Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Naucz mnie samodzielności - Maja Pitamic

Książkę połknęłam wczoraj wieczorem. Mój mąż śmiał się nawet, że ja to ostatnio myślę tylko  o Montessori, a on marzy o zwykłej … lasagne (powiedział specjalnie tak długo: lazaniiiiiiiiii). Ale żarty na bok. Od dłuższego czasu podglądam mamy, które na swoich blogach podpowiadają, co można robić z dziećmi metodą Montessori. Tylko, że ja muszę się przyznać do pewnej rzeczy – najgorzej chyba jest zacząć. Nowa rzecz budzi też często respekt. Tymczasem książka Mai Pitamic oswaja metodę Montessori. W Internecie znalazłam opinię, według której wszystkie ćwiczenia opracowane przez Montessori można z dziećmi robić tylko po specjalnym przeszkoleniu, odpowiednich kursach. Nagle okazuje się jednak, że nie taki znów ten wilk straszny – a do tego jeszcze fascynujący. Choć fascynujący był faktycznie jeszcze przed lekturą tej książki. To podręcznik, który pokazuje na blisko 170 stronach mnóstwo ćwiczeń, które można z dziećmi przeprowadzić w domu. Co mi się spodobało – z uwzględnieniem dzieci leworęcznych. Wiele z opisanych działań to czynności dnia codziennego, które dzieci sami uczyliśmy – bo tego wymaga rzeczywistość, bo tak nam nakazywał rodzicielski instynkt – mycie rąk, zębów, czesanie włosów, składanie ubrań, zapinanie koszuli, butów. Książka inspiruje do kolejnych wyzwań – bo dlaczego maluch nie ma sobie sam wypastować butów? Znając moje dzieci wypastują również nam – i to od razu na wszystkie pory roku. Maja Pitamic sama jest nauczycielką pracującą według metody Montessorii. Swoją książkę podzieliła na 5 rozdziałów: umiejętności życiowe, rozwój zmysłów, rozwój językowy, umiejętność liczenia, umiejętności naukowe i przyrodnicze. Wszystko opisane krok po kroku, w zrozumiały sposób. Co rusz ważna wskazówka dla rodziców – dlaczego właśnie ma być tak a nie inaczej. Na przykład wykonywanie pewnych działań od lewej strony do prawej (np. przelewanie, przesypywanie) przygotowuje dziecko do pisania. Bardzo podobała mi się część, w której są opisane ćwiczenia przygotowujące do nauki czytania i pisania oraz liczenia. Chyba najciekawszą częścią są arkusze z szablonami. Na ich przykładzie można się przekonać, że wystarczy tak niewiele, by samemu przygotować pomoce do nauki i zabawy. Świetne (i jakże proste) są paski do działań matematycznych. Niezorientowanym zdradzę, że gotowe materiały do nauki według tej metody są strasznie drogie  - na blogach i w książce znajdziecie inspirację.

 

Książka na pewno nie wyczerpuje tematu. Jest jednak takim małym światełkiem w tunelu dla rodziców, którzy chcieliby zacząć coś nowego z dziećmi. Mnie podoba się mieszanie pewnych rzeczy, które fascynują dzieci. Bo dlaczego  rezygnować z baśni, bajek? W tej metodzie dużą uwagę przywiązuje się do książek popularno – naukowych, mniejszą właśnie do wspominanych już gatunków. Moje dzieci łakną i tego i tego.  Dlaczego nie, prawda? Książka przeczytana – a teraz do pracy:) I ta część jest chyba najprzyjemniejsza:)))

 

Kilka ciekawych stron, na których można znaleźć więcej informacji i również przykładowych ćwiczeń i zabaw z dziećmi według metody Montessori. A może ktoś zdradzi jakieś ciekawe miejsce związane z tematem, które warto odwiedzić lub książkę do przeczytania?

 

Być rodzicami

Do dzieci z pasją

Montessorimaterial

Wczesna Edukacja czyli Antka i Kuby świata odkrywanie

 

Wydawnictwo Kropki Trzy

 

 



środa, 06 lipca 2011, be.el

Komentarze
2011/07/06 18:33:35
Też oglądam wiele blogów na których mamy pokazują naukę i zabawę tą metodą. I podobnie jak Ty chciałabym a nie wiem jak zacząć...
-
2011/07/06 21:43:05
Książka na pewno nie do końca rozwiąże wątpliwości. Ale na pewno pomoże. Mnie najbardziej w tym wszystkim przeraża brak czasu. Wracamy do domu późno - my z pracy, dzieci z przedszkola. Dla nas zostaje niewiele czasu - ogród, wspólny spacer, zabawa, rozmowy, porządki, plany na kolejny dzień, nauka. Na pewno nie wypełniamy ważnego zalecenia - że należy z dziećmi ćwiczyć przed południem:) Ale będziemy próbować dla samego bycia razem i radości z możliwości uczenia się razem. I to w późnych godzinach popołudniowych. Dobre w tym wszystkim jest to, że nie mamy czasu na telewizję i musimy się nieźle nagimnastykować, by cosik w tv podejrzeć - tylko że coraz mniej nam na tym zależy:))
-
2011/07/06 21:49:46
Czuję się mocno zachęcona... tylko kiedy na to wszystko znajdywać czas...?
-
2011/07/06 22:32:47
Brak czasu - patrz komentarz wyżej:))) Dzieci chrapią w swoich łóżkach, a ja nie wiem czy czytać swoją książkę, robić pomoce dla dzieci na następny dzień, prasować ubrania na rano, gadać z mężem. Czasu mi trzeba.... I wcale nie sprawdza się tutaj chińskie przysłowie - jak masz mało czasu to sobie zorganizuj jeszcze jedno kolejne zajęcie. Ja już nic więcej nie chcę. I doskonale Cię rozumiem, bo wiem, że masz malutkie dzieci:) Chyba znam to uczucie - chęci są - wielkie, olbrzymie - ale kiedy, kiedy? Dzieci nasze kochane też są takie jakie są - i działają tylko w określonych godzinach:))) A książka pewnie by Cię zainteresowała. Polecam też blogi wymienione poniżej. Ale kiedy, kiedy? Ja się wyłączam i idę działać:) Dobranoc:)))
-
2011/07/06 23:58:36
Uwielbiam tę książkę, pokazała mi jak w normalnych codziennych czynnościach znaleźć drogę do dziecka!
Mój synek ma podejrzenie autyzmu, nie muszę chyba mówić jak bardzo mi pomaga Montessori uszanować jego zupełnie inne potrzeby...
-
2011/07/07 21:40:37
Podpisuję się pod powyższym komentarzem. Bardzo wartościowa pozycja:)