Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Szczęka Alfreda - Jon i Tucker Nichols

Alfred ma nie lada kłopot: zgubił swoją sztuczną szczękę. Wprawdzie powiesił na najbliższej poczcie ogłoszenie o treści „Zaginęła szczęka”, jednak on sam nie chce tracić czasu i natychmiast przystępuje do poszukiwań. Ale to wcale nie jest takie łatwe. Jego mieszkanie pełne jest najróżniejszych rzeczy, bibelotów, pamiątek. Musi więc najpierw znaleźć sposób, by dobrze zorganizować poszukiwania. Siostra Mira podpowiada mu, by posegregował wszystko według kategorii.


Kiedy oglądamy dobytek Alfreda nagromadzony przez długie lata jego życia (długie – to na pewno – sztuczna szczęka wszak zobowiązuje) nachodzi mnie taka myśl: ciekawe co powiedzieliby na to wszystko spece od Feng – Shui. Oj mieliby co wyrzucać – przecież do tego namawiają w różnych poradnikach W każdym razie w życiu Alfreda panuje niezły bałagan. Choć przyznaję, widząc jego okazałe zbiory rzeczy nagromadzonych, cieszy mnie osobiście myśl, że nie tylko ja mam zbieractwo we krwi. Para autorów odsłania ludzką naturę. Jakiś atawistyczny pociąg do gromadzenia różnych pierdułek mniejszych i większych, jakby  z obawy, że coś może się stać, że nagle to wszystko ma nam się przydać, być potrzebne. Ooooo, Alfred nagromadził tego naprawdę sporo. Samych nakryć głowy naliczyłam prawie trzydzieści sztuk. A ile kaczek i wabików, ile małych jazgoczących piesków. Najlepsze jest jednak zakończenie – Alfred tak jest przywiązany do swoich rzeczy, że nie potrafi bez nich wypoczywać nawet podczas wakacji. (Ot, tak skomplikowani jesteśmy).


Pełna humoru opowieść o pewnym błaganie w życiu i próbie jego uporządkowania. Zabawa rysunkiem, szukanie jasnej strony życia w tym całym galimatiasie i rozgardiaszu, pokazanie bezradności człowieka wobec problemu. Alfred to cząstka każdego z nas – ile go mamy w sobie – to nasza słodka tajemnica. Można tę opowieść potraktować dosłownie – jako jedno wydarzenie z życia pewnego człowieka, który szuka swojej szczęki i który przy okazji sprząta to, co nagromadził latami. Można w tej opowieści szukać drugiego dna – ja na przykład zadaję sobie pytanie, ile i czego potrzeba nam do szczęścia? Czyż mając tyle różnych rzeczy nie czujemy się przytłoczeni? Czy to jest wolność? To taka trochę krytyka konsumpcyjnego podejścia do życia. Alfred w końcu wlecze za sobą kartony zapełnione narzędziami, portretami. Ciągle ich potrzebuje. Ja byłabym zmęczona, a Wy?


Książka wydana z wielkim smakiem, oryginalnego formatu: duża i podłużna. Świetne oryginalne ilustracje, które dzieci mogą oglądać w nieskończoność. Mnóstwo niespodzianek rysunkowych i słownych: sztuczny nos, przepychacz, pasta do butów wyjściowych (!), zęby stracone na sankach, pieniążek od wróżki zębuszki. Księga posiada dodatkową owijkę. Po rozwinięciu może ona (owijka – nie księga) posłużyć jak ozdoba pokoju. Co na niej jest – jak autor – nie mam pojęcia, jednak ta intrygująca ilustracja i pytanie nie zostawią odwiedzających pokój obojętnymi – to pewne jak dwa razy dwa równa się cztery. Daje do myślenia, jak cała historia szczęki Alfreda, ale chyba o to chodzi. Ach, zapomniałam napisać, czy ta szczęka w końcu się znalazła. Specjalnie nie zdradzam – sami zajrzyjcie do środka i poszukajcie.


P.S. Bardzo lubię książki, które podchodzą do ułomności człowieka z uśmiechem i humorem. No cóż starość Panu Bogu zdecydowanie się nie udała. A zęby przede wszystkim:) Lubię takie zabawne podejście do życia:))))

Wiek 4+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 10 marca 2016, be.el

Polecane wpisy