Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Chłopak z lasu - Marten Melin

Przemyka przez Waszą głowę czasem taka myśl: „szkoda, że coś się skończyło”? Ja mam właśnie takową w odniesieniu do książki Martena Melina. Przeczytałam jego „Chłopaka z lasu” kilka nocy temu i ta książka ciągle we mnie tkwi. Niebanalna, zaskakująca powieść dla nastolatków. I nie mam absolutnie żadnych oczekiwań, że powstanie ciąg dalszy. Ten może by wszystko zepsuł? A tak można sobie tę historię po swojemu dopowiedzieć – jak kto woli: z tanim happyenedem jak w filmie klasy b albo z oryginalnym ciągiem dalszym.  Siedzi mi ta książka w głowie, bo sam pomysł fabuły, zakończenie są tak oryginalne – że warto o tej książce pisać, mówić, by przypadkiem gdzieś nie stała niezauważona na półce w księgarni w sąsiedztwie najazdu wampirów różnej maści, książek nic nie wartych, małostkowych. Sięgnijcie koniecznie po „Chłopaka z lasu”. Ten spodoba się i nastolatkom, i starszej młodzieży. I rodzicom. Ja weszłam w tę książkę – oczarowana każdą następną stroną.

Nie będę zdradzać zbyt wiele z fabuły, by nie psuć Wam smaczku odkrywania i niespodzianki. Spodobał mi się świat nastolatki: prawie 13-letniej Mony, która spędza wakacje na nudnej szwedzkiej wsi, pewnie w charakterystycznym domku z drewna pomalowanym szwedzką czerwienią. Choć tu tak naprawdę nie ma czego zazdrościć. Jednak to doskonałe tło, by pokazać życie dorastającej dziewczyny, która łatwo nie ma. Ojciec – polityk zapracowany. Matka – również zaangażowana politycznie – ciągle nieobecna. Również z tego względu, że właśnie rozpoczęła nowe życie u boku nowego partnera. Nic dziwnego, że Mona próbuje na swój sposób odnaleźć się w tym galimatiasie. Pewnego dnia na pomoście schowanym w gęstym lesie spotyka nieznajomego chłopaka. Niezbyt czysty, jakiś dziwny, z kołtunami na głowie, myślami nieobecny. Od samego początku wzbudza ciekawość Mony. Nastolatka łapie się na tym, że coraz częściej myśli o Mikaelu. I niczego więcej się tu ode mnie nie dowiecie.

Melin bardzo przemyślanie buduje świat Mony, który staje się coraz ciaśniejszy. Ubywa w nim stopniowo dawnych znajomych i przyjaciół. Pojawia się natomiast nowa perspektywa, której łącznikiem stają się dawne baśnie i wierzenia. Nagle pustka spowodowana nieobecnością najbliższych zostaje wypełniona niewyobrażalną i niespodziewaną materią, która sprawia, że życie nabiera nowych barw i kształtów. To pokazuje tym samym, jak młodzi ludzie – pozostawieni sami sobie z problemami próbują się  z nimi zmierzyć. W książce Melina Mona odnajduje sens życia w powrocie do natury, do wierzeń przodków. Akcja stopniowo przenosi się z tradycyjnego czerwonego domu (tak cały czas myślę) na łono natury, gdzie dziewczynka czuje się coraz lepiej, pewniej i bezpieczniej. Tymczasem czytający tę książkę rodzic pewnie nie ucieknie od pytania: dobrze, a co by było gdyby…? Bo ten świat poniekąd przeraża. Z jednej strony jest w nim bezpiecznie: w Szwecji nie można bić dzieci, liczy się ich zdanie, jest mnóstwo instytucji, których celem jest dobra przyszłość młodych ludzi. Z drugiej strony zapracowani dorośli poświęcają im mało czasu i uwagi. To nie jest idylla, którą znamy z „Dzieci z Bullerbyn”, a które kojarzą się zawsze z beztroskim dzieciństwem. Ojciec Mony potrafi wrzasnąć, kiedy ma problemy - ucieka w alkohol, nie potrafi pogodzić się z odejściem żony, tym samym pokazuje Monie, że nie potrafi rozmawiać z jej matką. To duży ciężar dla 12- letniego jeszcze dziecka. Przyjaźń z Mikaelem sprawia, że Mona szybciej dorasta, potrafi trzeźwo ocenić sytuację, potrafi powziąć dojrzałą decyzję. Jestem ciekawa jak tę książkę odbierają młodzi ludzie. Z perspektywy dorosłego to też powieść o porażce rodziców, którzy nie zadają sobie trudu, by budować dobre relacje z dziećmi. By te w razie potrzeby zwierzały się z problemów, by radziły się, szukały wspólnie odpowiedzi. Dlatego też kiedy mówimy już o pewnych życzeniach związanych z dalszym ciągiem tej historii, myślę czasami o minie ojca i matki Mony na pewne wieści, których tu nie zdradzam. Brakuje mi ich opisu, ale mogę je sobie doskonale wyobrazić. I potrafię wyczuć swego rodzaju ich smutek z poczucia wielkiej straty i szansy, która przez nich nie została wykorzystana.

Wiek 12+

Wydawnictwo Zakamarki

 

 

środa, 06 kwietnia 2016, be.el

Polecane wpisy