Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Wiejemy do lasu - Lyn Gardner
Co jakiś czas pojawiają się książki i filmy, które wykorzystują całe dziedzictwo bajkowo – literackie, a ich autorzy garściami czerpią z tego, co wybitni pozostawili nam w spadku, pokazując losy swoich nowych bohaterów w Krainie Baśni, gdzie to bohater ów raz spotyka Czerwonego Kapturka to znów o mało co nie rozdeptuje na swej drodze Tomcia Palucha. Efekt jest różnoraki. Raz mamy takiego oto filmowego Shrecka, który zjednuje sobie tysiące ludzi na świecie, innym razem mdli jak po naleśnikach z serem. Wiejemy do lasu to świetna powieść Lyn Gardner, pani krytyk teatralnej, co to w przerwach między przedstawieniami napisała książkę. I to jaką. Straszno w niej czasem że hej, śmieszno też. Właśnie nietypowy humor, niezły tupecik trzech panienek, ekscytujące przygody, ciekawa gra słów powodują, że książkę połyka się od razu, a potem rozgląda się za czymś na deser. Wyobraźcie sobie mały domek przyczajony na skraju wielkiej puszczy, a w nim rodziców i dwie siostry. Tak jest przynajmniej na początku, bo potem pojawia się trzecia dziewczynka - Ani. Rodzina ta jest dość specyficzna – mama zbyt leniwa, by wywlec się z pierzyn, na swój sposób kochająca swoje córki, ale bez przytulania i czułych gestów. Kosztowałoby to ją za dużo wysiłku. Ojciec, zatopiony w marzeniach, ciągle przy mapach, w swoim gabinecie, albo w podróży. Pewnego dnia do miasteczka Grajkowo przybywa dziwny i mroczny zarazem De Wilde. Ma wyprowadzić z miasteczka szczury. Pomagają mu w tym wilki, zresztą on sam ma i wygląd i charakter dzikiego zwierza. Kto raz wszedł do miasteczka, już tak łatwo go nie opuści. De Wilde marzy o wielkiej władzy, a tę może zdobyć za pomocą…małej niepozornej metalowej piszczałki. Ta jest w rękach jednej z sióstr Eden. A siostry to już całkiem osobny temat. Aurora jest uporządkowana, dojrzała, dobra gospodyni i kucharka. Storm to trzpiotka, taki chłopak w spódnicy, co to woli bardziej po drzewach łazić niż siedzieć nad książkami. Horror dla dzieci? Niby zaczyna się dziać coś poważnego, napięcie rośnie, człowiek zaczyna się nieźle bać, tu skrzypnie, tam skrzypnie, ktoś kogoś nieźle wystraszy, a nagle śmieszna riposta, bezczelne zagranie siostrzyczek rozładowują nabuzowaną do granic możliwości sytuację i jest dobrze. W książce odnajdujemy mnóstwo znanych motywów z baśni – jedne bardziej, inne mniej czytelne. Fajna historia o przyjaźni, takiej na zawsze, na dobre i na złe. Coś w rodzaju Dumasowskiego: Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Obraz dorosłych nie pozostawia złudzeń – dzieci pozostawione są samym sobie, nie ma dla nich czasu, bo dorośli są albo zbyt wygodni albo oddają się karierze. Jaki tego skutek? Niezbyt wesoły, biorąc pod uwagę chociażby to, co przeżyły siostry Eden. Tak więc lektura – trochę ku przestrodze, trochę na poprawę humoru i trochę na napędzenie sobie samemu stracha. Wiek 10+ Wydawnictwo Nasza Księgarnia wtorek, 16 lutego 2010, be.el
|