Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Baśnie dla dzieci i dla domu - Wilhelm i Jakub Grimm

Miesiąc luty w tym roku był jakimś czarnym miesiącem. Choroba dopadała co rusz naszą rodzinę. Przywlokła się szkarlatyna i inne be infekcje. Ale nie o chorobach chciałam tu pisać, ale o sprawdzonym antidotum na nie. I na zimę, która nie chce odpuścić, na krótkie dnie i długie wieczory. Czytaliśmy Grimmów.

Nie chcę baśni – zagrymasił mój Tomek  i przyniósł…  (aż wstyd pisać, co wybrał sobie do czytania:)) Bo mój Tomek to taka przekora – jak nie – to musi być tak. Jak tak – to z kolei nie. I tak w koło Macieju.

Tak więc Tomek oglądał swoje … (naprawdę nie zdradzę, co) a my czytaliśmy baśnie. A potem tak jakoś dziwnie przysuwał się do nas. Bliżej, coraz bliżej. Mało tego - jego czerwony od kataru kicholek wodził już po kartkach, domagał się (Tomek – nie kicholek) szczegółowych analiz obrazków, i decydował o tym, co czytamy dalej. Bo dzieci potrzebują baśni. Często dorośli narzekają na braci Grimm – że są tacy okrutni. Tymczasem wielu mądrych tego świata twierdziło i nadal twierdzi, że dziecko zupełnie inaczej odbiera ten świat. Nie tak dosłownie – jak my, przerażeni rodzice, którzy czasem łagodzą tę lekturę. Albo tłumacze – co ciekawie opisuje Eliza Pieciul – Karmińska w Słowie od Tłumaczki zamieszczonym na końcu drugiego tomu.

„Dorosły (tłumacz) nie powinien sądzić, że za pomocą dydaktycznych zabiegów nauczy dziecko wielkoduszności. Z wniosków Bettelheima wynika więc ogólna wskazówka dla wszystkich dorosłych opowiadających baśnie (a przede wszystkim dla tłumaczy przekładających Grimmów), by nie pokładali miary dorosłego świata do baśni, by nie usiłowali dostosowywać baśni do obcych im wzorców literackich, a przede wszystkim unikali dydaktyzmu, tak nagannego w przekładach. Baśni nie należy opowiadać z intencjami wychowawczymi, gdyż ich celem powinno być, jak pisze Bettelheim, wspólne doświadczenie.” (Baśnie dla dzieci i dla domu, t.II. s. )

 

„Baśnie przydadzą wartości doniosłym przeżyciom dziecka, pomogą mu zrozumieć siebie, wzmocnią nadzieje, osłabią lęki, a przez to zarówno w danym momencie, jak w perspektywie lat wzbogacą jego życie” (Cudowne i pożyteczne t.I, s. 283)

Baśnie uniwersalne, zawierające podstawową prawdę o życiu, o ludzkich marzeniach i tęsknotach, konfrontacji dwóch przeciwieństw – dobra i zła. Baśnie Grimmów nie upiększają rzeczywistości – na świecie jest piękno ale i ohyda. Za wyrządzone zło – jest słuszna kara, a nie nagroda przyznana oprawcy ni stad ni zowąd na zakończenie, które wprawia dziecko w wielkie zakłopotanie – bo skoro ktoś postąpił niecnie, dlaczego potem bawi się na ślubie wcześniej zaszczutego Kopciuszka? Niesprawiedliwość, przemoc, chciwość, ale też i pokusy, różne szachrajstwa, fałszywa pobożność, ludzkie problemy, bieda i bogactwo – to tematyka zaczerpnięta z tych baśni. A czego uczą baśnie? Prawdy o człowieku. W sposób zrozumiały i oczywisty. A odwaga, zaradność, cierpliwość, dzielenie się bogactwem i szczęściem z innymi, empatia? Już w momencie powstania Baśni dla dzieci i domu, ich autorzy - Wilhelm i Jakub zdawali sobie sprawę z tego, że w tekstach spisanych przez nich obcięte pięty i paluszki mogą budzić niesmak.

(…) w niniejszym nowym wydaniu troskliwie usunęliśmy każde wyrażenie nieodpowiednie dla wieku dziecięcego. Jeśli jednak nadal można by zarzucić, że to lub owo wprowadza rodziców w zakłopotanie i wydaje im się gorszące, tak że wręcz nie chcą dać dzieciom tej książki do rąk, to w pojedynczych przypadkach troska ta może być uzasadniona i rodzice łatwo mogą dokonać doboru. Jeśli jednak chodzi o całość tekstu, to dla zachowania zdrowego ducha dobór taki z pewnością nie jest konieczny. Nic nie obroni nas lepiej niźli natura, która temu kwieciu i temu listowiu nadała taką właśnie postać i barwę. Jeśli jednak w zależności od czyichś szczególnych wyobrażeń komuś one szkodzą, niech nie żąda, by właśnie z tego powodu były inaczej uformowane czy zabarwione. Innymi słowy: deszcz i rosa jak błogosławieństwo spada na wszystko, co rośnie na ziemi; jeśli ktoś jednak boi się wystawić na ich działanie swe rośliny, gdyż są one nazbyt wrażliwe i mogłyby ponieść szkodę, jeśli woli podlewać je w swej izdebce przestudzoną wodą, ten nie będzie przecież żądał żeby z tego powodu deszcz i rosa przestały się pojawiać. Owocne jest wszystko, co naturalne, i tej zasady winniśmy się trzymać. A poza tym nie znamy ani jednej zdrowej, mocnej i budującej dla ludu księgi, z Biblią na czele, w której takie wątpliwe kwestie nie pojawiałyby się w niepomiernie większym stopniu.(Wstęp poprzedzający tzw. wielkie wydanie Baśni dla dzieci i dla domu z roku 1857, T.II, s. 436)

Myślę, że lekturę tego wydania Baśni warto zacząć od końca – od tekstu Tłumaczki. Pani Pieciul – Karmińska przekonuje, dlaczego właśnie te Baśnie (jak i wydany kilka miesięcy wcześniej mały zbiór baśni Grimmów z niesamowitymi ilustracjami Borna) są inne niż te, które były dostępne na rynku lub w bibliotekach do tej pory – często zmienione, z dopisanymi długimi fragmentami przez tłumaczy, zupełnie nowe teksty, tak dalekie od oryginału, i tak bardzo wypaczające całą ideę baśni ludowej. Może warto spróbować i dać im szansę?

Na uwagę zasługują  czarno – białe ilustracje. Otto Ubbelohde (1867- 1922). Malarz, grafik, twórca wielu kalendarzy, widokówek, ekslibrisów, obrazów z martwą naturą i widoczkami. I choć często o artystach mówi się – sława przyjdzie po śmierci, akurat w tym przypadku tak się nie stało. Otto Ubbelohde na długie lata popadł w niełaskę odbiorców sztuki wśród swoich ziomków, a poza tym był i jest postrzegany przede wszystkim jako twórca ilustracji do Baśni Grimmów – bardzo niemieckich – z murem pruskim w tle, ze strojami wedle niemieckiej mody, z krajobrazami Hesji. To on stworzył odpowiednie tło do baśni. W 2002 roku jego tropem poszedł niemiecki poeta Ludwig Harig przypomniał postać malarza dzięki swojej książce, w której pojawiły się ilustracje do Baśni Grimmów- odnalazł miejsca, które były tłem do ilustracji Ubbelohde – i pokazał tym samym, że nic się nie zmieniło – czar baśni nadal trwa.

Dwa tomy – razem prawie 1000 stron, 200 tytułów - a wszystko pięknie i solidnie wydane.

 

O Baśniach Grimmów – pisałam również tutaj.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 03 marca 2011, be.el

Polecane wpisy

Komentarze
2011/03/04 01:11:54
Ja pamietam jako dziecko zaczytywalam sie w basniach braci Grimm i co chwila przynosilam te wlasnie basnie do domu z biblioteki. Dzis tez mi sie wydaja ciut za okrutne. Dziwna jestem. A przeciez dzieci okrucienstwo widza na codzien: wystarczy obejrzec jakiekolwiek wiadomosci. Pamietam, jak kiedys ze znajomymi (przy okazji afery o czerwona torebke jednego z Teletubisiów) zaczelismy "rozczulac sie nad Czerwonym Kapturkiem". Czy to nie byla zbyt okrutna bajka, a tez do dzis jest jedna z pierwszych opowiadanych dzieciom; babcia lezy umierajaca po drugiej stronie ciemnego lasu, w ktorym sa wilki. Mama wysyla mala dziewczynke sama przez las (odebrac prawa rodzicielskie) a jeszcze na koncu wilk zostaje zamordowany...... Tragedia!Pozdrawiam.
-
2011/03/06 18:26:01
Przynosiłaś i czytałaś i nie były okrutne - wtedy:) Teraz widzisz je inaczej. Właśnie tak postrzegają je dorośli. Myślę, że warto poczytać, co na ich temat mają do powiedzenia inni. Zdania są podzielone. Irena Kuźmińska w książce "Wychowanie przez czytanie" nie zostawiła na nich suchej nitki. Grzegorz Leszczyński broni ich jak Rejtan. Z jednej strony chowamy je przed dziećmi na dnie szuflady - z drugiej strony przyzwalamy na okrucieństwo dosłowne - nie symboliczne, które bardzo uderza w psychikę dziecka i działa destrukcyjnie. Jak wytłumaczyć puszczanie przed dobranocką, albo zaraz po reklamy filmu "Czarny czwartek"? W scenie, w której MO/ ZOMO strzela do protestujących. Nie zapomnę tego wieczoru długo - moje dziecko zaczęło tak płakać, że nie mogłam go uspokoić ani wytłumaczyć. Przykłady można mnożyć. Myślę, że z baśniami jest tak jak z innymi książkami - trzeba obserwować dziecko. Jeśli się nie da pójść tą drogą, to faktycznie lepiej sięgnąć po inną książkę. Czytanie ma być w końcu przyjemnością.
-
2011/03/07 14:22:34
Miałam napisać Koźmińska - wkradł się błąd