Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
piątek, 19 września 2014
Pomelo i kolory - Ramona Badescu/ Benjamin Chaud

Na hasło biel mogę od razu wymienić: biały, alabastrowy, kość słoniowa, mleczny, chamois, kremowy, porcelanowy, perłowy. Natomiast nigdy nie słyszałam, żeby ktoś mówił tak: biała biel białej kartki, bezkresna biel zimy, spieniona biel ciepłego mleka, bezpieczna biel dmuchawca, biel białka oka, biel białka jajka. Albo taki żółty. Poważne źródła donoszą: bananowy, cytrynowy, bursztynowy, kanarkowy, słomkowy, złocisty, stare złoto itd. Za to tutaj znajdziecie: za każdym razem inną żółtość siuśków, bananową żółtość kartofli, oślepiającą żółtość południa, kwaśną żółtość cytryny, fluorescencyjną żółtość świetlików, żółtość, która kiedyś będzie dmuchawcem.

A zapowiadałam jeszcze jedną zaskakująca książkę o kolorach? Tak, tak - całkiem niedawno. I to jest cały Pomelo - maleńki słoń, który mieści się pod dmuchawcem. Prawie go nie widać, a jaki oryginalny, nietypowy. Myślę, że kilka przykładów z książki zachęci Was do tego, by zapoznać się z często zaskakującymi i śmiesznymi określeniami kolorów. A może sami z dziećmi wymyślicie nowe nazwy dla czerwieni, pomarańczu (pomarańcz dnia, który odchodzi:)?

Książkę można wykorzystać w przedszkolnych grupach, gdy mowa jest o kolorach. Dziecięca fantazja potrafi zrobić naprawdę wielką niespodziankę. Albo ze starszymi uczniami - na lekcji o sztuce - jak widzą kolory, a jak widzi je Pomelo. Będą pewnie też nieźle się bawić przy tej książce.

Książka ma mniejszy format niż te o Pomelo wydane dotychczas (podobnie jak Przeciwieństwa ok. 16 cm x 16 cm). Jest bardzo kolorowa, z Pomelo na każdej rozkładówce. Nasz bohater określa kolory jak .... nie mężczyzna (mam nadzieję, że się nie narażę męskim czytelnikom). Bo ponoć panowie widzą tylko żółty, a nie jego 100 odcieni. Żółty to żółty. A tu Pomelo analizuje, nadaje nazwy jak wytrawny znawca - powiedziałabym - artysta, erudyta i filozof. I niech tak zostanie:)))) Ciekawe, czym nas jeszcze zaskoczy?

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

czwartek, 18 września 2014
Labirynty nie z tej ziemi - Thomas Flintham

Niedawno zaczęła się szkoła. Dla niektórych dzieci to wielkie otwarcie całego sezonu, który … jakby to powiedzieć… trochę potrwa. A początki bywają trudne. Szukam książek dla mojego najmłodszego syna, by go rozpisać. Szlaczki robi bo robi, nie lubi kolorowanek, za to za labirynty oddałby życie. Chwyta za ołówek, kredkę, długopis i się pięknie wycisza, koncentruje. Czasem też denerwuje, gdy za długo nie może znaleźć wyjścia z pułapki, kiedy droga zbyt kręta i skomplikowana. Ale co tam – daje radę. Zwłaszcza, gdy bohaterowie zagadek odpowiadają jego oczekiwaniom i zainteresowaniom.

Małe ludziki – technicy labiryntowi w dużym skrócie objaśniają zasady tajemnic labiryntowych: start i metę, strukturę labiryntów, strzałki oraz poziomy trudności. Po teoretycznym wprowadzeniu frajda czas start: mały kret musi wdrapać się po futrze niedźwiedzia, by mu szepnąć na ucho, aby zachowywał się ciutkę ciszej, wilk wyje, bo nie może dać sobie rady z księżycowym labiryntem, dziecko musi dostać się do zabawki, Mały Rycerz chce dostać się do zamku, a pajęcze dziecko nie może odnaleźć się w labiryncie utkanym z pajęczyny przez jego mamę i boi się, że się spóźni na obiad.

W książce znajdziecie blisko 70 labiryntów o różnym stopniu trudności. Jedne baaardzo krótkie i łatwe, inne na całą rozkładówkę. Co rusz zmienia się miejsce akcji: Kosmos, las, osiedle blokowe, królicza norka, bajeczna kraina, morskie odmęty – nie ma tu czasu na nudę.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 17 września 2014
Dlaczego kąpiesz się w spodniach, wujku? - Astrid Lindgren/ czyta Edyta Jungowska

 

O tej książce po raz pierwszy usłyszałam jakiś czas temu, kiedy to z jedną z konferencyjnych koleżanek zaczęłyśmy w ramach zmiany tematu (na ciekawszy:) rozmawiać o książkach. Każda wymieniła kilka tytułów jako: do przeczytania. Na hasło: ulubiona książka dzieciństwa Aneta bez specjalnego zastanawiania się wymieniła Dlaczego kąpiesz się w spodniach, wujku Astrid Lindgren. Dla niej ta lektura była jakby dalszym ciągiem Dzieci z Bullerbyn – wprawdzie z zupełnie innymi bohaterami – ale równie klimatyczna, zwracająca uwagę na przyrodę, fizyczne towarzystwo innych, beztroskie zabawy z rówieśnikami, zachęcająca do tego, żeby szukać piękna i cudów w rzeczach i chwilach codziennych i maluczkich. To zdradza od razu jaka jest ta lektura. Na pewno z racji swego wieku – po raz pierwszy wydano ją w 1964 roku. Wtedy nie było tych wszystkich nowoczesnych gadżetów – umilaczy i złodziei czasu. Dzieciaki, jeśli się bawiły – to tak naprawdę, dosłownie, własnoręcznie zmajstrowanymi zabawkami, w krzakach, nad wodą, w domku na drzewie, a nie na wirtualnym gadu – gadu.

Na małą wyspę przybywa rodzina Melkersonów: tata i czwórka dzieci – 19-letnia córka Malin i trójka braci: Johan, Niklas i Pelle. Mama dzieci nie żyje, stąd Malin troskliwie opiekuj się braćmi. Na wyspie wynajęty dom zaskakuje zarówno wakacjuszy jak i nas, czytelników. Bo przyznajcie sami, jak zachowalibyście się, gdybyście na miejscu zastali zamiast wakacyjnego domku z wygodami ruinę, w której brakuje szyb, z zepsutym piecem, przeciekającym dachem, bez bieżącej wody – tę trzeba samemu przydźwigać ze studni. Zagroda Stolarza (znów ta zagroda:), kryje jeszcze dużo niespodzianek, które sprawią, że te wakacje będą specyficzne. Rodzina szybko zaprzyjaźnia się z tubylcami, z dużą dozą optymizmu podejmuje rzuconą przez los rękawicę – i całkiem nieźle, jak na mieszczuchów, radzi sobie z problemami. Melkersonowie obcują z przyrodą, obserwują ją, uczą się jej. Patrzą w niebo i próbują odgadnąć, jaka będzie pogoda. Nie brak tu humoru i smutku – wrażliwcy niech uważają, bo są i takie momenty, przy których łzy pewne.

Ta książka to afirmacja prostego życia, w którym jest czas na zabawę, rozmowę z bliskimi i pracę. To rzecz o beztroskim dzieciństwie, które pewnie wielu rodzicom dałaby dziś do myślenia: ciągłe przebywanie na świeżym powietrzu, łażenie po drzewach, wtykanie nosa do każdej dziury i kąta, wyprawy łódką. A może warto niektóre pomysły przenieść na swoje podwórko?

Jak poradził sobie tata pisarz – artysta skądinąd, z problemami dnia codziennego i dlaczego książka nosi taki właśnie tytuł ? – odpowiedzi szukajcie słuchając audiobooka.

Jeśli miałabym krótko podsumować interpretację Edyty Jungowskiej, zrobiłabym to tak: „Lektorka w akcji”. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jest to lektorka zaangażowana, wręcz jakby weszła w tekst, do tego świata, zatraciła się w nim. Odpowiednio modelując głos oddaje wesołe momenty, smutne, wzruszające. Gdzie trzeba - zawoła, krzyknie, powie szeptem, zaakcentuje to, na co wypada zwrócić uwagę. Burzy tym samym mit lektora niezaangażowanego, czytającego bezpłciowo teksty, które w takim przypadku są tylko i wyłącznie tekstami a nie literaturą piękną. Na pewno Edyta Jungowska wykorzystuje tutaj swoje aktorskie przygotowanie – z czego korzystamy garściami.

Książka Dlaczego kąpiesz się w spodniach, wujku? znana jest również pod innym tytułem: My na wyspie Saltkrakan (czyli: My na Wyspie Słonej Wrony).

Rysunki: Piotr Socha

Muzyka: Salwador z dali

Wiek 8+

Wydawnictwo Jung-off-ska

wtorek, 16 września 2014
Królestwo dziewczynki - Iwona Chmielewska

Chciałabym dziś zwrócić Waszą uwagę na książkę wyjątkową. Każda z książek Iwony Chmielewskiej jest WYDARZENIEM. Każda zwraca uwagę i wyróżnia się na półce księgarskiej. Ale ta jest pozycją szczególną.

Temat, pomysł na jego przedstawienie - wszystko to robi wrażenie. Jest to swego rodzaju mieszanina delikatności, intymności i tajemnicy. Jednocześnie z łamaniem tabu - bo, powiedzmy szczerze, niewiele przykładów w literaturze dziecięcej (że wspomnę Pierwszą książkę o miesiączce), które traktują o miesiączce. Temat na pewno nie łatwy - a przecież związany z biologią kobiety. Nie łatwy z tego choćby względu, że niekiedy przez same zainteresowane spychany gdzieś w prywatne kąty i zakątki. Trudny do ogarnięcia słowami, fachowymi terminami - co powoduje, że niektóre kobiety używają wulgaryzmów albo infantylnych eufemizmów.

Chmielewska uchwyciła moment stawania się kobietą. Ten stan biologiczny przyrównuje do baśni. Uroczysty dzień nie ma jednak nic wspólnego z wielkim świętowaniem. Królewna - kobieta jest osłabiona, obolała i przestraszona. I potem - już co miesiąc - staje się Panią swojego królestwa.

Dużo tutaj elementów baśniowych: Księżniczka na ziarnku grochu, Królowa Śniegu, Królewna żabka. Są różne baśniowe motywy: smok, szklana góra, wieża, klątwa. Jest w końcu fragment słynnego portretu Barbary Radziwiłłówny - pięknej kobiety, której życie zakończyło się tragicznie.

Zwykła dziewczynka, dziewczyna na kilka dni staje się postacią z tych baśni - to swego rodzaju tygiel, eklektyczna postać, łącząca w sobie na raz kilka dziwnie znajomych postaci. Samotna - jakby uwięziona na szczycie szklanej góry, z sercem lodowatym jak u Królowej Śniegu, obolała jak księżniczka z baśni o ziarnku grochu.

Opowieść o dojrzewaniu - pełna ulotnych obrazów, pozwalających ją interpretować na swój prywatny sposób. W towarzystwie delikatnych ilustracji - z motywami: roślin, koronek, z bardzo kobiecym akcentem czerwieni - tutaj ledwie muśniętym ale wyrazistym, od razu zwracającym uwagę.

Książka dla kobietki i kobiety - małej i dużej. W zależności od momentu w życiu, doświadczeń, kondycji ducha i ciała - różnie odczytywana.

Pięknie wydana, na grubych kartach, z błyszczącym grzbietem, szyta. Polecam jako prezent ... dla kobiety.

Wydawnictwo Entliczek

poniedziałek, 15 września 2014
Kolory - Herve Tullet

Na naszej półce są dwie oryginalne książki o kolorach. Dzisiaj o pierwszej z nich (o tej drugiej wkrótce:)

Wydawnictwa przyzwyczaiły nas, że w "kolorowych" książkach najczęściej pojawia się wyraz określający dany kolor i zaraz obok odpowiednia barwna plama odzwierciedlająca go. Tymczasem Tullet jak zwykle zaskakuje. Okładkowa odciśnięta dziecięca ręka zachęca, by zamoczyć dłoń w farbach, poczuć ich temperaturę, konsystencję, ślizg, zapach. By się nimi bawić, eksperymentować, tworzyć, grzebać wręcz, mazać nimi, wodzić palcem. Zresztą nie tylko zachęca - autor nakazuje to zrobić. I jeśli ktoś nie boi się domowych eksperymentów z kolorami, można działać artystycznie według instrukcji. A na dziecięcej kartce zaczną dziać się czary...

 

Dzięki żółtej farbie pojawia się zieleń, czerwień z niebieskim utworzyły fioletowy misz - masz, a czerwień z żółtym daje pomarańcz. Tullet zachęca do zabawy z książką - proponuje nią potrząsnąć, przechylić, zamknąć, przytulić kolory (!), przetrzeć ręką. To samo kreatywni mogą robić na kartce obok - z prawdziwymi farbami:)). Czarny sprawi, że kolory staną się ciemniejsze, biały je rozjaśni. Można dużo dzieciom to wszystko tłumaczyć, samemu spróbować to dopiero artystyczna pycha.

Tullet zaprasza do artystycznej podróży. Wchodzi się do tego świata, bawi, doświadcza. Kolory w artystycznym nieładzie, barwne plamy pomazane palcem albo na skutek sklejenia kartek. Niby przypadkowe działania - a jednak zamierzone, bo przecież Tullet nie odkrywa tutaj Ameryki. Jednak jako pierwszy wpadł na pomysł takiej niesztampowej lekcji o kolorach, która na długo zapada w pamięci.

Wiek 3+

Wydawnictwo Babaryba

niedziela, 14 września 2014
Fotel czasu - Anna Czerwińska - Rydel/ il. Dorota Łoskot - Cichocka

Anna Czerwińska - Rydel regularnie pojawia się na moim blogu. Wiąże się to z moimi dorosłymi zainteresowaniami: bardzo lubię czytać biografie. Tutaj napisane dla dzieci zwierają często elementy bajki, baśni - autorka skutecznie szuka jakiegoś nowego sposobu, by zaciekawić młodego czytelnika losami kogoś, kto żył ileś tam lat temu. I przeglądając biografie, które do tej pory popełniła, trzeba przyznać, że każda jest inna - ot, wyobraźnia autorki jest wielka. Fotel czasu to opowieść o życiu poety i komediopisarza żyjącego na przełomie XVII i XVIII wieku. Aleksander Fredro znany nam jako autor Zemsty, Pawła i Gawła, Małpy w kąpieli czy (mojej ulubionej) Zupy z gwoździa miał życie burzliwe, obfite w najróżniejsze wydarzenia. No cóż, można powiedzieć - miał to szczęście nieszczęście, że żył w ciekawych czasach - jak mówi stare chińskie porzekadło.

11-letni Olek zachorował na anginę. Rodzice boją się, że chłopiec zarazi małego braciszka, który dopiero co przyszedł na świat. Rozwiązaniem jest ... prababcia, u której chłopiec ma wrócić do zdrowia i nabrać sił. Pobyt u babci to doskonała okazja do rozmów, również tych o przeszłości - tym bardziej, że babcia zabrała się do pisania historii rodziny, zwłaszcza protoplasty rodu. Babcia (tak mówi o niej Olek) ma stary fotel, który należał w przeszłości do jej pra-pra-pra-pradziadka Aleksandra Fredry. Fotel, który odegra w tej historii kluczową rolę. To za jego przyczyną Olek może przenosić się do przeszłości i obserwować życie najpierw małego, potem coraz większego ... jakby nie było... również Olka:) Jest świadkiem narodzin Aleksandra 20 czerwca 1793 roku, codziennych wydarzeń jak rodzinne spożywanie posiłków, czy imieniny, spędzanie wolnego czasu, pierwszych literackich prób Aleksandra, śmierci członków rodziny, żołnierskiej kariery, napisanych utworów, ustatkowania się Aleksandra - czyli jego życia na wsi.

Dzieci poznają mnóstwo informacji na temat dawnych czasów: ubioru, jedzenia (rosół z perdutami:), nakrycia stołu, używania języka włoskiego i francuskiego, kształcenia dzieci, tańców, sytuacji historycznej i społecznej, życia ziemiaństwa polskiego.Aby dzieci ni pomyliły różnych czasów - wyprawę do przeszłości łatwo rozpoznać - jest ona na wydrukowana na jasno- brązowym papierze.

Na końcu książki znajdziecie Kalendarium z życia Aleksandra Fredry, zdjęcia z rodzinnego albumu, oraz przegląd wydarzeń, które miały miejsce za życia pisarza. Możecie też poczytać kilka bajek: Małpa w kąpieli, Paweł i Gaweł, Trzeba by, Osioł, Dwa koguty, Bajka o sowie.

Książka została zilustrowana przez Dorotę Łoskot - Cichocką. Elementem często powtarzającym się jest oczywiście tytułowy fotel pisarza. Bogatsze ilustracje związane są z przeszłością - przedstawiają sceny z życia rodzinnego. Teraźniejszość to wycinki - dosłownie - z nakreśloną postacią prababci albo chłopca. Całość na pewno Wam się spodoba.

Wiek 8+

Wydawnictwo Bernardinum


sobota, 13 września 2014
Najsłynniejsze obrazy świata. Teczka inspiracji - Weronika Kowalkowska/ il. Zuzanna Szelińska

Zawsze bardzo chwalę projekty, które przybliżają najmłodszym sztukę przez duże SZ. A Teczka inspiracji - wielka, bo w formacie A3 (wymiary: 30 cm x 42 cm), jest medium na wysokim poziomie, które to zadanie wypełni należycie. W środku teczki, właściwie teki:), zawiązywanej na czerwoną kokardkę znajdziecie 20 plansz bardziej lub mniej znanych reprodukcji. Przekrój przez całą historię sztuki, choć nie ma tu klucza odnośnie epok i stylów. Są obrazy reprezentujące włoski renesans, niderlandzki realizm, impresjonizm, ekspresjonizm, malarstwo współczesne. Autorki wybrały te obrazy, które są raczej znane, choć nie ukrywam - jest kilka przykładów o mniejszej popularności - i ten pomysł też bardzo chwalę, bo przecież sztuka to nie tylko Mona Lisa i Słoneczniki czy Pocałunek.

Każda plansza ma dwie strony - jedna z nich przedstawia reprodukcję danego dzieła oraz informacje na temat artysty i obrazu, oraz to co lubimy najbardziej - ciekawostki. Autorka uczy patrzeć na obrazy - to dobra lekcja interpretacji dzieła sztuki, choć pamiętajmy o tym, że ile oczu, tyle różnych zdań. Każdy w danym obrazie może zobaczyć zupełnie coś innego. Druga strona planszy to część kreatywna - omawiane dzieło do pokolorowania - w dużym formacie A3.

Przekrój gatunków malarskich, jakie dzieci mogą poznać dzięki przygodzie z Teczką inspiracji jest naprawdę duży. Są tu: portret, pejzaż, martwa natura, malarstwo rodzajowe, autoportret.

Przedstawiam listę artystów i ich dzieł, które znajdziecie w Teczce:Jan van Eyck - Mężczyzna w turbanie, Paolo Uccello - Święty Jerzy i smok, Albrecht Duerer - Zając, Leonardo da Vinci - Mona Lisa, Rafael - Madonna Sykstyńska, Pieter Bruegel starszy - "Mała" Wieża Babel, Diego Velazquez - Infantka Małgorzata, Jan Vermeer - Mleczarka, Hokusai Katsushika - Wielka fala, Wassily Kandinsky – Kompozycja VIII, Grant Wood – Amerykański gotyk, Salvador Dalí - Trwałość pamięci, Pablo Picasso – Płacząca kobieta, Vincent van Gogh – Słoneczniki, Edgar Degas - Błękitne tancerki, Edvard Munch – Krzyk, Claude Monet – Japoński mostek, Gustav Klimt – Pocałunek, Marc Chagall – Ja i wieś, Franz Marc – Niebieski Koń

Plansze w jesiennym słońcu:)


Reprodukcje są bardzo wyraźne i są umiejscowione w górnej połowie planszy. Przy każdym tytule został podany rok powstania dzieła, jego wymiary oraz technika wykonania.  Weronika Kowlakowska używa języka potocznego, nie naukowego, który niekiedy spotyka się w książkach o sztuce. Całość wykonana została na grubszym papierze, który strukturą przypomina karty bloku technicznego. Kiedy bierze się planszę do ręki, papier nie wywija się na boki. Podczas malowania farbami woda nie przeciekała nam na drugą stronę. Obok tekstu jest wersja angielska.


Najsłynniejsze obrazy świata - to doskonały pomysł na zainteresowanie dzieci sztuką i zabicie nudy podczas długich jesiennych i zimowych wieczorów.

Wiek 8+

Wydawnictwo Zuzu Toys

środa, 10 września 2014
Wakacje grzecznego psa - Wojciech Cesarz, Katarzyna Terechowicz/ il. Joanna Rusinek

Po drugiej części napisałam, że nie wierzę, aby to był JUŻ koniec. I miałam nosa. Grzeczny pies dorósł. Urosły też dzieciaki - Julia i Alek. Hanka i Henryk wkraczają w wiek ... (hm hm  - tę kwestię pominiemy). W każdym razie Winter stał się jakiś taki faktycznie grzeczniejszy, mądrzejszy, rozsądniejszy. Przynajmniej tak właśnie zapewnia o tym w pierwszym zdaniu powieści. Tylko że tam, gdzie Winter się pojawia, musi się coś dziać. I to nie chodzi wcale o jakąś big - przygodę. Może być i mniejszego kalibru - zwykłe zdarzenie dnia codziennego - z tym psem na pewno nie można się nudzić. Wszystko go nęci: zapachy, widoki, ludzie, inne zwierzaki.

Cóż nas czeka w tej części? Atak pinczerka na naszego Wintera, wypad rodzinny nad jezioro, kłótnia o śmieci, kłopoty z policją, skasowanie telewizora, wyprawa w góry. Jak się okazuje - wcale nie jest łatwo znaleźć miejsce do zamieszkania z psem podczas wakacji. Poza tym jadąc z takim Winterem na wakacje trzeba wziąć dodatkowe finanse na odszkodowanie za szkody wyrządzone:))) Zresztą codzienność to też wyzwanie dla całej Henrykowej rodziny, bo wprawdzie Winter nie rozrabia aż tak bardzo jak kiedyś, ale zdarza mu się to i owo zniszczyć, kogoś obrazić, albo wystraszyć. W te wakacje naprawdę dużo się dzieje:)

Książka skrzy mądrym humorem, inteligentnym dowcipem, naturalnymi dialogami. Czasem odnoszę wrażenie, że to wszystko mogło się wydarzyć naprawdę. Wśród moich znajomych mam miłośników psów - opowiadają takie historie o swoich pupilach, że w wiele rzeczy jestem skłonna uwierzyć - w wybryki Wintera również.

W środku ilustracje Joanny Rusinek - tutaj w przede wszystkim w tonacji czarno - białej. Mnie skojarzyły się one z fotografiami, jakie kiedyś robiono tradycyjnymi aparatami. Tak jakby ilustratorka z boku pstrykała rodzinie (stadu:) fotki - na pamiątkę i ku uciesze czytelników.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura

wtorek, 09 września 2014
Złodziej pioruna - Rick Riordan/ il. Attila Futaki/ adaptacja Robert Venditti

Percy’ego Jacksona specjalnie przedstawiać nie muszę. Bohater serii Olimpijscy herosi , w której ożywają mityczne postacie. Współczesność wymieszana ze światem znanym do tej pory z literatury, historii i świata sztuki. Książka ma swoich fanów, którzy z niecierpliwością czekają na kolejny tom. Tymczasem pewnie zaciekawi was informacja, że niedawno powstał komiks na podstawie powieści. Wprawdzie dopiero pierwszy tom – ale mam nadzieję, że pojawią się kolejne. Warto sięgnąć – dla porównania z powieścią lub jako początek przygody, która pewnie rozciągnie się w czasie, bo cały cykl uzależnia. Na pewno niektóre elementy fabuły zostały pominięte lub zmienione, nie zmienia to faktu, że komiks wciąga i trzyma w napięciu.

Ale dla przypomnienia: 12 Percy Jackson jest… herosem. W myśl definicji: osoba zrodzona ze związku boga i śmiertelniczki lub bogini i śmiertelnika. Percy – czyli Perseusz jest synem Posejdona. Chłopiec nigdy ojca nie poznał. Ten ponoć wybrał się w daleką podróż po ocenie – tak tłumaczyła mu jego nieobecność matka. Do pewnego momentu Percy jest jak tysiące innych nastolatków w jego wieku. W życiu chłopca zaczynają dziać się różne rzeczy, pojawiają się dziwne postacie i niebezpieczeństwa. Pewnego dnia po ataku Minotaura chłopiec znajdzie się na obozie dla herosów. Tutaj poznaje prawdę o sobie i swojej rodzinie. Musi zmierzyć się z różnymi zagrożeniami i przeciwnościami losu. Został oskarżony o kradzież pioruna Zeusowi….

Komiks rządzi się oczywiście swoimi prawami. Podczas lektury bez porównań na pewno się obejdzie. Czy spełnił nasze oczekiwania? W powieści Percy ma 12 lat. W komiksie chłopiec wygląda na starszego. Już nie dziecko – ale spory :) nastolatek. Akcja prowadzona jest sprawnie, w szybkim tempie. Rysownik potrafi stworzyć klimat tajemniczości, niebezpieczeństwa, też przygody. Okładka przyciąga wzrok – a to za sprawą złotych, tłoczonych liter.

Komiks jak i powieść rozbudzają zainteresowanie mitologią. Coś, co niektórym wydaje się tematem nudnym, tutaj ożywa, staje się aktualne. Czytelnicy poznają postacie z antycznego świata, ich miejsce w hierarchii, cechy wyglądu i charakteru.

Sam główny bohater chwyta za serce – dla wielu młodych czytelników staje się wzorem do naśladowania. Nagle odżywają tutaj wartości, które na co dzień są mało atrakcyjne, niemodne: odwaga, honor i przyjaźń. Książka, która w atrakcyjny sposób, bez nadętego moralizowania pokazuje wyraźną granicę między dobrem i złem.

Wiek 10+

Wydawnictwo Galeria Książki

poniedziałek, 08 września 2014
Najsłynniejsze legendy europejskie - Dimiter Inkiow/ il.Wilfried Gebhard

Dimiter Inkiow to autor sprawdzony w naszym domu - zwłaszcza jeśli chodzi o mity greckie dla dzieci. Naprawdę polecam. Zainteresowanych odsyłam do recenzji na mojej stronie. Z wielką przyjemnością przeczytaliśmy też Najsłynniejsze legendy europejskie - spodobały się moim chłopakom, bo autor poszedł w kierunku superbohaterów (ale spokojnie - dziewczynki też znajdą tu coś dla siebie;). A wiadomo: chłopcy w pewnym wieku (no chyba, że życie pokaże, że z pewnych rzeczy się nie wyrasta:) bardzo chętnie utożsamiają się z jakimś hero. W książce bułgarskiego pisarza tych naprawdę nie brakuje.  Jest Zygfryd, który  doskonale radził sobie ze smokami, dalej Wilhelm Tell i jego słynny strzał z kuszy do jabłka na głowie synka, oczywiście Robin Hood, Romulus i Remus - od których zaczęła się historia Rzymu, Roland, który walczył z innowiercami, Golem - strażnik z gliny, Orfeusz i jego wyprawa pod ziemię. Na pewno zaimponowała mądrość kobiet z Weinsbergu, które z oblężonego zamku mogły wynieść na swoich barkach to, co dla nich najcenniejsze. Autor najwięcej miejsca poświęcił mitom greckim - wspomniałam już Orfeusza, w środku znajdziecie jeszcze opowieści o puszce Pandory, Europie i powstaniu pór roku.  Razem 13 legend z różnych zakątków Europy: od dalekiej i mroźnej Północy po ciepły basen Morza Śródziemnego.

Inkiowa charakteryzuje lekkość pióra i potraktowanie niekiedy tematu z przymrużeniem oka. Barwnie rysuje swoich bohaterów - tak że można sobie doskonale wyobrazić staruszka z dalekiej Norwegii, i odważnego Rolanda, który nigdy nie bał się wyrazić swojego zdania, i ciekawską Pandorę. Przedstawia postacie - często herosów, odważnych młodzieńców, jak ludzi z sąsiedztwa - w zwyczajnych codziennych sytuacjach, zajętych zwykłymi sprawami, którzy pewnie oburzyliby się, gdyby ktoś o nich powiedział: superbohater. W swoich historiach - często zabawnych, autor piętnuje bez nadętego moralizatorstwa ludzkie wady i przywary, pokazuje nasze słabości. Jednocześnie przekazuje prawdę o wartościach, które w dzisiejszym świecie niekiedy brzmią dziwnie i obco: honor, odwaga, męstwo.

Legendy Inkiowa są jak bajki - wiele z nich kończy się happy endem. Niektóre pokazują, że działanie ma też swoje niekiedy bolesne konsekwencje. Napisane współczesnym i prostym językiem stanowią bardzo wartościowy i istotny wstęp to poważniejszej literatury, z którą pewnie przyjdzie dzieciom/ młodzieży zmierzyć się w przyszłości. Legendy mają odpowiednią długość - absolutnie nie nużą. Autor zmieścił się w odpowiednich ramach kompozycyjnych - nie pojawia się uczucie niedosytu albo niedomówień.

Książka jest bogato ilustrowana przez Wilfrieda Gebharda, którego znamy z innych tytułów Inkiowa. Zabawne i cieple ilustracje, na których bohaterowie zostali przedstawieni z dużą dozą sympatii i zrozumienia.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 115