Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dłoń - Michał Dąbrowski
Książkę przeczytałam jakiś czas temu, a ciągle siedzi mi w głowie. Tak dzieje się tylko z dobrymi książkami. Zresztą w swej opinii nie jestem odosobniona. Dłoń Michała Dąbrowskiego została w tym roku Najlepszą książką na wiosnę wortalu granice.pl.
Historia opowiadana jest dwutorowo. Przez chłopaka, który urodził się bez dłoni. Równolegle swoją narrację prowadzi… brakująca dłoń (tekst kursywą). Chłopiec nie pamięta swoich narodzin, ale wyobraża sobie przerażenie pielęgniarki, rodziców. A dłoń wspomina nerwowe chwile przed tym, zanim świat się dowiedział, że … jej nie ma. Jak się wierciła, wierzgała, kiełkowała. Jak oślepił ją błysk światła. (…) i już. Jesteśmy oboje na zewnątrz. Bo mimo, że prawej dłoni namacalnie nie było, ona … była. Brzmi dziwnie, prawda? Była w myślach, rozmowach chłopaka, jego rodziców, znajomych. W końcu była też obok. Obserwatorka, uczestniczka życia – niewidzialna część życia – która wiedziała często to, o czym nie miał pojęcia jej właściciel. Głupio brzmi – właściciel dłoni. Chłopak sięga wspomnieniami do najmłodszych lat. Do przedszkola, kiedy dzieci uświadomiły mu, że w pewnym sensie jest inny. Gdzie był jeszcze traktowany normalnie. Oczywiście brak dłoni rodził pytania rówieśników, ale chłopak był za mały, by się bać, przestraszyć. Szybko zapominał o ciekawskich spojrzeniach. Potem były wakacje. Pamiętne wakacje i zdarzenia na plaży, które zostało na dugo w pamięci. Pierwszy wstręt w oczach innych. Taki nieukrywany, wcale nie dyskretny. Oczywisty, wyraźny i jednoznaczny. Pojawiła się nadzieja, że może ta brakująca dłoń kiedyś urośnie. Pierwszy wstyd i chowanie brakującej dłoni. Najpierw w piasek, potem w rękawie długiej koszuli. Szkoła, pierwsza miłość, nadopiekuńczość mamy, dobre rady wścibskich znajomych. Po fazie obojętności, nadchodzi czas, w której zaczynają górować kompleksy, rozczarowanie, strach. Jak dalej żyć. Dlaczego ja? Wielki mur, który dzieli chłopca od innych. Sprzeczne uczucia – z jednej strony niechęć do samego siebie, z drugiej – duma. Że sobie poradzi sam, że ma wszystkich i wszystko w nosie. Protezę, dobre rady, których słucha jednym uchem, a wypuszcza drugim. Bardzo podobała mi się narracja Dłoni. Narrator wszechobecny, wszechwiedzący. Rozumie i widzi więcej niż główny bohater. Wścibska, pretensjonalna, ambitna, przenikliwa do bólu i inteligentna. Dopowiada to, czego unika główny bohater. Od samego początku wstyd nazywa wstydem, strach – strachem, gniew – gniewem, wścibstwo – wścibstwem. Nie ma dla niej tematów tabu. Dłoń to nie tylko powieść o samoakceptacji. To też obraz nas samych. Bo mimo, że autor pisze o sobie, swoim doświadczeniu, my również jesteśmy bohaterami tej powieści. Refleksję pozostawiam już czytelnikowi. Może niejeden odnajdzie się na kartach tej książki. Świetna proza, świetny debiut. Książka, po lekturze której trudno wrócić do świata rzeczywistego. Autor ponoć pracuje nad kolejną książką. Ciekawa jestem, co to będzie…
Wiek 14+ Wydawnictwo Nasza Księgarnia niedziela, 19 czerwca 2011, be.el
|