Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Wilczek - Sterling North/ il. Stanisław Rozwadowski

Wilczek Sterlinga North’a przenosi nas w lata siedemdziesiąte XIX wieku do południowego Wiscoisinu w USA. To właśnie tam przed laty osiedlili się dziadkowie małego Robbiego. Przybyli w latach czterdziestych na przeciekającej skorupie  z Anglii w poszukiwaniu lepszego życia – podobnie zresztą jak wielu osadników z Niemiec, Szwecji czy Holandii. Wśród nich był sam Thure Ludwig Theodore Kumlien (1819-1888) – absolwent Uniwersytetu Królewskiego, botanik i ornitolog. W życiu prywatnym sąsiad – Robbiego i jego rodziców. To właśnie on zaszczepił małemu miłość do przyrody, nauczył nazw roślin i zwierząt, również łacińskich, opowiadał chłopcu o zwyczajach mieszkańców dziewiczych puszcz, polan i prerii, okolicznych jezior i rzek. W tej książce aż kipi od przyrody – autor w 1969 roku otrzymał za nią nagrodę za najlepszą książkę o zwierzętach. Dwunastoletni Robbie wie co to znaczy trudne życie. Razem z rodzicami ciężko pracuje na farmie – oporządza zwierzęta, pomaga przy orce, zbiorach. Czasem gdy pracuje, zapomina się, przepada na długie godziny w lesie – gdzie obserwuje przyrodę. Konsekwencje nie są przyjemne – w domu czeka go lanie od ojca. Gdy chce mieć wolny dzień – musi go sobie kupić. Płaci rodzicom tyle, ile wynosi dniówka takiego młokosa. Chłopiec marzy, by oswoić wilczka – udaje mu się wykraść zwierzaka z wilczej nory. Z czasem stają się parą nierozłącznych przyjaciół. Choć książka wiele uwagi poświęca Wilkowi – to jednak jest to powieść o życiu pierwszych osadników sprzed ponad stu laty. Wiele z opisów pewnie dziś wzbudzi nasz sprzeciw – już choćby sposób zdobycia zwierzęcia, dalej polowanie na zwierzęta, zastawianie sideł, zabijanie ich dla futer i zarobku. To jest jedna strona medalu. Druga – to twarde życie, bez wygód, często w odosobnieniu, pełne strachu o jutro, dzieci, choroby, Życie kobiet – które też musiały harować jak mężczyźni, bez odpoczynku nawet w niedzielę. Ich choroby – tzw. nerwice czterech ścian – można się domyślać, co było tego przyczyną. Twardziele, ze zniszczonymi od pracy rękami, dzieci – praktycznie bez dzieciństwa – a jednak, jak się okazuje z wielkimi pokładami ludzkiej wrażliwości i uczuć. Gdy ojciec Robbiego – surowy, bardzo powściągliwy, w kryzysie z obawy przed nagłym spadkiem cen sprzedaje wszystkie świnie w pobliskim miasteczku, wydaje prawie ¾ zarobionych pieniędzy na prezent dla swojej żony. I to jaki? Fisharmonię, do której tak bardzo tęskniła. Możemy sobie wyobrazić, jakiż to był w tamtych czasach zbytek – w biednej farmerskiej rodzinie, w chacie z dębowych bali, bez prądu i bieżącej wody. To chyba jedno z najpiękniejszych wyznań miłości, z jakim spotkałam się w literaturze:

 Ezra (ojciec Rabbiego) zeskoczył z wozu i zrobił coś, czego Robbie przedtem nigdy nie widywał. Przyciągnął żonę do siebie i objął ją ramieniem.

-No, już dobrze, kobieto! Chcieliśmy ci zrobić przyjemność.

-Czyś ty zwariował, Ezra? W takich ciężkich czasach!

Pocałował ją. I to właśnie było prawdziwym zaskoczeniem dla chłopca. Bo po raz pierwszy w życiu zobaczył, jak ojciec całuje matkę.


Niespieszna literatura, pięknie napisana, spokój, harmonia, porządek regulowany przez wschody i zachody słońca, Boży dzień w niedzielę. Wszystko to przerywane od czasu do czasu przez niecne czyny miejscowych opryszków i łajdaków. A tych w książce też nie brakuje. Chciałoby się napisać – no tak Dziki Zachód. Tutaj – Wschód, bowiem miejsce, gdzie rozgrywa się historia Wilczka leży w pobliżu wielkich jezior. Książka – ciekawostka – zainteresuje pewnie miłośników przyrody. Pozwala dowiedzieć się jak wyglądało życie nastolatków - pionierów 150 – 200 lat temu.  Jakie mieli marzenia, co było ich najwspanialszym prezentem urodzinowym, co sprawiało radość. Książka obala też mity na temat wilków (mieliśmy zresztą okazję poznać  trochę prawdy o nich niedawno dzięki książce Wajraka). Czytałam mojemu starszemu synowi większe fragmenty – i zaręczam, że był tym wszystkim ogromnie zdziwiony. 

 

Thure Ludwig Theodore Kumlien (1819-1888)

Bardzo barwna postać w tej powieści. To on nauczył miłości Robbiego do każdego żyjątka. Zadziwiające - zostawił wszystko w Szwecji, miał przed sobą świetną przyszłość - a wolał jeziora i tętniące życiem bagniste łąki Ameryki. Zajmował się zdobywaniem cennych okazów dla muzeów w całej Europie. Polował na ptaki, zbierał jaja - potem wypchane okazy wysyłał statkami na stary kontynent. Pewnie i dziś w niejednym muzeum można zobaczyć owoc jego pracy. Prawdę powiedziawszy - niektóre z tych muzeów składały zamówienia, a potem zwlekały z zapłatą. W książce malowniczo przedstawiono budowę domu dla jego żony Margaretty - duży, z olbrzymich dębowych bali. Zebrała się ludność z całej okolicy. Każdy chciał pomóc - Kumlienowie byli powszechnie szanowani.

Mężczyźni przywieźli drewniane i żelazne młotki, dłuta, piły, strugi, toporki, siekiery i wiele innych narzędzi. Kobiety, mimo braku pieniędzy, współzawodniczyły ze sobą wspaniałymi koszami, pełnymi pieczonych kurcząt i całych szynek, lukrowanych miodem i przyprawionych goździkami. Marynaty, konserwy, dżemy i galaretki, ciasta i placki, bochenki domowego chleba i garnuszki masła, beczułki buraków, gruszek, śliwek, gęsty sos jabłeczny gotowany z jabłecznikiem i przyprawiony cynamonem - wszystko to stanowiło jakby wyzwanie rzucone złym czasom. (str. 163)

 

Wiek 10+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 1973



niedziela, 19 lutego 2012, be.el

Polecane wpisy

Komentarze
2012/02/20 17:37:06
My też mamy w domu "Wilczka", ale jakoś odsuwaliśmy jego lekturę na później, ale po Twojej recenzji myślę, że to dobry moment, tym bardziej że właśnie w pokoju syna rozgrywa się wojna secesyjna :-) ( To informacje z najnowszego Świata Wiedzy czy prasy tego typu )
-
2012/02/20 17:45:37
Echa tej wojny też są w tej książce :) Życzę miłej lektury.