Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Andersen. Dzienniki 1825 - 1875.

Papierowa cegła. Ale to i tak zaledwie jedna czwarta całości. Ta liczy sobie ponoć 4500 stron - dziesięć grubych tomów, wydanych w Danii. Po raz pierwszy mamy możliwość zapoznania się z tak obszernym materiałem. Dla mnie, wychowanej na kultowej edycji z Szancerowską Królową Śniegu na okładce i ckliwym wstępie na temat życia i twórczości baśniopisarza autorstwa Anny Milskiej, to prawdziwy rarytas. To próba weryfikacji tego, co gdzieś przeczytane, zasłyszane, niby udowodnione, niedawno odkryte, obejrzane (filmy).

Wyklejka:)

Razem z mężem dyskutujemy przy wieczornej herbacie o osobowościach, które będą żyły wiecznie. Jawi się pewien rys charakterologiczny - to za sprawą najnowszego National Geographic dla dzieci i ciekawego artykułu o włoskim Leonardzie. Wielcy tego świata - nie mieli i nie mają łatwo. Problemy z akceptacją innych, dostosowaniem się, kompleksy albo ... mania wyższości. Dylematy, które tak często są trudne do zrozumienia przez nas maluczkich. To tyczy też Andersena. Brzydkie kaczątko - wielgachne, z długim nosem, niezgrabnymi ruchami, a przyjmowane na dworach królewskich i książęcych, osoba bardzo pożądana w towarzystwie. Syn biedaków z nizin społecznych, niezwykle utalentowany, mający szczęście do ludzi, którzy stanęli na jego drodze i pomogli finansowo. Huśtawka nastrojów, kompleksy, samotność mimo wielu znajomych, strach przed chorobą psychiczną. To tylko niektóre zmory, które zatruwały mu życie.


Andersen zaczął pisać dziennik w wieku 20 lat. I tak już do samej śmierci w 1875r. - z krótkimi przerwami. Przy lekturze nie może mnie opuścić myśl: czy mamy prawo do takiego działania? To jak wchodzić w czyjeś życie buciorami. A jednak im głębiej w tekst, tym bardziej nabieram przekonania, że autor pisał o sobie z myślą ... o nas. Już za życia był sensacją, wzbudzał zainteresowanie. Zasmakował sławy i wiedział, że dzienniki będą smacznym kąskiem dla gawiedzi:)

Dobiera starannie tematy i słowa. Unika drażliwych kwestii i plotkowania. Jest niesamowitym obserwatorem ówczesnej rzeczywistości. Gros jego notatek dotyczy licznych podróży, jakie pisarz odbył po Europie. Otwarty na inność, niezwykle ciekawy świata i ludzi. Z drugiej strony przewrażliwiony na punkcie swojego zdrowia. Właściwie mogłabym zatytułować ten wpis krótko: "Ach te zęby". Pamiętam jak przed laty czytałam artykuł o naszych romantykach. Autor (nie pamiętam) pisał, że nasi romantyczni wieszcze - gdyby mogli się choć na chwilę przenieść do teraźniejszości - od razu pewnie udaliby się do gabinetu stomatologicznego. Ponoć Mickiewicz, Słowacki wśród swoich przyborów toaletowych wozili specjalne kleszcze do usuwania zębów. Czasy Andersena to okres życia naszych romantyków. I jak się okazuje - problemy te same. Poezja, literatura swoja drogą, a sprawy przyziemne swoją. Ten wielki Jan Chrystian co rusz narzeka na bóle różne w swojej szczęce:) i nie tylko.

Tytaniczną pracę nad Dziennikami wykonała Bogusława Sochańska - znana już nam z licznych przekładów utworów Andersena. Warto zacząć czytanie od Wstępu, który wprowadza w specyfikę tego typu literatury. Sochańska wyjaśnia sporne kwestie, rozprawia się z plotkami i mało udowodnionymi faktami. Myślę, że każdy interesujący się literaturą, ciekaw jest odkrycia ostatnich lat o rzekomym homo- i biseksualizmie pisarza. Nie piszę nic od siebie, by niepotrzebnie nie wzbudzać sensacji. Wiele kwestii wyjaśnia tłumaczka na początku, można wyrobić również swoje zdanie podczas lektury "Dzienników".

Podsumowując - dla kogoś, kto wychował się na Baśniach Andersena to lektura obowiązkowa. Po "Dziennikach" można zrozumieć wiele aspektów, które dla człowieka z boku pozostaną zupełnie nieczytelne.

Wydawnictwo Media Rodzina

 

niedziela, 14 czerwca 2015, be.el

Polecane wpisy