Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Akademia wampirów - Richelle Mead
Kurcze blade – pozwolę sobie zacytować Mikołajka. Myślałam, że oprę się tej wampiromanii, jaka ostatnio opanowała świat – ale nic z tego. Wampiry są dosłownie wszędzie –na mojej półce też. Choć po Historyku Kostovej, który nieźle mnie wystraszył, i to tak, że gotowa byłam spać z czosnkiem pod poduszką, obiecałam sobie – nigdy więcej. Ale zasady są od tego, żeby je łamać. Zatem na wszelki pożarny słuczaj nie mówię – nie, a może nawet sięgnę po kolejną część. Przecież cykl Akademia wampirów dopiero się zaczął … i okazał się wcale nie taki straszny, jakby na to wskazywał tytuł. No cóż, należę do osób, które dostają gęsiej skórki na sam dźwięk tego wyrazu na –„w-u”. Powiem inaczej – okazało się, że wampiry mogą być sympatyczne, wrażliwe i że można je jak najbardziej polubić. Zawsze lubiłam szkołę. Najpierw jako uczennica, potem jako nauczycielka. Lubiłam ten specyficzny klimat, tygiel charakterów, myśli, postaw, indywidualności. I zawsze bliżej mi było do uczniów takich trochę zadziornych (podkreślam słowo - trochę), mających zawsze coś do powiedzenia, bo byli po prostu ciekawi świata, a przez to i sami ciekawsi. Pewnie dlatego od razu polubiłam Rosse, siedemnastoletnią buntowniczkę, która ma swój sposób na życie i konsekwentnie go realizuje. Właściwie, gdyby nie wystające zęby uczniów i kadry pedagogicznej, dziwny program nauczania (Behawioryzm i fizjologia zwierząt, Kultura morojów itp.!!!) można by nawet uwierzyć, że to zwykła szkoła z internatem, w której pojawiają się typowe dla każdej szkoły bolączki – konflikty pokoleń, chęć realizowania własnych planów, poglądów, niesubordynacja, pyskówki, ucieczki , rywalizacja. Wampiry i dampiry Rachille Mead to wypisz wymaluj nasi nastolatkowe, którzy przechodzą okres burzy i naporu, zakochują się, mają problemy z rówieśnikami, chcą ładnie wyglądać, chcą być modni, zrozumiani i wysłuchani, mają własny sposób na życie, ciągnie ich do wielkiego świata i uwielbiają imprezy. Pewnie tu między innymi tkwi sukces tej książki. Książki, filmy, których akcja toczy się w szkole, zawsze zyskiwały rzesze wiernych czytelników, tak jest i w tym przypadku. Najpierw nie mogłam odnaleźć się w gąszczu dziwnych neologizmów. Wampiry były mi znane. Ale dampiry (nawet komputer konsekwentnie zmienia pierwszą literkę na „w”), moroje? Moroje to wampirza arystokracja, dampiry – półwampiry, ich przyszli strażnicy, zrodzeni z człowieka i wampira. Na tle codziennego życia w Akademii Wampirów imienia Świętego Wladimira, ukrytej gdzieś w lasach stanu Montana, toczą się losy Lissy księżniczki i Rose, która daje z siebie wszystko, by w przyszłości mogła zostać jej strażniczką. Złapane podczas wielomiesięcznej ucieczki do świata ludzi, odstawione z powrotem do przybytku wiedzy. Pomiędzy dwiema przyjaciółkami istnieje tajemnicza i niewytłumaczalna więź. Powrót do Akademii nie jest łatwy – z jednej strony spotyka obie panny ciekawość rówieśników, ale też zawiść, nieprzychylność, wręcz wrogość. Dlaczego tak się dzieje? Poza tym w otoczeniu dziewcząt zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Komu zaufać? Może Dymitrowi, który ma wielki autorytet wśród strażników. Ale to przecież on przyłapał dwie dziewczyny i odstawił do dyrektor Kirovej? Książka spodoba się na pewno nastolatkom. Jest dobrze napisana, akcja toczy się szybko jak w filmie sensacyjnym, ale niech was nie zmyli tytuł: to nie horror. Nie doszukiwałbym się też głębokiej głębi w tego typie książek, których cel jest jeden - rozrywka. Oczywiście, że można mówić tu o przyjaźni, odpowiedzialności. Nie jest to pusta i prosta historia. Siedemnastoletnie dziewczyny wchodzą właśnie w dorosłość. Na razie balansują na granicy, ale już muszą się określić, muszą dokonywać ważnych wyborów. Już nie dzieci, a jeszcze nie kobiety i mężczyźni. To pewnie najtrudniejszy okres w życiu człowieka. I może najbardziej bolesny, niełatwy, o czym przekonają się Rose i Lissa. I choć pewnie chcielibyśmy, by nasze nastoletnie dzieci czytały Jacka Londona, albo Lucy Maud Montgomery, może Liberę – nic z tego, wampiry kontratakują, stały się częścią naszej codzienności. Moja koleżanka, urodzona polonistka, od lat wpajająca do głowy ukochanej wnuczce bardzo ważne wartości, również przez kontakt z literaturą z wyższej półki, otwarła kiedyś drzwi. Stanęło przed nią dziewczę w czarnym makijażu emo, ubrane na czarno, z wymalowanymi na czarno paznokciami i czerwonych włosach. Po dłuższej chwili, gdy koleżanka wreszcie rozpoznała w tym dziwnym indiwiduum u drzwi swoją wnuczkę, usłyszała: -Babciu, ja zawsze chciałam mieć takie włosy jak Ania z Zielonego Wzgórza!!! No i bądź tu człowieku mądry. Wiek 16+ Wydawnictwo Nasza Księgarnia środa, 28 kwietnia 2010, be.el
|
Ta książka nie jest - zdaje się - pozbawiona poczucia humoru: już choćby nazwanie szkoły imieniem Świętego Władimira (od Włada Drakuli?) wzbudziło mój śmiech. :) Nie przepadam za książkami o wampirach, ale jeśli Ciebie ta powieść wciągnęła, kto wie... :-))