Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Pan Brumm utknął na dobre - Daniel Napp



 

Pan Brumm działa według ściśle ustalonego porządku. W sobotę ogląda telewizję, w niedzielę je miód. W poniedziałek… Nie, nie – nie tak szybko – poniedziałek dopiero przed nami. Wróćmy do niedzieli. Jak na porządnego misia przystało – Pan Brumm jest małym (dużym z postury) łakomczuchem, który w swoich zapasach ma schowane co nie co na czarną godzinę. Kiedy nachodzi go ochota na osłodzenie sobie życia miodem, niechcący strąca słoik ze złotą rybką o imieniu Kaszalot. I tu się zaczyna cała historia, bowiem słoik z rybą ląduje na głowie Pana Brumma i nie sposób go z tej głowy zdjąć. Gorzej – im bardziej Panu Brummowi zależy na pozbyciu się słoja, tym bardziej gmatwa się cała sytuacja – za chwilę Pan Brumm tkwi już na dobre – w konewce, garnku, słoiku. Całe szczęście, że dzień ma się ku końcowi i dzięki zbiegowi okoliczności – czyli pewnemu głośnemu AAAPSIKKK! Wszystko kończy się dobrze – i dla Pana Brumma i dla Kaszalota.  

To druga książka niemieckiego ilustratora z serii o gapowatym Panu Brummie, który ma przysłowiowego pecha. Mimo, że lektura powstała z myślą o najmłodszym czytelniku – rozbawi każdego. Już w pierwszej recenzji pisałam, że z racji wzrostu, Pan Brumm, od razu kojarzy się z dorosłym. Wątek dorosłości, dojrzałości pojawia się też dlatego, że miś nazywany jest po prostu Panem Brummem. W oryginale Doktor Brumm – tytuł, który przysługuje wyłącznie dorosłym. Stąd też niezła zabawa –  gdyby to mały misiek włożył palec do gorącego mleka, byłoby nam go od razu żal. Albo gdyby jego tylna łapa utknęła w konewce. A tu taki Brumm, wielki niedźwiedź, i w dodatku PAN. Co to, nie wie, że trzeba uważać na gorące garnki i porozstawiane konewki? Gapa kompletna. Dorośli też czasem nie radzą sobie w życiu, nie zawsze są doskonali i nieomylni. A przecież przy każdej nadarzającej się okazji zawracają uwagę maluchom, że trzeba zwracać uwagę na bezpieczeństwo. Pan Brumm to książka dobrze przemyślana, na kilku zaledwie kartkach opowiada zamkniętą historię jednego dnia. Znów – wielkie ilustracje, często na dwóch stronach – śmieszne, jakby w ruchu. Słychać w tej książce harmider wywołany przez niezgrabnego miśka, jego głośne auuuuu po kontakcie z gorącym mlekiem i bulgotanie w słoiku z Kaszalotem. Nic dziwnego, że książka została tak wypieszczona, narysowana z dbałością o szczegóły – miny misia, jego ruchy, grymasy niezadowolenia – seria o Misiu to praca dyplomowa niemieckiego ilustratora, o którym coraz głośniej za niemiecką granicą. Niedawno zilustrował  na nowo „Małego Wodnika” Otfrieda Preusslera – zderzyła się klasyka z młodością i wyszła  kolejna wartościowa książka, o której wspominałam tutaj.

Więcej informacji - na stronie autora:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Bona



czwartek, 16 czerwca 2011, be.el

Polecane wpisy