Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 20 września 2017
8+2 i Anton z Ameryki - Anne-Cath. Vestly/ il. Marianna Oklejak

Wielodzietna rodzina z małego domku w norweskim lesie powraca!!! Ósemka dzieciaków, rodzice, babcia, pies Rurek. Co ciekawe - wszystkie dzieci mają imiona na literę „eM”. Babcia kiedyś mieszkała w domu spokojnej starości, ale teraz już nie. Bo w tej rodzinie było kiedyś i teraz. „Kiedyś” to życie w mieście, w jednym pokoju z kuchnią. „Teraz” to domek w lesie – zakupiony za połączone oszczędności, gdzie każdy ma choć odrobinę miejsca na swoją prywatność. W tej części (już czwartej) pewnej nocy do drzwi domku puka jakiś nieznajomy mężczyzna. Budzi strach, bo nikt nie spodziewał się wizyty, rodzice na zabawie, a na posterunku tylko babcia z wnukami. Na szczęście jest jeszcze psiak. Osobnik ów staje na progu z górą walizek i kufrów. To tytułowy Anton z Ameryki. Po trochu marnotrawny syn byłych właścicieli domu, który przez wiele lat nie dawał znaku życia. Właśnie przyjechał w odwiedziny. Tylko że domek w lesie już nie należy do jego rodziców.

Znacie takie uczucie: wyjeżdżacie daleko i marzycie o powrocie do domu rodzinnego. Znane kątki i zakątki, zapachy, wspomnienia. Sprzedaż domu jest dla Antona niezbyt miłą niespodzianka. Ale jest jakieś wyjście z sytuacji. Zbliżają się święta bożonarodzeniowe i rodzice Antona proponują zamianę domostw – na kilka dni. By Anton na chwilę mógł wrócić do krainy dzieciństwa. Ciekawe, co z tego wszystkiego wyniknie.

Powieści o rodzinie z ósemką dzieci ukazały się w Norwegii w latach 60-tych ubiegłego wieku. Stąd można poznać – jak w tamtych, dość odległych czasach, żyła na co dzień przeciętna rodzina. Nie przelewało się. Dzieci cieszą się z prezentów choinkowych od Antona: ołówków i stalówek do piór. Nie pasuje to do współczesnego szaleństwa prezentowego, prawda? Jest dużo informacji na temat spędzania świąt, jedzonych potraw, obowiązków związanych z prowadzeniem gospodarstwa. Dzieci są nauczone pracy, ale mają też większą … wolność. Mogą spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu, wśród zwierząt. Jakże śmieszy scena sprowadzenia prosiaków do domu, by mogły na własne oczy zobaczyć choinkę. To książka o dzieciństwie, w którym może nie jest za bogato – pod względem materialnym. Ale z  drugiej strony aż kipi tu od innego bogactwa: pozytywnej energii, miłości, przyjaźni, zrozumienia i szacunku. Powieść trochę z lamusa, ale pokazująca, że można swoje życie budować na sprawdzonych wartościach. I jest to opowiedziane tak po prostu, bez wielkich słów. Czarno-białe ilustracje Marianny Oklejak trochę kojarzą mi się ze starymi fotografiami. Zupełnie jak byśmy zaglądnęli do albumu rodzinnego i powspominali – co się działo podczas pewnych odległych Świąt, kiedy na progu domu stanął Anton z Ameryki.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

wtorek, 19 września 2017
Kropka - Peter H. Reynolds

Pojawienie się „Kropki” w naszym domu zbiegło się z rozmową z moją siostrą na temat sztuki w ogóle, umiejętności rysowania i lekcji zwanej „plastyką” lub „wychowaniem plastycznym”. Ot, kołacze mi w głowie historia dziecka koleżanki, której pani od sztuki powiedziała, że nie może zapisać się na kółko plastyczne w szkole, bo i tak Julka nie umie rysować. I inne wspomnienie z drętwych lekcji, na których doceniani plastycznie byli tylko nieliczni uczniowie, bo większość i tak była uznawana za artystycznych przeciętniaków albo beztalencia. Gdzieś ta myśl o rzekomym braku talentu do czegoś, deprymuje przez lata i wytycza fałszywe kierunki, rodzi kompleksy. Moja inna znajoma opowiadała, że dopiero nauczyciele we Francji i Danii zapiszczeli z zachwytu nad jej pracami. Przez lata długo nie wierzyła w swój talent, bo kiedyś ktoś coś jej nieprzyjemnego powiedział. Dlatego „Kropkę” podarowałabym tym wszystkim, którzy odpowiedzialni są za edukację i wychowanie naszych dzieci. Koniecznie – do przeczytania – od dyrektora szkoły po nauczycieli wszystkich przedmiotów, pedagogów i psychologów, rodziców, dziadków, babcie i opiekunów. Wszystkich, którzy na co dzień kształtują osobowości i czasem nie potrafiąc zmotywować, przez jedną głupią nieprzemyślaną uwagę potrafią zniechęcić i podciąć skrzydła. Bo „Kropka” dotyczy umiejętności rysowania i malowania, ale tak naprawdę można odnieść ją do wielu aspektów życia. Mała dziewczynka nie wierzy w swoje plastyczne umiejętności. Gdy nauczycielka prosi ją o narysowanie czegoś, ta na odczepne rysuje tylko kropkę i … aż kropkę. Na szczęście mądra nauczycielka wie jak wyzwolić w dziewczynce olbrzymie pokłady energii do działania i wiary w siebie. Mała zwykła kropeczka jest początkiem odkrywania siebie, swojego talentu. To też symbol szukania drogi do siebie, poznania swoich potrzeb.

Prosta historia, która chwyta za serce. Niestety – trochę budzi też demony przyszłości (może za dużo powiedziane) u tego, kto niesprawiedliwie został skrzywdzony. Może ktoś usłyszał jakieś pogardliwe pytanie, w stylu: „TY?” Książka uczy, że warto w życiu próbować i nie poddawać się. Warto walczyć o swoje miejsce na ziemi. I warto zawalczyć o kogoś.

15 września na całym świecie obchodzi się Międzynarodowy Dzień Kropki. Można poczytać o nim tutaj. A jeśli w Waszej szkole, bibliotece jeszcze się go nie świętuje, kto wie, może ta niepozorna książka zainspiruje Was do działania w przyszłości.

Wiek 5+                                         

Wydawnictwo Mamania       

poniedziałek, 18 września 2017
Franciszek strachliwy myszek - Odile Baillœul/ fot. Claire Curt

Franciszek to strachliwa myszka, która boi się mrówek zamieszkujących ogród, wiatru, który porywa ubrania, przechodzenia przez mostek, zasypiania przy zgaszonym świetle, grubego głosu wujka Kazimierza, schodzenia po ogórki do piwnicy. A co się stanie jeśli mama tak naprawdę bardziej będzie kochać siostrzyczkę?

Jednak w obliczu niebezpieczeństw – zwłaszcza jeśli chodzi o ukochanego zwierzaka – wówczas myszek nie boi się już niczego. Rusza do akcji – na ratunek.

Książka fotograficzna dla maluszków o strachach i przygodach małego zwierzaczka. Z własnego podwórka wiem, że myszka zawsze będzie należała do ulubieńców małych dzieci. Myszka Franciszek to tak naprawdę symbol naszych dzieci – odczuwających strach w różnych codziennych sytuacjach. Pewnie do książkowych opowieści można by dorzucić kilka swoich rodzinnych historii.

W tej części Franciszkowi towarzyszy ukochany pluszak – z pewnością dodaje Franciszkowi odwagi. Warto mieć przyjaciela w trudnych momentach. To też okazja do tego, by porozmawiać z dziećmi o roli i wartości przyjaciela. Z najmłodszymi – całkiem malutkimi dziećmi, można tę książkę wertować tam i z powrotem, zadawać pytania, opowiadać co na obrazku. Mnóstwo tu szczegółów i szczególików, kątków (zwłaszcza w piwnicy), do których warto zaglądnąć. A ciekawskich milusińskich na pewno nie zabraknie. 

Napisałam wcześniej, że jest to książka fotograficzna. Franciszka można spotkać w ogrodzie, na łonie przyrody, nad rzeczką, w pokoju, czy ciemnej piwnicy. Wyraźne zdjęcia z głównymi bohaterami, przygody Franciszka pomagają dzieciom zrozumieć pojęcie strachu. A może pomogą go też pokonać. Ładne kadry może zachęca też do wędrówek, podczas których będzie można zaczerpnąć witaminy „N”(atury).


Wiek 0+

Wydawnictwo Literackie

piątek, 08 września 2017
Witamina N. Odkryj przyrodę na nowo - Richard Louv

W dzisiejszym świecie nadużywa się na pewno leków (ponoć w Polacy w tym przodują, niestety) i na pewno sztucznych witaminek. To znaczy – niby naturalnych, ale zaczarowanych w kolorowych pigułkach i tabletkach. Tymczasem mało kto zwraca uwagę na najbardziej naturalną witaminę wśród witamin, wręcz niezbędną do życia, jaką jest WITAMINA N. Przyznaję – przed lekturą książki o niej nie słyszałam. Może inaczej – wiedziałam, że owo N odgrywa ważną rolę w życiu człowieka, przy czym nie przyszłoby mi do głowy, by sprowadzać to do witaminy właśnie. A bez witamin nie ma  życia i zdrowia.  Chyba już domyślacie się o co tak naprawdę chodzi. To najbardziej naturalna witamina – mianowicie – sama NATURA.

Człowiek współczesny raczej ma marny kontakt z przyrodą. Choć na pewno w tym temacie trzeba unikać uogólnień. Mieszkaniec dużego miasta, zamknięty w klimatyzowanym pomieszczeniu ze sztucznym oświetleniem, prowadzący stresujący tryb życia, żywiący się fastfoodem, z notorycznym brakiem czasu. Wiem, wiem – pewnych rzeczy nie da się zmienić. Ale gdyby spróbować – małymi kroczkami zbliżyć się choć trochę do natury? Do zieleni, drzew, dzikich ścieżek, naturalnego słońca i czystego powietrza? Moja siostra mieszkająca w Danii opowiadała mi, że gdy nadchodzi weekend- w jej kuchennym oknie, które wybiega na dróżkę prowadzącą do lasu, tłumy ludzi ciągną w tymże kierunku: sport, spacery, przechadzki. Skandynawowie od dawna doceniają przyrodę – i to w  różnych aspektach.

My Polacy mamy sporo do nadrobienia w tym temacie (choć na pewno wielu z nas wykonuje ponad 200% normy – za innych).

Tymczasem Richard Louv, autor głośnej książki „Ostatnie dziecko lasu” bierze właśnie naturę pod lupę i stara się pokazać, jak ważna jest ona w życiu każdego z nas: małego, średniego i dorosłego. Czujesz pustkę, czegoś ci brak: chęci, energii, motywacji – wybierz się na długi spacer. To że będziesz musiał uważać, by nie potknąć się o wystające korzenie, sprawi, że oderwiesz się od myśli związanych ze stresującą pracą w biurze, firmie albo szkolnymi ocenami dzieci. W niektórych krajach lekarze zamiast tabletek już teraz przepisują pacjentom witaminę N na receptach – łatwo dostępna, tania, sprawiająca przyjemność, pomagająca się odprężyć i porządnie odpocząć. Autor pokazuje w książce przyrodę jako antidotum na wiele bolączek. Zyskają na tym umysł, oko, ucho,  relacje międzyludzkie. I nie pisze o wielkich znaczących parkach przyrody, zachęca do odkrycia tej przyrody najbliższej, w zasięgu ręki. Podpowiada wręcz, jak zbudować więź z bioregionem. Książka inspiruje do działania nie tylko na rzecz samego siebie, ale na rzecz najbliższej społeczności. Podpowiada aktywności na świeżym powietrzu dla różnych grup wiekowych - jest źródłem pomysłów dla rodziców, wychowawców, opiekunów i nauczycieli. Może nawet włodarzy miast, którzy zamiast w plastik na placu zabaw powinni pójść „w naturę”. Wiele rzeczy jest oczywistych, wiele odkrywczych. Autor opiera się na wynikach badań, eksperymentów, obserwacjach. Często są one z jego podwórka, ale warto właśnie na takich przykładach się uczyć. Tym bardziej, że na wiele poczynań – akurat w Polsce – przyjdzie nam na pewno długo czekać. Zresztą – patrząc teraz na „ogólnopolską” wycinkę drzew, spory o Puszczę Białowieską, kwestię parków w stolicy – ręce naprawdę opadają i nie chcę tego nawet komentować. Wartościowa książka, z której można korzystać na wiele sposobów. A nuż pomoże zmienić nasze życie. Zamiast do centrum handlowego udać się właśnie na dłuższą przechadzkę wśród pól, do parku? A może założyć przyrodniczy klub rodzinny, a może zorganizować Kinderball nie w jakimś sztucznym bajkowym studio, ale w ogrodzie, w którym można hasać wesoło po trawie, na bosaka, wśród drzew i krzewów. Książka na pewno podpowie jak to zrobić i utwierdzi nas przekonaniu, że obraliśmy właściwą drogę.

Wydawnictwo Mamania

środa, 30 sierpnia 2017
Liczby/ Kolory - Marianna Oklejak

Marianna Oklejak ożywiła na kartach książek dla dzieci nasz rodzimy folklor. Wirują na nich panny i młodzieńcy w kolorowych wiankach na głowach, w serdakach, oko przyciągają gliniane kogutki, koronkowe kopki, pasiaste fartuchy. Tak jest w lekturach: „Cuda wianki. Polski folklor dla młodszych i starszych” i „Cuda niewidy. Zagadki dla młodszych i starszych”. Najnowsza książka skierowana jest dla tych najmłodszych, którzy nie potrafią jeszcze liczyć i nie znają kolorów. I znów wchodzimy w klimat folklorystyczny, bowiem najpopularniejsze barwy jak czerwony, niebieski, żółty, różowy i inne, dzieci poznają przy pomocy ludowych instrumentów, trzewików na korkach (u nas tak się mówi na obcasy), serwetek, motywów hafciarskich, korali i wycinanek.  Jednocześnie obok ilustracji przeczytać można dany kolor w innym języku: mamy wersję polską, niemiecką, angielską, francuską i hiszpańską. Tutaj do akcji muszą wkroczyć rodzice, którzy pomogą dzieciom „przeczytać” kolory w obcym języku.

Ciekawie przedstawia się również książka o liczbach od 1 do 10. Duża cyfra przyozdobiona motywami folklorystycznymi z różnych regionów, potem jej zapis również w kilku językach. I tak przy pomocy książki Marianny Oklejak maluchy będą liczyć po polsku (a jakże), niemiecku, angielsku, francusku i hiszpańsku. Obok ilustracje z ludowymi motywami: kogutek, kogucik, trzewiczki, instrumenty, ptaszki, hafty, serdaczki, zabawki, korale, pisanki. Ich ilość na stronie zależna jest od danej cyfry. Jeden kogucik, dwa buciki itd.

Piękne są te książeczki. Mam słabość do takich właśnie motywów. Może dlatego, że obok mojego miejsca zamieszkania jest ciekawy region folklorystyczny. Mam z nim trochę do czynienia zawodowo, trochę mój mąż. Cudnie jest, że ilustratorka wyciąga takie smaczki. Sprawiła, że folklor znów pojawił się na kartach książek dla dzieci, łączy stare z nowym. A wydawać by się mogło, że ten ożywał tylko na kartach starych książek z wierszykami i już od dawna murszeje w lamusie.

Wiek 0+

Wydawnictwo Egmont

wtorek, 29 sierpnia 2017
Mali bohaterowie - Barbara Gawryluk/ il. Anna Wielbut

Sześć historii, które napisało życie. Nieszczęście wpisane jest w ludzki los, ale to nie znaczy, że trzeba się poddawać. Książka uświadamia małym dzieciom, że ich rówieśnicy w wieku 7-12 lat świetnie poradzili sobie w obliczu niespodziewanego wypadku – pożaru, zaczadzenia, tonięcia, wtargnięcia włamywacza, zasłabnięcia. Mimo stresu, strachu i wielkiej niepewności, mali bohaterowie zachowali zimną krew – wezwali pomoc, udzielili pomocy. Co rusz powtarzające się numery ratunkowe w każdej  z opisanych historii – 997, 998, 999, 112 wchodzą same do głowy, poza tym rozmowa ze służbami ratowniczymi – jej przebieg – podanie danych adresowych, udzielanie informacji na temat bliskich znajdujących się w mieszkaniu – uczą jak postępować prawidłowo, by pomóc służbom ratunkowym.

Wszystkie te historie kończą się dobrze – ale przyznaję – były emocje, czy uda się czy też nie. Udało się za każdym razem – to ważna lekcja życia i mądra lektura.

Bardzo podobały się ilustracje: minimalistyczne, realistyczne, świetnie współgrające z tekstem, przypominające wręcz relację dziennikarską – na żywo, zupełnie tak, jak byśmy byli świadkiem czegoś, co dzieje się właśnie na naszych oczach.

Warto sięgnąć po tę książkę, warto czytać ją już najmłodszym dzieciom – a potem gadać, długo gadać na te tematy, bo nigdy nie wiadomo, co życie jeszcze przyniesie (odpukać).

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Paryż. Znam to miasto - Judith Drews

Paryż to drugie miasto po Sztokholmie, które odwiedzamy dzięki książkowej serii – „Znam to miasto”. Grupa postaci mniej lub bardziej znanych pojawia się w różnych miejscach w stolicy Francji. Postacie te poznajemy zaraz na pierwszej rozkładówce. Któż jest wśród nich? Kto pokazuje nam miasto nad Sekwaną? Są tutaj m.in. Maria Skłodowska-Curie z córką, bracia Montgolfier (to ci od balonu), Pablo Picasso (mimo że Hiszpan, to przez długie lata był związany z Paryżem), Esmeralda i Dzwonnik, projektant mody Yves, pieśniarka Edith Piaf, ikona mody Coco Chanel i inni, często zwykli mieszkańcy i ich pupile.


Każda rozkładówka (olbrzymia, wymiary: 2x 25,5 na 33 cm) to inne miejsce wraz z wszystkimi postaciami. Można śledzić ich losy na różnych ulicach Paryża, w dzielnicach, w parku, muzeum. Co robi piesek słynnego projektanta, gdzie akurat przesiadują słynni bracia wynalazcy, co akurat w danym momencie robi cyganka Esmeralda i czy towarzyszy jej Dzwonnik? To takie moje pytania pomocnicze, tymczasem autorzy pod wszystkimi postaciami na pierwszej rozkładówce zadali swoje pytania. Wertując książkę należy spróbować odpowiedzieć na nie. Znajdź sowę Pabla. Jak Gilbert złamał sobie rękę? Co zdenerwowało Coco? Od kogo Maria Skłodowska-Curie i jej córka odbierają nagrodę?


Na kartkach książki oprócz tego, że można spotkać słynne osoby i zwykłych mieszkańców można również odwiedzić znane miejsca w stolicy Francji. Malownicze wzgórze Paryża Montmarte ze świątynią Sacre Coeur i czerwonym wiatrakiem Moulin Rouge, brzeg Sekwany, katedra Notre Dame, urocze mieszczańskie kamieniczki, wieżę Eiffle’a, Muzeum Luwr. Wzrok przykuwają małe sklepiki z bagietkami, uliczny teatrzyk, artyści: bukiniści, malarze i akrobaci. Mimo że książka „milczy” ma się wrażenie, że słyszy się panujący na ulicach gwar, w małych kafejkach jest tłok. Mnóstwo drobnych szczegółów, które często niewidoczne dla dorosłych, z pasją odkrywane są przez najmłodszych. A może książka o Paryżu zachęci do przedsięwzięcia jakiejś rodzinnej wyprawy do stolicy Francji?

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

czwartek, 24 sierpnia 2017
W Jeżynowym Grodzie - Jill Barklem

W „Jeżynowym Grodzie” może wywoływać tylko ciepłe uczucia. Świat małych myszek ukryty wśród krzewów, kwiatów i drzew. Maleńki, w którym bohaterowie przeżywają radości i smutki dnia codziennego. Makóweczka Bystrzycka, Dereń Mączniak, Pan Jabłuszko, rodzina Żabuchów i inni. Spora grupa bohaterów, która mieszka w słodkich domkach z mnóstwem kątków i zakątków, które można godzinami obserwować. Tak jakby położyć się na podłodze przed domkiem dla lalek. Przeniknąć do świata zabaw i marzeń, wczuć się w rolę bohaterów, którzy krzątają się po swoich domostwach, przygotowują bajeczne potrawy: chłodnik z rzeżuchy, sałatkę z mleczy, desery z miodu, ciasteczka pierwiosnkowe. Świat, nad którym trzeba się pochylić, by go dojrzeć, ukryty wśród bujnej zieleni. Myszki wiodą poniekąd sielankowe życie (któż o takim nie marzy) uporządkowane przez regularne rytmy w przyrodzie. Pory roku decydują o tym, co stworzonka robią – a te poddają się prawom panującym w naturze. Z jednej strony – jak to zwierzęta: żyją sielsko na łonie natury, z drugiej – w swoich zachowaniach przypominają nas, ludzi. Świętują wesele, urodziny, piknik, pracują, martwią się, mielą mąkę, mieszają masło. Mało tego, odmawiają swoją mysią modlitwę dziękczynną. Nie mogę sobie tego odmówić – muszę ją Wam przytoczyć: „Obyśmy byli wdzięczni za dobre pożywienie z naszych zielonych pól”. Wiosna i lato oznaczają wzmożoną aktywność myszek. Trzeba się przygotować do zimy. Mają jednak czas na zabawę, ale też dużo pracują: we młynie, wędzą sery, sprzątają norki. Całość podzielona na osiem opowieści, pięknie zilustrowanych. Obrazki pełne szczegółów, szczególików: wyposażenie mysich domków wywołuje zawroty głowy, autorka też zadbała o szczegóły elementów ubioru, motywy florystyczne. Świat, do którego chciałoby się wejść, i który na pewno będzie miłym wspomnieniem z czasów dzieciństwa.

Wiek 4+

Wydawnictwo Znak

środa, 23 sierpnia 2017
Jak to działa? Zwierzęta - Nikola Kucharska

Dziadek Ignacy ma dwójkę wnuków: Klarę i Karolka. Dzieciaki uwielbiają zwierzęta. Cały czas wiercą też dziadkowi dziurę w brzuchu i zadają mnóstwo pytań: A dlaczego? A po co? Dziadek ma dużą wiedzę i naprawdę duże pokłady cierpliwości i wszystko tłumaczy tej dwójce: jak zbudowane są poszczególne zwierzaki, ich przystosowanie do życia w różnych warunkach, ciekawostki. A jego niby – naukowe wywody okraszone są ilustracjami. I to jakimi. Zajrzeć można do wnętrza szczura, chomika, żółwia. Ba…. żeby tylko – również dzika czy sarny. A to jest dopiero coś. Całość podzielona została na cztery rozdziały. W zwierzętach domowych znajdziemy szczura, chomika, żółwia, papugę arę, psa oraz kota. Rozdział o zwierzętach parkowych uchyla rąbka tajemnicy na temat jeża, żaby, kreta, wiewiórki, wrony siwej, gołębia i łabędzia niemego. Miastowe dzieci ucieszą się z rozdziału o wiejskim inwentarzu: krowie, świni, kozie, kurze, bocianie, koniu. Wiem coś o tym – ostatnio podczas rodzinnej wyprawy rowerowej był postój przy każdej krowie i owcy spotkanej na szlaku. Na samym końcu czekają zwierzęta leśne: lis, wilk, niedźwiedź, zając i sarna.

Dzieci często lubią zaglądać do środka. Ta książka pokazuje, co kryją w sobie zwierzęta. Znajdziecie tu konkretne informacje o pożywieniu, budowie ciała, występowaniu. Autor obala też stereotypy, jak choćby ten o tempie żółwia. Okazuje się, że żółwie potrafią się być na lądzie bardzo szybkie.

Jak psy reagują na czekoladę, czy koty czują miętę do kocimiętki, czy wiewiórki cierpią na sklerozę, czy krety dużo piją, czy gołębie żyją w parach przez cale życie? Mam nadzieję, że rozbudziłam Waszą ciekawość i że z przyjemnością zajrzycie do książki, by odszukać odpowiedzi na pytania.

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 18 sierpnia 2017
Rok na wsi - Magdalena Kozieł-Nowak

Rok na wsi obserwujemy na przykładzie gospodarstwa Piotra i Basi Listków. Dawniej było ono własnością taty i dziadka Piotra. Oprócz dwójki gospodarzy można spotkać w tym miejscu mnóstwo innych postaci: są tutaj syn Franek, jego przyjaciółka Ola, Jagoda kupująca ekologiczne produkty od Listków, babcia Hela, która pod swoją opieką ma ogród, jej sąsiadka Jadzia, Wojtek i Asia z synkiem Kubusiem – wakacjusze ładujący swoje akumulatory w letnie dni właśnie na wsi u Listków. Jest i liczna menażeria: kotka Fiona, krowa Amelia, pies Misiek, kocur Benek. Są gęsi, owce, kury, indyczki, świnki. Każdy przedstawia się krótko na początku książki.

Rok na wsi to całoroczne odwiedziny w gospodarstwie u Listków. Postacie z rozkładówki, zwierzęta i ludzie, przewijają się przez karty książki w różnej scenerii: od stycznia do grudnia. W płatkach śniegu, w wiosennej zieleni, letnim słońcu, jesiennych brązach. Duży format pozwala na obserwację różnych scen i życia gospodarzy, ich zwierząt, zmian zachodzących w przyrodzie. Miesiące zimowe – choć mroźne, na pewno są spokojniejsze dla Basi i Piotra. Zorganizowano kulig dla gości z miasta, na ognisku bulgocze gorąca zupa w kociołku, dzieci szaleją na śniegu, z komina małego domku snuje się dym. W lutym zaczynają się pierwsze roztopy, a rodzina zaangażowana jest do prac porządkowych. Troszczy się o drewno do ogrzania domu. Marzec to wiosna: nieśmiała zieleń, pęki wierzbowych kotków w rękach starszych pań, ruch w ogrodzie (skąd ja to znam?), remont płotu i maszyn rolniczych. Na wsi zawsze jest dużo roboty – i to przez cały rok.

Książka bez tekstu – same ilustracje, które mogą być nie tylko doskonałą okazją do tego, by zobaczyć co na wsi piszczy, ale też mogą być one punktem wyjścia do rozmów, do opowiadania tego, co dana ilustracja przedstawia.

Magdalenę Kozieł-Nowak znamy już  z innych książek, m.in. naszych ulubionych: „Dzieci z Bullerbyn”. Jej ilustracje pełne są szczegółów, szczególików do odkrycia. Można skupić się na obserwowaniu konkretnych postaci: ludzi i zwierząt, śledzić ich losy w poszczególnych miesiącach. Książka też kapitalnie pokazuje zmiany w przyrodzie.

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 165