Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Kuchnia Iwaszkiewiczów. Przepisy i anegdoty - Maria Iwaszkiewicz

Najpierw przyszła paczka ciesząca oko:)

W środku była książka:)


Bardzo chciałam zajrzeć do kuchni Iwaszkiewiczów. Zwłaszcza po lekturze biografii autorstwa Anny Król: Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie. Pięknie i nietypowo opisana codzienność mieszkańców domu w Stawisku. „Kuchnia” jest jakby dopełnieniem tamtej książki. I opowiadań Iwaszkiewicza, w których jedzenie ma często swoje przysłowiowe pięć minut. Zresztą o tym czytamy na samym początku „Kuchni”. Sama kuchnia może kojarzyć się wyłącznie z przepisami kulinarnymi. Nic bardziej mylnego. To też wspomnienia, anegdoty o samym jedzeniu, miejscach, ludziach. O jedzeniu nie tylko w związku z tradycjami Iwaszkiewiczów. Z zainteresowaniem przeczytałam choćby o tradycji serwowania dań na początku XIX wieku i o zmianach wprowadzonych w tym względzie przez carskiego ambasadora Kuragina. Albo o tradycjach kulinarnych za czasów królowej Jadwigi, Katarzyny Medycejskiej i Elżbiety Austriaczki. Po tych kulinarnych wyprawach w czasie i przestrzeni lądujemy w kuchni Iwaszkiewiczów, gdzie rodzinne smaki i zapachy. Gdzie wspomnienia o ojcu, który z zagranicznych podróży przywoził do poczytania menu. Gdzie notatki kulinarne – trzeba przyznać, że skąpe, bo: „Nie przywiązywaliśmy widać do takich drobiazgów wagi”. Całość podzielona na: dni powszednie (śniadania, obiady, podwieczorki) i święta (wigilia i Boże Narodzenie, Ostatki, Popielec, Wielkanoc). Pomiędzy są wspomnienia o różnych domach i mieszkaniach, kucharce Pawłowej, która gotowała dla rodziny przez długie lata – która, jeśli się już uparła, pewnych potraw nie gotowała (np. placków ziemniaczanych!!!). O świstających w korytarzu kulach w czasie przewrotu majowego. O kuchni, w której stałe przesiadywanie było zabronione. O kogucie, który spał na słomiance przed drzwiami i który zmarł śmiercią naturalną. O filiżance herbaty, o której ojciec Jarosław marzył zawsze przed snem, ale której nigdy nie dostał, bo … nie było takiego zwyczaju. O babach wielkanocnych, które potrzebowały spokoju do wyrośnięcia – stąd panowały: zakaz trzaskania drzwiami i nakaz chodzenia na paluszkach.

Wspomnienia pojawiają się jako wstęp do poszczególnych części lub przy wybranych przepisach: np. o Krzysztofie Baczyńskim przy kruchych babeczkach z owocami. To jest też językowa uczta. Bo któż dzisiaj w tym zabieganym świecie napisze tak o powidłach śliwkowych: (str. 187) „Do zrobienia powideł potrzebne są następujące rzeczy: sad ze śliwkami węgierkami, pogoda w kwietniu lub maju, gdy śliwy kwitną, pogoda w sierpniu i we wrześniu, gdy śliwki dojrzewają, drabinka, duży sagan, sprawny piec, kopyść do mieszania i dużo cierpliwości do tegoż. Potem to już głupiostwo”. To „głupiostwo” mnie rozczuliło – naprawdę.

Same przepisy – aż chce się podsumować: ładnie i składnie napisane, niekiedy z wtrąceniami autorki: „Mój syn twierdził nowatorsko, że nawet dobrze dać sera rokpol i poczekać aż się w jajecznicy stopi”. Znajdziecie tu dania polskie i nie tylko, tradycyjne i te bardziej wyszukane: smażony ser z kminkiem z żurem obok kawioru z bakłażanem i kotletów cielęcych w Papielotach. Widać, że w kuchni Iwaszkiewiczów eksperymentowano, bo pojawiają się domowe wariacje a’la Iwaszkiewicz właśnie. Tak jest ze szparagami, sałatką z „płytkiego morza” czy kurą po literacku (ach, żeby od tego tak talent do pisania przyszedł). Łezka się kręci w oku czytając o dawnych tradycjach świątecznych. Dzięki przepisom z tej książki można cofnąć się nie tylko do przeszłości, ale pewne elementy wprowadzić we własnym domu.

Książka jest pięknie wydana – na eleganckim papierze, z ładnymi zdjęciami. To grubaśne tomisko, które może być ciekawym prezentem dla kogoś, kto lubi i czytać i gotować.

Wydawnictwo Znak

piątek, 26 października 2018, be.el

Polecane wpisy

Komentarze
2018/10/29 14:12:28
Pierwszy raz słyszę o tej książce jednak tematyka wydaje mi się tak ciekawa że aż zajrzę do osiedlowej księgarni czy czasem nie mają wolnego egzemplarza. :D