Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
poniedziałek, 23 stycznia 2017
Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały - Adele Faber, Elaine Maslish

No właśnie: jak mówić? Bo TO wcale łatwe nie jest. Ktoś kiedyś powiedział: „Niezadowolony nastolatek to zdrowy nastolatek”. W książce autorki podpowiadają jak budować relacje z młodymi ludźmi, by chcieli rozmawiać z dorosłymi. By chcieli wysłuchać tego, co mamy im do powiedzenia. I odwrotnie. Jak twierdzą autorki i uczestnicy warsztatów, często jest pod górkę. Może warto spróbować, by trochę odetchnąć, ale i pozwolić innym żyć. W książce dużo jest mowy o uczuciach – o tym, jak sobie z nimi radzić, ze złymi emocjami. Są zachęty do współpracy – poprzez właściwe formułowanie komunikatu.  Czy powinno się być miękkim rodzicem, który szybko wszystko puszcza płazem, czy raczej powinno się karać, być konsekwentnym. Choć konsekwencja i sprawiedliwość siebie absolutnie nie wykluczają. Autorki przedstawiają metodę pięciu kroków , która pokazuje, że rodzice i nastolatki mogą usiąść razem i wspólnie rozwiązać problem.

Dla mnie jednym z ciekawszych rozdziałów był ten, w którym dopuszczono do głosu młodych. Rodzice oraz ich dzieci, nastolatkowe, wzięli udział we wspólnych warsztatach. Szukają dobrych stron w byciu nastolatkiem, mówią o swoich zmartwieniach, relacjach z rodzicami, przyjaciółmi. To interesujące doświadczenie – zobaczyć ten świat z perspektywy młodego człowieka wchodzącego w dorosłość. Nagle okazuje się, że to, co dorosłego nie obchodzi, obok czego przechodzi obojętnie, u nastolatka urasta do problemu przez duże „P”. Błahostka u dorosłego, może spowodować zamęt w głowie nastolatka, jak nawet nie koniec świata. Ktoś (przynajmniej tak twierdzi) nie pasuje do innych, nie jest akceptowany w grupie, stracił przyjaciół, ciuchy, fryzura, sylwetka, narkotyki, seks.

O tej książce nie chcę pisać osobiście. Każdy musi sam znaleźć przepis na jej czytanie i zrozumienie. Na wyciągnięcie z niej tego, co dla danego czytelnika istotne, najważniejsze, co może przenieść na własny grunt. Na pewno można w niej znaleźć wiele przykładów i podpowiedzi, porad. Jak odnaleźć się w roli rodzica albo opiekuna człowieka, który wszedł w „trudny” okres dorastania. To co spodobało mi się najbardziej, to szukanie dobrych stron. Próba „wykorzystania” tego słowa w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Odkrycie potencjału młodych ludzi, którzy nagle znaleźli się jakby w innym świecie, ale bardzo wartościowych i potrzebujących naszego wsparcia.

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 12 stycznia 2017
Mleczak - Katarzyna Wasilkowska/ il. Anna Gensler

Mleczaki – to temat, na który w szufladkach pamięci rodzinnej odnaleźć można najróżniejsze historie i opowieści. W tej chwili, podobnie jak Marcyś moje młodsze dziecko (lat 9), „gimnastykuje sobie mleczaka”. A rodzic wie, że każdy mleczak jest WYDARZENIEM. Jak się pojawia i jak znika. Zarówno i to i to – zjawiska bardzo spektakularne. W myśl starego powiedzenia, że zęby się Panu Bogu nie udały. Nie da się przejść obok zębów ot tak sobie – bez problemów i zatrzymania – do porządku dziennego. Podobnie jak w rodzinie Marcysia. Naprawdę, skąd my to znamy – zamruczę pod nosem nie tylko ja.


Książka Katarzyny Wasilkowskiej zawiera dwa opowiadania. Mleczak jest w całości poświęcony kwestii ruszającego się mleczaka. Reakcji rodziny na białe „wahadełko” w buzi dziecka. Poniższa scena mówi tak wiele:

Mama powiedziała, że w takim razie umówi Marcysia do dentysty i koniec tematu. Tata powiedział, że nie będzie z głupim mleczakiem latał po dentystachJ))).

Jak skończy się ta dyskusja nad rodzinnym problemem? Bo mleczak to naprawdę temat rodzinny. Fajnie pokazany obraz w pewnym domu, przeciąganie liny: kto jest górą: spanikowany małolat, który całą uwagę kieruje na siebie, nic i nikt nie jest ważny: tylko ON i jego ZĄB? Czy może mama szukająca od razu wyjścia z sytuacji u specjalisty? Byle pomóc dziecku, byle było dobrze – i  to jak najszybciej. Czy może tata, gdzieś jakby oderwany od rzeczywistości, lądujący na Ziemi od czasu do czasu po to, by stwierdzić, że keine Panik auf dem Titanik, naprawdę nic się nie dzieje? To TYLKO ząb. Za chwilę wyleci i będzie dobrze.

 

Do tekstu przemycono sprytnie informacje na temat zębów, jak choćby te, że pod spodem mleczaka rośnie nowy zdrowy i silny ząb z korzeniem, i że wszystkie mleczaki kiedyś wypadną.

Drugie opowiadanie bardziej nastrojowe, refleksyjne. Mama idąca samotnie brzegiem morza i szukająca mleczaka synka. Bo był pod poduszką i znikł. A co będzie, gdy przyleci wróżka zębuszka? Ta mama, która w nocy powinna zbierać siły na ponowne zmagania z rzeczywistością, regenerować siły, ciągle się zamartwia. Zupełnie inne ilustracje niż w pierwszej części – tutaj zwrócenie uwagi na tło – zachodzące słońce, refleksy na wodzie.

Książka wydana w ramach serii: Poduszkowce. Na stronie Wydawnictwa czytamy: Seria przeznaczona jest dla dzieci młodszych. Znajdziecie w niej zbiory wierszy i krótkich opowiadań w sam raz na dobranoc. Poduszkowce przeniosą najmłodszych czytelników w świat marzeń, gdzie spotkają się oni z fascynującymi bohaterami i odkryją nowe tajemnice.


Wiek 3+

Wydawnictwo Literatura 

środa, 11 stycznia 2017
Praktyczny pan - Roksana Jędrzejewska-Wróbel/ il. Adam Pękalski

Od praktycznego pana bije chłód. Nie, nie od książki. Od jego osoby. Jest taki nieprzystępny – nie uśmiechnie się,  nie powie czegoś miłego, nie powygłupia. Jest do bólu … praktyczny. Wszystko od A do Zet  zaplanowane, przemyślane. Bez najmniejszej szansy na odrobinę szaleństwa. Nawet takiego najmniejszego jak choćby kręcenie się w kółko, puszczanie latawca. Już o łaskotaniu kolegów nie wspominając. Życie według kalendarza, planera.

Bez niespodzianek i zaskoczenia. W końcu – również – bez fantazji – świat, w którym białe jest białe, a czarne – czarne. Do czasu. Bowiem pewnego dnia w życiu praktycznego pana pojawia się … kot. Oczywiście musiał być powód pojawienia się tego osobnika w estetycznym mieszkaniu ww. pana. Koty są ponoć bardzo … praktyczne. I lepsze od tabletek na uspokojenie. Kot ma być panaceum na wszystkie bolączki. Jednak zwierzę ani nie mruczy ani nie działa kojąco na opiekuna. Zdenerwowany praktyczny pan udaje się do weterynarza, który zdradza mu bardzo praktyczną … tajemnicę. Zastosowanie się do rad specjalisty w kocim temacie zmienia na zawsze życie praktycznego pana – a jak? Oczywiście nie zdradzam.


Książka w znakomity sposób pokazuje jak warto w życiu zachować swego rodzaju równowagę, zdrowy rozsądek. Oddanie się tylko pracy, realizacji celów  bez czasu na chwilę oddechu, przyjemności prowadzi donikąd, w ślepy zaułek. I jakże ważne jest mieć kogoś, kogo można obdarzyć miłością, przyjaźnią. Warto o tym pamiętać, by się nie zatracić w pogoni za czymś, co do końca nie ma sensu. Tak sobie myślę - by potem nie żałować, że coś umknęło, że się nie zdecydowało na odrobinę szaleństwa:)

Wiek 5+

Wydawnictwo Bajka

wtorek, 10 stycznia 2017
Pomelo podróżuje - Ramona Badescu/ il. Benjamin Chaud

Pomelo – słoń, który na co dzień mieszka pod dmuchawcem udaje się w podróż. Nieznane kusi wszystkich. Nic dziwnego, że i Pomelo pragnie wyruszyć już, zaraz, natychmiast. Ale to nie dalekie kraje i światy. To najpierw wycieczka po kątkach i zakątkach domu. Odkrywa nowe kształty, zapachy i smaki. Jakże ciekawym doznaniem jest lądowanie na puszystym dywanie, zjazd na śliskiej krągłości pomidora. Tylko że kwiaty z kanapy nie pachną a ludzik lego nie wiadomo czy żywy czy nie. Pomelo pragnie czegoś nowego. To, co najbliżej już go nie satysfakcjonuje. Zachowanie słonika przypomina trochę zasadę: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Poszukiwania trwają - aż do skrzynki jabłek, w której jest prawie tak samo przyjemnie jak pod liściem dmuchawca. 

 

Tymczasem…. Czy ktoś tutaj pisał o bliskich wypadach? Bo jednak Pomelo wyrusza i w dalszą podróż. To również okazja, by zadać kilka filozoficznych pytań – miłośnicy Pomelo chyba są już do tego przyzwyczajeni: czy czas aby nie mija trochę za szybko? Czy aby nowe doświadczenia nie sprawiają, że oto on, maleńki słonik, nie wszystko wystarczająco rozumie, nie wie gdzie jest i ... kim jest. Ot takie Pomelowe problemy i refleksje, które koniec końców rozwiązane zostaną na kartoflanym poletku.

 

Pomelo zachęca do poznawania nowego. Na swój sposób uczy odwagi podjęcia ryzyka i decyzji. Snując się po domu odczuwa brak czegoś. "Nagle wszystko wydaje mu się sztuczne". Podróż nadaje sens jego słoniowego życia: poznaje nowe smaki i zapachy, postacie, języki. Kartoflane poletko proponuje mu szerokie spektrum inności, a słonik - oczywiście otwarty na nieznane, przyjmuje wszystko z otwartymi ramionami, całym sobą.

A ilustracje? Jak to w przypadku Pomelo - zawsze cudne:) Teksty krótkie - na pewno poradzą sobie z nimi początkujący czytelnicy. A przecież przeczytać taką grubaśną książkę - to jest wyczyn że ho ho:)))



Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki 

poniedziałek, 09 stycznia 2017
Ilustrowany inwentarz ptaków - Virginie Aladjidi/ il. Emmanuelle Tchoukriel

Czytelnicza gratka dla miłośników przyrody, zwłaszcza młodych ornitologów. 76 gatunków spośród 10 000, które żyją na całym świecie. Podzielone na wróblowate  i niewróblowate (te w książce w zdecydowanie liczniejszej grupie, choć to właśnie „wróblowate” stanowią 60% ptaków na świecie).  Na początku słowniczek, który przybliża budowę ptaka, pióra oraz różne rodzaje lotu. Opisy poszczególnych ptaków zawierają nazwę gatunkową, zwyczajową, łacińską. Dalej średnia długość ciała z ogonem oraz rozpiętość skrzydeł. Czytelnicy znajdą tu również informacje na temat koloru upierzenia, występowania na świecie i w Polsce, oraz ptasie preferencje kulinarne. Do tego również informacje na temat gniazd i koloru jajek. Ciekawostką jest zapis onomatopeiczny – można dowiedzieć się jakie dźwięki dany ptak wydaje. I tak: sikorka bogatka śpiewa: cicibej cicibej; sroka – wydaje seryjne czak lub kek, kraska – rak rak. Znajdziemy tu liczne ciekawostki z życia danego gatunku: ot choćby taka, że szpak to zdolny śpiewak potrafiący naśladować różne dźwięki i sygnały np. telefonu komórkowego, a dzięcioł by zjeść orzecha szuka w drzewie odpowiedniej dziurki, przy pomocy której uda mu się dotrzeć do smacznego środka.

Wśród ptaków są te, których nazwy są raczej powszechnie znane: dudek, kukułka, dzięcioł czarny, jerzyk, jaskółka dymówka. Są również te mniej popularne: żółna, ibis szkarłatny, głuptak, ostrygojad, maskonur. Niektóre nazwy są śmieszne: cudowronka, kopciuszek, gęgawa, śmieszka.

Na końcu znajduje się indeks alfabetyczny, który pomoże w zlokalizowaniu danego osobnika w książce.

Książka jest ładnie wydana: na szorstkim kremowym papierze, z klasycznymi ilustracjami w stonowanych kolorach.

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

poniedziałek, 02 stycznia 2017
Kapitan Nauka. 100 zabaw z królikiem Kazikiem i robotem Eliotem - Bożena Dybowska, Anna Grabek

 

Królik Kazik jest przewodnikiem dla najmłodszych po świecie liczb i literek.


Ogród, w którym mieszka Kazik pełen jest tajemnic i niespodzianek. Dzięki kolorowej książce i 30 dwustronnym planszom dzieci poznają świat, w którym żyje wesolutki zwierzak: wśród kwiatów i warzyw, owoców, doniczek, narzędzi ogrodowych, uli, drzew. Są one punktem wyjściowym różnych zadań polegających na kolorowaniu, liczeniu (w zakresie do 10), rysowaniu, ozdabianiu, otaczaniu pętlą, odwzorowywaniu i zakreślaniu. Pojawiają się proste działania np. „Pokoloruj o jedną truskawkę mniej niż wskazana liczba na koszyku”.

Dzieci rysują pszczoły przy ulach, uczą się rozróżniać lewą i prawą stronę, poznają pojęcia: mniej – więcej, przyimki: na, za, pod, obok, góra – dół i inne. Więcej pomysłów znajdziecie w małym zgrabnym etui, które kryje książeczkę, plansze i czarny flamaster.


Dla dzieci w wieku 4-5 lat.

 

Robot Eliot jest przewodnikiem po kosmicznym świecie. Razem z nim dzieci wyruszają w podróż po wszechświecie.


Również i w tym komplecie jest książeczka z zadaniami i kolorowe plansze. Oczywiście wszystko kręci się tu wokół KOSMOSU. Są gwiazdki, roboty, rakiety, sondy kosmiczne, teleskopy, Słońce, Księżyc, prom kosmiczny. To doskonała okazja, by za ich pomocą dorysować brakujące elementy, łączyć stwory i ich cienie, rysować po śladzie, szukać różnic i par.


Dzieci ćwiczą liczenie w zakresie do 10, zakreślają liczby, próbują odgadnąć szyfry, wykonują proste działania na dodawanie.


Dla dzieci w wieku 4-5 lat

Wszystkie zadania uczą spostrzegawczości, rozwijają zdolności motoryczne oraz myślenie logiczne. To dobry wstęp do nauki pisania, liczenia i czytania.

Karty pracy są zmywalne. Można wykorzystywać je wiele razy.

Wydawnictwo Kapitan Nauka

poniedziałek, 19 grudnia 2016
Wietrzyk - Sibylle von Olfers

Kolejna książka Sibylle von Olfers po Dzieciach korzeni, która ukazała się w Polsce.

Główną postacią wierszowanej opowieści jest tytułowy Wietrzyk: przygląda się małemu Jankowi, który puszcza statki na brzegu jeziora, następnie biega z chłopcem po łące, strąca mu owoce z jabłoni, rozdmuchuje liście. Wietrzyk jest tu przedstawiony jako towarzysz Jankowych zabaw. Jesień okazuje się cudowną porą roku, podczas której można wspaniale spędzić czas na świeżym powietrzu. Sibylle von Olfers malowała swoje ilustracje pod koniec 19. i na początku 20. wieku. Jakże inny to był czas. Dzieciństwo bez drogich gadżetów i zabawek. Frajdę sprawiało wyrwanie się spod opieki rodzicielki i hasanie po trawie, zbieranie owoców. Świat, w którym człowiek odczuwał silną więź z przyrodą, tłumaczył sobie różne zjawiska za pomocą przysłów, obserwacji nieba i zjawisk naturalnych. Był jej nierozłącznym ogniwem.

Jakże piękne są ilustracje Sibylle von Olfers – mam słabość do jej prac – delikatnych, baśniowych, pełnych motywów florystycznych. Personifikuj naturę – Wietrzyk jest małym dzieckiem. Podobnie owoce dzikiej roży i jabłoni, złote jesienne listki. Widać w nich odbicie epoki – fascynację secesją – mnóstwo w nich motywów roślinnych, płynnych falistych linii, subtelnej pastelowej kolorystyki. Stworzyła baśniowy świat - podobny do tego, jaki pojawił się w książkach Elsy Beskow. Pełno w nich małych ludków, stworzonek, kwiatów, traw... Zresztą popatrzcie sami:)

 

Książka jest starannie wydana. Na papierze w kremowym kolorze, grubszej ale nadal delikatnej fakturze, z płóciennym grzbietem, szyta.

O Olfers pisałam kilka lat temu. Oto, co znalazłam w sieci. Szwedzi mają swoją Elsę Beskow. My – Marię Konopnicką. Niemcy  - Sibylle von Olfers (1881 – 1916). Przyszła na świat w Prusach Wschodnich w zamku Metgethen niedaleko Królewca (dziś Kaliningradu). Trzecia z piątki dzieci od najmłodszych lat wykazywała olbrzymie zainteresowanie rysunkiem i malarstwem. Wrażliwa, bardzo religijna, z bogatą wyobraźnią, głową pełną pomysłów na najbardziej wymyślne zabawy. Z buzią anioła, a może i samej Madonny, stroniła jednak od nauki – przynajmniej na samym początku – robiła sobie żarty z poważnych lekcji udzielanych przez zatrudnionych w zamku guwernerów. Zamiast tego wolała wymyślać książeczki z własnymi ilustracjami dla swojej młodszej siostry. Była przeszczęśliwa, gdy do Metgethen przyjechała jej ciotka Maria – malarka i pisarka w jednej osobie. I to skąd? Z dalekiego i światowego Berlina. To ona udzieliła jej pierwszych profesjonalnych lekcji rysunku. Mała Sibylle znikała na długie godziny w różnych zakątkach ogrodu i z wielką pieczołowitością malowała i rysowała świat roślin i zwierząt. Rodzina z różnych powodów musiała opuścić zamek i przeniosła się do miasta. Siedemnastoletnia Sibylle pojawiła się w Berlinie, gdzie dalej zagłębiała tajniki malarstwa i rysunku u swej ciotki. Myli się jednak ten, kto myśli, że wielkie miasto zawróciło dziewczynie w głowie.

Ani specyficzny klimat ówczesnego stolicy Niemiec, ani liczni adoratorzy (a Sibylle była chodzącą pięknością - widać na zdjęciu) nie odciągnęli jej od już dawno powziętego zamiaru. 21 maja 1906 roku dziewczyna wstąpiła w Königsbergu do Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety, w którym przebywała od kilku lat jej starsza siostra Nina. Zszokowała rodziców, którzy od najmłodszych lat inwestowali w jej wykształcenie – jako dobrą partię na rynku małżeńskim w przyszłości. Już jako siostra Maria Alojza przybyła w 1908 roku do Lubeki, gdzie zaczęła uczyć m.in. rysunku w szkole katolickiej. W międzyczasie sama pobierała jeszcze lekcje na Akademii Sztuk Pięknych. Wtedy zaczęła chorować na płuca. Zmarła 29 stycznia 1916r. w wieku 35 lat. Do dziś znana jest jako autorka 9 książek obrazkowych.


Wiek 3+

Wydawnictwo Przygotowalnia

niedziela, 18 grudnia 2016
Ala ma kota. A Ali? Zdanka pierwsza klasa - Jolanta Nowaczyk/ il. Daria Solak

 

Różne roczniki uczyły się czytać na zdaniu Ala ma kota. I to zdanie mimo upływu lat gdzieś we mnie było. Kiedy zobaczyłam książkę Jolanty Nowaczyk naszła mnie taka oto refleksja: czy moje dzieci, nauczane na wymyślnych współczesnych podręcznikach, zapamiętały jakąś kultową sekwencję, która po latach przypomni im o pierwszych kontaktach z czytaniem. Sprawdziłam – w chwili obecnej nie zapamiętały. Zobaczymy za lat kilka:) Patrząc na to słynne zdanie: Ala ma kota i wypowiedzi czytelników w różnym wieku po drodze nazbierałoby się kilka opinii – negatywnych i pozytywnych. Jednak nie o Falskim chcę dzisiaj pisać. Ale warto podkreślić, że żaden z autorów jakiegokolwiek elementarza nie może raczej liczyć na TAKĄ popularność jak wyżej przywołany. Stąd miłe wspomnienia odezwały się przy lekturze tej sympatycznej książki.


Książka zawiera 25 takich zdań z pierwszych czytanek – z różnych krajów. Z książek przygotowujących do nauki czytania. 25 krajów z  całego świata, niepodobne do innych, w oryginale i tłumaczeniu.

Moje ulubione? Od razu przypadła mi do serca Szwecja: Tata wiosłuje, mama jest kochana.

Nie muszę dodawać, że ojcu najbardziej spodobała się sekwencja portugalska. Oj ta południowa maniana widoczna zwłaszcza na ilustracji: Ojciec to tatuś.


 

Czy są również kocie zdania , podobnie jak w Polsce? Oczywiście, że tak:

Anglia:

Wilf miał kota. Założył mu kapelusz.

Australia:

Kot usiadł na wycieraczce.

 

Niektóre z nich to istne łamańce językowe:

Szana szyje na maszynie. Macedonia

Roma mył ramę. Rosja

Niekiedy zdania nawiązują do charakteru danego kraju:

Japonia: Wiśnie, wiśnie, wiśnie zakwitły.

Afganistan: Bóg jest jeden.

Jest też zdanie z Tanzanii dla moli książkowych: Dzisiaj czytamy książkę.

Dzięki tej książce dzieci poznają różne kraje i języki, różny zapis dźwięków: litery często wyglądają jak jakieś maleńkie robaczki. Ilustracje odzwierciedlają klimat danego kraju: Brazylia to barwne pióropusze i stroje karnawałowe, Afganistan: tłumy wiernych przed meczetem, Australia: opera w Sidney, Nigeria – kobiety z koszami i naczyniami na głowach. Językowa podróż po świecie dla najmłodszych – bez wychodzenia domu.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

sobota, 17 grudnia 2016
Binek i Pulpet - Krzysztof Łaniewski-Wołłk/ il. Adam Wójcicki

W tej obrazkowej książce jest cale mnóstwo przygód, egzotycznych miejsc i tajemnic do odkrywania. Trzeba wytężyć wzrok, poruszyć wyobraźnię i dać się ponieść przygodzie. Binek i jego pies Pulpet zabiorą Was prosto do Mezoameryki– do świątyń Majów.

A wszystko przez niesfornego psiaka, który ucieka Binkowi podczas zwiedzania starożytnej budowli. To nie koniec kłopotów chłopca. Pulpet wchodzi w takie miejsca, które wydają się nie mieć wyjścia. Jest tajemniczo, niebezpiecznie, ale przede wszystkim … ciekawie. Obrazkowa historia opowiedziana za pomocą obrazów. Na każdej ilustracji jakiś ważny element widoczny dla spostrzegawczych dzieciaków, który przyda się przy rozwiązywaniu zagadki, jakieś zadanie do wykonania. A wcale nie tak łatwo od razu odszyfrować ukryte informacje.

Czy uda się Binkowi opuścić ten labirynt niespodzianek i tajemnic? Jeśli ktoś ma ochotę na  wyprawę zimową w gorące klimaty, na emocje na maksa – to trafił właśnie pod właściwy adres.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

wtorek, 13 grudnia 2016
Święta dzieci z dachów - Mårten Sandén/ il. Lina Bodén

 

Adwentowa opowieść o trójce dzieci, które pewnego dnia wysiadają z pociągu na dworcu w Sztokholmie: Mago, Issa, Stella. Właśnie uciekli z domu dziecka w poszukiwaniu lepszego życia. Mago pisze listy do swego ojca w Afryce i głęboko wierzy, że ten pewnego dnia powróci, by zaopiekować się nią oraz dwójką nowych przyjaciół. Na dworcu spotykają sympatycznego staruszka: bezdomnego Niklassona, który stracił pamięć. Spotykają również tajemniczą dziewczynkę w kaszkiecie, która opowiada im o dzieciach z dachu. Kim one są? Czy Niklasson odzyska pamięć?


Klimatyczna opowieść do czytania zimą, najlepiej w okresie przedświątecznym. Tematyką, nastrojem przygotowuje do świąt Bożego Narodzenia. 24 rozdziały są jak okienka w kalendarzu adwentowym – przybliżają do świąt, pozwalają przeżyć czas oczekiwania, budują swego rodzaju napięcie. Historia wciąga – jak się skończy opowieść o Nikalssonie, jaki los spotka trójkę dzieci? Czy wrócą do domu dziecka gdzieś na szwedzkiej prowincji, czy może zdarzy się coś, co odmieni ich życie?


Czytelnik pewnie bez trudu odnajdzie motywy bożonarodzeniowe. Zależnie od wieku znajdzie ich mniej lub więcej. Akcja całej opowieści zaczyna się o magicznej godzinie: o północy. Jedna z bohaterek ma na imię Stella – co oznacza „gwiazdę”. Miriam, która ofiarowała dzieciom tak wiele ciepła w te zimne i samotne dni, nawiązuje do żydowskiego imienia. Jasper to Kacper – od razu kojarzy się z trzema Królami. Podobnie jak Melchior, który w tym przypadku akurat przybywa z dalekiej Afryki. Może znajdziecie z dziećmi jeszcze więcej takich motywów?


Książka jest pięknie zilustrowana – w pastelowej tonacji. Nastrojowa sztokholmska starówka, opustoszałe ulice przykryte śniegiem. Rozświetlone blaskiem księżyca i ulicznych latarni.


Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 157