Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Harold i fioletowa kredka - Crockett Johnson
Harold to czterolatek, który za pomocą fioletowej kredki wyczarowuje swój świat. Ta kredka sprawia, że chłopiec idzie wymarzoną drogą, może wejść w każdą przysłowiową dziurę, może mieć wszystko dla siebie – księżyc, las, jabłonkę, strasznego smoka, ocean, łódkę, piknik, dziewięć rodzajów placka, łosia, jeżozwierza, wzgórze – nie, nie wzgórze – ale nawet wysoką górę i balon z koszem. Na jego kredkowe wezwanie zjawia się policjant, który wskazuje mu drogę do domu. W tym świecie wszystko jest możliwe. Gdy czytaliśmy o nim, przypomniały się nam piosenka z przedszkola – kolorowe kredki, wyczarują wszystko, to co chcę i Karolcia Marii Krüger oraz jej błękitna kredka. Harold i fioletowa kredka to książka o nieograniczonych możliwościach dziecięcej wyobraźni. Ilustracje minimalistyczne, proste – mały (czarno – biały) chłopiec, kilka fioletowych linii, kresek, które tyle znaczą. Podobnie tekst - jedno, dwa zdania na stronę, w wersji polsko – angielskiej. Wydawca napisał na okładce – Harold posiada magiczną kredkę. Każda kredka w rękach dziecka jest magiczna. Przed oczami mam moje dzieci, które dzięki kredkom czarują dla siebie. Czarują? Też coś. One święcie wierzą w to, co narysowały. Góra zarysowanych kartek, kredki najróżniejszej długości, te najbardziej ulubione i najlepsze – króciutkie jak ogarki świeczki. Są na tych kartkach zamki, okręty, stada koni, helikoptery i samoloty. Ich mali autorzy są farmerami, kowbojami, odkrywcami, nurkami, żeglarzami, robotami. Świat, do którego warto się przenieść, choć na chwilę. Tak samo jak do świata Harolda… I podobnie jak w książce Johnsona – jest w tym rysowaniu pasja, twórcze realizowanie swoich marzeń, wielka radość z tworzenia. Nic dziwnego, że widząc tę całą otoczkę: wybieranie ładnych nie pomiętych kartek, najlepszych kredek, dyskusję, co kto rysuje, z taką pieczołowitością podpisuję autora, nanoszę datę i chowam do specjalnie do tego przeznaczonego kuferka. A linia? – może mieć wiele znaczeń, można interpretować ją różnorako. Gdzieś na wysokości 1 metra od ziemi mamy porysowane ściany w prawie całym domu. Każdy z nas widzi na nich coś zupełnie innego – dla Cioci – Kloci, która wpadła z wizytą, są to zwykłe mazgaje, które niby psują cały image naszego mieszkania i pokazują rodziców w (baaaaardzo) negatywnym świetle, że niby nie dopilnowaliśmy, pozwoliliśmy itd., dla moich dzieci jest to np. byk z wielkimi rogami, ja widzę ślimaka. To dowodzi, że wyobraźnia dzieci chadza swoimi ścieżkami i dzieci czasem widzą to, co dla dorosłego jest niewidoczne. A pamiętacie Małego Księcia? Dorosły osobnik widział kapelusz, a dziecko słonia połkniętego przez węża boa. Podobnie w książce Johnsona – dzieci widzą więcej niż my, analizują linie, kreski, które dla nas dorosłych są często tylko liniami i kreskami, a dla maluchów to zaproszenie do magicznego świata, do którego tylko one mają klucz.
A jak wyglądał smok? Zajrzyjcie do książki:)
Pewnie nie wiecie, ale Harold i jego fioletowa kredka przyszli na świat w USA w 1955 roku i dla wielu Jankesów jest to cool -towa książka dzieciństwa. Wiek 3+ Wydawnictwo Media Rodzina środa, 23 lutego 2011, be.el
|