Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
wtorek, 12 lutego 2019

Historyk szkolny, pan Cebula, przyzwyczaił nas do tego, że zawsze zabierał nas w jakieś czasy książęce bądź królewskie. Mogliśmy poznać postaci miłościwie panujących: Mieszka I, Kazimierza Wielkiego, Władysława Jagiełłę i Jadwigę, Zygmunta III Wazę, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Kiedyś pomyślałam sobie – tylu jeszcze królów i tyle tematów dla serii Ale historia… A tu niespodzianka. Najnowszy tom zabiera nas w czasy …

Ale od początku. Tym razem bohaterką wypraw do przeszłości jest 12-letnia Ola. Dziewczynka ma pewną tajemnice. Od jakiegoś czasu trenuje ju-jitsu, a w tym czasie powinna uczęszczać w lekcjach baletu. Tylko jak powiedzieć prawdę rodzicom? Problemy problemami, a życie toczy się dalej. Ola będzie musiała znaleźć sposób, by wyjawić prawdę. A może ta trenowana sztuka walki przyda jej się w wyprawach „zadawanych” na lekcjach historii? W klasie u pana Cebuli są ekstra ławki – taki autorski wynalazek historyka. Wystarczy przycisnąć specjalny guzik i ziuuuuuuuuuuuuuuuuuuu – ląduje się w przeszłości. Oczywiście tam, gdzie jest zadanie do wykonania. Droga do przeszłości trwa tyle, co wypowiedzenie słowa Su…per!. Tym razem klasa Oli ma sprawdzić, jak Polacy radzili sobie w niewoli zaborców. Ta wyprawa to nie tylko przygody, niebezpieczeństwa – bo co będzie, gdy akurat natrafi się na jakieś powstanie zbrojne przeciw zaborcom? Zdarzy się i podniesienie ręki na władzę carską, i lądowanie w warszawskim błocie w 1918 roku – data znamienita, bo 10 listopada. Dzień przed odzyskaniem niepodległości.  W książce dużo się dzieje, a młody czytelnik dowiaduje się, że droga Polski do odzyskania wolności była długa i pod górkę. Łatwo się o tym uczyć z podręczników historii, ale przeżyć na własnej skórze – to jest dopiero coś.

To również poznawanie postaci znanych z podręczników historii. Pojawiają się tu m.in. Dezydery Chłapowski, Emilia Plater, Adam Mickiewicz, Chopin, młodziutki Józef Piłsudski (i troszkę starsza jego wersja) zwany Ziukiem.  Czytelnik dowie się co nieco o XIX-wiecznej kuchni – zwłaszcza o recepturze na rosół, odwiedzi starą mennicę, w której jak w ukropie uwijali się mincerze, zobaczy jak wyglądały pojedynki – czyli dawny sposób na rozstrzyganie sporów, pozna emancypantki, stroje z epoki, odwiedzi Wilno z czasów Mickiewicza, podpatrzy życie polskiej szlachty.   I do tego dochodzi jeszcze obowiązująca etykieta, bowiem kiedy Ola idzie za Ziukiem jak cień, przyszły naczelnik państwa polskiego komentuje: „Panienki nie powinny zaczepiać kawalera”.

Temat świetnie podany – ta forma przekazywania historii podoba mi się od początku. Bardzo wartościowe są tutaj komiksowe scenki Artura Nowickiego. Bez nich ta książka nie byłaby tą samą książką. Dodają dużo smaczku. Jest ciekawie, czasem drżymy o bohaterów, a czasem śmiejemy się w głos. I czekamy na kolejny tom. Ciekawe jaki będzie temat…

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 11 lutego 2019

Miś Uszatek - postać znana z kreskówek, książek. Lubiana zwłaszcza przez (dawne) dzieci z ery „zwykłej” telewizji  - bez tych wszystkich udziwnień, umilaczy i pożeraczy czasu, cudów na kiju, z którymi mamy teraz do czynienia (w piątek miałam telefon z propozycją podpisania umowy na cyfrową telewizję – z 82 programami!!!). W każdym razie i ja miło wspominam bajki na dobranoc – charakterystyczne kukiełki Misia, Prosiaczka, Cioci Chrum Chrum. I książki z cudownymi ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego. Książki napisane przez Czesława Janczarskiego – poetę, prozaika, tłumacza z języka rosyjskiego, dziennikarza i nauczyciela. O jego życiu na Kresach, działalności literackiej możecie poczytać w ciekawym wstępie Na początku był „Miś”. Autor kultowego „Jak Wojtek został strażakiem” i „Tygrysa o złotym sercu”. Skromny, nazwany przez Jana Bolesława Ożoga jako „cichutki poeta”. I drugi człon duetu: Zbigniew Rychlicki – laureat Nagrody im. Hansa Christiana Andersena, tzw. „Małego Nobla” (1982 r.). Autor kultowych ilustracji do „Plastusiowego pamiętnika”, cyklu o Dorotce i Krainie Oz i wielu, wielu innych.

W opisywanej książce znajdziecie „Bajki Misia Uszatka” i „Zaczarowane Kółko Misia Uszatka”.

Miś Uszatek wędruje po świecie. Jest już bardzo zmęczony. Razem z pajacykiem Bimbambomem dociera do Leśniczówki, w której mieszkają Basia i Wojtek. Obiecuje zostać w gościach na „trzydzieści bajek”. Dzięki nim dzieci poznają tajemnice oklapniętego uszka Misia, pajacyk Bimbambom opowiada o początkach pięknej przyjaźni. Okazuje się, że wystarczy tylko wyjrzeć za okno, by poruszyły się nitki wyobraźni. Wierzby stają się niezwykłymi drzewami z bajki, zaczynają dziać się cuda. Baletniczka z choinki nie chce nawet spojrzeć na dzielnego sąsiada Kominiarczyka, który wzdycha do ukochanej. A czy możecie wyobrazić sobie, jak smakują księżycowe naleśniki z serem? Znajdziecie też odpowiedzi na pytanie dlaczego bocian ma długie nogi i dlaczego kukułka nie buduje gniazda.

W Zaczarowanym Kółku Misia Uszatka Miś jest gościem w Domku Dwóch bardzo Wesołych Króliczków w miasteczku Zwierzątkowie. W Dniu Nowego Roku Miś Uszatek otrzymuje od przyjaciół zaczarowane kółko. „Trzeba tylko wypowiedzieć zaklęcie, a kółko potoczy się i zaprowadzi ciebie tam, gdzie chcesz”. A dokąd? Do lasu, do Królestwa Śniegu, do Ciepłych Krajów, nad Amazonkę. Wszędzie czekają go przygody, nowi znajomi i przyjaciele. Przeżycia, radości i smutki.

Niespieszne krótkie bajki, opowiastki, które uczą dostrzegać wartość i piękno w świecie najbliższym. Wystarczy tylko się rozejrzeć, by dostrzec, że tematem bajki może być wszystko: bocian, kaczuszki, rzeka, pole, płatki śniegu, deszcz. Książka pięknie wydana, grube i szorstkie kartki. Osoby wychowane na Misiu Uszatku nie kryją wzruszenia.

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia


piątek, 08 lutego 2019

Kicia Kocia martwi się śmieciami oraz zwierzętami, które cierpią wskutek zanieczyszczenia środowiska. Razem z babcią zabiera się za sprzątanie. Babcia uwrażliwia wnuczkę na śmieciowy problem. Kicia Kocia uczy się segregowania śmieci: listki truskawek wędrują do kubełka na odpadki, kubeczek po jogurcie do plastików, stare lekarstwa należy oddać do apteki. No i oczywiście pozostaje jeden z ważniejszych tematów: lniana siatka na zakupy zamiast plastikowej torby. Tę również i babcia, i wnusia posiadają. Dzieci razem z Kicią Kocią uczą się, jak należy właściwie wyrzucać śmieci, żeby nie były one obciążeniem dla środowiska, dowiadują się o problemie śmieci. Kicia Kocia od dawna jest przyjaciółką najmłodszych. Cieszę się, że pojawiła się część poruszająca tak istotny problem. Zatem: kotka uczy dzieci dbać o środowisko już od najmłodszych lat i zachęca do naśladowania jej.

P.S. Tak sobie mruczę pod nosem, że fajnym pomysłem byłaby lniana torba na zakupy z Kicią Kocią- dla dzieciaków, które pomagają w domowych zakupach. 

Wiek 2+

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 07 lutego 2019

W ramach „Akademii Mądrego Dziecka - Pierwsze Słowa” ukazało się ostatnio kilka ciekawych nowości.


Dzieci poznają części ciała i głowy, codzienne czynności jak chodzenie, spanie, jedzenie oraz emocje: radość, płacz i złość. Chłopiec robi śmieszną minkę, dzieci bawią się na placu zabaw i w chowanego. Maluszek podbiega do mamy i daje jej buziaka. Na końcu dzieci płaczą, śmieją się, śpią, jedzą, złoszczą się i dają buziaka. Można naśladować wydawane przez nie dźwięki. Dzieci chętnie będą udawać chlipanie, chrapanie, śmiech, cmokanie i mlaskanie. Niektóre z ilustracji ruszają się – można przesuwać oczka, buźkę, dzieci na placu zabaw, maluszka biegnącego do mamy. 


Strażacy będą hitem!!! Przyrzekam!!! Dzieci poznają ubiór strażaka, pojazdy ratunkowe włącznie z wozem strażackim i helikopterem. Są: piesek, wąż i pachołek, który strażacy ustawiają na drodze dla bezpieczeństwa. Jednak Wasze serducho skradną wyjeżdżający wóz z garażu, strażak wspinający się na ratunek po drabinie, spuszczany hełm i gaszenie pożaru wodą z węża. Wszystko się rusza, można bawić się w strażaków, udawać udział w akcji. Maluchy będą wniebowzięte.

W nocy to urocza książka do poczytania nie tylko przed snem. Zaznajamia maluchy  z niebem i nocą. Bo na niebie – jak i w tej części Akademii, można spotkać gwiazdkę, chmurkę i księżyc. Na lekturowym spacerku spotykamy zwierzaki, które uaktywniają się w nocy: nietoperza, kota, jeża, sowę i świetlika. Maluchy poznają nieocenione źródła światła: latarnię morską, latarnię uliczną i świecę. Oczywiście dzieci mogą wprawić niektóre obrazy w ruch: księżyc na okładce z pomarańczy zmienia się w apetyczny rogalik, sowa rusza oczami, z nieba spada gwiazda: trzeba szybko wypowiedzieć życzenie. Można zapalić latarnię na ulicy. A zanim położy się spać do łóżeczka w piżamce trzeba jeszcze koniecznie (ach ta dziecięca ciekawość) odsłonić okno i popatrzeć na świat wieczorem. A tam niespodzianka, ale nie zdradzam, jaka.

Ilustracje są wyraźne i ładne, karty bardzo grube, podobnie jak przesuwki obrazków: solidnie wykonane. Powinny długo wytrzymać spotkania małych rączek z książką.

Wiek 1+

Wydawnictwo Egmont

wtorek, 05 lutego 2019

Ten, kto śledzi świat zwierząt, zdaje sobie sprawę  z tego, że wiele gatunków wyginęło, wiele współczesnych jest zagrożonych. Dziś dzieje się tak, niestety, często z winy człowieka. Zapominamy, że nie tylko my mamy prawo zamieszkiwać naszą planetę. A jak to wyglądało w przeszłości? Książka zapewne zaspokoi gusta i ciekawość małych miłośników fauny – bowiem ciekawie prezentuje zwierzęta, których już nie ma. Zaczyna od tych najstarszych osobników. Niektóre z nich pojawiły się na Ziemi prawie 400 mln lat temu. Czy wiedzieliście, że najstarsze ślady pierwotnego płaza znaleziono właśnie w Polsce? Miejscem znaleziska był kamieniołom Zachełmie w woj. świętokrzyskim. Mówiąc o czasach prehistorycznych wspominamy najczęściej dinozaury. Halo, halo! – a czy ktoś zna diplocaulusa, gerrotoraksa, toosuchusa czy kulazucha? Przenosimy się do er: perm, trias, kreda, dewon. Obserwujemy, w jakim środowisku żyły pierwsze płazy, poznajemy ich tryb życia, na ilustracjach możemy zobaczyć jak wyglądały. W ten sam sposób zaprezentowano pierwsze gady. To wciąż jeszcze nie „nasze” dinozaury znane nam z kreskówek, książek i filmów. Spotkamy je dopiero w drugim okresie ery mezozoicznej – czyli jurze i w ostatnim okresie mezozoiku – kredzie. Jak wyglądały różne gatunki dinozaurów, kto je badał w dawnych czasach, gdzie odnaleziono skamieliny dawnych zwierząt? Oczywiście jedna z ciekawszych stron jest ta, traktująca o teoriach wymierania. Dlaczego więc wyginęły dinozaury? Erupcja wulkanów, ochłodzenie klimatu – to zaledwie dwie znane teorie. Tymczasem jest ich kilka, a znajdziecie je w książce.

Niestety, różne gatunki zwierząt wymierały też w czasach nam bliższych: ok. 1445 wyginęły nieloty moa. W 1627 – tur. Uwaga – w Polsce trwają prace nad rekonstrukcją gatunku.  W 1662 – nielot dodo żyjący na Mauritiusie. W latach 70. XX wieku wymarł tygrys kaspijski, w 1937 – tygrys balijski, w 1905 r. wilk japoński, w latach 80. XX wieku tarpan. Przykładów,  jakże smutnych, jest naprawdę wiele. Książka i tu próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Postępująca urbanizacja, zanieczyszczenie środowiska, niszczenia siedlisk naturalnych, rolnictwo, niszczycielska działalność człowieka, wymieranie ewolucyjne, katastrofy naturalne, polowania i kłusownictwo, w końcu również przyczyny nieznane.

Książka na pewno przekazuje sporą dawkę informacji, pokazuje wymarłe i zagrożone gatunki na świetnych ilustracjach. Ale też i uwrażliwia: nagłaśnia problem. Dzięki zaangażowanym ludziom pewne procesy udaje się zahamować, przynajmniej na jakiś czas, ale tego, co nas czeka w przyszłości – tego nie wie nikt. Książka pozostawia nas z pytaniem: co dzieje się we współczesnym świecie i jaki będzie on za kilka i kilkanaście lat?

Książka robi wrażenie, jest wielkiego formatu, w środku jest mnóstwo ilustracji. 

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 02 lutego 2019

Dziennik Cwaniaczka to ponoć antidotum na nieczytanie wśród dzieciaków. Dziecko nie czyta? "Podsuń mu/ jej Cwaniaczka. Zacznie czytać" – tak twierdzą co niektórzy. I coś w tym jest. Niby nic specjalnego - bo przecież z Cwaniaczkiem mogą się utożsamiać miliony nastolatków - jego problemy są problemami przeciętnego Jaśka Kowalskiego. Nie ma w sobie nic z superbohatera. Jednak sposób opowiadania o sobie, poczucie humoru, zmysł obserwacji i oceny i TE ilustracje sprawiają, że Cwaniaczek jest the best. Zastanawiałam się, co też ciekawego może wydarzyć się w kolejnym tomie. A może - i to dużo. I nie znajdziecie w nim niczego mrożącego krew w żyłach, ani superprzygody jak w Piratach z Karaibów. A jednak Cwaniaczek wciąga. Jego podejście do życia, radzenie sobie na własną rękę z różnymi problemami, tok myślenia, rozmowy z innymi. Co rusz jest śmiesznie. Co rusz młody człowiek może odnaleźć siebie w tej historii. Szkoła, dom rodzinny, sąsiedzi z ulicy i okolicy. Są i problemy dotykające całą ludzkość: jak GLOBALNE OCIEPLENIE. Cwaniaczek obawia się, że w lodowcach liczących sobie miliony lat mogą żyć groźne stwory, które po rozmrożeniu lodu nagle ożyją. Ale to tylko jeden z wielu, wielu problemów. Bo sami przyznajmy, Greg (prawdziwe imię chłopca) niby taki luzak, ale jak przyjdzie co do czego to naprawdę się przejmuje. Dlaczego Greg stara się być zawsze miły dla bystrzaków? W jaki sposób usiłuje przetrwać gimnazjum ? (co łatwe nie jest). Dlaczego otrzymał znów od mamy szlaban na TV i gry? I dlaczego rodzicielka zmuszona była wprowadzić WEEKENDY bez prądu? Skąd wziął się pomysł ćwiczenia uścisków ręki z tatą? I dlaczego mama wzięła swoim chłopakom koc? Sami widzicie, że życie w domu Grega do łatwych nie należy. W dodatku w szkole idzie tak sobie. Trudno wywiązać się z zadania projektowego na  temat Malty, gdy zadanie to robi się na ostatnią chwilę. Jest działanie – jest konsekwencja – tak myśli Gregowa mama, która zaraz wkracza do akcji i próbuje okiełznać Cwaniaczka. Czy odnosi na tym polu sukcesy? Jakiekolwiek? Co dzieje się w głowie młodego człowieka? Mnóstwo tych pytań. Ja mogę zapewnić, że Dziennik Cwaniaczka trzyma poziom.

Wiek 12+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 01 lutego 2019

Kiedy mała Theodosia miała 6 lat widziała, jak umiera jej matka – Królowa Ognia. Na oczach dziewczynki poderżnięto jej gardło z zimną krwią. Kraina Astrea została podbita przez Kalovxian. Sama Theodosia ocalała podczas tego pogromu, wspaniałomyślnie darowano życie dziecku królewskiemu. Została niewolnicą, swego rodzaju trofeum, by pokazywać wszystkim, że nie ma już starego świata. On zniknął bezpowrotnie. Jest teraz młoda dziewczyna – z nowym imieniem Thora – na usługach Kaisera – władcy okrutnego i gwałtownego. Thora to księżniczka, a może i nie księżniczka – bez ludu, bez ojczyzny, pozbawiona wpływów i przywilejów. Nazywana Księżniczka Popiołu, by pozbawić ją resztek godności i by ją ośmieszyć. Szczególnie Kaiser stara się wykazywać w tej dziedzinie. Wykorzystuje swoją mocną pozycję zwycięzcy i ciemiężyciela. Jest w awangardzie tych, którzy najczęściej atakują Thorę. Wciąż ją obserwuje, pilnuje i upokarza, by pokazać, gdzie jej miejsce. Jednak Thora jest ciągle córką królewską. Z pewnych rzeczy się nie wyrasta, nie można ich zlikwidować. I w końcu nadchodzi taki dzień, kiedy dziewczyna powie „dość”. Spróbuje zawalczyć o swoją spuściznę. Ma to, czego nie mają oprawcy.: miłość swojego ludu. Od dziecka zna też każdy kąt w pałacu. Teraz przed nią śmiały plan do realizacji: strącenie Kaisera z tronu. Czy jej się uda? Hmmmm, czyż w naszym języku nie funkcjonuje powiedzenie: odrodzić się jak feniks z popiołów?

Na rynku jest mnóstwo książek z gatunku fantasy. Jednak Księżniczka Popiołu zdecydowanie należy do tych lepszych pozycji. Ciekawa fabuła, dopracowana. Akcja rozgrywa się w pałacu – być może w kolejnych dwóch tomach (takie są w planach) zostanie przeniesiona na szerszy plan. Zaskakuje wątek przyjaźni – bowiem Thora zaprzyjaźnia się z Cress – córką żołnierza, który jest mordercą Królowej Ognia). Wątek miłosny dość przewidywalny – choć i on niesie wiele niespodzianek i emocji.  Księżniczka Popiołu spodobała się czytelnikom. Bierze udział w konkursie zorganizowanym przez portal „Lubimy czytać” na najlepszą książkę w kategorii „Fantastyka młodzieżowa”.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

środa, 30 stycznia 2019

 

Czy czytaliście TEGO prawdziwego Kubusia? I Chatkę? Miód, delicja – pycha. Tytułowy bohater Miś łakomczuch, strachliwy Prosiaczek, który tak naprawdę wcale takim bojączką nie jest; fatalista i pesymista Kłapouchy, nerwowy Królik, Tygrys (obecny dopiero w Chatce), Kangurzyca z Maleństwem, Sowa Przemądrzała i Krzyś, syn autora. Wszystko dzieje się w Stumilowym Lesie, gdzie zwierzątka przeżywają swoje mniejsze i większe problemy – Kłapouchy gubi ogon, Puchatek tkwi w króliczej dziurze, wszystko zalewa woda, Maleństwo wpada do wody. Phi - żachnie się malec. Przecież każdy to wie. Ale jak to wszystko jest opisane. Ocalić w tłumaczeniu – czytałam kiedyś o przekładach literatury. Ten przekład to perła, klasyka. Jak tu się nie uśmiechnąć do siebie czytając plan porwania Maleństwa (akuku), albo o pułapce na słonie (Buzia wykręca się w rogala przy czytaniu: „Słoniocy”)

Albo:

-Chwileczkę – przerwał jej [Sowie] Puchatek, podnosząc łapkę do góry. – Co mamy zrobić dla tego czegoś, coś powiedziała? Bo właśnie kichnęłaś w tej chwili, kiedy chciałaś to słowo wymówić.

-Mylisz się. Nie kichnęłam.

-Kichnęłaś, Sowo!

-Przepraszam Cię Puchatku, nie kichnęłam Niepodobna kichnąć, nie wiedząc o tym.

-Tak, ale nie można usłyszeć kichnięcia bez tego, żeby ktoś nie kichnął.

[Kubuś Puchatek]

 

Albo:

Puchatek dreptał po białej ścieżynce leśnej i, idąc, wyobrażał sobie, że zastanie Prosiaczka w domu, grzejącego sobie pięty przy kominku. Ale jakże się zdziwił, gdy zobaczył, że drzwi jego mieszkania są otwarte. Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.

[Chatka Puchatka]

 

A piosenka o śniegu? –bim-bom?

[Chatka Puchatka]

Kubusia - tego najprawdziwszego z prawdziwych, przypomniała Nasza Księgarnia. Oczywiście ze świetnym tłumaczeniem Ireny Tuwim (nie myślcie, że to aby jedyny przekład. Ponoć w latach 80 pojawiła się wersja o dość specyficznym tytule – „Fredzia Phi – Phi ”(?!). Zawsze, gdy wracam do Kubusia, albo Chatki zastanawiam się, czy tłumaczka konsultowała od czasu do czasu swoje pomysły ze starszym bratem, Julianem? Może tak, może nie. Któż to wie – była utalentowaną poetką i tłumaczką („Mary Poppins”, książki Edith Nesbit, „Baśnie bajki bajeczki”, „Gałka od łóżka”) Wreszcie ilustracje – E. H. Sheparda. Nieśmiertelne. Zapadające w dziecięcą pamięć. Piękne wydanie książek Milne’a na papierze o ciekawej fakturze daje posmak starego. Czegoś, co minęło. Przypomniał mi się stary elementarz. Takie same odczucia. Miłe. Ciepłe. I niech ktoś nie myśli, że my tak łatwo zapomnimy o tym prawdziwym Kubusiu – ma swoje lata (93), ale ciągle jest młody. I nie zaszkodzą mu ani lukrowane piłeczki, klocki, długopisy, piórniki, koszulki, śliniaczki dla niemowląt, pościel czy firanki. Tylko szkoda, że niektórym dzieciom - otoczonym przecież ze wszystkich stron umęczonym Kubusiem, nie będzie dane poznać tego prawdziwego Puchatka. Do książki warto wrócić – już choćby w celu znalezienia odpowiedzi na pytanie dziecięcia:

-Mamo, a dlaczego Puchatek nazywa się Puchatkiem?

No właśnie, dlaczego?

P.S. Czy wiecie, że powstał ciąg dalszy przygód Kubusia Puchatka? Powrót do Stumilowego Lasu – tak nazywa się ta książka. Znacie? 

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 29 stycznia 2019

Książka Czyje to farby? Tajemnice warsztatu artysty (pisałam o niej niedawno) to doskonały wstęp do kolejnej artystycznej książki. Tym razem jednak ruch należy do czytelników, którzy zdobytą wiedzę o różnych technikach malarskich mogą wykorzystać w praktyce. To swego rodzaju podsumowanie, które można zrobić samemu, w zaciszu domowym. We wcześniej wspomnianej książce była możliwość poznania teorii, tutaj przy pomocy różnych materiałów można wykonać liczne prace, doskonaląc przy tym swój malarski warsztat. Początek to czasy prehistoryczne. Młodzi artyści mogą za pomocą farb, kredek i ołówka namalować sceny z codziennego życia – jednak inspiracji należy szukać w malowidłach naskalnych sprzed tysięcy lat. Dzieci wykorzystują następujące techniki malarskie: akwarelę, fresk, malarstwo olejne, kolaż, temperę i pastele. W środku znajdziecie mnóstwo różnorakich zadań do wykonania. Jedne łatwiejsze, inne wymagające więcej pracy, bardziej czasochłonne. Wiele zależy też od użytych materiałów. Od tego, jakich farb dziecko użyje (a może tylko i wyłącznie kredek lub ołówka). Przy młodszym artyście  warto dopilnować, by wykonane prace dobrze zabezpieczyć – by nie posklejały się strony i by w spokoju sobie schły, nawet przez kilka godzin. A jaka tematyka? Od wyboru do koloru. Bardzo kreatywne i niekiedy nawiązujące do konkretnych dzieł sztuki. A więc mamy tutaj stemple z ziemniaka, owoców lub warzyw, wzburzone fale, które przypominają japońskie drzeworyty, wachlarze, które należy przyozdobić, inicjały do udekorowania, bordiury do wypełnienia różnymi wzorami, portrety dzikich zwierząt, portret do wykonania zgodnie z kanonem egipskim, rekonstrukcję sylwetki Nike, projektowanie plakatów na słupach ogłoszeniowych, projektowanie fresków do swego pokoju, komiks z postaciami ze średniowiecznego manuskryptu, malowanie warzywa lub owocu, projektowanie puszki napoju i wiele innych. Każda praca jest poprzedzona krótkim wstępem, omówieniem w kilku słowach danej techniki malarskiej. Następnie – opis – jak najlepiej wykonać zadanie. Materiały potrzebne do wykonania pracy nie są skomplikowane: kredki, ołówek, farby, suche pastele. Książka jest dużego formatu, kartki są grube i o skondensowanej fakturze. Ma się pewność, że przy użyciu farb nic nie przecieknie na drugą stronę.

W książce jest mnóstwo pomocniczych rysunków i ilustracji. Będą one wspierać dziecko przy wykonaniu zadania. 

Wiek 5+

Wydawnictwo Kocur Bury

wtorek, 22 stycznia 2019

Zawsze z przyjemnością zaglądam do książek dla dzieci, które traktują o sztuce. Ta akurat odkrywa tajemnice warsztatu artysty. A ten do stworzenia swojego dzieła potrzebuje oczywiście wyobraźni , talentu, umiejętności. Jednak żaden obraz nie powstałby bez farb. To ciekawe spojrzenie na temat, ponieważ wiele książek traktuje o sztuce w aspekcie poszczególnych epok. Tymczasem poznawanie technik i to w różnych epokach – to naprawdę ciekawy pomysł i swego rodzaju novum jeśli chodzi o książki dziecięce.  Zatem farby – to temat przewodni tutaj. Może to Was zdziwić, ponieważ w wielu książkach o historii malarstwa autorzy zaczynają opowiadać o sztuce ludzi pierwotnych. A skąd niby mieli oni niby wziąć farby? – ktoś zapyta. Przecież to niemożliwe – aż ciśnie się na usta. Tymczasem dzieci dowiedzą się, że również nasi praprzodkowie robili farby sami – z naturalnych barwników występujących w przyrodzie. I ta książka zaczyna się  właśnie od sztuki jaskiniowej. Później jest mowa o akwareli, temperze, freskach, malarstwie olejnym, pastelach, farbach akrylowych i kolażu. W każdym dziale dowiecie się skąd pochodzi nazwa danej techniki, jaki jest skład danych farb (ale tu uwaga – bez nudnawych wywodów – raczej wiele ciekawostek), poziom trudności danej techniki: czy łatwo malować farbami akwarelowymi albo temperowymi. Dalej: właściwości technik: np. malowanie farbami akwarelowymi uniemożliwia zamalowanie nieudanych elementów obrazu., w przeciwieństwie np. do malarstwa olejnego. Podłoża do farb – na czym malowano w różnych epokach, które podłoże jest dobre do danej techniki malarskiej. Materiały: pędzle, substancje do czyszczenia ich, sposoby nakładania farb. W końcu również i przegląd poszczególnych epok – kiedy dana technika była popularna, kto ją popularyzował (np. akwarelę – impresjoniści, freski – Giotto). Jest też dużo reprodukcji – przykładów danej techniki malarskiej. Wśród autorów sami mistrzowie: Dürer, Cezanne, Botticelli, Modigliani, Młodożeniec, Chagall, Kobro, Kandinski i wielu innych. Autorka zwraca uwagę na cechy charakterystyczne danej techniki w poszczególnych epokach: np. świetnie opisano tu sztukę egipską. Poświęca uwagę ikonom średniowiecznym – ciekawe jest znaczenie poszczególnych farb, których używa się przy pisaniu ikon, np. kolor złoty – często dominuje w ikonach i jest to symbol samego Boga. Zwraca uwagę, że w przypadku malarstwa olejnego uzyskiwano efekty dzięki nakładaniu grubych i cienkich warstw farby.

Znajdziecie tu liczne ciekawostki do każdego tematu, np. naskalne animacje ludzi pierwotnych mają wiele wspólnego z filmami animowanymi. Wielu artystów z późniejszych epok (np. ekspresjoniści w XX wieku) wzorowali  się właśnie na pierwotnych technikach: pryskali farby i malowali rękami. Dużo uwagi poświęcono powstawaniu ksiąg w średniowieczu, czyli tzw. iluminatorstwu – temat fascynujący, biorąc pod uwagę to, że księgi były sporządzane ręcznie i na pergaminie. Jak mogła wyglądać mapa odkrywcy Ameryki: Krzysztofa Kolumba, dlaczego Botticelli zniszczył wiele swoich dziel, w jaki sposób Michał Anioł malował freski w Kaplicy Sykstyńskiej? Pytania, pytania – odpowiedzi w środku. Mnie zaciekawiło jedno stwierdzenie z filozofii chińskiej, które mówi o tym, że zła osoba nie jest w stanie wykonać pięknego dzieła sztuki. Czy tak było/ jest w istocie?

Podsumowując: ciekawa książka o sztuce, przejrzyście i zrozumiale napisana, z licznymi konkretnymi informacjami i ciekawostkami. A jeśli ktoś połknął artystycznego bakcyla – może sięgnąć po inną pozycję autorek „Farby, szkicownik artysty”. Tym razem baaaaardzo kreatywną. Ale o tej książce – za chwilę:)

Wiek 5+

Wydawnictwo Kocur Bury

piątek, 18 stycznia 2019

Bolek i Lolek przeżywają prawdziwy renesans. Kiedy byli bardzo popularni jako kreskówka – dobranocka dla dzieci, nie było książek z ich przygodami. Teraz są książki – natomiast trudno o kreskówkę w telewizji. Pamiętam z dzieciństwa jak rysownicy Bolka i Lolka przyjechali do mojej miejscowości i w domu kultury przy pełnej sali dzieciaków na naszych zdumionych oczach rysowali olbrzymie plakaty z postaciami dwóch chłopców. W książce znajdziecie aż 15 przygód – a co najważniejsze – zupełnie nowych. W grubaśnym tomie liczącym sobie ponad 400 stron chłopcy zastanawiają się, gdzie podział się ich pies Zuch. Pięć miesięcy temu zabrali go ze schroniska. Pojawienie się zwierzaka w domu, zmienia życie wszystkich domowników. Dzieci dowiadują się, że posiadanie zwierzęcia wiąże się różnymi obowiązkami, których nie można zaniedbać, bo od tego zależy los innej żywej istoty. Na szczęście sam Zuch się odnajduje, a my dowiadujemy się całkiem sporo na temat psiej natury.

Ciekawe z czym Wam się kojarzy „blokada rodzicielska”? Pewnie wszyscy od razu odpowiedzą: z komputerem. Tymczasem w domu Bolka i Lolka ustanowiono blokadę na … brzydkie wyrazy. Nie myślcie, że obaj chłopcy to świętoszki. Czasem mają ochotę użyć siarczystego słownictwa, ale się hamują. Przeczytajcie koniecznie o ich przepisie na pozbycie się brzydkich słów z języka codziennego. Choć nie powiem: czasem kusi chłopaków, oj kusi.

Tymczasem Bolek kombinuje, jak by tu nie iść na basen. No tak, skoro nie potrafi pływać – strach przed wodą jest przeogromny. I wstyd też. Wyobraża sobie, co to za paskudztwo pływa w basenowej wodzie: rekiny i piranie. Wkrótce sam się na szczęście przekonuje, że basen wcale nie taki znów straszny, jak go sam maluje.

Do drzwi mieszkania podczas nieobecności rodziców, w pewną sylwestrowa noc, ktoś puka. Trzeba pomóc sąsiadowi, panu Mietkowi, któremu zginęły koty. Równolegle do rozwoju sytuacji i bardzo zaawansowanych poszukiwań, zaczyna działać wyobraźnia. Pojawiają się pytania: np. dlaczego pan Mietek uaktywnia się tylko wieczorami i w nocy? I zaczynają się przygody z …dreszczykiem. Co powiecie na historię o sąsiedzie, który być może jest … wampirem?

To tylko kilka przykładów perypetii i przygód dwóch chłopców – długo by jeszcze pisać, choć lepiej sięgnąć do samej książki. Obrazuje ona wesołe dzieciństwo, wśród przyjaciół (np. Zuza) i czworonogów. Wprawdzie Bolek na początku, jak to chłopak, trochę się burzy na znajomość z Zuzą, ale potem się do niej przekonuje. No cóż, taka natura młodego mężczyzny. To co cenne, pokazano tu dobre i przyjacielskie relacje z rodzicami. Mnóstwo tu problemów dnia codziennego, z perspektywy dorosłego może i błahych: zaginione kąpielówki, zbita szyba w czasie gry w piłkę, bałagan w dziecięcym pokoju, pogryzienia przez komary. To dzieciństwo bez TV i smartfonów, bez komputerów i laptopów. Chłopcy dużo czasu spędzają w swoim towarzystwie, rozmawiają, spierają się, dowcipkują, broją, przeżywają przygody. Bo nie wiem, czy wiecie, ale tam, gdzie coś idzie nie tak, właśnie zaczyna się przygoda.

Na końcu książki znajdziecie dodatkowe informacje i porady dotyczące posiadania zwierząt.

Wiek 5+

Wydawnictwo Znak

czwartek, 10 stycznia 2019

Na 13-letniego Emanuela koledzy wołają …Mikrob. Największym marzeniem Emanuela jest stać się w końcu dorosłym. Chłopak wyobraża sobie od czasu do czasu jak będzie wyglądało jego życie, gdy osiągnie już dojrzałość. Kłótnie z rodzicami pójdą w zapomnienie. W końcu tata - luzak i dość często gderająca mama ciągle się czegoś czepiają, o wszystko się kłócą, nic im się nie podoba. Nie będzie już problemów z rówieśnikami. Tak trudno znaleźć z nimi wspólny język. A nauczyciele? Bez komentarza, ci to już uwzięli się na całego. Jednym słowem Emanuel ma dość – chce być dorosłym i zapomnieć o swoich kłopotach. Dzięki wskazówkom z Internetu udzielonym mu w komentarzu przez pewnego Magika, chłopiec trafia do tajemniczego sklepu, w którym można kupić tabletki na dorosłość. Emanuel zażywa specyfik  i od tego momentu nic nie będzie takie samo jak przedtem. Wiele dzieci, wielu nastolatków marzy o tym, by w końcu stać się dorosłym. Ja jako dziecko marzyłam na przykład, żeby w dorosłym życiu jeść tyle lodów, ile tylko dusza zapragnie. Hi, hi – dziś nic z tych marzeń nie zostało. Tymczasem wracając do Mikroba, zażywanie tabletek na dorosłość, które nie dawało trwałego efektu, miało niestety też skutki uboczne. A jakie? Tych nie zdradzam, zajrzyjcie koniecznie do książki. Książka została doceniona przez czytelników – zbiera same dobre recenzje – i przez Polską Sekcję IBBY – zdobyła wyróżnienie w Konkursie na Książkę Roku 2018.  

Oprócz przygód Mikroba w dorosłym świecie, jest to opowieść o trudnym dorastaniu, szukaniu swojego miejsca na ziemi przez młodych ludzi. Również o konieczności stawiania sobie pewnych granic – w swoich działaniach jak i w kontaktach z innymi, zwłaszcza nieznajomymi. Bo gdy pewne rzeczy wymkną się spod kontroli, wówczas pojawiają się niemiłe niespodzianki, a nawet niebezpieczeństwa.

Wiek 12+

Wydawnictwo Adamada

środa, 09 stycznia 2019

Mama Gęś to uczta dla oka i ucha. Z wstępu „Od Autorki” można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy na temat Mamy Gęsi – jej historii i wkładu w krzewienie bajek i baśni. A wkład ten jest olbrzymi, bowiem jak się okazuje, Mama Gęś jest postacią historyczną. Dla jednych jest to królowa Franków Bertrada z Laonu (znana też jako Berta Wielka Stopa - żyła w latach ok. 720-783). Mama Karola Wielkiego – postaci znanej z historii, kobieta z pasją i umiłowaniem do bajek i wierszyków, które zresztą często opowiadała swoim dzieciom. Dla innych z kolei Mama Gęś to Elisabeth Foster Goose (1665-1758). I Elisabeth lubiła opowiadać bajki. Wykorzystał to jej zięć wydawca, który w 1719 r. miał ponoć wydać wierszyki teściowej. Piszę „ponoć”, ponieważ żaden egzemplarz tej książki niestety się nie zachował. W każdym razie Mama Gęś to postać zacna, nobliwa i cudnie, że jej bajki doczekały się wydania i u nas.

Rymowane wierszyki – kilkuwersowe, przy niektórych opis Autorki zawierający zawsze jakąś ciekawostkę czy celną uwagę, nowinkę. Bo jeżeli wierszyk o myszy drepczącej po zegarze, to warto nas, czytelników, zapoznać z informacją na temat prastarego zegara z XV wieku usytuowanego na katedrze św. Piotra w Exter. Albo wierszyk o kocie, który przegonił myszy spod tronu królowej. Chodzi w nim o Elżbietę I. To ponoć spod fałd sukien tej monarchini wyłoniła się myszka, która nieźle nastraszyła królową. Sprowadzono więc kota, który upolował mysz. A może to zupełnie inna historia związana jest z tą rymowanką? Bo to przecież może sam kot wędrujący sobie po Windsorze przestraszył królową? Kto wie? W każdym razie  znajdziecie tu wiele uroczych rymowanych wierszyków: o pantofelkach pięknej Felki, Michale Trzpiocie, Wacku i placku (do tego dołączona jest ciekawa historyjka z czasów Henryka VIII), Miglancu Ignacym, Krzywym człowieku, staruszce mieszkającej w bucie i inne. Dodam, że lektura jest bajecznie zilustrowana przez Adama Pękalskiego. Wydana specjalnie na 10-urodziny Wydawnictwa Bajka, któremu dziękuję za piękne książki i życzę pięknych i jeszcze piękniejszych w kolejnych latach.

Wiek 6+

Wydawnictwo Bajka

wtorek, 08 stycznia 2019

Coś dla fanów piłki nożnej, a zwłaszcza klubu FC Barcelona. W podtytule czytamy: Więcej niż futbol. Czy tak jest w istocie?

Autor opowiada o swej miłości do Barcelony. Odwiedził to miejsce po raz pierwszy jako skromny student bez grosza przy duszy. Jakże wielkie wrażenie zrobił na nim stadion Camp Nou 30 lat temu. A ulubionej drużynie FC Barcelona wiernie kibicuje od lat. Znajdziecie tu informacje na temat samego miasta (przyda się, gdy będzie okazja, by odwiedzić Barcelonę) i Katalonii. Ta ostatnia jest wprawdzie częścią Hiszpanii, ale przykłada dużą wagę do swej autonomii. Co rusz obwieszcza światu, że chce się oddzielić od reszty i stworzyć odrębne państwo. A więc odwiedzamy znane miejsca: przed nami bazylika Świętej Rodziny, deptak Ramblas, pomnik Kolumba, Casa Mila. Książka w wielu miejscach ma formę dialogu ojca (autora) z synem. Tata opowiada Antkowi o miejscach, ludziach, wydarzeniach. Dzięki takiej formie to nie tylko suche fakty, ale swego rodzaju gawędy rodzinne, niekiedy pełne emocji, uczuć .

Opowieść zaczyna się od maleńkiego kamiennego domku La Masia z 1702 roku, który wykorzystywany był przez budowniczych stadionu, a który stał się siedzibą władz klubu po sam stadion, wielkich trenerów i zawodników. Wiele tu ciekawostek na temat samych piłkarzy. Adres Iniesta zamieszkał w internacie La Masii w wieku 12 lat. Oddalony od rodziny płakał każdego dnia. Kiedyś wyznał, że były to najgorsze dni jego życia, ale bardzo go wzmocniły i pomogły dorosnąć. Guardiola, Amor, Puyol, Xavi, Reina, Valdes, Iniesta, Pique, Fabregas, Messi, Pedro, Alba, Barta, Roberto – tych nazwisk na pewno nie zabraknie na kartach książki. To też wychowankowie wspomnianej już La Masii, w której ponoć panował i panuje wojskowy rygor. Chłopcy muszą się dużo uczyć, zdrowo odżywiać, jeść zero słodyczy (dozwolone tylko w weekend). Karą za niewłaściwe zachowanie jest sprzątanie jadalni. Jednym słowem – łatwo nie jest. Opisano sylwetki wybranych piłkarzy: m.in. Messiego, Cruyffa (późniejszego trenera klubu) , Iniesty, Guardioli. Co to jest styl tiki-taka? Dlaczego trener Cruyff zajadał się lizakami Chupa Chups? Skąd się wziął ofensywny styl gry Barcelony? Które legendy i antylegendy Barcelony trzeba znać? Jak rozumieć motto „ Więcej niż klub”? Znajdziecie tu ciekawostki na temat strojów klubu, herbów, stadionu Camp Nou, najważniejszych meczy, piłkarzy, trenerów. Są i magiczne liczby: kiedy powstał klub, ile spotkań z rzędu Barcelona nie przegrała w lidze hiszpańskiej, ile goli zdobył Messi w roku kalendarzowym? I mnóstwo innych.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont

czwartek, 20 grudnia 2018

Wyobraźcie sobie wyprawę do lasu. Nie, nie zwykłego lasu. A może zwykłego niezwykłego, który swoim klimatem przypomina Dziki Zachód? W dodatku jego nazwa – Umarły Las – od razu pobudza wyobraźnię. A jacy bohaterowie: są pozytywni, jak szeryf Triko (dzięcioł trójpalczasty), Bargiel (kowalik), ale jest i całe mnóstwo luntrusów spod ciemnej gwiazdy: Fulwypas (lis rudy), Biała (bielik), Skryty-za-kłodą (ryś euroazjatycki), Kalupus (wilk szary). To zwłaszcza bez tych ostatnich – rasowych czarnych charakterów, ta historia rozgrywająca się w Umarłym Lesie nie miała by tego charakterystycznego klimatu. Bo jest tu sytuacja jak w westernach – pieklimy się widząc łobuziaków i chuliganów, ale bez nich nic by się nie działo. Nie byłoby tego smaczku, który powoduje, że tę historię znakomicie się czyta i nie można się od niej  oderwać. A początek tej opowieści jest niezwykle prozaiczny – otóż w Umarłym Lesie pojawiła się … padlina. Wywołało to ogromne poruszenie wśród zwierząt mniejszych i większych. Jakże bardzo wymowna jest uwaga Martiusa (dzięcioła czarnego) (do Triko): „Ty nawet nie wiesz, co tu się zaraz zacznie”. I wierzcie mi, Martius miał stuprocentową rację. „Padlina! Padlinuchna!” – słychać ze wszech stron. „Lepsza niż słoninka!”. Niestety na nic podjęte prze Triko kroki, by w Umarłym Lesie zaprowadzić porządek, by wszystko było takie jak kiedyś. Bo już wszyscy – mali, duzi, z bliska, z daleka swoimi kanałami dowiedzieli się o padłym jeleniu. Już ostrzą sobie zębiska, dzioby, pazury, przełykają ślinkę i planują uszczknięcie choćby malutkiego smakowitego kąska. Plotki poszły w świat. Na leśną polanę zmierzają tłumy. Czy Triko uda się zapanować nad niecodzienną sytuacją?

Wspaniały komiks dwóch autorów. Obydwaj doskonale wiedzą, co w przyrodzie piszczy. Obaj panowie mają do przekazania porządną dawkę wiedzy, świetnie snują swoje gawędy – opowieści. Z tą tylko różnicą, że jeden z nich doskonale do tego rysuje komiksy z pazurkiem. Z jednej strony toczy się swoim trybem komiksowa historia – z której wniosek taki, że gdy w lesie padnie zwierzę, wszystkie drogi prowadzą do ….(niekoniecznie do Rzymu) padliny. Dzięki bajce dzieci mogą poznać zwyczaje zwierząt, padlinożerców, którzy zamieszkują polskie lasy. Kuna leśna je na przykład padlinę tylko przy drzewie, by w razie czego mieć otwartą drogę ucieczki. Borsuk europejski nie wyje, za to sapie i stęka. Z dialogów wynikają ciekawe rzeczy. Całość okraszona jest swego rodzaju dramaturgią, humorem, ciągle coś się dzieje, zmieniają bohaterowie i perspektywa. Nie ma czasu na nudę. Na końcu każdego rozdziału do akcji wkracza Adam Wajrak, który opowiada i przedstawia konkretne informacje i ciekawostki. Wychodzi poza bajkową konwencję, stoi mocno na ziemi, podaje przykłady i opowiada jak wszystko rzeczywiście wygląda w prawdziwym lesie. Czy dzik na pewno jest dziki i zły? Czy lisy naprawdę są chytre? Ile borsuków może mieszkać w jednej norze? Po czym poznać jastrzębia? Czy padlina padlinie równa? Zachęciłam do lektury? Sięgnijcie koniecznie!

Wiek 5+

Wydawnictwo Agora

 

Zwierzęta mniejsze i większe są świetnie przystosowane do środowiska i wiedzą jak sobie dać radę, by żyć bezpiecznie. Jest mnóstwo przykładów gatunków, które rewelacyjnie maskują się, by jakiś wróg ich nie odkrył w gąszczu gałęzi i liści czy w piasku pustyni. I właśnie o tym jest ta książka. Z jednej strony takie zwierzęta upodabniają się do elementów przyrodniczych (np. kwiatka, gałązki) albo maskują się z pomocą dodatków (np. krab wykorzystuje do maskowania korale i drobiazgi z dna morza) A jeszcze inne zwierzęta są jak magicy – raz, dwa trzy i wygląd danego osobnika zmienia się o 180 stopni. Przekonacie się, jak radzą sobie gepard, jeleń, żółw morski, ośmiornica i wąż. Poznacie ich kryjówki, sztuczki, pozy, przyzwyczajenia, reakcje na niebezpieczeństwa. Dzięki przesuwanym obrazkom (cudo) można przekonać się na własne oczy, że dzięki sztuce kamuflażu stosowanej przez wiele zwierząt, często nasze oczy mogą nas zmylić. Ale dzięki takiej książce i nasze dzieci, i my, będziemy mieć się na baczności podczas wyprawy w naturę. Taki jeleń  już nas nie zaskoczy. Podsumowując – informacje, ciekawostki, proste teksty, świetne ilustracje i zabawa w przesuwane obrazy. Nie ma zwierzątka – jest. Świetny pomysł.

O innej książce z tej serii „Kto się chowa w lesie i na śniegu?” pisałam tutaj.

Wiek 3+

Wydawnictwo Adamada

środa, 19 grudnia 2018

Książka na dobry i spokojny sen. Z księżycem na okładce, który zamyka i otwiera oczy. Kończy się dzień, dzieci żegnają się ze wszystkimi: z księżycem, gwiazdkami, drzewem, wiewiórką, kotem, domkiem. W końcu mogą i sobie pokiwać „pa,pa” na dobranoc. Cudny pomysł na wyciszenie po aktywnym dniu, na przygotowanie malucha do snu. Na każdej stronie dzięki kartonowym przesuwkom  można otwierać i zamykać oczka księżycowi, gwiazdkom, drzewu, wiewiórce, kotu, domkowi. Proste ilustracje bez zbędnych ozdobników nie rozpraszają uwagi malucha przed snem, stonowane „nocne” kolory, grube kartki, które można w nieskończoność (aż maluch nie zaśnie) przewracać tam i z powrotem, solidne wykonanie i poręczny format. Polecam na dobry sen.

Zajrzyjcie koniecznie do książki "Dzień dobry" tego samego autora. Ja wprawdzie nie znam, ale czuję w kościach, że jest podobnie urokliwa. Na stronie wydawnictwa można zajrzeć do środka:)  

Wiek 0+

Wydawnictwo Adamada

wtorek, 18 grudnia 2018

Nietuzinkowa książka o ciemności. Porusza mnóstwo ciekawych zagadnień związanych właśnie z ciemnością. Wyjaśnia kwestie samej ciemności i światła. Czy Słońce znika z nieba? Jak działają sztuczne źródła światła: ogień, pochodnia, lampa naftowa i żarówka? Jak oświetlali sobie domy i drogę nasi przodkowie? Ciemność jest niezwykle ważna w życiu roślin i zwierząt. To właśnie nocą można odnotować największe przyrosty roślin. Mnóstwo zwierząt – jak choćby żbik europejski, puchacz zwyczajny czy jeż zachodni naprawdę świetnie czują się w ciemnościach. A czy możecie sobie wyobrazić mroczne głębiny oceanu: żyją tam takie stwory, o których nam się nie śniło. Wielu ludzi musi nocą pracować – np. w branży transportowej. A miasto w ciemności – ono to dopiero fascynuje najmłodszych. Punktowe światełka w oknach domów, neony, światła latarni ulicznych odkrywające zaledwie fragment całości. Kursują nocne autobusy, koło śmietnika przemknął lis, elegancko ubrani ludzie udają się do teatru. W drukarni też praca wre – trzeba wydrukować najnowszy numer gazety.

Książka rewelacyjnie pokazuje ciemną stronę naszego życia (jakkolwiek to brzmi). Odwiedzamy różne miejsca, poznajemy ludzi, zwierzęta, rośliny. Jednak najbardziej przykuwają uwagę rozkładane plansze, które osiągają wymiary czterech stron książki. Można zobaczyć różnice – jak wygląda dany fragment rzeczywistości, kiedy jest mało światła i zaraz za tym różnicę, gdy światło pojawia się w całej krasie. Kto by przypuszczał, że za osłoną ciemności kryje się tyle niespodzianek do odkrycia. Co dzieje się w przyrodzie, w mieście, na wsi, w głębiach oceanicznych, na lotnisku, gdy zapanuje na świecie ciemność? Intrygujące ilustracje, wiadomości, ciekawostki. Dzieci przy okazji odkrywania świata wiele się nauczą.

Wiek 6+

Wydawnictwo Adamada

poniedziałek, 17 grudnia 2018

 

Fajna gra rodzinna, która wywołuje dyskusje i wybuchy śmiechu. Bo z wyłożonych 11 kart z różnymi fotografiami trzeba ułożyć pary, następnie zweryfikować je ze wszystkimi graczami, wyjaśnić, dlaczego tak, a nie inaczej. Ja sparowałam skorpiona z kurczakami – bo zwierzęta. Tymczasem mój młodszy syn zobaczył w tym skorpionie Afrykę i pary dobrał inaczej. Liczy się spostrzegawczość, wyobraźnia, kreatywność i refleks, bowiem mała klepsydra odmierza czas, a jak wiadomo przesypującego piasku nie da się zatrzymać. Trzeba myśleć, myśleć, może od czasu do czasu podsłuchać, co mruczą pod nosem inni, bo zgodność parowania daje możliwość zdobycia punktów.

Jak zatem gramy? Najpierw rozkładamy planszę, na której jest 11 numerów. Każdemu numerkowi przypisujemy jedną kartę z jakimś zdjęciem. Robimy to losowo – bez żadnych kombinacji czy planowania – to akurat i tak nie ma w grze znaczenia. Chwilę patrzymy na te fotki bez mierzenia czasu – aby mieć pewność, że wszyscy dobrze widzą, co się znajduje na obrazku – ważne zwłaszcza przy mniejszych dzieciach. Potem stawiamy klepsydrę i czas start. Szybko kojarzymy fotki, sami siebie przekonujemy do naszych skojarzeniowych pomysłów – co czasami też jest zabawne. Następnie jest weryfikacja par w odniesieniu do propozycji jednego z graczy (każda kolejna runda – to weryfikacja względem innego gracza – my u nas w rodzinie robimy to zawsze z ruchem wskazówek zegara). Gdy oprócz tej osoby ktoś miał taki sam pomysł znalezienia pary, wówczas otrzymuje się punkty. 11 kart – wiadomo – jedna karta zostanie bez pary. Jeśli ktoś odłożył bez pary tę samą kartę, co osoba weryfikująca, wówczas też otrzymuje w nagrodę dodatkowe punkty. Generalnie, bardzo ogólnie przedstawiłam zasady i na pewno trzeba zajrzeć do instrukcji. Ta akurat jest krótka – to nic w porównaniu z wielostronicowymi instrukcjami innych gier, które wyglądają jak książki (mnie to zniechęca – korzystam wówczas z filmów instruktażowych w Internecie, choć nie dla każdej gry takowy istnieje). Gra jest ładnie wykonana – plansza, karty ze zdjęciami, karty z numerami, klepsydra. Wygrywa ten, kto w czterech rundach zdobędzie największą liczbę punktów. Jest podczas tej gry często głośno, niekiedy nieprzyzwoicie cicho. Jest i burzliwie i spokojnie. Często słychać słowa niedowierzania: „Niieeeee, no  co ty…………….”. I jest dużo śmiechu. Fajna gra towarzyska, również dla większej liczby osób (maksymalnie dla 8).

Pudełko zawiera:

- 156 kart ze zdjęciami (o wymiarach: 57 mm x 57 mm. Zdjęcia są na obydwu stronach, co daje razem 312 fotografii)

-8 kompletów kart z numerami, co daje: 8 x 11 kart = 88 kart numerów. Każdy komplet jest w innym kolorze

-plansza do gry

-100 arkuszy do gry – warto sobie skserować czysty arkusz, by mieć na tzw. „potem”. Gdy się skończą arkusze, można powielić dla potrzeb własnych lub przygotować dla każdego tabelę odręcznie wg wzoru

-klepsydra – uwaga! czas na przygotowanie par – to zaledwie / jak się okazuje po rozgrywkach rodzinnych, dla niektórych AŻ – 90 sekund!!!

-instrukcja z zasadami gry

Wiek 9+

Liczba graczy 3-8 osób

Wydawnictwo Rebel

 

Pamiętacie przygody detektywa Sventona? Miła niespodzianka sprzed kilku dni. Ukazała się nowa część przygodowej serii, o której pisałam na swoim blogu już kilka razy. Do tej pory wydano u nas trzy części pt.: Latający detektyw, Detektyw na pustyni, Ture Sventon w Sztokholmie. Jak podaje Wikipedia Ake Holmberg napisał 10 części detektywistycznej serii. A więc posyłamy uśmiech w kierunku Wydawnictwa Dwie Siostry – z prośbą o jeszcze. Jeśli zatem ktoś lubi klimatyczne kryminały w scenerii sprzed lat, niespiesznie skonstruowaną opowieść w oparciu o intelekt bohaterów, a nie tylko i wyłącznie o nowinki techniczne, to trafił pod właściwy adres. Ta część została wydana po raz pierwszy w 1950 roku – książka liczy sobie zatem prawie 68 lat. Autor pisał wszystkie książki z serii przez prawie 20 lat.

Ture Sventon otrzymuje zlecenie od lorda Hubbarda. Ten mieszka w Londynie w okazałym domu. Kilka dni temu zaczęły dziać się różne dziwne rzeczy zaobserwowane przez służbę. Ta spotkała w rezydencji pewnego dziwnego mężczyznę, który dość osobliwie się zachowywał. Sam lord Hubbard zobaczył natomiast w bibliotece tajemnicze buty wystające spod zasłon. Zaznaczam, co ważne, że były to buty ze spiczastymi czubkami. Ture Sventon wkracza do akcji i już ma pewne podejrzenia.

Po kilku latach przerwy cudnie jest znów spotkać ulubionego detektywa od spraw niemożliwych. Znów przeczytać o jego miłości do psysi (ptysi) z cukiernia Rozalii. O latającym dywanie służącym za środek lokomocji. Spotykamy tu znów starych znajomych – pana Omara z pustyni arabskiej, pannę Johansson – sekretarkę Sventona i Wilhelma (Wilusia) Łasicę – najgroźniejszego przestępcę, jak się okazuje nie tylko w Szwecji. Do tego jest jeszcze klimatyczny, jesienny Londyn zatopiony w gęstej mgle. I oryginalny dom lorda Hubbarda – zupełnie z innej epoki. I jest naprawdę świetny humor – inteligentny, chciałoby się powiedzieć: „angielski”. Ale to w końcu szwedzka opowieść. Więc jak to jest?

Książka została wydana w ramach serii "Mistrzowie Światowej Ilustracji". 

Wiek 7+

Wydawnictwo Dwie Siostry

niedziela, 16 grudnia 2018

Andrzej Kruszewicz o ptakach wie wszystko. Jadąc do pracy – zawsze w piątek słucham trzech panów w radiowej Trójce: Wojciecha Manna, Dariusza Pieróga i Andrzeja Kruszewicza. I stojąc w korkach, na światłach słucham o tym jak ptaki łączą się w pary, jak się odżywiają, jak śpią. Fajna odskocznia od codzienności:) Andrzej Kruszewicz, na co dzień dyrektor warszawskiego zoo, nie tylko ciekawie opowiada, ale i pisze – o ptakach właśnie. W tej książce znajdziecie moc ptasich informacji i ciekawostek. Ponad 40 tematów – od a do zet. Od powstania ptaków po gołąbka, który przez wielu (czy słusznie?) uważany jest za symbol pokoju. Każdy temat to kolejna rozkładówka – duża strona z tekstem z ciekawostkami i obok ze stroną z ilustracją – ale o tym za chwilę. Co było pierwsze jajko czy kura? Ciekawe czy znacie odpowiedź – choć temat ten zawsze wywołuje ożywione dyskusje. Najliczniej występującym ptakiem w Polsce jest … zięba. Ta informacja zaskoczy pewnie nie tylko mnie, bo raczej prawie każdy z nas wspomniałby raczej pospolitego wróbelka. Prawdziwym gigantem wśród ptaków jest nowozelandzki ptak moa osiągający wysokość 3 metrów. A czy ptaki mają zęby? Nie zdradzam odpowiedzi, poza tą, że ma to wiele wspólnego z prawami fizyki  i środkiem ciężkości ptaka. Odkryto trującego ptaka, którego tubylcy nazywają „pitohui”. Ptaki odżywiają się w różny sposób, mają różne dzioby z takim, a nie innym przeznaczeniem. Dlaczego ptaki podczas mrozu tłoczą się w przerębli? To zaledwie kilka ciekawostek i zagadnień. Autor dokładnie bada każde zagadnienie, wyczerpuje temat: wyjaśnia mądrość sowy, wskazuje, które ptaki budują najmniejsze gniazda, przybliża budowę pióra i jaja, śledzi długość lotu ptaków, ich lotów w nocy. I to, co Was powinno szczególnie zainteresować: czyli który orzeł jest na naszym godle. Mówi się przecież, że jest nim orzeł biały. Poczytajcie, co na temat narodowej dyskusji sądzi znawca ptaków. A czy istnieją rajskie ptaki i dlaczego ptaki nie ulegają porażeniu prądem? Andrzej Kruszewicz nie szuka jakichś „wielkich” tematów. Skupia się na tym, co interesuje dzieci, wiernych obserwatorów przyrody. Bo to zwykle życie, nasze namacalne sąsiedztwo latających przyjaciół właśnie generuje takie pytania. Dzieci coś zaobserwują i już chcą znać odpowiedź. Autor nie podaje tylko suchych faktów. Szuka za to ciekawostek, o których nie dowiecie się w szkole – bo na te rzeczy po prostu nie ma czasu. O śpiących pingwinach na lodzie i jerzykach drzemiących w locie. O kiwi posługującym się węchem w poszukiwaniu dżdżownic. O nogalach inkubujących jaja w ziemnych kopcach. O grążycach podrzucających jaja do gniazd bardziej doświadczonych samic.

Książka jest ciekawie zilustrowana przez Tomasza Samojlika – znanego autora komiksów i książek przyrodniczych dla dzieci. Łączy rysunek z ważnymi i ciekawymi informacjami. Na każdej stronie pojawia się sympatyczny brodacz okularnik – czyli Andrzej Kruszewicz, który jest przewodnikiem po tym książkowym świecie ptaków. Dodam – świecie baaaardzo fascynującym.

Wiek 6+

Wydawnictwo Multico

sobota, 15 grudnia 2018

 

 

Na tę książkę miłośnicy cyklu „Summoner” czekali  z niecierpliwością. Widziałam to na przykładzie moich synów. Aż się w końcu doczekaliśmy. Książka swoją drogą. Natomiast pewien klimat tworzy już życiorys autora: Tarana Matharu, który pierwszy tom „Początek” napisał jako baaaaardzo młody człowiek, bodajże jako 17-latek.

„Rebelia” to prequel do wcześniejszych trzech części. Czyta się lekko i z przyjemnością – tak jak całą serię. Jak czytać całość? Opinie są akurat w tym względzie podzielone: najpierw trylogię, potem „Rebelię”. Są jednak i tacy, którzy zaczęli czytanie cyklu właśnie od „Rebelii”. Już po lekturze całości nie wiem, czy akurat tego sposobu nie poleciłabym osobiście. Choć obydwa sprawdzają się. W „Rebelii” na pierwszy plan wysuwają się ci bohaterowie, którzy w trylogii mieli niewielki, jeśli nawet nie znikomy, udział. Można się było obawiać, czy autor nie pokusi się o „kalkowanie” w wielu aspektach: prezentacji bohaterów, pewnych zachowań. Ale spokojnie, można odetchnąć – powstała powieść oryginalna, w swoim klimacie, z charakternymi postaciami, często tak odmiennymi od tych, którzy wystąpili w trzech pierwszych częściach. Niestety, przy cyklu bez porównań się nie obejdzie. Oczywiście, że szukamy podobieństwa. Arcturus przypomina mi osobiście Fletchera – ale może najbardziej w kwestii prawości, honoru, odwagi, nastoletniej lekkomyślności. I w tej części pojawia się mnóstwo fantastycznych postaci. Gdzieś w tle poruszane są ważne sprawy zahaczające o kwestie społeczne, polityczne. Kraina, w której rozgrywa się ta historia – jest ważnym elementem całości – zresztą tak było i jest we wszystkich częściach. Jest to ciekawe uzupełnienie trylogii, ale trzeba być tego świadomym, że „Rebelia” skupia się na Arcturusie, bo … Fletcher jeszcze się nie narodził. Arcturus jest tutaj młodym człowiekiem, pracuje jako stajenny w karczmie przy gościńcu. Nie podoba mu się to życie, nienawidzi arystokratów. Pewnego dnia jednemu z zaklinaczy kradnie skórę. I tak jak się mówi – jest działanie jest i konsekwencja. Ten ruch jest początkiem wielu zmian w życiu Arctursa –bohatera z początku bardzo niedojrzałego, porywczego i podejmującego pochopne decyzje. Musi przejść długą drogę, by wiele rzeczy zrozumieć, spojrzeć na nie z innej perspektywy. I towarzyszenie mu we wchodzeniu w dorosłość jest miłą przygodą czytelniczą.

Wiek 14+

Wydawnictwo Jaguar

Czy wiecie, że w świecie zwierząt i roślin istnieją przyjaźnie? Kto by pomyślał. I to taka przyjaźń na dobre i złe, bezinteresowna. Choć, STOP, jak się okazuje, interesowna akurat w przypadku zwierząt też się zdarza, o czym za chwilę. Książka niesie ze sobą wiele niespodzianek, przykładów takich różnych przyjaźni. Ta historia zaczyna się od perypetii kota Homera, który pewnego dnia wraca do domu i zastaje brudną kuwetę. Nie ma miejsca dla niego w żadnym kącie domu, więc kot ów postanawia wyruszyć na poszukiwanie swojego miejsca na ziemi i prawdziwego przyjaciela. Wędruje do różnych bliższych i dalszych zakamarków naszej planety. Podpatruje, analizuje, wszędzie wściubi swój koci nosek. Czy jego przyjaciółmi mogłyby zostać na przykład mrówki i mszyce? Błazenek i ukwiał? Krab pustelnik i ukwiał? A może krewetka pistoletowa i ryba babka? Kot podgląda na czym ta przyjaźń polega. I tak np. mrówki w zamian za słodką wydzielinę opiekują się mszycami. Ukwiał przyczepia się do muszli pustelnika i chroni go swoimi parzydełkami. A za to ten krab pustelnik właśnie zostawia mu resztki swojego jedzenia. Kot Homer podczas poszukiwania swojego przyjaciela bierze pod uwagę różne aspekty: czy w przyjaźni ważne jest bezpieczeństwo, wzajemna pomoc, współpraca? Pojawia się niestety też przyjaźń interesowna, fałszywa, w której swoje potrzeby i zachcianki załatwia tylko jedna strona. Kukułka potrafi bezczelnie podrzucić trzcinniczkowi swoje jajo do gniazda. Na podobnych zasadach oszustwa działają też muchołówka i mucha, gąsienica modraszka i mrówka, dziwogon żałobny i surykatka, czapla zielona i ryba, żabnica i ryba. Jak się okazuje hiena i lew czy bąkojad i nosorożec są przyjaciółmi od święta. Przyjaźń – jak to w życiu może przemienić się też w miłość – i to między różnymi gatunkami: przykłady to płoć i leszcz, niedźwiedź polarny i grizzli, klacz i osioł. Są i przyjaciele sąsiedzi: dzięcioł łąkowy i termity, mrówka i akcja, bocian i wróbel.

Czy kotu Homerowi uda się znaleźć prawdziwego przyjaciela? Zajrzyjcie koniecznie do książki. Można samemu sprawdzić, jakim typem przyjaciela się jest. Na końcu znajdziecie test do rozwiązania. A opcje są naprawdę ciekawe. Co się kryje pod określeniami: czy jesteś Homerem, krewetką, mrówką, fasolą, trzmielem czy lwem? Jest i labirynt, w którym zagubiła się krewetka i trzeba jej pomóc odnaleźć drogę. Książki Emilii Dziubak są zawsze wydarzeniem ze względu na ilustracje i treść. Tutaj obrazy zdecydowanie dominują. Jednak wiedzy jest w sam raz. Każdy rodzaj przyjaźni pokazany jest na konkretnych przykładach z krótkim opisem. Książka jest dużego formatu, ma sztywne kartki. Wspaniały świat przyrody, który fascynuje, ciekawi i powoduje, że czytelnik ma większy apetyt na jeszcze.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 14 grudnia 2018

Znacie to uczucie, kiedy nagle znaleźliście się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, albo ciemnym miejscu na zewnątrz. Zwłaszcza, gdy nie ma żadnego najmniejszego źródła światła. Oczy nie widzą niczego. Mówi się przecież: ciemności egipskie, ciemno choć oko wykol. Ale gdy się już oczy przyzwyczają do ciemności, pojawiają się niepewne zarysy konturów, czerń – czarniejsza i mniej czarna, udaje się rozpoznać sylwetki drzew, przedmiotów. Gdzieś znikają niepewność, pewna nieporadność. Albo nawet i strach. I tak jest w tej książce: „Czarnej książce” – są różne odcienie czerni, szarości, niekiedy bardzo jasne punkty. Znajdujemy się najpierw na czarnej górze, potem w czarnym lesie, czarnej chacie, czarnym korytarzu, czarnym pokoju, czarnym strychu, czarnej szafie. A tam? Niespodzianka!

Być może „Czarna książka” pomoże dzieciom oswoić ciemności, oswoić swój strach. A może jakieś dziecko boi się duchów? Spróbujcie z „Czarną książką”. A może warto wczuć się w uczucia osoby niewidzącej lub słabo widzącej, nie rozróżniającej kolorów? I wtedy ta książka może okazać się pomocna. Mało słów, tylko ciemne obrazy. Książka, która ma moc. Na pierwszy rzut oka niepozorną, ale jednak…Zaskakujące zakończenie pokazuje dzieciom jak silna jest wyobraźnia. To ona rządzi w ciemnych pomieszczeniach i miejscach. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej optymistyczna, kolorowa i bezpieczna niż nam się wydaje.

A może ktoś się pokusi o twórcze czytanie "Czarnej książki" i razem z dzieckiem wymyśli jakąś "czarną" opowieść, która będzie miała szczęśliwe zakończenie?

Wiek 4+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 

czwartek, 13 grudnia 2018

Do zbioru baśni świata dołączyły niedawno  baśnie perskie. Pochodzą z Iranu, jednego z najstarszych państw na świecie. Dawna nazwa „Persja” związana jest z prowincją Pars, która obecnie jest południową częścią Iranu. I na pewno jeszcze z plemieniem Parsa. Nazwy Persja, Persowie zaczęli używać po raz pierwszy starożytni Grecy. Tak też tereny te nazywali Europejczycy – przez długie, długie wieki. Dopiero w 1935 roku wszystkie ambasady w Teheranie otrzymały notę od ministra spraw zagranicznych, że Persja ma być odtąd nazywana Iranem. W ciekawym „Posłowiu”  przeczytacie, dlaczego mimo wszystko mówimy o „baśniach perskich” a nie „baśniach irańskich”. Baśnie te – jak większość dawnych baśni istniały najpierw w tradycji ustnej. Przekazywano je w tej formie z pokolenia na pokolenie, z ust do ust. Dlatego nie ma się co dziwić, że ulegały one różnym przemianom i że jedna baśń miała wiele innych wersji. Ktoś coś nowego dodał, ktoś o czymś zapomniał. W ten sposób powstawał zupełnie nowy tekst. W tej grubaśnej książce zabrano 33 baśnie. Przy jednej z nich „Modlitewny dywanik” zaznaczono, że jest to opowieść dla dorosłych. Pięknie zilustrowane- i to prawie na każdej stronie. Dajemy się porwać tym baśniom, w egzotycznym klimacie i obcej tematyce. Tak jak w wielu baśniach z różnych stron świata – zło zostaje pokonane, a dobro zwycięża. A czytelnikowi/ słuchaczowi przekazuje się ważną naukę o życiu i człowieku. Jak potoczą się losy człowieka o imieniu Jusef (Ptak Tufan), który marzył o bogactwie? A gdy już je zdobył, stwierdził, że bogactwo wcale szczęścia nie daje. Drzewo i słowik to mądry tekst o miłości. Młodzi zakochani spędzają ze sobą całe dnie. Pewnego dnia dziewczyna zostaje porwana przez czarny wiatr. Czy młodzieńcowi uda się odnaleźć ukochaną? W baśni Rogi syn biedaka po śmierci ojca otrzymuje magiczny woreczek. Ilekroć się do niego sięgnie, za każdym razem wyciągnie się garść monet. Jest jednak jeden warunek działania czaru: trzeba dochować tajemnicy. Czy chłopcu uda się zachować milczenie? Pewien starzec przed śmiercią rozdaje swoim synom sakiewki ze złotem. Nie mogą jednak otwierać pewnych tajemnych drzwi. Czy bracia znajdą tyle wewnętrznej siły, by spełnić wolę ojca? (O tym, jak Mohammad szedł do Krainy Dwóch Słońc).

Te baśnie to mnogość obcych motywów, postaci, miejsc. Pojawiają się w nich postacie wymyślone, ale też historyczne: Chan, derwisze, Dżafar Barmakida, Harun ar-Raszid, Kagan, Kalif, Sułtan Mahmud i Ajaz, Wezyr. Można o nich wszystkich poczytać na końcu książki. Kobiety mają skórę pobarwioną henną, a powieki i brwi poczernione sormą. Ludzie wierzą w Azraila, Anioła Śmierci, który zabiera duszę człowieka. Pojawia się Dew - demon ciemności, Monker i Nakir – anioły zadające duszy pytania o wiarę w Boga, Simorg – mityczny ptak, opiekun  bohaterów. Dzięki tym baśniom przeniesiecie się też do odległych zakątków świata – do Balch, miasta w Afganistanie, Buchary w Uzbekistanie, zdobędziecie mityczną Górę Kaf i odwiedzicie Maharlu – słone jezioro w Iranie.  

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 77