Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
sobota, 18 października 2014
Syberyjskie przygody Chmurki - Dorota Combrzyńska - Nogala/ il. Maciej Szymanowicz

Czekałam na Chmurkę z dużą ciekawością. Seria jest nam znana: Wojny dorosłych – historie dzieci. Bardzo wartościowy projekt, który pozwala poznać wojnę z perspektywy dziecka. Tylko że do tej pory była to wojna niemiecko – polska. A przecież była też druga strona medalu – ta związana z 17 września 1939 roku. Syberyjskie przygody Chmurki to pierwszy tytuł z tego obszaru. Mając doświadczenia z poprzednimi, raczej nie spodziewałam się wielkiego huku dział, Wojny przez duże W, która wywoła u dzieci koszmary w nocy. Podeszłam do tej lektury z dużym zaufaniem. Nie tak jak z tytułem: Czy wojna jest dla dziewczyn?, który musiałam i chciałam najpierw sama przeczytać, by się upewnić, że MOGĘ  czytać dzieciom na głos.  Bo tamta książka -  to był pierwszy raz. Wojna Chmurki nie jest pozbawiona oczywiście okropności, które powodują, że głos drży. Ale są one tak wplecione w narrację dziewczynki, że życie płynie swoim tempem, dziewczynka snuje swoje opowieści, a głód, zimno, brak zabawek są oczywistością tak oczywistą, bo przecież dziewczynka nie zna innego życia. Razem z mamą, babcią i ciotkami została wywieziona, gdy była całkiem malutka. Dla niej domem, który kocha, jest Syberia.

Kiedy słyszy wspomnienia dorosłych sprzed wywózki - nie może tego wszystkiego pojąć. Sam kapelusz, tak uwielbiany kiedyś przez matkę i babcię, szczyt elegancji, to pojęcie tak abstrakcyjne, że trzeba długich tłumaczeń, by mała główka mogła je pojąć.  Gdzieś między wierszami dzieci dowiadują się o historii rodziny dziewczynki, hucie szkła dziadków, o samym momencie wyprowadzenia z domu. Bohaterami tej książki są Chmurka i jej rosyjscy znajomi. Ich zabawy na świeżym powietrzu - nad rzeką, na sankach z krowiego łajna, połów ryb w gacie na kiju, zrywanie malin. Ale nie ma tu mowy o jakiejkolwiek beztrosce - jest w końcu drugie dno tej całej historii, które znają dorośli. To wyniszczająca i ciężka praca, jaką musieli wykonywać członkowie rodziny Chmurki. Cały dzień nad rzeką bez opieki był przecież koniecznością. To takie dzieciństwo odpowiedzialne, w którym na swój sposób trzeba było szybko dorosnąć.

Autorka pewnie świadomie unika takich tematów - owszem lekko je nakreśla licząc pewnie na naszą rodzicielską współpracę. Pojawiają się hasła: Stalingrad, głód, wróg ludu, zimno, elementarz z nieodpowiednimi treściami - ale nie rozwija ich. Myślę, że tutaj możemy wkroczyć my, rodzice - znający doskonale wrażliwość swoich dzieci. Wiemy, czy można kontynuować temat już poza lekturą, czy poprzestać na opowieściach Chmurki. 

Książka bardzo się spodobała - i to zarówno w treści jak i ilustracji. Maciej Szymanowicz zresztą kojarzy się z serią wojenną. Stworzył tutaj bajkowo - realistyczne ilustracje. Wzrusza ta, która przedstawia mamę płaczącą nad swoim odbiciem w wiadrze pełnym wody, albo scena podarowania kolorowego jajka Krzywej Natce. I nastrojowa scena przy lampie naftowej, kiedy Chmurka obserwuje jak ciocia Kazia w swoim notatniku opisuje życie PRZED albo magicznego kota, który wiedział o świecie więcej, niżby nam się wydawało. W realistycznych obrazach nie brak humoru: zadowolona rodzina Iliuszy ubrana w różową flanelę, połów ryb w rzece, kąpiel w łaźni czy scena w oborze z krowami. Jest też smutek: zabawa dzieci w śmierć, pociąg z czerwoną gwiazdą, pożegnanie na dworcu.


Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

sobota, 11 października 2014
Mister Maker. Pan Robótka. Niezwykłe projekty plastyczne

Jeśli szukacie inspiracji do kreatywnych zajęć z dziećmi, to zachęcam do skorzystania z różnych pomysłów Mister Maker'a. Oglądacze telewizyjni być może skojarzą Pana Robótkę z popularnym programem telewizyjnym BBC, który był punktem wyjścia tej książkowej historii. Ja zwierzęciem telewizyjnym nie jestem, więc tym chętniej zaglądamy wersji papierowej.

Gdy sięgam pamięcią i przypominam sobie moje szkolne zajęcia praktyczno - techniczne (osławione ZPT), to wszystko, co na nich robiliśmy, miało JAKIŚ cel. Praktyczny. I czapka górnicza, i karmnik, wisiorek do kluczy, zakładka do książki, czy pudełko z widokówek. I mimo tego, że wychodziły nam różne fajne rzeczy, to nie robiliśmy nic, co można było określić młodopolskim hasłem "sztuka dla sztuki". "Mister Maker" niechcący wywołał wspomnienia, bo pomysły Pana Robótki to często wariacje artystyczne na cztery ręce, wygibasy kolorystyczne, oczopląs dla oka, eksperymenty na różnych materiałach, w różnych technikach. Mazanie paluchami, wykorzystywanie tego, co już dawno powinniśmy wyrzucić do kosza albo oddać na makulaturę. Tak chodzi mi głowie, co powiedziałaby pani od ZPT na to, byśmy zrobili spaniela ze spaghetti, albo straszną gumową łapę, albo sztuczne lody. Padłaby trupem na miejscu - jak nic.

Na szczęście czasy się zmieniły i Master Maker - telewizyjny pan od ZPT szaleje artystycznie że fiu fiu. W książce znajdziecie 35 projektów. Krok po kroku na małych ilustracjach zostały pokazane poszczególne etapy tworzenia danej pracy. Oprócz trzech wcześniej już wymienionych projektów, są tu pomysły na: oczy ufoludka, dżunglę malowaną palcami, upiornie włochatego pająka, maskę potwora, pająka z klamerki, muffinkowy kotylion, miasto nocą i kolorowego czarodzieja. Przed instrukcją tworzenia, autor zawsze wymienia materiały i przyrządy potrzebne do danego projektu. Niekiedy są Rady nie od parady - np. o konieczności częstego mycia rąk przed zmianą farby. Przy każdym projekcie Mister Maker podpowiada, co jeszcze można zrobić z daną pracą tak, aby powstał zupełnie nowy, oryginalny efekt finałowy.

Oprócz projektów znajdziecie w książce również naklejki, karty z zagadkami, kolorowanki. Na pewno wszystko się przyda podczas długich jesiennych i zimowych wieczorów. 

Wiek 3+

Wydawnictwo Publicat

 

czwartek, 09 października 2014
Poradnik małego patrioty - Marcin Przewoźniak/ il. Janusz Baszczak

Książki tej nie nazwałabym "poradnikiem", raczej kompendium wiedzy, które dotyczy różnych dziedzin życia naszego kraju. Przewodnikiem po kraju jak i różnych zawiłościach dnia codziennego, społecznego i politycznego jest nietypowy przyjaciel: Bociek Klekocki. Nieprzypadkowo zresztą - bociany, mimo że zimują w ciepłych krajach, sami z siebie jak i literacko (u Mickiewicza i Norwida) łączymy z polskim krajobrazem: często jeszcze dzikim, czystym od chemii. To dlatego bociany omijają Zachód Europy. Zresztą jak podaje lektura, ponoć ta sympatia bociania do Polski trwa już ok. 500 lat.

"Poradnik" oprócz solidnej porcji wiedzy podstawowej, zawiera również liczne ciekawostki o obyczajach i tradycjach, fakty historyczne o Polsce i o Polakach. Nie ma chyba dziedziny, której nie dotykałaby ta książka. Znajdziecie tu razem 8 rozbudowanych działów: trochę geografii, historii, literatury, wiedzy o społeczeństwie. Najpiękniejsze zakątki, które warto odwiedzić, sąsiedzi i granice,naród, język polski, legendy, zabytki, początki państwa polskiego, wybrani władcy, ich drzewo genealogiczne, stolice (a było ich kilka), znani Polacy, wojny, rozbiory i zabory, PRL. W końcu wyjaśnienie pojęć: patriota i patriotyzm, kalendarz rocznic, godło i barwy narodowe, hymn, święci, patroni, znani sportowcy, politycy, parlament, wybory, konstytucja, polskie pieniądze. Wiadomo że na każdy z tych tematów można by napisać grubaśną księgę. Tutaj autor skupił się na najważniejszych zagadnieniach, więc potraktował materiał wybiórczo.

Książka jest przejrzysta. Każdy rozdział dzieli się na kilka części ze sobą powiązanych. W ramkach znajdziecie ciekawostki z różnych dziedzin - autor zapewnia, że można naprawdę zabłysnąć w szkole, jeśli posiądzie się tę wiedzę. Pewnie dotyczy to całej książki, bo i dorośli mogą się podszkolić z niektórych tematów. Książka jest kolorowa z licznymi ilustracjami. Teksty napisane adekwatnie do percepcji dziecka. Autor stara się prostymi słowami wyjaśnić wszystkie zagadnienia.

Wiek 7+

Wydawnictwo Publicat

wtorek, 07 października 2014
Mruk - Renata Piątkowska/ il. Magda Kozieł - Nowak

Zbiór dziesięciu opowieści o kotach. Od razu przestrzegam przed tym, że skutkiem czytania tej książki jest wzrost chęci posiadania kota - i to zarówno u dzieci jak i u dorosłych. Nie opędzicie się od natrętnej progenitury, która nie da tak długo spokoju, aż nie dostanie pręgowca. Na szczęście kocie opowieści pokazują, że kot to również obowiązek. To nie tylko fajna milusia przytulanka, która ogrzeje w nadchodzące jesienne i zimowe wieczory. Gdzieś pomiędzy wierszami dzieci przeczytają o tym, że zwierzak w domu oznacza duże zmiany i nowe obowiązki.

Krótko przedstawię bohaterów kocich opowieści. Wierusia i jej małe kociaki łapią myszy na okręcie wojennym. Fiodor, Miłka i Miglanc mieszkają w hotelu, który swoim gościom, często zagubionym i samotnym w wielkim mieście, oferuje kocie towarzystwo. Pralinka znajduje sposób, by okiełznać małego niesfornego Stasia. Maczek ostrzega przed gazową katastrofą. Sierżant to policyjny kot sprawdzający się świetnie w roli detektywa. Aksamitka zostaje kotem przewodnikiem niewidomego psa. Stubbs od 16 lat jest przystojnym rudym burmistrzem (to dopiero historia tuż przed wyborami samorządowymi) małej miejscowości na Alasce. Dumka broni trójkę małych dzieci przed groźnym psem. Historia Zmorki przekonuje o wyższości kota nad psem. I na koniec - tytułowy Mruk - który potrafi przepędzić konkurenta pewnej panny gdzie pieprz rośnie.

Trzymające w napięciu, wzruszające i rozśmieszające historie. Każda z nich poprzedzona jest mądrą sentencją, z którą naprawdę nie sposób się nie zgodzić. Pokazują relacje człowieka ze zwierzętami, mówią o ich potrzebach. Na mądrych przykładach obalają stereotypy - o tym, że kot z psem nie potrafi żyć, albo że koty dla małych dzieci są niebezpieczne.

Historie zostały ze smakiem zilustrowane przez Magdę Kozieł - Nowak. Podoba mi się jej pomysł na kocie portrety przed każdym opowiadaniem. W jej kocich obrazach jest dużo sympatii dla tych zwierzaków, zrozumienia dla ich psot i stylu życia.

Taką kocią oryginalną ilustrację podarowalibyśmy chętnie cioci Dorotce, która ma cudnego kota Fajkę:)

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

poniedziałek, 06 października 2014
Tytus, Romek i A'Tomek jako rycerze Bolesława Krzywoustego z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani

Na każdą kolejną odsłonę Tytusa tzw. historycznego czekamy z niecierpliwością. Moje dzieci (chyba) mają w genach zacięcie historyczne i nie straszna im analiza wydarzeń z przeszłości, powiązań (Mamo, czy to możliwe, że Ulrich von Jungingen był z nami spokrewniony?????), intryg. Z uporem zwariowanego zbieracza motyli potrafią drążyć temat, wiercić dziurę w brzuchu i wywracać przyjęte teorie do góry nogami. Można im czytać, wymieniając w nieskończoność różne daty, nazwiska, miejscowości. Wszystko chłoną - przynajmniej na razie. Zobaczymy co będzie, jak pojawi się OBOWIĄZEK, bo co innego słuchać i dowiadywać się sobie a muzom, a co innego, jak rzeczywiście trzeba zaliczyć kolejny dział. W każdym razie Papcio Chmiel robi wszystko, by moje dzieci lubiły historię - i chwała mu za to, bo w dzisiejszym świecie zainteresować młodego człowieka kopaniem umocnień przez Kościuszkę, wysyłką dwóch mieczy Jagielle czy hekatombą Warszawy, to nie lada wyzwanie i wyczyn. W naszym przypadku się sprawdza - połączenie konkretnych informacji na dany temat z komiksem, w którym pojawiają się kultowe postacie: Tytus, Romek i A'Tomek.

Bolesław Krzywousty to temat dla dzieci bardziej obcy niż bitwa pod Grunwaldem, powstanie warszawskie czy bitwa warszawska. Stąd pewnie i gotowość większa na nowe i nieznane. Na 41 planszach została przedstawiona historia Polski początków XII wieku, życie pierwszych Słowian, zapędy ludów germańskich w haśle, które potem w historii pojawiło się kilka razy: Drang nach Osten. Dalej walki z cesarzem niemieckim, liczne bitwy i potyczki, waśnie między władcami, braćmi, zwykle życie codzienne ludów mieszkających na wschód od Odry. W takim klimacie działają dawni harcerze:Tytus, Romek i A'Tomek, którzy teraz stają się rycerzami Bolesława Krzywoustego. Wplątani w zawieruchę wojenną, intrygi, pomagają zrozumieć, co wtedy TAK NAPRAWDĘ się działo. Oczywiście śmieszy Tytus, który przechodzi dalszy proces uczłowieczania. Jego stwierdzenie: "Mam nawracać pogan, choć sam wierzę tylko w banany" (str. 15) weszło na stałe do słownika rodzinnego. Tytus może zaimponować pomysłowością. Z niejednego pieca chleb jadł, potrafi zaskoczyć i znaleźć wyjście z każdej sytuacji. A'Tomek jak zwykle popisuje się swoją inteligencją. Nawet ruszając do boju potrafi wygłosić maksymę, że "Honorem harcerza jest wypełnianie rozkazów wodza, choćby najgłupszych". Najmniejszą sympatią darzymy Romka, który jest wojownikiem niepewnym, któremu do końca nie można ufać. Niekiedy potrafi rzucić jakąś kąśliwą uwagę w kierunku Tytusa, czego baaaardzo nie lubimy.

My do tej książki mamy stosunek osobisty. Ot, w pobliskim Lubiniu, w opactwie Benedyktynów, wyrabiana jest słynna Benedyktynka od siedmiu boleści, która również ma swoje miejsce w historii opowiedzianej przez Papcia Chmiela. Tam też ponoć bawił w przeszłości Gall Anonim, któremu Papcio Chmiel osobiście składa podziękowania, "za pomożenie mi w napisaniu (...) wstępu". Ziemie, które najechał cesarz niemiecki leżą niedaleko naszej rodzinnej miejscowości. To naprawdę kawał historii, który warto poznać. Kto wie, może sam Bolesław śmigał po naszych lasach goniąc za niemieckimi wojami, którzy chcieli zagarnąć polskie ziemie.

Pytanie, co będzie w następnej części cyklu historycznego?:)

Wiek 8+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

niedziela, 05 października 2014
Kto STRASZY, Albercie? - Gunilla Bergström

Kolejna odsłona Alberta, która w tym przypadku pozwala oswoić strach - przed duchami, dziwnymi szelestami, tajemniczą ciemnością i ... nieznanym. Pomaga okiełznać swoją wyobraźnię.

Strach towarzyszy człowiekowi od zawsze. Niekiedy jest on uzasadniony, niekiedy to tylko wytwór naszej wyobraźni. Zwłaszcza dzieci narażone są na strrrraszne doznania. Nie znają przecież do końca otaczającej rzeczywistości. Sama z dzieciństwa pamiętam moje strachy spowodowane dziwnymi dźwiękami w pokoju - nie wiedzieć czemu pojawiające się właśnie w nocy. Potem okazało się, że to kornik działał w drewnianym oknie. Nawet z biegiem czasu polubiłam go i śmiałam się sama ze swoich strachów. Naczytałam się różnych bajek i potem te wszystkie smoki, czarodzieje widziałam w ciemności za oknem:))) nigdy nie lubiłam zostawać sama w domu - nawet w dzień. Zupełnie tak, jak Albert;)

Albert też się boi: duchów, piwnicy, szelestów, szmerów. Na szczęście tata podaje mu przepis na odgonienie wszelkich strachów: Zgiń, przepadnij, wstrętny duchu, bo cię przecież nie ma!

I wiecie co? POMAGA! Choć Albertowi czasem ze strachu plącze się język:))), to chłopiec świetnie radzi sobie w strrrrasznych sytuacjach i przekonuje się, że może dać sobie świetnie radę, gdy się boi. Dzieci na przykładzie Alberta mogą nauczyć się, jak radzić ze swoją bojaźnią, która często rozkręca się dzięki wyobraźni. O czym przekonacie się w świetnej końcowej scenie.

W kolejnej części o Albercie pewnie niejedno dziecko odnajdzie siebie. I tu tkwi tajemnica tej serii - autorka pokazuje świat oczami małego chłopca i podaje proste rozwiązania dla pojawiających się problemów. Robi to bez zbędnego moralizowania i trudnych teorii. Albert przeżywa przygody dnia codziennego i zupełnie niechcący podpowiada dzieciom, jak można zachowywać się w pewnych trudnych sytuacjach.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

 

piątek, 03 października 2014
Wesoły Ryjek i wynalazki - Wojciech Widłak/ il. Agnieszka Żelewska

Wesoły Ryjek powraca - teraz w trzeciej części, w której mały prosiaczek , jak każde zresztą dziecko, jest niezwykle twórczy, pomysłowy- a co za tym idzie - baaaardzo inspirujący dla małych czytelników. Bo na pewno niejeden z nich będzie się posiłkował wynalazkami Ryjka, będzie tłumaczył sobie świat w Ryjkowy sposób, a kto wie - może nawet sam wymyśli coś, co zadziwi innych. I nie myślcie, że wynalazki Ryjka to takie jakieś wymyślanki małego geniusza a'la Leonardo da Vinci w wieku lat czterech. Właśnie to jest ta mocna strona książki. Widłak sięga po zwykłą codzienność i mały Ryjek nie buduje super maszyny latającej, która zmieni kiedyś oblicze świata. To tłumaczenie świata w dziecięcy sposób - często z humorem i przymrużeniem oka. Pewnie dzięki temu małemu czytelnikowi tak łatwo identyfikować się z głównym bohaterem, który bardzo często przypomina właśnie nasze dzieci albo ich kolegów z podwórka. Gdyby tak zadać jakiemuś arcymądremu profesorowi pytanie: dlaczego tata ma zimny nos, mądrzyłby się w tej swojej mądrości przez co najmniej godzinę i skomplikowanie. A Ryjek ma swoją teorię na ten temat - i to całkiem prostą i konkretną. Podobnie w innych kwestiach Ryjek obserwuje świat i wysuwa wnioski - dziecięce. Odkrywa tajemnicę ptasich skrzydeł, zawiązywania sznurowadeł (nie, nie w uszy króliczka:), mytego samochodu, gry z rodzicami,  ryb, strażaków, krzyżówek do rozwiązywania.

Bardzo ciepła książka o szczęśliwym dzieciństwie, w którym jest czas na rozmowę i zabawę z dzieckiem. To wspólne odkrywanie świata dorosłych z małymi. W tej części zdecydowanie częściej pojawia się tato niż mama. I dobrze - o mamie napisano już tyle książek.

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 02 października 2014
Mysi domek. Sam i Julia w cyrku - Karina Schaapman

Mysi domek ma swoich wielbicieli - i to zasłużenie. Ja sama, gdy po raz pierwszy przeglądałam książkę, nie mogłam uwierzyć, że te rzeczy dzieją się naprawdę. Mysi świat - pełen myszy - w różnych pomieszczeniach z wyposażeniem. I to jakim. Totalny odlot - zwariowana pasja i wizja autorki. Śmiem przypuszczać, że mająca swe korzenie w dzieciństwie. Oglądam ilustracje (zdecydowanie mocniejsza strona książki niż tekst) i widzę, ile pracy włożono w przygotowanie tego projektu. Na pewno w wykonanie figurek zwierząt. Ale tutaj nie ma aktorów drugoplanowych, do jakich niekiedy zalicza się scenografię. Ona jest bardzo wyrazista, aż kuje po oczach - swoim przepychem, różnorodnością i w końcu bogactwem pomysłów. Na regałach stoją ładnie oprawione książki, w mieszkaniu sąsiadki - pisarki na dywanie leżą pomięte kartki, które w tej chwili są nieudaną książką, mini - camping, mała drabina. Właściwie do każdej omawianej rzeczy musiałabym dodawać: mini, mały. Wszystko jest tu maluczkie - dopasowane do bohaterów: narzędzia, skrzynki, meble, torba listonosza, nawet kołatka na drzwiach.

W tej części mama Julii dostaje pracę w cyrku i mała mysia razem z rodzicielką wyjeżdża daleko. Oczywiście tęskni za Samem - zdaje mu regularnie relacje z podróży, opisuje cyrkowe życie: próby, występy, przygotowania, rozkładanie namiotu cyrkowego. Wszystko to dzieje się na naszych oczach. W książce panuje iście cyrkowy klimat - jest kasa biletowa, plakaty informujące o występie, przyrządy do wykonywania wygibasów cyrkowych.  Ponoć autorkę w tej części zainspirowało własne dzieciństwo. Na końcu książki Karina Schaapman wspomina cyrk, który co roku przyjeżdżał do jej miejscowości. Mama autorki i dyrektor cyrku zakochali się w sobie i w ten sposób cyrk stał się ważną częścią życia Kariny. Tematyka dotyczy też zwykłej codzienności jak i świąt. W pierwszej części dzieci dowiedziały się o obchodach szabatu, w tej - o święcie Trzech Króli. 

Książka do oglądania, czytania, do zatrzymywania się na dłuższą chwilę i analizowania szczegółów.

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 01 października 2014
Ciekawe co będzie jutro - Renata Piątkowska/ il. Katarzyna Bajerowicz

Podoba mi się ta książka, bo jest taka .... hm hm - antykomputerowa i antytelewizyjna (choć główna bohaterka od czasu do czasu coś w telewizji jednak ogląda;). Bo Rozalka bawi się tak bardzo nienowocześnie - tak trochę po staremu. Nie potrzebuje do tego wymyślnych drogich zabawek i gadżetów. Ot - jak każde małe dziecko potrafi znaleźć inspirację w na pozór nudnej i jednostajnej rzeczywistości. Efekt jest taki, że przygoda - nieprzygoda (bo ta pierwsza kojarzy nam się od razu z ujarzmianiem Oceanu - a tu są zdecydowanie mniejszego kalibru) kończy się na wesoło, z przymrużeniem oka. Bo co powiecie na to, by pobawić się z tatą w malowanie pazurków (przeciwnicy gender nie zżymać się - ta przygoda nie ma z tym nic wspólnego - chodzi o zrobienie tacie kawału), albo urządzenie kiszkowego koncertu. A może historia o dogoterapii podpowie Wam jak pomagać najbliższym, gdy pewnego dnia zachorują? A to jeszcze nic: Rozalka zachęci was do przytulania się do drzew, co ponoć stanowi lek na całe zło. Zainspiruje do odgrywania sztuk teatralnych, umycia włosów w okularach do nurkowania, zbudowania szałasu, wkuwania angielskich słówek i obserwacji robaków. Świat widziany oczyma małego dziecka, zwracanie uwagi na rzeczy mało ważne dla dorosłych, albo zupełnie (niby) niewidoczne. Piątkowska po fajnym cyklu dla przedszkolaków po raz kolejny udowadnia, że potrafi przekazać, co w małej duszy gra. I ten tytuł, który odzwierciedla dziecięce oczekiwanie na nowe, nieznane. Pełen niecierpliwości i apetytu na życie.

Rozalka Katarzyny Bajerowicz ma to coś w oku - zwane powszechnie chochlikiem. Kolorowe, pełne barwnych plam ujęcia, jak fotografie pokazują sceny z życia dziewczynki. 

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

wtorek, 30 września 2014
Przygoda z Polską - kreatywna książeczka dla dzieci - il. Paulina Płachecka, Zuzanna Szelińska

Książka, która przegoni nudę, a na dodatek wiele nauczy.  Przygoda z Polską to atrakcyjne połączenie historii, literatury, geografii, przyrody i ... dobrej zabawy. Dzieci poznają herby znanych miast, legendy, naszych granicznych sąsiadów, kamienice na Starym Mieście w Gdańsku, drzewa liściaste, popularne ptaki. Za sprawą tej nietypowej kolorowanki przenoszą się w  rejony Puszczy Białowieskiej, nad Biebrzę i Morze Bałtyckie, wspinają się po wysokich Tatrach. Mogą kolorować, uzupełniać obrazki za pomocą załączonych na końcu naklejek, wycinać znane budowle: zamek w Malborku i kamienice na Starym Mieście w Gdańsku i Pałac Kultury i Nauki. Łączą w pary postacie ze znanych legend, szukają różnic na budynkach podobnych niby do siebie jak dwie krople wody, rysują po śladzie, szukają wyjścia z kopalnianego labiryntu.

Gdyby te wszystkie informacje przekazywać małym dzieciom w sposób tradycyjny, pewnie (dzieci:) znudziłyby się. Poprzez zabawę, nietypowe zadania i lekturowe wyprawy w ciekawe miejsca, taka nauka staje się przyjemniejsza i bardziej wartościowa. To nie suche fakty, ale gotowe obrazy zapadające w pamięci. Dzieci wykonują rożne prace angażując różne zmysły i wykorzystując różnorodne techniki. Można pokusić się o wykorzystanie farb, kredek, a może dzieci spróbują zrobić kolorową wydzierankę? Dużo pracy, ale jaka satysfakcja:)!

W wersji o Polsce znajdziecie 77 naklejek oraz trzy kartonowe modele do składania. Ilustracje i krótkie notki mogą być punktem wyjścia do przekazywania większych ilości informacji na dany temat. Jeśli dzieci się czymś zainteresują - można sięgnąć po lektury pomocnicze. Dużym plusem jest tekst angielski tuż obok polskiego. Książkę można podarować jako prezent - na pewno przybliży nasz kraj i zachęci do tego, by nas kiedyś odwiedzić i zobaczyć wszystko na własne oczy.

Dostępna jest również wersja o Europie, o której pisałam tutaj.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zuzu Toys

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 117