Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 22 maja 2016
Dziewczynka ze srebrnym zębem - Andrzej Marek Grabowski/ il. Anna Kaszuba-Dębska

Wyklejka od razu skojarzyła mi się ze szpitalną podłogą. Może teraz są inne wymogi sanitarne, ale dawniej można było spotkać czarno – białą podłogę – w poczekalni, na oddziałach (przyjrzyjcie się ilustracjom książce). Zresztą historie opisane w tej książce zdarzyły się w przeszłości: kiedy nie było komputerów, telewizory wyłącznie czarno – białe, telefony tylko u niektórych mieszkańców. Brzmi jak historia S-F? Trochę i tak, bo i przygody opowiedziane przez Ankę – dziewczynkę ze srebrnym zębem – są takie jakieś nieprawdopodobne.

Patrzę na wyklejkę i przypominają się nasze szpitalne pobyty – moje i rodzeństwa, w czasach kiedy rodzice nie mogli opiekować się dziećmi na oddziale. Właśnie podobne uczucia ma siedmioletni Andrzejek – który teraz już znacznie starszy, wraca do przeszłości. Taka dziewczynka ze srebrnym zębem przydałaby się na każdym oddziale – by zapomnieć o bólu, chorobie, samotności i tęsknocie. Szpitalna wariatka – w pozytywnym tego słowa znaczeniu – niczym wróżka zaczarowuje rzeczywistość, codzienność. A może i Pippi, która wpadła na chwilę, by pochorować, potowarzyszyć w niedoli. I dzięki Ance nic nie jest już straszne: tęsknota z bliskimi, bolesne zabiegi, obojętność personelu, brak empatii, nuda, brak intymności i prywatności, szpitalna nauka. Dziewczynka tworzy świat, do którego chętnie wejdzie każde dziecko: pełne niesamowitych postaci i zdarzeń, podszyte i humorem, i tajemniczością, strachem. Szarość i jednostajność tego miejsca (w dawnych czasach nikt nie przejmował się tym, że sale szpitalne nie są kolorowe i miłe dla oka)  rozjaśniają opowieści o treserze z odgryzioną głową, przemytnikach świętych panien, o złodziejach zębów.


Książka powinna znaleźć się w szpitalach dziecięcych. By po nią sięgnęły dzieci – bo warto zaprzyjaźnić się z Anką z książki. A może ktoś z personelu medycznego również sięgnie po tę książkę i lepiej zrozumie, co w małej duszy chorego dziecka gra? W ostatnich czasach wiele zostało zrobione w tym zakresie – ale też wiele ciągle jeszcze przed nami.


Wiek 9+

Wydawnictwo Media Rodzina

sobota, 21 maja 2016
Tropiciele - Małgorzata Karolina Piekarska/ il. Agnieszka Świętek

 

Książka zaskoczyła mnie przede wszystkim tematyką. Bo kto dzisiaj pisze o harcerzach? Tymczasem Małgorzata Karolina Piekarska, autorka kultowej „Klasy pani czajki” uznała temat ten za atrakcyjny. Mało tego. Sama książka zachęca do zainteresowania się tą formacją, która w Polsce ma wieloletnią tradycję, a która niestety powoli zanika. No cóż, w dzisiejszym świecie są inne priorytety, inne rozrywki. W moim mieście działała kiedyś prężnie drużyna harcerska. Dziś po niej zostało tylko wspomnienie.

Nastoletni Kuba święty nie jest. Lubi czasem popyskować . Niekiedy wymknie mu się wulgarne słowo. Właśnie przeżywa ciężki okres. Rodzina chłopca przeprowadza się z „lepszej” części Warszawy na Pragę. To policzek dla Kuby. A co z przyjaciółmi, gimnazjum, ulubionymi miejscami? Nawet fakt, że celem przeprowadzki jest Saska Kępa – jedna z najbardziej urokliwych dzielnic Warszawy, go nie cieszy. Kuba musi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Nie jest łatwo, w dodatku jego młodsza siostra postanawia zapisać się do zuchów. Nowy prażanin przypadkiem trafia na zbiórkę harcerzy, co chłopcu wydaje się dziecinne i głupie. Jednak powoli powoli Kuba przekonuje się do harcerstwa, nowych kolegów, celów do realizacji, ideałów. W dodatku pojawia się ONA, przepiękna dziewczyna, która z całego serca poświęca się harcerstwu.

Autorka potrafi porwać czytelnika. Przygoda, humor, tajemnica, historia podana w atrakcyjny sposób – niby przypadkiem, pomysły na spędzanie czasu wolnego, zachęta do poznawania swoich korzeni i małej ojczyzny, kontakty ze starszymi ludźmi, Powstanie Warszawskie, przyjaźń. Wreszcie miasto, właściwie jego malutki wycinek, który został pokazany tutaj niby w tle,  a jednak jest również ważnym bohaterem tej historii. Dzieciaki odkrywają jego tajemnice, błądzą po uliczkach, kluczą, szukają tropów, poznają mieszkańców. To naprawdę motywuje do tego, by poznać  i swoje strony i odwiedzić Saską Kępę. Piekarska ma lekkie pióro, świetnie łączy przeszłość z teraźniejszością i unika nadmiernego patosu i moralizowania. Jej bohaterowie nie są kryształowi czyści, mają swoje wady – ale to tylko dodaje im uroku. Harcerze  wyśmienicie radzą sobie e współczesnej rzeczywistości, w poszukiwaniach posiłkują się gadżetami i nowoczesnymi urządzeniami. Naprawdę harcerstwo nie trąci myszką.

P.S. Dla wielbicieli książki „Klasa pani Czajki” miła niespodzianka. Ale o tym cicho sza- odpowiedź w książce.

Wiek 11+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 18 maja 2016
Kazimierzu, skąd ta forsa? - Grażyna Bąkiewicz/ il. Artur Nowicki

Kiedy czytam o lekcjach pana Cebuli to przyznaję szczerze – zazdroszczę jego uczniom. Podczas mojej pracy w szkole nieraz słyszałam od wychowanków, że historia jest be, nieciekawa, kojarzy się z czymś nieatrakcyjnym, starym, czymś – co mówiąc po ludzku – trąci myszką, stęchlizną. Tymczasem w klasie pana Cebuli znajdują się ławki, które potrafią przenieść uczniów do innej epoki. Nauczyciel rzuca jakieś hasło, przedstawia problem, następnie uczniowie mają za zadanie udać się do danej epoki, by sprawdzić, co tak naprawdę miało miejsce. W tej części rzecz dotyczy Kazimierza Wielkiego, który zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną. Ciekawe, skąd król miał na to wszystko forsę? Przecież działania króla miały wymiar rewolucyjny, wręcz wywrotowy: nowe zamki, fortyfikacje. Jego przedsięwzięcie nie było tanie. To właśnie razem z przyjaciółmi z klasy ma wyjaśnić  dwunastoletnia Zuza. Za pomocą ławki dzieciaki lądują w średniowieczu, gdzie czeka ich zdobywanie wiedzy, ale też i liczne przygody, niebezpieczeństwa (mimo pewnej ochrony), a nawet spotkanie z królem. Bąkiewicz podaje wiedzę niby mimochodem, dodatek do tych wszystkich przygód. Trochę drżałam czy autorka poruszy również „trudne” tematy związane z Kazimierzem, ale skrzętnie je ominęła. Spragnieni wiedzy będą mogli uzupełnić informacje troszkę później. Za to pełno tu ciekawostek na temat życia w innej epoce, wyglądu miast i osad, życia mieszkańców. Książka zachęca też do tego, by pogłębić wiedzę. Ja sama trochę poszperałam w swoich lekturach i Internecie, by postawić kropkę nad i. Jednak dla dzieci ilość wiedzy w tym przypadku jest w sam raz – a jeśli faktycznie ktoś odkryje w sobie miłośnika historii, będzie oczywiście mógł rozwijać swoje zainteresowania już we własnym zakresie.

Fabuła wciąga, ciągle coś się dzieje, nie brak tu humoru. Wartością dodaną są ilustracje - komiksy Artura Nowickiego, które znamy już z innej części historycznego cyklu: „Mieszko, ty wikingu!”. Przedstawiają zabawne postacie, historie, dialogi. W dodatku uczą, przekazują wiedzę na temat epoki.

Seria Naszej Księgarni „Ale historia” to przedsięwzięcie bardzo intrygujące i udane. Z niecierpliwością czekamy na kolejną książkę – ciekawe do którego władcy pan Cebula znów wyśle swoich uczniów następnym razem? I czekamy na ławki pana Cebuli – by stały się nieodzowną częścią wyposażenia pracowni historycznych.

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 17 maja 2016
Kostek, pies nie z tego świata - Claire Barker/ il. Ross Collins

Kostek to pies, który … nie żyje. Od kilku lat w rodzinie Pepperów, zaprzyjaźniony zwłaszcza z nastoletnią Dusią. Pies musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości – w zupełnie innym, nieziemskim wymiarze. Na szczęście szybko poznaje nowych przyjaciół: chomika Marcina, gąsiora Gabriela, zająca Walentego, trochę szaloną i nadpobudliwą małpkę Orlanda oraz nieprzyjemną pajęczycę Panią Jones. Wszyscy oni wraz z Kostkiem tworzą grupę S.O.S czyli Stacjonarnych Opiekunów Spirytualnych. Wszystkie te zwierzaki były dawniej pupilami rodziny Pepperów – oczywiście na przestrzeni różnych wieków, bowiem niektórzy z tych osobników liczą sobie już ponad kilkaset lat. To grupa dozorców troszcząca się o rodzinne sprawy swoich chlebodawców – oczywiście ci drudzy w oczywiście żyją w błogiej nieświadomości. Nawet nie widzą, że ktoś nad nimi czuwa i sprawuje opiekę. A ta wkrótce przyda się w szczególności, bowiem wokół Pechowej Woli, posiadłości Pepperów, zaczynają kręcić się nieprzyjemne osoby, które zrobią wszystko, żeby wyrzucić rodzinę z wielowiekową tradycją na bruk. Zwierzęce duchy też są zdeterminowane, by  z całych sił pomóc Pepperom i by nikt nie zechciał zamieszkać w starym domostwie. Możecie się oczywiście domyślić, co mam na myśli. Książka toczy się wokół trzech tematów: nowej rzeczywistości dla Kostka, któremu trudno pogodzić się z myślą, że … już nie żyje. Dalej – walki o dom dla Pepperów oraz próby nawiązania kontaktu z Dusią, córką państwa Pepperów. Czy uda się rozwiązać te wszystkie problemy? W książce nie brakuje przygód, humoru, wiele się dzieje. Temat wydaje się niełatwy: śmierć ulubionych zwierząt. Ta lektura daje najmłodszym nadzieję, że pupil jest gdzieś obok, czuwa nad nimi.

Książka ma ciąg dalszy: jest już dostępna część: „Kostek i ostatni cyrkowy tygrys”.

Wiek 7+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 15 maja 2016
To nie jest książka do matmy - Anna Weltman/ il. Marcel Adams

Matematyka wcale nie musi być nudna. Przekonuje do niej amerykańska nauczycielka, która napisała tę książkę z myślą o swoich uczniach. Matematyka czy matma, jak kto woli, wielu kojarzy się z nudnymi obliczeniami, które ponoć nic nie dają. No…. tylko stresują uczniów. Tymczasem matematyka jest wokół nas, na każdym kroku. Można się nią bawić, tworzyć ciekawe rzeczy, eksperymentować. A gdy przyjrzy się propozycjom matematycznym Anny Weltman można łatwo dojść do przekonania, że matematyka ma wiele wspólnego ze sztuką.

Figury, wzory, obliczenia. Ponoć ludzki mózg reaguje na kształty i rytmy, które się powtarzają. Można stworzyć różne wzory, kształty, które mogą zachwycać, zdobić. Jednak z góry ostrzegam: nie zawsze jest z górki.

Niekiedy trzeba zadać sobie trudu, by stworzyć ciekawy ale i skomplikowany wzór. Jednak po takiej pracy poziom zadowolenia będzie baaardzo duży. Do wykonania różnych matematycznych zadań w tej książce przydadzą się Wam: papier, ołówek, linijka, ale i kątomierz, cyrkiel, taśma klejąca, kalka kreślarska, nożyczki. Przy ich pomocy wykonacie: kwiatki, kardioidę, parabolę, mandale, kaflokąty, płatek Kocha, choinki Sierpińskiego, trójkąt Pascala, stomachionowe Puzzle i wiele innych.

Książka liczy 96 stron. Zawiera mnóstwo inspirujących i kreatywnych pomysłów. Na końcu znajduje się słowniczek pojęć matematycznych i strony w kratkę, które można pokryć różnymi figurami geometrycznymi. Jest jeszcze strona „Co dalej?”, która podpowiada, co jeszcze można zrobić samemu – to podpowiedzi dla tych, którzy chcą jeszcze więcej matematycznych zadań.

Wiek 7+

Wydawnictwo Dwie Siostry 

czwartek, 12 maja 2016
Mecz o wszystko czyli dzień z życia piłkarza - Ewa Nowak/ il. Joanna Rusinek

Na naszej ulicy jest co najmniej czterech chłopców, którzy marzą o karierze piłkarskiej. Fiu fiu, biorąc pod uwagę, że „naj” jest zawsze nasza reprezentacyjna jedenastka – konkurencja o miejsca będzie w przyszłości całkiem poważna. A gdy zdamy sobie sprawę z tego, że podobnych marzycieli są tysiące – warto już teraz popracować nad swoją kondycją, by w  przyszłości być bezkonkurencyjnym. Tak więc chłopcy do roboty. Tylko właściwie dlaczego piszę tu – chłopcy? W drużynach moich synów grają bądź grały również dziewczynki i radziły sobie bardzo dobrze. Ale zanim dzieciarnia zabierze się do roboty – tzn. do treningu, najpierw niech przeczyta książkę Ewy Nowak, która opisuje codzienność piłkarza ligowego. Dowie się wielu ciekawych rzeczy o życiu boiskowego profesjonalisty. Na przykład co powinien jeść, ile ćwiczeń powinien wykonać, jak może odreagować stres, jak przygotować się do meczu, ile godzin powinien spać. Oprócz takich rzeczowych informacji Autorka zawarła w treści również cenne nauki odnośnie zachowania fair play, kibiców i postawy wobec przegranych. To wartościowa lekcja dla dzieci, które chciałyby zawsze zwyciężać.


W tej części nie ma dialogów. Ewa Nowak jest bacznym obserwatorem życia Artura. Zdaje relację, co robi, jak trenuje, jak reaguje, co je, z kim się spotyka. Jest narratorem wszechobecnym i wszechwiedzącym. Zna myśli piłkarza: jego mocne i słabe strony, radości i obawy.


Książka została wydana w ramach serii „Czytam sobie” poziom trzeci. W tym przedziale są użyte już wszystkie głoski, zdania są bardziej rozbudowane i złożone, w tekście jest od 2500 do 2800 wyrazów, w tym również te skomplikowane. Są one oznaczone gwiazdką. Ich wyjaśnienie dzieci mogą znaleźć na końcu w słowniku alfabetycznym. W tej części są wyjątkowo atrakcyjne naklejki dla tych, którzy samodzielnie połknęli strony – wszystkie oczywiście o piłkarskiej tematyce. Ilustracje Joanny Rusinek są czarno – białe. Myślę, że to dobry pomysł. Tekst Ewy Nowak jest jak relacja dziennikarska. Stąd takie ilustracje kojarzą się z trochę z artykułem prasowym, reportażem. Są swego rodzaju dokumentem, który pokazuje piłkarską stronę życia Artura.


Wydawnictwo Egmont

niedziela, 08 maja 2016
Krótka historia starożytnych cywilizacji. Kreatywna książeczka dla dzieci - Diana Karpowicz

Kreatywna książka dla dzieci: „Krótka historia starożytnych cywilizacji” nawiązuje oczywiście do jej poprzedniczki pod tym samym tytułem, o której pisałam tutaj. Ta propozycja namawia najmłodszych do sięgnięcia po kredki, ołówki i farby i do pracy twórczej. To zbiór najróżniejszych zadań, które przenoszą dzieci w czasy odległe, do starożytności. Można tam spotkać wojownika z Chin i żołnierza Cesarstwa Rzymskiego, kobietę w tradycyjnym stroju chińskim i królową Egiptu. Wszystkie te postacie dzieci same kolorują lub przyozdabiają przy pomocy naklejek (w komplecie do wyboru 73 naklejki). W przeszłości mali twórcy poznają stare budowle: piramidę, bramę, świątynię. Razem z archeologiem wchodzą do niebezpiecznego labiryntu prowadzącego do mumii. Szukają postaci z różnych cywilizacji, ozdabiają tatuażami celtyckich wojowników, naklejają brakujące literki przy zwierzętach. Dzięki tym zadaniom dzieci piszą, liczą, szukają różnic, ćwiczą koncentrację i spostrzegawczość. I oczywiście chcąc nie chcąc – uczą się historii. Świetnym pomysłem są 4 plakaty (format A3) przedstawiające świat starożytny: Egipt, Rzym, Chiny i cywilizację Majów. Dzieci przenoszą się na zwykłe ulice tamtych światów, poznają codzienność mieszkańców, zwyczaje. Taka książka to niesztampowa i atrakcyjna lekcja historii, która może uatrakcyjnić monotonną wiedzę. Książka jest przeznaczona dla dzieci przedszkolnych, ale ja chętnie poleciłabym ją również uczniom, którzy zaczynają przygodę z historią już na poważnie – głównie czwartoklasistom.

Kreatywna książka jest uzupełnieniem do wydania kolorowego w twardej oprawie. Można ją oczywiście potraktować jako odrębną lekturę, jednak na pewno pomocna okaże się tutaj wersja kolorowa. Dla dorosłych ważna informacja – na stronie wydawnictwa można skorzystać z poradnika dla rodziców, gdzie znaleźć można kilka ważnych informacji z dziejów, a które na pewno przydadzą się przy lekturze, zwłaszcza wtedy, gdy pojawią się pytania i wątpliwości.

Książka - podobnie jak wszystkie propozycje Zuzu Toys, są w wersji dwujęzycznej: polsko - angielskiej.

Książkę można kupić tutaj.

Wiek 5+

Wydawnictwo Zuzu Toys



wtorek, 26 kwietnia 2016
Piękno i sztuka, co to takiego? - Oskar Brenifier/ il. Rémi Courgeon

Kilka lat temu w środku mojego miasta wybudowano betonowe monstrum. Na ten temat rozpisały się lokalne i ogólnokrajowe gazety. Architekci, historycy sztuki wyrażali swoje oburzenie: jak można było postawić coś takiego w bezpośredniej bliskości perły baroku, zabytku historii. Betonowa cukierniczka podzieliła moich znajomych na zdecydowanych przeciwników, na obojętnych i na zwolenników. To pokazało jak różne są nasze gusta, jak różnie widzimy otaczającą rzeczywistość. To, co dla niektórych jest koszmarkiem architektonicznym, innych w ogóle nie zajmuje, z kolei jeszcze inni dopatrują się ładności, a nawet piękna. Tak jak we wspomnianym betonowym silosie, który niektórym ponoć nawet kojarzy się z … obserwatorium astronomicznym. Ot, taki nowy symbol miasta, który widać z daleka, gdy zbliża się do G.


Ta historia pokazuje jak różne twarze mają piękno i sztuka. Zresztą doskonale widać to w książce, która jest znakomitą kontynuacją serii „Dzieci filozofują”. Jednak z góry chcę przestrzec, że książka nie daje gotowej odpowiedzi, nie wskazuje jednej jedynej drogi, którą należy pójść, by na samym końcu dotrzeć do celu. Niczego nie neguje i nie potwierdza. Lektura definiuje pewne pojęcia, rozbiera je na czynniki pierwsze, jednak tym samym nie wyczerpuje tematu, motywując do dalszych poszukiwań.


Całość jest podzielona na sześć części, które są tylko punktem wyjścia, bowiem autor na początku każdej z nich zaczepnie stawia pytanie. Ciąg dalszy to różne warianty odpowiedzi na nie, które z kolei wywołują dalsze rozterki i powodują dalsze pytania.

I tak w rozdziale „Uniwersalność” szukamy odpowiedzi na pytanie: czy wszyscy tak samo pojmujemy piękno? W „Kryteriach” – co jest piękne i kto jest piękny? W „Zrozumieniu” - czy powinniśmy rozumieć piękno? W „Artyście” – czy każdy z nas jest artystą? „Wolność” prowokuje do następujących poszukiwań: Czy aby artysta jest wolny, kiedy tworzy? A w „Użyteczności” – do czego służy sztuka?


Nie ma tu poważnych dyskusji na temat piękna i sztuki. Ups. Wracam. Oczywiście, że temat został potraktowany poważnie – jednak unika się trudnych i zagmatwanych słów i pojęć. Mały czytelnik ma zrozumieć, że to wszystko jest dla niego, a obydwa tytułowe elementy są częścią codziennej rzeczywistości. Rozważania w książce Brenifiera są jak kamienie w domino. Znacie ich działanie. Jeden uderza o drugi, drugi o trzeci i tak dalej. Podobnie jest z pytaniami dzieci. Gdy chcą dotrzeć do prawdy wiercą dziurę w brzuchu. Każde pytanie to zaledwie punkt wyjścia, swego rodzaju prowokacja. Autor nie daje gotowych odpowiedzi. Forma tej książki zachęca do szukania własnych sformułowań, do pójścia własną drogą.


Książka ma przemyślaną i poukładaną konstrukcję. Przypomina tradycyjny organizer, w którym łatwo szybko odnaleźć to, co nas interesuje. Każdy rozdział ma swoją zakładkę, każdy oznaczono innym kolorem. Lekkości dodają ilustracje, którym często nie brak humoru. To ważny element książki filozoficznej, bowiem ta nauka często kojarzy się z czymś trudnym, poważnym. Tymczasem jak się okazuje (to też zasługa całej serii) – filozofia jest dla każdego – a już na pewno dla dzieci.

Chciałabym, by ta książka znalazła się w każdej bibliotece, by była wykorzystywana na zajęciach – bo uczy samodzielnego myślenia, wysuwania wniosków, argumentowania. Daje odwagę do wyrażania własnych myśli. A ten tytuł – o pięknie i sztuce, mógłby przyczynić się do tego, że częściej zwracalibyśmy uwagę na to co piękne blisko i daleko. Łatwiej byłoby zdefiniować brzydotę i jej uniknąć. Może otwarłby nam szerzej oczy, może pomógłby spojrzeć dalej niż na czubek swojego nosa. Znów: ups: komórki albo laptopa. Może pomógłby szukać piękniejszych symboli miasta niż zwykły betonowy silos górujący nad miasteczkiem, które ma ponad 700-letnie tradycje.

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

poniedziałek, 25 kwietnia 2016
Żubr Pompik. Zapach wiosny - Tomasz Samojlik

Tomasza Samojlika cenimy za jego serię o Ryjówce Dobrzyku. Tutaj miłe zaskoczenie. Poznajemy autora z zupełnie nie-komiksowej strony. Puszczańska saga dla dzieci o pewnej żubrzej rodzinie, którą tworzą: potężny tato żubr Pomruk, mama żubrzyca Porada i dzieci: Pompik  i Polinka. Mieszkają na polanie w samym środku puszczy.

Samojlik otwiera przed dziećmi świat, który jest dostępny dla nielicznej grupy. Bo przyznajmy: niewielu z nas wybierze się na wschodnią granicę, by spotkać się oko w oko z królem Puszczy Białowieskiej. Zresztą: pojechać – to jedno, mieć szczęście i faktycznie spotkać zwierza jak się patrzy – to drugie. Stąd warto skorzystać z okazji i przekonać się książkowo, co na żubrzej polanie w trawie piszczy. A dzieje się wiele. Autor przemyca do fabuły niektóre informacje  o życiu tych zwierząt, personifikuje bohaterów, czyniąc z nich aktywnych uczestników wielu przygód. W tle pojawiają się inne zwierzęta – to doskonała okazja, by opowiedzieć w atrakcyjny sposób o przyrodzie, która wielu wydaje się być taka nudna.


Żubry, zwłaszcza Polinka i Pomruk, jest jak dwójka najzwyklejszych dzieciaków: lubią psocić, bawić się w przepychanki, przebieżki dookoła polany, wpadanie na drzewa. Dzieci dowiadują się, że niektórych zwierząt nie sposób zauważyć, że żubry wymieniają wiosną sierść, natomiast żubrze kłaczki (po czochraniu o korę drzew) są cennym materiałem budulcowym gniazd wykorzystywanym chętnie przez inne zwierzęta: np. wiewiórki (czy wiedzieliście, że wiewiórki również budują gniazda?!!!). Mnóstwo ciekawostek o lesie i jego mieszkańcach, również takich, że dzięcioły inaczej stukają w drzewa, gdy szukają larw, inaczej gdy wykuwają dziuplę, i jeszcze inaczej gdy oznaczają swój teren.


A małe żubry jak dzieci wyprawiają się w niedaleki nieznany świat, oswajają okolice, znajomych, podpatrują inne zwierzęta, uważają, by nie deptać ptasich gniazd w trawie, by nie wpaść na sarniątka, walczą z meszkami – tarzają się w ziemi i wzbudzają tumany kurzu.


Urocza prosta proza, która zachęca do wypadów w naturę. Ciekawe opisy przyrody i wydarzeń w puszczy, żartobliwe dialogi. Ilustracje trochę kojarzą mi się z dawnymi czeskimi kreskówkami, do których wielu z nas wraca z rozrzewnieniem. Co mam na myśli? Oryginalność, humor, czar i swego rodzaju naiwność dziecięca, której brak w popularnych amerykańskich produkcjach dla dzieci. Ale to już temat na jakiś inny dłuższy wpis. Tymczasem zachęcam do odwiedzin w Puszczy, o której w mediach ostatnio głośno. Książka Samojlika uzmysławia i rodzicom i dzieciom, że mamy coś, czego nie ma nikt w całej Europie. Coś, czego wszyscy nam zazdroszczą. I uzmysławia nam – że warto o to walczyć. Piszę ciągle bezosobowo – to, tamto, coś. A przecież nasza Puszcza to SKARB!


Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 24 kwietnia 2016
Koala nie pozwala - Rafał Witek/ il. Emilia Dziubak

Ciekawe, jakie macie skojarzenia słysząc słowo: „koala”. Mnie od razu kojarzy się z puszystym futrem, do którego chciałoby się przytulić, zatopić w nim wręcz. Miś (!) koala budzi wyłącznie ciepłe uczucia. Dlatego książka Rafała Witka zaskakuje na wielu płaszczyznach. Jego Koala walczy o swoje, próbuje przekazać jaki jest w istocie.

W tej kartonówce nie ma on za wiele wspólnego z puszystym osobnikiem z drzewa i wcinającym soczyste liście eukaliptusa. To nie pluszak, którego można zagłaskać na śmierć, któremu by się dało wejść na głowę (co niektórzy w książce próbują). Nie lubi cmokania w nosek, wycierania smarków w jego futerko, głaskania, przytulania, spoufalania się. Jednym słowem: koala trzyma dystans.

Książkowy Koala ma zadziorną minę, chochlika w oku. Pokazuje dzieciom, że nie można wymusić na nim zachowań, których się od niego oczekuje, a  których on w istocie nie lubi. Do książki przemycono zgrabnie kilka ciekawostek przyrodniczych, a co najważniejsze zwrócono uwagę, że koala to … nie miś. Cudnie w te przepychanki, tupanie, przeciąganie liny wpisują się ilustracje Emilii Dziubak. Jej Koala ma charakter, jest postawny, budzi respekt. Z Koalą można obcować, ale wszystko musi być fair play. I na pewnych zasadach. Ich łamanie nie wchodzi w grę.


Kartonowa książka do częstego obcowania z małymi rączkami, do wielokrotnego przewracania kartek. Książka kolorowa, solidnie wykonana. Bajka!

Wiek 2+

Wydawnictwo Bajka

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 147