Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 29 marca 2015
Uśmiech Bambola. Aniołki kota Cagliostro - Jarosław Mikołajewski/ il. Marcin Bruchnalski

Po takiej książce aż chce się wyjechać na wakacje do Rzymu. Bo akcja dzieje się właśnie tam. Sympatyczna opowieść z wątkiem detektywistycznym o pewnym gadającym kocie Cagliostro (!) i sześciu dziewczynkach z sześciu państw. KTOŚ sprawił, że w ich krajach zniknęły pomniki znanych postaci z bajek: Krecika, Gawrosza, Dziadka Mroza, Szczęśliwego Księcia, Koziołka Matołka i Pinokia. I wszystko wskazuje na to, że to nie był wcale przypadek. Co ciekawe, o tych wydarzeniach wspomniane dziewczynki zanotowały w swoich pamiętnikach. Mało tego, pamiętniki te - wszystkie bez wyjątku, "zgubiły się".

Po nitce - do kłębka, mówi stare przysłowie. Kot razem z dziewczynkami próbuje wyjaśnić zagadkę. Razem idą tropem tajemniczej postaci - tytułowego Bambola. Nie zdradzam niczego więcej (a zwłaszcza znaczenia słowa: Bambol:)- by nie popsuć zabawy podczas lektury. Bohaterowie wędrują po uliczkach Rzymu - na wyklejce przedstawiona jest mapa, na której odnajdziecie miejsca, które pojawiły się w tej opowieści. A może ktoś pokusi się na literackie zwiedzanie "wiecznego miasta" właśnie śladem Kota i jego aniołków. Brzmi zachęcająco, tym bardziej, że podobnie można uczynić w Wenecji (już ukazały się Szklane oczy) i Sienie (w przygotowaniu Zwycięski koń).

Wiek 6+

Wydawnictwo Media Rodzina

piątek, 27 marca 2015
Kroniki Wardstone - Joseph Delaney

Książka została wydana po raz pierwszy kilka lat temu. Teraz zrobiło się o niej głośno za sprawą filmu.

Głównym bohaterem jest chłopak Thomas J. Ward, siódmy syn siódmego syna, wywodzący się ze zwykłej chłopskiej rodziny, który pewnego dnia zostaje oddany na nauki do stracharza- osobnika ponurego, o nieprzyjemnej fizjonomii, odzianego w długi czarny płaszcz z kapturem, budzącego niepokój wśród ludu, w związku z wykonywaną profesją. Bo czymże zajmuje się stracharz? Walczy z mrokiem, złymi wiedźmami i boginami, duchami. Ludzie boją się stracharza, odwracają się doń plecami, schodzą mu z drogi, a jednocześnie bardzo potrzebują. Thomas jest chłopcem niezwykłym, ma Dar, widzi to, co dla innych niewidzialne, słyszy, co dla innych niesłyszalne. Do tego ma ukochaną Mamę, która jest osobą niesamowitą i niezwykle tajemniczą i która wie, że kiedyś jej syn zostanie najlepszym stracharzem w Hrabstwie. Chłopiec uczy się wiele rzeczy- stracharz, bardzo wymagający Mistrz, wprowadza go w arkana zawodu- ale jednocześnie Thomas odkrywa, na czym polega istota męstwa, odpowiedzialności i pracowitości. Jakim uczniem okaże się Tom, czy zaprzyjaźni się ze swoim nauczycielem, czy poradzi sobie z trudnościami związanymi z profesją stracharza, czy odnajdzie swoje miejsce na ziemi?

Książki wciągają niesamowicie. Na okładce informacja- UWAGA! NIE CZYTAĆ PO ZMROKU. To prawda- Delaney umie budować nastrój grozy- a że ja niestety mam możliwość czytania głównie w nocy- niekiedy z niemałym niepokojem spoglądałam w czarne okno:) Czy to książka na pewno dla 10-latków?  Autor sięga po stare podania, korzysta z kronik opisujących stare dzieje, wskrzesza to, co zapomniane. Kiedyś, gdy nie było telewizji, komputerów, ludzie spotykali się i opowiadali sobie właśnie takie historie, którym często również przysłuchiwały się dzieci. No i myślę- dziś chyba nie tak łatwo przestraszyć młodego czytelnika :)), a zresztą dzieciaki lubią taki smaczek tajemniczości, strachu i niewytłumaczalnego. A tego w książkach Delaney'a jest pod dostatkiem.

Cały cykl liczy 12 części. Na razie dostępne są dwa pierwsze tytuły w nowej szacie graficznej: Zemsta czarownicy i Klątwa z przeszłości. Wkrótce ukażą się: Tajemnica starego mistrza i Wiedźmi spisek


Wiek 11+

Wydawnictwo Jaguar

czwartek, 26 marca 2015
Czary. Nieco szerszy wybór wierszy - Marcin Brykczyński/ il. Artur Gulewicz

Wiersze współczesnego poety prawie na każdą okazję. O mamie, która "ma uśmiech złoty, choć smuci się po kryjomu". Tacie, który "niczego w świecie się nie boi". Oczekiwaniu na Boże Narodzenie, matematyku doszukującego się wszędzie matematyki: w mnożeniu problemów, dzieleniu włosa na czworo; smutku szepczącym do ucha i oplątującym nas "pomalutku"; marzeniach na nowy rok, zwierzakach: psie, gawronie, krowie, żyrafie, białym niedźwiedziu, wężu, kotku psotku; baśniowym świecie, czarach. Pierwszy raz spotkałam się z wierszami poświęconymi całkiem nietypowym bohaterom, takim jak fioł i ohyda. Wiersze - jedne smutne, drugie wesołe, wyważone i powywracane do góry nogami. Na pewno mniej znane niż te naszych klasyków poezji dziecięcej - ale i tym dajemy szansę.

Książka kolorowa, na każdej stronie ilustracje Artura Gulewicza, którego lubimy za: "Mój tata jest olbrzymem" i "Król na wagarach".

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

 

środa, 25 marca 2015
Opowiem ci mamo, co robią pająki - Marcin Brykczyński/ il. Daniel de Latour

Kolejna cześć serii „Opowiem ci mamo, co robią…”. Po mrówkach i żabach na naszej półce, przyszła kolej na pająki. Zdecydowanie inny pomysł na książkę niż ten zrealizowany przez Katarzynę Bajerowicz. Daniel de Latour wysyła pająka Kleofasa w podróż. Po drodze spotyka różne stworzenia duże i małe, przeżywa przygody,  przygląda się wszystkiemu, co dzieje się w mikroświecie. A dzieje się dużo. Mama komarowa pilnuje swoje małe pociechy chlapiące się w bajorku wody, mrówki wachlują dla ochłody królową, trzmiel zbiera członków swojej orkiestry, kołatki obżerają się w najlepsze … drzwiami, zaniepokojona mama pająkowa szuka swego synka pajączka. Co ciekawe, wśród bohaterów jest mnóstwo stworzeń, których na co dzień nie darzymy sympatią. Same tytułowe pająki budzą w nas różne uczucia. Wiemy, że są pożyteczne, ale czyż nie istnieje coś takiego jak „arachnofobia”? A inni bohaterowie tej opowieści: karaluchy, komary (uwaga – niedługo zaczyna się sezon), kołatki? Autorzy potraktowali te zwierzęta z wielką dozą sympatii, humorem. Postacie te przypominają ludzi – pająk podróżnik, zatroskana mama komarzyca, grające w karty karaluch, zasmucony i przestraszony pajączek. W odróżnieniu od tomiku o żabach (bez porównań jednak się nie obejdzie),  główny bohater został osadzony w bajkowym klimacie, w którym nie brakuje (i tu bonus dla rodziców) odniesień do „gadżetów” PRL-u. Można pobawić się stadnie – dzieci niech wykonują zadania przygotowane przez Marcina Brykczyńskiego, a dorośli szukają znaczka z Gagarinem, etykietki oranżady wyborowej, pudełka zapałek, wycinków z prasy codziennej. Książka trochę w konwencji Mamoko – wierszowane zadania zachęcają do ćwiczenia spostrzegawczości: dzieci szukają różnic na obrazkach, zagubionych grosików, cieni robaczków, liczą kołatki, małe komary, topiki.

Na kartkach książki dzieje się wiele, nie brak humoru sytuacyjnego Można spróbować odszukać ciąg dalszy na kolejnej stronie, zobaczyć ulubionych bohaterów w nowej sytuacji.

Książka kartonowa, z grubymi stronami – można wertować, wracać, kontynuować poszukiwania w nieskończoność.

Pająki mają swoją stronę - o tu:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 24 marca 2015
Perypetie z samochodem - Sławomir Kryska/ il. Bohdan Butenko

niedziela, 22 marca 2015
Kosmos - Marcello D'angelo

Trudno pisać o tej książce. Trzeba ją zobaczyć. Składa się z dziesiątek pięknych zdjęć przedstawiających Kosmos. Zapiera dech w piersiach piękno tego, co nad naszymi głowami, co niesamowicie daleko. Sfotografowane dzięki postępowi techniki, uporowi ludzkiemu. Moi synowie w ostatnie dni śledzili serię Hippocampusa Byli sobie podróżnicy. Gdzieś wśród różnych zajęć domowych docierały do mnie historie poszczególnych ludzi, którzy mieli marzenia i odkrywali dalekie lądy. Kiedy głód wiedzy tu, na Ziemi, został nasycony, podróżnicy i naukowcy spojrzeli w niebo. Naszym przodkom - uparciuchom - podróżnikom pewnie trudno byłoby uwierzyć w to, co ludzie osiągnęli w ostatnich dziesiątkach lat. I choć te zdjęcia przybliżają Kosmos, pozostaje jednak nadal wiele niewiadomych, znaków zapytania, na które być może nigdy nie otrzymamy odpowiedzi.

Niebo fascynuje. Mogłam się o tym przekonać w ostatni piątek, kiedy to tłumnie ze znajomymi oglądaliśmy zaćmienie (częściowe) słońca. Jeśli lubicie patrzeć do góry - ta książka na pewno się Wam spodoba. Dotyka różnych tematów - przestrzeni kosmicznej, Układu Słonecznego, naszej Ziemi, lotów na księżyc i wypraw na Marsa, mniej nagłaśnianych, ale na pewno ważnych, wypraw na orbitę, startów satelitów i sond. Mimo tego że dominują tu fotografie, swoje miejsce ma również i tekst, w którym znajdziecie informacje o różnych ciałach niebieskich, lotach w przestrzeń kosmiczną, pracy kosmonautów, urządzeniach, dzięki którym jest możliwe wykonanie takich wyraźnych zdjęć.

Nadal robią wrażenie zdjęcia z pierwszej wyprawy na Księżyc: ślad ludzkiej stopy, zwierzęta jako króliki doświadczalne, dalej: zdjęcia Ziemi wykonane z Kosmosu: mieszanina barw, dziwaczny misz - masz, który na pierwszy rzut oka trudno określić jako wyspę na Oceanie Indyjskim czy jezior Nasera w Egipcie. Planety na wyciągnięcie ręki - z bliska i daleka, ich kolory, struktura przypominająca różne materiały, plątanina kropek i kresek; Słońce - wybuchy na nim, pole magnetyczne, pętle gazu przypominające subtelne wijące się długie kokardy. W końcu astronauci w przestrzeni kosmicznej - podczas spacerów i napraw. Aż trudno uwierzyć, że takie coś dzieje się naprawdę.

Książka spodoba się i małym i dużym, żądnym wiedzy, sensacji, uwielbiającym ciekawostki i konkretne informacje. Książka grubaśna, wagi słusznej. Razem blisko 500 zdjęć - bardzo dobrej jakości, kolorowych i czarno - białych. Książka jest przeznaczona dla czytelnika dorosłego, jednak można "czytać" ją z młodszymi dziećmi - oglądając zdjęcia i przekazując im wiedzę prostym językiem.

Wydawnictwo Olesiejuk

wtorek, 17 marca 2015
Z tatą w przyrodę - Wojciech Mikołuszko/ il. Tomasz Samojlik

Po tej książce już żaden żuk nie będzie tylko żukiem, a dąb - dębem. Zaraz zaczniecie śledztwo - czy napotkane stworzenie (którego o mało co nie rozdeptaliście buciorem) to żuk wiosenny, leśny, czy może gnojarz. I czy drzewo, na które weszliście podczas niedzielnego spaceru, to dąb szypułkowy, bezszypułkowy czy może czerwony?:)))

Książkowy tato intryguje, stawia pytania, układa zagadki, wierci do bólu dziurę w brzuchu, śledzi niczym wytrawny detektyw. Ciągnie na wyprawy swoją rodzinę i nie tylko: małych i dużych. Dyskutuje z uczestnikami wypraw, bierze sobie pewne stwierdzenia do serca - i albo im przytakuje albo zaprzecza. Na pewno nie zostaje obojętny - a gdy trzeba, stawia pytania znawcom tematu, sam szuka odpowiedzi po książkach i przytacza celne cytaty, potwierdzające lub obalające jego tezy.

Wyprawy Wojciecha Mikołuszki same w sobie są fascynujące - a gdy do tego dołączyć rzeczywistą wyprawę do lasu, na pola, łąki - to - prawdziwa uczta - dla ciała i ducha. Jeśli jest taka możliwość (nie każdy ma las albo pole pod nosem - ale w mieście na pewno znajdziecie kawałek natury:) warto połączyć teorię z praktyką: zadrzeć wysoko głowę i poobserwować klucz dzikich gęsi, spojrzeć pod nogi i zgadnąć, jaki zwierzak przed nami szedł tą samą drogą.

Książka podzielona jest na 43 rozdziały - wyprawy. Ułożone chronologicznie - początek to grudzień, dalej to już kilka wypraw na każdy miesiąc. Oczywiście można książkę przeczytać od razu, ale fajną przygodą będzie jej racjonowanie - w zależności od pory roku i miesiąca. Wybór zależy od Was. Rozpiętość tematów bardzo szeroka: zwierzęta, rośliny, zmiany w klimacie i porach roku. Nie ma reguły - jakiejś miesięcznej matematyki. W zależności od miesiąca czy pory roku różnorodność wypraw i ich liczba się zwiększa bądź zmniejsza. Najwięcej wypraw jest w maju i sierpniu. Razem z książkową rodziną można poznać m.in. ptasie gniazda, śnieg, kawki w karmniku, ptaki zimujące u nas, lód, bobry, klucz gęsi, ptasią inteligencję, leszczynę w kwiatach, nudną wiosnę, żaby i traszki, obrączkowanie, płoszyce, biedronki, mniszki, chruściki, pajęczynę, kijanki, zaskrońca, żołędzie, grzyby, korony drzew, stawy, przymrozek i inne. Wyprawy zostały ciekawie opisane, przytaczane są dialogi taty z uczestnikami wypraw, dużo tu ciekawostek, humoru.

Klimat tej książki budują na pewno ilustracje Tomasza Samojlika. Wkomponował postacie taty i dzieciaków w prawdziwą przyrodę, dorysował dymki komiksowe. Efekt jest ciekawy. Dzięki tekstowi i zabiegom graficznym okazuje się, że przyroda naprawdę jest fascynująca. A co najważniejsze jest na wyciągnięcie ręki.

Wiek 7+

Wydawnictwo Multico

niedziela, 15 marca 2015
Baśnie polskie - David Walser/ il. Jan Pieńkowski

Pierwszy raz czytałam baśnie polskie spisane przez nie - Polaka. David Walser korzystał przy ich pisaniu z różnych źródeł książkowych - głównie anglojęzycznych i ustnych opowieści Jana Pieńkowskiego, które ten zapamiętał z dzieciństwa. Natrafiając na różne wersje tej samej baśni, nie miał żadnych zahamowań, by stworzyć swoją własną. I tak nie zdziwcie się zatem, czytającKrakowski hejnał, gdyż pojawił się tam pomysł, aby całe zdarzenie - napad hordy tatarskiej, zostało opowiedziane z perspektywy wnuczka hejnalisty. Baśnie nie są zbyt długie, spisano je współczesnym językiem, są zrozumiałe - bardzo dobrze się je czyta i nadają się dla najmłodszych dzieci. I oczywiście - nie bójcie się - naprawdę wielkiej rewolucji w naszych baśniach nikt nie uczynił:)

Ilustracje do książki przygotował Jan Pieńkowski - artysta znany na całym świecie, od wielu lat mieszkający w Londynie. Nawet odnoszę takie wrażenie - że niestety - znany bardziej na świecie niż u nas. Mam nadzieję, że ta książka coś na tym polu zmieni. Jan Pieńkowski - i baśnie? Swoje zasługi mają tu (niestety) i wojna i ... mleko. Jako mały chłopiec przebywał wtedy na wsi i żeby choć upił łyczek mleka, którego nie znosił, sąsiadka Kobuszewska opowiadała chłopcu baśnie, w ciekawym miejscu robiąc pauzę. Ciąg dalszy za łyczek mleka - ciekawa metoda...hmhm:) Także wycinanki Pieńkowskiego mają swój początek w tamtych dawnych czasach. Otóż - ludzie nie mieli w oknach firanek tylko wycinanki papierowe. Raz do roku w chatach pojawiała się pewna kobieta, która wycinała z papieru nożycami do strzyżenia owiec różne wzory. Te wycinankowe firanki przyklejano do ramy okiennej i wisiały w oknie do następnej wizyty owej "papierowej koronczarki". Podczas powstania warszawskiego, kiedy chłopiec razem z mamą krył się w piwnicy przed bombardowaniem, spotkał pewnego razu powstańca. By zająć czymś dzieci i odgonić ich strachy przed nalotem człowiek ów wyjął nożyczki i zaczął tworzyć mini - papierowe zoo. Efekt był taki, że zebrane w piwnicy dzieciaki, wśród nich mały Janek, stały jak zaczarowane, i zupełnie zapomniały o koszmarze wojennym na zewnątrz. Znając te historie, zupełnie inaczej patrzy się na wycinanki, które ilustrują nasze rodzime baśnie. Jest w nich chęć przybliżenia zarówno polskim jak i obcym czytelnikom fragmentu naszej kultury, ale to również powrót do dzieciństwa, które było w trudnych czasach - a które od czasu do czasu rozświetlali i dobrzy ludzie i baśnie.


W środku znajdziecie 8 baśniowych tekstów: Kwiat paproci, Smok Wawelski, Książę i żabka, Córki młynarza, Krakowski hejnał, Szklana Góra, Pan Twardowski i Warszawska syrena.

Wiek 5+

Wydawnictwo Muchomor

 

sobota, 14 marca 2015
Chrum, chrum, Bolusiu - Barbro Lindgren/ il. Olof Landström

 

Pamiętacie Bolusia i jego braciszka? Powracają w nowej książce. Bracia udają się nad sadzawkę, by się pobawić. Mama prosi Bolusia, by popilnował braciszka. Starszy syn oczywiście obiecuje spełnić maminą prośbę. Tylko, że dzieci, jak wiadomo, są tylko dziećmi, a codzienność też gotuje różne niespodzianki. Maluch ląduje w sadzawce – na szczęście wszystko się dobrze kończy. Niby cieniutka książka, a ma w sobie tyle treści. Najpierw – silne więzi między rodzeństwem, następnie poczucie odpowiedzialności, przyjaźń i … zazdrość. Beztroskie dzieciństwo, wypełnione zabawami  i spotkaniami z rówieśnikami. Też brudne – w końcu to męski świat. Pamiętacie powiedzenie: są na świecie dzieci czyste i szczęśliwe? Boluś z braciszkiem niewątpliwie należą do tej drugiej grupy.

Bardzo ładnie wydana książka, z zabawnymi ilustracjami. Wydana po raz pierwszy w 2007 roku – mnie kojarzy się ze starymi książkami, które czytali nasi rodzice. Ma dużo uroku i treści. Rozbawiło mnie zakończenie, kiedy to deszcz pomaga malcom wykaraskać się z kłopotów, i gdy, już podczas ciepłego obiadu, obiecują sobie, że już nigdy nie będą nigdzie wychodzić. Skąd ja to znam – "NIGDY!" "Przenigdy!" A potem jest, jak jest. I to jest fajne.

Wiek 2+

Wydawnictwo Zakamarki

czwartek, 12 marca 2015
Mazurek Dąbrowskiego. Nasz hymn narodowy - Małgorzata Strzałkowska/ il. Adam Pękalski

Śpiewany podczas ważnych uroczystości i meczów, kiedy grają nasi. Wyciska łzy, gdy słucha go cały świat podczas olimpiad i mistrzostw. Jednak – powiedzmy szczerze - chyba niewielu z nas wie o nim wystarczająco dużo. Coś liznęliśmy w szkole o Legionach Polskich we Włoszech, Janie Henryku Dąbrowskim, samym autorze tekstu – Józefie Wybickim. Oczywiście znamy cztery zwrotki, które są hymnem państwowym, gorzej z dwiema pozostałymi, które nie wytrzymały próby czasu. Problem zaczyna się wtedy, kiedy dzieci zaczynają wiercić dziurę w brzuchu – A co to znaczy……?  Książka o hymnie – bardzo potrzebna, wypełniająca wielką lukę na naszym rynku, z mnóstwem wyczerpujących informacji, dla każdego – i małego i dużego czytelnika. Powinna znaleźć się w domowej bibliotece.

Małgorzata Strzałkowska jest dla mnie przede wszystkim autorką łamańców językowych. Odkryłam ją kilka lat temu w małej księgarni, kiedy to ni stąd ni zowąd pękł pąk, pękł strąk, a bąk się zląkł. Rodzicom czytającym swoim pociechom postawiła wysoko poprzeczkę – język wiruje jak w tańcu, by prawidłowo i atrakcyjnie dla dzieciarni wyartykułować: czarny dzięcioł z chęcią pień ciął. Potem zaskoczyła filozoficzną i refleksyjną serią Zielony i Nikt. Teraz kolejna miła niespodzianka:  Małgorzata Strzałkowska – ma naprawdę wiele twarzy.

Autorka nad książką pracowała blisko rok. Odwiedziła miejsca związane z hymnem – w tym pierwsze i do niedawna jedyne na świecie, Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie na Kaszubach. Rozmawiała z wieloma ludźmi, zbadała liczne dokumenty. Wynik pracy jest imponujący. To nie tylko rzetelna analiza tekstu, ale bogaty kontekst społeczno – kulturowy, sylwetki wielu ciekawych postaci bezpośrednio lub pośrednio związanych z hymnem, to w końcu miła niespodzianka dla ucha.  Książka jest podzielona na dwie części: „Co każdy Polak o hymnie wiedzieć powinien” i „Dla wnikliwych”. Najpierw przedstawia sytuację z końca XVIII wieku, kiedy to Polska zniknęła z mapy Europy.  Następnie analizuje każdą zwrotkę po kolei, przedstawia jej bohaterów, interpretuje, snuje domysły. Czy faktycznie Stefan Czarniecki rzucił się przez morze, kim była tajemnicza Basia ze zwrotki czwartej. W końcu – kto tak naprawdę płakał – ojciec czy jego córka? Tłumaczy trudne słowa – jeno, tarabany, jąć, pałasz, nie osiądzie. Podpowiada, jak należy zachować się podczas śpiewania lub słuchania Hymnu. Przedstawia krótką wersję „Kalendarium hymnu” i zamieszcza opis Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie, które jest też miejscem narodzin Józefa Wybickiego.

W drugiej części Strzałkowska przedstawia szczegółową historię hymnu, opisuje dwie pozostałe zwrotki „Pieśni Legionów Polskich we Włoszech”, przybliża utwory, które pełniły dawniej rolę polskiego hymnu narodowego: „Bogurodzica”, „Matko Boga”, „Hymn do miłości Ojczyzny”, „Boże coś Polskę”, „Rota”, „Marsz Pierwszej Brygady”. Przytacza również dokumenty państwowe na temat symboli narodowych.

Do książki dołączona jest płyta z czterema wersjami Mazurka. Naprawdę miłą niespodzianką jest wykonanie według zapisu nutowego z 1800 roku – to mazurek: skoczny, radosny – różni się od wersji współczesnej, marszowej i patetycznej. Wzrusza melodia Mazurka płynąca z pozytywki zegara gabinetowego, która znajduje się w zbiorach muzeum w Będominie. To wielka gratka móc posłuchać takich nagrań. Na pewno do tej pory były one znane nielicznym. Zresztą – ja osobiście przyznaję się do tego, że nie raz zastanawiałam się nad tytułem hymnu: Mazurek Dąbrowskiego. Przecież wersja współczesna ma niewiele wspólnego z dawnym tańcem. Nagranie historycznej wersji wszystko tłumaczy.

Książka została wydana z wielką starannością: szyta, ze znakomitymi ilustracjami Adama Pękalskiego, na grubych kartkach papieru w kremowym kolorze, z lnianym grzbietem. Napisana z myślą o każdym czytelniku – zaciekawi i dzieci i dorosłych. A jeśli ktoś po lekturze poczuje niedosyt znajdzie na końcu bogatą bibliografię, która zaspokoi najbardziej wybredny czytelniczy apetyt na dokładkę.

Wiek 8+

Wydawnictwo Bajka

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 125