Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Kuba Guzik i maszynista Łukasz - Michael Ende/ F.J. Tripp
Kraj, w którym mieszkał maszynista Łukasz, nazywał się Trochania i był bardzo mały.
Tak zaczyna się ta książka z 1960 roku. Zaledwie rok później Michael Ende (1929- 1995) otrzymał za nią prestiżową nagrodę literacką Deutscher Kinderbuchpreis. Autor miał wyznać, że książkę zaczął od tego właśnie zdania. Wiadomo - każda książka zaczyna się od jakiegoś konkretnego zdania. Jednak w tym przypadku autor tych słów nie wiedział, nie miał pomysłu, co będzie dalej. Nie miał pojęcia, jak się rozwinie ta historia – im więcej pisał, tym bardziej był ciekaw, co przyniesie kolejna strona. W każdym razie – może to jest świetny pomysł na napisanie dobrej książki, bardzo dobrej książki – bowiem to ona właśnie przyniosła Ende sławę, została wpisana na Listę Honorową H.Ch.Andersena. I pomyśleć, że zanim trafiła do rąk czytelników, odrzuciło ją dwanaście wydawnictw. To właśnie między innymi z jej powodu, znany już wcześniej opinii publicznej ale jednak bez większych sukcesów, krytyk filmowy, autor sztuk teatralnych i tekstów kabaretowych, nazywany przez poważnych krytyków pisarczykiem dla dzieci, miał wyemigrować na kilka lat w 1970 roku do Włoch w poszukiwaniu świętego spokoju, który tam znalazł, i gdzie narodziła się kolejna piękna książka - Momo, ale to już temat na kolejny wpis. I jak tu nie zwrócić uwagi na Kubę Guzika, która spowodowała, że życie autora wywróciło się do góry nogami? A to przecież tylko zwykła niezwykła książka o przyjaźni, niesamowitych przygodach i tajemniczych miejscach.
Łukasz umiał pluć tak, że ślina robiła pętlę. Od samego początku, jak tylko o tym przeczytaliśmy, zachodziliśmy w głowę, co autor miał na myśli. Tutaj widać to dokładnie:)))
Powieść zaczyna się w dziwacznej krainie Trochanii - tak malutkiej, że starcza tam miejsca tylko dla króla, maszynisty Łukasza, jego lokomotywy Emmy i dwóch poddanych. Kiedy pewnego dnia na wyspie zjawia się niemowlę, nazwane później Kubą, i jest już dwóch i pół poddanego, sprawa staje się na tyle poważna, że maszynista Łukasz i Emma zmuszeni są opuścić wyspę. Dołączył do nich również Kuba Guzik, który pokochał całym sercem Łukasza.
Kolorowe ilustracje są tylko na okładce:) Widać tu wyraźnie charakterystyczną górę z dwoma wierzchołkami, zamek króla Alfonsa za Kwadrans Dwunastego, szyny lokomotywy Emmy i domki dwóch poddanych: pani Coo i pana Rękawka. W książce nie ma drogi na skróty. Ende nawiązuje do klasycznych powieści, gdzie wszystko toczy się swoim tempem – wszystkowiedzący narrator zwraca uwagę na swoich bohaterów – tych pierwszoplanowych i tym mniej ważnych. Mówi jak wyglądali, co robią i co robili w przeszłości, oni i ich rodziny. Akcja rozwija się, my poznajemy wszystkie związki przyczynowo - skutkowe. Zaglądamy w najmniejsze kąty, w serca i dusze bohaterów – i w ten oto sposób obcujemy z piękną książką dla dzieci – pełną niesamowitych przygód. Są tu ludzie maleńcy jak ziarnka grochu, smoki, półsmoki, tajemnicza pani Zębol, księżniczki, olbrzymy, Indianie. Podróż dwójki przyjaciół pełna jest niebezpieczeństw i tajemnic. Dzieje się wiele, nie brak humoru sytuacyjnego i słownego. Ende wymyśla co krok rzeczy niesamowite i osobliwe, które nie mają odpowiedników w naszej rzeczywistości, a które tak bardzo śmieszą dzieci: - jak choćby pucyuchy i liczywłosy w dalekiej krainie Mandali. Albo ulubione potrawy Mandalańczyków: stuletnie jaja na kruchej sałacie z wiewiórczych uszu. Albo pieczone krowie placki ze śmietaną słoniową.
Zdj. Elmar Herr
Książkę zilustrował mało znany w Polsce Franz Josef Tripp (pisałam o nim tutaj) – w Niemczech jest jednym z bardziej cenionych artystów. U naszych sąsiadów za Odrą sama powieść Ende jak i jej bohaterowie – mimo różnych mód na półkach z książkami – mają się dobrze. To sprawdzona klasyka – liczy już pół wieku i nadal ma wielu miłośników. Akurat ta książka jest znana również za sprawą Augsburger Puppenkiste – teatru lalkowego, który ma siedzibę na starówce w Augsburgu. Ich realizacje teatralne i filmowe są bardzo popularne – choć wiadomo – co książka to książka. Dobrze, że Znak zdecydował się na oryginalne ilustracje czarno – białe. W Niemczech książka przeszła już niejedną kurację odmładzającą – tylko że lifting – w tym przypadku koloryzujący – akurat nie wychodził jej na dobre:)
Wiek 6+
Wydawnictwo ZNAK wtorek, 28 grudnia 2010, be.el
|