Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 13 grudnia 2018
Złoty ptak. Baśnie perskie - Albert Kwiatkowski/ il. Ewa Beniak-Haremska

Do zbioru baśni świata dołączyły niedawno  baśnie perskie. Pochodzą z Iranu, jednego z najstarszych państw na świecie. Dawna nazwa „Persja” związana jest z prowincją Pars, która obecnie jest południową częścią Iranu. I na pewno jeszcze z plemieniem Parsa. Nazwy Persja, Persowie zaczęli używać po raz pierwszy starożytni Grecy. Tak też tereny te nazywali Europejczycy – przez długie, długie wieki. Dopiero w 1935 roku wszystkie ambasady w Teheranie otrzymały notę od ministra spraw zagranicznych, że Persja ma być odtąd nazywana Iranem. W ciekawym „Posłowiu”  przeczytacie, dlaczego mimo wszystko mówimy o „baśniach perskich” a nie „baśniach irańskich”. Baśnie te – jak większość dawnych baśni istniały najpierw w tradycji ustnej. Przekazywano je w tej formie z pokolenia na pokolenie, z ust do ust. Dlatego nie ma się co dziwić, że ulegały one różnym przemianom i że jedna baśń miała wiele innych wersji. Ktoś coś nowego dodał, ktoś o czymś zapomniał. W ten sposób powstawał zupełnie nowy tekst. W tej grubaśnej książce zabrano 33 baśnie. Przy jednej z nich „Modlitewny dywanik” zaznaczono, że jest to opowieść dla dorosłych. Pięknie zilustrowane- i to prawie na każdej stronie. Dajemy się porwać tym baśniom, w egzotycznym klimacie i obcej tematyce. Tak jak w wielu baśniach z różnych stron świata – zło zostaje pokonane, a dobro zwycięża. A czytelnikowi/ słuchaczowi przekazuje się ważną naukę o życiu i człowieku. Jak potoczą się losy człowieka o imieniu Jusef (Ptak Tufan), który marzył o bogactwie? A gdy już je zdobył, stwierdził, że bogactwo wcale szczęścia nie daje. Drzewo i słowik to mądry tekst o miłości. Młodzi zakochani spędzają ze sobą całe dnie. Pewnego dnia dziewczyna zostaje porwana przez czarny wiatr. Czy młodzieńcowi uda się odnaleźć ukochaną? W baśni Rogi syn biedaka po śmierci ojca otrzymuje magiczny woreczek. Ilekroć się do niego sięgnie, za każdym razem wyciągnie się garść monet. Jest jednak jeden warunek działania czaru: trzeba dochować tajemnicy. Czy chłopcu uda się zachować milczenie? Pewien starzec przed śmiercią rozdaje swoim synom sakiewki ze złotem. Nie mogą jednak otwierać pewnych tajemnych drzwi. Czy bracia znajdą tyle wewnętrznej siły, by spełnić wolę ojca? (O tym, jak Mohammad szedł do Krainy Dwóch Słońc).

Te baśnie to mnogość obcych motywów, postaci, miejsc. Pojawiają się w nich postacie wymyślone, ale też historyczne: Chan, derwisze, Dżafar Barmakida, Harun ar-Raszid, Kagan, Kalif, Sułtan Mahmud i Ajaz, Wezyr. Można o nich wszystkich poczytać na końcu książki. Kobiety mają skórę pobarwioną henną, a powieki i brwi poczernione sormą. Ludzie wierzą w Azraila, Anioła Śmierci, który zabiera duszę człowieka. Pojawia się Dew - demon ciemności, Monker i Nakir – anioły zadające duszy pytania o wiarę w Boga, Simorg – mityczny ptak, opiekun  bohaterów. Dzięki tym baśniom przeniesiecie się też do odległych zakątków świata – do Balch, miasta w Afganistanie, Buchary w Uzbekistanie, zdobędziecie mityczną Górę Kaf i odwiedzicie Maharlu – słone jezioro w Iranie.  

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 09 grudnia 2018
Tutu. Opowieść o śwince, która marzyła o rajskiej wyspie - Barbara Gawryluk/ il. Elżbieta Śmietanka

Mała świnka Tutu mieszka z mamą w chlewiku. Tutu jest jedyna w swoim gatunku – i to w całej wiosce. Bo żadna ze świnek nie ma tak jak Tutu całego ciałka w kropki. Prawdziwy piegusek z niej. Tutu uwielbia swoją opiekunkę Basię, która odwiedza Tutu każdego dnia. Jednak pewnego razu dziewczynka znika na kilka dni. Okazuje się, że była na kilkudniowej wycieczce. Opowiada Tutu, co zwiedziła, co widziała. I o filmie pt. „Wyspa Świnek”. Tutu nastawia uszu i uruchamia wyobraźnię. Od tego dnia nic nie będzie już takie samo, jakie było przedtem. Tutu chciałaby zamieszkać na takiej wyspie. Jednak nadchodzi dzień, gdy Tutu razem z mamą wywieziona zostaje na targ. Ona zostaje sprzedana do  „Małego Zoo”. Tutaj Tutu poznaje mnóstwo innych zwierząt. Jednak cały czas marzy jej się wyprawa na wspomnianą wyżej wyspę. Na dalekim morzu, bez domów ludzi, gospodarstw, za to ze świnkami w różowe i czarne ciapki – jak Tutu. Czy Tutu uda się zrealizować swoje marzenia?

Ta książka jest właśnie o marzeniach. Że się spełniają – nawet wtedy, gdy wszystkie znaki na niebie i Ziemi wskazują na to, że nic z tego nie będzie. I jest jeszcze o przyjaźni. Świnka Tutu na swej drodze spotyka pokrewne dusze, prawdziwych przyjaciół spieszących z pomocą i dobrą radą. „Czas marzenia wprowadzić w czyn!” – warto zapamiętać motto szczura Radka, który odegra dużą rolę  w realizacji marzeń Tutu.

Celowo przytoczyłam dokładniej treść tej opowieści. Pewnie podczas lektury mogą zdarzyć się pytania: dlaczego Tutu została sprzedana, co dalej z jej mamą Tutu? Sama książka kończy się happyenedem – ale pewnie bez wiercenia dziury w brzuchu się nie obędzie. Więc  - decyzja należy do Was.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

sobota, 08 grudnia 2018
Pudełko pełne kotów - Barbara Gawryluk/ il. Joanna Rusinek

Książka dla tych, którzy lubią zwierzęta i opowieści o nich. Mała pustułka jest przekonana, że potrafi już dobrze latać i dlatego opuszcza bezpieczne miejsce. Na szczęście są ludzie, którym zależy na tym, by małemu sokołowi nic się nie stało. Kotka Jodie wypadła z balkonu i złamała sobie łapkę. Potrzebna pomoc – natychmiast. Słoniowi Kacprowi z cyrku łzawi jedno oko. Coś mu tam wpadło i strasznie przeszkadza. Jak człowiekowi. Z tą tylko różnicą, że człowiek może się pozbyć paprocha. Dla słonia to ogromny problem. Kacper podczas wynoszenia śmieci i wyprowadzania psa na spacer znajduje w śmietniku karton z trójkolorową świnką morską. Papuga Pola … chyba oszalała. Zdenerwowana wrzeszczy i nie chce wejść do swojej klatki. Pani Ula znajduje pudełko z trzema kotkami. I co z nimi teraz będzie? Powiem krótko: na wszelkie kłopoty … redaktor Grzegorz i doktor Wojtek. Ten pierwszy prowadzi audycję w radiu „Klinika zdrowego chomika”. Ten drugi leczy zwierzęta, doradza, pomaga. Obaj panowie współpracują ze sobą, dają z siebie wszystko, by nikogo nie zostawić bez pomocy. A przecież niektóre przypadki są skomplikowane. Podpowiadają ludziom, jak dbać o zwierzęta, jak je pielęgnować. Oprócz głównych bohaterów,  w tle pojawia się plejada innych dwu- i czteronożnych zwierzaków. Na ich przykładzie dzieci poznają losy zwierząt, przygody, a także pomysły na rozwiązanie problemów. Książka uwrażliwia na losy zwierząt. Pokazuje zaangażowanie ludzi w ratowanie ich i otaczanie opieką. To naprawdę piękne przykłady zachowań, które warto pokazywać i o nich mówić. Reporter Radia Kraków, pan Karol, pomaga w drodze do pracy pustułce. Mama Karola godzi się, by bezdomna świnka znalazła dom właśnie u nich w mieszkaniu. Pani Ula angażuje się w poszukiwanie domu dla 3 małych kotków z kartonu.

Książka porusza oprócz przypadków złamań, chorób również inne ważne problemy. Gdzieś w tle pojawia się cyrk i protestujący ludzi. Dalej: pozostawianie zwierząt w kartonach w jakichś ustronnych miejscach, podrzucanie ich. O tym wszystkim można porozmawiać z dzieckiem podczas lektury.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

piątek, 07 grudnia 2018
Skoczkowie. Tajemnice mistrzów - Jarosław Kaczmarek

Pojawienie się tej książki było właściwie kwestią czasu. Można by nawet pokusić się o pytanie: dlaczego dopiero teraz?  Od wielu lat w sezonie zimowym trwa u nas skoczkowe szaleństwo. Małyszomania, Stochomania – ciekawe co jeszcze przed nami. Nasi mistrzowie tak nas przyzwyczaili do sukcesów, że skoki bez medali chyba by nas zaskoczyły. Warto więc poznać tajemnice skoków i skoczków (choć pewnie każdy Polak w teorii jest świetny). Tymczasem książka Jarosława Kaczmarka w przystępny sposób opowiada o tej dyscyplinie sportowej, która przed Adamem Małyszem była raczej może nie „wyspą nieznaną”, ale dla przeciętnego rodaka znad Wisły na pewno mało znaną. Autor jest nie tylko miłośnikiem, obserwatorem z boku. Stara się być jak najbliżej skoczków, penetruje skocznie, stara się wczuć w rolę skoczka, który mknie w powietrzu z prędkością przekraczającą 100 km na godzinę, „wchodzi” między kibiców, by podsłuchać nastroje. Odkrywa tajemnice mocy skoczków, którzy po zdjęciu kombinezonów są niesamowicie szczupli, mają drobną budowę ciała. Przybliża sylwetki naszych skoczków: Kamila Stocha z Zębu, który w wieku 3 lat nie chciał oddać nart swojej siostrze Ani. I dobrze się stało mimo kłótni. Wojciecha Fortuny – trzeba przyznać, że z takim nazwiskiem był skazany na sukces. Urodzony skoczek pokazał swoją klasę  w 1972 roku. Autor wzruszająco przedstawia ikonę polskiego narciarstwa Stanisława Marusarza. Bycie narciarzem pomogło mu w ucieczce z więzienia. Został skazany przez gestapo na śmierć. Podczas ucieczki skakał, biegł slalomem, musiał wykazać się niesamowitą sprawnością fizyczną. Przeżył ucieczkę. Dalej - Adam Małysz – Orzeł z Wisły, który w 2001 roku zmienił polskie narciarstwo na zawsze. Odnosił niesamowite sukcesy. I pomyśleć, że miał zostać dekarzem. Nieśmiertelny Noriaki Kasai (rocznik 1972!) – skoczek … od zawsze. Planuje wystartować na olimpiadzie w Sapporo w 2026 roku. Będzie miał wtedy 54 lata. Twierdzi, że wtedy zdobędzie złoty medal. Simon Ammamn, Gregor Schlierenzauer, Peter Prevc, Robert Johansson (ach ten wąsik!!!). Wiele ciekawostek i ploteczek dowiecie się na ich temat.

W przeciągu lat zmieniał się styl skoków narciarskich. Zmieniało się ubranie. Dawniej skoczkowie skakali tylko w wełnianych czapkach. Dopiero od 1976 r. w kaskach ochronnych. Dieta również ma ogromne znaczenie. Kiedy Adam Małysz zaczął odnosić wielkie sukcesy, wszyscy zaczęli go obserwować. Ktoś podpatrzył naszego mistrza, jak wcina bułkę z bananem. Banan od razu został „rozebrany” na czynniki pierwsze i stwierdzono, że faktycznie owoc ów może przyczyniać się powiększania zestawu medali, bowiem zawiera wiele składników odżywczych, mało tego – również serotoninę i norepinefrynę. Dalej: etapy skoków, sprzęt skoczków, słynne skocznie na całym świecie, strach, liczenie punktów, kalendarium imprez, upadki, kontuzje, tajemnice „mamutów”. Każdy chce być „naj”. Skoczkowie co rusz przekraczają granicę niemożliwego. Austriak Josef Bradl skoczył 100 metrów w 1936 roku. Fin Matti Hautamäki w 2003 roku odleciał na … 230 metrów.

Ciekawy jest rozdział o tym, jak  skoki mogą wyglądać za 100 lat. Fantastyczne dywagacje, co będzie – może. Ale tego już nie zdradzam. Można pokusić się o stwierdzenie, że i sam Lem by tego nie wymyślił.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont

środa, 05 grudnia 2018
Wilczki - Svenja Herrmann/ il. Józef Wilkoń

Cztery małe wilczki pod nieobecność matki opuszczają bezpieczną kryjówkę. Nęci je las: zapachem, dostojeństwem swoich drzew, nieznanymi i tajemniczymi miejscami. Zwierzęta poznają smak przygody, po raz pierwszy widzą swe odbicie w tafli niewielkiego jeziora, zażywają kąpieli, spotykają innych mieszkańców leśnych: sarnę i sowę, a nawet myśliwego. Wilczki chłoną zapachy, dźwięki i obrazy wszystkimi zmysłami. Poznają świat, który jest ich domem. Na razie to wszystko jest nowe, ale z każdym dniem będzie bardziej znane , spowszednieje. W chwili obecnej wyczuwa się euforię wilczków i radość z nowych doznań.

Kilka lat temu, kiedy poznawałam dopiero wraz z moimi małymi dziećmi literaturę dziecięcą, z zazdrością śledziłam zagraniczne wydawnictwa Józefa Wilkonia. Pamiętam wyjazd do Warszawy i upolowanie „Wilczka” Gerdy Wagener. Na „Kleine Wölfe – dunkle Nacht” musiałam długo czekać. Ale w końcu są. Przepiękne ilustracje (a swoją drogą, czy tylko mi się zdaje, że Wilkoń lubi ilustrować wilki?), jakby przypadkowe plamy, wzięte w ryzy przez mistrza ilustracji, zabawa tuszem ze świetnym  efektem końcowym. Wydawać by się mogło, że trudno namalować noc w lesie. Ściana ciemnych drzew, czasem widoczny zaledwie zarys konturu, wierzchołki drzew na tle jaśniejszego nieba. Wilkoniowi udało się stworzyć niesamowity klimat. Połączenie naturalnego  z baśniowością. Bo w tekście nie ma baśniowego klimatu. Nawet przeszło mi przez myśl, że tekst czytany na głos świetnie wypadłby w interpretacji Krystyny Czubówny, która świetnie czyta filmy przyrodnicze. Autorka trzymała się realnego świata. Starała się pokazać prawdziwa naturę małych wilków. To ilustracje wnoszą do tej wilczej opowieści swego rodzaju tajemniczość. Słychać trzask łamanej gałązki, pohukiwania sowy, skowyt wilka. Troszkę czarnej grozy, rozświetlonej białymi pniami drzew. Efekt robi wrażenie.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

wtorek, 04 grudnia 2018
Wilczek - Katarzyna Ryrych/ il. Sylwia Szyrszeń

 

Osoby, które były świadkami stanu wojennego w Polsce, mają pewnie swoje osobiste wspomnienia związane z tym smutnym wydarzeniem. Ja pamiętam poranek zimowy 13 grudnia – strasznie śnieżny i mroźny. Moja mama zdenerwowana słuchała obrad sejmu w radiu. Potem zapłakana powiedziała, że wprowadzono stan wojenny i w jakiś dziecięcy sposób próbowała wyjaśnić, co to znaczy. Przypomniałam sobie ten obrazek sprzed lat właśnie przez „Wilczka”. Gdy przeczytałam o rozbitym kubku kakao pod nogami zapłakanej mamy Wiktora (zwanego Wilczkiem).  To chłopiec, który żyje w rodzinie zaangażowanej. Zarówno mama jak i tata są działaczami opozycyjnymi. Często dokądś idą, wtedy Wilczek zostaje pod opieką niezliczonej liczby różnych cioć i wujków. Zresztą jedna z tych cioć nadała chłopcu właśnie ten tytułowy przydomek „Wilczek”. Wilczek mieszka z nimi w akademiku. Przysłuchuje się przemówieniu „pana w okularach”. To określenie znało wtedy tyle dzieci. Organizowane są strajki, obowiązuje godzina milicyjna. W drodze do babci Wilczek jest świadkiem rewizji maminej walizki. Jest to smutne przeżycie i przygnębiający widok. Wyłączone telefony, brak kontaktów, przyczajony wron w kącie, nerwowe czekanie na powrót taty, wyłączenie ogrzewania w akademiku. I gdzieś pomiędzy tym małe dziecko. Dziecko, któremu zimno, ciągnięte ze spotkania na spotkanie, rozumiejące świat po swojemu, tęskniące za wciąż nieobecnymi, zaangażowanym ojcem. Jest to wzruszająca opowieść o grudniowych wydarzeniach z perspektywy przedszkolaka. Trudne decyzje, trudne wybory rodziców, rozstania. I to smutne mądre stwierdzenie: „Wszystkie wojny wyglądają tak samo”. Dzieci czasem mają swoje wyobrażenie na temat wojny. Chcą traktować ją jako przygodę. A tak nie jest – i doświadczenia Wilczka ze stanu wojennego to pokazują. Historia ta wydarzyła się naprawdę. Katarzyna Ryrych wspomina tu siebie – jako "gitarową ciocię", która zaprzyjaźniła się z mamą Wilczka.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura

 

poniedziałek, 03 grudnia 2018
Kobiety i nauka. One zmieniły świat - Rachel Ignotofsky

Prywatnie cieszę się z takich lektur, które pokazują, ile dokonały kobiety. Jak się okazuje – w dziedzinie nauki: wiele, bardzo wiele. Temat i tak wybiórczo potraktowany, bo przecież nikt nie jest w stanie opisać wszystkich zasłużonych pań. Myślę, że takie książki dają siłę i motywację do działania.

Razem 50 kobiet – uczonych, badaczek, wykładowczyń, laureatek prestiżowych nagród. Z całego świata, z różnych epok i krajów. Choć patrząc na spis treści, który zawiera nazwiska i daty narodzin oraz śmierci, jakiś ruch w tej dziedzinie rozpoczął się dopiero w XIX wieku. Wcześniej za wyjątkiem paru nazwisk, które policzyć można na palcach jednej ręki – totalna posucha. Jakby kobiety w wiekach wcześniejszych w ogóle nie istniały. Wiele z tych nazwisk było mi wcześniej nieznanych. Z polskich kobiet jest tylko Maria Skłodowska-Curie. Ale to raczej zrozumiałe, skoro autorka jest z zagranicy i musiała „ogarnąć” cały świat. Ja mam taką cichą nadzieję, że publikacja o podobnym charakterze obejmie kiedyś nasze rodzime podwórko – bo mamy wspaniałe panie, które warto poznać. Rachel Ignotofsky zaczyna od Hypatii, która żyła w czasach starożytnych i była astronomką, matematyczką oraz filozofką. Życiorysy wielu tych postaci fascynują. Gros z nich miało pod górkę, działało wbrew przyjętym porządkom i konwenansom. Wiele z notek biograficznych naprawdę czyta się z ciekawością. Jak choćby o Marii Sibylli Merian, która połączyła naukę ze sztuką i została autorką ilustracji naukowych. Są wśród pań poetki, astronomki, matematyczki w jednym. Często łączą kilka pasji i we wszystkich są dobre i odnoszą sukcesy. Kolekcjonerka skamielin i paleontolożka Mary Anning, matematyczka i pisarka Ada Lovelace. Lekarka, inżynierka, wynalazczyni, psychoanalityczka, genetyczka, edukatorka, fizyczka, chemiczka, botaniczka, wulkanolożka, geolożka, neurolożka, sufrażystka, działaczka. Piszę i piszę, a system podkreśla mi niektóre formy jako błędne. Jeszcze do niedawna nie było w ogóle w naszym języku żeńskich form. Na tym gruncie jest jeszcze sporo do zrobienia. Wiele z opisywanych kobiet było pionierkami w swojej dziedzinie i przetarły szlak innym kobietom chcących wykonywać poważne i męskie profesje. Jak pomyślę, że w wiekach wcześniejszych nawet czytanie było uznawane za niebezpieczne dla kobiet – to aż mnie niemiły dreszcz po plecach przechodzi. Ciekawym elementem książki jest oś czasu obrazująca ważne momenty w dziejach kobiet. Dalej narzędzia laboratoryjne, które przez tak długie lata były niedostępne dla pań – teraz to może być krótka ściąga dla dziewczynek, które marzą o karierze naukowej w przyszłości. Są i (niestety) niechlubne statystki – ale myślę, że to może być akurat element mobilizujący do działania. Na końcu słowniczek trudniejszych pojęć – też dla przyszłych naukowczyń. Ta książka może świata nie zmieni (choć kto to wie?), ale świetnie pokazuje, w jaki sposób kobiety zmieniały i nadal zmieniają świat.

Wiek 9+

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 02 grudnia 2018
Maleńkie Królestwo królewny Aurelki - Roksana Jędrzejewska-Wróbel/ il. Jona Jung

Bajka o Aurelce, która pewnego dnia otrzymała swoje Maleńkie Królestwo. Dziwnie to brzmi, prawda? Ale wyobraźcie sobie coś takiego: Wasze Królestwo przychodzi zupełnie nieoczekiwanie pocztą. Niby się wydaje takie malutkie. Tymczasem za sprawą czarodziejskiego psikacza, można stać się tak małym, że hop i można wejść do swojego Królestwa.

Samo Królestwo jest czymś zupełnie nowym dla Aurelki. Dziewczynka do tej pory znała życie królewien i księżniczek wyłącznie z bajek. „Aurelka Pierwsza, królewna Maleńkiego Królestwa”, musi sobie szybciutko przypomnieć, co robiły te wszystkie królewny w bajkach. I kiedy jej rozkazy wydają się jej samej troszkę nierozsądne (np. „Zawieście tron na drzewie! Chcę się na nim pobujać!”) Aurelka asekuracyjnie myśli: „Jutro powiem coś mądrzejszego”. Troszkę przypomina mi tym stwierdzeniem Scarlett z „Przeminęło z wiatrem”, która lubiła znajdować wyjście z trudnych sytuacji dzięki stwierdzeniu: „Pomyślę o tym jutro”. Tymczasem Aurelka doświadcza tego, że Królestwo to wielka odpowiedzialność, a prawdziwe życie królewny mało przypomina bajkowe życie z książek. Bo przecież jakieś nieprzemyślane zarządzenie może spowodować chaos. Jak choćby takie, że wszystko wolno. A skoro wolno, to Wielki Ochmistrz nie pojawia się i nie woła na kolację. Dama dworu zamiast kłaniać się w pas, skacze na skakance. A kucharka nie podaje posiłków, tylko (o zgrozzzzzzzo) obojętnie wzrusza ramionami.

Mądra, nie pozbawiona humoru opowieść o tym, że życie królewny ma swoje jasne i ciemne strony. I wcale nie jest takie słodkie, jak się powszechnie wydaje. Aurelka czasami ma serdecznie dość, bo musi podejmować decyzje wagi państwowej, odpowiadać na trudne i męczące pytania, nie ma czasu na zabawę. A przecież tak bardzo chciałaby być normalną, zwykłą dziewczynką. Tyci-tyci Królestwo też może sprawiać kłopoty, o których, jak i o licznych przygodach, przeczytacie w tej pięknie wydanej i zilustrowanej książce. Została doceniona przez czytelników. To zwyciężczyni pierwszej edycji konkursu Empiku: „Przecinek i Kropka”. Znajduje się też na Złotej Liście Fundacji ABCXXI – „Cała Polska czyta dzieciom”.

Wiek 5+

Wydawnictwo Bajka

sobota, 01 grudnia 2018
Gąsienice w czekoladzie i inne tajemnice motyli - Krzysztof Pabis/ il. Marta Tęcza

Ostatnio przeczytałam, że drastycznie spada liczba motyli. Mój ogród latem jest tego zaprzeczeniem, ale ja mam mnóstwo lawendy, ziół, róż – nic dziwnego, że jest ich pełno. Ach, zapomniałabym – jest też budleja, za którą motyle wprost przepadają. Ale może coś jest w tym smutnym stwierdzeniu? Jako dziecko pamiętam, że co rusz gdzieś napotykaliśmy na gąsienice, kokony – teraz już nie. Choć jakoś nie umiem sobie wyobrazić świata bez motyli. O nieeee….

O motylach napisano już tak wiele. Ale nigdy dla dzieci nie było chyba takiej książki. Mnóstwo informacji, ciekawostek podanych w tak atrakcyjny sposób. I to nie tylko oczywiste oczywistości, które wielu z nas pamięta ze szkoły – np. o cyklu rozwojowym motyli. W 45 rozdziałach Krzysztof Pabis – na co dzień związany z Katedrą Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii Uniwersytetu Łódzkiego, z prawdziwą pasją znawcy tematu i miłośnika, dzieli się wiedzą o łuskoskrzydłych. Dlaczego użyłam takiego określenia? Odpowiedź oczywiście znajdziecie w książce, ale założę się, że tak jak i ja nie wiedzieliście, że w ten sposób można określić motyle. A czy wiecie może, że ćmy to również motyle? Znam ludzi, którzy twierdzą, że ćma to … ćma, a nie motyl. I że przepiękny pawik składa jajka na pokrzywie – aż dziw, że go nie parzy, prawda? Że jeśli znajdziecie kokon po motylu i zajrzycie do środka, zobaczycie w nim skórkę gąsienicy. I że serce motyla przypomina rurkę z otworami, i że motyle potrafią zachowywać się jak ludzie. Potrafią też udawać liść lub gałązkę. Motyle można znaleźć dosłownie wszędzie. W cieplejsze dni zimowe ponoć obserwator – uparciuch zaobserwuje gąsienice barczatki napójki.  Motyl kaktusowy pomaga w dalekiej Australii walczyć z kaktusem opuncją, którą nieopatrznie sprowadził na ten kontynent brytyjski kapitan statku. I faktycznie – prawdą jest, że gąsienice motyli mogą spałaszować naszą ulubioną czekoladę. Mowa tu o białych gąsieniczkach omacnicy spichrzanki. Wybrałam zaledwie kilka ciekawostek. A jest ich tu całe mnóstwo. Autor przekornie nadaje podchwytliwy tytuł kolejnego rozdziału – w formie pytania. Następnie stara się albo obalić tezę, albo ją potwierdzić. Autor pyta np.: Po co motylowi skrzydła? Co się dzieje, gdy gąsienice hałasują przy stole? W jaki sposób motyl udoskonali swój smartfon? Prawda, że same pytania są już zaskakujące? Atrakcją są wyśmienite ilustracje Marty tęczy. To połączenie tekstu z obrazem, przekorne swego rodzaju „zaczepianie” nas, czytelników, jakimś pytaniem, powoduje, że tę książkę chce się wertować, czytać.  I co najważniejsze – chce się obserwować przyrodę wokół nas.

Wiek 8+

Wydawnictwo Multico

piątek, 30 listopada 2018
Moje pierwsze 100 słów - grupa autorów

Kolorowa książka przybliżająca maluchom świat. Działy tematyczne: Mój dzień, W domu – tutaj poznają przedmioty związane z dziecięcą aktywnością. Są kredki, klucze (te dzieci uwielbiają), kubeczek, fotelik, nóż, widelec. Podoba mi się strona „Przed snem”. Pokazuje wszystkie elementy wieczornych rytuałów związanych z pójściem spać: wanienkę, gumową kaczuszkę, kapcie, nocnik, piżamkę, misia, karuzelkę, którą powiesza się nad łóżeczkiem. I oczywiście książkę do czytania. Bez książki przecież nie ma kolorowych snów. Dalej: kolory, jedzenie. Fajnie, bo tu znalazły się same zdrowe rzeczy, które potem przemieniają się w figury geometryczne. Chłopcy (a pewnie i dziewczynki również) ucieszą się z różnych pojazdów. Spodoba się Wam strona z cyframi od 1-9. W okienkach ukryte są różne przedmioty – oczywiście w ilościach odpowiadających danej liczbie. Maluchy po otwarciu okienka mogą ćwiczyć liczenie. Są dzikie zwierzęta i zwierzaki domowe, gospodarskie ze swoimi dziećmi, ulubione zabawki i przeciwieństwa. Na końcu w koronie drzew ukryty jest test: ile słów dziecko zapamiętało. Nie liczyłam, czy faktycznie jest tu 100 słów – ale jest ich na pewno wiele. Kolorowe obrazki mogą motywować i stymulować dzieci do opowiadania, rozwijania mowy. Jest też mnóstwo okienek do odkrycia. Kryją one w sobie liczne niespodzianki. Książka jest (o dziwo) dość dużego formatu (wymiary: 27 cm x 27 cm). Przed zamówieniem egzemplarza nie sprawdziłam jego wymiarów. Okazuje się, że lektura jest całkiem duża. Ale to naprawdę miła niespodzianka – bo ilustracje są dość duże i wyraźne. Kartki nie są najgrubsze – ale na pewno sztywne. Nie tak łatwo je zniszczyć od częstego wertowania tam i z powrotem (Przy czym nie są to typowe grubaśne kartony). A widząc atrakcyjną zawartość, można przypuszczać, że dziecko będzie po książkę często sięgało.

Wiek 0+

Wydawnictwo Egmont

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 189