Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Jeż - Katarzyna Kotowska
Pomyślałam o tej książce podczas wieczornych Wiadomości. Przypomniałam sobie historię tej pewnej miłości, gdy zobaczyłam wstrząsający reportaż o rocznym chłopcu , którego matka porzuciła w miejskim parku. Patrzyłam w szklany ekran i zastanawiałam się, oburzona, jak to możliwe, że dzieje się coś takiego. Bo kiedy zaczynają pojawiać się wątpliwości i pytania typu: W jakim my żyjemy świecie? Dlaczego ? to opowieść Katarzyny Kotowskiej, sprawia, że powraca wiara w ludzi, że po strasznej burzy wschodzi znów słońce. To książka, która zmienia wszystkich w złoto. Może tylko na chwilę, ułamek sekundy, może już na zawsze. Czy tego chcą, czy nie chcą. Samoistnie. Niezależnie od ich woli. Bo nie wierzę, by ta historia nie poruszyła serca i myśli. Być może nie zmieni świata, ale stanowi niewątpliwie jedną z wielu milionów cegiełek, przy pomocy których możemy zbudować coś pięknego i wartościowego. Temat rzadki w literaturze – adopcja. Historia rodziców, którzy nie mogą mieć dziecka. Choć nie, to nie tak. Kobieta i Mężczyzna są przekonani, że ich dziecko urodziło się innym rodzicom. Trzeba je tylko odnaleźć. Po długich wahaniach, trudnościach, Kobieta i Mężczyzna zjawiają się w Domu Dziecka. Patrzą sercem na wszystkie maluchy, które tak bardzo spragnione są ciepła i miłości rodzicielskiej. A serce przecież nie może się mylić. Zabiło mocniej, gdy ujrzeli małego dwuletniego chłopczyka. Przestraszyli się, bo ciało malca całe było pokryte igłami – chłopiec jeż. Jakże trudna i kolczasta z początku była ta miłość,. Kłująca i bolesna, ale szczera i ciepła. Nic dziwnego, że kolce zaczęły powoli odpadać i zniknęły całkowicie, gdy po wielu miesiącach wspólnego poznawania się, oswajania, chłopczyk zawołał magiczne słowo, o którym marzy każda z nas. Jakże wzruszająca jest metafora odlotu na końcu – dziecko nie jest naszą własnością. Wychowujemy je dla świata i pewnego dnia rozpostrze ramiona, zamacha nimi jak skrzydłami i wzbije się w powietrze. Pomacha do nich (rodziców) z daleka i odleci. A oni będą patrzeć i będzie im smutno, że odlatuje, ale będą też rozumieli, że tak musi być. Jeż to opowieść, która na kilku zaledwie stronach i w prostych słowach przekazuje istotę miłości i więzi pomiędzy rodzicami i dziećmi. Zaledwie kilka zdań zawiera całą mądrość na temat naszej roli w procesie wychowania, a najcenniejszymi rzeczami, które możemy dać dziecku, to – miłość , prawda i wolność. Pojawienie się adoptowanego dziecka domu, to dopiero początek drogi – długiej i wcale nie łatwej. Kiedy minie euforia rodziców, że nareszcie dziecko jest z nimi, trzeba stawić czoła kolejnym problemom, jakie się pojawią. Jeż to książka cudowna. Nie sposób pisać o niej inaczej. Cudowna – ponieważ w jakiś niewytłumaczalny sposób czyni cuda. Uczy miłości, tolerancji, przyjaźni, uczy akceptować drugiego człowieka. Baśń o dzisiaj – gdy przybywa rozbitych rodzin, gdy tyle jest dzieci w Domach Dziecka. Ponoć autorka napisała ją z myślą o swoim adoptowanym synu. Zapewne będzie nieocenioną pomocą w procesie wychowawczym dzieci odnalezionych przez Nowych Rodziców w Domach Dziecka, pewnie pomoże zrozumieć Nowym Rodzicom, że dzięki ich miłości dziecko - jeż może zgubić kolce już na zawsze. Dla małego czytelnika, to wejście w świat, który może wydać mu się obcy i daleki – jest to wtedy doskonała okazja, by porozmawiać z dziećmi o adopcji. Motyw smutku, poszukiwań, odnalezienia, wspólnego życia, w końcu motyw wielkiej miłości. Współczesna baśń, która może stać się punktem wyjścia do rozmów z naszymi pociechami o radości i szczęściu w domu, w którym słychać dziecięcy gwar, czasem wrzaski i bójki. Gdy potykamy się o zabawki porozrzucane na podłodze. Książka, dzięki której możemy porozmawiać o rodzinie, o odchodzeniu w wielki i daleki świat, budowaniu nowego gniazda. Koniecznie trzeba zwrócić na oryginalne ilustracje – posługiwanie się kolorem. Książka z początku jest szara, nijaka – podobnie jak życie rodziców bez dziecka. Dopiero z czasem, gdy dojrzewa w ludziach decyzja o adopcji, ilustracje nabierają barw. Gdy maluch pojawia się w domu – kolorów jest coraz więcej, a kolców coraz mniej. Nie znajdziecie tu lukrowanych i słodkich ilustracji, jakie często zdobią książeczki dla najmłodszych. Stąd moja uwaga - NIE PRZEGAPCIE JEJ! Są bowiem książki, których się nie zapomina, a Jeż na pewno do nich należy.
Wiek 5+
Wydawnictwo Media Rodzina czwartek, 29 kwietnia 2010, be.el
Komentarze
camparis
2010/04/29 12:28:23
Książka ta to punkt obowiązkowy dla wszystkich rodziców adoptowanych maluchów. Dzieci niesamowicie się wczuwają w tą historię! Ja również polecam!
2010/05/01 22:10:15
jak dobrze, ze zostala wznowiona - wlasnie ja sobie kupilam, uprzednio bezskutecznie polujac (czasem przegrywajac akcje) na allegro... Tyle, ze sadzilam, ze to ksiazka dla mnie; myslicie, ze dzieciom tez warto przeczytac?
2010/05/04 21:20:23
Książka na długo zostaje w pamięci - ja przyznaję, że się wzruszyłam i to baaaardzo. Myślę, że można przeczytać dziecku i porozmawiać z nim o miłości, o adopcji. Choć przyznaję, że mój Tomek nie mógł zrozumieć, że są dzieci w Domach Dziecka, że ktoś je tam oddał. W tej książce jest piękna historia o poszukiwaniu swojego dziecka, które ktoś inny urodził. Historia, która potwierdza słowa,które powiedziała kiedyś znajoma adoptowanemu dziecku - nie ta matka jest najważniejsza, która urodziła, ale ta, która wychowała i pokazała świat. Naprawdę coś w tym jest...
|