Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Rudzielec - Renata Opala/ Marta Ostrowska

Rudzielec to taka trochę staroświecka opowieść o pewnej wielopokoleniowej rodzinie, w której nagle pojawia się…rudy kot. A zanim do tego dochodzi, trwa dyskusja rodzinna, czy dziecko – siedmioletnia Joasia, kota mieć powinna. Kot zjawia się, mimo swojej woli i woli domowników, ot tak przypadkiem, podrzucony na kilka dni, wyratowany przed śmiercią i … zostaje już na zawsze. Kiedy zaczęłam czytać Tomkowi tę historię, pomyślałam, czy aby moje dziecko (ostatnio usłyszałam – dziewczyny są głupie!) będzie chciało słuchać tego i owego o małej niewieście lubującej się w sukienkach w groszki, kokardach, białych kołnierzykach (toż to Babcia Basia sprzed 50 lat – przemknęło mi przez myśl), bawiącą się lalką Filomeną z porcelanową główką (miałam taką w schedzie po sąsiadce) i szmacianą Balbisią. I ten dom, w którym rodzice wprawdzie pracują od świtu do nocy, ale wszystko jest tak dobrze zorganizowane: na stole zawsze stoi śniadanie, ciepły obiad i wspólna kolacja – bo babcia Weronka i dziadek Stasiu (jak u nas – ależ był entuzjazm) dbają o wszystko. W ogrodzie rosną róże, agrest, bzy (nie, iglaki – nie), śpiewają słowiki (do czasu), dziadek opowiada bajki, jest dużo ciepła rodzinnego, wzajemnego zrozumienia i miłości. I wiecie co….? Moje dziecko tak się zasłuchało, tak się zasłuchało, że w dwa dni przeczytaliśmy tę książkę. I ja też się zasłuchałam w swoje czytanie, bo książka taka trochę niedzisiejsza wywołała sentymenty, ciepłe wspomnienia, nostalgię za czymś, czego już nie ma. A niech tam – może nawet za tą porcelanową lalką, którą dziadek od sąsiadów dawał mnie, bawiącej się na  betonowych schodach, w kawałkach, bo tak też odnajdywał jej części w piwnicznych czeluściach. Najpierw jedna noga, tułów i głowa, która ozdobiona była fryzurką a’la Hanka Ordonówna z przedwojennych filmów. Potem ręka. Potem znów ręka i w końcu druga noga.  To książka o tym, co dobrego może w życiu spotkać człowieka, małe dziecko – przyjaźń ze zwierzątkiem, obcowanie z dziadkami, którzy przekazują w prosty sposób ważne prawdy życiowe. To, co mnie przeszkadzało, to trochę zbyt poukładany świat – bez miejsca na jakąkolwiek wirtuozerię, spontaniczność. Wszystko zbyt idealne – zupełnie jak ten biały kołnierzyk do sukienki w grochy. Patrząc na moich synów – już widzę, co wyprawialiby z tym kotem, ile byłoby śmiechu, żartów, turlania się po podłodze, dowcipów. Tego tu brak – a wydaje mi się, że moim dzieciom zupełnie to nie przeszkadzało. Od razu przejęli się losem kota i historia bardzo im się podobała.

Bardzo fajnie ogląda się wesołe ilustracje Marty Ostrowskiej.

Wiek 6+

Wydawnictwo Skrzat

piątek, 26 listopada 2010, be.el