Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Bombka babci Zilbersztajn - Katarzyna Ryrych/ il. Anna Rudka

Ninka mieszka z rodzicami i bratem w starej przedwojennej kamienicy. Ach ten Alek - ciągle straszy siostrę. A to jakimiś stworami – jak na przykład Tempusem, który ponoć pożera czas. Albo kanaponami –  których całe setki przypominają kłębki kurzu.  Babcia Zilbertszajn mieszka na drugim piętrze – Alek nazywa ją wiedźmą. Pewnego dnia, gdy Ninka zatrzaskuje się na korytarzu, sąsiadka otacza ją troskliwą opieką. Na Boże Narodzenie dziewczynka dostaje w prezencie bombkę własnoręcznie zrobioną przez sąsiadkę. To też czas, kiedy w domu zaczynają dziać się różne rzeczy. Także w relacjach między członkami rodziny. Alek jest zły na siostrę, za chwilę pojawi się nowy członek rodziny i rodzice nie mają zbyt wiele czasu dla Ninki. Tymczasem okazuje się, że w szafie zamieszkała wychudzona, wiecznie głodna dziewczynka. Oczywiście, że pojawiają się od razu skojarzenia z Narnią. W książce panuje klimat tajemnicy, niedomówień, troszkę grozy. Jest dużo odniesień do II wojny światowej. Książka, którą warto czytać rodzinnie - by potem wymienić się refleksami, wytłumaczyć ważne i trudne zagadnienia. 

 

Podoba mi styl Katarzyny Ryrych. Nie rozpisuje się w nadmiarze, a trafia w sedno. Zresztą, gdy pojawiają się jakieś opisy, to z przyjemnością się je czyta. Ten fragment poniżej dał mi wiele do myślenia. Zresztą w książce znajdziecie również inne, które nie pozostawią Was obojętnymi.  

"Pomyślała (Ninka), że w każdym z miast, większych lub mniejszych, znajdują się domy, o których można śmiało powiedzieć, że i czas o nich zapomniał. Ukryte na obrzeżach, otoczone równie starymi drzewami, zamykają w sobie stare sprzęty, strzegą tajemnic i nie zapraszają nikogo do zapuszczonych ogrodów. 

Podobnie wyglądają wąskie, kręte uliczki, gdzie stare kamienice stoją jedna przy drugiej i straszą szarością ścian, a drzwi i bramy bronią dostępu do podwórek. Z tego powodu ludzie widzą jedynie osypujący się tynk i wyzierające spod niego cegły, nie podejrzewając istnienia najbardziej bajkowych ogrodów. Zatem przechodzą szybko, jakby chcieli wydostać się z tego szarego zakątka, współczując ludziom, którzy tu mieszkają.

A mieszkają tu ludzie równie starzy jak domy. Ci, którzy pamiętają ich świetność, wchodząc do swoich bram, uśmiechają się, nie widząc śladów czasu, zupełnie jakby sami nadal byli młodzi, a laski w ich rękach znalazły sie na skutek jakiegoś przypadku lub pomyłki.

I nawet psy są tutaj stare. Drepczą powoli skrajem trawnika i w ogóle nie chce się im szczekać na lśniące, czarne wrony. 

Dzieci pojawiają się z rzadka - kiedy nadchodzą święta, rodziny przypominają sobie o dziadkach, pradziadkach, starych wujach i starych ciotkach i zaglądają na chwilę, by posiedzieć na starych krzesłach przy równie starych stołach, pijąc herbatę z filiżanek, na których czas zatarł złote esy-floresy.

Spenetrowawszy wszystkie kąty, zaczynają się nudzić i proszą, aby włączono im telewizor albo zaczyna boleć brzuch i rodzice muszą zabrać je do domu.

Bo ile można bawić się w ogrodzie albo lepić bałwana na małym podwórku?"

 

Wiek 9+

Wydawnictwo Ezop 

 

wtorek, 05 czerwca 2018, be.el

Polecane wpisy