Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 27 kwietnia 2017
Król Gromoryk i niewidzialna kukułka - Wojciech Widłak/ il. Ewa Poklewska-Koziełło

Król Gromoryk rozkoszuje się pięknem kolejnego dnia podczas spaceru w pałacowym ogrodzie. Jego rozmyślania przerywa nagle głośne „kuku”. Jakże wielkie jest jego zdziwienie, gdy okazuje się, że za owym kuku stoi nie kto inny jak badacz kukułek: kot Gaduła. I tu zaczyna się zabawa na całego – rozeźlony król rusza w pogoń za Gadułą. I tak przez cały boży dzień  ta dwójka goni za sobą – raz w prawo, raz w lewo i na odwrót. Po krzakach, chaszczach, gęstwinach traw i zarośli. To doskonała okazja, by opanować trudne pojęcia lewej i prawej strony, interesujące zjawiska astronomiczne związane z wędrówką Ziemi wokół Słońca. W tym czasie gdy król Gromoryk i kot Gaduła biegają w najlepsze po krzakach i, jak się potem okazuje, przy okazji wydeptują labirynt, najmłodsi mogą wykonywać równolegle różne zadania, które znajdują się na każdej stronie u dołu kartki. To okazja, by opanować pojęcia: wspomnianej już lewej i prawej strony, najmniejszy, najkrótszy. Należy pomóc królowi w labiryncie, który ma doprowadzić go do pysznej jajecznicy. Jest i drugi labirynt, który wiedzie dwójkę bohaterów do środka polanki.


Książka jest częścią serii o królu Gromoryku - Czytam Główkuję. Podobnie jak w innych są tu duże litery ułatwiające początkującym miłośnikom książek czytanie, szeroka interlinia. Na końcu – Dyplom sukcesu. Podsumowując: to zabawna historia fabularna, która rozwija myślenie i kreatywność u dziecka. Cudne są ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło. Ten odcinek podoba mi się szczególnie – a to ze względu na mnogość elementów florystycznych – to taki mój konik ilustracyjny:) Są również naklejki, które dzieci mogą wykorzystać w odpowiednich miejscach.


Wiek 4+

Wydawnictwo Egmont

środa, 26 kwietnia 2017
Brzuchem do góry - Urszula Palusińska

Książka, która od kilku dni leży na moim stoliku nocnym Przypomina o tym, co w życiu ważne. Myślę sobie przeglądając ją – bezczelnie – taaak, tego mi właśnie trzeba. Słodkiego nicnierobienia dla sztuki – leżenia brzuchem do góry. Pogoń pośpiech – za czymś niby ważnym, priorytetowym. Urszula Palusińska pomaga swoją historią uzmysłowić nam, że niekiedy warto odpuścić. Ziemniaczki niech spokojnie dochodzą – ja tymczasem podobnie jak ciocia poleżakuję chętnie w ogrodzie i zobaczę, co w koronach drzew gra.


Pewne upalne popołudnie. Powolne, leniwe. Grupka ludzi odpoczywa beztrosko na łonie natury. Czytanie gazety, drzemka, opalanie się, żeglowanie. Niektórzy muszą pracować: listonosz, stolarz. Ale i oni potrafią w codziennym zajęciu znaleźć 5 minut dla siebie. Podczas tej letniej maniany jest czas, by przyjrzeć się jak pająk tka sieć, ptaki szybują w słońcu, ważka trzepocze skrzydełkami, w  górze wysoko leci samolot. Czuje się beztroskę chwili, odprężenie. Na minimalistycznych ilustracjach zaledwie kilka plam, które układają się w kształty, kontury postaci, części ciała lub elementy natury. Niekiedy jakby cienie, innym razem nienaturalnie ciemnie – w letnim świetle – takie cuda dzieją się na naszych oczach. Raz z całkiem bliska – można spotkać się oko w oko z dziurkami od kapelusza, kosmatym pająkiem. Innym razem – ze sporej odległości. Z różnych perspektyw. Jakby ktoś z aparatem przygotowywał reportaż o rodzinnym leżeniu do góry brzuchem. Człowiek w naturze wśród pszczół, ciem, kwiatów, traw drzew. Czasem odnoszę wrażenie, że autorka uczy nas postrzegania świata okiem dziecka. Starsi nie mają czasu na to, by pochylić się nad pająkiem, trawą, dziurkami w nakryciu głowy. Dzieci potrafią w mieszaninie mnóstwa mnóstwości dostrzec jakiś szczegół, małą istotkę, punkt na niebie. My dorośli mamy ważniejsze rzeczy na głowie. Ale czy wtedy nie tracimy tego „czegoś”?


Książka, która uczy afirmacji życia. Coś w rodzaju carpe diem. Gonimy za czymś  jednocześnie nie dostrzegając uroków życia codziennego, chwil, które przemijają, obecności najbliższych. Bardzo optymistyczna lektura, która przypomina o tym, by zwolnić. By wziąć do ręki książkę taką jak ta właśnie i najzwyczajniej o niczym innym nie myśleć. By poleżeć brzuchem do góry – tylko dla siebie, bez celu, dla własnej przyjemności. 

O ilustratorce na stronie wydawnictwa czytamy:

Twórczyni filmów animowanych i ilustratorka. Książka "Majn Alef Bejs" z jej ilustracjami zdobyła prestiżową BolognaRagazzi Award w kategorii non fiction, srebro w konkursie European Design Awards i wyróżnienia na biennale ilustracji ILUSTRARTE w Lizbonie oraz w konkursie Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Wiedźmy - Roald Dahl/ il. Quentin Blake

Od kilku dni absolutny hit w naszym domu. Niepozorna książka mieszcząca się w małej dłoni. Mnie nieznana do tej pory – choć im dłużej wspólnie czytaliśmy, tym bardziej jakaś lampka zapalała się w głowie. Faktycznie – gdzieś po drodze był film – dość straszny zresztą, ale i niesamowicie wciągający. Podobnie jak książka.

Mały chłopiec zostaje sam na świecie. Nie ma nikogo prócz ukochanej babci z Norwegii. A Norwegia – wiadomo – to tajemnicza kraina pełna różnych baśniowych stworzeń i potworów. Nic dziwnego, że babcia chłopca potrafi na poczekaniu wymyślać różne historie o czarownicach. Ponoć wiedźmy mogą wyglądać jak zwykłe kobiety, które codziennie mija się na ulicy bądź w sklepie. To może być sąsiadka, nauczycielka, urzędniczka. Jest kilka cech dla wiedźm, które pomogą je bezbłędnie zdemaskować. Nie chcę jednak psuć Wam zabawy przy ich poznaniu, bowiem Roald Dahl przeszedł w tym temacie samego siebie. Chłopiec razem z babcią musi zgodnie z wolą rodziców zawartą w testamencie zamieszkać w Anglii, w której działa również dość spora liczba czarownic . Nic dziwnego, że wiedźmy stają na drodze chłopca i to w sporej ilości. Wciągająca historia, pełna humoru i scen mrożących krew w żyłach, trzymająca w napięciu od początku do końca. Czytając tę książkę myślałam sobie, że sam autor musiał się nieźle bawić podczas pracy nad nią. Choć w wielu miejscach zaskakuje – za nic ma panujące trendy w literaturze dziecięcej: że to wypada a to już nie. Babcia z cygarem w ustach to naprawdę rzadki obrazek we współczesnej literaturze dziecięcej. Samo podejście do  tematu niekiedy szokuje rozwiązaniami i pomysłami. Ale ja to zjawisko oceniam pozytywnie – literaturze dziecięcej brakuje czasem takiego wariactwa na żółtych papierach, poprawność mierzi i kuje. Znalazłam w książce Dahla same fantastyczne rzeczy i polecam – jeśli nie macie pomysłu na lekturę na długi weekend. Oczywiście ojcem czarno-białych ilustracji jest tradycyjnie Quentin Blake. Spokojnie - jego wiedźmy nie będą dzieciakom spędzały snu z powiek.

Wiek 9+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 04 kwietnia 2017
Peter i Lena - Astrid Lindgren / il. Ilon Wikland

W książce znajdziecie dwie historie:  „Ja też chcę mieć rodzeństwo” i „Ja też chcę chodzić do szkoły”.

Pewnego dnia mały Peter dowiaduje się od swoich rodziców, że będzie miał braciszka albo siostrzyczkę. I w domu pojawia się ...Lena. Cały świat Petera wywraca się do góry nogami- zawsze to przecież on był kochanym dzieckiem mamusi i tatusia, zawsze to na nim tylko koncentrowali swoją uwagę, a tu coś takiego... Peter oczywiście chce ją kochać, chce się nią opiekować, chce być kochającym starszym bratem- ale czasem to takie trudne. Wydaje mu się, że rodzice już go nie kochają, bo mają Lenę. Zaczyna się buntować, broić. Z uroczego synka zmienia się w niezłe ladaco- po to tylko, by rodzice znów go dostrzegli. Ci pomagają nazwać synkowi swoje uczucia, okazują mu wiele miłości i cierpliwości, a kiedy siostrzyczka dorasta - razem z Peterem stają się nierozłącznymi przyjaciółmi, prowadzą wojnę na poduszki i ... pomagają mamie opiekować się najmłodszym braciszkiem:)


Astrid Lindgren prostymi słowami opowiada całą tę historię. Świetnie opisała dramat małego chłopca (tak- dramat), gdy rodzice pokazali mu uroczą, zachwycającą, maleńką, jak kruszynka, siostrzyczkę. Złośliwy, bezczelny, głośny, pyskaty. Zdaję sobie też sprawę, że książka Astrid Lindgren nie jest antidotum na wszystkie tego rodzaju problemy - ale w mądry i ciepły  sposób może pomóc dziecku zrozumieć sprawy związane z pojawieniem się rodzeństwa. Jeśli czytamy wspólnie z naszym dzieckiem - z pewnością lektura skłoni nas do ciekawych rozmów i budowania więzi.


W drugiej opowieści książkowe dzieci już urosły. Lena bardzo zazdrości bratu, że chodzi już do szkoły. Sama chce przekonać się, co to znaczy być uczennicą. Pewnego dnia Peter zabiera ją ze sobą. Lena poznaje kolegów i koleżanki brata, panią, zasiada w szkolnej ławce, je najprawdziwszy szkolny obiad, obserwuje, jak dzieci uczą się, co robią na przerwach. Peter lubi szkołę i Lena też. Dziewczynka poznaje dobre i złe strony tego miejsca – choć te pozytywne są oczywiście dominujące.


Myślę, że samej autorki nie muszę przedstawiać. Historia z życia wzięta, napisana prostym językiem pomogła nam znów przegonić strachy. Świetnie zilustrowana przez Ilon Wikland, artystkę, która ze szwedzką pisarką współpracowała od 1953 roku. Pewnego dnia 23-letnia uciekinierka z Estonii zjawiła się u Astrid Lindgren, z niemowlęciem na ręku i ze swoimi pracami. I tak to się wszystko zaczęło.


Wiek 4+

Wydawnictwo Zakamarki

poniedziałek, 03 kwietnia 2017
Pociągiem - Vincent Bourgeau

Jazda pociągiem ma wiele uroku. Za oknem zmieniają się krajobrazy . W wagonie lub przedziale pojawiają się coraz to inni pasażerowie. Jeszcze inni  wysiadają na stacjach większych i mniejszych. Czasem ktoś w naszej podróży towarzyszy nam króciutko, ktoś inny znów – przez cały czas. Rodzą się znajomości, sympatie. W książce pasażerami pociągowymi są słonik, dziecko i piesek z balonikiem. Na pewnej stacji dosiada się jeszcze zebra. I od tego momentu zaczynają działać czary. Bo paski zebry – jakby magiczne – sprawiają, że świat zaczyna pozytywnie wariować. Co rusz paski przeskakują na kogoś innego, lub inne obiekty. Pociąg wjeżdża do tunelu na trasie a wyjeżdżając świat zmienia się w biało-czarne pasy.

Kolejna historia bez słów wydana przez Zakamarki. Opowieść obrazkowa, która rozwiązuje języki i małych i dużych. Motywuje do mówienia, opowiadania tego, co dzieje się na naszych oczach. Rozwija słownictwo: pojawiają się bowiem słówka tak charakterystyczne dla tematu kolejowego: dworzec, tory, pociąg, wagony, tory, szyny, szlaban, pasażer. Nie tylko – są również elementy krajobrazu naturalnego i miejskiego: małe miasteczka i duże miasta, wioski, łąki z drzewami i zwierzętami.

Historia bez słów wymaga od czytelnika zaangażowania – by stworzyć swoja własną historię. Kreatywna zabawa, która ćwiczy wyobraźnię i uczy tworzyć własne opowieści.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki 

piątek, 31 marca 2017
24 godziny. Coś się dzieje w porcie - Britta Teckentrup

W porcie tyle się dzieje: wpływają i wypływają statki, jedni marynarze szorują pokład, inni rozładowują kontenery, wszędzie kręcą się turyści i pasażerowie.  Statki wycieczkowe, towarowe, pasażerskie, małe łódki i całkiem malutkie łódeczki. Każda rozkładówka (olbrzymia! Po rozłożeniu: 512 mm x 670 mm) to sporych rozmiarów scena z życia portowego. Od poprzedniej strony minęło zaledwie parę chwil, a już tyle się zmieniło. Czy dzieci odszukają swoich ulubionych bohaterów? Malarz, który dopiero co nadszedł, właśnie rozłożył sztalugi i maluje widoczek. Do pustej przed chwilą tawerny zawitali pierwsi goście. Sprzedawca ryb zachwala swój towar. Głośno nawołuje: „Świeże ryby! Prosto z morza!” Patrząc na ilustracje ma się wrażenie, że słyszy się gwar, nawoływania, pohukiwania statków, śmiech i rozmowy.

Dzieci śledzą ”kroki” wybranych postaci. Dokąd udaje się liczna rodzina zajączków? Gdzie łowi ryby Protazy Pies? Jak to się stało, że mały pingwinek znalazł się za burtą.


Mnóstwo postaci, miejsc, statków do analizowania i śledzenia. Życie w porcie toczy się od świtu do nocy. Godziny mijają na zegarach umieszczonych w lewym górnym rogu. Książkę można czytać na różne sposoby: korzystając z krótkich pytań pomocniczych postawionych na każdej rozkładówce: np. „Kto wyprowadza Bellę na spacer?”, „Co wyłowił Protazy Pies?”. W ten sposób dzieci poznają imiona bohaterów. Choć na samym końcu na okładce – można zobaczyć ich wszystkich. A może maluchy pokuszą się o odnalezienie wszystkich bądź ulubionych postaci w książce? Może wymyślą dla nich jakieś ciekawe historie z ich życia? Klabater Kot, Eugeniusz Orzeł, Karol Kaczka, Pelagia Pingwin właśnie na to czekają. Takie książki dają naprawdę wiele możliwości na spędzenie z nimi wolnego czasu – wystarczy tylko poruszyć niteczki wyobraźni.

Ten rodzaj książki znany jest już na naszym rynku. Jest mnóstwo tytułów, które nawiązują właśnie do takich rozwiązań. Ciąg dalszy opowiedziany nie słowami ale obrazami. Ktoś zmienił miejsce swojego pobytu, rozmówcę, zajmuje się obecnie czymś innym, coś innego teraz jest w kręgu zainteresowania danej postaci. Takie książki ćwiczą oko i rozwiązują języki. Doskonała zabawa dla czytelników w każdym wieku. Książka jest solidnie wydana – na grubych kartonowych kartach. Dzieci bez obaw mogą przewracać kartony tam i z powrotem – i szukać, śledzić, analizować. Jest kolorowo, tłoczno. A jaka radość w oczach malucha, gdy już odnajdzie to lub kogoś, kto na chwilę znikł z jego oczu.

Wiek 3+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

piątek, 17 marca 2017
Dlaczego? Księga najciekawszych pytań i odpowiedzi na temat nauki, przyrody i świata - Catherine Ripley/ il. Scot Ritchie

Dzieci z natury są ciekawe świata. Kiedy tylko zaczynają mówić – pojawiają się pytania: Dlaczego? Czemu? Po co? A kiedy w naszym domu faktycznie pojawią się trudne pytania, wówczas można sięgnąć po ściągę w postaci tej książki. A może właśnie ta pozycja wyprzedzi dziecięcą ciekawość. Można dzieciaki dosłownie zaatakować książkowo. Bo w tej książce dzieci znajdą mnóstwo pytań i odpowiedzi dotyczących nauki, przyrody i świata. Całość podzielona jest tematycznie: miejsca i zagadnienia. Co my zatem tutaj mamy? Kąpiel, supermarket, sen, dwór, kuchnia, zwierzęta gospodarskie. Odpowiedzi są krótkie, konkretne. Trafiają w tzw. punkt. Bez zbędnych dłużyzn dzieci dowiadują się dlaczego trzeba myć zęby, mydło jest śliskie, podczas kąpieli marszczą się palce, makaron ma różne kształty, tulipany zamykają się na noc, gwiazdy migocą, niebo jest niebieskie, płyn do mycia naczyń się pieni, mniszki lekarskie zmieniają się w  białe puszyste dmuchawce.

Dlaczego? Co? Czym? Skąd? Gdzie? Jak?

Razem pond 70 pytań i odpowiedzi. Każdy rozdział zakończony ciekawostkami o otaczającej rzeczywistości. W każdym rozdziale inne dziecko jest przewodnikiem po świecie. Książka kolorowa, z licznymi ilustracjami, na samym końcu indeks z hasłami – łatwo odnaleźć to, czego się szuka. Książkę można czytać już małym dzieciom. Starsze dzieci znające litery mogą ćwiczyć na tych tekstach naukę czytania – szeroka linia i duże litery na pewno to ułatwią.

Wiek 5+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

czwartek, 16 marca 2017
Harry Potter i przeklęte dziecko - Joanne K. Rowling, Jack Thorne, John Tiffany

Kiedy kilka lat temu J. K. Rowling zapowiedziała, że ukaże się ostatni tom Harry’ego Pottera, pomyślałam sobie przekornie  – „Jeszcze zobaczymy”. Pewnie nie byłam w tym odosobniona. Bo popatrzcie sami – ktoś napisał bestseller na miarę wszechczasów – wciągającą książkę, która sprawiła, że niejadki książkowe zaczęły pożerać strony zapełnione literkami – a tu taka informacja – TO JUŻ JEST KONIEC. Po latach ukazała się kontynuacja – w innej formie, już w innych czasach – wszak Harry dorósł, założył rodzinę i pracuje. Książka jest i wywołała różne reakcje – przynajmniej tak mogę powiedzieć po obserwacji własnego podwórka. Jak się okazuje- opinie są podzielone – jedni zadowoleni, inni kręcą nosem. Moje starsze dziecko zachwycone – odpowiadała mu przede wszystkim forma – „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” to tak naprawdę scenariusz sztuki teatralnej, który ma w gruncie rzeczy aż trzech autorów. Tomek przeczytał szybko – z łatwością odnalazł się w krótkich teksach, szerszej interlinii, wciągającej fabule. Natomiast moja młodsza siostra, która przed laty po nocach chodziła do księgarni po nowy tom serii, tęskni za dawnym Harrym – opisami oddającymi klimat czarodziejskiej krainy i wojny jaka toczyła się między Dobrem i Złem. Monia siedziała u nas, przeglądała książkę pociętą na role, cmokała i cmokała. Potem pożyczyła przeczytała i stwierdziła, że miała rację.

Kontynuacja Harry’ego …. hm hm hm. Tak sobie głośno myślę, że każdy fan książek lub filmów tak naprawdę choć raz zastanowił się nad tym, jak ułożyło się życie bohaterów książkowej sagi. A jeśli nie ułożył w głowie gotowego scenariusza to pewnie choć raz zadał sobie pytanie: „Ciekawe, co było dalej?”. Ponoć miłośnicy książki na różnych forach wymieniali poglądy, snuli domysły, tworzyli swoje wizje. Tutaj tytułowy ulubieniec milionów Harry Potter tak naprawdę nie do końca jest na pierwszym planie. To jego syn Albus wysuwa się na prowadzenie. Harry musi unieść brzemię sławy – wszak nazwisko i czyny zobowiązują. Syn nie jest dzieckiem łatwym. Jego upór często irytuje – chciałoby się nim potrzasnąć i powiedzieć: „Chłopie, co masz ze swojego ojca?” Może wynika to znów ze swego rodzaju porównań z małym Harrym, biednym sierotą, który od samego początku chwycił wszystkich za serce i zaskarbił sobie sympatię milionów dzieciaków i dorosłych, którzy z zapartym tchem śledzili losy małego czarodzieja. W moim przypadku musiało trochę wody upłynąć, by przekonać się do Albusa – ale to sprawa indywidualna. Trzymałam kciuki za Harry’ego, który musiał poradzić sobie z wychowaniem syna, jego decyzjami i wyborami. Znów można było odwiedzić dawne miejsca, spotkać dawnych bohaterów - Rona, Hermionę, nauczycieli Hogwartu. Pytanie – jak odbieracie ich po latach – czy zmienili się – a jeśli tak – to na lepsze czy na gorsze? Autorzy znów przekazują jak ważne w życiu są pewne nieprzemijające wartości: miłość, przyjaźń, honor, odwaga. Słowa w dzisiejszych czasach brzmiące jakoś dziwnie. Myślę, że w ocenie tej książki miesza się dosłownie wszystko – ciekawość, sentyment, otwarcie na nowe, przyzwyczajenia. Ja osobiście lubię książki klasyczne – ale jestem świadkiem czytelniczego zadowolenia mojego syna i jego kolegów. Można by tu dyskutować chyba do wieczora – więc niech każdy sam wyrobi sobie zdanie na temat książki. A na sam koniec oczywiście pojawia się stare pytanie – a jakże – czy będzie ciąg dalszy?

Wiek 11+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 12 marca 2017
Działka dziadka działkowicza - Katarzyna Bogucka

Katarzyna Bogucka nie nadała głównemu bohaterowi imienia i to był strzał w dziesiątkę. Dziadek to w końcu dziadek. Każdy bardzo swój, osobisty, rodzinny. Znam kilku dziadków i wszyscy pałają miłością do ogrodu. Ach te dziadki: Geniu, Stasiu, Paweł, Piotr. A babcie? Wprawdzie nie o nich ta książka, ale nie sposób tutaj ich nie wspomnieć. Działkowicze całą gębą i z oddanym sercem. Gotowi poświęcić cały wolny czas, by tylko realizować swoją ogrodniczą pasję. Co to nie tylko wyhodują, ale i przetwory zrobią. Tak jak książkowy dziadek. Dlatego też twierdzę, że ta książkowa historia jest zaledwie początkiem mnóstwa innych rodzinnych przedsięwzięć. U nas dziadek Geniu przez długie lata był w dodatku prezesem ogródków działkowych w naszym miasteczku. Zna mnóstwo ludzi, historii, opowieści działkowych. No i świetnie zna się na ogrodzie. Ktoś kiedyś powiedział: chcesz być szczęśliwy przez cale życie – załóż ogród. I coś w tym jest. Potwierdzam.


Katarzyna Bogucka w klimatycznej historii opowiada o tym, co się dzieje na działce. Jest czas prac wiosennych, jest w końcu czas dojrzewania i zbierania owoców pracy. Z tej książki dzieci dowiadują się jakie prace należy przeprowadzić na działce, jakie warzywa i owoce można zebrać. Kto pomaga i w czym. Oprócz pielenia, sadzenia, zbierania warzyw i owoców jest też kwestia wyżywienia wszystkich pomocników. Bo przecież na działce na pewno jedzenia jest w bród. A na świeżym powietrzu wszystko wyjątkowo dobrze smakuje. Autorka na końcu zauważa, że nie każdy ma dziadka z działką. Dlatego też zachęca do zakładania mini-ogródeczków na parapetach okiennych i balkonach. Podpowiada rośliny, które można uprawiać w takich utrudnionych minimalistycznych warunkach. Podaje też przepisy na wyborne potrawy. Przecież to, co się wyhoduje, trzeba zjeść. Nie da się tego zrobić od razu, więc działkowe skarby można zamknąć w słoikach. Jesienią i zimą docenimy ich smaki. Jak zrobić przecier pomidorowy, lemoniadę bazyliową, ciepłe maliny, powidła śliwkowe bez cukru, sok z malin. Jak suszyć zioła i morele, jak zamrozić natkę pietruszki. Być może dzieci po lekturze tej książki zainteresują się kulinariami. Na samym końcu został przedstawiony wykres  zbioru popularnych warzyw i owoców. W książce mnóstwo plenerów ogrodowych, w których pierwsze skrzypce grają skarby z drzew i grządek. Przewijają się liczne osoby – pomocnicy. Charakterystyczne ilustracje Katarzyny Boguckiej, które znamy już z innych książek. Najważniejsze jest to, że pewnie odnajdziemy tutaj i siebie i najbliższych z naszej rodziny buszujących chętnie w naturze.


Wiek 5+

Wydawnictwo Widnokrąg

sobota, 11 marca 2017
Fantastyczny Pan Lis - Roald Dahl/ il. Quentin Blake

Roald Dahl w niebie siedzi obok Astrid Lindgren. Nie słyszeliście o tym? Możecie się sami zresztą przekonać, jak pisze ten brytyjski autor wielu książek dla dzieci. Gdy jeszcze dodam, że pisał scenariusze dla wielkiego Alfreda, tak tak,  TEGO Alfreda z Hollywood ma się rozumieć, hm hm, to robi się już naprawdę ciekawie. MatyldaCharlie z fabryki czekolady, wreszcie Fantastyczny Pan Lis. Krótka historia. A jak wciąga. Dzieciaki wbija w fotel jak podczas startu samolotem. Od początku do końca. Bo kogóż my tutaj mamy? Trzech typków, których wygląd może przyprawić o zawał serca. A ich charakterki. To już zupełnie osobny temat. Przebiegłe to i skąpe. Bo też jednej kaczuszki albo kurki od czasu do czasu przeboleć nie mogą. Za to Pan Lis jest FANTASTYCZNY. Mądry, o wiele sprytniejszy od tamtej trójki od siedmiu boleści, odważny, szybki, dobry. Przejrzy zamiary przeciwników na wskroś i znajdzie rozwiązanie.

W książce ciągle coś się dzieje, niebezpieczeństwo trzyma czytelników w napięciu, głodne liski wzruszają, koparka kopie bez przerwy i hałasuje, lisy kopią tunele, a groźne typki czekają – ze strzelbami. A wszystko to bogato okraszone kultowymi czarno- białymi  ilustracjami Quenita Blake’a.  Oczywiście opowieść kończy się happyendem – jakżeby inaczej – Uff!!! - Zadowolone dzieci zasypiają – a my nareszcie mamy wolny wieczór.

Książka jest ładnie wydana - w twardej oprawie, z mnóstwem ilustracji. 

Wiek 5+

Wydawnictwo Znak

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 161