Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
Dzieci z Bullerbyn - Astrid Lindgren - il. Ilon Wikland/ Hanna Czajkowska

Na czym polega fenomen popularności tej książki? Odpowiedź nie jest trudna – na jej prostocie. Gdyby tak zrobić ankietę, którą książkę z dzieciństwa pamiętacie najbardziej, która spodobała się Wam przed laty, Dzieci z Bullerbyn znalazłyby się niewątpliwie w czołówce. Dlaczego? Dlatego, że świat w Bullerbyn jest taki poukładany, wszystko ma swoje określone miejsce, rodzice szanują dzieci, dzieci rodziców, wspólnie potrafią się bawić, gdzie przekazuje się pewną hierarchię wartości, tradycję, zwyczaje. Świat szczęśliwego dzieciństwa, w którym – o dziwo – dzieci mają pewne obowiązki (pomoc w licznych pracach domowych i gospodarskich), do szkoły i sklepu daleko,  na półkach niewiele zabawek i książek, bez telefonu, telewizora i komputera – a każdy kolejny odcinek świadczy o kreatywności dziecięcych główek, wymyślających co rusz to nowsze i ciekawsze zabawy – w Indian, spanie w stogu siana, polowanie na bawoły, ucieczkę z domu, skarby na wyspie, tajemnicze mapy, groty w sianie. Świat, w którym dzieci robią fajkę pokoju z długiego cukierka, pieniądze „na niby”, odlewają ołowiane żołnierzyki, krowy na pastwisku to plemię Komanczów. Dzieci z Bullerbyn to moje drugie okrążenie. W pierwszej rundzie przeczytałam je tyle razy, że nawet nie mogę nazwać konkretnej liczby. W pamięci mam tylko wykręcenie korków przez mamę, bo nie chciałam odłożyć książki, a rano trzeba było iść do szkoły. Pewne powiedzonka, scenki zostały na całe życie, i teraz zaśmiewam się przy nich razem z Tomkiem. Migdał pękł, więc będzie para, Agda wyjdzie za Oskara; kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej; pięciu Murzynów w ciemnej sieni. Oj długo musiałabym wymieniać. W każdym razie cieszę się na to spotkanie po latach i, że mojemu dziecku się podoba. Baaaaardzo! Zauważyłam też, że książka stała się źródłem inspiracji do codziennych zabaw. Wydawca poleca książkę dla dzieci w wieku 6+. Ja nie czekałam. Przeczytałam mojemu 5-latkowi i był to strzał w dziesiątkę. Jakiś czas temu słuchaliśmy audiobooku w interpretacji Ireny Kwiatkowskiej, ale nie ma to jak mamine czytanie przed snem. Książka jest napisana prostym językiem, dowcipnie, mówi o ważnych sprawach dla dzieci - nic dziwnego, że trafia tak szybko do małych czytelników na całym świecie. Tak naprawdę Dzieci są już wiekowymi staruszkami:) Ich pierwsza część ukazała się w 1947 roku:) Jednak chyba nigdy się nie zestarzeją.

 

Tak Bullerbyn wyobrażała sobie Hanna Czajkowska

Bullerbyn istniało naprawdę. Jego nazwa to Sevedstorp. Do dziś jest wielką atrakcją turystyczną. To tutaj dorastał Samuael August, ojciec Astrid Lindgren. Zagrody Północna, Środkowa i Południow ponoć mają się dobrze. Brakuje tylko lipy, która stała między pokojami Lassego, Bossego i Ollego.

Z dzieciństwa pamiętam wydanie z ilustracjami Hanny Czajkowskiej. Teraz mamy na półce to z wizją Ilon Wikland. Bardzo mi się podoba, choć do polskiej autorki mam wielki sentyment. Obie wersje są dostępne na rynku.

Dzieci z Bullerbyn to niewątpliwie jeden z piękniejszych momentów, jaki możemy podarować naszym dzieciom. Myślę, że w tej opinii nie jestem odosobniona.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

sobota, 16 stycznia 2010, be.el

Komentarze
2010/01/17 15:57:21
Bardzo lubiłam tę książkę. Podobały mi się zabawy dzieci, przyjaźń, atmosfera. Mój syn, który czyta mnóstwo ksiażek (9 lat) ledwo przez nią przebrnął. Nudziła go strasznie, ale to obowiązkowa lektura. W czasach tylu bodźców, rozrywek, przeróznych zabawek, eskapad imiliona ksiazkowych tytułów nie wytrzymała próby czasu. Przynajmniej u niego i u mojej córki, której próbowałam kilkakrtonie ja czytać przed snem i zawsze prosiła by ją porzucić dla innej lektury. Co innego "Pippi", czy opowieść o córce rozbójnika. :-) Śmiesznie, że Astrid Lindgren pisała naprzemiennie o Pippi i o dzieciach z Bullerbyn. Pozdrawiam :-))
-
2010/01/17 19:22:05
To była pierwsza książka w moim życiu. Od Dzieci z Bullerbyn zaczęła się moja fascynacja literaturą. Moi synowie również zaczęli swoje czytelnictwo od tej książki. Myślę, że jest to książka ponadczasowa i ponadpokoleniowa. Będzie aktualna i fascynująca zawsze. Pozdrawiam.
-
2010/01/17 22:47:14
Krokodyll8- Jaka szkoda, że się nie podobała:( wydaje mi się, że wiek 5 - 7 lat jest najlepszy, by się tą książką zachwycić. Gdy ktoś raz złapie bakcyla, pewnie już zawsze będzie wracał do tej książki. Choć znam reakcje dzieci z rodziny w różnym wieku i zawsze budzila zachwyt. Brzydko to pisać po moich deklaracjach miłości do tej ksiażki, ale dziś mam jej powyżej uszu. Dawno nie czytałam PRAWIE cały dziień. Tomek jest troszkę przeziębiony, biedny leży spokojnie i prosi... by mu czytać. Jak tu nie czytac choremu dziecku. Tylko, że w ciągu ostatnich dni zaczęliśmy Dzieci po raz drugi - i ciągle jest za mało. W dodatku Dzieci odkrył mój mąż, który ze wstydem przyznał, że dawno dawno temu wolał hasać z kolegami ,niż czytać o jakimś Bullerbyn. Głowa mnie wręcz boli, bo mój Tomek sam już nie wie, czy ma być Indianinem, hersztem bandy, czy poszukiwaczem skarbu. Inspiracje z Dzieci. Nawet konie chlopakom uszyłam, bo Indianin powinien mieć konia. Wiek, w którym jest mój Tomek to jeszcze spokojne dzieciństwo, bez komputera, filmów, bajek ( w mega ilościach ). Później dzieci bawi coś innego. Mojemu 5-latkowi aż się ślepka błyszczą, gdy słyszy - Bullerbyn:)))

Quaffery -Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś:)
-
2010/01/21 10:28:46
"Dzieci z Bullerbyn" to moja ukochana książka z dzieciństwa. Nawet chciałam Marcie kupić na gwizdkę.. ale potem stwierdziłam, ze jeszcze na to za wcześnie:) Może po prostu kupię dla siebie, by jeszcze raz przeczytać? :) Pozdrawiam serdecznie:)