Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Lewy wcale nie znaczy gorszy:)

Od dłuższego czasu interesuje mnie zagadnienie leworęczności. Moje starsze dziecko (5 lat) posługuje się najczęściej lewą ręką – rysuje, pisze, w pizzerii zamienia miejsce noża i widelca, tnie odwróconymi nożyczkami, daje cześć lewą ręką, żegna się jak wierni prawosławni, a nawet czasem wleje młodszemu bratu lewym sierpowym. Młodszy zresztą zaraz oddaje, też lewym sierpowym – i wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że też będzie lwiątkiem. Obaj poznają powoli naszą codzienną rzeczywistość – przystosowaną dla praworęcznych – hamulce przy ich rowerkach są po prawej ręce, Tomek nalewając mleko z rondelka wylał wszystko, mimo że miało lecieć z dzióbka prosto do filiżanki, zapięcie przy kasku rowerowym też nastręcza trochę trudności, a gdy chce pograć na mojej gitarze, nie wie jak ją ugryźć. Przy aparacie fotograficznym też są problemy z przyciskiem (oczywiście, jeśli tata pozwoli). Jestem ciekawa, jakie szkolne przygody jeszcze przed nami.

Marta Bogdanowicz zauważa, że pierwsze przejawy dominacji ręki można zaobserwować począwszy od III kwartału pierwszego roku życia. U wielu dzieci na przełomie wieku poniemowlęcego i przedszkolnego (szczególnie w 4 r.ż.) przewaga jednej ręki nad drugą staje się wyraźna, a u większości dzieci zaczyna dominować ręka prawa. Lateralizacja czynności ruchowych rąk (czyli dominowanie jednej z półkul mózgowych, inaczej stronność, zjawisko przewagi funkcjonalnej), ustala się zwykle na przełomie wieku przedszkolnego i szkolnego (6-7 r.ż). Ostatecznie jednostronna lateralizacja czynności ruchowych wykształca się w wieku 12-14 lat, na przełomie młodszego i starszego wieku szkolnego (Zazzo1960) [Leworęczność u dzieci, Marta Bogdanowicz, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, 1992]

Czyli, jeszcze może się coś zmienić, tylko że na podstawie moich obserwacji, u Tomka jest wyraźna dominacja prawej półkuli.

Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę z tego, jak przez wieki cała ludzkość piętnowała leworęcznych (nazwa mańkut – nie może przejść mi przez gardło – od włoskiego manca – lewa ręka. Ja na swoich smyków mówię – lwiątka, lew(y) to lew(y) w końcu, no nie? – silny i groźny, zdeterminowany) Zwróćcie uwagę na to, że wszystko, co jest związane z wyrazem – prawy, jest lepsze. Natomiast – lewy – jest be:

- wstać lewą nogą

-żona z „lewej ręki” (żona nieślubna)

-dziecko z lewego łoża

-ożenić się na lewą rękę (pożycie małżeńskie bez ślubu)

-lewe dokumenty

-dorabiać na lewo

-ktoś jest „lewus”

-mieć lewe ręce do roboty

-lewa strona tkaniny – jest zawsze brzydsza, gorsza

-na Sądzie Ostatecznym grzesznicy mają być po lewej stronie

 

Dla mnie lewy znaczy ciekawszy. Jest to z pewnością wyzwanie dla rodziców, bo po lekturze kilku lektur zdaję sobie sprawę z tego, że dzieci leworęczne częściej mają trudności w szkole, częściej się zniechęcają przy nauce pisania i czytania. Choć nie musi to być oczywiście regułą. Jednocześnie wielu rodziców krzepi się informacjami, że wśród sławnych osób była ogromna rzesza leworęcznych. Może i tak, ale czy bycie leworęcznym nobilituje? Skoro przez wieki leworęczni byli dyskryminowani, nie należy powielać takich negatywnych praktyk.  Najważniejsze jest dziecko – by uczyło się pokonywać trudności, swoim tempem, w przyjaznej atmosferze, przy dużym wsparciu. Z mojego (krótkiego) doświadczenia mogę powiedzieć, że poszerzanie wiedzy w tym zakresie ułatwia życie, pozwala zrozumieć i działać. Do tematu wkrótce wrócę. Pozdrawiam. Mama dwóch lwiątek.

 

 

środa, 20 stycznia 2010, be.el

Polecane wpisy

Komentarze
2010/01/20 23:02:08
Z tego, co wiem jest mnóstwo produktów specjalnie dla leworęcznych, ale na pewno tez specjalnie drogich. U mojej Czterolatki przewaga prawej ręki widoczna była już w wieku niemowlęcym, choć spodziewaliśmy się leworęczności, bo wystąpiła w rodzinie.
-
2010/01/21 08:24:06
Już się orientowałam- z ciekawości. Masz rację, ceny są zabójcze. Sam cieniutki 16-kartkowy zeszyt z pochyłymi liniami dla lwiątek, by im ułatwić pisanie jest dużo droższy niż zwyły. Ja dałam się na sposób: kupiłam i kseruję kartki, a on sobie gryzmoli na tych kartkach, robi szlaczki i ćwiczy (jak ma ochotę). 4 złote to nie majątek, ale ilość tych zeszytów będzie pokaźna i nie każdego na to stać. Dostępne też są ołówki ze specjalnymi nasadkami, nożyczki (my nasze gdzieś zapodzialiśmy i Tomek odwraca te dla prawostronnych), linijki , długopisy. Moje dziecko nawet ostatnio zauwazyło, że gdy ja piję z kubeczka to widzę kolorowe baloniki, a jak on pije, to ich nie widzi. Ot takie refleksje początkującego lwiątka. A ile go czeka jeszcze niespodzianek w życiu : myszka komputerowa, kurki instalacji wodnej obracające się tylko w prawą stronę, narzędzia. Na razie nie ma problemu z kluczem w domu dziadka, bo ten odwrotnie je zamontował i wszyscy się mylą - zamiast w prawą stronę, trzeba kręcić w lewo - i znam uczucie małego dyskomfortu, trwającego zaledwie kilka sekund, że coś jest do mnie nieprzystosowane. A tymczasem lwiątka spotykają się z tym często. Oczywiście nie ma co przesadzać i wpadać w panikę, przez tyle wieków ludzie z tym żyli i sobie radzili, ale każda mama chciałaby swemu dziecku nieba przychylić - i tutaj chyba nie jestem wyjątkiem.
-
2010/01/21 10:20:33
Tu naczynie_glinane:)
Polecam ten artykuł: www.benc.pl/czytelnia/159/spokojnie-to-tylko-leworecznosc/
jest tam kilka fajnych porad dla rodziców dzieci leworęcznych:)

Powodzenia z chłopakami:)
-
2010/01/21 13:28:58
Ja jestem leworęczna. A właściwie powinnam napisać, że byłam, bo obecnie doszło u mnie do zachwiania tej dominacji prawej półkuli i mogę powiedzieć, że jestem dwuręczna.
Od samego początku rysowałam, malowałam, pisałam lewą ręką. A że urodziłam się w czasach, kiedy leworęczność była piętnowana, jako coś złego, to mama udała się ze mną do psychologa. Na szczęście trafiłam na bardzo fajną panią psycholog, a i moja mama była bardzo mądra i obie zdecydowały, że nie można mnie przestawić (szczególnie, że gdy mama wychodziła z pokoju ponoć machinalnie przekładałam kredkę, czy długopis z prawej ręki do lewej). Nigdy nie byłam szykanowana z powodu mojej leworęczności, może dlatego że w mojej klasie leworęcznych było kilkoro dzieci. Bujdą okazało się także stwierdzenie, że leworęczni brzydko piszą, czy rysują, bo zawsze miałam ładne, staranne zeszyty, z plastyki dostawałam świetne oceny i nawet malowałam nieco na kółku plastycznym.
Od początku jednak miałam kilka "odchyłów". Widelec prawidłowo trzymałam w ręce lewej (a powinnam mieć "na odwrót"), wycinałam ręką prawą. Gdy rozpoczęłam naukę gry w tenisa ziemnego od samego początku grałam prawą ręką i po dziś dzień gram. W koszykówce nie potrzebowałam żadnych odwrotnych dwutaktów, wszystko wykonywałam tak samo jak praworęczni. Jest tak do dzisiaj, bo posługuję się praktycznie dwoma rękami, z czego w niektórych czynnościach jedna jest sprawniejsza. Pisać prawą ręką też potrafię, ale brzydziej niż lewą :)

No i nigdy nie używałam akcesoriów dla leworęcznych. Dla mnie to jedynie forma super interesu dla firm z artykułami papierniczymi, czy też innymi, użytkowymi, dlatego - dziękuję, nie skorzystam.

Pozdrawiam i wiedz, że bycie leworęcznym jest naprawdę fajne. Mimo wszystko można się czuć wyjątkowym :)
-
2010/01/21 13:38:07
Witam!
jestem mamą całkowicie lewostronnej sześciolatki.
I radzę nie demonizowac tej leworęczności. Moim zdaniem dobrze jest gdy dziecko nauczy się korzystania z jak najwiekszej ilości rzeczy przreznaczonych typowo dla praworęcznych. Będzie mu łatwiej.
Oczywiscie nożyczki dla leworęcznych kupiłam, ale np. zakup temperówki dla leworęcznych był chybiony i spóźniony - bo córeczka nauczyła się wcześniej korzystać z tej normalnej i nowa tylko "namieszała".
A co do myszki komputerowej, od poczatku korzysta z naszej i świetnie sobie radzi. Myslę, że nie ma sensu tego zmieniać, bo dzięki temu poradzi sobie ze wszystkimi "prawymi" komputerami.

pozdrawiam
-
2010/01/22 08:43:27
Wszystko super, poza tym, że prawosławni nie żegnają się lewą ręką, oni tylko robią to (prawą) w odwrotnym kierunku: najpierw dotykają prawego ramienia, potem lewego. Myslę, że twoje lwiątka spoko nauczą się posługiwać wszystkimi standardowymi przedmiotami, najwyżej mysz można "przeprogramować". Jak to dobrze, że nie ma już babć, które truły karcącym głosem: "Piotrusiu, trzymaj ołówek prawą rączką". Leworęczność i tak jest o wiele wygodniejsza niż niepełna lateralizacja (którą mam), tzn. jedne czynności prawą, drugie lewą, a jeszcze inne... nie wiadomo, którą. To trochę tak, jakby się miało dwie lewe.
-
2010/01/24 11:51:00
Dziękuję za wszystkie cenne komentarze. Wszystko przed nami - wiele musimy się nauczyć, dowiedzieć i zrozumieć. I przyjąć oczywiście rzeczy takimi, jak natura chciała:) Pozdrawiamy
-
2010/01/24 18:17:29
Witam serdecznie,
jestem redaktor magazynu Kikimora i bardzo potrzebuję się z Państwem skontaktować. Mam pewną propozycję dotyczące Państwa bloga. Będę wdzięczna za mejla na adres katarzyna@kiki-mora.pl

pozdrawiam kasia