Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Jabłonka Eli - Catarina Kruusval

Książka lutego. Nie wiem, jak to się stało, że do tej pory nie zwróciliśmy na nią uwagi, a przecież Jabłonka Eli została wydana już jakiś czas temu. W bibliotece zawsze szukaliśmy czegoś innego – Mamę Mu, Findusa, a tu takie zaskoczenie. Duże i miłe. W prostych słowach autorka opowiada o pewnej przyjaźni. Ela kocha swoją jabłonkę, na której spędza tyle przyjemnych chwil z przyjacielem Olkiem. Towarzyszymy tej dziwnej przyjaźni przez wszystkie cztery pory roku. Historia zaczyna się wiosną, gdy jabłonka pokryta jest białym kwieciem. Latem rodzi owoce, jeszcze zielone i kwaśne. Dopiero jesienią owoce są gotowe do delektowania się nimi. Wreszcie nadchodzi zima, kiedy drzewo odpoczywa otulone pierzynką śniegową. Niestety, podczas wichury zostaje powalone przez silny wiatr, a nas ogarnia wielki smutek, że coś minęło bezpowrotnie, coś się skończyło. Gdy nadchodzi wiosna, mama Eli sadzi z  dziećmi nowe drzewko, które znów zaczyna rodzic owoce.

Jakże piękna jest ta historia. O przemijalności w naszym życiu – wszystko ma swój czas, jest początek i koniec, czasem bardzo bolesny. O tym, jakie zmiany zachodzą w przyrodzie. Autorka umiejętnie pokazała związek człowieka z przyrodą, życie proste, prace w ogrodzie, niewyszukane dziecięce zabawy. Wielkie radości z rzeczy małych.

Jesienią zasadziliśmy nasze pierwsze drzewa w nowym ogrodzie, Jest wśród nich też jabłonka. Czasem jedziemy popatrzeć na nasz ogród. Jeszcze tyle przed nami. Wyobrażamy sobie, jak tu będzie wyglądało za kilka lat. Dzieci będą się bawiły wśród drzew, razem będziemy pracować w ogrodzie, zbierać owoce. Ot, takie proste życie. Ale nam się podoba.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 14 lutego 2010, be.el

Komentarze
2010/02/14 09:41:59
Mam nadzieję, że przyjmiesz ode mnie wyróżnienie:
mlodapisarkaczyta.blox.pl/2010/02/Kreativ-Blogger.html
-
2010/02/14 09:57:13
Moje gratulacje tytułem kolejnego wyróżnienia. :-)
A wracając do książki rozmarzyłam się. I ten wasz ogród... małe tęsknoty... :-) Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.
-
2010/02/14 12:18:58
No, jakże to? Przecież pisałem :)
-
2010/02/14 13:24:12
Przczytałam z przyjemnością Twoją recenzję i zaraz przypomniało mi się moje drzewo czereśniowe. Aż załuję, że inaczej nie ujęłam mojej recenzji:))))
Tu znajdziecie Bazylową recenzję:) Warto przeczytać i poskakac z nim po drzewach, a może uszczypnąć co nieco od sąsiadki:)
bazyl3.blogspot.com/2009_05_10_archive.html
-
2010/02/14 13:30:20
:) Musi być ciepła ta książeczka! Ja wspinałam się po brzozie i miałam swoje drzewo tron - to była dziwna sosenka, która miała trzy pnie rozchodzące się na boki dając siedzisko! To drzewo rośnie do dziś w lesie za domem rodzinnym. Ja w ogóle jestem człowiek lasu i mogłaby tu sporo historii napisać:)

Pozdrawiam niedzielnie. My dziś urodziny młodego odprawiamy:)
-
2010/02/14 16:40:26
Czyli tak jak pisał Bazyl: dziecko i drzewo to jedno:) Dla młodego same serdeczności z okazji urodzin!!!!
-
2010/02/14 22:29:00
kamienna5 Dasz wiarę, że co dzień idąc do pracy mijam taką rosochatą brzózkę zlokalizowaną w naszym miniparczku? Wszystkie dzieciaki każą się na to siedzonko wsadzać :D