Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Asiunia - Joanna Papuzińska/ il. Maciej Szymanowicz

Asiunia to wojna widziana oczami małej Joanny Papuzińskiej – autorki takich książek jak Nasza mama czarodziejka czy recenzowany niedawno przeze mnie Król na wagarach.

Historia opowiedziana w tak prosty sposób, że zasłuchało się  w niej również moje młodsze dziecko. I zrozumiało z niej bardzo dużo. Dopytywało się potem – A co z mamą Asiuni? Bo tato przecież wrócił. Siedzieliśmy we trójkę na kanapie, patrzyliśmy na ilustrację Macieja Symanowicza, jak mała dziewczynka tkwi w objęciach ojca, i na chwilę odebrało nam mowę. – A mama? I być może zmieniłam bieg tej historii – przyznaję – ale widząc wzruszenie w oczach moich dzieci – sama dopowiedziałam szczęśliwe zakończenie. Choć słów brakowało i coś więzło w gardle. Szukałam potem potwierdzenia mojej wersji w Internecie, ale nie znalazłam jej.

 

Wojna to nie tylko wielkie bitwy, ważne daty, spektakularne wydarzenia i umawianie się wielkich tego świata. Wojna to przede wszystkim losy zwykłych ludzi. Tak jak rodziny Asiuni – rozproszonej gdzieś po świecie. To głód, choroby z niedożywienia, błąkanie się po obcych domach, to obce łóżko, obcy kubeczek do mleka, drapiący sweter i kawa z żołędzi. To wcześniejsze dorastanie. Wchodzenie w świat dorosłych, ich wojnę, ich problemy. To też pomyślunki, które tak bardzo przydawały się w tamtych trudnych czasach, gdy nie było kompletnie niczego.

Czy można rozmawiać  dziećmi na temat wojny – oczywiście że tak. Książka może być dobrym punktem wyjścia, by poruszyć temat wojny. Ciągle obecnej w naszej codzienności – wystarczy posłuchać wiadomości. Obok tego tematu nie da się przejść obojętnie – nie powinno wręcz. Przeczytać i odłożyć na półkę. Zaraz przypomniało nam się dzieciństwo dziadka Stasia, który urodził się podczas II wojny światowej: dzieciństwo bez zabawek, jedynie ze starym kółkiem od roweru i kijkiem. Pędziło się potem  z tym kółkiem, bez szprych prawie, przez całą wieś, po brukowanej drodze i wrzeszczało z całych sił. Albo zabawa papierowymi łódkami w kałużach po wielkiej ulewie. Na bosaka, w podkoszulku tylko. Kto by się tam jakimś katarem przejmował.  Wojenna rzeczywistość bez słodyczy – poza jednym jedynym wyjątkiem – syropem z  buraków cukrowych, który prababcia Antonina każdej jesieni gotowała wieczorami. I ta kawa, jaką piła również autorka swojej opowieści. I lepszy chleb dla Niemców, i kontyngenty, które wieś musiała oddawać na wojsko. Bo każdy z ludzi, którzy przeżyli wojnę to osobna historia, jakiś wycinek z długiego życia.


Bardzo podoba mi się prostota tej książki, opowiadanie bez patosu – też chęć pokazania dzieciom, że mimo, iż gdzieś tam była wojna, to jednak ludzie starli się żyć za wszelką cenę. Byli z sobą zżyci, pomagali sobie, dzielili się ostatnim kawałkiem chleba.

Ostatnio przy okazji recenzowania Pchły Szachrajki Brzechwy zwróciłam uwagę na ilustratora – Macieja Szymanowicza. Właśnie do nas powraca – tyle że w innej tonacji. Znów oczy głównej bohaterki – te są w końcu zwierciadłem duszy – oczy Asiuni są wielkie i smutne. Mają też w sobie nadzieję i potrafią się uśmiechać, gdy w tych trudnych czasach nadarzy się okazja. Ilustrator trafnie uchwycił wredny charakter niemieckich żołnierzy i skorą do żartów ciocię Tygrys. I Front jako wielkiego przerażającego potwora. Tonacja ciemna, w dojrzałych brązach – z pewnymi wyjątkami. Oddają klimat tamtych czasów.


 

Książki z tej serii: Czy wojna jest dla dziewczyn? – Paweł Beręsewicz

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura i Muzeum Powstania Warszawskiego



poniedziałek, 30 maja 2011, be.el

Komentarze
2011/05/30 09:12:03
Rzadko komentuję recenzje książek dla dzieci, ale w tej książce coś mnie naprawdę urzekło - i myślę, że pomysł jest świetny. Takie bezpretensjonalne przekazywanie historii bez pompy i napuszenia - oby było więcej takich książek.
-
2011/06/03 07:36:07
Ja też mam nadzieję, że to dopiero początek:)
-
Gość: zorolek@wp.pl, 109.231.2.81.koba.pl
2011/11/10 20:26:43
Książka urzekająca,głęboka, ucząca wrażliwości,mądra, wnikliwie oceniająca sytuację dziecka w sytuacji traumy.
-
Gość: , 31.178.125.*
2012/04/30 00:11:06
"...Dopowiedziałam optymistyczne zakończenie...Szukałam potem potwierdzenia mojej wersji w Internecie, ale nie znalazłam jej."
Bo optymistycznego zakończenia nie było. Matka Joanny Papuzińskiej, Zofia Wędrychowska-Papuzińska, do 1942 r (tzn.. dopóki było można) kierowniczka wzorcowej biblioteki dla dzieci działającej przy Reja 9 na Ochocie, organizatorka tajnego nauczania i współpracownica Ireny Sendlerowej w ratowaniu dzieci żydowskich, została rozstrzelana na Pawiaku 26 IV 1944 r. Jej imię nosi obecnie Biblioteka dla Dzieci nr 5 przy Grójeckiej 109.
-
2012/05/01 08:11:36
Bardzo, bardzo dziękuję ze tę informację. Myślę, że jak wrócimy do tej książki - bardzo nam się przyda. Dzieci też są coraz starsze i na pewno pytanie się powtórzy.
-
2012/07/02 17:13:19
Właśnie czytam "Darowane kreski" Joanny Papuzińskiej i tak też się zastanawiałam nad losami matki autorki. Bardzo to było poruszające, szczególnie jedno zdanie: "Ale o mamie prawie na pewno już było wiadomo, że nie wróci do nas. Do tego mieszała się maleńka kropelka nadziei - bo na wojnie czasem tak się zdarza, że kogoś ogłoszą za umarłego, zabitego, a on jednak jakimś cudem uratuje się i odnajdzie".

A "Asiunię" też kiedyś znajdę i przeczytam. Żeby więcej się o autorce dowiedzieć.
-
2012/07/02 23:35:48
Dziękuję bardzo za ten cytat. Aż mi się łza w oku zakręciła.