Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Jaś i Małgosia - Bracia Grimm/ A. Kucharska - Cybuch

Oczywiście, że jestem mamą, która kiedyś łagodziła bajki, słodziła je, lukrowała olbrzymią porcją lepkiej pomady, dekorowała marcepanem we wszystkich kolorach tęczy i dla jeszcze większej osłody – garnirowała pełnomleczną polewą czekoladową. Do czasu. Kiedyś posłodziłam Jasia i Małgosię i kazałam rodzeństwu uciec z piernikowej chatki nie robiąc Wiedźmie krzywdy. Ot, starowinka pośliznęła się na sosnowej podłodze, a dzieci tymczasem wykorzystały to i szur szur, już ich nie było. Kiedy padły słowa: Jaś i Małgosia wróciły do kochającego ojca, moje starsze dziecko zawołało – A Bauchę Jaguchę wilki zjadły! Pomyślałam i stwierdziłam, faktycznie, za takie coś – musiała być kara i to porządna i dziecko samo ją wymierzyło, jak nie piec to wilk. Zaczęłem szukać mądrych wypowiedzi i znalazłam kilka takich, które całkowicie umiały zdefiniować zachowanie mojego syna. No a ja dostałam po uszach. Tak więc od dłuższego już czasu nie prostujemy Grimmów – co miało być, to jest. W jednym z ostatnich numerów Rzeczpospolitej znalazłam potwierdzenie tego, co tu napisałam. Prof. Grzegorz Leszczyński kierownik Pracowni Badań nad Literaturą Dziecięcą i Młodzieżową w Instytucie Literatury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, zapytany o przerabianie Baśni Grimmów na łagodniejsze wersję w imię dobra dziecka, odpowiedział:

Kaleczy się w ten sposób jednak nie tylko literaturę, ale i dziecko. Baśń to gatunek idealny, od zarania świetnie sprawdzone przedszkole ludzkości, elementarz osobisty uczący systemu wartości, w którym dobro zwycięża, a zło musi być ukarane. Nie możemy więc wolno puścić wilka i zaprzyjaźniać się z nim, bo postanowił zostać jaroszem, choć przedtem zjadł Czerwonego Kapturka i babcię. To wbrew baśniowej logice. Przy takiej wersji wydarzeń młody czytelnik nigdy nie zrozumie toposu wilka, nie pozna ważnego kodu kulturowego. Wilk jest uosobieniem zła, podobnie jak Baba Jaga.

Uważam, że tak jak nie należy chronić dziecka przed przerażającą bądź dziwną ilustracją (bo i taką powinno oglądać, by dobrze rozwijała się jego wrażliwość i wyobraźnia) – tak też nie powinno się chronić go przed okrucieństwem zawartym w baśniach. Pokazywanie tylko dobra i piękna to pozbawianie dzieci tej drugiej części świata. To tak jakby próbować wmawiać im, że doba nie ma nocy, a w roku są tylko dni pogodne. Potem te dzieci w wieku nastoletnim są przerażone światem, złem i są kompletnie nieprzystosowane do życia. Mało tego, zaobserwowałem coś takiego jak efekt czytelniczego wahadła u dzieci.

Co to znaczy?

Jeśli w dzieciństwie karmione były łagodną literaturą, to potem tym chętniej sięgają tylko po powieści grozy, horrory i science fiction. Dzieci i młodzież chcą od książki wrażeń i emocji. Jeśli ich tam nie znajdą, odrzucą książkę, zadowolą się pełnymi emocji filmami i grami komputerowymi. Ale tam nie ma tej mapy, którą dają baśnie uczące odróżniania dobra od zła, a przyjaciela od wroga. Tylko baśń, zawarte w niej symbole, archetypy, jej ogromna, przez pokolenia sprawdzona mądrość, daje człowiekowi ten wewnętrzny kompas pomagający później w poruszaniu się po emocjonalnym świecie.

Całość tutaj - Tak, straszmy dzieci baśniami.

Ja dokładam artykuł ów do Teczki Mamy zatytułowanej - Rzeczy Ważne, gdzie zajmie miejsce obok ciekawych i równie ważnych publikacji, do których przeczytania również zachęcam:

Strasznie być musi – (Czy cenzurować baśnie?) Małgorzata Strzałkowska

Trudne bajki – Anna Brzezińska (Ucieczkę od poważniejszej tematyki i infantylizację książki dziecięcej widać bardzo wyraźnie na półkach księgarskich. Dotyczy to zarówno narracji, jak i obrazu)

Krwawy kapturek – Piotr Sarzyński (Klasyczne historie przerabia się dziś brutalnie i bezwzględnie, byle podobały się odbiorcom. Na przykład opowieść o Tristanie i Izoldzie kończy się happy endem, a „Czerwony Kapturek” huczną balangą)

Dlatego też piszę ciepło o książce Jaś i Małgosia, jaka ukazała się niedawno. Któż nie zna tej baśni? Tak jak przed prawie 200 laty napisali bracia – jest zła macocha, jest ojciec, któremu serce się kraje, gdy wyprowadza dzieci do lasu, jest wiedźma, która ląduje w piecu. Tomek nijak nie może zrozumieć zachowania ojca – w końcu sam stwierdza, że ta macocha też musiała być wiedźmą, która go zaczarowała. Wszyscy przyjmujemy tę interpretację z zadowoleniem. Atutem nowego wydania są: uwspółcześnione tłumaczenie Elizy Pieciul- Karmińskiej i ilustracje Aleksandry Kucharskiej – Cybuch. Obie panie sprawiły, że książka ma klimat – wcale nie taki straszny, jakby należało oczekiwać. Ilustratorka bardzo ciepło potraktowała Babę Jagę – właściwie bardziej budzi ona współczucie niż strach. Ślepa, z widocznymi brakami w uzębieniu  - to postać groteskowa, karykatura. I ten czepek Cioci-Kloci. W baśni nie pada słowo – Baba Jaga. Są za to:  wiedźma, staruszka, starowinka, stara, stara kobieta. Współczesny język bardziej jest przekonujący do naszych dzieci, łatwiej zrozumiały. Na końcu książki znajdziecie płytę CD, na której o Jasiu i Małgosi czyta Jerzy Stuhr. Czyż trzeba lepszej rekomendacji?

Wiek 4+

O Baśniach Grimmów pisałam

Tutaj

O nowym tłumaczeniu możecie przeczytać tutaj – wywiad z Elizą Pieciul – Karmińską

Wydawnictwo Media Rodzina

sobota, 17 kwietnia 2010, be.el

Komentarze
2010/04/17 17:49:11
A ja właśnie wczoraj ten artykuł u siebie podlinkowałam:)
-
2010/04/18 09:04:21
Bardzo cenię sobie opinię Leszczyńskiego. A w komentarzach u Ciebie wyczytałam, że ukazała się jego nowa książka. Chętnie bym do niej zajrzała:)