Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Skrzacie damy

O skrzatach ostatnio głośno. A to za sprawą Słonecznego jaja Elsy Beskow – książki wydanej przez Zakamarki. Trochę jest sensacji w tej całej historii, bowiem okazuje się, że to nie pierwsze wystąpienie Beskow na naszym rynku. Na jagody (1903) Marii Konopnickiej (1842-1910) zostało opatrzone ilustracjami Beskow  z zupełnie innej książki (Puttes äventyr i blåbärsskogen -1901r.).

Szwedzka autorka wydawała książki autorskie – swoje piękne ilustracje łączyła z prostymi opowieściami. Joanna Olech niedawno na łamach Tygodnika Powszechnego (polecam ten artykuł!) trochę zgasiła emocje w związku z tą sprawą, tłumacząc mianowicie, że to co dziś postrzegalibyśmy jako prawdziwy skandal, w tamtych czasach, na początku XX wieku, uchodziło za dość często praktykowany zwyczaj – ot wydawca odsprzedawał prawa do ilustracji, do których z kolei ktoś inny dopisywał zupełnie nowy tekst. Moje Na jagody, do przeczytania których tak bardzo namawiała mnie mama po zapisaniu się do biblioteki, to książka z ilustracjami Zofii Fijałkowskiej. Co ciekawe – w klimacie książek Beskow. Bardzo mi się podobały.  Konopnicka  zasłynęła jako autorka kolejnej skrzaciej opowieści – O krasnoludkach i sierotce Marysi (1896). Powieść z ilustracjami J.M. Szancera. Ponoć jest na liście lektur szkolnych. Jestem ciekawa, jak współcześni mali czytelnicy odbierają obie książki.

Elsa Beskow (1874 - 1953)

Tutaj można zobaczyć Na jagody z ilustracjami Beskow.

Szwedzi mają zatem swoją Elsę Beskow. My – Marię Konopnicką. Niemcy  - Sibylle von Olfers (1881 – 1916). U nas z kolei ta pisarka jest zupełnie nieznana. Przyszła na świat w Prusach Wschodnich w zamku Metgethen niedaleko Königsberga (dziś Kaliningradu). Trzecia z piątki dzieci od najmłodszych lat wykazywała olbrzymie zainteresowanie rysunkiem i malarstwem. Wrażliwa, bardzo religijna, z bogatą wyobraźnią, głową pełną pomysłów na najbardziej wymyślne zabawy. Z buzią anioła, a może i samej Madonny, stroniła jednak od nauki – przynajmniej na samym początku – robiła sobie żarty z poważnych lekcji udzielanych przez zatrudnionych w zamku guwernerów. Zamiast tego wolała wymyślać książeczki z własnymi ilustracjami dla swojej młodszej siostry. Była przeszczęśliwa, gdy do Metgethen przyjechała jej ciotka Maria – malarka i pisarka w jednej osobie. I to skąd – z dalekiego i światowego Berlina. To ona udzieliła jej pierwszych profesjonalnych lekcji rysunku. Mała Sibylle znikała na długie godziny w różnych zakątkach ogrodu i z wielką pieczołowitością malowała i rysowała świat roślin i zwierząt. Rodzina z różnych powodów musiała opuścić zamek i przeniosła się miasta. Siedemnastoletnia Sibylle pojawiła się w Berlinie, gdzie dalej zagłębiała tajniki malarstwa i rysunku u swej ciotki. Myli się jednak ten, kto myśli, że wielkie miasto zawróciło dziewczynie w głowie.

Ani specyficzny klimat ówczesnego Berlina, ani liczni adoratorzy (a Sibylle była chodzącą pięknością - widać na zdjęciu) nie odciągnęli jej od już dawno powziętego zamiaru. 21 maja 1906 roku dziewczyna wstąpiła w Königsbergu do Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety, w którym przebywała od kilku lat jej starsza siostra Nina. Zszokowała rodziców, którzy od najmłodszych lat inwestowali w jej wykształcenie – jako dobrą partię na rynku małżeńskim w przyszłości. Już jako siostra Maria Alojza przybyła w 1908 roku do Lubeki, gdzie zaczęła uczyć m.in. rysunku w szkole katolickiej. W międzyczasie sama pobierała jeszcze lekcje na Akademii Sztuk Pięknych. Wtedy zaczęła chorować na płuca. Zmarła 29 stycznia 1916r. w wieku 35 lat. Do dziś znana jest jako autorka 10 książek obrazkowych. Widać w nich odbicie epoki – fascynację secesją – mnóstwo w nich motywów roślinnych, płynnych falistych linii, subtelnej pastelowej kolorystyki. Stworzyła baśniowy świat - podobny do tego, jaki pojawił się w książkach Elsy Beskow. Pełno w nich skrzatów, małych ludków, stworzonek, kwiatów, traw... Zresztą popatrzcie sami:)

Was Marilenchen erlebte – to pierwsza książka, wydana w 1905 roku.

Każda kolejna książka to coraz większa sława i popularność.

Najpopularniejsza jej książka: Etwas von den Wurzelkindern (1906r.) Można obejrzeć ją tutaj.

Klasyka w Szwecji i Niemczech ciągle jest modna. Pokoje dziecięce przyozdabiane są reprodukcjami z książek Beskow i von Olfers - mało tego - są jeszcze kubeczki, puzzle, klocki, kalendarze, kocyki. Muszę odnaleźć Na jagody na półce u babci Basi - pożyczymy i zobaczymy, czy zainteresują współczesnych małych czytelników:) A Sierotka Marysia? - słyszałam różne zdania na jej temat. Zobaczymy... W każdym razie - nie wiem jak inni to robią, ale ilustracje towarzyszą maluchom w dniu codziennym. My też mamy się czym pochwalić;)

 

Informacje o Sibylle von Olfers znalazłam w Internecie.

wtorek, 15 lutego 2011, be.el

Komentarze
2011/02/15 20:46:04
Bardzo ciekawy wpis! Świetne informacje!
-
2011/02/17 20:03:43
Książki Sibylle - niektóre - poznałam bawiąc w Niemczech. Szkoda, że nikt ich nie przetłumaczył na nasze...
-
2011/02/18 12:45:17
No właśnie:) Ale be.el - masz przecież kontakty:) może podpowiedz komuś, z jakiegoś wydawnictwa.