk (Dwie Siostry) 13. Elżbieta Wasiuczyńska za ilustracje do Królowej Śniegu Andersena (Media Rodzina) Podkreślone książki zrecenzowałam u siebie:) Żródło - granice.pl
środa, 11 listopada 2009
O księżniczce, która nie miała swojego królestwa - Ursula Jones/ Sarah Gibb
W moich internetowych wędrówkach natrafiłam na tę lekturę. Od razu spodobały mi się ilustracje do tej książki. Na pierwszy rzut oka bajkowi książę i księżniczka skojarzyli mi się ze smukłymi postaciami Szancera. Chętnie poczytalibyśmy taką słodyczę literacką. Od kilku dni czytamy Ronję, córkę zbójnika. Wieczorem nie mogę się opędzić od mojego dziecka. O Boże – w liście do Gwiazdora (nasz wielkopolski dawacz prezentów) pojawił się ostatnio sztylet. No tak, skoro Birk ma, to dlaczego Tomek nie może? W każdym razie chętnie przeniosłabym się ze zbójnickiego lasu Mattisa na komnaty zamkowe. Wprawdzie w książce Astrid Lindgren zamek jest, w dodatku przepołowiony na dwie części (kiedyś to były burze), ale w takich zamkach nie mieszkają księżniczki, tylko zbójeckie córki. A tu…. Zresztą sami zobaczcie….Puszczam oczko do polskich wydawnictw. Może kiedyś….
Więcej o ilustratorce Orchard Books 2009
poniedziałek, 09 listopada 2009
Nazywam się Maria Skłodowska Curie - Lluis Cugota / Luisa Vera
Takie książki odczarowują znane postacie, – które często poważne, nieprzystępne, jakby z innego świata, legendy za życia, znane z podręczników szkolnych i baaaaardzo grubych i skomplikowanych książek patrzą na nas z czarno-białych fotografii, bez cienia uśmiechu. Gdy się już wgłębi w życiorys mniej oficjalny, nagle okazuje się, że Pan X był duszą towarzystwa i chichotał na każdym kroku, a Pani X najbardziej na świecie nie cierpiała brukselki w sosie beszamelowym. Wprawdzie w opisywanej książce o brukselce i chichotkach mowy nie ma, ale wyłania się wyraźny obraz kobiety – nie tylko jako naukowca, uhonorowanego dwoma Noblami, lecz również jako młodziutkiej dziewczyny z marzeniami, chcącej przeciwstawić się dziwnym porządkom minionej epoki, matki, żony, przyjaciółki, wraz ze wszystkimi słabościami i bolączkami dnia codziennego. Maria Skłodowska – Curie, jedna z pierwszych studentek w Europie, pierwsza kobieta profesor paryskiej Sorbony, odważna, ambitna, skromna. To książka o marzeniach, które się spełniają - ktoś mógłby zapytać: jaka przyszłość w tamtych trudnych i zwariowanych czasach mogła czekać piąte z kolei dziecko w biednej rodzinie nauczycielskiej? A jednak, czasem warto spróbować. Książka w bardzo przystępny sposób pokazuje dzieciom koleje życia, najpierw Maniusi, potem Marii, opowiada o jej pracy, ulubionych zajęciach, żmudnych doświadczeniach przeprowadzanych w rozklekotanej szopie, tonach ziemi - przesypywanych i przebadanych w poszukiwaniu pierwiastków. Wszystko ciekawie zilustrowane. W mojej pamięci zapadła stara fotografia małżeństwa Curie z podróży poślubnej na rowerach. Tego wątku nie zabrakło również w książeczce dla dzieci. To ukłon w stronę nauki, ambicji i głodu wiedzy. Z pewnością zainteresuje małych odkrywców, których nudzą już bajeczki, albo którzy łakną małej odmiany. W cyklu Nazywam się … każdy znajdzie coś, co odpowiada zainteresowaniom dziecka. Dostępne są książeczki o takich wybitnych postaciach: Antoine de Saint- Exupery, William Szekspir, Albert Einstein, Jan Paweł II, Leonardo da Vinci, Pablo Picasso, Vincent van Gogh i Mozart.
Wydawnictwo Media Rodzina Patrz, Madika, pada śnieg - Astrid Lindgren / Ilon Wikland
Urocza zimowa książka! Dwie siostry – Madika i Lisabet, mieszkające na Czerwcowym Wzgórzu cieszą się na nadchodzące święta, pieczenie pierniczków, prezenty i śnieg. Szaleją na dworze z tatusiem i psem. Na drugi dzień Madika z powodu przeziębienia musi pozostać w domu, natomiast na świąteczne z zakupy z Alvą wybiera się młodsza Lisabet. Ta nie słucha jednak opiekunki i oddala się od sklepu – wchodzi na płozy sani Anderssona, a ten wywozi ją daleko w las. Biedna Lisabet, pozostawiona na pastwę losu przez woźnicę, błąka się sama po lesie w poszukiwaniu domu i rodziców. A droga jest bardzo daleka. W dodatku pada cały czas śnieg i mała Lisabet wygląda jak bałwanek. Jak skończy się ta opowieść? Nie zapominajmy, że nadchodzą święta, wokół dzieje się wiele dobrego, ludzie mają ciepłe serca, dzieją się cuda. Naprawdę udana książka – tekst i ilustracje niesamowitej Ilon Wikland. Zresztą zobaczcie sami.
Już druga książka, w której dzieci uwielbiają piec na święta ciasteczka w kształcie prosiaczka. W Dzieciach z Bullerbyn rodzeństwo Lisy nawet się kłóciło, kto pierwszy będzie używał tej foremki.
Zachęcam do przeczytania ciekawego wpisu na temat ilustratorki u Zosi Frankowskiej. Tam znajdziecie inne ilustracje, również bajeczną zimę na Czerwcowym Wzgórzu. Wydawnictwo Zakamarki
niedziela, 08 listopada 2009
Bajki samograjki - Jan Brzechwa
Książkę przypomniały nam Małe i Większe Formy. Podczas naszej ostatniej wizyty w bibliotece znaleźliśmy na półce. Dla nas fantastyczna zabawa. Oczywiście zaraz ruszyła produkcja kukiełek – proste, na szpikulcach do szaszłyku, zrobione w pół godziny i już zabawa mogła się zacząć. Jana Brzechwy zachwalać oczywiście nie muszę – tu moje prywatne podziękowania za wersję Jasia i Małgosi, w której są kochający rodzice, a Jasiek z Gośką, po dziecięcemu, przez zwykłe gapiostwo, zgubili drogę do domu. Jakoś nie może mi przez gardło przejść wersja, w której ojciec wyprowadza swoje pociechy do lasu. Gdy kiedyś natrafiliśmy na coś takiego, Tomek dostał wielkich oczu z PRZERAŻENIA i już więcej nie eksperymentowaliśmy. W książce są jeszcze: Czerwony Kapturek, Kopciuszek i Kot w Butach. A więc kurtyna w górę i zaczynamy! Kukiełki do Jasia i Małgosi: Brakuje Baby Jagi, która gdzieś jest, ale o tym GDZIE?, wie tylko nasz Mikołajek... Pewnie trzeba będzie przeszukać skrzynie z zabawkami albo dorobić:)
sobota, 07 listopada 2009
O Królu Słońcu i jego czterech córkach - Helena Bobińska/ Józef Wilkoń
O książce przypomniałam sobie dzięki akcji prowadzonej przez Allegro i Dwie Siostry. W wielu wpisach dotyczących propozycji, co wydać w ramach serii Mistrzowie Ilustracji, pojawiała się właśnie ta lektura. I znów się łza w oczku zakręciła, bo Król Słońce i jego cztery córy – to moje dzieciństwo. Wiosna – najmłodsza, ukochana córka Króla Słońce, najbardziej przez niego pieszczona i najpiękniejsza ze wszystkich sióstr. Lato – pracowita, pogodna, krzepka jak młoda wieśniaczka. Jesień – sprawiająca ojcu najwięcej kłopotów, szalona i kapryśna, rozrzutna i nienasycona – taka Jesieniucha prawdziwa. Zima – zła, zimna, ale jakże mądra. Siostry przychodzą na Ziemię, jedna po drugiej, otulają pąki, tarzają się w kwiatach, płaczą i zawodzą. Kapryszą, jak typowe kobiety i cztery pory roku. Wszystko pięknie napisane przez Helenę Bobińską i narysowane przez Józefa Wilkonia. Serce roście czytając coś takiego dziecku i widząc, że się podoba. Moje dziecko podchwyciło ciekawy pomysł personifikacji czterech pór roku. Kiedy kilka dni temu nagle spadł śnieg, Tomek stwierdził, że pani Zima musiała otworzyć okno w pałacu swojego taty i spojrzeć na Ziemię. Niemądra –może nawet niechcący, zmroziła nas, i ptaki i rośliny, a przecież nie czas jeszcze. Baśniowa, bardzo cenna lekcja o zmianach zachodzących w przyrodzie, o tym jak zmienia się świat, co dzieje się z kwiatami, ptakami, na polach, w ogrodzie. -A czy jak przyjdzie pani Zima to ją zobaczę? – po Tomciowym pytaniu zaraz przypomniał mi się wiersz Brzechwy o nadejściu Wiosny. Czy przyjedzie furą? Czy na hulajnodze? -Pewnie, że zobaczysz, gdy nadejdzie Zima. Otulona w białą sukienkę, w koronie na głowie z maleńkich błyszczących gwiazdeczek, zmrozi swoim pocałunkiem szybę, przez którą razem z Mikołajkiem będziecie spoglądać na senny, szarobiały, spowity w snujących się dymach z kominów świat. My, podczas czytania, puściliśmy sobie fragmenty Czterech pór roku Vivaldiego. Chyba nie muszę dodawać, że celebrowany wieczór był baaaardzo udany:)))
piątek, 06 listopada 2009
Żółty smok. Baśnie chińskie - ilustrowała Renata Fucikova
Chiny. Daleki Wschód. Już ta nazwa pokazuje geograficzne oddalenie. Jednak czy tylko? Dla nas, mieszkańców Zachodu, to wielka niewiadoma, zagadka i tajemnica - skrywane przez dziesiątki lat za niedostępnym Murem. Wynalazki, zdobycze, osiągnięcia, porządek społeczny – odkrywane przez przodków, buńczucznych podróżników, powoli, krok po kroku, czasem też z niedowierzaniem. Skarby niesamowite, dziwy, tradycje, obrzędy, od których człowieka złaknionego wiedzy, aż ciarki po plecach przechodzą. Również ignorancja i arogancja po jednej i po drugiej stronie. Zamknięcie się Wschodu w swoich tradycjach i obrzędach, odrzucenie wszelkich kontaktów z barbarzyńcami. Strach przed tym, co nowe i obce. Z naszej strony - też dziwne przekonanie, że to nasze, jest jednak lepsze. Zresztą niekiedy odnoszę takie wrażenie i dziś. Chiny wielu, szczególnie młodym ludziom, kojarzą się dziś z napływem tandety do naszych domów, z towarami ze sklepików Wszystko za 4.50. Jednych zachwycają, innych gorszą. Dlaczego tak się dzieje? Żółty smok zaprasza w podróż egzotyczną. Długą, bo książka liczy sobie 560 stron. Ale takie powinny być właśnie podróże TAM, na drugi koniec świata. Renata Fucikova, Czeszka, przez kilka miesięcy odkrywała inne Chiny. Najpierw dla siebie. Zatraciła się w tysiącach barw, zapachów i krajobrazów. Owocem tej wyprawy jest ta książka. Swego rodzaju próba ukazania, że Chiny to ważne miejsce na Ziemi, w historii – pełne mniejszych i większych cudów. Baśniowy świat, jakże inny od oklepanych Kopciuszków czy kolejnej wersji Trzech świnek i Kota w Butach. Wszystko jest tu inne: obcobrzmiące imiona, jedzenie, nazwy zwierząt, roślin i miejscowości. Świat przedstawiony często na zasadzie przeciwieństw: bogaci i biedni, głupcy i mędrcy, szczęśliwi i urodzeni pod ciemną gwiazdą, dobro toczy walkę ze złem, ciemność z jasnością. To wgląd w zupełnie inną kulturę: mężczyźni mają po kilka żon i konkubin, uliczni pisarze piszą pędzelkami, a chlebem codziennym jest ryż. I jak to w baśniach bywa, pełno tu potworów, wróżek, smoków, jest magiczny topór, wachlarz kryjący tysiącletni korzeń żeń- szenia, są królowie i prości ludzie, a dzieci mają możliwość zaglądnięcia do chaty wieśniaka i pałacu cesarza. Są przede wszystkim mądrość Wschodu, tamtejsze pojmowanie świata i recepty na życie. Wszystko bajecznie kolorowe i pięknie spolszczone przez Zofię Beszczyńską.
Wydawnictwo Media Rodzina
|